Fakty i mity o unijnych ambasadach

23.08.10, 13:26
Ma Pan redaktor rację, dzisiaj jest to tylko gdybanie. Ale jeżeli
Polska nie będzie mieć minimum 6 ambasad na 115 to będzie to bardzo
dotkliwa porażka Sikorskiego. Nie chodzi o obsadzanie "swoimi",
każdy musiałby spełniac wysokie kryteria, ale jakis klucz musi być
zastosowany. Jeżeli jest to prywatny klucz szefowej dyplomacji UE to
należy podjąc STANOWCZE kroki. Ale to też gdybanie.
    • oszolom-z-radia-maryja Fakty i mity o unijnych ambasadach 23.08.10, 13:26
      Mętna to obrona swoich idoli z PO panie Węglarczyk
      • komercjuszek A gdybyś tak spróbował przeczytać tekst 23.08.10, 15:43
        ze zrozumieniem. Bardzo by bolało?
    • matrioszka25 Fakty i mity o unijnych ambasadach 23.08.10, 13:29
      zanim sie wezmiemy za unijna polityke zagraniczna -zrobmy najpierw porzadek u siebie, ok ? Pewne decyzje w Unii, nie sa tak sprawa kompetencji ludzi, ktorzy maja reprezentowac 400 milionowa rzesza obywateli unii, ale prosta pochodna tego co sie dzieje w kraju -Polsce-kraju troski Unii Europejskiej.
      Ja akcetuje, jaknajbardziej decyzje unijne -odejscie od polityki - "bo siem nam nalezy", bo jestemy wprawdzie wilecy terytorialnie, ale niestety bideni z wlasnej winy i przez 20 lat wolnosci - nie wyksztalcilismy kadr odpowiadajacych poziomowi europesjkiemu. Unia ma byc zarzadzana i reprezentowana w duchu demokracji zachodniej - czyz nalezy sie dzwic, ze brak reprezentantow w kraju praktycznie dwupastowego ? O ile sie nie myle, Watykan nie nalezy do Unii Europejskiej.

    • d.maskator Fakty i mity o unijnych ambasadach 23.08.10, 13:34
      Negocjacje i "krótkie listy" sa tak tajne, że nawet sami kandydaci nie wiedzą, ze się na nich znaleźli ;-)
      • annie_laurie_starr Re: Fakty i mity o unijnych ambasadach 23.08.10, 14:09
        Panie Weglarczyk - caly panski artykul to tez wielkie gdybanie i nadzieje.
        Podobne do tych gdy mowilo sie, ze Radek Sikorski zostanie szefem NATO.
    • bestia81 do kogo ta mowa, Panie Redaktorze? 23.08.10, 14:38
      Z całym szacunkiem, ale co z tego, że Ashton "nie ogłosiła" kim będą
      ambasadorowie? a kimże są obecnie szefowie przedstawicielstw UE na całym
      świecie? czy PISM wyssał sobie z palca to jakiej są narodowości, albo czy są
      kobietami/mężczyznami? o co chodzi w dezawuowaniu przez Pana tego raportu? o
      zwykłą środowiskową niechęć do jednego z autorów Pana nie podejrzewam, jest
      Pan na no zbyt inteligentny.

      ten raport jest ostrzeżeniem, wskazówką na co trzeba zwracać uwagę gdy mówi
      się o obsadzie stanowisk w unijnej biurokracji. oczywiście, że europejska
      służba działań zewnętrznych dopiero się tworzy, wszak od wejścia w życie
      traktatu z lizbony nie minął jeszcze rok. żarna brukselskie mielą powoli. być
      może (podkreślam - być może) spełnią się więc nadzieje (znowu podkreślam)
      polskiej dyplomacji, o których Pan wspomina.

      ale chodzi o to, że mają na te placówki jechać ludzie kompetentni w danym
      obszarze tematycznym, a nie eurokraci, którzy najlepiej znają się na
      topografii brukselskich, strasburskich i luksemburskich korytarzy.

      aha, PISM=POLSKI (a nie: Państwowy) Instytut Spraw Międzynarodowych. to nazwa
      ustawowa.
    • komercjuszek O rany, ale krzyk! 23.08.10, 16:04
      Polsce się należy, bo Polska to potęga, to wiodące mocarstwo
      europejski, Naród Wybrany, jeszcze tylko brakuje powrotu do marzeń o
      Polsce od morza do morza.
      Cała ta dyskusja powoduje, że przed oczyma staje mi jak żywa scena
      oferowania Szwedom Niderlandów przez niejakiego Onufrego Zagłobę.
      Czy ja dobrze zrozumiałem, czy tu chodzi rzeczywiście o niezwykle
      istotne dla funkcjonowania UE stanowiska ambasadorów UNII?
      Czyli odpowiadające ważnością mniej więcej randze, no powiedzmy 50-
      tego podsekretarza stanu w MSZ, lub jeszcze lepiej randze Konsula
      Honorowego?
      O kuźwa, jest się rzeczywiście o co bić!
      Pomijając fakt, że chodzi o ludzi reprezentujących na zewnątrz UNIĘ
      EUROPEJSKĄ, jako całość, a nie kraje pochodzenia ambasadorów, ludzi,
      którzy jeśli trzeba muszą nawet występować wbrew interesom swojego
      kraju, a polscy politycy są, jak powszechnie wiadomo, mistrzami w
      takich gierkach dyplomatycznych, zgodnie zresztą z hasłem Pierwszego
      Oszołoma RP "Polska najważniejsza", te 115 stanowisk to jest nic
      innego jak 115 stołków dla ludzi, których we własnych krajach można
      się pozbyć, dając im kopa w górę na "eksponowane" i "niezwykle ważne"
      stanowisko na banicji.
      I to by było na tyle, to są stanowiska wymarzone dlatakich wybitnych
      "polityków" jak guru JarKacz, Migalski, Chrzanowski, Ziobro i jeszcze
      paru innych z tej piaskownicy.

      A może jest rzeczywiście o co walczyć...?
      • zkris11 Gnojku gdyby to było za Jarka to bys tu wył a tera 23.08.10, 23:19
        pieprzysz ze się nic nie stało. Jakim trzeba byc gnojem żeby sprzedać interes
        kraju za wierność tuskowi
    • tornson Polska polityka zagraniczna to jedno wielkie 23.08.10, 16:21
      pasmo porażek (USA, Irak, Afganistan, Gruzja, Ukraina, Rosja), im mniej Polaków
      w dyplomacji UE tym lepiej dla Wspólnoty.
    • antywronski krytykantom władzy mówimy stanowcze "nie" 23.08.10, 16:46
      oto dewiza prorządowego biuletynu.
      Jak za PRL-u.
      Tylko, że bez wstydu.
      PO poniosła kompletną porażkę, Sikorski twierdził że na "nieważne" spotkania nie musi jeździć i co propagandziści?
      Dno.
      Wow, aż dwa stanowiska dostaną w republikach bananowych?
      Niesamowite.
      To już pewnie będą liderami panie redaktorze - prawda?

      Niestety polityka PO, doprowadziła do tego że nikt z naszym krajem się już nie liczy.
      • fedorczyk4 Re: krytykantom władzy mówimy stanowcze "nie" 23.08.10, 16:57
        antywronski napisał:


        > Niestety polityka PO, doprowadziła do tego że nikt z naszym krajem
        się już nie
        > liczy.

        Coś Ci sie chyba pomieszało. To nie polityka PO, ale polska
        niestabilność polityczna z otatniej dekady. Trudno jest powoływać
        dyplomatów z karaju który dysponuje tak małymi zawodowami kadrami
        dyplomatycznymi. To niestety efekt braku uczelni specjalizujacych
        się w kształceniu dyplomatów, oraz systemu politycznych nadań w
        którym główna role odgrywało kolesiostwo, albo "wierność" partyjna.
        Dyplomatą nie zostaje się przez przypadek, ani za zasługi. To jest
        cięki kawałek chleba, na który zapracowuje się nauką, doświadczeniem
        na niższych satnowiskach "placówkowych" etc.. Wystarczy poczytać
        życiorysy ambasadorów innych krajów. To samo musi dotyczyć
        ambasadorów U.E.
        • timoszyk Re: krytykantom władzy mówimy stanowcze "nie" 30.08.10, 19:48

          To ten cenny tekst jeszcze wisi i starszy swa niezwykla
          sluzalczoscia wobec tych co na szczytach Europy?
          Niestabilnosc polityczna Polski ma sie nijak do nistabilnosci
          politycznej takiej Belgii, ktora od dawana jest na granicy rozpadu,
          jak gdyby uczyla Europe jak trwac, by sie nie rozpasc, a i tak
          zapewne sie w koncu rozleci.
          Mimo to dyplomatow belgijskich i w ogole urzedasow z tego kraju mamy
          mnogo.
          Ale to nic, Polska "ma szanse" na DWOCH ambasadorow!
          Prosze trzymac ten tekst dluzej. Jest doskonala wizytowka Gazety.

          Waclaw Timoszyk

          > > Niestety polityka PO, doprowadziła do tego że nikt z naszym
          krajem
          > się już nie
          > > liczy.
          >
          > Coś Ci sie chyba pomieszało. To nie polityka PO, ale polska
          > niestabilność polityczna z otatniej dekady. Trudno jest powoływać
          > dyplomatów z karaju który dysponuje tak małymi zawodowami kadrami
          > dyplomatycznymi. To niestety efekt braku uczelni specjalizujacych
          > się w kształceniu dyplomatów, oraz systemu politycznych nadań w
          > którym główna role odgrywało kolesiostwo, albo "wierność"
          partyjna.
          > Dyplomatą nie zostaje się przez przypadek, ani za zasługi. To jest
          > cięki kawałek chleba, na który zapracowuje się nauką,
          doświadczeniem
          > na niższych satnowiskach "placówkowych" etc.. Wystarczy poczytać
          > życiorysy ambasadorów innych krajów. To samo musi dotyczyć
          > ambasadorów U.E.
    • timoszyk Re: Fakty i mity o unijnych ambasadach 23.08.10, 18:02
      Nie pamietam, by GW kiedykolwiek bronila polskiego interesu. Czy
      istnieje kraj, gdzie taka postawe przyjmuje najwieksza jego gazeta?

      Waclaw Timoszyk
    • ubiquitousghost88 Bartosz, naucz się polskiego! 23.08.10, 18:04
      Prawda, czy nie prawda, nieprawdy należy pisać razem.
    • shilina Fakty i mity o unijnych ambasadach 23.08.10, 18:18
      Szanowny Panie Redaktorze,

      Po przeczytaniu komentarza odnoszę wrażenie, że nie przeczytał Pan raportu,
      ani nie uczestniczył w konferencji prasowej, podczas której autorzy wyjaśniali
      co zawiera tekst. Napisał Pan "mamy prawo przypuszczać, że Polacy jednak kilka
      ważnych stanowisk w unijnej dyplomacji zajmą. Dlaczego PISM kategorycznie
      stwierdza, że na pewno będzie inaczej - tego nie wiem ani ja, ani moi rozmówcy
      w Warszawie i Brukseli". Otóż raport nie stwierdza, że polscy dyplomaci nie
      obejmą unijnych placówek. Autorzy przedstawiają jedynie obecną sytuację(już w
      drugim akapicie napisano, że badania przeprowadzono w dniach 29.04-14.06.2010,
      a do tego dam tytuł raportu brzmi: "Analiza obsady stanowisk delegatur UE w
      przededniu powołania Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych"). W czasie
      konferencji prasowej wielokrotnie podkreślano, że raport jest rodzajem
      "pamiątkowego zdjęcia" przed ukształtowaniem Europejskiej Służby Działań
      Zewnętrznych. Dzięki temu za kilka lat, gdy ESDZ będzie funkcjonować, będzie
      można, odwołując się do tegorocznego raportu, stwierdzić na ile sytuacja w
      unijnej dyplomacji się zmieniła. Dzięki temu raportowi będziemy dysponować
      materiałem porównawczym.
      Proszę także zauważyć, że autorzy nie dokonują oceny obecnej sytuacji a
      jedynie ją opisują. Ponadto to co w raporcie zawarto nie jest wiedzą tajemną -
      każdy może sprawdzić i sporządzić listę nazwisk szefów unijnych delegatur, w
      tym ich narodowości, płci i znajomości języków obcych, choć co podkreślają
      autorzy wymaga często cierpliwości i determinacji, gdyż nie zawsze te
      informacje (szczególnie dotyczące znajomości języków) są na stronach
      internetowych delegatur.




    • wilkakora Fakty i mity o unijnych ambasadach 23.08.10, 19:01
      Pan redaktor zapomniał pochwalić miłościwie nam rządzących za
      jeszcze jeden sukces Polski ostatnich dni czyli dobrowolne oddanie
      Słoweńcom stanowiska wiceprezesa Europejskiego Banku Inwestycyjnego.
      To tak w ramach poprawiania wizerunku naszego kraju min.Rostowski i
      premier Tusk na trzy lata przed końcem kadencji oddali stanowisko.
      Spodziewam się odznaczeń a conajmniej dobrej prasy.
    • shilina Fakty i mity o unijnych ambasadach 23.08.10, 21:08
      Szanowny Panie Redaktorze,

      Cieszy mnie, że komentarz został zmodyfikowany. Szkoda tylko, że "w świat"
      poszły nieprawdziwe informacje o raporcie a ze strony Gazety ani słowa
      komentarza, że jednak się Państwo pospieszyli i skomentowali nierzetelne
      informacje innych gazet...
    • rzimizak Fakty i mity o unijnych ambasadach 24.08.10, 01:09
      swietny artykul....
      Tak "to nie prawda" - jak pan(i) pisze, rze polscy polytycy siem nie liczom w
      wielkim swiecie, bowiem prawdom najprawdziwszom jest, panie dziennikazu GW,
      rze polscy diplomaci som elytom, a najjaśniejszy monrz stanu, Jego Wysokosć
      Słońce Peru jest wzorcem wszystkich dyplomatuw i menrzuw stanu świata postempu
      i niepokalanej demokracji.
      Zgoda bódóje!
      • flat-ower Re: Fakty i mity o unijnych ambasadach 24.08.10, 09:46
        a jeszcze lepszy twoj post pisowski debilu !!!
        • piotr7777 Re: Fakty i mity o unijnych ambasadach 24.08.10, 18:20
          Problem polega na tym, że ani PISM ani pisma go cytujące nie negują
          tego, że służby dypolomatycznej według Traktatu Lizbońskiego jeszcze
          nie ma (i pewne długo nie będzie), natomiast zwracają uwagę na
          katastrofalny stan obecny. Dla niechętnych rządowi Dziennika i Rzepy
          szklanka jest do poołowy pusta, dla Węglarczyka do połowy pełna, ale
          to raczej on na siłę szuka pozytywów. To mniej więcej tak jak trener
          Piechniczek twierdzący, że wprawdzie polscy piłkarze przegrywają co
          się da, ale strzelają więcej rożnych i ogólnie trzeba mieć nadzieję
          na coś lepszego.
          Nie ulega dla mnie przy tym wątpliwości, że gdyby rządził PiS a
          minsitrem była pani Fotyyga mielibyśmy twardą walkę o jak najwięcej
          stanowisk, która zakończyłaby się spektakularną porażką i obrazą na
          całę UE, ale co z tego. Fotyga była ministrem kiepskim, ale Sikorski
          jest po prostu beznadziejny i nie ma sensu zaklinanie rzeczywistości
          przez niepewne promesy podrzędnych synekur.
Pełna wersja