pyskata666
16.07.10, 14:34
Nic dodac, nic ujac. Nie potrafilabym sama ujac tego lepiej.
Sama pamietam dosc odrazajaca sytuacje podobna do tej, ktora opisala
autorka listu, tylko ze moja miala miejsce w szpitalu. Lezalam kilka
dni czekajac na operacje, pelna obaw i stale nachodzil mnie ksiadz.
To, ze przyszedl pierwszy raz wydalo mi sie zupelnie normalne.
Grzecznie odmowilam skorzystania z uslug, moze za grzecznie, bo
ksiadz natychmiast strasznie sie obruszyl i w zaden sposob nie
chcial przyjac tego do wiadomosci. Przychodzil chyba codziennie i z
jadowita zlosliwoscia powtarzal pytanie czy jednak sie nie zdecyduje
(nie wiem konkretnie na co i nie chcialam wiedziec), a po kolejnej
odmowie rzucal uwagi typu: "No to zycze zeby nie bolalo". Pewnie
gdyby mogl, postaralby sie, zeby mi za kare nie podawano srodkow
przeciwbolowych. Teraz mysle, ze powinnam sie byla na niego
poskarzyc lekarzom lub wrecz dyrekcji szpitalaa, jednak wowczas
bardziej zajmowalo mnie moje zdrowie niz ten paskudny ksiadz.