henryk-sikora
14.09.10, 08:23
Prezydentowi Adamowiczowi marzy się, aby pozycja ECS miała przynajmniej taką samą pozycję jak Muzeum Powstania Warszawwskiego. No i widzimy gdzie jest pies pogrzebany. Prezydent Adamowicz nie rozumie czy powinno być ECS. Powinna to być instytucja nieporównywalna z żadną inną, a w szczególności nie powinno być porównywalne z jakimkolwiek Muzeum. Z całym szacunkiem do Muzeum Powstania Warszawskiego, jest rzeczywiście świetnie zorganizowane i jest Muzeum "żywym", ale Muzeum poświęconym klęsce, której nigdy nie da się przekuć w zwycięstywo. Natomiast "Solidarność" była nie tylko zwycięska, ale przyczyniła się walnie do zmiany układu sił na świecie i ECS powinien aspirować, oczywiście poprzez swoją pracę, do pozycji porównywalnej z rolą jaką odegrał ruch "Solidarności" w latach 1980 - 1989. Proszę nie mylić z obecnym związkiem zawodowym "Solidarność". Prezydent Adamowicz wytycza autorytarnie cele i zadania dla ECS tak jakby to był jeden z wydziałów urzędu miasta Gdańsk. Teraz widzimy gdzie jest pies pogrzebany z ECS. Problem nie tkwił tylko w o. Macieju Ziębie, który faktycznie nie nadawał się do prowadzenia tej instytucji, problem tkwi w strukturze prawno organizacyjnej, która powierza bieżący nadzór nad ECS prezydentowi Adamowiczowi, który zapewne marzy, że na ECS wjedzie w przyszłości do Warszawy na Krakowskie Przedmieście tak jak Lech Kaczyński wjechał do Pałacu Prezydenckiego na Muzeum Powstania Warszawskiego. ECS musi zostać uniezależnione od prezydenta Adamowicza, to jest podstawowa sprawa., jeżeli mamy mieć instytucję taką jaka została zapisana w kacie założycielskim, czy "światowe centrum krzewienia idei wolności, demokracji i solidarności".
No i jeszcze jedno. Ojciec Zięba zostaje "dokończyć" projekty. Należy rozumieć, że żadnych nowych nie będzie rozpoczynał. Ciekawe co będą robić te dziesiątki osób zatrudnionych w ECS? Ojciec Zięba powinien odejść najpóźniej w połowie października, a nie pod koniec roku!!!