jorn
18.10.10, 14:43
Co stało się z dobrymi Europejczykami, miłymi ludźmi z małych północnych krajów, lubiącymi uważać się za awangardę wolności i tolerancji?
Po prostu mieli już dość lewicowców, którzy przez ostatnie kilkadziesiąt lat decydowali w Europie, co mieści się w granicach demokratycznej normie, a co nie (poprzez lewicową dominację w mediach). I stopniowo te granice przesuwają, doprowadzając bardzo dobre idee równości i tolerancji oraz sposoby ich realizacji, jak np. poprawność polityczna daleko poza granice absurdu. Doprowadziło to do tego, że np. unika się nazw świąt (np. Wielkanoc), żeby czasem niechrześcijan nie urazić. Politykę równości kultur lewicowcy rozumieją w ten sposób, że imigrant może pluć na kraj, w którym mieszka, a rdzenny ma mieć mordę zamkniętą na kłódkę, żeby imigranta nie urazić. Przykłady można mnożyć. Jako, że przeciwnicy takiego postrzegania tolerancji byli (i nadal są) zaraz okrzykiwani faszystami i rasistami, absurdy narastały. Aż w końcu ludzie mieli dość. A ponieważ sytuację doprowadzono do skrajności, teraz wahadło wychyliło się w drugą stronę równie daleko.