Świda-Ziemba: Rewolucji przeciw światu nie będzie

13.11.10, 09:13
Pani swida-Ziemba pominela bardzo duza grupe mlodziezy w PRL-u, nawet o niej nie wspomniala. Nazywano nas "mlodzieza bananowa", choc to byla nazwa przesmiewcza. Sposrod nas wyszla duza grupa pozniejszych solidarnosciowcow, ale tych otwartych na swiat.
Nie bylismy zadna subkultura a na studiach u pani Ziemby pewnie siedzielismy cicho i ukrywalismy swe wlasciwe poglady. Pani Ziemba byla czescia peerelowskiego establishmentu, miala nawet o zgrozo - nianie! My pochodzilismy najczesciej z rodzin przedwojennej inteligencji warszawskiej, sredniej klasy lub tzw. ziemianstwa. Mielismy kontakt z Zachodem bo chcielismy. Sluchalismy Radia Luxemburg, kupowalismy ubrania na "ciuchach" (tanio - nie wiem dlaczego pani Ziemba mowi, ze bylo drogo, drozsze byly GeeSy). Czytalismy Henry Jamesa, chodzilismy na amerykanskie filmy, nosilysmy zakazane czerwone ponczochy, dostawalismy wilcze bilety w szkole. Chcielismy byc czescia Zachodu, podkreslalismy to sposobem ubierania sie. Bylo nas wielu ale nie nalezeli na naszej grupy np. Osiatynscy czy Szaniawscy. Oni byli wciagnieci wtedy w swiat ZMS-owcow, my najwyzej (rzadko) w harcetwa.
Pani Ziemba nas nie zauwazyla. Nazywalismy siebie hajlajfowiczami, dzis wspieramy demokratyczny rozwoj Polski, jestesmy za jej otwarciem na swiat. Ale to, ze bylismy swiadczy o tym jak PRL byl skomplikowany. Nawet prof. Ziemba o nas nie wspomina. A bylismy wszedzie, nie tylko w Warszawie. Poznawalismy sie bez slow - po wygladzie, tych samych kawiarniach, muzyce - za tym szly takze poglady. To my bylismy tolerancyjni choc nie przesladowalismy tych ideologicznych - przemilczalismy ich. Czekalismy na lepsze czas lub przetrwanie. Przetrwanie w nas "zachodnich wartosci", tej lepszej przedwojennej Polski.
Kochalismy Jacka Fedorowicza i 60 minut na godzine. Teraz to my jestesmy za Unia, za tolerancja ale takze za wybaczeniem (nie chrzescijanskim ale humanistycznym) bledow przeszlosci komuchom. A pani Ziemba nawet o nas nie slyszala, nie byla jedna z nas.
    • pabian-2 Re: Świda-Ziemba: Rewolucji przeciw światu nie bę 13.11.10, 11:51
      dobrze to ujal(a)es, to byla powazna grupa ktora trodno bylo wtedy nie zauwazyc a z perspektywy czasu nie mozna jej pominac, bananowcy byli w wiekszych aglomeracjach wszechobecni...bylem widzialem-pozdrawiam wszystkich ex !
    • mandaryna.1 Re: Świda-Ziemba: Rewolucji przeciw światu nie bę 13.11.10, 12:44
      Bardzo ładnie i prawdziwie to napisałeś.Ja też nalezałam do takiej grupy,czarny golf z komisu,wystrzepiona samodziałowa spódnica,ciuchy czasem od rodziców koleżanek,którzy wyjeżdżali na odwiedziny na "Zachód",Kurylewicz,dyskusje.P.Ziemba widac była z innego podwórka i NAM się nie przypatrywała.Za to mąci w głowie obecnej młodzieży,ale kto ja czyta???
    • stoneborn Świda-Ziemba: Rewolucji przeciw światu nie będzie 13.11.10, 15:40
      Z calym szacunkiem, nie zapytam o wiek Pani Profesor, ale jesli uczyla zetempowcow musiala byc starsza. Miala nad nimi przewage intelektualna i z racji swej pozycji mogla sobie pozwolic na poblazliwosc, jesli nie wrecz ich ignorowanie.
      Tez bylem wygnancem, tylko z kolei od zetempowcow mlodszym i im podporzadkowanym. Moje pokolenie bylo przez nich poddawane takiej bezlitosnej indoktrynacji, ze do dzisiaj pamietam wiele fraz i piosenek wbitych wtedy do mojej kilkuletniej zaledwie glowy. I nie dziwie sie dzisiaj, jesli znajduje w publikacjach i komentarzach slady tej indoktrynacji u moich rowiesnikow lub ludzi mlodszych. Natomiast dziwia mnie bardzo takie oznaki u ludzi starszych ode mnie, co tlumacze ich wygodnictwem i dazeniem do ulozenia sobie zycia w czasach PRL-u do tego stopnia, ze dzisiaj juz nie musza udawac, ale nie potrafia od tego uciec, bowiem stalo sie to ich natura.
    • rockville Świda-Ziemba: Rewolucji przeciw światu nie będzie 13.11.10, 22:59
      Autorka nic nie napisala o tragedii Polski, o przejsciu z kolchozu Zwiazku Sowieckiego do Sowietu Europejskiego, o odmozdzeniu mlodej generacji, wynarodowionej i odpowiadajacej ze zloscia, ze nie sa Polakami tylko Europejczykami polskiego pochodzenia......
    • adam.2x W PRL młodzieży nie było źle 14.11.10, 04:37
      Uważam że pani profesor być może z racji swej edukacji we wczesnym stadium PRL zbyt dużą uwagę zwróciła na elementy ideologiczne, na "głębokie przemyślenia" tamtego pokolenia i tzw. zaangażowania wśród młodzieży. Przynajmniej w wywiadzie bo książki nie znam.

      Dla mnie ten obraz odnosi się do bardzo małego wycinka młodzieży. Większość nas żyła własnym życiem w ustroju ale tylko obok niego a bełkot różnych ideologów przyjmowała jednym uchem i wypuszczała drugim. Słuchaliśmy Radiostacji Harcerskiej, Radia Luxemburg, Głosu Ameryki i Wolnej Europy bo dwa pierwsze serwowały dobrą muzykę a dwa następne miały ciekawe wiadomości i programy publicystyczne.

      Brak jest też prawdy o tym że młodzieży w PRL żyło się zupełnie dobrze jak długo młody człowiek był w szkole i na studiach. Wiele rzeczy rozrywkowych, jak udział w klubach sportowych były za darmo, podobnie jak obozy młodzieżowe róznego rodzaju. Na przykład gdy ktoś był członkiem aeroklubu, skakał na spadochronach czy latał na szybowcach to nic za to nie płacił (spróbuj tego teraz). Można było spędzać całe wakacje letnie i zimowe na obozach szkoleniowych w różnych aeroklubach i to wszystko na koszt państwa. Do tego przejazdy też były refundowane.

      W szkole, na studiach spotykaliśmy się na brydżu i kierkach zakrapianych jarzębiakiem albo bimbrem. Oczywiście prywatki z dziewczynami były obowiązkowe.

      Studia były bezpłatne a jak miał ktoś dobre wyniki to jeszcze od rektora czy dziekana leciały pieniądze i to zupełnie przyzwoite jak na tamte potrzeby. Jeśli jeszcze przy tych wszystkich zajęciach miał ktoś wolny czas i ochotę zarobić trochę pieniędzy to szło się do spółdzielni studenckiej dostawało gdzieś fuchę razem z kolegami czy koleżankami i zarabiało się łącząc pracę z dobrą zabawą.

      Tak płynęło życie zdecydowanej większości uczniów i studentów a państwo, władzę, ideologię, i wszelkie wydarzenia olewało się jako tło które niewielu interesowało a jeszcze mniej się w to angażowało czy to za czy przeciw.

      Dopiero gdy człowiek poszedł do pracy po studiach to zobaczył że w tamtym kraju nie można było żyć i trzeba znaleźć miejsce gdzieś za żelazną kurtyną.
    • august.k Dobry ZMP-owiec, to martwy ZMP-owiec 14.11.10, 19:33
      Przedstawiasz się jako "bananowa młodzież", a nawet chyba nie wiesz, co to znaczy... To bowiem oznaczało dzieci z domów dygnitarzy (na ogół kanalii), którzy mieli dostęp do bananów {dziś tańszych od jabłek! Gdyby głupie komuchy to wykorzystały - a już rozważano transfer jabłek za banany - nie zapanaowałaby ta ogłupiająca demokracja > czy ktoś dzisiaj czyta Jamesa? Albo rzuca się na "Twórczość", "Dialog" czy "Literaturę na świecie" choć robioną przez kapusia, jak w PRL ? - nie czytają o wampirach itp. jak podaje "Rzepa"} Chyba, że dobrze wiesz i rzeczywiście rodzice Ci dawali banany do szkoły, to by jednak znaczyło, że byłeś jak wrzód... No, mniejsza - ze względu na osobę Pani Profesor...
      Pani Profesor twierdzi, że: "oni nie byli źli i historia tego niedługo potem dowiodła" Kiedy? Bo chyba nie w Marcu, kiedy najgorszę zetempowskiej - za przeproszeniem - gnojki wyjechały. To nie byli - oczywiście - tylko żydzi, ale oni rej wodzili w ZMP - na moim wydziale na PW - towarzysze: Arnold, Pająk, Pelc (choć Arnold może nie wyjechał, bo spotykam to nazwisko np. w GW albo wrócił...) Polacy nie ze względu na uczucia pozostali - NIE MOGLI WYJECHAĆ (ale sobie to z nadwyżką zrekompensowali w latach 80. i bardzo dobrze)Jeden z "kolegów" z uczelni - czołowych ze wsi ZMPowcow - gdy go po 1956 spotkałem, zapytał: "Czy rzeczywiście chcesz mi podać rękę? Ja w każdym razie zmieniłem nazwisko tak mi za to wyprawialiśmy wstyd".
      I nie tylko "zaangażowaniem i bezkompromisowością budzili strach nawet u starszych towarzyszy z PZPR" - budzili również ich obrzydzenie swoim (jakby to rzec łagodnie ze względu na Panią Profesor) "swoim wazeliniarstwem" wobec władz Partii (i Bezpieki) "ze związkiem radzieckim na czele"
      Jestem dorosły i twardy facet, ale spokojnie nie mogę myśleć o tamtych latach i terrorze, jaki te gnojki (wespół zespół z niektórymi asystentami, o znanych po dziś dzień nazwiskach) wprowadziły na studiach, które osobiście wspominam, jako najgorszy okres w moim życiu. A co mają mówić pracownicy dydaktyczni uczelni, którym ci zas...ńcy - przez dorosłych podpuszczani - łamali kariery akademickie wyssanymi z palca donosami...
      I Pani Profesor może dziś mówić, że to nie byli źli ludzie ?! PRL Gomułki i Gierka - po 1956 - to dom wczasowy w porównaniu z okresem tzw. żydokomuny, która była jak obóz koncentracyjny.
      • 123jna Re: Dobry ZMP-owiec, to martwy ZMP-owiec 15.11.10, 07:04
        Oczywiscie, ze wiem co oznaczal termin"bananowa mlodziez", pochodze z Warszawy gdzie powstal. Mieszali nas z dzieciakami czerwonych - i co z tego - ich i tak bylo mniej. Nie wszyscy mieli poglady rodzicow. Tak nazywano wszystkich, ktorzy nasladowali Zachod - stamtad (i z Kuby) przychodzily do nas banany. Poza tym - ta mlodziez bardzo sie mieszala miedzy soba, np. do mojej klasy uczeszczal sym Fejgina i Roycewicza i Jacek longechamsp de Beriere
        bywalismy na wspolnych prywatkach- juz wtedy nie bylismy czarno-biali, ale kolorowi.
        Az do hippisow. Bylo nas naprawde wielu, nie miescilismy sie w zadnych szablonach. Dzis tez nie wiec nie robcie z nas komuchow bo juz od dziecka z nimi walczylismy. Chcielismy aby Polska byla europejska a nie z Pcimia czy Malopolski (zacofanych i dzis). Przez ciebie przemawiaja poglady wlasnie komuchow o nas - chcesz z nas zrobic (aj waj nie daj Boze) Zydow - niestety ja chyba (w przeciwienstwie do wiekszosci Polakow) nie mam genow semickich a szkoda bo to dobre geny. Wstydz sie, znow chcesz widziec swiat czarno-bialy. Pewnie jestes pisowcem, oni przejeli przesladowanie innych po komuchach.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dobry ZMP-owiec, to martwy ZMP-owiec 15.11.10, 08:03
          > Chcielismy aby Polska byla europejska a nie z Pcimia czy Malopolski (zacofanych i
          > dzis).

          Kawałek niżej zwróciłam uwagę na różnice obyczajowości pomiędzy regionami Polski. Czy mógłbyś napisać, co uważaliście jako młodzież za zacofanie?
        • august.k Pomylenie z poplątaniem... 15.11.10, 13:59
          ...Ale rzeczą ludzką jest błądzić. Wiem lepiej, bo jestem - niestety - starszy... Mówisz o bikiniarzach, co do których tolerowania uwagi Pani Profesor też można przyjąć tylko z ograniczniem. Tolerowano? Może na UW. Ale mnie na wrocławskiej PW - rosyjska żydówka nie umiejąca po polsku, ubeczka Nina Kupiec - pierwszego dnia, obejrzawszy moje włosy, spodnie, skarpetki i krawat - powiedziała: "Tu nie ma miejsca dla amerykańskich idiotów". Więc przeniosłem się do Warszawy i w klapę marynarki (samodziałowej wprawdzie) wpiąłem gwiazdę "Komsomołu", ale i to mnie nie uchroniło przed uwagą asystenta marksizmu: "My to inteligenckich bubów" nie potrzebujemy. A kiedy go przy wszystkich o...dilłem, przyszedł do akademika na "Zarząd ZMP" i nakazał im mnie śledzić bo "wygląda na szpiega amerykańskiego". Zdziwiłbyś się gdybym wymienił jego nazwisko, ale jego synka hucpiarza już załatwilem (blogiem?!) więc po co leżącego kopać.
          O jakich w ogóle latach mówisz? Termin "bananowcy" powstał ok. 1968 z moczarowskiej publicystyki pewnej dobrej żurnalistki z "Walki Młodych". Nie wymieniam nazwiska, bo była w "GW" opluwana, za to co opisała w swoim tekście o Wielkanocy z Kazimierzu, gdzie zjechał pomiot tej partyjno-rządowej hołoty (na miejsca zamówione im przez Starewicza). Wiem, bo też tam byłem, jak i mój szef - Żyd, przedwojenny KPP-owiec - który mnie komplementował potem, podejrzewając, że ja to napisałem. Mówił "Napisałeś samą prawdę"
          O pokoleniu "Hybryd" - tak w sumie należałoby ich określać (nieprawdaż?) - do których też należeli bananowcy, Głowacki napisał swą pierwszą książkę, gdzie bananowców nazywa "reżimkami" Jak chcesz zobaczyć niektórych z nich wówczas - dziś np. poważnych żurnalistów - obejrzyj plakat wyborczy z 1966, ktory w Warszawie ochrzczono: "Głosujcie na tatusiów"
          Nie musisz za ten wykład dziekować :) Podejrzenia daruję... Ale zdradzę, że mój nick - August - nadali mi koledzy z PW, w czasach, gdy August Bęc-Walski ("Przekrój") był synonimem reakcji. A z PiSem łączy mnie to, że zdałem egzamin z technologii u "Wlewka" tylko dzięki udawaniu partyjnego prostaka po USP - jednego z tych których Rajmund Kaczyński - przerabiał wówczas na nową inteligencję.
          Dlatego nie cierpię ich, wszystkich trzech bliźniaków, bo są wypisz-wymaluj
    • anka28-5 Sody im dają do zupy? 14.11.10, 20:36
      Żurnalistka widać przestudiowała książkę. Ale ciekawe byłoby przedstawić to w jeszcze szerszym kontekście. 20-30 lat temu w telewizorze rzucalo się w oczy, że najbardziej rewolucyjną siłą na świecie jest młodzież. Tak było od dziesięcioleci, co Kotta w 1956 na PW skłoniło, do porownania ówczesnej rewolty z tym, co się działo za Księcia Konstantego, któremu szpiedzy donosili, że to wszystko robią "poeci i studenci". Można zrozumieć, że w Polsce, gdzie kapitalizm startuje, dla mlodzieży też najważniejsza jest (syntetycznie biorąc) SPRZEDAŻ. Ale na świecie? Czy tam też "para uszła z młodzieży"? Mogłaby się Pani Profesor pokusić o tekst na ten temat dla GW. Swoboda Kapitału razi nawet Sorosa, o Billu Gatesie nie mówiąc, a młodzież jakby zlagodniała (może jej dają sody do jadła, jak w wojsku robiono?)
    • amado80 Świda-Ziemba: Rewolucji przeciw światu nie będzie 14.11.10, 22:05
      Teza, że w czasach stalinizmu (lata 1949 - 53) większość młodzieży należała do ZMP nie jest prawdą. Może tylko w Warszawie, w co też wątpię, lub w szkołach prowadzonych przez TPD. W mojej szkole średniej technicznej do ZMP należało nie więcej niż 20 % uczniów. W ZMP byli przeważnie karierowicze, którzy orientowali się, że to jedyna droga do przyszłych awansów. Prawdą jest, że najszybszą drogą były donosy na kolegów.
      Jeden z moich znajomych wyleciał ze studiów za granie w brydża, moja żona, jeszcze jako panna, została wyrzucona ze studiów za taniec na pochodzie 1-majowym.
      Ogół młodzieży choć pogardzał ZMP i partią, przyjmował pozytywnie hasła socjalizmu. Stąd przyjęcie gomułkowskiego hasła "Socjalizm tak, wypaczenia - nie!" Potem się okazało, że "wypaczenia" są nieodłączną cechą tego systemu.
      • gemelar Byłem konsekwentnym ideologiem... 15.11.10, 14:58
        Pani Profesor chyba korzystała ze statystyk, więc argument "w mojej szkole" jest cieńki. Ale popieram Cię, bo w mojej, jak te dupki z zarządu miejskiego przyszli do nas zakladać ZMP - gremialnie ich poparlismy, zapisali się bodajże wszyscy, a na przewodnicząego wybrano kolegę M., którego pół roku wcześniej wyrzucono za niestosowne uwagi podczas lekcji o rozmnażaniu człowieka... Na pochodach śpiewaliśmy: "Nie zna granic ni komdomów pies mi zdechł", a jak szliśmy na studia, wpisywaliśmy sobie w opiniach, że "jesteśmy konsekwentnymi ideologami marksizmu i leninizmu" Ale kiedy na uczelni się okazało, że nie mam ligitymacji ZMP, "bo zgubiłem" - od razu wzięto mnie na celownik, bowiem podejrzewano, że mogłem ją sprzedać "agentowi CIA". Dowiedziałem się tego od kolesia z pokoju, którego uważalismy za wyjątkową szuję, on zaś na poparcie tego, że jest inaczej, objaśnił mi gromadzące się nad moją głową chmury... "A wyglupiać się muszę - wyznał. - Bo ciotka była wicedyrektorką liceum i dała mi świadcetwo przodownika nauki, dzięki któremu się tu dostałem (na najtrudniejszy wydział w Polsce), a ja, stary, gó... umiem i jestem ciemny, jak tabaka w rogu"
        Fajny chłopak był, ciekawe co się z nim dzieje. Jak przeczyta to niech się odezwie...
    • aekielski Rzecznik gwiżdże na faszyzm 15.11.10, 07:11
      Tu wcale nie chodzi o poglądy, tu chodzi o władzę wybranych,wyselekcjonowanych ludzi nad 38 milionami obywateli Polski. Chodzi o to by banda cwaniaków z Warszawy trzymała za mordę naród i robiła z nim co chce. Banda ta chce decydować kto jest prawdziwym Polakiem,a kto nie. Na swoje potrzeby z każdego mogą zrobić Żyda lub innego "odszczepieńca". Tak się dzieje,gdy cała Polska idzie do wyborów, a warszawska banda polityczna decyduje kto został wybrany.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Polska młodzież = warszawska młodzież 15.11.10, 07:58
      Widzę jedną naciąganą rzecz w tej rozmowie. Autorka książki opisuje młodzież warszawską, ale przedstawia ją jako młodzież polską. Nie jestem wcale pewna, czy to słuszne. Po pierwsze, różnice obyczajowości w różnych częściach Polski, po drugie - dostęp do polityki był tylko w Warszawie.
      • 0.bart Re: Polska młodzież = warszawska młodzież 15.11.10, 10:53
        anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

        > Widzę jedną naciąganą rzecz w tej rozmowie. Autorka książki opisuje młodzież wa
        > rszawską, ale przedstawia ją jako młodzież polską. Nie jestem wcale pewna, czy
        > to słuszne. Po pierwsze, różnice obyczajowości w różnych częściach Polski, po d
        > rugie - dostęp do polityki był tylko w Warszawie.
        >
        Doskonała obserwacja.Właśnie chciałem o tym napisac.Polska generalnie dzielona jest na Wawę ,czasem zwaną warszawką,i prowincję.Prowincjusze przybywszy do Wawy momentalnie automatycznie nabierają odpowiedniego sznytu.Ten sznyt rzuca się w oczy takze gdy przybywają do swoich gniazd prowincjonalnych po cotygodniowe wałówki.

        • anka28-5 Nie zakochaliście się w Warszawie? 15.11.10, 14:22
          ...Ale to (o warszawskim sznycie) chyba dobrze świadczy o Stolicy. Ja pochodzę z Poznania, gdzie warszawiaków nienawidzono. I z takim nastawieniem tu przyjechałam. Po czym pierwszego dnia się zakochałam w Warszawie, gdy konduktorka w tramwaju o wiejskiej urodzie (jak ta b. prezenterka TV, co z mężulka zrobiła rzecznika TVP) zapytała w "czternastce" studenta, który jej podal 20 groszy: "Co ma być?" A on odparł: "Małe mleko i dwie bułki z maslem" (typowy zestaw z baru mlecznego).
          Tak się śmieję pisząc to, że dodam tylko: "I nadal kocham Warszawę" A Wy nie?
    • higienista1 Świda-Ziemba: Rewolucji przeciw światu nie będzie 15.11.10, 17:31
      Bananowcy to byly dzieci tzw"prywatnej inicjatywy "glownie, którzy podobnie jak rodzice , zorientowani byli na robienie interesów, podkreslali strojem zamoznośc.Bylwali ostentacyjnie rozpoznawalni choc nie byli pieszczoszkami wladz..Mozna do tej grupy ze względu na aspiracje zaliczyć część dygnitarskich dzieci.Prawdziwe kolorowe ptaki to jednak bohema, ktora szukala mecenatu w mlodziezowej, inteligenckiej subkulturze,.glownie studenckiej. Byla ona w póżniejszym zyciu nosnikiem i rozsadnikiem artystycznych , eksperymentalnych idei i stylu
    • 1stanczyk Świda-Ziemba robi ludziom z mozgu wode 15.11.10, 18:19
      Nie tylko w pierwszych latach po wojnie organizacje "młodzieżowe" były niczym innym jak przedsionkiem do nomenklaturowej komunistycznej kariery: nie było beztroskiego wyboru.
      Rezygnacja z członkowska była gorsza niż pozostawanie z boku.

      To był moskiewski narybek do umacniania swoich sowieckich wpływów w naszym kraju, do umacniania szeregów PPR, późniejszej PZPR, złożonych w niemałej części z rekrutowanych wcześniej szantażem kryminalnych międzywojennych przestępców (bo nikt inny dobrowolnie się nie godził) .

      Ten cały wywiad jest najzwyczajniej kłamliwy w kretyńskich pytaniach i podobnych odpowiedziach w całej tej swojej beztroskie atmosferze socjologicznego bełkotu.

      To jest zresztą ta sama schizofrenia propagowana w naszym kraju przez Michnika, która umożliwia honorowanie oprawców i ofiary.

      Ci młodzi ludzie po wojnie, których tak niewinnie i kłamliwie opisuje i ci później w latach 50 to były zwykle bezideowe ścierwa gotowe na każdą nikczemność byleby było im lepiej niż tym wokół nich.

      Nie mogli nie wiedzieć co działo się z tymi, którzy po wojnie próbowali kontynuować wśród młodzieży ideowa działalność z okresu międzywojennego: to był okres krwawej walki politycznej w której zarówno w wiezieniach jak i potajemnie ginęli ich niejednokrotnie koledzy tylko dlatego, ze nie mieli jak oni moskiewskich zleceniodawców .

      Zwykli konformiści i karierowicze wybierający swoja przyszłość eunuchów politycznych wykonujących każde zadanie w imię niczego innego jak tylko swojej wygody i swojej kariery.

      Tak zresztą było w prl-owskich organizacjach młodzieżowych nieomal do końca lat 70-tych.

      Bezkarnie rozkradali miedzy sobą, fałszując wszystko co się dało, szczodre panstwowe finansowanie organizacji młodzieżowych, które było zwykłym szmatławym kupowaniem narybku, kupowaniem tych których można było kupić, nieomal samych sprzedajnych szmat.

      : Rewolucji przeciw światu nie będzie
      • neskim W d... byłeś - G... wiesz! 15.11.10, 20:40
    • piotrek410 Rozbawilo mnie to... 16.11.10, 10:56
      "Miłosz, Wałęsa - wielcy, ale nieustannie narażani na ataki."
      -----------------------

      Wielkosc kaprala Wałęsy jest przeciez niekwestionowana )))))

      --------------

      Swoja droga, widze, ze pani profesor nie zauwazyla istnienia pokolenia, ktore obalilo komunizm...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja