littoral
06.11.10, 11:31
Możemy współczuć pani K-R, że ją wygnano. Ale nie powinniśmy, gdyż o mało co kierowany przez nią fortel z Kaczyńskim-owieczką mógł się udać i mielibyśmy wszyscy, których on przegania, problem z nim jako prezydentem. I armią, sprezydentowanych z nim członków sekty, jak czujnie określił PiS Norman Davis.
Pani K-R nie martwiło, że rzucając nam na wybory tak spreparowanego Kaczyńskiego, w istocie stara się nas odmózgowić, przekonać, że owieczka, to nie podstarzały byk samotnik i że należy ją wybrać, bo wówczas będziemy mieli w pałacu prezydenckim najlepszego ze zowieczkowanch wujków, jakich świat wydał.
Teraz sama się tym fortelem dławi, bo owieczka wpierw zwymiotowała dobroć, którą jej pani K-R zadała jako potrawę, a potem z niej samej, jako esencji "owieczek" w PiS zrobiła kozę ofiarną. I jeszcze Kaczyński dorzucił do niej panią Jakubiak, która choć bita, nadal wyznawała mu miłość. Canossa na nic się zdała i mamy teraz dwie sierotki Marysie.
Tylko czy bajka o nich powinna być sączona na wszystkich antenach do znudzenia ? No pewnie, że nie powinna. Ale w mediach liczą, co im się opłaca i hulaj dusza... Taki wszech-super-express. Niezmienne da capo al fine.