alinaw1
20.07.10, 09:52
Godziny przelotów nie mają nic do rzeczy. Skąd sie autorce tekstu
wzięły dwa dni do tyłu? Oczywiście każdy chciałby wylecieć bladym
świtem na wakacje, a wracać późnym popołudniem, by mieć jak
najwięcej godzin wakacyjnych ale przecież nie jest to możliwe.
Podstawową jednostką jest liczba noclegów, a to że są one czasem
urwane... no cóż, prawidła przewoźników lotniczych i zasady
odpraw... Przecież nawet jeśli ktoś wylatuje- jak podano w artykule-
o 4 nad ranem- to wykorzystał jakąś część nocy. Inaczej już wczesnym
popołudniem dnia poprzedniego kazano by mu opuścić hotel. A godziny
trwania doby hotelowej są jasno określane i zgodne z normami
międzynarodowymi. Widzę czasem zdenerwowane damy i paniczów, którzy
przylatują rano i już robią awantury, chcą wzywać ambasadora tudzież
komisje europejską, bo muszą czekać w recepcji na pokój! Poza
sezonem często pokoje są wolne i gotowe ale inna sytuacja panuje w
szczycie sezonu. A doba hotelowa nie zaczyna się o 8 rano, o czym
rozżalone wczasowiczki nie chca pamiętać!