Zabierajmy dzieci na pogrzeby

01.11.10, 22:58
Zycie to gra, gdzie nie ma cheatow, opcji Save As ani Load. Dziecko to zrozumie...
    • cillian1 Zabierajmy dzieci na pogrzeby 01.11.10, 23:02
      coś mi wychodzi, że psycho... to najlepszy zawód w Polsce. Podobno polecieli dzisiaj psycho.. do dzieci po "katastrofie" "Chopina" - tylko nie wiem po co! I za czyje!!!!
      :D
    • pj.pj Zabierajmy dzieci na pogrzeby 01.11.10, 23:17
      Jak miałam osiem lat, zmarł mój ukochany Dziadek. Mieszkał w innym mieście, spędzaliśmy razem głównie wakacje, ale kochałam go najbardziej z całej rodziny. Nie wiedziałam, że umarł: rodzice wyjechali, nie mówiąc dlaczego i po co, zostawiając mnie z nianią - po raz pierwszy w życiu na całą dobę. Pamiętam, że czułam, że coś jest nie w porządku. Nie pamiętam, co mi potem powiedzieli, ale zasadniczo coś niekonkretnego. Minęło wiele lat, a ja ciągle tęsknię za Dziadkiem, nigdy się z Nim nie pożegnałam. I do dziś płaczę na Jego wspomnienie. Może gdyby zabrali mnie wtedy ze sobą, byłoby inaczej. Mieliśmy samochód, jeździliśmy tę trasę wielokrotnie, więc nie chodziło o męczenie dziecka, tylko właśnie o uchronienie mnie przed żalem. Błąd. Żal pozostał do dziś.
    • stanonly Zabierajmy dzieci na pogrzeby 02.11.10, 00:07
      Czy to jest poprawna polszczyzna ".... umiera oboje rodzicow.."?
    • shtalman Zabierajmy dzieci na pogrzeby 02.11.10, 00:19
      Jesli ktos ma atak padaczki to mu sie absolutnie nic nie wklada do ust, jezyka sobie nie odgyza a na pewno moga sobie uszkodzic zeby gdy ktos wlozy cos w szczeke
      • flipvert Re: Zabierajmy dzieci na pogrzeby 04.11.10, 16:04
        Dokladnie.Wlosy mi sie jeza na glowie jak takie bzdury czytam.Sam choruje na padaczke i przeraza mnie mysl,ze jakis debil moglby mi pchac kij do ust(nawet jesli w dobrej wierze)i polamac przy okazji zeby.
    • saucerman Zabierajmy dzieci na pogrzeby 02.11.10, 00:27
      Dzieci inaczej przezywaja smierc niz dorosli i dlatego moim zdaniem nie
      powinno sie ich zabierac na pogrzeby,bo to jest tylko cyrk dla doroslych.
      Nie mowiac juz o stypie gdzie czlonkowie rodziny skacza sobie do gardziolkow,
      klocac sie o spadek ewentualny,nic przyjemnego.
      Dziecko inaczej odbiera swiat i o tym psychologowie psychopatyczni niestety nie
      maja pojecia.Jest dla niego wazna obecnosc zywej osoby ktora kocha a nie martwej.
      Ponadto w trupie nie widzi nic specjalnego,kiedy sie przekona ze to jest poprostu rzecz,
      manekin podobny do tatusia.Slowo "zawsze" dzieci lepiej rozumieja niz dorosli i w ogole
      sa bardziej "dojrzale" w odbieraniu takich wrazen.
      Tylko dorosli cierpia po stracie osoby bliskiej,dzieci nie,jezeli zalozyc ze materialnie nic sie
      nie zmienia.




      • bmc3i Re: Zabierajmy dzieci na pogrzeby 02.11.10, 00:43
        saucerman napisał:

        > Tylko dorosli cierpia po stracie osoby bliskiej,dzieci nie,jezeli zalozyc ze ma
        > terialnie nic sie
        > nie zmienia.

        A skad taka teoria?
        • saucerman Re: Zabierajmy dzieci na pogrzeby 02.11.10, 01:26
          bmc3i napisał:

          > saucerman napisał:
          >
          > > Tylko dorosli cierpia po stracie osoby bliskiej,dzieci nie,jezeli zalozyc
          > ze ma
          > > terialnie nic sie
          > > nie zmienia.
          >
          > A skad taka teoria?

          Na pewno nie z Uniwesytetu im.Maxa Plancka.
          Poprostu kiedys bylem dzieckiem i jestem dobrym obserwatorem i logicznie myslacym
          czlowiekiem a ponad to bardzo wrazliwym.
          Niby dlaczego ma dziecko ciepiec jak zna osobe zaledwie kilka lat? a czasami jakby policzyc
          ten czas z nim spedzony to niewiele by tego zostalo.
          Oczywiscie ze jezeli odchodzi ta osoba ktora ma kontakt bezposredni to jak najbardziej ale
          tez bez przesady,i jezeli np.to jest nianka to teskni bardziej niz za mama czy tata ktora dosc
          rzadko widuje.Wszystko zalezy od czasu spedzonego z dzieckiem i stosunku do dziecka tzn.
          czy dziecko ta osobe lubie.To wszystko.
          • jurek-13 Re: Zabierajmy dzieci na pogrzeby 02.11.10, 02:47
            Z tej Twojej teorii wynika jezeli dobrze rozumiem,ze cierpiec mozna
            tylko po stracie osoby bliskiej?
            W takim razie wszelkie zale i placze po smierci bylego Prezydenta
            Lecha Kaczynskiego byly ( z wyjatkiem rodziny i blsikich) udawane?


            • saucerman Re: Zabierajmy dzieci na pogrzeby 02.11.10, 03:13
              Ja pisze o dzieciach bo taki jest temat.
              Oczywscie ze dorosli to starsze dzieci,chyba logiczne dosyc,i ze wzgledu
              na czas moze byc wiecej osob bliskich w roznym tego slowa znaczeniu.
              Ale w tym przypadku o ktorym piszesz to oczywiscie ze udawane,
              np. po Stalinie wiecej plakano,nawet w Polsce.
              Podobnie Papiez czy jakakolwiek osoba publiczna znana tylko z gazety czy tv.


      • nick_do_pyskowania Re: Zabierajmy dzieci na pogrzeby 02.11.10, 07:11
        saucerman napisał: "Dzieci inaczej przezywaja smierc niz dorosli i dlatego moim zdaniem nie
        powinno sie ich zabierac na pogrzeby,bo to jest tylko cyrk dla doroslych."

        Wedlug mnie bezpieczniej jest zalozyc, ze jezeli gatunek ludzki rozwijal sie przez setki tysiecy lat to logicznym byloby przyjrzec sie jak tez nasi pre-historyczni przodkowie zyli i grzebali swoich zmarlych. Gdyz ten dlugi czas z pewnoscia silniej uformowal nature ludzka anizeli ostatnie pareset lat. Watpie, aby w pra-ludzkiej grupie bylo fizycznie mozliwe jakiekolwiek izolowanie dzieci od jakichkolwiek wydarzen. W niewielkiej liczebnie grupie bylo widac i slychac wszystko i niczego nie mozna bylo ukryc. A wiec dzieci widzialy i slyszaly, chociaz oczywiscie nie rozumialy, podobnie zreszta jak dorosli, caly przebieg aktu zaplodnienia, narodzin, normalne etapy zycia w rodzinie nie wylaczajac oczywiscie smierci. Izolowac? A po co? Toz to dopiero bylaby arogancja wobec natury.

        "Nie mowiac juz o stypie gdzie czlonkowie rodziny skacza sobie do gardziolkow,
        klocac sie o spadek ewentualny,nic przyjemnego."

        Doswiadczenia rodzinne? Zreszta cokolwiek by i to nie bylo, to tez element zycia. Z mojego doswiadczenia stypa moze byc najmilszym i najradosniejszym zebraniem rodziny. Wszyscy sa dla wszystkich mili, wszyscy chca wszystkich pocieszac, o zmarlym opowiadaja same najweselsze historie, spotykaja sie dawno niewidziani krewni i opowiadaniom, smiechom nie ma konca. Zreszta tak powinno byc - ten, ktory cierpial juz nie cierpi (niezaleznie od naszych przekonan religijnych jest to prawda) a jezeli jeszcze jestesmy wierzacy, to wrecz powinnismy cieszyc sie a nie martwic.

        "Dziecko inaczej odbiera swiat i o tym psychologowie psychopatyczni niestety nie maja pojecia."

        Wypowiedz gbura.

        "Jest dla niego wazna obecnosc zywej osoby ktora kocha a nie martwej. Ponadto w trupie nie widzi nic specjalnego,kiedy sie przekona ze to jest poprostu rzecz, manekin podobny do tatusia."

        Czyli ludzkie dziecko jest mniej wrazliwe od slonia?

        "Slowo "zawsze" dzieci lepiej rozumieja niz dorosli i w ogole sa bardziej "dojrzale" w odbieraniu takich wrazen. Tylko dorosli cierpia po stracie osoby bliskiej,dzieci nie,jezeli zalozyc ze materialnie nic sie nie zmienia."

        Zarozumialosc niektorych ludzi jest porazajaca.
        • wiesiekwiesiek11 Re: Zabierajmy dzieci na pogrzeby 02.11.10, 10:12
          nick_do_pyskowania napisała:

          Watpie, aby w pra-ludzkiej grupie bylo fizycznie mozliwe jakiekolwiek izolowanie dzieci od ja
          > kichkolwiek wydarzen. W niewielkiej liczebnie grupie bylo widac i slychac wszys
          > tko i niczego nie mozna bylo ukryc. A wiec dzieci widzialy i slyszaly, chociaz
          > oczywiscie nie rozumialy, podobnie zreszta jak dorosli, caly przebieg aktu zapl
          > odnienia, narodzin, normalne etapy zycia w rodzinie nie wylaczajac oczywiscie s
          > mierci. Izolowac? A po co? Toz to dopiero bylaby arogancja wobec natury.

          oj oj, lepiej trochę poczytać o zachowaniu pra-ludzkich grup :-)
          Pra-ludzkie grupy opuszczały razem ze swoim dziećmi swoją wieś, w której ktoś umarł/umierał zostawiając wszystko i nigdy tam już nie wracając. Miejsce, w którym umarł członek ich społeczności było dla nich tabu. Tak się zachowywały niektóre pra-ludzkie grupy i tak się zachowują ludzie do dziś. Naturalnym odruchem wobec śmierci jest ucieczka, opuszczenie umierającego. Tylko bardzo niewielka część ludzi jest w stanie ten odruch przewalczyć.
        • saucerman Re: Zabierajmy dzieci na pogrzeby 02.11.10, 15:40
          Przepraszam,ale nie dopowiedzialem o tej osobie bliskiej.
          W dalszych postach o tym pisze,ze to nie osoba bliska z "urzedu"
          ze sie tak wyraze tylko ta ktora sie opiekuje dzieckiem.W drugim poscie
          o tym pisze.
          Nie jestem gburem ani nie mysle ze dziecko jest mniej wrazliwe od slonia.
          Nie wmawiaj mi rzeczy ktore nie sa moimi myslami.
          A w ogole to zajmij sie swoja wlasna inteligencja,ktora zaloze sie ze jest sztuczna.
      • wiesiekwiesiek11 Re: Zabierajmy dzieci na pogrzeby 02.11.10, 10:05
        saucerman napisał:

        Tylko dorosli cierpia po stracie osoby bliskiej,dzieci nie,jezeli zalozyc ze ma
        terialnie nic sie nie zmienia.

        KOmpletne bzdury. Dzieci po odejściu (niekoniecznie nawet śmierci) osoby, którą kochały cierpią bardzo. Pamiętam jak cierpiałem po odejściu kobiety, która zastępowała mi matkę.




    • dog_in_the_fog Ale jak to wytłumaczyć Jarosławowi K. ? 02.11.10, 07:05
      ... oto jest pytanie.
    • wiesiekwiesiek11 Zabierajmy dzieci na pogrzeby 02.11.10, 09:59
      wszystko to oczywiście świetnie brzmi i pewno jest nawet rozsądne. Gdyby nie jeden moment. Ludzie od zawsze starali się walczyć ze śmiercią, ze strachu unikać śmierci, nie akceptować jej ani u siebie ani u innych. Ten strach przed swoją śmiercią i śmiercią bliskich był z pewnością i jest nadal motorem do leczenia, szukania "leków na śmierć". Ludzie nie spoczną dopóki nie wynajdą sposobu na nieśmiertelność. Oczywiście śmierć będzie zawsze choćby przez nieszczęśliwe wypadki.
      To rzekomo naturalne wpisywanie człowieka w śmierć, jej bezwzględna afirmacja (tak zresztą jak i bezwzględne wpisywanie człowieka w życie) wcale nie są takie naturalne. Człowiek zawsze przekraczał zarówno życie jak i śmierć (w odróżnieniu od zwierząt).
      Nie oznacza to oczywiście, że tematu śmierci należy bezwzględnie unikać, nie zajmować się nim. Nie poświęcać uwagi swoim uczuciom po stracie bliskich czy dalekich osób.
    • wiesiekwiesiek11 Zabierajmy dzieci na pogrzeby 02.11.10, 10:38
      często psycholog jeszcze bardziej wpycha ludzi w śmierć niż choroba, czy lekarze. Tak bardzo mu zależy na utrzymaniu "naturalności" tego zjawiska. Na życiu konkretnych ludzi tak bardzo psychologom nie zależy.
    • premnathan Zabierajmy dzieci na pogrzeby 02.11.10, 15:18
      Kiedy miałem 8 lat, zmarł mój ojciec, po kilkudniowej chorobie. Mieszkał w innym mieście i kiedy przyjechałem go zobaczyć, od kilku godzin nie żył. Mama od początku mówiła mi wprost, co jest - delikatnie, ale bez owijania w bawełnę. Potem pokazała mi go już umarłego. Na pogrzebie też byłem. Nie będę opisywał mojej reakcji, ale zawsze uważałem, że to był przykład najwłaściwszego postępowania. Nie wiem, kto wymyślił, że dzieciom nie można mówić wprost o śmierci bliskich tylko trzeba je na to przygotowywać i różne inne rzeczy robić, nie wiem kto wymyślił, że tego nie zrozumieją, i nie wiem kto wymyśla, że nie cierpią po stracie bliskiej osoby. Ja jestem przykładem, że to wszystko nieprawda, i nie sądzę, żebym był jakimś wyjątkiem.

Pełna wersja