drojb
17.11.10, 21:55
"korzystałem z encyklopedii książkowej wydanej w PRL jeszcze w latach 60. Tam to dopiero były bzdury wypisywane"
No, nie zgadzam się. Encyklopedia PWN z lat 1965-69, to szczyty profesjonalizmu i motoryczności - zwłaszcza w porównaniu z encyklopediami publikowanymi po 1989, pełnymi błędów, a i stopniem zideologizowania przewyższające tę z lat 60-tych. W tej starszej ideologia widoczna była w doborze biogramów (działacze robotniczy i lewicowi, pominięte biogramy działaczy prawicy) oraz dodanym Aneksie o wymowie moczarowskiej.
A jak ktoś chce się pośmiać, to niech zajrzy do "Encyklopedii białych plam", wydanej na KUL przez kwiat naszego radiomaryjnego prawactwa. Tam to dopiero kwiatki!