Mama byłaby zła

29.11.10, 21:39
Historia faceta, który był dobry w czymś, czego nie chciał robić.
Miał szczęście, że znalazł sobie co innego. Ilu jest takich, którzy niczego innego nie znajdują i powoli zmieniają się w zrzędliwych ponad upiorność Adasiów Miauczyńskich?
    • snellville Mama byłaby zła 29.11.10, 21:59
      Ile mozna chlac?
      Zazdroszcze silnej woli.
    • q-ku fajna rozmowa 29.11.10, 22:36
      z przyjemnością przeczytałem
    • muphygen Intelektualna pustynia 29.11.10, 22:45
      O ile jego decyzja dotycząca odejścia z aktorstwa wydaje się logiczna i racjonalna, to Kondrat pokazuje umiarkowany poziom intelektualny.

      Począwszy od tego, że nie chodzi do kina, teatru, etc, po to, że 20 lat swojego życia ocenia szabelką i postacią z kabaretu Olgi Lipińskiej, razi też tym, że wyraźnie imponują mu bogaci ludzie (ale to też ma znamiona racjonalizmu, choć mi bardziej imponuje od dyrektora fabryki zębatek np. Mazowiecki, Havel czy Szymborska i z takimi ludźmi bym spotkania sobie cenił, gdybym tylko miał taką możliwość), ale co mnie szczególnie razi nagle zaczęły go fascynować rzeczy wymierne, liczby. Wydaję mi się, że razi bardzo głęboką intelektualną pustynią.

      Ostatnia rzecz: nie oszukujmy się, że aby wypracować dane stanowisko w ING poprzez karierę w korporacji, musiałby zap...dać tyle samo, jak nie więcej i tak naprawdę dzięki aktorstwu, to osiągnął.

      Nawet o winie nic konkretnego i ciekawego nie powiedział...

      Nudny człowiek, o którym miałem jakieś błędne dotychczas pojęcie, po jego kilku świetnych kreacjach.

      W tym samym dużym formacie jest wywiad z Andrzejem Stasiukiem, a dzień później w GW był wywiad z Wojciechem Kuczokiem. Kondrat w porównaniu z tymi dwoma pisarzami wypadł bardzo blado.

      Naprawdę przygnębił mnie ten wywiad.

      • dimarzio Re: Intelektualna pustynia 29.11.10, 23:49
        Ale ty gupi jesteś. Chyba nie kumasz bazy. Nadęty bufonek, który porównuje Szymborską z Havlem tudzież Mazowieckim i "chętnie bym z nimi się spotkał gdyby miał taką możliwość". Myphygen - umyj swoje ząbki (zębatki, aby było dowcipniej) i do łóżeczka myk myk.

        PS. Marek jest spox, ja go doskonale rozumiem.
        • muphygen Re: Intelektualna pustynia 30.11.10, 00:01
          Nic nie rozumiesz.

          Z niego to jest bufon i to prawie każde zdanie o tym mówi.

          Nie jestem taką osobowością, żebym z takimi ludźmi w/w się zadawał, ale Kondrat by mi zaimponował jakby o nich napisał, a nie o bogaczach. Zresztą moim zdaniem, to zalatuje prostytucją moralną
          • eruve.elen Re: Intelektualna pustynia 30.11.10, 09:20
            Ile Ty masz lat? Tyle, by móc oceniać wybory życiowe człowieka pod 60-tkę i to, co i dlaczego go w życiu zmęczyło?
            Pożyj trochę, to pogadamy. Na razie to Ty jesteś nadęty z tym swoim zacietrzewieniem a la święta racja intelektualizmu.
            • muphygen Re: Intelektualna pustynia 02.12.10, 10:52
              Niezależnie ile mam lat, poznając x (dużo) ludzi w wieku 60 lat, wypracowałem już sobie pewien model ludzi w tym wieku. Wiem, że ktoś w tym wieku potrafi całkiem obiektywnie spojrzeć na swoje życie, ocenić na trzeźwo swoje decyzje. W tym momencie raczej niczego żałuje, lecz ocenia, że mógł zrobić to i tamto.

              A Kondrat pisze, że 10 lat grania, to mu się kojarzy z szabelką i postacią Olgi Lipińskiej. Potem, że właściwie nigdy nie chciał zostać aktorem.

              Można kolokwialnie powiedzieć, że obraził się na aktorstwo. Przypomina mojego wujka, który w wieku 40 lat rozwiódł się i zaczął wszystkim opowiadać, że 20 lat małżeństwa, to był koszmar, że wszystkie złe decyzje podejmowała ona, itp, itd. Tak krytykując, że pozbawione jest to jakiegokolwiek prawdopodobieństwa, że było to możliwe.

              Jakby Kondrat był (w moim mniemaniu) dojrzały to by napisał np. "Kiedyś byłem idealistą, ale praca przy średnich produkcjach z bufonowatymi ludźmi wypaliła mnie i z czasem coraz mniej było we mnie zaangażowania, a więcej użerania się. Decyzję o odejściu podjąłem w czasie x miesięcy/impulsem dla mnie był dla mnie Dzień Świra, w którym zobaczyłem siebie." Itp, itd. To oczywiście przykład, ale jak dla mnie ludzie po 60-tce tak mówią (tak jak ich poznałem, czytałem wywiady).

              Mam nadzieję, że skończymy z argumentami ad personam.

              • bubblemilk Re: Intelektualna pustynia 02.12.10, 11:36
                Wiesz co MUPHYGEN, ja też jak Cię czytam to mam wrażenie, że masz lat 20+ i jeszcze przed Tobą dojrzałość życiowa. Aż się, stary, zdziwisz, ile razy Ci się to Twoje idealistyczne podejście jeszcze zmieni na zupełnie inne.

                "Intelektualna pustynia" Cię razi? Po tym, jak dochrapałam się stopnia naukowego widzę, ile te wszystkie intelektualne pieprzoty są warte w świetle całego naszego życia.

                Poza tym nie ośmieliłabym się oceniać czyjegoś sposobu życia. Facet ma prawo czuć to, co czuje, i myśleć to, co myśli. Ja z tym, co mówi, słyszę mądrość, a nie intelektualną pustynię.

              • sir_fred Re: Intelektualna pustynia 05.12.10, 18:17
                Gdyby Kondrat powiedział to, co w twoim mniemaniu powiedziałby człowiek dojrzały, to niestety dopiero spłaszczyłby temat. W ogóle jakieś dziwne teksty zapodajesz. Że niby skoro jest/był aktorem, to zaraz ma się z Havlem, Mazowieckim czy Szymborską(?) miziać towarzysko? A niby dlaczego obie strony miałyby tego chcieć? To, że człowiek wyznaje, że wymierność i stałość bardziej pasują do jego charakteru niż uznaniowość i improwizacja, też nie jest powodem, żeby po nim jeździć i zarzucać intelektualną miałkość. Lepiej przyjrzeć się czy egzaltacja i łykanie romantycznego stereotypu artysty nie prowadzi na manowce.
                Wydaje mi się, że uzyskanie świadomości tego, co naprawdę chce się robić i wyjście z życiowych kolein to spora rzecz. Nawet jeśli pomaga w tym przypadek - grunt żeby o tym wiedzieć i nie oszukiwać się, że to tylko własna zasługa.
          • 0kostek Szczerość - to odróżnia Kondtrata od innych. 01.12.10, 09:08
            Aktorzy to sprostytuowani kabotyni.
            Pod tym względem są podobni do pismaków (przynajmniej większości z nich).
            Kondrat jest inny - jest sobą i to zasługuje na uznanie.
            • jarzebiaknaczczo Re: Szczerość - to odróżnia Kondtrata od innych 02.12.10, 11:57
              Eeee tam. Dla mnie ten wywiad jest śmieszny i kabotyński. Zawsze lubiłem Kondrata i mam go za znakomitego aktora. Rozumiem też, że uprawianie tego zawodu mogło mu się sprzykrzyć. Ale mógłby sobie darować dezawuowanie aktorstwa, bo to jest nie fair wobec kolegów, a przede wszystkim publiczności. Po drugie te jego zachwyty nad biznesem i wiara w to, że nauczył się nowego fachu - bankowości to niestety żenada. Pan Marek nie jest żadnym specjalistą od makroekonomii tylko wynajętym popularnym aktorem, występującym w reklamach i prowadzącym konferansjerkę dla dyrektorów regionalnych, którzy potem mogą opowiadać żonom, że gadali z Halskim, Miauczyńskim, no tym fajnym facetem z szabelką z kabareciku Lipińskiej.
              Pan Marek uwierzył w to, że jest bankierem, tak jak ś.p. Janusz Zakrzeński uwierzył na starość, że jest Naczelnikiem Państwa. Jedno i drugie jest zarazem śmieszne i smutne.
              • ready4freddy Re: Szczerość - to odróżnia Kondtrata od innych 02.12.10, 12:50
                gdzie wyczytales, ze "uwierzyl, ze jest bankierem"? on nie jest bankierem, tylko pracownikiem banku, zajmujacym sie relacjami - z klientami, z pracownikami ekspozytur tego banku. to oczywiste, ze nie jest specjalista, ale nie tego przeciez od niego oczekuja. nie wiem skad przypuszczenie, ze kazdy, kto pracuje w banku, jest automatycznie bankierem-specjalista od makroekonomii. w dowolnej firmie produkujacej wyroy przemyslowe, od malego agd po samochody, wiekszosc osob zajmujacych sie markteingiem, kreacja marki, promocja to nie sa bynajmniej inzynierowie, potrafiacy rozrysowac schemat miksera, plytki drukowanej telewizora czy zawieszenia wielowahaczowego, co wcale nie przeszkadza w ich pracy, bo wcale nie na tym ona polega.
                • jarzebiaknaczczo Re: Szczerość - to odróżnia Kondtrata od innych 02.12.10, 13:51
                  Cytuję zatem:
                  "Słucham?

                  - Chodzi o zjazd pracowników ING z tych regionów. Jestem człowiekiem, który aranżuje całość, komentuje wyniki, omawia poziom rozwoju banku.

                  Ale przecież pan się na tym nie zna!

                  - A myśli pan, że nie? Nauczyłem się. Oczywiście nie przygotowuję raportów. Ale wiem, co te liczby oznaczają, znam specyfikę regionów. Na przykład nasze regiony południowe są bardzo mocne, bo to był dawny Bank Śląski..."

                  Kolego, on gra eksperta. To jego kolejna rola. Nadal jest komediantem, tylko wynajętym przez ING. Wmawia sobie i nam, że się przebranżowił.
                  • ttd Re: Szczerość - to odróżnia Kondtrata od innych 02.12.10, 14:07
                    @jarzebiaknaczczo:

                    jarzebiaknaczczo napisał:
                    > on gra eksperta. To jego kolejna rola. Nadal jest komediantem, tylko wy
                    > najętym przez ING. Wmawia sobie i nam, że się przebranżowił.

                    niestety masz rację. też mnie to uderzyło po przeczytaniu wywiadu i pisałem o tym w komentarzach. teraz jednak dochodzę do wniosku, że to może być bardzo wyrafinowana strategia PR wiadomego banku i samego MK: był on aktorem, większość ludzi rozpoznaje go dalej przede wszystkim jako aktora, on sam nawet dalej aktorstwem się zajmuje ale dla banku, ale zasadniczo neguje ten fakt, przedstawiając się jako przedsiębiorca i pracownik banku, który znalazł w ten sposób swoje szczęście i zrzucił ciężar rodznnej sztafety z siebie, sukces, przemiana, nowy człowiek - i kto nam to daje? no właśnie: mamy dwóch Marków Kondratów w jednej osobie, a wszystko to dzięki prześwietnem instytutowi finansowemu, o który tu zasadniczo chodzi.
                    I gdzie tu szczerość?
                  • czlowiek.epoki Re: Szczerość - to odróżnia Kondtrata od innych 02.12.10, 14:07
                    no i za to mu placa, zeby gral eksperta - ale zaden pracownik regionalnego szczebla nie zapyta go przeciez, jak wyliczyl te cyferki, ktore widac na wykresach, bo nie on je wyliczal. gdyby prezentowal to dyrektor tego banku, tez przeciez nie robilby osobiscie prezentacji i potrzebnych wyliczen, ale zaufal przygotowujacym wspolpracownikom. nie widze tez sprzecznosci w jego slowach - przebranzowil sie na aktora jednej roli, tylko to sie juz nie nazywa "aktor", a "PR-cos tam", i juz. nie bardzo rozumiem, w czym twoj problem.
                    • jarzebiaknaczczo Re: Szczerość - to odróżnia Kondtrata od innych 02.12.10, 14:22
                      Ja nie mam z Kondratem żadnych problemów. On zarabia jak chce i gdzie chce, dużo szczęścia życzę. Tyle, że udzielił wywiadu, w którym opowiada, że nie jest już aktorem tylko pracuje w banku. Jak sam napisałeś, pracuje w banku par excellence jako aktor. I dlatego właśnie uważam, że wywiad jest kabotyński.
          • quarellina Re: Intelektualna pustynia 01.12.10, 10:31
            To chyba ty nic nie rozumiesz. Widzisz to, co chciałbyś zobaczyć, bo o bogaczu nie było mowy. Raczej o prywatnych przedsiębiorcach, którzy nie boją się ryzykować i osiągają świetne wyniki, w tym co robią. Kluczem do tego jest powiązanie ich pracy z pasją. Co się tyczy bezpośrednio aktora, dojrzał on do decyzji o odejściu z zawodu, bowiem czuł, że tam dał już z siebie wszystko a że ma pozycję i pieniążki w wieku 60 lat, to tylko dobrze zrobił, kultywując swoje hobby.
          • bosman_plama Re: Intelektualna pustynia 02.12.10, 10:12
            muphygen napisał:
            "Nie jestem taką osobowością, żebym z takimi ludźmi w/w się zadawał, ale Kondrat
            > by mi zaimponował jakby o nich napisał, a nie o bogaczach. Zresztą moim zdanie
            > m, to zalatuje prostytucją moralną
            "

            Nie każdy musi być wielki artystą, albo głębokim intelektualistą.Kondrat źle się czuł w zawodzie, więc go zmienił. Odszedł kiedy był na topie - może przewidywał zmierzch, a może rzeczywiście chodziło właśnie o uczciwość wobec siebie i samopoczucie? Że nie chodzi do kina i do teatru wcale mu się nie dziwię. Kiedy posłałem w diabły dziennikarstwo przez pół roku nie mogłem oglądać telewizyjnych wiadomości. Po prostu jeśli praca nie sprawia Ci choćby grama satysfakcji, to potem jej efekty (choćby wypracowane przez kogo innego) wywołują nawet obrzydzenie.

            Warto też zauważyć, że Kondrat nie opowiadał w tym wywiadzie o "bogaczach" ale o ludziach sukcesu; takich, którzy postawili na jakiś produkt bądź działalność i odnieśli sukces. Poezja brzmi piękniej i wznioślej niż produkcja części do samochodu, nie znaczy to jednak, że nie powinniśmy kibicować także producentom. Nie rozumiem Twojego braku szacunku dla nich.
            • muphygen Re: Intelektualna pustynia 02.12.10, 10:26
              Ja mam pełen szacunek dla takich ludzi. Zresztą mój ojciec jest właścicielem fabryki. Nie w tym rzecz.

              Chodzi mi o te stwierdzenia, że oni wyprzedzili Polskę o kilka długości. To raz.
              A dwa. O cel tych spotkań. Można z tego wywiadu odnieść wrażenie, że on jest (świadomie lub nie) "maskotką" ING, taką drogą zabawką tych bogatych przedsiębiorców.

              Zwłaszcza w kontekście późniejszej wypowiedzi, że dopiero liczby są wartością wymierną.

              Poza tym zdanie, że właściciel firmy produkującą zębatki połączył swoją pasję z praą jest nie do zweryfikowania. Nie piszę, że to nieprawda. Po prostu nie wiadomo.
              • ponury_swiniarz Re: Intelektualna pustynia 02.12.10, 12:49
                Jest pracownikiem banku. Praca nie hanbi. Jak chcesz spotykac Szymborska i Havla, to osignij taki poziom intelektualny lub kariere, zeby chcieli sie z toba spotykac a nie krytykuj innych.
              • bosman_plama Re: Intelektualna pustynia 02.12.10, 13:54
                muphygen napisał:
                > A dwa. O cel tych spotkań. Można z tego wywiadu odnieść wrażenie, że on jest (ś
                > wiadomie lub nie) "maskotką" ING, taką drogą zabawką tych bogatych przedsiębior
                > ców.

                Poniekąd tak jest. Jest znany, więc bank zatrudnia go jako reprezentanta. Niekoniecznie "maskotkę" - po prostu znanego faceta, który jakoś tam zna się na rzeczy, a do tego ma swoją pasję (wino), która może zainteresować snobów:). Bank mógłby na spotkania z cennymi klientami wysyłać prezesów, którzy może zanudzaliby ich na śmierć. Zamiast tego zjadają obiad w towarzystwie znanej postaci i słuchają opowieści o winie. Myślę, że wszyscy są zadowoleni.
                Co do "wyprzedzania o kilka długości" - stety lub niestety jest tak, że prywatni przedsiębiorcy potrafią działać prężniej i z większymi sukcesami niż państwo.
          • ready4freddy Re: Intelektualna pustynia 02.12.10, 12:44
            muphygen napisał:

            > Nic nie rozumiesz.
            >
            > Z niego to jest bufon i to prawie każde zdanie o tym mówi.
            >
            > Nie jestem taką osobowością, żebym z takimi ludźmi w/w się zadawał, ale Kondrat
            > by mi zaimponował jakby o nich napisał, a nie o bogaczach. Zresztą moim zdanie
            > m, to zalatuje prostytucją moralną

            a coz to znowu jest, ta prostytucja moralna? ze aktor nie chce juz grac, a woli zajmowac sie relacjami z klientami i strukturami regionalnymi firmy, jak to glupawo nazywa redaktor "konferansjerka"? jeden malarz moze caly czas probowac stworzyc arcydzielo na miare "Slonecznikow" czy "Guerniki", inny poswieci sie ilustrowaniu ksiazek albo tworzeniu logotypow dla firm, tak juz jest i nie widze powodu, dla ktorego mamy to nazywac prostytucja moralna czy jakakolwiek inna. i nie o "bogaczach" mowi, tak przy okazji, tylko o ludziach, ktorzy odniesli sukces w swojej specyficznej dziedzinie - to tez zle? ma obowiazek byc wieszczem narodowym az po grob?
          • mm969696 Re: Intelektualna pustynia 02.12.10, 12:57
            Jezu ale masz problem. Każdy niech sobie podziwia takich ludzi jakich chce. Ja np. bardziej od Szymborskiej podziwiam moją sąsiadkę która samotnie wychowuje 3 dzieci i świetnie sobie radzi. Sądzę, że Kondrat jest inteligentnym człowiekiem. Może nie dorównuje Szymborskiej czy Lemowi, ale przeciętny na pewno też nie jest.
            "Błogosławieni Ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa."
      • brzeczyk Protestantyzm 30.11.10, 00:05
        Dzięki holenderskiemu bankowi Marek Kondrat odkrył uroki protestantyzmu i wyższej klasy średniej. Zdał sobie sprawę, że jeżeli nigdy nie czuł się intelektualistą, to nie musi udawać, że nim jest. Pokazuje umiarkowany poziom intelektualny i wcale się tego nie wstydzi. Wie, że aktor jest od przyklejania bródek, robienia min i dobrego mówienia nauczonego na pamięć tekstu. To już robił, teraz robi coś innego. Ani przedtem, ani teraz nie uważał, że jako aktor ma być intelektualistą.

        I dobrze. Intelektualistów na świecie jest może 5%. Większość ludzkości ma umiarkowany poziom intelektualny. Gdyby większość miała wysoki, to właśnie ten wysoki byłby umiarkowany, a tylko wyższy byłby wysoki — znowu 5%. Tak wynika z definicji.

        Pan Marek Kondrat pokazuje, że można cieszyć się życiem dysponując IQ równym 107. Nie trzeba mieć 149. Bo się tak nie da, żeby wszyscy mieli 149. To też wynika z definicji.

        Pan Marek Kondrat jest taki jaki jest. Nie próbuje już być taki, jaki wydawało mu się, że powinien być, bo ktoś mu to wmawiał. I chwała mu za to.

        Protestanckie podejście do życia jest takie, że najlepiej robić w życiu to, co się dobrze robi, a nie całe życie aspirować i się dobrze zapowiadać.

        Wywiad znakomity. Po przeczytaniu można dojść do wniosku, że "jest okej, jeżeli nie jestem Leszkiem Kołakowskim". I bardzo dobrze.
        • muphygen Re: Protestantyzm 30.11.10, 01:27
          W sumie to nic dodać, nic ująć, ale kilka jego stwierdzeń w tym wywiadzie jest niedojrzałych i do jakiegokolwiek faceta w wieku 60 lat nie pasują po prostu.

          Ale to prawda, warto obniżać aspiracje, jeśli mogą one prowadzić do szczęśliwego życia.

          Dziękuję za mądry komentarz
          • quarellina Re: Protestantyzm 01.12.10, 10:37
            Wymień których. Chętnie się z nimi zapoznam.
            Czy mogę wiedzieć, ile wiosen liczysz, bo jeśli jesteś w wieku aktora, to prezentujesz po prostu swoje odmienne zdanie, jeśli natomiast jesteś młodszy, to co cię uprawnia do tego, by wiedzieć co pasuje a co nie do faceta około 60-tki.
            • ttd Re: Protestantyzm 01.12.10, 11:14
              quarellina napisała:

              > Czy mogę wiedzieć, ile wiosen liczysz, bo jeśli jesteś w wieku aktora, to preze
              > ntujesz po prostu swoje odmienne zdanie, jeśli natomiast jesteś młodszy, to co
              > cię uprawnia do tego, by wiedzieć co pasuje a co nie do faceta około 60-tki.

              co za argument absurdalny!!!
              po pierwsze argumenty ad personam nie maja znaczenia i sa nieeleganckie co najmniej.
              po drugie logika bylaby taka: ktos kto ma 99 lat wie lepiej.
              zastanowcie sie! opanujcie sie! w jakim swiecie zyjemy!
              • eeela Re: Protestantyzm 01.12.10, 20:08

                > po drugie logika bylaby taka: ktos kto ma 99 lat wie lepiej.

                W wieku lat 99 pamięć i zmysły już zazwyczaj szwankują, więc argument chybiony.

                Dopóki jednak nie szwankują, proste i logiczne jest, że ktoś, kto ma lat 40, wie więcej niż ktoś, kto ma lat 20, bo miał 20 lat więcej na nabywanie wiedzy o życiu.
                • ttd Re: Protestantyzm 01.12.10, 21:08
                  eeela napisała:

                  >
                  > > po drugie logika bylaby taka: ktos kto ma 99 lat wie lepiej.
                  >
                  > W wieku lat 99 pamięć i zmysły już zazwyczaj szwankują, więc argument chybiony.
                  >

                  ręce opadają. więc tłumaczę: to była czysta ironia, gdy pisałem o logice 99 lat. po prostu nie zgadzam się na argumentację typu: "Kondrat wie lepiej, bo dość długo pożył. Każdy, kto krytycznie się wypowiada o jego wywiadzie, a nie ma 60tki, powinien zamilczeć, bo nie ma racji" (poczytaj posty, roi się tu od takiej logiki)

                  Sama niestety idziesz też w tę stronę, bo piszesz:

                  > Dopóki jednak nie szwankują, proste i logiczne jest, że ktoś, kto ma lat 40, wi
                  > e więcej niż ktoś, kto ma lat 20, bo miał 20 lat więcej na nabywanie wiedzy o ż
                  > yciu.

                  Proszę udowodnij to. Owszem, czsem może tak być, ale nie musi. Ale na pewno nie jest to argument w rozmowie o tym, jak oceniamy słowa Kondrata "Nie jestem aktorem". Ja np. uważam dalej, że to "ściema", bo on dalej nim jest, tylko, że teraz gra na innych deskach. Na razie nikt tu nie podał argumentu, który by to moje przekonanie osłabił. Za to czytać można głosy argumentujące właśnie wiekiem. Taka argumentacja jest na pozimie stwierdzeń: "Nie masz racji, bo jesteś głupi", albo "bo jesteś kobietą", albo "bo jesteś cyklistą".
                  Mój post był przeciwko takiemu gadaniu.
                  • eeela Re: Protestantyzm 01.12.10, 21:54

                    > Sama niestety idziesz też w tę stronę, bo piszesz:

                    Idę, i idę w pełni świadomie. Po prostu z wiekiem (;-P) zaczynam obserwować, że są w życiu człowieka takie etapy, o których trudno coś wiedzieć, zanim się przez nie nie przejdzie - chociaż zanim jeszcze zaczniemy przez nie przechodzić, może nam się wydawać inaczej ;-)

                    I jest to potwornie banalna prawda, aż wstyd mi trochę, że muszę ją formułować ;-) No ale pamiętam czasy, kiedy sama myślałam, że wiek w kwestii wiedzy nie gra roli. To taka magiczna granica, którą człowiek przechodzi - najpierw mu się wydaje, że starsi wokół to zrzędy, którym się wydaje, że zawsze wszystko wiedzą lepiej, podczas gdy on ma szereg najsłuszniejszych, świeżych intelektualnie oraz błyskotliwych odpowiedzi - a potem sam się staje takim zrzędą ;-D
                    • ttd Re: Protestantyzm 01.12.10, 23:07
                      @eeela:
                      ok. trudno się nie zgodzić z tak sformułowanym zdaniem. mogę jedynie przyznać rację i powiedzieć: też tak mam. zwróć jednak uwagę, że to wszystko jest prawdą, jeśli mówimy o sobie, z osobistej perspektywy. natomiast nie można tego projektować na innych i zamykać im ust tylko dlatego, że wiekowo są młodsi. są bowiem ludzie, których życie w liczbach lat przeżytych jest krótkie, ale którzy szybciej je przeżywają, intensywniej, zbierają więcej doświadczeń i wiedzy, mądrości, niż ninni w ciągu całego wieku. i dlatego śmiem mówić: wiek nie ma nic do rzeczy,czy ktoś ma rację, czy nie.
                      dlatego każda obrona pana Kondrata przed krytycznym zdaniem powołująca się na to, że on tyle przeżył itp itd to jakieś wielkie nieporozumienie (moim skromnym zdaniem)
                      pozdrawiam bez zrzędzenia ;)
                      • eeela Re: Protestantyzm 01.12.10, 23:47
                        są bowiem
                        > ludzie, których życie w liczbach lat przeżytych jest krótkie, ale którzy szybc
                        > iej je przeżywają, intensywniej, zbierają więcej doświadczeń i wiedzy, mądrości
                        > , niż ninni w ciągu całego wieku.

                        Oczywiście, że są ludzie, którzy dojrzewają szybciej, i są tacy, którzy nigdy nie mądrzeją ;-P Ale ogólna tendencja jest raczej taka, że z wiekiem wiedzy się nabywa - to oczywiście występuje w różnych proporcjach u różnych ludzi, korelowane wychowaniem, stylem życia, środowiskiem etc. Ale występuje. I tych różnic w wiedzy nabywanej z wiekiem nie do końca da się przeskoczyć. Moja młodsza o dziesięć lat siostra nie wie na przykład, że jej młodzieńcza bezkompromisowość jest właściwa jej wiekowi, i że jej z czasem przejdzie. Tak samo ja - ani, jak podejrzewam, ty - nie możemy wiedzieć, jak człowiek postrzega siebie i świat w wieku sześćdziesięciu lat.
                        • muphygen Re: Protestantyzm 02.12.10, 10:28
                          Nie zmienia to faktu, że bez sensu jest argument
                          "Jeśli masz 20 lat to nie masz racji, a jeśli 60 to zacznę ją brać pod uwagę".

                          Ty powinnaś mieć prawo i do oceny swoich rodziców i swoich dzieci i wnuków. Na krytycznym (konstruktywnie) podejściu do starszych i ich doświadczeniu świat się rozwija.
                          • kamil.jach Re: Protestantyzm 02.12.10, 11:58
                            To, że ktoś ma więcej doświadczenia nie znaczy, że na jakiś temat ma rację. To nieprawdziwe uproszczenie. Poza tym różni ludzie mają różne doświadczenia, jedni w życiu doświadczyli wielu rzeczy, a mają np. dopiero 30 lat, inni już 60 a ich życie było powtarzalne i mało ciekawe. Takich ludzi jest wielu. Stwierdzenie, że ktoś wie lepiej, bo ma więcej lat to zwykła bzdura. O tym czy wie lepiej świadczy to, co mówi. I albo może mieć rację, albo nie.
                          • eeela Re: Protestantyzm 02.12.10, 13:02

                            > Ty powinnaś mieć prawo i do oceny swoich rodziców i swoich dzieci i wnuków. Na
                            > krytycznym (konstruktywnie) podejściu do starszych i ich doświadczeniu świat si
                            > ę rozwija.


                            Ależ oceniajmy sobie na zdrowie. Nikt nam tego zabronić nie może. Ja tylko mówię, że jak w końcu dobrniemy do tej sześćdziesiątki, nasze niegdysiejsze ocenianie może się nam samym wydawac bzdurne, tak jak dziś może się wydawac bzdurne obecnym sześćdziesięciolatkom, którzy się śmieją w rękaw z młodziaków, oskarżających ich o "niedojrzałość", "wygłaszanie opinii nieprzystających wiekowi" i takie tam pierdoły, które wyczytałam wcześniej w tym wątku.

                            Moje doświadczenie jak na razie jest takie, że im człowiek starszy, tym mniej obchodzi go, co mu "wypada" robić czy mówić, a czego nie. Młodsi się burzą, strzelają z armat ideałów, a starsi robią co chcą, i tyle :-)
        • ttd Re: Protestantyzm 30.11.10, 19:13
          @brzeczyk:
          dobry pomysl z tym protestantyzmem i w ogole mozna sie zgodzic, z gruntu.
          mam jednak pewne ale. piszesz:
          > Wywiad znakomity. Po przeczytaniu można dojść do wniosku, że "jest okej, jeżeli
          > nie jestem Leszkiem Kołakowskim". I bardzo dobrze.
          ja bym sie upieral, ze wywiad przecietny, tak jak rozmowca (sam tak twierdzi) i tak jak jego IQ (jak ty twierdzisz). Dzis juz dla kazdego chyba licealisty jasne jest, ze jest okej, jezeli sie nie jest Leszkiem Kolakowskim. Pan KOndrat chcial chyba co innego powiedziec: jest okej, gdy ma sie pieniadze, wtedynie jest juz wazne, ze nie jestes Leszkiem Kolakowskim. I to tez dobrze.
          Tylko jaki sens maja takie truizmy?
          • eruve.elen Re: Protestantyzm 30.11.10, 21:38
            Ten taki truizm pt. 'przestań się spinać, skoro cię to drażni; nie musisz zbawiać świata/branży/okolicy' nie jest wcale łatwy do zastosowania.
            Wywiad ładnie pokazuje, że żeby taki tekst (dziś niby oczywisty dla gimnazjalistów (sic)) zasadzić, trzeba jednak najpierw coś zdziałać i w czymś być dobrym, choćby się tego miało wyżej uszu. I że może (?) nie trzeba być do tego osobą kompletnie zawiedzioną życiem.
            • ttd Re: Protestantyzm 30.11.10, 22:07
              eruve.elen napisała:
              > Ten taki truizm pt. 'przestań się spinać, skoro cię to drażni; nie musisz zbawi
              > ać świata/branży/okolicy' nie jest wcale łatwy do zastosowania.

              no dobra, niech ci bedzie. tylko jedno pytanie: dlaczego takiego goscia z banku sie bierze i slucha jego madrosci zyciowych? dlaczego nie jego prezesa, ktory pewnie tez jest wyluzowany i ma FLOW? odpowiedz jest prosta: bo prezes nie byl AKTOREM!!! Kondrat byl nim i dlatego dostal robote w ING. Co wiecej, dalej nim jest, tylko, ze nie w teatrze czy filmie, tylko w banku, na jego deskach wystepuje, nawet jak udziela wywiadow, jest jego twarza, wlasnoscia niemal, i robi reklame temu bankowi, tylko dlatego, ze byl/jest AKTOREM.
              Moim zdaniem zatem po prostu wciska kity i juz.
              Gral, gra i bedzie grac. Wywiad - jedna wielka sciema.
              • eruve.elen Re: Protestantyzm 30.11.10, 22:54
                Och tam, banały :). Czy on się aktorstwa wypiera? Gdzieżby.

                Pewnie, że jego zawód wyuczony - i przez większą część życia wykonywany - to jest aktor.
                Pewnie, że do ING załapał się dzięki temu, że kiedyś wiedział co, i jak, zagrać.

                I co z tego? Facet może i przy okazji robi piar swojemu nowemu biznesowi, ale mówiąc przy tym coś istotnego. W czasie, gdy on się zawodu uczył i go wykonywał, w końcowych latach PRLu, status aktora w Polsce był szczególny. Wtedy aktor to był KTOŚ - wtedy miał misję, ukazywał podteksty i niuanse. Wtedy Holoubek maczał palce w historii.
                Potem było to samo, tylko w bardziej przyziemnej skali - aktor to była kasa, popularność, prześciganie się w dodatkowych robótkach, znowu kasa.

                A on mówi, że miał to i tamto zadęcie gdzieś. On miał odwagę na głos zmęczyć się tym całym przeintelektualizowaniem i potem radosnym skomercjalizowaniem aktorstwa, chciał być zwykłym, ot takim sobie kolesiem i teraz - mając w dorobku to, co ma - może sobie na to pozwolić. Nie z urodzenia jako nikt, tylko z wyboru.
                Może nie jest to intelektualne odkrycie tysiąclecia, ale jak ktoś schodzi z - jakiegośtam - piedestału, by z własnej woli zostać szarakiem, to jednak jest to rzecz co najmniej intrygująca.
                • ttd Re: Protestantyzm 30.11.10, 23:38
                  @eruve.elen

                  >
                  > I co z tego? Facet może i przy okazji robi piar swojemu nowemu biznesowi, ale m
                  > ówiąc przy tym coś istotnego. W czasie, gdy on się zawodu uczył i go wykonywał,
                  > w końcowych latach PRLu, status aktora w Polsce był szczególny. Wtedy aktor to
                  > był KTOŚ - wtedy miał misję, ukazywał podteksty i niuanse. Wtedy Holoubek macz
                  > ał palce w historii.
                  > Potem było to samo, tylko w bardziej przyziemnej skali - aktor to była kasa, po
                  > pularność, prześciganie się w dodatkowych robótkach, znowu kasa.
                  >
                  > A on mówi, że miał to i tamto zadęcie gdzieś. On miał odwagę na głos zmęczyć si
                  > ę tym całym przeintelektualizowaniem i potem radosnym skomercjalizowaniem aktor
                  > stwa, chciał być zwykłym, ot takim sobie kolesiem i teraz - mając w doro
                  > bku to, co ma - może sobie na to pozwolić. Nie z urodzenia jako nikt, tylko z w
                  > yboru.
                  >

                  zgoda, jasne. tylko, ze on nie jest "zwyklym kolesiem", bo byl tym bardzo znanym aktorem, na tym piedestale, z tym prl-owskim nakazem misji itp itd. dla mnie to nie jest jakis wyczyn, ze sie zrywa z tym absurdem uprzywilejowania (choc oczywiscie dobrze, ze to robi), bo nigdy nie uznawalem tych peerelowskich banialuk. bylo, minelo. rozumiem, ze dla tego pokolenia to moze byc odkrycie, ale prosze mi wierzyc, to sa zabyle rozterki.
                  inna sprawa mi tu, ze tak powiem "smierdzi" - jesli nastapilo to tzw. "zerwanie", to dlaczego on teraz wystepuje z tego NOWEGO/STAREGO piedestalu i wiesci nam te "madrosci" niczym nowy Wernyhora, juz nie o "niuansach, historii i podtekstach" ale o jakims wyluzowaniu, spokoju itp itd. To wciaz ta sama spiewka, to samo aktorskie przekonanie, ze ma sie wiecej do powiedzenia niz pierwszy lepszy Kowalski, ktory tez robi swoj biznes, tez sie nie napina, tez jest przyziemny (ale nie ma milionow, nie byl slawnym aktorem, nie jest rozpoznawany).
                  moim skromnym zdaniem Kondrat falszuje. Gdyby nie bylo tu falszu, to by milczal i robil swoje. Ale niestety jego firma oczekuje, ze on bedzie na afiszu, ze bedzie aktorem. I jestem pewien, ze on o tym wie.
                  Dla mnie: sciema.
                  • eruve.elen Re: Protestantyzm 01.12.10, 00:13
                    :)
                    Dlatego z Kowalskim nikt się nie fatyguje robić wywiadów, a z nim - owszem.
                    I jasnym jest, że skoro raz się wdrapał na pozycję 'gwiazdki', to zawsze o gwiazdorstwo w każdej publicznej wypowiedzi będzie podejrzewany, może i słusznie.


                    Ale gdy zwykły Kowalski autorytatywnie mówi o wypowiedziach Kondrata, że 'ściema', to jest nawet bardziej podejrzane niż gdy Kondrat mówi, że on jest zwykły gość; no sorry :).

                    Jaka jest zresztą różnica, czy on jest szczery do bólu, czy pół na pół, czy wcale? Sytuację, o której opowiada, można odnieść do wielu zwykłych życiowych przypadków i ten wybór jest wart zastanowienia, choćby cały wywiad był fikcją i bajaniem.
                    • ttd Re: Protestantyzm 01.12.10, 00:31
                      @eruve.elen
                      > Ale gdy zwykły Kowalski autorytatywnie mówi o wypowiedziach Kondrata, że 'ściem
                      > a', to jest nawet bardziej podejrzane niż gdy Kondrat mówi, że on jest zwykły g
                      > ość; no sorry :).
                      no to sie zasadniczo roznimy w opinii. Kondrat mowi: "nie jestem aktorem", a nim jest. to nazywam "sciema". sorry. jakby powiedzial, ze kiedys gral dla idei, slawy itp, a teraz zmienil pracodawce i gra dla kasy, swietego spokoju i nie napinania sie, to kapelusz z glowy i szacung. ale, jak mi mowi, ze nie jest aktorem, a caly wywiad to jedno wielkie aktorstwo, to sorry. nie wierze.

                      > Jaka jest zresztą różnica, czy on jest szczery do bólu, czy pół na pół, czy wca
                      > le? Sytuację, o której opowiada, można odnieść do wielu zwykłych życiowych przy
                      > padków i ten wybór jest wart zastanowienia, choćby cały wywiad był fikcją i baj
                      > aniem.

                      ok. czyli przyznajesz, ze to gra, bo fikcja. choc teoretycznie wywiad to raczej gatunek dokumentalny (przynajmniej za taki chcialoby sie go uwazac).
                      a zastanawiac to zawsze sie warto. panu kondratowi w ogole to gratuluje wyboru, tylko niech juz tak nie nagina, nie dorabia idei do tego, bo naprawde wciaz jest AKTOREM.
                      • eruve.elen Re: Protestantyzm 01.12.10, 01:39
                        Ja nic nie mogę przyznać, bo ja jestem jedynie taki sam odbiorca wywiadu, jak Ty.
                        Przyznać to mógłby Kondrat, a tego zrobić nie chciał i powód jakiś ku temu miał; a domniemania co do tego powodu mamy nieco rozbieżne :).
                        Ot, i tyle.
                        • brzeczyk Re: Protestantyzm 01.12.10, 03:49
                          Zgodzę się oczywiście z jednym: szkoda, że pan Marek nie przyznaje wprost, że właśnie dzięki aktorstwu dziś może być twarzą ING (tym, co on nazywa "pracownikiem") i że to właśnie "zrobiona na aktorstwie" twarz może dzisiaj nakręcać jego winiarski biznes. Gdyby nie aktorstwo, to byłby zwykłym Kowalskim.

                          Chyba rozumiem, o co mu chodzi, gdy mówi, że nie był aktorem wybitnym tylko przeciętnym. Chyba o to, że on sam tej wybitności nie czuł w sobie. Był natomiast, i nadal jest, znany i lubiany. Może trochę kokietuje, jeżeli twierdzi, że tego nie rozumie, albo się z tym nie zgadza. Ale chyba jednak mówi to, co czuje.

                          Aktor staje się własnością publiczności. Gdy dokonuje się wyboru tego zawodu w młodości, można nie zdawać sobie z tego do końca sprawy. Gdy jednak przepracuje się dłuższy czas w teatrze, gdzie każdego wieczoru trzeba być wyjątkowym, nawet gdy ząb boli, albo w filmie, gdzie mieszka się w przyczepach kempingowych i je garkuchniowe obiady plastikowymi sztućcami, to może się okazać, że z jednej strony (wewnętrznie) to zawód "zwykły", z drugiej zaś publiczność wiąże z aktorem "niezwykłe" oczekiwania.

                          W banku jest prościej: klienci wiedzą, że pan Marek ładnie się uśmiecha, ładnie mówi i bywa uroczo zabawny, bo za to mu płacą. Może prowadzić sobie seminaria dla pracowników banku i nie musi się moralnie zżymać, że chałturzy. Po prostu pracuje.

                          Dlatego szanuję Kondrata za jedno: za to, że przestał być aktorem, czyli porzucił magiczną moc zaczarowywania publiczności. Teraz już naprawdę pracuje na własny rachunek. ING będzie mu płaciło dlatego, że dobrze wykonuje swoją pracę dla ING, a *nie dlatego*, że dobrze "przy okazji" wykonuje zawód aktora.

                          Jeżeli umówimy się, że siła oddziaływania aktora to swego rodzaju sacrum, a działalność reklamowa to profanum, to moralnie czystsze od łączenia jednego z drugim jest jednoznaczne porzucenie tego pierwszego — i zajęcie się tylko profanum.

                          Za to szacunek. I wydaje mi się, że większość ludzi też tak to odbiera — paradoksalnie Kondrat w reklamach ING jest dziś bardziej wiarygodny niż np. Fronczewski w reklamach Getis Banku. Oglądanie pana Piotra umierającego w "Antygonie" Sofoklesa i zaraz potem zachwalającego wraz z Bąblem kredyty — to może budzić mieszane uczucie. "Że się sprzedał" itd. Bo to trochę jest jak pomieszanie sacrum i profanum. A jak Kondrat mówi z telewizora, to dziś coraz bardziej myślimy "A, to ten gość od banku". I jest w porządku. Jakoś szczerzej.
                          • mrrrwrrr Re: Protestantyzm 01.12.10, 11:48
                            brzeczyk napisał:

                            > Zgodzę się oczywiście z jednym: szkoda, że pan Marek nie przyznaje wprost, że w
                            > łaśnie dzięki aktorstwu dziś może być twarzą ING
                            Szanowny "brzęczyku", czytaj ze zrozumieniem. A może inaczej - zanim skomentujesz, po prostu przeczytaj.
                            "[..]Bo to Halski pozwolił mi uciec z zawodu.
                            -Dlaczego?
                            - Byłem wtedy na fali, niesłychanie popularny. Wchodziły fundusze emerytalne i prawie wszyscy podpisywali jakieś kontrakty reklamowe [...]"
                        • ttd Re: Protestantyzm 01.12.10, 08:38
                          @eruve.elen:
                          przy czym ja przyznaję odbiorcy większe przywileje, to on właśnie ocenia. Autor, szczególnie tekstów fikcyjnych, nie jest ostateczną instancją. Już prędzej sam tekst nią jest. Więc nie obawiajmy się oceniania, bo przecież gazety piszą dla nas, a nie dla takich wywiado-dawców (z całym szacunkiem).
                          miłego dnia :)
      • q-ku Jak jesteś taki madry... 30.11.10, 01:20
        to czemu Cię nie znam?
        • muphygen Re: Jak jesteś taki madry... 30.11.10, 01:23
          Czy masz jakieś argumenty nie ad personam?

          Nie zestawiam go z sobą, lecz np. ze Stasiukiem
          • czlowiek.epoki Re: Jak jesteś taki madry... 02.12.10, 14:33
            stary, ile ty masz lat? czytalem tamten wywiad ze Stasiukiem, naprawde nie ma sie czym podniecac - to znaczy rozumiem, do niektorych to moze przemawiac, jak ktos ma mlao lat i przeczytal trzy ksiazki na krzyz, ale tak naprawde nic specjalnego. w tym zestawieniu Kondrat wcale nie wypada gorzej.
        • ttd Re: Jak jesteś taki madry... 30.11.10, 19:16
          q-ku napisał:

          > to czemu Cię nie znam?
          nie znasz go,
          bo nie byl aktorem
          (Kondrat dalej nim jest, tylko gra, ze niby nie. a gra w serialu pt. Wielka Kasa ING i inne marzenia)
      • g00sman Re: Intelektualna pustynia 30.11.10, 04:33
        muphygen, czyli ogólnie kłuje Cię w zadek to, że Kondrat odważył się być inny, niż sobie wymarzyłeś? Tak jak chłopcy obrażali się na Metallicę, że ośmielili się pościnać włosy i zagrać co innego?

        A przyszło Ci do głowy, że facet nie chodzi do teatru, bo po prostu przez 20 lat mu się przejadło i nosem wychodzi? Ja Ci gratuluję, że jeszcze na świeżo na to wszystko patrzysz i Cię cieszy, ale z doświadczenia wiem, że szeroko pojęta humanistyka po jakimś czasie męczy i trzeba odstawić, odpocząć. A jeśli Ty tak nie masz, to nie znaczy, że Ci co tak mają są mniej inteligentni, tylko że są inni.

        A przyszło Ci do głowy, że Kondrat nie spotyka się ze wspaniałymi ludźmi, których sobie wymarzyłeś być może dlatego, że już się kiedyś z nimi widział i okazało się, że może umysły mają piękne, ale przy jednym stoliku i przy kielichu są najzwyklejszymi bucami i nieprzyjemnie się z nimi czas spędza? Mnie już paru polskich "wspaniałych" przeszło, jak ich zobaczyłem na żywo.

        Kłuje, że Kondrat lubi liczby? To czyni go mniej inteligentnym? Bo nie ma inteligentnych ścisłowców, prawda? Umiłowanie liczbowego porządku to wyklucza, tak?

        A co przeszkadza, że w ING jest dzięki aktorstwu? Wyparł się tego w którymś momencie? Cieszy się chłop, że mu się udało. O winie nie powiedział, bo go nie pytali. Wybacz Kondratowi, że już nie ma ochoty zabawiać Cię i dostarczać Ci wzruszeń. Ty chyba ominąłeś ten fragment, w którym Kondrat drwi ze statusu aktora w Polsce, który jest absurdalny, a w który Ty uporczywie próbujesz go wbić. Wybacz, że się dorobił. W końcu "najbardziej płodny jest artysta głodny", prawda? Choroba, jak czytam takie komentarze, to zaczynam się wstydzić, że sobie studia humanistyczne wybrałem.
        • muphygen Re: Intelektualna pustynia 30.11.10, 09:33
          Kurczę, czytaj ze zrozumieniem proszę. Napisałem powyżej, że wybór jego jest racjonalny i logiczny. Cieszę się, że jest szczęśliwy. Napisałem tylko o swoich wątpliwościach, bo miałem go za kogoś innego.
          Nie obrażam się na niego, że porzucił aktorstwo. W mojej rodzinie lekarz przeszedł do firmy farmaceutycznej (i też już się martwi) i nie stracił nic a nic w mojej opinii.
          Wbrew pozorom też nie jestem idealistą·

          Po prostu spodziewałem się ciekawszego wywiadu z nim. Myślałem, że będzie miał coś ciekawszego do powiedzenia nt aktorstwa, przemyśleń o życiu czy chociaż o swojej nowej pasji. A tu nuda.

          Są inteligentni ścisłowcy, wręcz mi się wydaję, że średni ich poziom jest wyższy niż humanistów, ale moim zdaniem nie należy przeceniać rzeczy, które są wymierne i można zmierzyć. Sam też nie jestem humanistą.

          To, że mnie Kondrat nie bawi, absolutnie mnie nie boli, ba wręcz cieszę się, że odnalazł się w nowym zawodzie.
          • spadassin Re: Intelektualna pustynia 01.12.10, 11:37
            Wywiad bardzo ciekawy i szczery.
            Daje dużo do myślenia.

            Z Twoich wypowiedzi wnoszę, że będziesz miał szansę go zrozumieć, gdy będziesz starszy.
            Nie piszę "mądrzejszy", ale "starszy".

            Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć i za wcześnie nauczyć.
            • ttd Re: Intelektualna pustynia 01.12.10, 11:51
              spadassin napisał:

              > będziesz miał szansę go zrozumieć, gdy będziesz
              > starszy.
              > Nie piszę "mądrzejszy", ale "starszy".
              >
              > Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć i za wcześnie nauczyć.

              KOLEJNA STARCZA AROGANCJA I WYWYZSZANIE SIE!
              LUDZIE PRZESTANCIE!
              NIE WOLNO UZYWAC TAKICH ARGUMENTOW W ROZMOWIE.
              WIEK NIE MA TU NIC DO RZECZY!!!
              (choć mam pełne zrozumienie dla solidarności pokoleniowej)

              To, czego pan Kondrat nauczył się w wieku lat 60, inni dawno mają z trzdziestką. Oczywiście lepiej późno niż wcale, ale przestańcie ,na litość wiadomo kogo, z tym argumentem wieku, który ma być nie do podważenia. tak nie wolno, jeśli się myśli, nawet jeśli adwersaż nie ma racji.
              • spadassin Re: Intelektualna pustynia 01.12.10, 12:34
                Arogancję, to prezentujesz Ty.
                Nie wiem, czy młodzieńczą, ale z pewnością arogancję człowieka, któremu wydaje się, że pojął wszystko pełniej i szybciej niż inni.

                Wiek dużo ma do rzeczy. A Kondrat nie nauczył się w wieku 60 lat, tylko 60 lat życia przeżył.
                Pewnych rzeczy nie można się wyuczyć, przeczytać, przemyśleć.

                Trzeba je przeżyć. Nie ma drogi "na skróty".
                Dlatego dalsza dyskusja nie ma sensu. Tobie się wydaje, ze wiesz wszystko i jesteś mądrzejszy.
                Ja twierdzę, że Ci się tylko wydaje...
                • ttd Re: Intelektualna pustynia 01.12.10, 12:51
                  spadassin napisał:

                  > Arogancję, to prezentujesz Ty.

                  nie sądzę. nie zgadzam się tylko z argumentami ad personam, które są ogólnie uznane za niekulturalne.

                  > Nie wiem, czy młodzieńczą, ale z pewnością arogancję człowieka, któremu wydaje
                  > się, że pojął wszystko pełniej i szybciej niż inni.

                  po prostu nie zgadzam się z rodzajem Twoich argumentów. nie jestem mądrzejszy, ale na pewno starszy od Kondrata. mam 77 lat. no i co?

                  > Wiek dużo ma do rzeczy. A Kondrat nie nauczył się w wieku 60 lat, tylko 60 lat
                  > życia przeżył.
                  > Pewnych rzeczy nie można się wyuczyć, przeczytać, przemyśleć.
                  > Trzeba je przeżyć. Nie ma drogi "na skróty".

                  to jest truizm, prawda bez pokrycia, która ma uzasadniać władzę i rację staruszków.

                  > Dlatego dalsza dyskusja nie ma sensu.

                  a jak się nie ma argumentów, to kończy się dyskusja, tak? to jest właśnie arogancja, o której pisałem. nie potraficie rozmawiać z tymi, którzy myślą inaczej. kolejna dwója z retoryki!

                  > Tobie się wydaje, ze wiesz wszystko i jesteś mądrzejszy.
                  > Ja twierdzę, że Ci się tylko wydaje...

                  wcale tak nie twierdzę, ani mi się nie wydaje, ale widzę, że swobodna myśl denerwuje starych mędrców.
                  miłego dnia.

      • zbyszek.bejach Re: Intelektualna pustynia 01.12.10, 10:39
        muphygen napisał:




        > W tym samym dużym formacie jest wywiad z Andrzejem Stasiukiem, a dzień później
        > w GW był wywiad z Wojciechem Kuczokiem. Kondrat w porównaniu z tymi dwoma pisar
        > zami wypadł bardzo blado.

        Dlaczego blado ? Sam przyznajesz, że w dorobku aktorskim Kondrata było sporo rzeczy świetnych. Mógłby to próbować eksploatować do końca życia nie robiąc nic nowego. Czy wtedy byś uznał, że wypadł świetnie, wspaniale, fantastycznie ? Ja odebrałem ten wywiad jako próbę przekazania przez p. Kondrata swojego prawdziwego oblicza. Ludzie sławni, zwłaszcza sławą pozytywną, stają się w pewnym sensie własnością ogółu. Marek Kondrat nie chciał tego i to w tym wywiadzie jest najważniejsze. Chciał być Markiem Kondratem i moim zdaniem to osiagnął.
        Może to jest blade, ale Jego, Jego własne, a nie ogółu.
        >
        > Naprawdę przygnębił mnie ten wywiad.
        >
      • rzawy Re: Intelektualna pustynia 02.12.10, 08:47
        Muphygen nie mam pojęcia jak można stawiac Stasiuka ponad Konradem.W moich oczach Stasiuk to prostak,w swoich wywiadach ciągle operuje wyswiechtanymi frazesami.Teraz jak czytam stał sie jeszcze pantoflarzem i nudziarzem.Może jakby zaczął znów chlac(lubi to slowo) nabrałby troche koloru.
        • muphygen Re: Intelektualna pustynia 02.12.10, 10:58
          Być może, jeśli czytałeś kilka wywiadów z nim, to odniosłeś takie wrażenie. Ja czytałem tylko ten w DF i jego książkę "Jadąc do Babadag".

          Stasiuk mówi rzeczy np. o babciach stojących pod krzyżem, z którymi początkowo się nie zgadzam, ale potem mam wrażenie, że są to rzeczy, które chciałem wypchnąć ze swojej świadomości.

          W sumie, jak nie napisałeś jakimi frazesami, to ciężko mi się odnieść do Twojego posta. Subiektywnie był dla mnie dużo ciekawszy (wywiad) niż z Kondratem. Po prostu jego punkt widzenia nie kończy się na jego własnym nosie.

          • archivario [...] 02.12.10, 13:48
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • vy.ga Re: Intelektualna pustynia 02.12.10, 17:58
        Mam podobne odczucia co poprzednik...
    • ttd malo interesujace zycie pracownika ing, czyli... 29.11.10, 23:29
      ...wywiad reklama. jedyna ciekawa informacja, to ze wiecej zarabia, niz podaja media (proznosc wylazi iscie aktorska). ale pytanie rodzi sie proste: czy kogos naprawde interesuje zycie pracownika ing? to, ze sie odnalazl w korporacji (nota bene gratuluje, bo to sztuka adaptacji ogromna) jest fajne, to, ze pan konrad jest teraz szczesliwy tez. ale co z tego? byl srednim aktorem, teraz jest srednim pracownikiem banku i srednim znawca wina. takich jest tysiace. wiec dlaczego i po co w ogole z nim wywiad? (chyba, ze premie od ing zato dostanie, to bylby jakis sens, wg. jego miarki). no chyba jedynie za to kim byl, choc on to tak, mowiac potocznie, "zlewa". a ci, co czytaja, czytaja, czytaja, czytaja...
      • muphygen 100% racji 29.11.10, 23:58
      • lukasnaj Re: malo interesujace zycie pracownika ing, czyli 30.11.10, 00:07
        "takich jest tysiace. wiec dlacze
        > go i po co w ogole z nim wywiad?"


        Bo ludzie go przeczytają z większym zainteresowaniem niż z tysiącami innych. A niektórzy nawet zostawią pod nim komentarze. I cyferki idą do góry.

        Wywiad mi się podobał. Trzeźwy. Szczególnie o mężczyznach trafne.
        • ttd Re: malo interesujace zycie pracownika ing, czyli 30.11.10, 19:01
          "lukasnaj napisał:
          > Bo ludzie go przeczytają z większym zainteresowaniem niż z tysiącami innych. A
          > niektórzy nawet zostawią pod nim komentarze. I cyferki idą do góry."

          zgoda. ale to tylko odpowiada na pytanie "po co?" - Odp. Dla kasy. Wszysko jasne. Dodam tylko przede wszystkim dla kasy ing.
          natomoast odpowiedz na pytanie dlaczego z nim wlasnie jest trudniejsza. te setki innych, byc moze nawet ciekawszych ludzi z ing nie byli aktorami. zatem wniosek jest dla mnie jeden. pan kondrad fikcje uprawia dalej, aktorem jest, dalej gra. tylko, ze teraz dla ing. i to tez jest ok. ale trzeba to nazywac po imieniu. pan kondrat ma na pewno lepsza teraz gaze, ale zawodu nie zmienil, zmienil tylko pracodawce.
          czy GW swiadomie reklamuje ten wielki instytut finansowy, ktorego twarza jest pan kondrat? hm?
          • ponury_swiniarz Re: malo interesujace zycie pracownika ing, czyli 02.12.10, 17:45
            Tak! Swiadomie. Ludzie generalnie nie wiedza kim jest ta popierdolka i czym sie zajmuje i nie przeczytaliby tego wywiadu, gdyby nie zamieszczono go w Wyborczej, dla kasy oczywiscie. No i dla Ciebie, zebys mogl zablysnac. Zadowolony?
            • ttd Re: malo interesujace zycie pracownika ing, czyli 02.12.10, 20:05
              ponury_swiniarz napisał:

              > Tak! Swiadomie. Ludzie generalnie nie wiedza kim jest ta popierdolka i czym sie
              > zajmuje i nie przeczytaliby tego wywiadu, gdyby nie zamieszczono go w Wyborcze
              > j, dla kasy oczywiscie. No i dla Ciebie, zebys mogl zablysnac. Zadowolony?

              a ty wiesz, jedyny świadomy, i na nas biedaczków spoglądasz z wysoka. gratuluję ponury_swiniarzu.

              ale na szczęście nie ty decydujesz, kto, co i jak komentuje. zarówno twoje, jak i moje posty ocenią inni, tak, jak wszyscy tu oceniają wywiad Kondrata.
      • miazmaty Krótka analiza ING-liza 30.11.10, 18:09
        Jak facet mówi, że nie ma nic do powiedzenia i z wywiadu wynika, że faktycznie nie ma nic do powiedzenia, to po co go zmuszać, żeby sie zmuszał do powiedzenia czegoś, czego do powiedzenia nie ma?
        @ttd
        Też mi się wydaje, że ten wywiad to po prostu krypciocha ING, albo krzyzysowy PR gwiazdora, któremu kończy się 12-letnia laba.
        • ttd Re: Krótka analiza ING-liza 30.11.10, 19:03
          miazmaty napisał:
          > Jak facet mówi, że nie ma nic do powiedzenia i z wywiadu wynika, że faktycznie
          > nie ma nic do powiedzenia, to po co go zmuszać, żeby sie zmuszał do powiedzenia
          > czegoś, czego do powiedzenia nie ma?
          > @ttd
          > Też mi się wydaje, że ten wywiad to po prostu krypciocha ING, albo krzyzysowy P
          > R gwiazdora, któremu kończy się 12-letnia laba.

          @miazmaty
          tak to niestety wyglada na trzezwo. po winie tez.
      • zdzisiek66 Re: malo interesujace zycie pracownika ing, czyli 01.12.10, 10:31
        To po co przeczytałeś ten wywiad i jeszcze go komentujesz? ;)
        Mnie jednego szkoda: nie będzie już żadnej jego wybitnej roli ani nawet takiej średniej.
        Ma rację, że będzie pamiętany tylko z ról Adasia Miauczyńskiego, ale to "tylko", czyli znakomita rola, to znacznie więcej, niż się udało osiągnąć setkom naszych aktorów. I jakiegokolwiek pijarowi.
        • ttd Re: malo interesujace zycie pracownika ing, czyli 01.12.10, 11:19
          zdzisiek66 napisał:

          > To po co przeczytałeś ten wywiad i jeszcze go komentujesz? ;)

          co to ma byc za argument!!! ze niby co?!!! jak przeczytalem, to mam milczec i na kolana przed wielkim artysta, ktory twierdzi, ze nim nie jest, ale cale tabuny wyznawcow dalej spijaja bezkrytycznie slowa z jego ust?!!! przeciez to anachronizm. sam Kondrat to krytykuje (i tu sie z nim zgadzam).
          PRZECZYTAŁEM I KOMENTUJę BO MYśLę. A WYZNAWCY NIECH DALEJ SOBIE BEZKRYTYCZNIE MILCZą ADORUJąC SWOJEGO FETYSZA.
          • ponury_swiniarz Re: malo interesujace zycie pracownika ing, czyli 02.12.10, 17:43
            Argumenty ad personam w ustachj 'kulturalnego' i myslacego ttd? Myslenia nikt ci przeciez nie broni, ale po co chlopie puszczasz nic nieznaczace posty? Zeby ludziom zepsuc humor?
            • ttd Re: malo interesujace zycie pracownika ing, czyli 02.12.10, 20:00
              ponury_swiniarz napisał:

              > Argumenty ad personam w ustachj 'kulturalnego' i myslacego ttd? Myslenia nikt c
              > i przeciez nie broni, ale po co chlopie puszczasz nic nieznaczace posty? Zeby l
              > udziom zepsuc humor?

              obawiam się, że humor psują ci nieistotne posty, których nie musisz czytać ani komentować, bo są w kulturalny sposób sformułowane.
              dla pocieszenia znajdziesz tu całą masę postów innej natury.
      • spadassin Re: malo interesujace zycie pracownika ing, czyli 01.12.10, 11:42
        Koledze wyżej już napisałem, to napiszę i Tobie.

        Wywiad bardzo ciekawy i daje dużo do myślenia.
        Pytanie, co w życiu się liczy: sława? ciągłe napinanie? wieszczenie Narodowi? władza? ciągła gonitwa?

        A może proste, banalne rzeczy, które nie masz czasu posmakować, zauważyć, kiedy biegasz za tym, co wyżej?

        Pożyj trochę, nabierz perspektywy, zobaczysz ;)
      • ponury_swiniarz Re: malo interesujace zycie pracownika ing, czyli 02.12.10, 12:47
        ciskasz sie o argumenty ad personam a sam wymadrzasz sie obrazajac przy tym czlowieka. Pozwol, ze o tym, czy jest sredni, czy wybitny zadecyduja fakty a nie twoje widzimisie. Madry czlowiek poprostu nie czytal by wywiadu, ktorym nie jest zainteresowany. Glupol starajacy sie pozowac na mardego, przeczyta a potem bedzie krytykowal i wywiad i innych za to ze czytaja, czytaja, czytaja, czytaja...

        Taki pseudo-intelektualny trolling.
        • ttd Re: malo interesujace zycie pracownika ing, czyli 02.12.10, 13:44
          ponury_swiniarz napisał:

          > ciskasz sie o argumenty ad personam a sam wymadrzasz sie obrazajac przy tym czl
          > owieka.

          proszę bardzo, podaj przykład, że kogoś obraziłem, to zaraz przeproszę. (jeśli ci chodzi o sformułowania typu "średni aktor" itp, to były cytaty/parafrazy z wywiadu lub z innych postów innych rozmówców, nie moje i to zaznaczyłem. czytaj proszę ze zrozumieniem.

          > Pozwol, ze o tym, czy jest sredni, czy wybitny zadecyduja fakty a nie
          > twoje widzimisie.

          pytam się grzecznie, jakie fakty? i kto zadecyduje o tym, że to właśnie te "fakty" mam brać pod uwagę i je akceptować?
          Moje osobiste mniemanie (a nie widzimisie, jak to brzydko nazywasz), moje zdanie, ktore argumentuję na ile potrafię rzeczowo, też jest faktem, tak jak zresztą i twoje.

          > Madry czlowiek poprostu nie czytal by wywiadu, ktorym nie jes
          > t zainteresowany. Glupol starajacy sie pozowac na mardego, przeczyta a potem be
          > dzie krytykowal i wywiad i innych za to ze czytaja, czytaja, czytaja, czytaja..

          wybacz, ale tu się zupełnie nie zgadzam. czytam, bo jestem zainteresowany, co inni mi chcą powiedzieć, a czytając myślę, a ponieważ myślę i czasem z niektórymi rzeczami się nie zgadzam, to komentuję to, dzieląc się moim zdaniem z innymi. z czym masz tu problem?

          Co gorsze te twoje "reguły" są paradoksalne. dlaczego czytasz posty innych ludzi i je komentujesz, do tego obrażając ich wprost, nazywając ich głupolami?

          Może wreszcie trochę bardziej rzeczowo, a nie tylko epitety.

          > Taki pseudo-intelektualny trolling.

          sorry, ale tego nie rozumiem. proszę o wyjaśnienie, co to znaczy.

          PS
          i jeszcze jedna uwaga formalna: "by" z formami osobowymi czasownika pisze się razem. czy to też nazwiesz intelektualizmem?
          • ponury_swiniarz Re: malo interesujace zycie pracownika ing, czyli 02.12.10, 14:40
            Oto twój post:

            malo interesujace zycie pracownika ing, czyli...
            Odpowiedz ...wywiad reklama. jedyna ciekawa informacja, to ze wiecej zarabia, niz podaja media (proznosc wylazi iscie aktorska). ale pytanie rodzi sie proste: czy kogos naprawde interesuje zycie pracownika ing? to, ze sie odnalazl w korporacji (nota bene gratuluje, bo to sztuka adaptacji ogromna) jest fajne, to, ze pan konrad jest teraz szczesliwy tez. ale co z tego? byl srednim aktorem, teraz jest srednim pracownikiem banku i srednim znawca wina. takich jest tysiace. wiec dlaczego i po co w ogole z nim wywiad? (chyba, ze premie od ing zato dostanie, to bylby jakis sens, wg. jego miarki). no chyba jedynie za to kim byl, choc on to tak, mowiac potocznie, "zlewa". a ci, co czytaja, czytaja, czytaja, czytaja...

            To jedziemy:

            > proszę bardzo, podaj przykład, że kogoś obraziłem, to zaraz przeproszę. (jeśli
            > ci chodzi o sformułowania typu "średni aktor" itp, to były cytaty/parafrazy z w
            > ywiadu lub z innych postów innych rozmówców, nie moje i to zaznaczyłem. czytaj
            > proszę ze zrozumieniem.

            Gdzie w powyzszym poscie jest choc jedna wskazowka ze 'ze pan konrad jest teraz szczesliwy tez. ale co z tego? byl srednim aktorem, teraz jest srednim pracownikiem banku i srednim znawca wina' to byl cytat? Nawet tego w cudzyslow nie ujales. Obrazasz czlowieka a potem sie tego wypierasz mowiac ze cytowales, a w nastepnym zdaniu piszesz jednak ze 'Moje osobiste mniemanie (a nie widzimisie, jak to brzydko nazywasz), moje zdanie, ktore argumentuję na ile potrafię rzeczowo, też jest faktem, tak jak zresztą i twoje'. Jakie fakty sawiadcza z tym ze pan Konrad jest srednim pracownikiem banku? PLN900,000 rocznie placone przez ten bank? To ja chcialbym byc takim sredniakiem. Jakie fakty przemiawiaja ze jest srednim znawca wina? Testowales go? Ma siec sklepow, odnosi sukces, musi sie wiec troche na tym znac. Rzucasz haslami, zeby obrazic.

            > czytam, bo jestem zainteresowany, co i
            > nni mi chcą powiedzieć, a czytając myślę, a ponieważ myślę i czasem z niektórym
            > i rzeczami się nie zgadzam, to komentuję to, dzieląc się moim zdaniem z innymi.
            > z czym masz tu problem?

            'malo interesujace zycie pracownika ing, czyli...
            Odpowiedz ...wywiad reklama. jedyna ciekawa informacja, to ze wiecej zarabia, niz podaja media (proznosc wylazi iscie aktorska).'

            > Co gorsze te twoje "reguły" są paradoksalne. dlaczego czytasz posty innych ludz
            > i i je komentujesz, do tego obrażając ich wprost, nazywając ich głupolami?

            Nazywam rzeczy po imieniu.

            • ponury_swiniarz I jeszcze jedno. 02.12.10, 14:45
              Dziennikarz spytal o zarobki, Konrad odpowiedzial. Ty widzisz w tym 'proznosc iscie aktorska'. Nie masz za grosz dobrej woli zeby zrozumiec co czytasz, obrazasz czlowieka i srodowisko aktorskie, i masz czelnosc prawic moraly o argumentach 'ad personam' (bo 'ad personam' tak madrze brzmi, co?) .
              • ttd Re: I jeszcze jedno. 02.12.10, 15:26
                ponury_swiniarz napisał:

                > Dziennikarz spytal o zarobki, Konrad odpowiedzial. Ty widzisz w tym 'proznosc i
                > scie aktorska'.

                1. proszę się zastanowić nad różnicą pomiędzy wyrażeniem:
                "próżność iście aktorska", a "aktorzy są próżni" (czego ja nie twierdzę)

                > Nie masz za grosz dobrej woli zeby zrozumiec co czytasz, obraza
                > sz czlowieka i srodowisko aktorskie, i masz czelnosc prawic moraly o argumentac
                > h 'ad personam' (bo 'ad personam' tak madrze brzmi, co?) .

                2. dobrą wolę mam i pokazuję to, gdy próbują grzecznie tobie odpowiadać i gdy cię proszę o jakieś konkrety i rzeczowość, bo dalej nie pokazałeś, czym mógłbym obrazić myślącego człowieka. bo chyba nie tym, że "mam czelność" wyrażać swą opinię o tym, co ktoś do mnie mówi.
                3. najwyraźniej inaczej rozumiemy ten wywiad.
                4. niechęć do argumentów ad personam jest dość rozpowszechniona wśród ludzi jako tako kulturalnych i nie ma nic wspólnego z "czelnością prawienia morałów".
            • ttd Re: malo interesujace zycie pracownika ing, czyli 02.12.10, 15:57
              ponury_swiniarz napisał:

              > Oto twój post:
              >
              > to, ze sie odnalazl w korporacji (nota bene gratuluje, bo to sztuka adaptacji ogromna) jest > fajne, to, ze pan konrad jest teraz szczesliwy tez. ale co z tego? byl srednim aktorem, tera
              > z jest srednim pracownikiem banku i srednim znawca wina.

              w odpowiedzi zacytuję samego Marka Kondrata z wywiadu:
              "- Byłem przeciętnym aktorem. Zdarzały się rzeczy dobre, ale nic w tym nie ma oryginalnego. Jedyny talent, którego jestem u siebie pewien, to umiejętności adaptacyjne. Polega to na przybieraniu barw otoczenia. Zwierzę maskujące."

              > Gdzie w powyzszym poscie jest choc jedna wskazowka ze 'ze pan konrad jest teraz
              > szczesliwy

              i jeszcze raz oddam głos naszemu bohaterowi. M. Kondrat mówi tak:
              "codziennie jeden z przeciętnych polskich aktorów, któremu psim swędem udało się grywać duże role, budzi się z chęcią do życia."

              jeśli powyższego nie rozumiesz, jako wyznania szcęśliwego człowieka, a jednocześnie przyznania się do przeciętności (czyli średniości), to chyba będzie ciężko się dogadać.

              > Nawet tego w cudzyslow nie uja
              > les.

              fakt, nie użyłem znaku cytowania (pisząc "średni aktor" itp.) ale w parafrazie tego nie trzeba robić, ktoś, kto czytał dokładnie wywiad zrozumie (mam nadzieję) pewną grę językową, której się tu dopuszczam, a nawet nieznaczną dozę ironii, jakiej użyłem.

              > Obrazasz czlowieka

              a ty znów z tym argumentem, że niby obrażam. ale czym?

              > a potem sie tego wypierasz mowiac ze cytowales, a w nas
              > tepnym zdaniu piszesz jednak ze 'Moje osobiste mniemanie'.

              tu to ręce opadają. a propos cytowania patrz powyżej.
              tak, w jednym zdaniu można cytować/parafrazować i jednocześnie przekazywać własne zdanie. warto to poćwiczyć.

              > Jakie fakty sawiadcza z tym ze pan
              > Konrad jest srednim pracownikiem banku? PLN900,000 rocznie placone przez ten ba
              > nk? To ja chcialbym byc takim sredniakiem. Jakie fakty przemiawiaja ze jest sre
              > dnim znawca wina? Testowales go? Ma siec sklepow, odnosi sukces, musi sie wiec
              > troche na tym znac. Rzucasz haslami, zeby obrazic.

              nie zgadzam się z twoją opinią. podaję fakty: sa więksi, efektywniejsi i lepsi od niego handlarze wina, oraz lepsi pracownicy banków, co nie ulega wątpliwości. Dlatego też myślę, a i pewnie i sam nasz bohater też, że pan M.Kondrat jest średnim przedsiębiorcą, który odniósł sukces, też średni. po prostu w biznesie porównujemy bezwzględnie z najlepszymi, a nie ze słabymi i biednymi. Punkt odniesienia jest wszystkim.

              > > i i je komentujesz, do tego obrażając ich wprost, nazywając ich głupolami
              > ?
              >
              > Nazywam rzeczy po imieniu.
              >

              życzę szczęścia w dalszym przekonaniu, że potrafisz nazwać rzecz po imieniu.
              • ponury_swiniarz Re: malo interesujace zycie pracownika ing, czyli 02.12.10, 17:39
                > w odpowiedzi zacytuję samego Marka Kondrata z wywiadu:
                > "- Byłem przeciętnym aktorem. Zdarzały się rzeczy dobre, ale nic w tym nie ma o
                > ryginalnego. Jedyny talent, którego jestem u siebie pewien, to umiejętności ada
                > ptacyjne. Polega to na przybieraniu barw otoczenia. Zwierzę maskujące."

                W pierwszym poscie nie uzyles cudzyslowu, poza tym nie widze tutaj odniesienia do 'sredniego pracownika' i 'sredniego znawcy win'.

                > nie zgadzam się z twoją opinią. podaję fakty: sa więksi, efektywniejsi i lepsi
                > od niego handlarze wina, oraz lepsi pracownicy banków, co nie ulega wątpliwośc
                > i. Dlatego też myślę, a i pewnie i sam nasz bohater też, że pan M.Kondrat jest
                > średnim przedsiębiorcą, który odniósł sukces, też średni. po prostu w biznesie
                > porównujemy bezwzględnie z najlepszymi, a nie ze słabymi i biednymi. Punkt odni
                > esienia jest wszystkim.


                Fakty fakty fakty. To ze sa wieksi czy lepsi nie znaczy ze Konrad jest sredni. Publicznosc uwazala go (i nadal uwaza) za wybitnego aktora. A zapewniam cie, ze sredni bankier nie wyciagnie 900,000 zeta rocznie. Uczepiles sie tego jak rzep psiego ogona, bo pozwala ci to troche pokrytykowac i sie powymadrzac. Wymadrzaj sie wiec, moze sie lepiej poczujesz, ale nie burz sie, ze czasem ktos skrytykuje twoj belkot. Pozdr.
                • ttd Re: malo interesujace zycie pracownika ing, czyli 02.12.10, 19:38
                  ponury_swiniarz napisał:

                  > > w odpowiedzi zacytuję samego Marka Kondrata z wywiadu:
                  > > "- Byłem przeciętnym aktorem. Zdarzały się rzeczy dobre, ale nic w tym ni
                  > e ma o
                  > > ryginalnego. Jedyny talent, którego jestem u siebie pewien, to umiejętnoś
                  > ci ada
                  > > ptacyjne. Polega to na przybieraniu barw otoczenia. Zwierzę maskujące."
                  >
                  > W pierwszym poscie nie uzyles cudzyslowu, poza tym nie widze tutaj odniesienia
                  > do 'sredniego pracownika' i 'sredniego znawcy win'.

                  dziękuję za zwrócenie uwagi. przyznaję, faktycznie dla jasności powinienem użyć cudzysłowia. a te dwa pozostałe określenia pozwoliłem sobie zastosować, bo pozostają one w duchu wypowiedzi pana Kondrata. Ton całego jego wywiadu utrzymuje się bowiem mniej więcej właśnie na poziomie tego końcowego wyznania i przyznania się do przeciętności.

                  > > nie zgadzam się z twoją opinią. podaję fakty: sa więksi, efektywniejsi i
                  > lepsi
                  > > od niego handlarze wina, oraz lepsi pracownicy banków, co nie ulega wątpl
                  > iwośc
                  > > i. Dlatego też myślę, a i pewnie i sam nasz bohater też, że pan M.Kondrat
                  > jest
                  > > średnim przedsiębiorcą, który odniósł sukces, też średni. po prostu w biz
                  > nesie
                  > > porównujemy bezwzględnie z najlepszymi, a nie ze słabymi i biednymi. Punk
                  > t odni
                  > > esienia jest wszystkim.
                  >
                  >
                  > Fakty fakty fakty. To ze sa wieksi czy lepsi nie znaczy ze Konrad jest sredni.
                  > Publicznosc uwazala go (i nadal uwaza) za wybitnego aktora. A zapewniam cie, ze
                  > sredni bankier nie wyciagnie 900,000 zeta rocznie.

                  Ale przecież sam Kondrat tłumaczy Wam, którzy uznają go za wielkiego aktora i biznesmena, że tak nie jest. a Wy nic.
                  Ja się tylko z niem nie zgadzam, że nie jest aktorem, bo w moim przekonaniu jest nim nadal.

                  > Uczepiles sie tego jak rzep
                  > psiego ogona, bo pozwala ci to troche pokrytykowac i sie powymadrzac. Wymadrza
                  > j sie wiec, moze sie lepiej poczujesz, ale nie burz sie, ze czasem ktos skrytyk
                  > uje twoj belkot. Pozdr.

                  No, z tak sformułowanym zarzutem nie będę polemizował. Nie przeszkadza mi twoja krytyka, ale forma, a raczej częściowy jej brak.
    • iskram Mama byłaby zła 29.11.10, 23:49
      Każdy ma wybór, wiem co mówi poprzez ten artykuł, ten światek artystyczny wcale nie jest taki jak go oglądamy,i po co dorabiać się zawału GRATULUJĘ- wykorzystania szansy,ja jeszcze na nią czekam!!!!!!!!!!! Każdy ma swoje 5-minut.
    • white_lake ogrom szacunku i sympatii, 30.11.10, 00:15
      panie Marku! Szczerość to w naszej kulturze towar deficytowy, dziękuję za odwagę!
      • gadagad Re: ogrom szacunku i sympatii, 30.11.10, 00:22
        No i szczęść boże, grać mu się nie chce, a mordka się sprzedaje, wszystko dobrze. Zachce się facetowi zagrać, to zagra.To żaden filozoficzny, a już najmniej moralny problem.
        • q-ku Ty sie nie sprzedajesz? 30.11.10, 01:21
          chodząc do swej pracy?
      • jab-77 Re: ogrom szacunku i sympatii, 30.11.10, 20:41
        Zgoda, choć zabrakło przyznania jednej istotnej rzeczy. Gdyby nie robił tego co robił(choćby nie wiem jak tego teraz nie znosił), to nie robiłby tego co robi.
    • williamadama Wyjście z labiryntu. 30.11.10, 00:40
      Szanuję decyzję pana Konrada i osobiście zapamiętam go z następujacych filmów:

      Zaklęte rewiry
      Dom wariatów
      C.K. Dezerterzy
      Psy
      Pułkownik Kwiatkowski
      Prawo Ojca
      Dzień świra
      Wszyscy jesteśmy Chrystusami

      Sedrecznie dziękuję.
      • antropoid Re: Wyjście z labiryntu. 01.12.10, 12:48
        Świetny był w "Zawróconym" - choć to mała rola, ale bardzo znacząca.
        No i niezapomniane "Mydełko Fa"...
    • mawt co się człek naumiał, tego nie zapomni 30.11.10, 00:49
      dlaczego aktor miałby pracować tylko w teatrze, telewizji czy kinie?

      ma umiejętności bardziej uniwersalne

      Ronald Reagan był prezydentem
    • antobojar Aktorzy to kabotyni.. Ale nie Marek Konrat.. mówi 30.11.10, 12:20
      mówi to co mysli i robi to co mówi...
      Aktorstwo jest jak religie... wprowadzają nas w świat ktory nie istnieje...
      Racjonalny umysł musi mieć tego dość... wczesniej czy później...

      A teraz pogrzebie we flachach...
      Jest... Rioja... trochę za wczesnie.. ale z plasterkiem szynki, kawalkiem sera .. z garścia czarnych winogron...
      Za pana zdrowie, panie Marku...
    • grisza14 Faaajnie, tylko przypomnijcie jeszcze pseudonim 30.11.10, 13:38
      TW jaki otrzymal od SB sfrustrowany Marek Kondrat.
      • antobojar Nie wiem jaki TW otrzymal od SB, ale mój pewnie by 30.11.10, 21:23
        byłby tak... (sorki, b. długi..) : mamwdoopiegrisze14trolla
        Podoba ci się...?




        grisza14 napisał:

        > TW jaki otrzymal od SB sfrustrowany Marek Kondrat.
    • caperucita Mama byłaby zła 30.11.10, 14:13
      Zaklęte rewiry to jeden z moich ulubionych polskich filmów, nie mówiąc o innych filmach z udziałem Marka Kondrata.
      A pana Marka cenię za szczerość i skromność w wyrażaniu opinii o sobie. I że opowiada jak to naprawdę jest być aktorem.... Bez tych wszystkich mitów i bajeczek. Zupełnie jak opowiadania Agassiego o sporcie i karierze :-)
    • monteskiusz0pl Mama byłaby zła 30.11.10, 18:57
      Muszę przyznać, że Marek Kondrat doszedł do pewnej perfekcji życiowej, tzn. jest świadomy swojego przemijania, starzenia się. Dostrzega elementy życia, które większości z nas umykają gdzieś bokiem. Jest świadomy swoich umiejętności i potrafi je wykorzystywać w sposób perfekcyjny. Patrzy na wszystko SWOIMI oczami, a nie oczami innych ludzi. Większość aktorów, nie żyje dla siebie, ale żyje dla ludzi, dla gazet, telewizji. Pragną być ciągle na topie, na pierwszych stronach pism, na ustach ludzi.

      Ten facet wręcz odwrotnie, zapragnął żyć swoim życiem i ma, za przeproszeniem, w dupie co napiszą o nim w Super Expresie, Fakcie czy innym wycieruchu. Owszem, gdyby nie jeden bank, musiałby dalej zarabiać na chleb aktorstwem. Ale cała sztuka polega na tym, iż facet aktorstwo traktował jako zawód, co więcej dalej go tak traktuje. Przecież występowanie w reklamach tegoż banku, to nic innego jak gra aktorska, tylko w innym wymiarze.

      I to jest bardzo ważne. Nie być kimś na siłę. Żyć swoimi pragnieniami, marzeniami, kontrolując zarazem i być świadomym, tego, iż się starzejemy i codziennie jesteśmy innymi ludźmi. Że pewne rzeczy mijają bezpowrotnie, a rzeczywistość niczym Orient Express pędzi przed siebie i kiedyś trzeba będzie z niego wysiąść. Ważne jednak jest to, w jakim stylu podróżujemy tym pociągiem.

      republikamonteskianska.blox.pl/html
    • ttd ta jaskolka zwiastuje... 30.11.10, 19:49
      ... najblizsza kampanie reklamowa ing z panem kondratem w roli glownej.
      ide o zaklad, ze tak jest. stawiam roczne moje oszczednosci. najpierw trzeba sie przypomniec troche, a potem bum!
      czyli nuda. kompletnie stracony czas. kontrproduktywnosc i odwrotny do zamierzonego....
      juz nie ma co czytac w gazecie.
    • sunnysmile Re: Mama byłaby zła 30.11.10, 22:28
      Co za pseudo-dziennikarz przeprowadzał ten wywiad? Dlaczego próbuje wcisnąć p.Kondratowi, że jest nikim skoro rzucił aktorstwo i jeśli to zrobił to już nie jest wartościowym człowiekiem? P. Kondrat kilkakrotnie grzecznie podkreśla, że już nie jest aktorem, że już skończył z tą profesją a ten dziennikarzyna kolejny raz w bardzo niegrzeczny sposób naśmiewa się z niego. Oj, nieładnie! Czyżby problemy ze zrozumieniem tego, co się do kogoś mówi?
    • luuuk11 Mama byłaby zła 30.11.10, 23:31
      kondrata rozumiem, przyzwoite pieniadze zamiast calej tej szarpaniny w kalesonach.. Ale sam ING wogole, co mnie obchodzi podstarzaly aktor w spocie?? Dajcie mi dobry cash back bonusy za posiadanie konta itd a nie chwalcie sie dziadkiem
    • sesolello Mama byłaby zła 30.11.10, 23:49
      Taaak, najlepiej to być pracownikiem naukowym, siedzieć w bibliotece całe życie i zastanawiać się za co kupić se buty na zimę. Ideą można żyć tylko teoretycznie. Zarabianie pieniędzy i duma z tego mierzi tylko Adasiów Miauczyńskich, którzy by chcieli,ale nie moga. Marek Kondrat to jest inteligentny facet, który odkrył prawdę o życiu- jak się chce żyć, tak jak się chce, trzeba mieć pieniądze.
    • 37.gora.01.02 Mama byłaby zła 01.12.10, 10:41
      Zaczne gornolotnie"Panie Marku jestes wlasnoscia ogolnonarodowa"ale cenie Pana za to,ze potrafi Pan powiedziec dosyc.Pana kunszt nie pasuje do dzisiejszych czasow seriali.mydla i powidla.Panienek nie wiadomo skad i dlaczego tu sie znalazly.Niech Pan zwroci uwage,ze dziewczyna ktora wystapi raz lub dwa w jakiej scenie nazywa sie gwiazda.W czasach Panskiej pracy takich jak Pan nazywalismy ARTYSTA.Niech tak pozostanie.Ale mam to dla siebie,ze co nieco Kondrata obejrze sobie na plycie,tasmie i bede sie delektowal kunsztem aktora ktory jest ale go nie ma.
    • princealbert fajny gosc 01.12.10, 10:43
      Rzeczywiscie nie jest aktorem - jest normalnym inteligentnym facetem.

      Jak slysze Englerta, ktory opowiada o swojej roli w 'Katyniu' Wajdy, to mam ochote ten nadety balon przedziac szpada, tak sie napina, napusza i samo-nakreca.

      A Kondrat jak zwykly czlowiek.
    • grazka58 Mama byłaby zła 01.12.10, 12:13
      Aktor raczej niezły. Nie trawiłam go, gdy wypowiadał się na tematy polityczne : bufon. Ale tu zaskoczenie. Fajny facet, który robi to co lubi i ma z tego kasę. Powodzenia.
    • antropoid Lepszy kokiet z Kondrata. 01.12.10, 12:58
      Miał wiele świetnych ról, dlatego niepotrzebna ta cała kokieteria z "dwoma dobrymi rolami".
      Wycofał się, bo jest wolnym człowiekiem i miał do tego prawo, skoro przestało go to bawić, abo raczej - skoro mógł sobie na to pozwolić. Niepotrzebne tylko to lekceważące podejście do zawodu, który w końcu kiedyś wybrał, który wymaga talentu i nie tak znowu wielu się do niego nadaje. Zawodu, który uprawiał z dobrym skutkiem ponad ćwierć wieku. Poza tym, gdyby nie aktorstwo, figę by miał nie kasę z ING (potrzebującemu znanej twarzy Kondrata, a nie bankowca Kondrata), bo nie wygląda na człowieka, któremu chciałoby się dochodzić do pozycji w banku drogą normalnej kariery...
      • 1zorro-bis Jest Pan Super Facet! 01.12.10, 14:16
        brawo!
      • kochanic.a.francuza Re: Lepszy kokiet z Kondrata. 04.12.10, 04:46
        antropoid napisał:

        > Miał wiele świetnych ról, dlatego niepotrzebna ta cała kokieteria z "dwoma dobr
        > ymi rolami".
        > Wycofał się, bo jest wolnym człowiekiem i miał do tego prawo, skoro przestało g
        > o to bawić, abo raczej - skoro mógł sobie na to pozwolić. Niepotrzebne tylko to
        > lekceważące podejście do zawodu, który w końcu kiedyś wybrał, który wymaga tal
        > entu i nie tak znowu wielu się do niego nadaje. Zawodu, który uprawiał z dobrym
        > skutkiem ponad ćwierć wieku. Poza tym, gdyby nie aktorstwo, figę by miał nie k
        > asę z ING (potrzebującemu znanej twarzy Kondrata, a nie bankowca Kondrata), bo
        > nie wygląda na człowieka, któremu chciałoby się dochodzić do pozycji w banku d
        > rogą normalnej kariery...
        Dokladnie. Lekcewazacy stosunek do zawodu dzieki ktoremu zarabia teraz kokosy w banku i na winie, jest nie fair w stosunku do ludzi, z ktorymi dawniej pracowal, a ktorzy wciaz z tego zyja. Jesli jeszcze podaja mu reke to pewnie tylko z wyrachowania.
    • apas13 Dewiacja? 01.12.10, 19:01
      Byłby to fajny tekst, gdyby nie jeden fragment: przeładowany ewidentnie wynikającym z kontraktu entuzjazmem kawałek o tym, jak to "my w naszym banku na spotkaniu regionów południowych...".
      Pracowałem kiedyś w banku, bo dobrze płacili, choć powołanie mam raczej do innych rzeczy. I radziłem sobie jakoś ze wszystkim, poza tymi różnymi "spotkaniami regionów południowych", które tym się od zbiorowego onanizmu różnią, że są jeszcze większą dewiacją. To podniecanie się czwartą cyfrą po przecinku, która w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku zmieniła się o 3 koma 2! Brawa! Jesteśmy wielcy! Będziemy więksi! Witajcie w życiu!!! RZYG.
      Nie wierzę, że tak inteligentny facet, jak Kondrad dał się TEMU uwieść. Nie wierzę! Wierzę, że ma z tego kasę i może mieć wszystko głęboko w du.pie, co jest podejściem zdrowym. Ale to wypełnianie kontraktu, jakżesz widoczne w KAŻDYM wystąpieniu publicznym pana Marka ostatnio - razi.
      I zapamiętam go jako aktora, nie bankiera. Sorry...
    • zwyklyglupol Och, nie lubimy my Polacy, prawdy, oj nie... 01.12.10, 22:38
      Wielu drażni Marek Kondrat, bo mówi rzeczy, które większość z nas próbuje przez całe swoje życie wyrzucić ze swojej świadomości. Ktoś powie, że pustynia intelektualna, chociaż to wywiad z pracownikiem banku i byłym aktorem a nie z noblistą z fizyki, czy filozofem światowej klasy.
      Ktoś się obruszy,że facet się podnieca liczbami, że do teatru nie chodzi i filmów nie ogląda. Cóż z tego,że Kondrat w swoim życiu więcej filmów i sztuk teatralnych widział niż większość z nas tutaj na forum, ważne, że do końca życia, ledwo widząc na oczy nie chodzi do teatru, bo przecież tak wypada, a on uparty nie!

      Mówi oczywistości, ale czasem właśnie to najtrudniej powiedzieć. Facet się cieszy, bo może być naprawdę wolnym człowiekiem i o wolności właśnie jest ten tekst, a ludzie się czepiają,że taka wolność to fe. A bo jak on może się cieszyć, że jest pracownikiem banku. I znów odbieramy komuś prawo do życia tak jak lubi i jak czuje. Znowu się czuję jak byśmy byli w "Dniu Świra". Niektóre wpisy na forum to jak ta słynna modlitwa Polaka.
      A bo się skvrwysynowi udało i żeby jeszcze miał cham honor to by do końca życia był średnio bogatym aktorem, a on chamisko byznesmenem został!jeszcze gorzej, bo wiadomo, ze jak byznesmen to złodziej i z po.

      Niektórzy zawiedzeni, bo nic wielkiego według nich o życiu się nie dowiedzieli, tylko coś o kasie i bankach itp. Ale właśnie macie o życiu tyle ile trzeba i tak naprawdę nic, ale to kompletnie nic więcej nie ma potrzeby dodawać:bądźcie sobą, olejcie co inni znajomi/rodzina/społeczeństwo mówią i róbcie swoje. A jak do tego będziecie mieli dużo pieniędzy to jeszcze lepiej bo dadzą wam swobodę i brak potrzeby robienia z siebie idioty przez całe życie,żeby z pracy nie wywalili i było za co kredyt spłacac.
      • muphygen Re: Och, nie lubimy my Polacy, prawdy, oj nie... 02.12.10, 10:38
        zwyklyglupol napisał:

        > Wielu drażni Marek Kondrat, bo mówi rzeczy, które większość z nas próbuje przez
        > całe swoje życie wyrzucić ze swojej świadomości. Ktoś powie, że pustynia intel
        > ektualna, chociaż to wywiad z pracownikiem banku i byłym aktorem a nie z noblis
        > tą z fizyki, czy filozofem światowej klasy.
        > Ktoś się obruszy,że facet się podnieca liczbami, że do teatru nie chodzi i film
        > ów nie ogląda. Cóż z tego,że Kondrat w swoim życiu więcej filmów i sztuk teatra
        > lnych widział niż większość z nas tutaj na forum, ważne, że do końca życia, led
        > wo widząc na oczy nie chodzi do teatru, bo przecież tak wypada, a on uparty nie
        > !

        Nie wypada. Po prostu ma się więcej do powiedzenia. Ale można się obrazić na aktorstwo. Wiem, że większość Polaków nie czyta nawet 1 książki rocznie, więc nawet w modzie jest nieczytanie książek, niechodzenie do teatru. Kino jest bardziej popularne: + dla Kondrata, że nie chodzi na komedie romantyczne

        > Mówi oczywistości, ale czasem właśnie to najtrudniej powiedzieć. Facet się cies
        > zy, bo może być naprawdę wolnym człowiekiem i o wolności właśnie jest ten tekst
        > , a ludzie się czepiają,że taka wolność to fe. A bo jak on może się cieszyć, że
        > jest pracownikiem banku. I znów odbieramy komuś prawo do życia tak jak lubi i
        > jak czuje. Znowu się czuję jak byśmy byli w "Dniu Świra". Niektóre wpisy na for
        > um to jak ta słynna modlitwa Polaka.

        Nie odbieram mu tego prawa. Napisałem, że ta decyzja jest logiczna i racjonalna. A jeśli mu odbieram ja lub ttd, to zacytuj w którym punkcie.


        > A bo się skvrwysynowi udało i żeby jeszcze miał cham honor to by do końca życia
        > był średnio bogatym aktorem, a on chamisko byznesmenem został!jeszcze gorzej,
        > bo wiadomo, ze jak byznesmen to złodziej i z po.

        Czytaj ze zrozumieniem posty, które krytykujesz


        >
        > Niektórzy zawiedzeni, bo nic wielkiego według nich o życiu się nie dowiedzieli,
        > tylko coś o kasie i bankach itp. Ale właśnie macie o życiu tyle ile trzeba i t
        > ak naprawdę nic, ale to kompletnie nic więcej nie ma potrzeby dodawać:bądźcie s
        > obą, olejcie co inni znajomi/rodzina/społeczeństwo mówią i róbcie swoje. A jak
        > do tego będziecie mieli dużo pieniędzy to jeszcze lepiej bo dadzą wam swobodę i
        > brak potrzeby robienia z siebie idioty przez całe życie,żeby z pracy nie wywal
        > ili i było za co kredyt spłacac.

        Tak, tylko średnio rozgarnięty Adaś Miauczyński nie zostanie wielkim aktorem, by w szczycie kariery odejść. Raczej przy odrobinie zmiany czegokolwiek, zostałby pracownikiem szeregowym ING z zamiarem awansu. To również po iluś latach życia mogłoby obrzydzić, ale już nie miałby możliwości zmiany kariery tak jak Kondrat.
        Jedyne co można się dowiedzieć ciekawego, to jest to, że pieniądze potrafią dawać szczęście, jeżeli korzysta się z wolności i niezależności danej przy tym.

        A Kondrat nie jest całkiem do końca szczery, bo umniejsza swoje zdolności aktorskie. Psim swędem kilka ról... Niepoważne


        • y.y Re: Och, nie lubimy my Polacy, prawdy, oj nie... 02.12.10, 12:19
          Muphygen napisał:

          > Nie wypada. Po prostu ma się więcej do powiedzenia.
          Zważywszy na to, że - tak jak poprzednik powiedział - Kondrat w swoim życiu obejrzał prawdopodobnie sztuk i filmów znacznie więcej niż kilku random forumowiczów na raz, to mozna założyć, że ma bardzo dużo do powiedzenia:)

          >Ale można się obrazić na aktorstwo.
          Albo można powiedzieć, że od początku się robiło coś, czego się de facto nie lubiło, a teraz w końcu ma się możliwość rzucenia tego zajęcia. Kwestia interpretacji, przy czym teoria obrażania sie jest nieco wątpliwa, bo raczej nie poparta niczym poza teoretyzowaniem.

          > Wiem, że większość Polaków nie czyta nawet 1 książki rocznie, więc nawet w modzie jest nieczytanie książek, niechodzenie do teatru.
          Z faktu, że statystycznie Polacy mało czytają lub rzadko chodzą do teatru nie wynika jeszcze, że robią to dlatego, że to moda. Kiepskiej wody insynuacja. No i dlaczego plus za niechodzenie na komedie romantyczne, nie wiem. Niektóre filmy tego gatunku są znacznie ciekawsze i bardziej wartościowe niż kreacje należące do innych gatunków. Przy czym, jak zazwyczaj - tych dobrych jest mało. Tyle że to akurat dotyczy pozostałych rodzajów filmu tak samo, jak komedii romantycznych. Nie każdy film z pretensjami do rozważań egzystencjalnych jest filmem dobrym. Większośc to tak samo filmy słabe.

          etc. etc.

          I znów odbieramy komuś prawo do życia tak jak l
          > ubi i
          > > jak czuje. Znowu się czuję jak byśmy byli w "Dniu Świra". Niektóre wpisy
          > na for
          > > um to jak ta słynna modlitwa Polaka.
          >
          > Nie odbieram mu tego prawa. Napisałem, że ta decyzja jest logiczna i racjonalna
          > . A jeśli mu odbieram ja lub ttd, to zacytuj w którym punkcie.

          "ale co mnie szczególnie razi nagle zaczęły go fascynować rzeczy wymierne, liczby". Posługując się taką samą retoryką, jakiej już kilka razy używałeś: można odnieść wrażenie, że nie podoba Ci się zmiana stylu życia tego Pana.
          :)
          • muphygen Re: Och, nie lubimy my Polacy, prawdy, oj nie... 02.12.10, 13:25
            y.y napisał:

            > Muphygen napisał:
            >
            > > Nie wypada. Po prostu ma się więcej do powiedzenia.
            > Zważywszy na to, że - tak jak poprzednik powiedział - Kondrat w swoim życiu obe
            > jrzał prawdopodobnie sztuk i filmów znacznie więcej niż kilku random forumowicz
            > ów na raz, to mozna założyć, że ma bardzo dużo do powiedzenia:)

            Czytajac ten wywiad, mozna odniesc wrazenie, ze niewiele ma do powiedzenia. Moze to wina dziennikarza, ze nie pociagnal tematu aktorstwa, ale tez Kondrat kwituje swoje x lat aktorstwa jako postac wodewilowa.
            No wlasnie, skoro ma tyle do powiedzenia, to dlaczego nic ciekawego nie mowi?? To jest glowny problem, ktory mi doskwiera, a nie to ze jest pracownikiem banku.
            Zarabia pieniadze, chwala mu za to. Problem lezy gdzie indziej.


            > >Ale można się obrazić na aktorstwo.
            > Albo można powiedzieć, że od początku się robiło coś, czego się de facto nie lu
            > biło, a teraz w końcu ma się możliwość rzucenia tego zajęcia. Kwestia interpret
            > acji, przy czym teoria obrażania sie jest nieco wątpliwa, bo raczej nie poparta
            > niczym poza teoretyzowaniem.

            Nie jest watpliwa. On nie ma chlodnego stosunku do aktorstwa, lecz mocno negatywny. Az zbyt negatywny w stosunku do tego, jaki on jest teraz szczesliwy i wolny

            Przyczepiles/las sie komedii romantycznych. Zastosowalem skrot myslowy, a to na forach bardzo niebezpieczne narzedzie.
            Moim zdaniem wcale nie wypada chodzic do kina, teatru. W naszej kulturze, to wypada chodzic do kosciola, jezdzic dobrym samochodem (ale to tez zalezy gdzie, w miastach jak najbardziej tak) i jeszcze pare innych rzeczy wypada. Kultura jest na ostatnim miejscu, jesli chodzi o rzeczy, ktore wypada.

            > I znów odbieramy komuś prawo do życia tak jak l
            > > ubi i
            > > > jak czuje. Znowu się czuję jak byśmy byli w "Dniu Świra". Niektóre
            > wpisy
            > > na for
            > > > um to jak ta słynna modlitwa Polaka.
            > >
            > > Nie odbieram mu tego prawa. Napisałem, że ta decyzja jest logiczna i racj
            > onalna
            > > . A jeśli mu odbieram ja lub ttd, to zacytuj w którym punkcie.
            >
            > "ale co mnie szczególnie razi nagle zaczęły go fascynować rzeczy wymierne, licz
            > by". Posługując się taką samą retoryką, jakiej już kilka razy używałeś: można o
            > dnieść wrażenie, że nie podoba Ci się zmiana stylu życia tego Pana.
            > :)

            Nie do konca tak, tzn rozumiem zmiane stylu, bo przeciez oczywiste jest, ze mogl sie wypalic. Rozumiem przejscie do banku, jako czegos, co stabilizuje jego zycie. i pochwalam wlasny winiarski interes. Tylko nie rozumiem jego zachwytow nad wynikami regionow. Jak inteligentny czlowiek moze sie tym podniecac?

            • y.y Re: Och, nie lubimy my Polacy, prawdy, oj nie... 03.12.10, 08:53
              muphygen napisał:

              > Czytajac ten wywiad, mozna odniesc wrazenie, ze niewiele ma do powiedzenia.
              Ja odniosłem wrażenie, że ma dużo do powiedzenia. Więc mamy 1-1, zaryzykuję zatem tezę, że niekoniecznie nasze osobiste odczucia uprawniają nas do przeskoczenia w generalny wniosek pt. "facet jest średnio rozgarnięty i tak w sumie to plecie banały", skoro ten sam tekst rozumiemy zupełnie inaczej.

              > Moze to wina dziennikarza, ze nie pociagnal tematu aktorstwa, ale tez Kondrat kwit
              > uje swoje x lat aktorstwa jako postac wodewilowa.
              Moim zdaniem w tym tekście de facto kwestia aktorstwa Kondrata jest tłem, a nie pierwszym planem, więc może i dobrze, że nie pociągnął. A co do oceny samego siebie, utaj oczywiście można mieć różne zdania. Dla mnie Kondrat był całkiem dobrym aktorem, jak rozumiem tutaj podobnie to widzimy, ale rozumiem, że patrzyłem na to przez pryzmat szkła ekranu, a on patrzył zupełnie inaczej - przez pryzmat osobistych relacji rodzinnych, otoczki światka aktorskiego i innych kontacji. No i w końcu, mając na uwadze to, że jeżeli przyznaje mu się bycie przynajmniej niezłym aktorem, to należy też przyjąć do wiadomości, że ten niezły aktor potrafi ocenić swój warsztat aktorski nieco lepiej/trafniej niż widz-amator.

              > No wlasnie, skoro ma tyle do powiedzenia, to dlaczego nic ciekawego nie mowi??
              Jak dla kogo;)

              > Nie jest watpliwa. On nie ma chlodnego stosunku do aktorstwa, lecz mocno negaty
              > wny. Az zbyt negatywny w stosunku do tego, jaki on jest teraz szczesliwy i woln
              > y
              Podtrzymuję swój argument. To kwestia interpretacji. Ale to można zostawić, bo w sumie to tak naprawdę chyba dyskusja nad semantyką;)

              > Przyczepiles/las sie komedii romantycznych. Zastosowalem skrot myslowy, a to na
              > forach bardzo niebezpieczne narzedzie.
              Nie ja się przyczepiłem, ja co najwyżej zacytowałem:)

              > Moim zdaniem wcale nie wypada chodzic do kina, teatru. W naszej kulturze, to wy
              > pada chodzic do kosciola, jezdzic dobrym samochodem (ale to tez zalezy gdzie, w
              > miastach jak najbardziej tak) i jeszcze pare innych rzeczy wypada. Kultura jes
              > t na ostatnim miejscu, jesli chodzi o rzeczy, ktore wypada.
              No cóż, moim zdaniem to nadużycie, bo pojęcie "naszej kultury" zakłada, że istnieje jedna, ugruntowana i niekontestowana wersja tejże, co jest nieprawdą. Nie godzę się na generalizacje tego typu, bo to, że część ludzi tak uważa czy też tak się po prostu zachowuje, nie uprawnia do twierdzenia, że jest to powszechne. Równie dobrze mogę powiedzieć, że w naszej kulturze wypada chodzić do pretensjonalnych klubokawiarni na slamy, być maksymalnie alternatywnym wobec mainstreamu, walczyć o prawa cyklistów i zwalczać kierowców, jeździć na offowe festiwale muzyczne etc etc. Jak widzisz napisałem dokładnie to samo, tyle że posługując się stereotypami kojarzonymi z inną grupą społeczną:)


              > Nie do konca tak, tzn rozumiem zmiane stylu, bo przeciez oczywiste jest, ze mog
              > l sie wypalic. Rozumiem przejscie do banku, jako czegos, co stabilizuje jego zy
              > cie. i pochwalam wlasny winiarski interes. Tylko nie rozumiem jego zachwytow na
              > d wynikami regionow. Jak inteligentny czlowiek moze sie tym podniecac?

              Pytanie o to, czy inteligencja jest pochodną podniecania się swoją pracą to coś zupełnie innego, niż pytanie o wskazanie miejsca, w którym się kontestowało nowy styl życia. Sam prosiłeś, więc wskazałem:)
    • fleshless ale wam klina zabił, nie? no bo przecież wiadomo, 02.12.10, 01:57
      że Kondrat wielkim aktorem jest,
      a tu jakoś wydziwia,
      w ogóle zrzędzi, i właściwie to zrz,ędzi jakoś,

      a powinien zgadzać się z gębą, która do niego przylgnęła,
      czyż nie?
      • 1stanczyk Genialny: dla naszego polswiatka pointeligentow 02.12.10, 11:11
        jest, musi byc po prostu nie do zniesienia .

        Osmielil sie swiadomie i publicznie zrezygnowac z dalszej kariery i slawy za czym oni najczesciej bezskutecznie uganiaja sie jak psy goncze gotowe do kazdej nikczemnosci z platnym donosicielstwem wlacznie byleby tylko zasmakowac tego "lepszego swiata".

        Malo tego: nie ma w Nim nic z tego pajacowatego nie tylko przekonania ale szczegolnie publicznego obnoszenia sie z nia przykazdej okazji czy tej kiedy sie wzajemnie dekoruja czy tej kiedy publicznie prawia sobie wzajemnie kretynskie komplementy, czy tez tej pogrzebowej by podtrzymac swoj tylko w ich przekonaniu "niedoscigly" wizerunek doskonalosci.

        Jest jaby ich zanegowaniem i to wlasnie chyba najbardziej boli ten nasz zalosny polswiatek polinteligentow nazywany na rozne okazjie nasza "elita" .

        Re: ale wam klina zabił, nie? no bo przecież wiad
    • bamber0 Kasa jednak najważniejsza 02.12.10, 10:22
      Kasa daje poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Cała reszta się nie liczy... Smutne..? Ale prawdziwe. Historia tego człowieka to potwierdza.
      • bezzebnypirat Nonsens. Polska normalnieje 02.12.10, 13:32
        To po prostu pokazuje, ze Polska normalnieje. Czlowiek, ktory robil cos, w czym byl dobry doszedl do duzych pieniedzy, poczucia stabilizacji i bezpieczenstwa, wolnosci. Teraz moze robic to, na co ma ochote. Tak jak wielu Niemcow, Brytyjczykow, Francuzow itp z klasy sredniej (wyzszej). Ja wiem, ze lepiej byloby poczytac o tym, jak to go na aktorskiej emeryturze nie stac na porzadne ciuchy czy wyjscie gdziekolwiek, ale dzieki bogu nie trzeba.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja