Pedagog wykształcony, ale bez pracy

24.08.10, 07:22
Trzeba sie bylo zapisywac na KUL - potem na pewno najdzie sie prace
jako katecheta.

Polaczkom wystarczy religia w szkole i umiejetnosc czytelnego
podpisanie sie pod umowa kredytowa.
    • gadolinn Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 07:22
      Bo to jest tak: ci, ktorzy nie nadaja sie na zadne studia ida na
      pedagogike, gdzie nic nie robia przez 3-5 lat, a potem dziwia sie, ze
      ich nikt nie chce zatrudnic.
      • lambert77 albo na politologię :) 24.08.10, 07:55

        • tomalamas Re: albo na politologię :) 24.08.10, 08:09
          A z drugiej strony jest ta mityczna bezpłatna nauka. Publiczne pieniądze ładowane w synekurki profesorów, których kierunki na normalnym wolnym rynku byłyby zamknięte. Pedagogika miałaby sensowny limit bezpłatnych miejsc. A ci którzy chcieliby łatwych i przyjemnych, płaciliby za to. Ale nie! Dalej utrzymujmy "bezpłatne" studia kształcące nierozgarniętych "pedagogów", "politologów", "filozofów", itd... Wybaczcie, ale jeśli ktoś jest czegoś entuzjastą to da sobie radę, gorzej z tymi, którzy szukają ciepłej przechowalni...
          • henel777 Re: albo na politologię :) 24.08.10, 10:53
            Jednak kiedy wsiadam do tramwaju, wychodzę na ulicę czy rozmawiam z ludźmi - cały czas mam wrażenie, że dla pedagogów, filozofów i etyków byłoby bardzo wiele do zrobienia... może warto pomyśleć w ten sposób? Może ci ludzie nie mają pracy bo nikomu nie zależy na edukowaniu społeczeństwa? Wartościowy człowiek to nie tylko taki, który zna się na mechanice czy komputerach. Czemu wokół nas tyle zła, głupoty, zawiści, złośliwości? Ano właśnie.
            • gandalph Re: albo na politologię :) 24.08.10, 11:09
              "Może ci ludzie nie mają pracy bo nikomu nie zależy na edukowaniu społeczeństwa?"

              Przepraszam, a KOMU konkretnie miałoby na tym zależeć, KTO konkretnie miałby to
              organizować? Skoro tak Cię to razi, to sam się tym zajmij! W przeciwnym razie są
              to postulaty z pogranicza pustosłowia.
              • krk01 no jak sie ma pusto we lbie jak ty to pytanie ok.. 24.08.10, 11:58
                Jak to k.. kto państwo jak wszedzie na swiecie!!!! z podatkow... dziecko czy uwazasz ze resocjalizacja czy wychowaniem powinni sie zając prywatni inwestorzy??? masz sieczke we lbie... ok jestem za tym zeby przedszkola zlobki szkolu i studia byly tylko prywatne i platne!!! przedszkole prywatne 1miesiac 1 dziecko ok 800zl!! niech nawet kosztuje 500.. 2 dzieci masz 1tys!! szkola tyle samo studia tyle samo.. buahaha szkoda ze glupota nie boli bo zaczelabys sie leczyc...
                • thegreatmongo Re: no jak sie ma pusto we lbie jak ty to pytanie 24.08.10, 12:49
                  krk Nie wiem czemu go obrazasz.

                  W USA sie placi za przedszkola i uniwersytety i sa najlepsze na swiecie.

                  Moi rodzice rowniez placili za przedszkole moich siostr bo bylo lepsze niz
                  panstwowe.

                  Jaki problem zrobic ulge podatkowa za oplate na przedszkole i automatyczny
                  kredyt studencki do 100tys zlotych.

                  Wtedy panstwo mogloby przestac sie zajmowac tym badziewiem.
                • gandalph "Państwo" to znaczy kto? 26.08.10, 00:20
                  krk01 napisał:

                  Chyba podatnik...
                  Łatwo wyciągasz ręce po nie swoje! Jak jesteś taki chętny, to sam sobie płać, a
                  od moich pieniędzy wara. Mnie to guzik obchodzi. Na wojsko, policję pieniędzy
                  nie należy żałować; w niepewnych czasach, jak mawiał senator Thurmond, łatwo o
                  pomyłkę. Jeśli już się mylić, to lepiej, żeby Polska miała armię za silną niż za
                  słabą.
                  Natomiast wydawanie publicznych pieniędzy na kształcenie durniów to już zupełnie
                  inna inszość.
                  Tak samo jestem przeciwny wszelkiej resocjalizacji; przestępców się eliminuje ze
                  społeczeństwa, a nie resocjalizuje. Można ewentualnie "resocjalizować" drobnych
                  krętaczy, oszustów itp. a nie zbrodniarzy.
                  Idź weź synku zimny prysznic i otrzeźwiej. Jak zaczniesz pracować i ci fiskus z
                  ZUSem do spółki zhebluje dochody o 70%, to będziesz inaczej śpiewać.

                  > Jak to k.. kto państwo jak wszedzie na swiecie!!!! z podatkow... dziecko czy uw
                  > azasz ze resocjalizacja czy wychowaniem powinni sie zając prywatni inwestorzy??
                  > ? masz sieczke we lbie... ok jestem za tym zeby przedszkola zlobki szkolu i stu
                  > dia byly tylko prywatne i platne!!! przedszkole prywatne 1miesiac 1 dziecko ok
                  > 800zl!! niech nawet kosztuje 500.. 2 dzieci masz 1tys!! szkola tyle samo studia
                  > tyle samo.. buahaha szkoda ze glupota nie boli bo zaczelabys sie leczyc...
          • maga164 Re: albo na politologię :) 24.08.10, 11:23
            Mów co chcesz ale filozofia nie jest ani łatwym ani popularnym kierunkiem - mają
            dużo matematyki, by uczyć się logicznie myśleć.
            • ttty Re: albo na politologię :) 24.08.10, 11:28
              a jak absolwenci filozofii sa rozchwytywani na rynku pracy...
            • satancruz Re: albo na politologię :) 24.08.10, 14:41
              > Mów co chcesz ale filozofia nie jest ani łatwym ani popularnym
              kierunkiem - maj
              > ą
              > dużo matematyki, by uczyć się logicznie myśleć.

              Wow! Z tym "dużo matematyki" to przesadziłeś. Dużo matematyki to
              jest na matematyce. Wszedzie indziej to tylko namiastka matematyki.
              • ttty Re: albo na politologię :) 24.08.10, 14:55
                duzo znaczy jeden semestr logiki :)
          • pfg To są studia płatne 24.08.10, 11:28
            tomalamas napisał:

            > A ci którzy chci
            > eliby łatwych i przyjemnych, płaciliby za to.

            Ależ omawiana w artykule uczenia jest prywatna, studia na niej są
            płatne! Za semestr 1690 PLN, czyli jakieś 10000 PLN za dyplom
            licencjata. I, jeśli wierzyć danym zawartym w artykule, co roku
            znajduje się tysiąc osób, które się na to decydują - na tej jednej
            uczelni. Nie pojmuję.

            Ale zaraz, może te osoby myślą racjonalnie. Zobaczmy. Za te
            10000 mają przez trzy lata
            - ubezpieczenie zdrowotne
            - zniżki studenckie
            - część załapuje się na stypendia (socjalne, za wyniki, sportowe, dla
            niepełnosprawnych)
            - rodzina się cieszy, że dziecko studiuje
            - opóźniają swoje wejście na rynek pracy

            Oczywiście zniżki, stypendia, ubezpieczenie funduje budżet państwa.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: To są studia płatne 24.08.10, 15:32
              > Ale zaraz, może te osoby myślą racjonalnie. Zobaczmy. Za te
              > 10000 mają przez trzy lata
              > - ubezpieczenie zdrowotne
              > - zniżki studenckie
              > - część załapuje się na stypendia (socjalne, za wyniki, sportowe, dla
              > niepełnosprawnych)

              Przecież to się nie opłaca: Bulić 277 zł miesięcznie za to, żeby mieć
              ubezpieczenie zdrowotne i 30% (czy ile tam) zniżki na komunikację.

              > - rodzina się cieszy, że dziecko studiuje

              Bulić 277 zł miesięcznie, żeby rodzina się cieszyła?

              > - opóźniają swoje wejście na rynek pracy

              Tylko to może się wielu wydawać atrakcyjne, choć oczywiście jest to straszna
              pułapka!
              • pfg Re: To są studia płatne 25.08.10, 11:11
                anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                > Przecież to się nie opłaca: Bulić 277 zł miesięcznie za to, żeby
                > mieć
                > ubezpieczenie zdrowotne i 30% (czy ile tam) zniżki na komunikację.

                Widać, że nie płacisz sama ZUSu :-) Opłaca się jak najbardziej. Gdyby
                ci ludzie musieli sami płacić za ubezpieczenie zdrowotne, to, płacąc
                wedle najniższej stawki, płaciliby 233,32 złote miesięcznie. Nie
                wiem, ile w Bydgoszczy wynoszą ceny biletów komunikacji miejskiej
                (mieszkałem w Bydgoszczy przez niecały rok, ale to było wiele lat
                temu), sądzę jednak, że można założyć, iż bilet studencki jest o
                złotówkę tańszy od biletu normalnego. Już przy mniej niż dwu
                przejazdach dziennie oszczędność na biletach plus oszczędność na
                ubezpieczeniu zdrowotnym pokrywa wydatek na czesne. Pozostałe zniżki
                (kolejowe, na bilety do kina etc), plus pozostałe podniesione przeze
                mnie punkty, w tym i zadowolenie rodziny, i możliwość ubiegania się o
                stypendia, stanowią czysty zysk.

                Widzę, że muszę o tym osobno napisać. Stay tuned!
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: To są studia płatne 25.08.10, 14:44
                  > Widać, że nie płacisz sama ZUSu :-)

                  Jak nie płacę? Płacę!

                  I dlatego właśnie mówię, że nie opłaca się 277 czy 233 zł płacić co miesiąc na
                  służbę zdrowia. No chyba że jest się akurat ciężko lub przewlekle chorym. W
                  przypadku "zwykłych" chorób przecież za te pieniądze można równie dobrze leczyć
                  się prywatnie, a nawet taniej wyjdzie!
                  • pfg Re: To są studia płatne 25.08.10, 18:46
                    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                    > > Widać, że nie płacisz sama ZUSu :-)
                    >
                    > Jak nie płacę? Płacę!

                    Sama, osobiście, czy też Instytut za ciebie płaci?

                    > W
                    > przypadku "zwykłych" chorób przecież za te pieniądze można równie
                    > dobrze leczyć
                    > się prywatnie, a nawet taniej wyjdzie!

                    To jest inna rozmowa, na zupełnie inny temat. Nie można, niestety,
                    wykluczyć, że ktoś zachoruje na chorobę nie-zwykłą. Akurat całkiem
                    niedawno o czymś podobnym pisałem (i niżej w tamtym
                    wątku). Ale jak powiadam, to jest zupełnie inna rozmowa.
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: To są studia płatne 26.08.10, 08:12
                      pfg napisał:

                      > > > Widać, że nie płacisz sama ZUSu :-)
                      > > Jak nie płacę? Płacę!
                      > Sama, osobiście, czy też Instytut za ciebie płaci?

                      Zostawmy szczegóły moich spraw finansowych na rozmowę poza publicznym forum, o
                      ile w ogóle miałabym ochotę o tym dokładniej rozmawiać.

                      > > W
                      > > przypadku "zwykłych" chorób przecież za te pieniądze można równie
                      > > dobrze leczyć
                      > > się prywatnie, a nawet taniej wyjdzie!
                      >
                      > To jest inna rozmowa, na zupełnie inny temat. Nie można, niestety,
                      > wykluczyć, że ktoś zachoruje na chorobę nie-zwykłą. Akurat całkiem
                      > niedawno o czymś podobnym
                      href="https://forum.gazeta.pl/forum/w,87574,115511948,115631375,Re_niekompetentny_nauczyciel_akademicki.html">pisałem
                      (i niżej
                      w tamtym
                      > wątku). Ale jak powiadam, to jest zupełnie inna rozmowa.

                      Nie, PFG, to jest ta sama rozmowa. To nie jest tak, że człowiek ma do wyboru:
                      a) "studiować", zapłacić 277 zł/mies. i mieć ubezpieczenie
                      lub
                      b) siedzieć w domu z założonymi rękami, nie pracować, i nie mieć ubezpieczenia.

                      Wybór jest taki:
                      a) "studiować", zapłacić 277 zł/mies. i mieć ubezpieczenie (być na minusie 277 zł);
                      b) znaleźć nawet słabo płatną pracę i mieć ubezpieczenie opłacone przez
                      pracodawcę lub samodzielnie z własnych zarobków (a zatem być na plusie choćby
                      kilkaset zł).

                      Nie rozumiem, jak ty to kalkulujesz.
      • rahi_hexe Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 12:18
        Prawda. Gdy ja pisałam maturę, to takim popularnym kierunkiem była i pedagogika
        i psychologia (o ile na Wojskowej Akademii Medycznej był świetny poziom o tyle
        uniwersytecka psychologia była tragiczna). Wszyscy wiedzieli, że tam jest łatwo
        i przyjemnie. 5 lat nic nie robienia. Sama myślałam o tej psychologii, ale
        rozsądek i dobry przykład w postaci rodziców zwyciężył. Poszłam na filologię ze
        specjalizacją PR, gdzie szczególnie na początku trzeba było się sporo uczyć i
        wielu ludzi rezygnowało. Ale po obronie, pracę w zawodzie znalazłam w dwa dni,
        już drugie CV przyszło z pozytywną odpowiedzią. Reszta znajomych ze studiów też
        nie narzeka. A moi znajomi z liceum po psychologii i pedagogice? Części się
        udało. A reszta pracuje teraz w warzywniakach, butikach itd. Niestety lenistwo i
        brak ambicji to rzecz bardzo kosztowna. A Uniwersytety niestety często na tym
        żerują, bo każdy student to pieniądze z Ministerstwa, nie mówiąc o prywatnych
        szkołach. Też są po części winni, ale kandydat na studia ma już wystarczającą
        ilość rozumu, żeby wiedzieć w co się pakuje, wystarczy sięgnąć do kilku
        fachowych artykułów, trochę orientować się w sytuacji rynku pracy, aby wiedzieć
        co warto studiować. Najczęściej oni to wiedzą, ale lenistwo wygrywa, bo pięć lat
        to jak prawie wieczność. Ale okazuje się, że szybko zleci i potem jest płacz.
        • e.i.t.h.e.l Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 16:22
          Hmm, to ciekawe co piszesz, bo ja mam też znajomych po filologii, którzy nijak pracy w wyuczonym kierunku znaleźć nie mogą.
    • w.s3 Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 07:25
      Delikwent jak się nie dostał na wybrany kierunek to walił na
      pedagogikę lub resocjalizację.Zawsze było wiadomo ,że te dwa
      kierunki oblegają tzw.odpady. A był jeszcze SN to już zupełne dno.
      To zresztą widać po poziomie nauczuczania.Mam sąsiadkę nauczycielkę -
      warstat,trojlebus,robiom,som,kedy,renament....... i to coś dzieci
      uczyło. Na szczęście od roku na emeryturze.
    • hanishl Trzeba było na teologię do dr włącznie 24.08.10, 07:27

    • q-ku to wspaniała sytuacja - dla uczniów 24.08.10, 07:31
      teraz pozostaje zaostrzyć kryteria wymagań od nauczycieli po studiach i z tak
      wielkiej liczby chętnych wybierać najlepszych

      uczniowie skorzystają

      a w przyszłości, gdy skończą szkołę, będą na pewno mądrzejsi od dzisiejszych
      kandydatów na studia i wybiorą inne kierunki;-)
      • troll_bagienny Też tak myślę, ale to nie takie proste 24.08.10, 09:19
        Szkoła to system układów, układzików i ogólnie towarzystwo wzajemnej
        adoracji. Skostniały system i za dużo "wapna" na etatach. Poza tym
        brakuje naprawdę rozsądnych, chętnych i posiadających zapał do pracy
        i sympatię do dzieci młodych, zdolnych nauczycieli, którym
        zależałoby na tym, aby wpoić tym dzieciom jakieś wartości,
        zainteresowania i wiedzę, która przyda im się w życiu. Takie osoby
        można policzyć na palcach jednej ręki. Wychowaczyni mojej córki
        unika kontaktów, nie wykazuje więzi ze swoimi wychowankami, panie na
        świetlicy przypominają mi moje nauczycielki sprzed lat - kawa, ploty
        i lenistwo to ich podstawowe cechy. Do tego są wyjątkowo bezmyślne i
        nieprzyjemne w kontaktach. A skoro jest tylu chętnych młodych ludzi
        po studiach, to można przecież wybierać tych, którym naprawdę zależy
        na pracy, ale w szkole nadal istnieje selekcja negatywna, szkoła
        wyjątkowo "lubi" nieudaczników i frustratów, podczas gdy wartościowa
        zdrowa tkanka marnuje się na bezrobociu albo wykonując zawody nie
        związane ze zdobytym wykształceniem.
        • jacabieg Wśród bezrobotnych prawdziwi pedagodzy,z powołania 24.08.10, 10:08
          Moja żona, po pedagogice, 10 lat po studiach. Nigdy nie pracowała w zawodzie,
          potrzebne było robienie podyplomówek, przekwalifikowanie się. Dzisiaj pracuje,
          robi całkowicie co innego, zarabia więcej niż nauczyciel, jednak wciąż myśli o
          pracy z dziećmi. Mamy dzieci i wiemy jacy są dzisiejszy nauczyciele,
          prawdziwych, z powołania, niewielu.
        • cptcrunch Ta patologia nazywa sie: "Karta Nauczyciela" 24.08.10, 10:13
          "... ale w szkole nadal istnieje selekcja negatywna, szkoła
          wyjątkowo "lubi" nieudaczników i frustratów ..."
          • gandalph Re: Ta patologia nazywa sie: "Karta Nauczyciela" 26.08.10, 12:39
            cptcrunch napisał:

            > "... ale w szkole nadal istnieje selekcja negatywna, szkoła
            > wyjątkowo "lubi" nieudaczników i frustratów ..."
            Nie zapominaj tylko o tym, że Karta Nauczyciela (być może pod inną nazwą)
            istniała już przed II W. Św., a jednak nieudaczników i frustratów było
            nieporównanie mniej. Dlatego szukaj dalej przyczyny...
        • sateda Re: Też tak myślę, ale to nie takie proste 24.08.10, 10:25
          > A skoro jest tylu chętnych młodych ludzi
          > po studiach, to można przecież wybierać tych, którym naprawdę zależy
          > na pracy,

          Tylu jest chętnych po studiach peagogicznych, na posady pedagogów i
          wychowawcow 1-3.
          • ofiara_przemian Re: Też tak myślę, ale to nie takie proste 24.08.10, 14:57
            Właśnie w klasach 1-3 potrzebni są kompetentni, dobrze wyedukowani i
            empatyczni nauczyciele, aby od początku wpoić dzieciom dobre nawyki,
            poprawną polszczyznę i otoczyć je ciepłem, aby zapobiec szkolnym
            fobiom. Małe dzieci czują się jeszcze zagubione w rzeczywistości
            szkolnej i potrzebują dużo uwagi oraz cierpliwości, rodzice nie mają
            czasu, a szkoła zabiera sporą część dnia, więc powinna w niej
            panować przyjazna atmosfera, którą w 99% tworzy nauczyciel-
            wychowawca. Takich ludzi niestety brakuje.
        • rahi_hexe Re: Też tak myślę, ale to nie takie proste 24.08.10, 12:35
          Problem jest jeszcze głębiej moim zdaniem. Obserwując swoich kolegów którzy
          wybrali karierę w szkole robiąc różnego rodzaju specjalizacje nauczycielskie,
          stwierdziłam, że jakieś 90% z nich to albo totalni lenie, którzy bez ogródek
          przyznawali, że będą nauczycielami, żeby mieć dwa miesiące wakacji, kupę wolnego
          i że, dzieciaki będą z nimi mieli taki luz, że hoho. Druga grupa z tych 90% to
          były znerwicowane kujony, bez żadnej kreatywności, powtarzające mantrę "program,
          program i nic więcej". Marny materiał na nauczyciela, ani sobie z dzieciakiem
          nie poradzi, ani nic poza kiepski program nie wyjdzie, nie wbije do głowy
          żadnych wartości. Bardzo mało było takich, którzy mogli dziecku coś dobrego
          przekazać. Jeśli od początku, jest takie myślenie, że pedagogika i specjalizacje
          nauczycielskie to są łatwe, miłe i przyjemne, to idzie tak rzesza ludzi bez
          ambicji "do poczekali" i niewielka grupa ludzi z pasją, co odbija się na
          kształceniu młodych ludzi. Bo jak to się wreszcie wszystko wymieni, to na
          stanowisko pani Krysi, przyjdzie po prostu młodsza pani Krysia.
          • easypener Re: Też tak myślę, ale to nie takie proste 11.09.10, 13:33
            "dzieciaki będą z nimi mieli taki luz" - widzę, że nawet odmiany przez osoby dobrze nie opanowałaś :)
    • buszka1 Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 07:48
      potrzebne jest tutaj ustawodawstwo sprzyjajace zakladanie malych
      prywatnych przedszkoli. Rozwiaze sie dwa problemy: zwiekszy sie
      ilosc miejsc w przedszkolach i bezrobotni pedagodzy znajda
      zatrudnienie.
      • chilly Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 08:02
        Problemem nie są czterej kandydaci na jedno miejsce. To raczej
        podwyższa poziom studiów. Ale studiów dziennych. Problemem jest
        przyjmowanie wszystkich chętnych, nawet z maturą zdana na najniższe
        oceny. Bo ci faktycznie na niewielu innych kierunkach by sobie
        poradzili. A uczelnie, dostające dotacje na kształcenie na poziomie
        3/4 faktycznych kosztów kształcenia muszą "dorabiać". rekrutacja na
        płatnych studiach niestacjonarnych trwa więc do połowy listopada - aż
        ostatni niezdecydowany się zapisze. A ministerstwo udaje, że tego nie
        rozumie i płodzi kolejne projekty pseudoreformy.
      • ttty Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 08:33
        buszka1 napisała:

        > potrzebne jest tutaj ustawodawstwo sprzyjajace zakladanie malych
        > prywatnych przedszkoli. Rozwiaze sie dwa problemy: zwiekszy sie
        > ilosc miejsc w przedszkolach

        to na pewno i jestem jak najbardziej za!

        > i bezrobotni pedagodzy znajda
        > zatrudnienie.

        a tu sie nie zgodze. Skoro we wspomnianej Bydgoszczy jest zarejestrowanych 200
        bezrobotnych pedagogow to ilu z nich znajdzie prace w nowych przedszkolach, 20?
        to na pewno pomoze ale nie rozwiaze prblemu
      • krk01 hahah 24.08.10, 12:01
        ciekawe kogo bedzie stac oddawac tam dzieci.. bo ceny beda nie dla ciebie... chhyba ze myslisz ze ktos bedzie dokladal do wychowywania twoich rozwydrzonych bachorkow hahahaha
        • gandalph Re: hahah 26.08.10, 12:46
          krk01 napisał:

          > ciekawe kogo bedzie stac oddawac tam dzieci.. bo ceny beda nie dla ciebie... ch
          > hyba ze myslisz ze ktos bedzie dokladal do wychowywania twoich rozwydrzonych ba
          > chorkow hahahaha

          Oczywiście: spec-ustawa to krok 1, wyciąganie ręki po dotacje - krok 2. Krok 3?...
      • aqwertz Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 12:51
        Baby Boom powoli wygasa i problem przedszkoli rozwiąże się sam.
      • gandalph Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 26.08.10, 12:44
        buszka1 napisała:

        > potrzebne jest tutaj ustawodawstwo sprzyjajace zakladanie malych
        > prywatnych przedszkoli. Rozwiaze sie dwa problemy: zwiekszy sie
        > ilosc miejsc w przedszkolach i bezrobotni pedagodzy znajda
        > zatrudnienie.
        A ja sądzę, że nie jest potrzebne żadne spec-ustawodawstwo w kierunku
        "zakładania małych prywatnych przedszkoli", lecz okrojenie istniejącego
        ustawodawstwa tak, aby w ogóle łatwiej było założyć i prowadzić firmę,
        zwłaszcza małą.
        Takie spec-ustawy dla małych przedszkoli to tylko omiatanie kurzu ze starych śmieci.
    • mannazwanny Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 07:57
      co za kretynski artykul, wystarczy popatrzec na ogloszenia w warszawie,
      rekrutuja i szkoly i przedszkola i zlobki.... pedagogow wlasnie;)
      • rahi_hexe Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 12:42
        Ale Warszawa to nie cała Polska. W Warszawie i Poznaniu, może jeszcze Wrocławiu
        rynek pracy jest dużo lepszy niż w innych miastach.
    • martady Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 08:10
      że studia proste to jedno, ale jaka po tym robota łatwa. 18h tydzień pracy,
      snuje się taki pedagog po szkole, siedzi w gabinecie i nic nie robi. lekcji
      nie prowadzi, bo wiedzy żadnej nie posiada tj. biolog czy historyk.
      teoretycznie uczeń może do niego pójść z problemem, żeby go rozwiązać.
      osobiście, raz skorzystałam z wizyty u szkolnego pedagoga, w liceum, poszłam
      się wyżalić na polonistkę, że w moim mniemaniu jest niesprawiedliwa, na
      następnej lekcji j. polskiego dostałam reprymendę, bo jak się okazało pedagog
      wszystko polonistce doniosła. jak się później okazało, donosiła każdemu
      nauczycielowi, a uczniowskie problemy były tematami rozmów w pokoju
      nauczycielskim :/
      • prenatka Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 08:49
        Masz słabe informacje. Żaden nauczyciel nie ma 18 godzin w szkole, tylko 40
        godzin pracy w tym od tego roku 20 godzin dydaktycznych. Pedagog szkolny (po
        pedagogice) ma 25 godzin pensum. Żebyś zobaczyła, jak wygląda praca pedagoga to
        byś zrozumiała, jak taka osoba pracuje.
        • ttty Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 09:18
          prenatka napisała:

          > Masz słabe informacje. Żaden nauczyciel nie ma 18 godzin w szkole, tylko 40
          > godzin pracy w tym od tego roku 20 godzin dydaktycznych.

          czyli pracuje w szkole 20 godzin po 45 minut kazda, a pozostale 20 godzin
          "pracuje" w domu przygotowywujac sie do lekcji? o takie 40 godzin pracy Ci chodzi?
          • maga164 Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 11:27
            Ciekawe bo np. ja w szkole średniej mimo iż programowo mieliśmy mieć 15 h godzin
            z pedagogiem to mieliśmy 2 bo zawsze pani pedagog coś wypadało...
          • prenatka Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 29.08.10, 23:33
            ttty napisał:

            > prenatka napisała:
            >
            > > Masz słabe informacje. Żaden nauczyciel nie ma 18 godzin w szkole, tylko
            > 40
            > > godzin pracy w tym od tego roku 20 godzin dydaktycznych.
            >
            > czyli pracuje w szkole 20 godzin po 45 minut kazda, a pozostale 20 godzin
            > "pracuje" w domu przygotowywujac sie do lekcji? o takie 40 godzin pracy Ci chod
            > zi?
            Pamiętaj, że istnieje coś takiego, jak dyżury na przerwie, kserowanie materiałów
            itp. Przerwy są dla uczniów, nie dla nauczycieli. Dzieciaki ciągle o coś pytają,
            zaczepiają. Nie wiem, gdzie pracujesz, ale nie wypowiadam się na temat Twoje
            pracy, choć gdybym bya złośliwa jak Ty w stosunku do nauczycieli, to bym Ci
            napisała, że worki też nosisz tylko w jedną stronę, więc, pracujesz 4 godziny
            dziennie, a nie osiem.
    • xxxxxx666 Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 08:11
      Nie wolno nikomu zabraniać studiować czegokolwiek. Wiedza o sytuacji na rynku
      pracy jest ogólnie znana. Każdy podejmuje mniej lub bardziej świadome decyzje.
      Tak czy siak każdy trafi w to miejsce, na które się nadaje. Jedni będą
      dyrektorami korporacji inni pod urzędem pracy będą złorzeczyć na układ.

      Różnorakie studia służą z jednej strony wyciąganiu kasy od frajerów a z drugiej
      strony spełnianiu marzeń o studiach dla mas.

      Studia nie poprawią możliwości intelektualnych mas. Niezależnie od skończonych
      studiów struktura rynku pracy jest jaka jest. Jeśli podnosi się ilość ludzi z
      wyższym wykształceniem to nie oznacza, że ilość kasjerek w markecie się
      zmniejszy, tylko o tym, że będzie więcej kasjerek z wyższym wykształceniem. Co
      oczywiście średnio przekłada się np. na efektywność obsługi.
      • ppo Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 10:05
        Wszystko ok, tylko jeszcze żebym nie musiał płacić za uniwersytecką
        edukację tych kasjerek.
        • xxxxxx666 Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 11:51
          Faktycznie nie płacisz. Studia dzienne to zupełnie inna para kaloszy. Zjawisko,
          o którym mowa to w 90% problem wyższych szkół przerzucania gówna i marketingu w
          Wólce Górnej, będących filą filii filii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego...
          • aqwertz Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 13:09
            >....Studia dzienne to zupełnie inna para kaloszy. Zjawisko,
            > o którym mowa to w 90% problem wyższych szkół przerzucania gówna i marketingu w
            > Wólce Górnej, będących filą filii filii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego...

            Otóż to. Ale trudno winić za to ludzi,że chcą się uczyć. Jeśli dajmy na to
            politechnika oferuje 200 miejsc na kierunkach technicznych, a Wyższa Szkoła
            Fizolofi 2000 miejsc, to trudno się dziwić, że mamy problem nadmiaru humanistów.
            Pier.dolą w kółko, że brakuje inżynierów, budowlańców. A skąd mają się oni brać
            jak w Wólce Górnej jest tylko Wyższa Szkoła Przerzucania Gówna?
    • seth.destructor Absolwentek! 24.08.10, 08:18
      Niech nazwą rzeczy po imieniu. Na pedagogikę idą głównie kobiety. Studiowanie
      jest łatwe, nie wymaga inwencji. Zwyczajna wylęgarnia
      magistrów-wykształciuchów. Wykształciuszek.
      • wichrowy Re: Absolwentek! 24.08.10, 08:50
        "Studia "pedagogiczne" to lipa, przyjmują każdego, w czasie stuiów
        niczego się nie wymaga,nie ma odsiewu, dyplomy bez pokrycia w wiedzy
        (poza wyjątkami). Wielka rzesza chętnych jest
        potrzebna "profesorowm" , ktorzy maja zapewnione zatrudnienie i uczą
        nieraz najbardziej bzdurnych teorii np Spocka,. Freuda, Kinseja itp,
        metody Silvy, i in. szamańskich bzdur.
        • dwa.buszle Re: Absolwentek! 24.08.10, 10:09
          A co złego jest w metodzie Silvy poza tym, że działa?
          • cerebralshunt Re: Absolwentek! 24.08.10, 11:36
            to ze nie dziala?
    • irekowa No i powstanie nowa, nikomu niepotrzebna kolejna 24.08.10, 08:30
      bzdurna instytucja. Zamiast ograniczać niepotrzebne kierunki
      studiów,wprowadzić na studiach jakiś poziom to ONI powołują nową instytucję i
      przy tym tabuny urzędników. I co ten rzecznik praw absolwentów będzie robił?
      Podpisywał stosy nikomu niepotrzebnych i nie przeczytanych sprawozdań,
      wykazów, tabel, zestawień wyprodukowanych przez tysiące urzędników. Będzie
      ubolewał razem z absolwentami,że nie mogą znaleźć pracy zgodnie z
      wykształceniem.Ech, szkoda gadać.
      • norbertrabarbar Re: No i powstanie nowa, nikomu niepotrzebna kole 24.08.10, 15:36
        No przecież rzecznik praw absolwentów będzie po PEDAGOGICE! Bo po
        każdym innym kierunku będzie miał zawód, który będzie mógł
        wykorzystać!

        Następnie okaże się, że do wykonywania swoich obowiązków będzie
        potrzebował setki zastępców i sekretarek także po PEDAGOGICE!

        I tak będą mogli ogłosić, że zlikwidowali problem bezrobotnych
        pedagogów.

        PS. Ilu pedagogów potrzeba do wkręcenia żarówki? Nieważne, żaden z
        nich bez inżyniera i tak sobie nie poradzi!
    • prenatka Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 08:44
      Stary, chyba Ci się coś pomyliło w strukturze uniwersytetów.... Nie masz pojęcia
      o ich funkcjonowaniu, może byś tak wreszcie swoją zawodówkę skończył, z której
      Cię wyrzucili po pierwszym półroczu?
    • maxlikaz Kierunek pedagogika - wylęgarnia bezrobotnych 24.08.10, 08:53
      "Kujawsko-Pomorska Szkoła Wyższa co roku przyjmuje ponad tysiąc nowych
      studentów pedagogiki. Tyle samo wypuszcza absolwentów."


      A ja gdy siegam pamiecia to Politechnika Wroclawska przyjela ca. 200 osob
      na pierwszy rok, a na specjalnosci skonczylo nas (w normalnym terminie)
      dokladnie 20 osob! ;)
      Za to nie znam nikogo z moich kolegow, ktory jeczalby, ze nie ma obecnie
      porzadnego zajecia... :)
      • marcin-is-me Re: Kierunek pedagogika - wylęgarnia bezrobotnych 24.08.10, 09:13
        Też Politechnika Wrocławska, zaczynało nas niespełna 600 osób na
        roku, ukończyło ok. 120 (cały kierunek) - też nie jest źle z pracą.
        Ale trzeba było się narobić. Może po prostu na takiej pedagogice
        wprowadzić nowe zasady (z powodzeniem funkconujące na niektórych
        kierunkach na PWr od wielu lat), jak np.: na zaliczenie 70% punktów,
        za błędną odpowiedź punkty ujemne (eliminujemy szczęściarzy) itp.
        Z drugiej strony może i dobrze - jest zróżnicowane szkolnictwo
        wyższe, społeczeństwo, pożądane bezrobocie (bo jakieś być powinno,
        żeby się wszystko nie zaczęło sypać). Jeden ma lepiej, drugi gorzej -
        czy każdy musi mieć drogie auto, latać gdzie popadnie? Jak się do
        24 roku życia pędziło przyjemny żywot, to teraz czas na odbiór
        nagrody. I tyle.
    • troll_bagienny To dla mnie niezrozumiałe 24.08.10, 09:09
      W podstawówce, do której uczęszcza moja córka obserwuje się zjawisko
      niedoboru kadry na zmianę z wypaleniem zawodowym (już na starcie)
      młodych nauczycielek. Wychowaczyni mojej córki niedawno skończyła
      studia, a już wykazuje niechęć do pracy, dzieci, rodziców i ogólne
      niezadowolenie ze swojej sytuacji zawodowej, o czym mówi bez
      skrępowania. Nie ma ani zapału do pracy, ani potrzeby bliższego
      kontaktu z dziećmi, ot, byle dzień zleciał, oby do ferii, wakacji
      etc. Może złapanie etatu w szkole to kwestia znajomości, a nie
      umiejętności nauczyciela? Jeśli jest tylu młodych i chętnych do
      pracy absolwentów, to czemu nie mogliby zastąpić tych zblazowanych i
      wiecznie nieszczęśliwych pań, którym wydaje się, że praca w szkole
      należy im się dożywotnio? Czy to nie paradoks, że być może fajny i
      dobrze zapowiadający się młody chłopak pracuje jako barman, podczas
      gdy nie nadająca się do pracy leniwa baba zajmuje etat w szkole,
      choć często-gęsto nie lubi nawet dzieci?
      • hela6 Re: To dla mnie niezrozumiałe 24.08.10, 09:14
        troll_bagienny napisał:
        > Jeśli jest tylu młodych i chętnych do
        > pracy absolwentów, to czemu nie mogliby zastąpić tych zblazowanych i
        > wiecznie nieszczęśliwych pań, którym wydaje się, że praca w szkole
        > należy im się dożywotnio?

        Bo praca w szkole należy się dożywotnio :D
        No nie do emerytury bardzo wczesnej.
    • aldemonium doradców zawodowych na gwałt 24.08.10, 09:14
      Należy zatrudniać w szkołach doradców zawodowych. Od szkoły podstawowej
      wydobywać z ucznia świadomość jego umiejętności, możliwości, chęci. To
      rozwiązałoby dużą cześć problemu bezrobocia, zmniejszyłoby konieczność
      przekwalifikowywania się, ten cały bałagan. To całkowity dramat, gdy idziesz
      do supermarketu i ziemniaki Ci waży pani mgr geodetka albo książki w byle
      jakiej księgarni sprzedaje pani mgr po pedagogice.
      A doradca zawodowy to nie tylko człowiek, którego zadaniem jest pomóc
      zorientować się człowiekowi do czego on został stworzony, ale też połączenie
      tej wiedzy z rynkiem pracy.
      Nie wiem dlaczego nie mamy jeszcze w szkołach doradców, naprawdę.
      • sateda Re: doradców zawodowych na gwałt 24.08.10, 10:00
        1) A ci doradcy zawodowi to niby jakie wyksztalcenie mieliby miec?

        2) Zawodowki zawodowkami, ale ten przyklad z ksiegarnia to deczko nietrafiony.
        Ja wole gdy w ksiegarni sprzedaje osoba majaca chociaz blade pojecie o
        ksiazkach. Inaczej mamy sytuacje tak jak w Empiku, gdzie reakcja na pytanie o
        ksiazki autora spoza "top 10" jest "yyyy... eeee... moze to pani przeliterowac?
        (bo pierwsze slysze)"
        • agoslava Re: doradców zawodowych na gwałt 24.08.10, 10:27
          Pracownicy biblioteki w moim rodzinnym mieście są również niezorientowani. Jedna
          z bibliotekarek szuka Dostojewskiego w literaturze polskiej, a druga pytana o
          książkę o Bizancjum, przynosi Sztukę Renesansu ;-)
          • zuq1 stary kawał! 24.08.10, 10:45
            Przychodzi facet do księgarni i pyta:
            - Czy są "Mądrości żydowskie"?
            - Yyy, chyba nam się skończyły... Ale mamy coś z tej tematyki,
            proszę: "JUDO"!!!
          • maga164 Re: doradców zawodowych na gwałt 24.08.10, 11:36
            Mieszkam w małym miasteczku i nie mamy takich problemów, a biblioteka
            zaopatrzona lepiej niż ta w sąsiednim średniej wielkości mieście. Bibliotekarka
            od razu wie gdzie czego szukać, mamy karty elektroniczne itp.
      • pfg Re: doradców zawodowych na gwałt 24.08.10, 13:14
        aldemonium napisała:

        > Nie wiem dlaczego nie mamy jeszcze w szkołach doradców, naprawdę.

        No właśnie. Proponuję otworzyć nową specjalizację na pedagogice,
        doradca zawodowy.
        • tunezjaaa Re: doradców zawodowych na gwałt 24.08.10, 15:09
          W tym momencie zostałam uszczęśliwiona. W maju, gdy wybierałam kierunek studiów nie byłam do końca przekonana czy doradztwo zawodowe to przyszłościowy zawód. Zdecydowałam się na ten kierunek, ponieważ jest on w moim mniemaniu interesujący. Żeby było śmieszniej doradztwo zawodowe jest specjalizacją pedagogiki pracy. Teraz, gdy ktoś pyta na jakie studia idę, odpowiadam tylko, że na doradztwo zawodowe, bo wspominac o pedagogice jest mi po prostu wstyd.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: doradców zawodowych na gwałt 24.08.10, 15:28
            > W tym momencie zostałam uszczęśliwiona. W maju, gdy wybierałam kierunek studiów
            > nie byłam do końca przekonana czy doradztwo zawodowe to przyszłościowy zawód.

            PFG raczej nie miał na myśli, że to przyszłościowy zawód, lecz przeciwnie.
            Przecież właśnie w żadnej szkole nie poszukują doradców zawodowych.
    • bilko78 Kierunek pedagogika - wylęgarnia bezrobotnych 24.08.10, 09:20
      A wystarczy tak niewiele. Moze podpowiem rozwiazanie.
      Obecnie przyznaja sie pieniadze kierunkom uczelni z kapelusza, tzn
      im wiecej masz studentow tym wiecej pracownikow mozesz zatrudnic i
      tym masz wiekszy budzet. Idiotyczny pomysl humanistow wszedl w zycie
      bo rzadza tym krajem humanisci po pedagogice, historii czy innej
      filologii. I produkuja humanistow, nikomu nie potrzebnych na rynku
      pracy, bo co moze zrobic historyk poza uczeniem w szkole i
      politykierstwem? Propozycje sa proste. Kryterium finansowania
      uczelni. Mianowicie kierunek dostaje wiecej pieniedzy za to, że:
      1. 80% abbsolwentow danego kierunku pracuje w zawodzie wyuczonym
      badz blisko zwiazanym z kierunkiem studiow.
      2. Kryterium publikacji ale nie w polskich czasopismach a
      czasopismach miedzynarodowych.
      To dwa proste kryteria.
      • gandalph Re: Kierunek pedagogika - wylęgarnia bezrobotnych 26.08.10, 12:37
        bilko78 napisała:

        > A wystarczy tak niewiele. Moze podpowiem rozwiazanie.
        > Obecnie przyznaja sie pieniadze kierunkom uczelni z kapelusza, tzn
        > im wiecej masz studentow tym wiecej pracownikow mozesz zatrudnic i
        > tym masz wiekszy budzet. Idiotyczny pomysl humanistow wszedl w zycie
        > bo rzadza tym krajem humanisci po pedagogice, historii czy innej
        > filologii. I produkuja humanistow, nikomu nie potrzebnych na rynku
        > pracy, bo co moze zrobic historyk poza uczeniem w szkole i
        > politykierstwem? Propozycje sa proste. Kryterium finansowania
        > uczelni. Mianowicie kierunek dostaje wiecej pieniedzy za to, że:
        > 1. 80% abbsolwentow danego kierunku pracuje w zawodzie wyuczonym
        > badz blisko zwiazanym z kierunkiem studiow.
        > 2. Kryterium publikacji ale nie w polskich czasopismach a
        > czasopismach miedzynarodowych.
        > To dwa proste kryteria.

        Myśl dobra z jednym zastrzeżeniem: nie deprecjonowałbym historyków. Ci, z
        definicji, są osobnikami, którzy krytycznie podchodzą do wszelkich dokumentów,
        zatem ich kwalifikacje mogą być przydatne w wielu innych dziedzinach. Rzecz
        jasna, ten kierunek studiów, jak i parę innych, typu: etnografia, pedagogika,
        historia sztuki itp., należy do gatunku "hobbystycznych".
        Gwoli jasności: nie jestem historykiem!
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl "To proste studia i tym się kierowałem" 24.08.10, 09:22
      To proste studia i tym się kierowałem.

      Powszechność skolaryzacji niesie ze sobą takie efekty uboczne.
      Studiować mogą wszyscy. Ale daleko nie wszyscy będą mieli rozsądne motywacje do
      studiowania.

      Żeby ludzie byli rozsądni jeszcze przed studiami, należałoby zupełnie zmienić
      system edukacji licealnej. Już wtedy wyrobić w uczniach dorosłe podejście do
      życia, nauczyć ich planowania kariery, ba, w ogóle myślenia o karierze - w
      kategoriach realnych, a nie w kategoriach bujania w obłokach.

      Ale do tego uczniowie liceów musieliby być traktowani jak dorośli, a nie jak
      dzieci. Musieliby w szkole uczyć się rzeczy sensownych oraz wybierania spośród
      nich, a nie być bezwolnie napychani encyklopedyczną wiedzą, niczym gęś sztrasburska.

      Ten artykuł pokazuje wielką klęskę szkolnictwa średniego. Okazuje się, że ono w
      ogóle nie przygotowuje ludzi do życia. Wychodzą z niej nieżyciowymi matołkami.
      • gandalph Re: "To proste studia i tym się kierowałem" 26.08.10, 11:54
        To, o czym piszesz, jest tylko częścią prawdy. Moim zdaniem zacząć trzeba od
        czegoś innego, od krzywej Gaussa rozkładu poziomu inteligencji w społeczeństwie.
        Z grubsza biorąc: ok. 5% pół-geniusze, na drugim końcu 5% - kompletni debile, i
        wreszcie cały środek - wszystkie możliwe stopnie pośrednie. Pytanie zasadnicze:
        dla której grupy przeznaczone są studia wyższe? Dla wszystkich? No to mamy to,
        co mamy. Dalej, dla kogo jest matura? Dla kogo jest szkoła podstawowa? itd. itd.
    • troll_bagienny System oświaty w Niemczech 24.08.10, 09:27
      Niemcy mają trochę skomplikowany układ i jeszcze każdy land sobie...
      Jedno, co pamiętam (byłem na wymianie liceów wiele lat temu) to
      fakt, że nauczyciele w Niemczech muszą mieć ukończone dwa kierunki -
      np. facet uczył fizyki i matematyki. Dzięki temu na rynek pracy
      wkraczają już dojarzali, ale też dobrze przygotowani do zawodu
      ludzie. Pamiętam dzwonki w szkole niemieckiej - nie jakiś ryk
      wywołujący zawał (przeraża zwłaszcza przed klasówką), lecz dźwięk
      przypominający "dżingiel" zapowiadający informację o odjazdach i
      przyjazdach na dworcach. Nauczyciele nad wyraz cierpliwi, na luzie,
      bez zbędnych emocji i nie wykazujący niechęci do wychowanków.
      Strasznie to było fajne i aż żal nie powiem co ściskał, jak się
      wracało do polskiej, szarej rzeczywistości pełnej przemęczonych i
      znerwicowanych belfrów, którzy ostentacyjnie okazywali swoją
      wyższość i dystans, czego nie wyczuwało się w szkole niemieckiej.
      • sateda Re: System oświaty w Niemczech 24.08.10, 09:56
        Ale za to kiedy grupa z Niemiec przyjechała do naszej szkoły na wymianę, to
        niemieccy nauczyciele bardzo się dziwili
        a) pensjom polskich nauczycieli, a zwlaszcza temu, ze zarabiaja niewiele wiecej
        niz szkolne sprzataczki
        b) ilosci godzin przepracowywanych - oni maja mniej
        c) polskim wynalazkom typu 'pilnowanie dzieci na szkolnej dyskotece za friko' -
        u nich nie do pomyslenia
        Ciekawe skad u nich ta cierpliwosc i zapal do pracy, no naprawde, bardzo mnie to
        zastanawia.
      • zuq1 dziwię się 24.08.10, 10:55
        Za "komuny", aby zostać przedszkolanką czy pielęgniarkom wystarczało
        liceum kierunkowe. Dzisiaj trzeba mieć studia. Na początku lat 90-
        tych rozbito pięcioletnie studia mag. na trzyletni licencjat i ew.
        dwuletnie studia mag. Teraz okazuje się, że licencjat jest niczym. W
        naszym kolegium był Duńczyk - mówił, że naucza w szkole trzech
        przedmiotów: WF, muzyki i angielskiego (strzelam trochę - ale
        pamiętam, że te trzy przedmioty były ze sobą zupełnie niezwiązane) i
        właśnie był licencjatem. Pytanie: jak w Danii są w stanie w trzy
        lata studiów wtłoczyć wiedzę konieczną do nauczania trzech różnych
        przedmiotów? Dlaczego u nas trzeba pięciu na jeden i potem jeszcze
        najlepiej podyplomówki... Zgroza.
      • panna_jelena Re: System oświaty w Niemczech 24.08.10, 11:31
        Kiciu, tylko w Niemczech na uniwersytetach, przynajmniej w profilu
        humanistycznym, obowiązuje zrobienie 3 fakultetów (opcjonalnie
        dwóch, ale to opcja trudniejsza).
        Masz kierunek głowny i dwa poboczne, z czego żeby zaliczyć poboczny
        wymagana jest jakaś śmieszna liczba kursów z danej dziedziny,
        bodajże 10. Czyli w praktyce wymiar jednego semestru w trakcie
        całego okresu studiów, kursy dobierane dowolnie i często na zasadzie
        michałków. Pracę magisterską i egzaminy (zdaje się tzw.
        zwischenprufung i egz. magisterski, nieporównywalnie trudniejszy niż
        nasza obrona dyplomu, dopiero później pisze pracę) zaliczasz tylko z
        kierunku głównego. Dlatego u nich nawał magistrów prawa, politologii
        i sztuki w jednym :D
        • ofiara_przemian Re: System oświaty w Niemczech 24.08.10, 15:08
          I jak to jest, że kiedy do naszej szkoły na wymianę przyjechał gość
          uczący geografii i matematyki, to na jego lekcjach była najlepsza
          frekwencja mimo, że normalnie zrealizował polski program tylko pół
          na pół - po niemiecku i po polsku ? Może te 5 lat studiów po polsku
          po prostu gó... daje? Na mojej uczelni były po prostu przedmioty
          klony, żeby wyrobić jakąś normę i dać chyba pracę wykładowcom. A
          pewnie w 2 lata by człowiek obleciał cały materiał, gdyby nie
          powtórki pod coraz to ciekawiej brzmiącymi nazwami, a treść wykładów
          niemal ta sama.
    • leovanheyden Redefiniowanie pedagoga 24.08.10, 09:56
      Myślę, że tą dyskusję potrzeba by trochę zmienić - dlaczego wszystkim się
      wydaje, że pedagog pracuje tylko jako pedagog szkolny lub nauczyciel?
      Pedagogika oferuje kilka ciekawych, zupełnie z tym niezwiązanych specjalizacji
      - andragogika (pedagogika dorosłych), resocjalizacja, pedagogika specjalna czy
      poradnictwo. Jest w Polsce trochę (nie wiem ile, ale w moim mieście jakieś
      kilkanaście) poradni pedagogicznych, w których pracuje trochę ludzi i w
      których praca wymaga odrobinę wiedzy i empatii. A także niektóre uczelnie
      prywatne oferują seksuologię jako specjalność - a to jest już coś, tak myślę.

      Dlatego apeluję, aby zrewidować trochę pogląd, że pedagog =
      nauczyciel/przedszkolanka.

      A co do samej treści artykułu to prawda, że te studia nie zawsze wymagają
      dużego wysiłku, aby ukończyć i ludzie (głównie dziewczyny) idą tam, bo chcą
      coś skończyć. Ale nie zmienia to faktu, że istnieją ludzie, którzy mają jakąś
      ideę za studiowaniem pedagogiki, jej specjalizacji. W takich Stanach
      Zjednoczonych ogromny procent ludzi korzysta z poradni, czy psychologicznych,
      psychiatrycznych, czy pedagogicznych. A w Polsce wielu również powinno, ale
      jakoś rodzice czy sami dorośli boją się (?) do takich miejsc chodzić, dlatego
      popyt na pedagogów jest niewielki.
    • kr-ok Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 09:57
      A Ty to kto jesteś,nie Polaczek?
      • aqwertz Re: Pedagog wykształcony, ale bez pracy 24.08.10, 13:34
        Jam Żydek
    • ppo Wymyśliliście, że każdy musi mieć wyższe to macie! 24.08.10, 09:59
      Co was tak dziwi? Przecież to jest oczywista
      konsekwencja "gospodarki opartej na wiedzy" w wykonaniu polskim. Za
      15 lat nie będzie miał kto nam chleba upiec. Chyba, że wprowadzimy
      studia piekarskie.
    • abdd27 Kierunek pedagogika - wylęgarnia bezrobotnych 24.08.10, 09:59
      już przywykłem, że czytając GW i Rzepę (artykuły na ten sam temat) można
      odnieść wrażenie, że opisują dwa różne światy, ale zwykle dotyczyło to sporów
      na linii Pis - PO, ewentualnie związanych z udziałem Kościoła w życiu
      publicznym. Teraz zeszło nawet na pedagogikę. Przeczytajcie:
      www.rp.pl/artykul/9,524187_Nauczyciel_przed_1_wrzesnia_pilnie_poszukiwany.html
      • aqwertz Re: Kierunek pedagogika - wylęgarnia bezrobotnych 24.08.10, 13:36
        Co porównujesz lewacką gadzinówkę do Rzepy
    • kgsz I to ma być czyj problem? 24.08.10, 10:03
      Przecież studia wyłącznie dla przyjemności to się powinno robić dopiero kiedy
      stać na życie, prawda? :)
    • macrow Kudrycka sama produkuje bezrobotnych! 24.08.10, 10:27
      Przez lata byla rektorem, obecnie jest szara eminencja Wyzszej Szkoly
      Administracji Publicznej w Bialymstoku (www.wsap.edu.pl).
      wypuszcza z niej samych bezrobotnych. Sie nie dziwie, wystarczy popatrzec na
      strone www, zeby sie dowiedziec, ze jest to lipna uczelnia, ktore
      Kudrycka przeciz zwalcza. a zwalcza tylko swoja konkurencje.
    • noel1 Kierunek pedagogika - wylęgarnia bezrobotnych 24.08.10, 10:44
      Nic się nie zmieni i nie zmieni tego stanu rzeczy ani p. Kula ani p.
      Kudrycka.
      Większość kierunków studiów prowadzonych w Polsce jest po to,żeby
      zajęcia i posady mieli tzw. praconicy naukowi, a nie przyszłą pracę
      studenci. Na zachodzie jest odwrotnie coś wiem na ten temat.
      Szczególnie dotyczy to pedagogiki.
Pełna wersja