"Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia

14.10.10, 20:26
Książka-bomba (pod kuprem). Detonacja, co prawda, po czasie, bo klienta rozerwało na pół pod Smoleńskiem, ale dwór został. Jak w Etiopii... No i jeszcze ten Szachin-Szach, paradający z facklami co miesiąc od katedry pod Pałac Namiestnikowski - palce lizać.
    • 123jna "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 15.10.10, 07:19
      Ksiazka wydaje sie byc b. interesujaca. Ukazuje, wedlug mnie, prawdziwe oblicze Lecha Kaczynskiego - czlowieka, ktory nigdy nie powinien znalezc sie na zajmowanym stanowisku.
      Wierny ale mierny - wierny jedynie wobec brata, nawet nie wobec wlasnych zasad (jesli je naprawde mial). Czlowiek nieznajacy swiata, wychowujacy sie jedynie w nielicznej rodzinie, prawdopodobnie bez przyjaciol, nigdzie nie bywajacy. Zaczytany w historii Polski gloryfikujacej powstania i kleski. Majacy chyba niechetne nastawienie do wielkosci Polski w renesansie.
      Wierzacy w mit Polak - katolik , szkodliwy mit wywodzacy sie z czasow zaborow. Stad ta wrecz nienawisc do Donalda Tuska. Po pierwsze: znal jezyk obcy (niemiecki), mlody i przystojny, choc z ludu mowiacy ladna polszczyzna, rozumiejacy swiat i - pragmatyczny. Ten epitet uwazany na Zachodzie za pozytywny przez Kaczynskich rozumiany jako cos wynaturzonego. Kiedy Polacy z duma zaczna uzywac tego okreslenia o samych sobie? Dopiero wtedy moga naprawde zbudowac demokracje. Nie na mszach w kosciele, duchowosci rodem z carskiej Rosji (niezbadana rosyjska dusza - oj, zbadana, zbadana) ale dzieki rozumowi, dobrego nastawienia do wspolobywateli a nie nienawisci, taka kierowali i kieruja sie jeszcze Kaczynscy. Boja sie ludzi, nie znaja ich (bo o nich nie mysla dobrze), wola usluznych niewolnikow - jak cesarz. Brawo.
      • tadeusz.4 Re: "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 15.10.10, 17:27
        Czlowiek nieznajacy swiata,

        Ostatni raz za granicą przed wyborami prezydenckimi był w latach 60. w ...obozie pionierskim Artek na Krymie, jako przedstawiciel polskiej młodzieży. To mówi wszystko...

        znal jezyk obcy (niemiec
        > ki),

        Kaczor mniejszy rechotał nerwowo (nie mógł tego powstrzymać, podobnie jak s.raczki), gdy Tusk mówił po angielsku, nie po niemiecku...
        • sener1986 Re: "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 16.10.10, 19:16
          ... kazdy by sie z......al sluchajac TUSKA.
          • tadeusz.4 Współczuję ci, s.raluchu 17.10.10, 01:46
            sener1986 napisał:

            > ... kazdy by sie z......al sluchajac TUSKA.

            No widzisz, synku, a ja nie jestem każdy - i w odróżnieniu od ciebie nie muszę zmieniać bielizny, gdy usłyszę Tuska w "Wiadomościach"...
    • giez99 "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 15.10.10, 12:07
      Jestem pewny, że mit prezydenta Lecha jest tylko mitem. Książka jest dla mnie bardzo wiarygodna. Niemniej jednak pojawienie się tej publikacji na rynku nie zmniejsza zagrożenia jakie dalej czyni szaleniec, faszysta jego brat. Jeżeli po tym, jak udało się nam doprowadzić do bezkrwawej rewolucji Solidarności, Polska nasza Ojczyzna, jeżeli ma trwać nadal bez rozlewu krwi trzeba jak najszybciej wyrzucić z Polski pana Dziwisza i zerwać albo przynajmniej zrewidować konkordat. Czarni władcy kościoła w Polsce mają już rękę w nocniku i nie cofną się przed niczym, by swe dupy uratoweać. Nawet jak się poleje krew. Poświęcą nawet kilku boga winnych księży by z nich zrobić męczenników za wiarę. Wiarę, której sami nie mają. Przypominam, że była kiedyś tak zwana "rabacja" w Polsce, lub jak kto woli powstanie Jakuba Szeli. Świetnie z tym się rozliczył Stanisław Wyspiański. Była też konfederacja targowicka. Ale my Polacy jak dotyczczas nie umiemy wyciągać wniosków z historii. Myśmy wszystko zapomnieli... A może by wystarczyło pochować ponownie Lecha w katedrze Świętej Anny w Warszawie a jego żonę w Wawelu zostawić? Bo to chyba była święta kobieta, jeżeli z tymi debilami tyle wytrzymała?
      • tadeusz.4 Re: "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 15.10.10, 17:31
        Czarni władcy kościoła w Polsce mają już rękę w nocniku i nie cofną się przed
        > niczym, by swe dupy uratoweać.

        Kościół rzymskokatolicki milczał przez dwa miesiące, gdy na Krakowskim Przedmieściu profanowano krzyż. Gdy poseł SLD zaatakował nadmierne dochody kościelne z tytułu działalności Komisji Majątkowej, na drugi dzień sekretarz Episkopatu i rzecznik prasowy urządzili konferencję z udziałem dziennikarzy, połączoną z rozdawaniem ...krytycznych wobec SLD artykułów (nie mogli pokazać żadnych dokumentów na poparcie swych tez, bo tych tez po prostu nie da się udowodnić). Wszystko zgodnie ze wzorcem z powiedzenia George'a Berndarna Shawa: "Kościół anglikański może znieść krytykę wszystkich swoich 39 Artykułów Wiary, ale nie zniesie krytyki choćby 1/39 swoich dochodów".
    • pablobodek "cysoż" z Krakowskiego Przedmieścia 15.10.10, 20:45

      "Kim jest ... Lech Kaczyński? ... Człowiekiem wewnętrznej dobroci, który przez pomyłkę zabłądził w świat polityki. "

      Absolutnie nie przez pomyłkę, przecież !!!

      To dominujący starszy bliźniak "wypchnął" Lecha na stanowisko prezydenta !!
      Lech był narzędziem dla realizacji chorobliwej ambicji i żądzy władzy swego brata.
      Gdyby nie Jarosław osoba taka jak Lech nigdy w życiu nie pomyślałaby nawet o kandydowaniu na stanowisko burmistrza, a co dopiero głowy państwa. Nie miał po prostu do tego predyspozycji . Może był i dobrym człowiekiem, mężem i ojcem, ale nie przywódcą narodu.
      I dlatego , moim zdaniem, ponieważ wszystkie decyzje w tym duecie podejmował Jarosław, to on jest sprawcą wszystkich późniejszych zdarzeń, na katastrofie lotniczej w Smoleńsku zakończywszy. To on ma krew na rękach !!!
      Następnie działał już na swój rachunek jako on, Jarosław Szalony, Król Wariatów - Wawel, trumny na lawetach, krzyż przed Pałacem Prezydenckim, "koktajl Kaczyńskiego" rzucony na tablicę pamiątkową, negowanie wyniku wyborów i niezależności Polski itd.
      Praprzyczyną ciągu zdarzeń była szalona ambicja i żądza władzy Jarosława K. !!!!
      • minstrel515 Re: "cysoż" z Krakowskiego Przedmieścia 15.10.10, 21:33
        Dużo jest w tym prawdy, chociaż nie użyłbym niektórych słów. Uważam, że Jarosław K. jest w pełni władz umysłowych i to mnie przeraża. On nic nie robi impulsywnie.
        • kamyk_wj Re: "cysoż" z Krakowskiego Przedmieścia 16.10.10, 10:33
          Nic nie robi impulsywnie, bo nie zawsze objawem choroby ducha jest działanie impulsywne.
          Choroba ducha, której objawami są: przeświadczenie o swojej własnej, szczególnej roli; skrajna nieufność; rozpamiętywanie własnych, prawdziwych i domniemanych krzywd; nadwrażliwość na krytykę i parę innych objawów, to psychoza paranoidalna. Nie wyklucza, ba, wręcz umożliwia racjonalne działania, wynikające z chorobliwej wizji świata.
          Gdyby gość biegał z siekierą, byłby mniej groźny niż jest teraz. Bo takiego "zwykłego waryjota" to się po prostu izoluje, a osobowość paranoidalna ma skłonność do przyciągania innych, o podobnych skłonnościach. No i tworzy się "zakon wtajemniczonych".
          Ś.P. Lech Kaczyński akurat tym nie był dotknięty. Być może dzięki poczciwej żonie, bliskiej, rozsądnej osobie, która na pewno korzystnie na niego wpływała, łagodząc kompleksy i przybliżając zwykły, "zewnętrzny" świat.
          • minstrel515 Re: "cysoż" z Krakowskiego Przedmieścia 16.10.10, 11:06
            Być może, ale nie musi. Siłą panów Kaczyńskich była niewątpliwie ich "podwójna obecność" na polskiej scenie politycznej. Teraz Jarosław Kaczyński próbuje stworzyć legendę wybitnego brata prezydenta, żeby, w pewnym sensie, dalej korzystać z wsparcia Lecha Kaczyńskiego. Wydaje się, że nie potrafi działać w sferze publicznej na własny rachunek.
            • pn-ski "podwójna obecność" Kaczynskich 17.10.10, 14:57
              "Siłą panów Kaczyńskich była niewątpliwie ich "podwójna obecność" na polskiej scenie politycznej. Teraz Jarosław Kaczyński próbuje stworzyć legendę wybitnego brata prezydenta, żeby, w pewnym sensie, dalej korzystać z wsparcia Lecha Kaczyńskiego. Wydaje się, że nie potrafi działać w sferze publicznej na własny rachunek."

              Podzielam ten poglad. Sila ta najmocniej objawila sie, gdy we dwóch mieli cala wladze w panstwie. Stalo sie to jednak (paradoksalnie) slaboscia - gdy tak stali prezydent i premier podpierajac sie wzajemnie, upadek jednego oznaczal upadek dugiego.
              Po trosze byla to sytuacja bez wyjscia - jedynym logicznym nastepstwem dla Jaroslawa powinno byc to, co zrobil Hitler w 1934 - który polaczyl oba urzedy w jeden, stajac sie wodzem narodu i uzyskujac wladze absolutna. Hitler mial jednak okazje i pretekst - zmarl prezydent Hindenburg, a on jako kanclerz (czyli premier) nie oglosil wborów prezydenckich, tylko, przejawszy prerogatywy zmarlego prezydenta i naczelnego wodza armii, wszedl w jego skóre i mianowal sie Führerem.
              Jaroslaw Kaczynski nie mial jak tego ruchu wykonac, jego brat byl prezydentem i cieszyl sie dobrym zdrowiem, ale wlasciwie juz mu zawadzal. Bardziej potrzebny by mu bylby jako mit ukochanego przez naród prezydenta (takim prezydentem byl Hindenburg), lezacy w krypcie bohaterów (takze jak Hindenburg!).
              Katastrofa smolenska (nie wnikajac w to, kto ja spowodowal), dala Jaroslawowi znakomita okazje, aby wyjsc z arcytrudnej sytuacj. Przegral w 2007 roku przyspieszone wybory po rozpadzie koalicji z LPR i Samoobrona, bratu prezydentowi kadencja sie konczyla i szans na reelekcje nie mial. I nagle: Smolensk! Po pierwszym szoku dostrzegl, albo mu podpowiedziano, ze jest to znakomita okazja. Konsekwentnie i z rozmachem caly PiS, z bardzo aktywnym poparciem Kosciola (Wawel!), Solidarnosci Sniadka i róznych mętów z Krakowskiego Przedmiescia broniacych krzyza, zabral sie za budowanie mitu bohaterskiego prezydenta, w rzeczywistosci fajtlapy, który zginal w zamachu broniac pamieci ofiar Katynia na wrogiej ziemi rosyjskiej.
              I o malo co mu sie nie udalo! Przez godzine w srodku nocy byl juz prezydentem, no, chyba kazdy by mógl zwariowac w tej sytuacji.
              O twardosci i odpornosci tego czlowieka swiadczy, ze on sie podzwignal i znowu zaczyna walke o wladze. Wiemy z doswiadczenia, ze nie ma skrupulów, jesli chodzi o metody. Dlatego mówie: "nowa, lagodna twarz" to jest lipa. Nie dajmy sie nabrac po raz kolejny.
        • szabo Re: "cysoż" z Krakowskiego Przedmieścia 16.10.10, 17:00
          Patrząc na sposób w jaki Jarosław spogląda teraz na ludzi, mam wrażenie, że jednak, niestety, on był "w pełni władz umysłowych". Teraz już nie jest, ale jako że załamanie jest skutkiem traumy, to może być przejściowe. Otoczenie się męczy jak przeczekać szaleństwo króla Jerzego, żeby "amerykańska rewolucja" nie odebrała im sporego kawałka imperium (znaczy, elektoratu), zanim król nie wróci do siebie. Tyle że każda część dworu ma na myśli inny elektorat. Stawiam na ojciecollaha rydzykei... on ma dostęp do ucha prezesa jako przedstawiciel najwyższego. A Jarosław przecież swoje lata już ma.

          minstrel515 napisał:

          > Dużo jest w tym prawdy, chociaż nie użyłbym niektórych słów. Uważam, że Jarosła
          > w K. jest w pełni władz umysłowych i to mnie przeraża. On nic nie robi impulsyw
          > nie.
        • inkwizytorstarszy Re: "cysoż" z Krakowskiego Przedmieścia 20.10.10, 04:15
          minstrel515 napisał:

          > Dużo jest w tym prawdy, chociaż nie użyłbym niektórych słów. Uważam, że Jarosła
          > w K. jest w pełni władz umysłowych i to mnie przeraża. On nic nie robi impulsyw
          > nie.

          !!!! Oj, mnie bardziej przeraża co może zrobić jeśli nie jest "logicznie myślący", i lepiej aby
          jego stanem zdrowia zajęli się lekarze, bo będzie tylko gorzej...
      • gburiaifuria Re: "cysoż" z Krakowskiego Przedmieścia 17.10.10, 00:08
        pablobodek napisał:
        ........"koktajl Kaczy
        > ńskiego" rzucony na tablicę pamiątkową, negowanie wyniku wyborów i niezależnośc
        > i Polski itd........
        piekne! :D,:D,:D.
    • jurber1 "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 16.10.10, 16:16
      ... był prowadzony przez brata za rękę "jak dziecko we mgle..." tylko dlaczego w TU134 ?
    • nufatek "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 16.10.10, 16:31
      Adasiu co kombinujesz?
      • zaifi3 Polak odpuści??? 16.10.10, 17:28

        Dobrze kombinuje za chwilę odpuścicie mu Wawel,
        a Jaz-gacz kombinator,strategicznie wypuszcza mity
        o niezbornie pozbieranym bracie,kamaryla,miluś,
        tylko kto fajtłapę na prezydenta nam wtrynił???
    • wlekawa "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 16.10.10, 16:42
      Tragifarsa. Prezydentura Kaczyńskiego jest taką cyklicznie falową, przemienną tragifarsą. Zaczyna się i trwa jako farsa, kończy się tragedią. Farsa powraca ponownie po jego śmierci. Uważam, że wrobienie go w prezydenturę to była dla niego wielka krzywda. Nie czuł się dobrze w tej skórze. Szkoda tego człowieka.
      • gspisak Re: "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 16.10.10, 18:58
        czemu szkoda.... każdy ma to na co zasłużył.... Lech leży na Wawelu.... a ty smarujesz żałosne wpisy na forum wyborczej.....
    • jurber1 "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 16.10.10, 16:45
      "uczył Ziobrę dobrych manier wobec kobiet, uważał go za infantylnego karierowicza" - uczył go zapewne własnymi przykładami "galanterii": "ta małpa w czerwonym", "mam panią na swojej krótkiej liście"... A ów piesek Tytus gryzł go pewnie dlatego, że pamiątał obraźliwe nazwanie policyjnego psa "Irasiad"
      • piotr7777 Re: "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 16.10.10, 17:50
        > "uczył Ziobrę dobrych manier wobec kobiet, uważał go za infantylnego karierowic
        > za" - uczył go zapewne własnymi przykładami "galanterii": "ta małpa w czerwonym
        > ", "mam panią na swojej krótkiej liście"... A ów piesek Tytus gryzł go pewnie d
        > latego, że pamiątał obraźliwe nazwanie policyjnego psa "Irasiad"

        Akurat zarówno szarmancki stosunek do kobiet jak i empatia wobec zwierząt zawsze wyróżniały L.K. Oczywiście żałośni wrogowie nawet tego atutu chcą go pozbawić.
    • antobojar Osobowość przyzwoitego, ale niezbyt rozgarnitęgo.. 16.10.10, 17:23

      sołtysa którą reprezentował sobą Lech Kaczyński już jest zpominana...
      Dzięki ekscesom prezesa para ta będzie w historii zapamiętana podobnie jak Janusz i Bogusław Radziwiłłowie...
      Pamiętacie z "Potopu"...?

















    • zenutek To nie "Cesarz" to raczej "cysorz" 16.10.10, 18:24
      Panowie dziennikarze Majewski i Reszka wydają się na sprawnych obserwatorów toczonej polityki wokół śp. prezydenta L.Kaczyńskiego, ale nie wiem, czy nie chcieli, czy może nie dostrzegli jednej drobnej różnicy. To nie w otoczeniu prezydenta rozgrywała się prawdziwa walka o ucho jego "cysorskiej" mości, ale w otoczeniu jego brata, Jaroslawa. Jak przewagę wokół prezesa mieli Kamiński i Bielan (po wygranych wyborach w 2005 byli pierwszoplanowymi rozgrywaczami sceny politycznej w PiSie) to do ucha prezydenta mieli dostęp tacy politycy jak p.Jakubiak, Stasiak czy Michał Kamiński. W okresie pierwszych miesięcy po wyborach przewagę także w PiSie mieli umiarkowani politycy a polityka ta mogła dawać nadzieje na zdroworozsądkowe prezydentowanie. Jednak po pewnym czasie w otoczeniu prezesa zaczęły wygrywać opcje przeciwne (Kurski, Ziobro, Brudziński i inni). Oni to zdominowali ucho prezesa, co jednocześnie przeniosło się na otoczenie prezydenta i wtedy do głosu doszli sprzymierzeńcy Kurskiego i Ziobry, którzy potrafili w dość oryginalny sposób podporządkować sobie prezydenta, ograniczając jego walory umysłowe a uwypuklając śmieszność tej postaci. O co chodziło tej grupie, można jedynie domniemywać, że chodziło o przejęcie władzy w PiS, a ponieważ nie potrafili wytoczyć wojny bezpośrednio prezesowi, wykorzystywali do tego słabość prezesa na lizusostwo, aby wprowadzić "swoich" do kancelarii prezydenta i z tamtego miejsca oddziałowywać na prezesa partii, jednocześnie nie będąc w bezpośrednim otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego. Było to miejsce wyśmienite ze względu na słabość gospodarza do prowadzenia wojny podjazdowej, każda próba podpuszczenia prezydenta przeciw ideowym postanowieniom brata kończyła się ośmieszeniem pierwszego, co znów wkurzało niemiłosiernie tego drugiego.
    • gspisak "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 16.10.10, 18:57
      Ja zawsze myślałem, że "Cesarz"- Kapusty jest o komunistycznej Polsce, a reszat to tylko maska. A tu proszę, okazało się, że o Kaczorze pisał.... Czego to się człowiek nie dowie w tej wyborczej...
      • sener1986 Re: "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 16.10.10, 19:21
        ....bo to jest gazeta dla mlodych wyksztalconych z wielkich miast i logika sie jej nie ima.
      • lks17 Re: "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 17.10.10, 11:52
        ... przeczytaj Cesarza, a dowiesz sie więcej, także o sobie.
    • jurber1 "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 16.10.10, 20:41
      Beznadziejność tego faceta (który niestety był prezydentem Polski) najbardziej mnie irytowala, gdy z głupawym uśmieszkiem - przed kamerami reporterów - podawał komuś rękę: nie patrzył wtedy w twarz witanemu (czy żegnanemu), ale do kamery... To kogo wtedy witał ...? Reporterów ? I to tę "kulturę bycia" przekazywał "infantylnemu" Ziobrze ? I dlaczego nikt z setki kochających "dworaków" nie powiedział mu tego; no bo brat tego pewnie zauwazał - sam jest taki sam !
    • pis_busters Tragizm postaci Lecha polegał na bezgranicznym zau 17.10.10, 10:07
      Tragizm postaci Lecha polegał na bezgranicznym zaufaniu do brata, które doprowadziło do smoleńskiej tragedii. Jarosław uwielbiał zabawy pacynkami. Najpierw usiłował zrobić pacynkę z Wałęsy (Torańska "My") a kiedy Wałęsa go przejrzał to stał się jego największym wrogiem. Potem przerzucił się na manipulowanie bratem. To Lech był ministrem, prezydentem Warszawy a potem prezydentem Polski. Jarosław stał zawsze w cieniu. Pacynką był także Marcinkiewicz wyciągnięty z niebytu przez Jarosława. Gdy pacynka niespodziewanie zaczęła zyskiwać popularność i samodzielnośc znalazła się raz dwa w śmietniku. Powodem sukcesu Jarosława była znajomość ciemnej strony polskiej duszy. W Polsce po 1989 powstała kategoria "sierot po PRL"- roszczeniowych nieudaczników życiowych, mających "równe żołądki" i dwie lewe ręce do pracy. Przyczynę swoich niepowodzeń upatrywali zawsze w działaniach "onych"-którzy pozbawili ich świętego spokoju i względnego dobrobytu (najważniejsze by inni nie mieli lepiej ode mnie) a ratunek widzieli tylko w Bogu. Ta grupa ludzi głosowała na AWS licząc, że związki zawodowe reaktywują przywileje PRL. Gdy Buzek zamiast tego zaczął wprowadzać reformy, zwrócili się gremialnie w stronę SLD widząc nadzieję w byłych komunistach (PIS praktycznie jeszcze istniał). Komuniści okazali się jednak liberałami. Zniesmaczona trzódka (wcale nie aferą Rywina) szukała nowego zbawcy i znalazła go w PISie. Koalicja PIS, Samoobrony i LPR wcale nie była przypadkiem. Generalnie to różne odcienie tej samej grupy "sierot po PRL" z wybawieniem widzianym w religii i walce z obcymi.
      Dlatego Jaroslaw tak łatwo zjadł "przystawki". Zabieg z kupowaniem posłów i prowokacja z Leperem pewnie zakończyłyby się powodzeniem, gdyby nie nieudolność Kamińskiego i ambicje koalicjantów. Giertych przejrzał ten plan i zrozumiał, że on będzie następny. Jarosław zaś przecenił liczebność swojej trzódki i nie zauważył, że przez 20 lat transformacji coś się w Polsce zmieniło. To młodzież zadecydowała o jego klęsce w przedterminowych wyborach. Wysoki wynik w wyborach prezydenckich był skutkiem dołączenia do "trzódki" osób współczujących Jarosławowi. Po wyborach sytuacja wróciła do normy. Jarosław zrozumiał, że jego "trzódka" topnieje i będzie topnieć a jedyną szansą na powrót do władzy jest ścisły sojusz z konserwatywną częścią Kościoła i doprowadzenie do zamachu stanu czyli sytuacja, w której hałaśliwa mniejszość będzie w stanie narzucić swą wolę milczącej większości.
      • pn-ski "sieroty po PRL" 17.10.10, 14:19
        Bardzo trafne!
        PiS jest partia jednoczaca róznych nieudaczników, domagajacych sie przywilejów od panstwa.
    • timoszyk Re: "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 17.10.10, 18:19
      Teraz jak zobacze kogos idacego z dorodnym owczarkiem alzackiem, to bedzie mi sie on kojarzyc z Adolfem Hitlerem, bo wodz Trzeciej Rzeszy byl wielkim milosnikiem takich psow.

      Waclaw timoszyk
    • terleo "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 18.10.10, 07:22
      Tytuł nietrafiony. Trafny byłby *Namiestnik z Żoliborza*.
      Ciekawe, czy wśród anegdot jest ta łódzka, kiedy powstał słynny "Irasiad"?...
    • seawolf2 "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 18.10.10, 08:08
      Co łączy Hajle Selasje i Lecha Kaczyńskiego? Wszystko! A konkretnie, to piesek biegający po pałacu. Ale w oczach Pawła Wrońskiego to wystarczy, by przed oczyma stanął mu Hajle Selasje. Przepraszam, ze powiem cos prostym, marynarskim językiem, ale was tam, w tej Wyborczej naprawdę zdrowo poj....ło!
      Mam nadzieję, że pan redaktor Wroński jeżdzi uważnie i powoli, bo przy takiej łatwości stawania przed oczyma rożnych obrazów stwarza poważne zagrozenie komunikacyjne. Bo co tam sobie pisze, to juz mniejsza.
      To tyle o Wyborczej. To znaczy nie tyle, bo jest jeszcze tekst, jak to sie Prezes ze zdrajcami w PISie policzy sie później oraz sonda, czy Prezes wykończy i wyrzuci liberałów, czy uzna swoja pomyłkę i sie z nimi pogodzi, jak osiągnie w wyborach 36%. Spać w redakcji nie moga z tej rozterki. I znowu konkluzja, jak wyżej, czyli , że zdrowo ich tam w tej sekcie Antypisa sieknęło. Może to te dopalacze?
      A właśnie, co tam słychać w temacie dopalaczy? Jakos cicho, nie? Przeglądam tytuły i nic! Albo Płemieł- bohateł odniosł w nocnym, spotkaniowym boju wspaniałe , totalne zwycięstwo i temat automatycznie zniknał, a raczej przeniósł sie do rubryki: „wspomnienia” , tudzież „ pamiętnikarstwo”, a także do działu „kronika sądowa”, albo, i przyznam sie, ze w swoim malkontenctwie i szkodnictwie, tudziez w pasji jątrzenia i dzielenia Polaków, jak to zakamieniały, nienaprawialny pisowiec ( w wolnych chwilach chodzę po okolicy z pochodnią i lżę, a może i poszturchuję dziennikarzy TVN, a jak spotkam, to i Żydow, jak mnie zdefiniował Wołek, o ktorym jeszcze wspomnę ponizej) skłaniam sie raczej do poglądu, ze wielka batalia z dopalaczami spełniła swoje zadanie, to znaczy zajęła umysły Polaków na tydzień, po czym spokojnie odleciała w niepamięć sladem wykastrowanych pedofilów, złotówki przepoczwarzonej w Euro, czego konieczności nieuniknioność zgodnych chórem przez tydzień potwierdzali wszyscy wybitni ekonomiści, dziennikarze, piosenkarki i gitarzyści, zmienionej konstytucji, uratowanych przez katarskiego, cudem znalezionego osobiście przez Płemieła – bohateła, stoczniach, i kilkunastu innych tego typu wrzutkach dla idiotów o pamieci rozwielitki.
      Czy ktos jeszcze W OGOLE pamięta te nocne decyzje bohaterskiego Płemieła? Jak długo siega pamięć odbiorców papki medialnej? Tydzień ? Kto jeszcze wspomina tą konferencje prasową, Tuska bez krawata, co podkreślac miało jego bohaterskość ? I tak dobrze, że na konferencję nie przedzierał sie kanałami, jak Powstaniec Warszawski. Chociaż, kto, wie, moze i do togo dojdziemy, ale to juz, jak bedzie rostrzeliwał gwałcicieli i sprawców przemocy domowej, albo wystepował z Unesco, albo zdecydowanie, a nawet brutalnie napominał hurtowników jabłek zuchwale podnoszących ceny.
      No, ale jest jedna wiadomośc ciekawa, a przynosząca promyk nadziei dla redaktora Wołka, od dawna rozpaczliwie starającego sie o względy salonu, to znaczy salonu- sekty Antypisa, bo nie salonu 24, o, Apage, Satanas, siedlisko pisofaszystów poszturchujących fotografów i Żydów! Otóz pan Prezydent Komorowski (oby żył wiecznie!) ogłosił, że trzyma w swej kancelarii jedno miejsce wolne dla przedstawiciela prawicowej opozycji, któż bardziej jest godny tego miejsca, niz Wołek? No, chyba , że Giertych znowu sobie cos przypomni, jak mu Jarosław , albo Zbigniew Ziobro w największym zaufaniu zdradzali plany wywiezienia do lasu w Palmirach i likwidacji żony Schetyny i pielęgniarek, to wtedy on wysunie sie na czoło rankingu na przestawiciela prawicy przy panu Prezydencie. No, ale wtedy Wołek cos tam znowu napisze o Kaczyńskim- współczesnym Sinobrodym- mordercy dzieci i znowu nadzieja powróci.

      seawolf.salon24.pl/
      niepoprawni.pl/blogs/seawolf
      • pis_busters Re: Kot znowu odrócony ogonem 18.10.10, 11:49
        Kot znowu odrócony ogonem. Aż dziw, że biedny Alik jeszcze żyje ale pewnie zupełnie skołowaciał. Jak jego pan zresztą... Zgadzam się z jednym: Lechowi daleko, bardzo daleko do Hajle Selasje. Ten ostatni, co by o nim nie powiedzieć, był KIMŚ. Lech był jedynie pacynką w rękach brata. To było jego przekleństwo życiowe i to było bezpośrednim powodem jego śmierci. Sam w sobie był może sympatycznym, wrażliwym człowiekiem i takim pozostałby zapewne do dziś, gdyby nie jego diaboliczny braciszek.
      • hornart Re: "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 18.10.10, 23:24
        Seawolf, nie zauważyłeś, czego dotyczy dyskusja? Te swoje dyrdymały pleć na szambie 24, gdzie dzięki zabiegom administracji zostali chyba już tylko sami wyznawcy prezesa. Zajmijcie się sobą i swoim idolem i snami o potędze, bo tylko to wam pozostało!

        Pozostałych Czytelników przepraszam za ten wtręt, bo dyskusja do tej pory była spokojna i w miarę merytoryczna.
    • antropoid "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 18.10.10, 10:50
      "Lech Kaczyński w opowieści Reszki i Majewskiego ma pewien rys tragiczny. Jest politykiem bezradnym i nieskutecznym, ale zarazem zdającym sobie sprawę z własnej bezradności i nieskuteczności."
      ---------------------
      Tak właśnie było, zawsze to mówiłem. Nie nadawał się pod prawie żadnym względem na głowę państwa i miał tego świadomość. To z tej świadomości (a nie z żadnych kpin i obelg jak twierdzą oszołomy z pis) brała się jego sztuczność, przez to był spięty i sprawiał wrażenie przerażonego. Zapewne nigdy nie startowałby w wyborach prezydenckich, gdyby nie bał się sprzeciwiać swojemu pieprzniętemu bliźniakowi, który zrobił sobie z niego popychadło.
    • cleryka "Cesarz" z Krakowskiego Przedmieścia 18.10.10, 12:29
      Gdyby nie ten pochówek na Wawelu,to historia nie pamiętałaby o tym bardzo śmiesznym polityku-Prezydencie IV RP.,a Jarosław,jeśli nie wywinie Polsce jakiego szaleństwa,to zostanie skasowany z pamięci historycznej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja