Dodaj do ulubionych

Cud na ziemi

    • jean_zatapathique Re: bajkopisarstwo pejsatych i moralność Kalego 29.09.10, 10:17
      A powiesz mi jakie dobra kościół stracił na ziemiach zachodnich i północnych (tam, gdzie nie było przed wojną państwa polskiego)? Poza tym, według szacunków niektórych ekspertów, kościół otrzymał już rekompensaty znacznie przewyższające utracone mienie (biorąc pod uwagę dzisiejszą wartość nieruchomości odebranych i oddanych). Oczywiście dane te należy potwierdzić. A co do GW, to nie robi nic innego, jak opisuje rzeczywistość - śledztwo prokuratorskie, sprawdzanie danych przez kościół, AMR, Lasy Państwowe, Komisję Majątkową itd. Czy nie dziwi Cię fakt, że nikt tego procesu zwrotu majątków, lub rekompensaty za stracone mienie nie kontrolował? Rozdawano ziemie, budynki oraz gotówkę i nikt dziś nie jest w stanie powiedzieć ile już oddano. Czy to nie jest zastanawiające? Ja cieszę się, że coś już w tej sprawie się ruszyło. Chcę wyjaśnienia tej sprawy i jeśli kościół nie ma nic na sumieniu, to też będzie się cieszył z jak najszybszego rozwiązania problemu.
    • dixtar74 Re: bajkopisarstwo pejsatych i moralność Kalego 29.09.10, 10:18
      A DO CZEGO jest ta ziemia kościołowi???? Na budowę nowych świątyń i ośrodków pomocy dla ubogich? A może pod plac na hurtownie, sklepy i działalność gospodarczą. Czy to jest POWOŁANIEM kościoła? A czy kościół wcześniej te ziemie kupił? Czy może wycyckał od wiernych w zamian za lipne błogosławieństwa, unieważnienie małżeństw, powstrzymanie się przed ekskomuniką, mieszanie w głowach prostaczkom i wciskanie im kitu, że jak przepiszą coś kościołowi, to Pan Bóg w niebie im wynagrodzi. W TAKIM RAZIE NIECH ZACZNĄ PŁACIĆ PODATEK GRUNTOWY, TAK JAK TO ROBI RESZTA OBYWATELI. POCZĄWSZY OD PIERWSZEGO "ODZYSKANEGO" HEKTARA. Z ODSETKAMI.
    • przywalmi Re: Cud na ziemi 29.09.10, 10:22
      Rozbawiło mnie stwierdzenie księżulka że jest rozżalony za stwierdzenie o zachłanność KK w Polsce No jasne kiedyś mieli podzielone równo między Chrobrym a KK nie na darmo nazywali się Księżmi kościoła Cały swój majątek zbudowali na strachu przed ogniem piekielnym a gdzie jest Bóg miłosierny? o tym sza bo kaska przestanie kapać Za czasów komuny na cinkciarzy i im podobnych mówiono nie sieją nie orzą a zbierają czyżby te role w całości opanowali biznesmeni z KK? którym z całej siły pomagali i pomagają politycy coś mi to przypomina wiersz Rozmowa między panem chłopem i plebanem tyle wieków minęło i nic się nie zmieniło O postępie w niektórych rejonach polski ciężko mówić raczej o cofaniu się
        • maaac Re: Kłamstwem i insynuacją GW posługuje się po mi 29.09.10, 14:53
          Niestety częśc była nacjonalizowana, a część kradziona.

          Także zgodnie z prawem faktycznie Kościołowi się należy zwrot tego co mu zabrano.

          Tyle, że pojawiają się potem elementy już mniej przyjemne.
          1. Procedura zwrotu była stworzona w sposób urągajacy praworządności. (jednoinstancyjnośc, właściciele ziemi - gminy, AMR, dowiadywały się po fakcie, że straciły majątek, wycena nie przez niezalezny organ, ale przez zinteresowanych).
          2. Fakt wykorzystywania tych błędów do naciągania państwa.
          3. Jakoś tak "dziwnie" się złożyło, że w ten sposób okradziono nie tylko Kościół katolicki ale i inne kościoły i związki wyznaniowe, a także różne organizacje, stowarzyszenia i ludzi prywatnych. Kościół katolicki odzyskał prawie 99% tego co uwazał, że mu się należy, inne związki wyznaniowe - znacznie gorzej. osoby prywatne TYLKO po procesach. W dodatku jak z panią Trawny spore grono polityków, robi wszystko by nawet na drodze procesu nie odzyskiwali.
          4. Polski Kościół katolicki uzyskał majątek niemieckiego Kościoła katolickiego na "Ziemiach Odzyskanych" To w sumie "normalność" bo to i tak "plus minus ta sama instytucja". Tylko jakim prawem Kościół katolicki "dostawał" od państwa również inne świątynie innych niemieckich wyznań? Np Kościół Mariacki w Gdańsku. Może i było to słuszne ze względów społecznych, ale jakoś z prawną "sprawiedliwościa" ma niewiele wspólnego.
          5. Przekazywanie na Ziemiach Odzyskanych kościołów innych wyznań to był jeszcze pikuś. W późniejszych czasach zdarzały się wypadki zupełnie urągające państwu prawa i wartościom chrześcijańskim. Oto na terenach gdzie ubywało wyznawców wyznań mniejszościowych, katolicy potrafili siłą włamywać się do świątyń innych wyznań i zmieniać zamki. Państwo komunistyczne NIE reagowało. Jakoś o tym się dziś bardzo mało mówi.

          LnkW latach 80. władze PRL próbowały wykorzystywać sytuację wyznaniową na Śląsku Cieszyńskim. Tamtejsi protestanci wspominają napisy, wzywające do rozprawy z ewangelikami
    • smarek12 Re: bajkopisarstwo pejsatych i moralność Kalego 29.09.10, 10:25
      Wszystko pieknie, tylko wytlumacz mi w jaki sposob kosciol niby doszedl do owych majatkow.
      Przeciez ci zlodzieje pojawili sie w Polsce bez grosza przy duszy, a odkad tu sa zaden z nich nie przepracowal ani godziny.
      Wiec sie pytam skad te majatki?
      Skoro dzisiaj w demokracji takie walki kreca ci czarni zlodzieje, to strach pomyslec co robili w przeszlosci gdy mieli nieograniczona wladze nad spoleczenstwem.
      Odzyskuja majatki, smiechu warte.
      A co ze slynnym niebem, wielbladem i uchem igielnym?
    • moorsoldaten Potrzebny wódz ! I kosa ;) 29.09.10, 10:35
      Historia się powtarza. Nienasyceni w swej pazerności watykańscy złodzieje doprowadzili do rozbiorów Polski, targowicy, upadku państwa. Wszyscy ci którzy patrzą biernie na mafijną działalność tej instytucji działają na szkodę państwa polskiego. Tusku Donaldzie ! Bądź jak Kościuszko i zetnij łby sprzedajnym klechom - uratuj swój kraj a przejdziesz do historii jako bohater a nie szeregowy politykier.
      • wlekawa Re: Potrzebny wódz ! I kosa ;) 29.09.10, 13:04
        To, żeby przypomnieć, kiedy, kto i po czyjej bywał stronie.

        1. Na życzenie Katarzyny II 6 września 1792 w Brześciu nad Bugiem rozpoczęły się obrady generalności obu konfederacji – koronnej i litewskiej. 11 września dokonało się uroczyste połączenie obu konfederacji pod nazwą Najjaśniejszej Konfederacji Obojga Narodów. Akt ten pobłogosławił obecny na tej uroczystości pomocniczy biskup przemyski Michał Sierakowski. Papież Pius VI wystosował specjalne błogosławieństwo dla dzieła konfederacji targowickiej. Gorącymi zwolennikami konfederacji byli: prymas Michał Jerzy Poniatowski, biskup chełmski Wojciech Skarszewski, biskup żmudzki Jan Stefan Giedroyć, biskup poznański Antoni Onufry Okęcki, biskup łucki Adam Naruszewicz i biskup wileński Ignacy Jakub Massalski.

        2. 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło.
        • wlekawa Re: Potrzebny wódz ! I kosa ;) 29.09.10, 13:18
          KK powszechnie rozsiewa opinię, że zawsze bywał po stronie narodu. Różnie z tym bywało. Papieże przepraszali świat za grzechy KK. Kiedy polscy hierarchowie przeproszą za antynarodowe grzechy polskiego KK?
    • jael53 Re: bajkopisarstwo pejsatych i moralność Kalego 29.09.10, 10:46
      Jasne. W związku z tym KK odzyskał więcej, niż miał do 1939 r., kiedy to jednak terytorium Polski było cokolwiek większe. Odzyskał w trybie, o jakim nawet inni ograbieni pomarzyć nie mogą. Dla tym innych jest droga sądowa (czyli droga przez mękę). Kosztuje to nie "symboliczną złotówkę" (w najgorszym razie), ale: do 10% wartości szacowanej majątku (to tzw. koszt wpisu) + koszty pełnomocnictwa procesowego.
      Trzeba się też liczyć z szantażem emocjonalnym: że państwo utrzymywało, remontowało... że osadziło tam różnych potrzebujących...
      Dla tych, co utracili (wskutek tzw. reformy rolnej - więc tej samej okoliczności, która dotknęła KK) ziemię, w ogóle nie widać żadnej nadziei... Może jakaś ustawa (reprywatyzacyjna) będzie, a może i nie; a nawet jak będzie, to z jej mocy dany będzie ekwiwalent za 15% albo za 20%; a może za pół z tego?
      Dla tych, którym zagrabiono trochę ruchomości, też nadziei nie widać - bo to się "dobro narodowe" zrobiło, więc niech pajęczyną w jakich zakamarkach muzealnych magazynów porasta. jak rzeczy, skądinąd, mało ciekawe - dla wszystkich, oprócz tych, dla których mają wartość uczuciową. Ale im właśnie tego nikt nie myśli zwracać.
      Szlag może człowieka trafić, gdy do tego jeszcze zda sobie sprawę, że najbardziej w usprawiedliwianie tej wybitnie jednokierunkowej, najnowszej "sprawiedliwości dziejowej" angażują się ludzie, którzy nie tylko nic na dawnej grabieży nie stracili, ale owszem - zdarzało im się zyskać.
    • darla152 Cud na ziemi 29.09.10, 10:57
      Dlaczego ta cała szemrana komisja jeszcze nie zasiada na ławie oskarżonych ? Dosyć tego okradania kraju przez czarne hieny !!!! Co to znaczy , że nie ma odwołania od decyzji tej kryminalnej komisji????? Panie Tusk zrób Pan z tą hołota porządek !!!!!!!
      • koloratura1 Re: Cud na ziemi 29.09.10, 13:17
        darla152 napisała:

        > Dlaczego ta cała szemrana komisja jeszcze nie zasiada na ławie oskarżonych ?

        A czemu miałaby zasiadać na ławie oskarżonych, skoro - oprócz tego jednego P., który zasiada, działała zgodnie z ustawą?

        > Co to znaczy , że nie ma odwołania
        > od decyzji tej kryminalnej komisji?????

        Nie ma odwołania, bo tak właśnie mówi ustawa.
        A skargę SLD na tę ustawę, Trybunał Konstytucyjny kisi już dwa lata, nie mając odwagi się nią zająć.

        > Panie Tusk zrób Pan z tą hołota porządek !!!!!!!

        Ma robić za bohatera???!!!
    • princealbert zmienmy Konstytucje! 29.09.10, 10:57
      Zeby sprawa byla jasna, dodajmy arykul:

      'Wlascicielem nieruchomosci polozonych na terenie RP jest Kosciol Katolicki'

      Zapewne wielkodusznie pozwoli nam na uzytkowanie wieczyste swych boskim prawem nadanych mu ziem. Za stosowna oplata, oczywiscie.
    • wernerz Cud na ziemi 29.09.10, 11:02
      Jeżeli na 60 000 ha posiać żyto (już nie mówię o pszenicy) to można zebrać około 30 mln ton zboża. Z tego zboża pewnie można wymleć ze 20 mln ton mąki, a niej wypiec ze 40 mln ton chleba. To jest po tonie chleba na człowieka rocznie, czyli około 3 kg dziennie. Przypuszczam, że można by tym nakarmić wszystkie głodne dzieci w Polsce i jeszcze by zostało. A to jest tylko ziemia podarowana Kościołowi. Więc na tacę dla głodnych już nie trzeba, Kościół się tym zajmie.
      • tymon99 Re: Cud na ziemi 01.10.10, 10:14
        wernerz napisał:

        > Jeżeli na 60 000 ha posiać żyto (już nie mówię o pszenicy) to można zebrać okoł
        > o 30 mln ton zboża.

        500 ton z hektara?? och...ałeś??
        chyba przez całe stulecie..
    • domek53 pokuta szostaka w pszczynie 29.09.10, 11:02
      w ramach pokuty na odchodne szostak podaruje w centrum pszczyny klerowi 0,65 ha ziemi warte około 0,5 do 1,0 mnl zł a bida w pszczynie aż piszczy (zaciągnął 4,4 mnl zł na pensje dla nauczycieli). uzasadnienie lekarz od 1999 roku do 2010 był z wizytą u 1500 osób. jest to lekarz i tak z nfoz. wydajność wspaniała 1 wizyta na 2 dni a zysk minimum 500 000 zł.
    • hwbaran Cud na ziemi 29.09.10, 11:17
      sekretarz Żabiński powiedział:"jak się przez 30 lat buduje socjalizm, to trzeba coś z tego mieć".Tu chodzi o 2 tysiące lat
    • ludwik.filip Cud na ziemi 29.09.10, 11:18
      I CO Z TEGO?
      TAK MA BYĆ!
      Nam sa potrzebne wzorce od CÓRY FRANCJI/tak nazwał JPII francje/!
      wtedy KLER dowiedział by sie GDZIE JEST JEGO MIEJSCE w SZEREGU!!!
      I nie dopomyslenia było-by takie DZIADOSTWO w NASZEJ OJCZYZNIE ŁUPIONEJ ze "" SKÓRY "
      przez czerwone pomidory ! i czarne oliwki!
    • przywalmi Cud na ziemi 29.09.10, 11:18
      Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz jak to z tym stwierdzenie z uchem igielnym ilu się proboszczom udało przecisnąć i wiem dlaczego tak chętnie kasę oddają mohery nie chcą się przeciskać bo się tam biskup zaklinował
      • marekmarek44 Re GW z poszkodowanego robi złodzieja. 29.09.10, 11:36
        GW jest nie od dziś mistrzem w odwracaniu kota ogonem.
        Ciekawe co powiedziałaby ta żydowska gazeta,gdyby ktoś insynuował,że to żydzi zabijali Niemców w obozach koncentracyjnych,a nie na odwrót?
        Przecież za Stalina to komunistyczne bojówki SB i NKWD napadały na księży,więziły ich,a nierzadko biły i mordowały,zaś majątki nieruchomości grabiły-ok. 200tyś ha,bo tyle mniej więcej posiadał kościół katolicki przed wojną.
        A teraz,gdy komisja zwraca tylko część zagrabionego niegdyś mienia,zagrabionego niezgodnie z ówczesnym, stalinowskim prawem,GW podnosi larum.
      • koloratura1 Re: Cud na ziemi 29.09.10, 13:22
        przywalmi napisał:

        > Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz jak to z tym stwierdzenie z uchem igielnym ilu
        > się proboszczom udało przecisnąć i wiem dlaczego tak chętnie kasę oddają moher
        > y nie chcą się przeciskać bo się tam biskup zaklinował

        Mohery, to jeszcze wierzą w kościelne duperele, czarni: ani-ani.
    • gruby_dolar Re: bajkopisarstwo pejsatych i moralność Kalego 29.09.10, 11:29
      enoph napisał:

      > Słuchajcie pejsaci z wybiórczej:
      > Kościół nie DOSTAŁ tylko ODZYSKAŁ ziemie które były jego własnością przed wojną
      > .
      > Tak samo jak wy chcecie "odzyskiwać" jakieś kamienice (i w tym oczywiście nie w
      > idzicie niczego złego).
      > Z tą drobną różnicą, że Kościół odzyskuje SWOJE własności a wy chcecie "odzyska
      > ć" coś co do was nigdy nie należało czyli CUDZE (vide: pejsate fałszerstwa doku
      > mentów w Krakowie).

      JAKIE SWOJE????? Co to za absurd? Polecam poczytać historię KK aby dowiedzieć się jak KK zyskał te ponoć SWOJE majątki. Kościół nie powinien mieć nic swojego w obcym kraju. Powinien dostać grunt, na którym buduje swoje placówki, ale ten grunt winien być użyczony, a od tego gruntu winien być płacony podatek. Nawet niech to będzie użyczony bezterminowo. Na jaką cholerę KK tysiące hektarów? Sam powinien się jej zrzec w obliczu zmian cywilizacyjnych a nie działać jakbyśmy ciągle żyli w XIV wieku. Kościół pieniądze i poliytyka to ciągle nierozerwalna trócja.
    • ludwik.filip Cud na ziemi 29.09.10, 11:29
      internauci - wy -BUNTOWNICY!
      Co Wam sie nie PODOBA!
      kard.ST. DZIWISZ PODAROWAŁ !!!! kilka hektarów " SWOJEJ ZIEMI" powodziana z LANCKORONY/malopolskie/
      Za TEN PIEKNY GEST ! przez kilka niedziel na TACĘ!
    • djenn Cud na ziemi 29.09.10, 11:43
      [b]Biskup Pieronek w odpowiedzi stwierdził, że to lewica w przeszłości rozkradła państwo.
      Przeto przypomnijmy Polakom, kto ich przodków przez wieki okradał i grabi nas nadal. Na wstępie pozwalamy sobie wytknąć Kościołowi brzydką, wręcz niechrześcijańską niewdzięczność wobec komuny. Bo przypomnijmy biskupom, że to właśnie wstrętna komuna w
      1950 roku powołała Fundusz Kościelny jako rekompensatę za zabrane Watykanowi majątki. Po
      1989 r. te majątki zostały zwrócone, i to z taką nawiązką, że dzisiaj Kościół ma więcej ziemi niż przed wojną. A przecież przed wojną Polska była obszarowo o 23 proc.większa!
      Jeżeli coś dostał na Ziemiach Odzyskanych, to z rąk i łaski bezbożnej komuny. Skoro wszystko zostało oddane w dwójnasób, to Fundusz stracił rację bytu i należy go natychmiast zlikwidować. Tym bardziej jako dzieło komunistów. Wierzymy w uczciwość i przyzwoitość biskupa i w to, że Kościół sam, z własnej woli, zrezygnuje z parzących komuszych pieniędzy. Czekamy... Tylko coś nam się, widzi, że prędzej przemówią ludzkim głosem krowy, które ma doić posłanka Senyszyn, niż Kościół odda nie swoją kasę!
      Ale do rzeczy. Pasożytowanie na państwach i narodach Kościół ma po prostu w swojej
      naturze. Grabież Polski Kościół rozpoczął, od kiedy tylko się w niej zagnieździł. Trwa to od ponad tysiąca lat. Już Mieszko I płacił Rzymowi świętopietrze i dziesięcinę hierarchii lokalnej. Początkowo ze skarbu książęcego, ale sumy te ściągał przecież w formie danin z ludności. Przyjęcie chrześcijaństwa wiązało się więc dla naszych przodków z nowymi podatkami, czyli zubożeniem. Pamiętać trzeba, że w świątyniach pogańskich składano ofiary dobrowolne, a to co innego niż przymus. Do tego kler wówczas w całości był „importowany”, głównie niemiecki, co budziło dodatkowy sprzeciw. W roku 1000 Chrobry zaczął przerzucać kościelną dziesięcinę na ludność. Spadały na nią też ciężary państwowe związane z mocarstwową polityką Chrobrego i jego ciągłymi wojnami. Wprowadzanie nowej wiary wcale nie odbywało się pokojowo, czego dowodem jest zapis, że Chrobry za spożywanie mięsa w piątki kazał wybijać zęby. Wycinano święte gaje, burzono i palono chramy, niszczono posągi odwiecznych bogów. Toteż już w 1034 roku nasi przodkowie powstali, wyrżnęli pasożytów niosących niemiecką wiarę i przywrócili wiarę ojców. Chrześcijaństwo rzymskie zaprowadził ponownie Kazimierz Odnowiciel na czele... hufców niemieckich. Rzeź naszych zbuntowanych przodków trwała kilkanaście lat, aż wrócił niemiecki, o przepraszam, katolicki porządek. I było coraz gorzej. Klechom było ciągle mało, a ich pomysłowość w zakresie nowych form wyłudzania zdumiewa nas nieustannie. Na początek omówimy daniny wysyłane z Polski do Rzymu. Zacznijmy od najdawniejszej daniny –świętopietrza. Świętopietrze, czyli denar św. Piotra, wysyłano do Rzymu. W XI w. przerzucono ten podatek na ludność. Początkowo płacono je jako podymne (denar od dymu, czyli komina), ale w roku 1318 zamieniono je na pogłówne, czyli denar od
      głowy. Ten blisko sześciokrotny wzrost Kościół wymusił na Łokietku szantażem – chodziło o zgodę papieża na koronację. Była to opłata szczególnie znienawidzona, bo nie płaciła jej szlachta ani kler, a więc uważano ją za skrajnie niesprawiedliwą. Także dlatego, że wielodzietne, a więc biedniejsze rodziny płaciły więcej. Zachowały się dokładne dane na temat wydartych pieniędzy. Na przykład w latach 1319–1328 ściągnięto 2408,5 grzywien srebra i 45
      grzywien złota, a od 1343 do 1357 r. już 8148 grzywien srebra. Grabież rosła wraz ze wzrostem liczby ludności. Polska płaciła świętopietrze do 1564 roku, najdłużej w Europie. Nie mogła przerwać tej grabieży, ciągle procesując się z zakonem krzyżackim o Pomorze, bo procesy te toczyły się przed sądami papieskimi. Zaprzestanie płacenia groziło przegraniem procesu. Szantaż był oczywisty. Potem Kościół nie uznawał pokoju toruńskiego, który przywracał Polsce Pomorze i Warmię (do dzisiaj nie uznał!), i wszystko, co chciano załatwić w Rzymie, zależało od płacenia świętopietrza. Grabież przerwała szlachta ewangelicka, która po prostu odmówiła płacenia od swych poddanych. Annaty – były to opłaty za objęcie godności
      kościelnej, do której przynależały określone beneficja. Wynosiły równowartość jednorocznych
      dochodów na obejmowanym stanowisku. W XIV w. wprowadzono annaty papieskie. Papież nie
      zatwierdził żadnej nominacji biskupa czy opata, zanim nie dostał kasy. Nie awansowali tylko ci,
      którzy podpadli w Rzymie lub Habsburgom; rzadziej królowi. Polskiemu, oczywiście. Od II połowy XVI w. z annat ściąganych z Polski Kościół zrobił sobie żyłę złota w ten prosty sposób, że biskupi awansowali z biedniejszych diecezji na bogatsze. O awanse zabiegali sami, a „popychali” je w Rzymie ekstrałapówkami. Dlatego „posługa” biskupa w jednej diecezji była krótka, 5–10 lat, rzadko więcej. Na przykład biskup Stanisław Dąmbski przez 27 lat
      „pasterzowania” trzodzie w końcu XVII w. obkolędował aż pięć diecezji (patrz:„Zdrajcy w sutannach”). Każdy awans to annat, czyli łapówka, każda zwalniana diecezja to kolejne annaty od następcy, którzy też zwalniali diecezję. Śmierć biskupa była dla papieża i kardynałów czystym interesem, bo wpadała kasa od następcy, który też zwalnianą diecezję oddawał następnemu. Jak łańcuszek św. Antoniego. Awanse kościelne w młodym wieku były
      przywilejem członków rodów panujących i możnych. Każdy awans był obwarowany
      opłacaniem się. Najwięcej płacono za diecezję gnieźnieńską – 5 tys. dukatów, krakowską
      – 3 tys. i płocką – 2 tys. dukatów. Annaty w Polsce zniesiono w 1564 roku, ale biskupi i
      opaci płacili je wprost do Rzymu aż do rozbiorów. Dziesięcina do Rzymu – płacili ją wszyscy
      duchowni w wysokości 1/10 dochodów rocznych. Płynęła więc do Rzymu rzeka wyłudzonych
      pieniędzy. Tylko za panowania Zygmunta Augusta wysłano papieżom w sumie około 2 tys. wozów złota i srebra! A Polska nie miała pieniędzy na obronę granic...W tej części zajmiemy się pieniędzmi wożonymi do Rzymu przez tych, którzy jechali tam coś załatwić, a takich spraw było wiele. Jechały więc do Rzymu ciężkie od złota sakiewki z przyczepionymi do nich petentami. Opłaty za sądy papieskie – od wyroków sądów kościelnych, np. potępień czy ekskomunik, można się było odwołać do Rzymu. To oczywiście kosztowało krocie. Co
      najważniejsze, dawało Kościołowi rzeczywistą władzę sądowniczą nad ogółem ludności.
      Utrzymanie legatów papieskich wraz z ich dworami było obowiązkiem danego panującego, który, oczywiście, ściągał na to pieniądze od poddanych. Orszaki i dwory legatów godne były
      władców i odpowiednio kosztowały. Odpusty – bezczelny handel oszukańczymi odpustami był tą kroplą, która przelała dzban i doprowadziła do wybuchu reformacji. W roku 1517 arcybiskup Moguncji Albrecht, papieski komisarz ds. odpustów, w Niemczech ich promocję i zbieranie pieniędzy powierzył... bankierom! Długo nie trzeba było czekać – 31 października 1517 r. Marcin Luter ogłosił swoje 95 tez. Rok jubileuszowy – majstersztykiem wyłudzania pieniędzy „na odpust” były lata jubileuszowe. Pazernej bestii było zawsze mało, toteż papież Bonifacy VIII wpadł na genialny pomysł: ogłosił, że począwszy od roku 1300 co 100 lat przypada Rok Jubileuszowy. Pielgrzymom, którzy przybędą do Rzymu i odpowiednio zapłacą, będą odpuszczone wszystkie grzechy – kupią sobie po prostu zbawienie wieczne. Cwany papież zwyczajnie nie chciał się z nikim dzielić pieniędzmi; nawet z biskupami diecezjalnymi.
      Sukces przeszedł wszelkie oczekiwania: w roku 1300 przybyło do Rzymu ponad milion
      ogłupionych, którzy w ciągu kilkunastu tygodni zostawili 15 milionów skudów w złocie! Pieniądze i kosztowności księża zgarniali grabiami! Nic to, że kilka tysięcy ludzi zginęło zadeptanych w tłumie; nic to, że kilka tysięcy ludzi zmarło z chorób i braku higieny, wszak uzyskali odpust zupełny i poszli do nieba! Wobec tak wspaniałego sukcesu papież Klemens VI
      mi
      • djenn Cud na ziemi 29.09.10, 11:51
        miłościwie postanowił częściej dawać wiernym szansę i w roku 1343 oraz 1346 bullami
        ogłosił, że Rok Jubileuszowy będzie przypadał co... 50 lat. W rok W roku 1350 znowu do Rzymu zjechała trzoda w setkach tysięcy i znowu zostawiła „pasterzom” miliony skudów.
        Żeby reszty trzody nie pozbawiać szansy na zbawienie, papież Urban VI bullą ogłosił, że
        Rok Jubileuszowy będzie przypadał co... 33 lata, bo przecież Chrystus żył 33 lata. Najbliższy
        taki „odpust” miał nastąpić w roku 1390, ale Urbanowi się zmarło i kasę zgarnął jego
        następca, Bonifacy IX. Co ciekawe, w roku 1400, mimo że nie był jubileuszowym, sporo wiernych przybyło „z rozpędu”. Papież Mikołaj V dla częstszych spotkań z bożkiem o imieniu KASA postanowił, że Rok Jubileuszowy będzie się odbywał co 25 lat, począwszy od 1450 r. Ale to nie koniec: w roku 1933 papież Pius XI ogłosił Rok Odkupienia (chyba od słowa kupić), bo nijak nie wychodziło mu dzielenie przez 25. Jakoś i przez 33 dzielenie nijak nie wychodzi. Tym razem Rok trwał cały rok. Jan Paweł II też się nie ociągał i ogłosił Rok Jubileuszowy w... 1983 r. (też nie dzieli się przez 33 ani 25). O roku 2000 także nie zapomniał. Lata jubileuszowe Kościoła mają ścisły związek z grabieżą Polski, gdyż do Rzymu licznie jeździli Polacy, a w roku 1300 był tam sam Władysław Łokietek.
        W roku 1390 polscy pielgrzymi w drodze do Rzymu zostali napadnięci i złupieni na terenie Austrii. Teraz niebezpiecznie jest nosić gotówkę przy sobie, a co dopiero wtedy! Bolejąc nad ich losem, królowa Jadwiga zwróciła się do papieża o zgodę na zorganizowanie Roku Jubileuszowego w Krakowie. Bożka KASĘ Kościół umiłował, to i papież zgodził się, pod warunkiem przekierowania kasy do Rzymu, rzecz jasna. W roku 1392 tłumy pielgrzymów przybyły do Krakowa.
        Wielkie złote żniwo w Krakowie i ogólne osłabienie ruchu pielgrzymkowego do Rzymu z powodu wojen i niebezpieczeństw podróży natchnęły Kościół do organizacji lat jubileuszowych bliżej sakiewek trzody. Zawsze przyjeżdżał wysłannik papieża z worami. Na pieniądze.
        Upominki i łapówki w Rzymie – papieże uzurpowali sobie prawo zatwierdzania każdego traktatu między państwami i władcami, czyli rozstrzygali spory. Z reguły na korzyść tego, który dał im większą łapówkę. Z byle powodu jechały do Rzymu poselstwa objuczone KASĄ. Jedna strona zabiegała o zatwierdzenie korzystnego traktatu czy pokoju, druga o niezatwierdzenie niekorzystnego. Płacili wszyscy: za pomyślne załatwienie lub przyspieszenie sprawy, za nadanie godności, beneficjów. Kosztowało wszystko: zdjęcie klątwy, kanonizacje, uznanie czegoś za „łaskami słynące”, nie mówiąc o słynnych relikwiach i odpustach. Do kanonizacji biskupa Stanisława ze Szczepanowa „podchodzono” dwa razy, kanonizacja Jana Kantego niemal doprowadziła Akademię Krakowską do ruiny finansowej. Obie opłacone Kościołowi „inwestycje” najbardziej opłaciły się... Kościołowi.
        Słynny był biskup płocki Erazm Ciołek, który zainstalował się w Rzymie w XVI w. (patrz: „Zdrajcy w sutannach”) i brał w łapę jako pośrednik (prokurator) w załatwianiu wszelkich spraw w kurii rzymskiej. Nie próżnował kardynał Denhoff w końcu XVII w.
        Takich pośredników w Rzymie były tłumy. Żyli jak pączki w maśle. Najlepszymi „pośrednikami” były kochanki kardynałów i najsławniejsze rzymskie prostytutki. Zaiste, „boży” to Kościół.
        Tytuły i ordery – wykorzystując ówczesną tytułomanię, Kościół zrobił z handlu tytułami i orderami kopalnię złota. Wszystko na sprzedaż. Było to twórcze rozwinięcie powszechnej w Kościele symonii. Są klienci, więc trzeba skombinować towar. „Produkcja” była tania – wystarczyło wypisać dyplom. Wszak klient nasz pan. A bożkiem KASA.
        Można było sobie kupić m.in. szambelana, hrabiego. Duchowni mogli poza tym lśnić tytułami honorowych i tytularnych prałatów, infułatów, kapelanów Jego Świątobliwości.
        Wielkie wzięcie miały ordery. Pewnie dlatego, że już na oko pozwalają odróżnić dygnitarzy od kelnerów. W połowie XVI w. papież Pius IV ustanowił order Piano. Wraz z nim można było kupić sobie szlachectwo (dziedziczne lub osobiste, zależnie od zasług lub wagi sakiewki).
        Kardynał protektor – pasożytom było zawsze mało, toteż wymyślili, że każde katolickie państwo będzie miało w Rzymie swego kardynała protektora. Każde zabiegało o najbardziej wpływowego, najlepiej nepotę papieża, co, oczywiście, odpowiednio kosztowało. Tylko najbogatsi Habsburgowie, cesarze Niemiec, mieli takie wpływy, że nie musieli płacić. Bywało, że ten sam kardynał był protektorem kilku państw, których interesy były ze sobą sprzeczne, ale złote dukaty w skrzyni nie gryzły się.
        Wróćmy do kraju. Przedstawimy, jak wyższy kler okradał Polskę, wykorzystując czyny i słabości książąt i królów oraz swoją pozycję przy nich. Stan posiadania Kościoła i podatki, jakie płacił, a raczej nie płacił, przedstawimy w jednej z dalszych części.
        Wyłudzanie „na klątwę” – niezwykle skuteczne było wyłudzanie pieniędzy, przywilejów i dóbr ziemskich, zwłaszcza w średniowieczu, szantażując klątwą. Na polskich książąt i królów klątwy sypały się gęsto, jak z ust kleru obłudne słowa o miłości. Rzucali je biskupi, legaci papiescy i sami papieże.
        Klątwie najczęściej towarzyszył interdykt, czyli zakaz uczestniczenia w obrzędach religijnych. Blady strach padał na ludność przekonaną, że czeka ją wieczne potępienie. Klątwa była skuteczna do połowy XV w., potem spowszedniała. Po umocnieniu się reformacji zaprzestano jej zupełnie, bo Kościół bał się, że wyklęty władca przyjmie reformację i odejdzie wraz z całym ludem i... KASĄ.
        Wyklętymi byli m.in.: Władysław Wygnaniec i potem jego młodsi bracia; Mieszko Stary, Władysław Laskonogi, Henryk Brodaty (2 razy, umarł w klątwie), Konrad Mazowiecki – 2 razy, Leszek Czarny, Henryk Probus – 2 razy, Władysław Łokietek – 3 razy, Kazimierz Wielki – 2 razy, Kazimierz Jagiellończyk – 2 razy oraz wielu drobniejszych książąt. Ceną za zdjęcie każdej klątwy były kolejne przywileje i nadania dla Kościoła oraz sowite opłacanie się złodziejom w Rzymie i tu, w Polsce. Niemal zawsze wybuchała też wojna domowa, bo oponenci wyklętego władcy korzystali z tego, że ten tracił posłuch u ludu (klątwa powodowała zwolnienie poddanych z posłuszeństwa). Dziesiątki razy kraj nasz był po takich klątwach pustoszony.
        Kazimierzowi Jagiellończykowi Kościół dwa razy klątwami uniemożliwił likwidację zakonu krzyżackiego: w roku 1466 po pokoju toruńskim (klątwa z 1455 r.) i w 1479 r. po „wojnie popiej”. Takie to są „zasługi Kościoła dla Polski”.
        Wyłudzanie „na lokację klasztorów” – niezawodnym sposobem było sprowadzanie do Polski kolejnych zakonów i zakładanie klasztorów. Żaden władca nie mógł odmówić. Wszak zgodę na założenie zakonu wydał papież, odmowa byłaby obrazą, mogła popsuć sprawy w Rzymie.
        Zgoda władcy musiała zaś być poparta nadaniem zakonowi włości i przywilejów. Toteż klasztory rosły jak grzyby po deszczu, kolejne królewszczyzny wpadały w czarną dziurę i zubażały skarb państwa, bo Kościół nie płacił podatków. Podatki szły tylko do Rzymu – od państwa (świętopietrze) oraz z biskupstw i zakonów. Ubocznym skutkiem nadań dóbr była degradacja wolnych dotąd kmieci w poddanych chłopów.
        Szczególne znaczenie dla Kościoła miała lokacja klasztorów franciszkańskich (Łokietek) i dominikańskich. Tym zakonom papieże powierzyli inkwizycję – one pilnowały katolickiego porządku. Z ich szeregów wywodzili się najkrwawsi inkwizycyjni mordercy. Z biegiem czasu powstawało coraz więcej zakonów, a najbardziej ekspansywni byli jezuici.
        Spowiedź i pokuta – wielu książąt i królów popełniało ciężkie grzechy, również zbrodnie. Musieli je wyznać spowiednikowi, który wyznaczał pokutę, najczęściej... wybudowanie kościoła, nawet kilku (np. Kazimierz Wielki), klasztoru lub nadanie istniejącym dóbr ziemskich. Tak kolejne królewszczyzny wpadały w czarną
        • djenn Cud na ziemi 29.09.10, 11:59
          i zubażały skarb państwa, bo Kościół nie płacił podatków. Podatki szły tylko do Rzymu – od państwa (świętopietrze) oraz z biskupstw i zakonów. Ubocznym skutkiem nadań dóbr była degradacja wolnych dotąd kmieci w poddanych chłopów.
          Szczególne znaczenie dla Kościoła miała lokacja klasztorów franciszkańskich (Łokietek) i dominikańskich. Tym zakonom papieże powierzyli inkwizycję – one pilnowały katolickiego porządku. Z ich szeregów wywodzili się najkrwawsi inkwizycyjni mordercy. Z biegiem czasu powstawało coraz więcej zakonów, a najbardziej ekspansywni byli jezuici.
          Spowiedź i pokuta – wielu książąt i królów popełniało ciężkie grzechy, również zbrodnie. Musieli je wyznać spowiednikowi, który wyznaczał pokutę, najczęściej... wybudowanie kościoła, nawet kilku (np. Kazimierz Wielki), klasztoru lub nadanie istniejącym dóbr ziemskich. Tak kolejne królewszczyzny wpadały w czarną dziurę. A grzesznik mógł się opłacić i... grzeszyć dalej. To chyba dlatego Kościół tak ukochał grzeszników, a raczej swego bożka KASĘ.
          Fałszerstwa nadań dóbr i przywilejów – współcześni historycy biegli w temacie szacują, że ok. 30 proc. nadań dla Kościoła to jego własne fałszerstwa. Kościół od wieków zaciekle bronił monopolu w edukacji. W średniowieczu czytać i pisać umieli tylko duchowni. Wielu władców i możnych było analfabetami (nawet Karol Wielki). Kancelarie prowadzili im księża, a ojczyzna kleru była przecież w Rzymie, więc papieże wiedzieli o wszystkim. Do upadku Polski przyczyniło się to, że od XIV w. aż do rozbiorów kanclerzem lub podkanclerzym był zawsze ksiądz albo biskup.
          Kościół miał więc idealne możliwości do wszelkiego rodzaju fałszerstw i korzystał z nich bez skrupułów. Głównymi fałszerniami były niektóre klasztory, dysponujące skryptoriami, skrybami i odpowiednim wyposażeniem. Sprzyjał procederowi bałagan w kancelariach, częste wojny i pożary. Gromadzenie akt zaczęło się dopiero w XVI w., kiedy Bona wszczęła egzekucję dóbr. Szlachta na fali ruchu egzekucyjnego domagała się m.in. przeglądu darowizn dla Kościoła. Widać wiedzieli, co się dzieje. Nie dziwota, że kler zaciekle zwalczał ruch egzekucyjny.
          Jedno z fałszerstw antypolskiego Kościoła szczególnie tragicznie zaważyło na naszej historii. To „przywilej kruszwicki”, sfałszowane przez Krzyżaków, katolicki zakon mnichów rycerzy, nadani
          • djenn Cud na ziemi 29.09.10, 12:03
            im Ziemi Chełmińskiej przez Konrada Mazowieckiego. Ten falsyfikat dał podstawę do ekspansji państwa zakonnego. Ochoczo potwierdził go Kościół, który w ten sposób zawiesił niemiecki topór nad karkiem Polski i położył podwaliny pod przyszłe Prusy, które zainicjowały rozbiory.
            Wyłudzanie dóbr przez otoczenie władców – Kościół otoczył książąt, królów, ich żony i dzieci szczelnym murem kapelanów, spowiedników, kaznodziei, kanclerzy, sekretarzy oraz wychowawców i nauczycieli dzieci. Każdy pretekst był dobry. Na przykład Jagiełło ufundował klasztor brygidek w Lublinie jako votum za rzekomo przepowiedziane przez św. Brygidę zwycięstwo pod Grunwaldem; Kazimierz Jagiellończyk – klasztor w Elblągu, by błagać o wstawiennictwo św. Brygidy w wojnie 13-letniej (tymczasem papież rzucił klątwę, a bernardyni szpiegowali dla Krzyżaków).
            Potem prymas przewodniczył senatowi, był więc drugą osobą w państwie. W senacie pierwsze 16 krzeseł zajmowali biskupi. Wąskie grono senatorów, głównie biskupów, w istocie stanowiło radę królewską. Niektórzy biskupi przebywali przy królach stale, sprawy diecezji powierzając sufraganom i kapitułom. Okazji do wyłudzeń dóbr i pieniędzy nie brakowało. Żadnej nie przepuścili. A twierdz do obrony kresów nie było za co budować...
            I tak dalej..
            www.wolnyswiat.pl/3ah4.html
            Czy to jest Kościół? Nie sądzę, szkoda tylko że ubezwłasnowolnieni ludzie sądzą że naprawdę KRK doprowadzi ich do zbawienia. Tylko w niebie czy piekle? I czy będzie ich na to stać?
          • mineyko Re: Cud na ziemi 29.09.10, 12:10
            djenn napisał:

            > Spowiedź i pokuta – wielu książąt i królów popełniało ciężkie grzechy, ró
            > wnież zbrodnie. Musieli je wyznać spowiednikowi, który wyznaczał pokutę, najczę
            > ściej... wybudowanie kościoła, nawet kilku (np. Kazimierz Wielki), klasztoru lu
            > b nadanie istniejącym dóbr ziemskich. Tak kolejne królewszczyzny wpadały w czar
            > ną dziurę. A grzesznik mógł się opłacić i... grzeszyć dalej. To chyba dlatego K
            > ościół tak ukochał grzeszników, a raczej swego bożka KASĘ.
            > Kancelarie prowadzili im księża, a ojczyzna kleru była przecież w
            > Rzymie, więc papieże wiedzieli o wszystkim. Do upadku Polski przyczyniło się to
            > , że od XIV w. aż do rozbiorów kanclerzem lub podkanclerzym był zawsze ksiądz a
            > lbo biskup.
            > Kościół miał więc idealne możliwości do wszelkiego rodzaju fałszerstw i korzyst
            > ał z nich bez skrupułów. Głównymi fałszerniami były niektóre klasztory, dysponu
            > jące skryptoriami, skrybami i odpowiednim wyposażeniem. Sprzyjał procederowi ba
            > łagan w kancelariach, częste wojny i pożary.
            Komentarzyk:
            Stąd wniosek, że Ojdyr Rydzyk, nie jest jakimś nadzwyczajnym wyjątkiem.
            Wszyscy oni koszą kasę jednakowo i to od stuleci!
    • tuad27 Koniecznie trzeba 29.09.10, 11:45
      jak najszybciej wprowadzić dobrowolny podatek religijny, zlikwidować przywileje, zwolnienia z podatków i dotacje dla kleru oraz pilnie wprowadzić kasy fiskalne do zakrystii ! Oszczędzimy rocznie miliardy zł.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka