Generał Jaruzelski, czyli długi dystans

01.12.10, 07:27
Historia zaciera nam się w pamięci - pozostają głównie czarno-białe stereotypy. Np. porównania do Pinocheta pierwszy użył Jaruzelski - mówiąc że nie chce nim być. W domowym archiwum mam ulotki po 13 grudnia, jakoby (kłamstwo) wzorem Pinocheta Jaruzelski tysiące "solidaruchów" zamknął na stadionach, gdzie zamarzali...
Wypomina się tu Kwaśniewskiemu przynależność do Socjalistycznego Związku Studentów Polskich - do cholery - nie było innej studenckiej organizacji, ta na niektórych uczelniach zrzeszała ponad 80 % studentów, sam działałem w studenckiej turystyce, kulturze, w ruchu naukowym - szyld dla większości był mało ważny. Na pierwszym roku studiów wmówiłem szefowi Zarządu Wojewódzkiego SZSP że ma dać dotację na inscenizację studenckiego ślubu - fajna, integracyjna impreza. Zbuntował się, gdy potem przyszedłem z wnioskiem o dotację na inscenizację "studenckiego rozwodu". Na drugim roku studiów może zostałem zarejestrowany jako TW - konferencja koła naukowego straciła zarezerwowany ośrodek i asystent naukowy, nie SB - opiekun koła naukowego dogadał się z kolegą ze studiów, któremu podlegał ośrodek więziennictwa. Ale jaja ! Równolegle ze studencką konferencją narada szefów sądów, prokuratur i więzień. Mój kolega miesiąc trzeźwiał.
Na innej konferencji firmowanej przez politologów z Uniwersytetu Śląskiego i Akademii Spraw Wewnętrznych MSW prorektor tej ostatniej, pułkownik SB marudnie upominał się o nagrodę "za głos w dyskusji" dla studenckiego działacza opozycyjnego. Cholera - może zależało mu na fotce, gdy nagrodę wręcza?
W czasie IX Zjazdu PZPR zrobiliśmy na Ordynackiej Biuro Informacyjne - rozpowszechniając między innymi Stefana Bratkowskiego "List do Zjazdu" i stanowisko Wsiewołoda Wołczewa (taki polsko-bułgarski komunista, którego ojca, działacza Kominternu Stalin wykończył). Nocami nawet kilkunastu delegatów na zjazd u nas dyskutowało, wspólnie z naukowcami i dziennikarzami.
- Krzysiek, a ty z której jesteś towarzyszu redakcji?
- Z Financial Times - odpowiedział Christopher Bobinsky
Zapomnianym dziś sprzętem, teleksami, dostawaliśmy opinie i uchwały zakładowych organizacji PZPR - i Soliarności.
Z jakiejś konferencji cenzura nie puściła mojego tektsu w miesięczniku mającego dwa tysiące nakładu. Niespodziewanie zobaczyłem się na pierwszej i trzeciej stronie "Trybuny Ludu".
Niespodziewanie Daniel Fried, zanim został ambasadorem, a był tylko szefem "odcinka polskiego" w Departamencie Stanu zadzwonił, że ma tłumaczenie tego tekstu na "amerykański", właśnie do Warszawy przyleciał i chce pogadać. Pewnie agentem amerykańskim zostałem, bo z nim kawę wypiłem, w dodatku przy wejściu do ambasady marinej obmacały mi nawet jaja.
Rozmowy rewelacyjne, z tłumaczem. Daniel udawał, że nie zna polskiego, ja udawałem że nie znam angielskiego. Jak któryś z nas się wku...ł - tłumacza poprawiał...
Jak było w ruskiej ambasadzie - nie wiem, nie byłem.
W Moskwie byłem tylko dwa razy - po olimpiadzie na konferencji naukowej, gdzie powiedziałem, iż "leninowska koncepcja związków młodzieży" polega na tym, że jej nie ma. bo są tylko z różnych sytuacji różne opinie.
Dysonans poznawczy u "braci" wywołałem, gdy pytany czy byłem w Mauzoleum, odpowiedziałem że mimo wszystko wolę Lenina czytać niż oglądać.
W schronisku w Pięciu Stawach Polskich niemal po pysku dostałem od "patriotów", gdy zobaczyli że czytam dzieła Marksa, akurat o Feuerbachu. Ktoś mnie obronił:
- Ostatecznie to też taternik !
Potem razem śmialiśmy się z fragmentu (cytuję z pamięci) o XIX-wiecznym filozofie
- Tu jest teza - a tu antyteza
- Tu Sancho Pancha poklepał się po obu rozłożystych pośladkach
-A gdzie synteza?
- Oczywiście pośrodku!
Tak i dyskusje o Jaruzelskim wyglądają.
Na upadek komunizmu musiał czekać - by grób swojego ojca zmarłego na zesłaniu na Sybir odwiedzić...
    • michnikredgestapo To z was fajny byl towarzysz... 01.12.10, 07:48
    • xtysia Generał Jaruzelski, czyli długi dystans 01.12.10, 12:07
      Jestem juz 30 lat poza Polska,wyjechalam jeszcze przed stanem wojennym i nie jestem oblatana we wszystkich szczegolach tamtej polityki w Polsce.
      Komentarz redaktora,ktory opisuje jak Leszek Müller walczyl o piniadze dla Polski w Brukseli.
      Przez przypadek widzialam film w telewizji niemieckiej pokazujacy pertraktacje Leszka Müllera z poltykami z Danii i Niemiec (przedstawiciele w Parlamencie Europejskiej.
      On doprowadzal ich do " bialej goraczki ".Oczywiscie oni pokazywali komentarze tych politykow poza plecami Müllera .Dyskusje trwaly do 3 -ej w nocy i nie bylo mowy,zeby Müllera mozna bylo splawic.Malo tego dyskusje przelozono dalej na sobote.
      Jeden z angielskich politykow powiedzial,ze gdyby on swojej zonie powiedzial ,ze zamiast sobotnich wedrowek po sklepach pojedzie ogladac krowy (chodzilo o dotacje dla rolnikow) i pertraktowac o pieniadze dla swoich ludzi to mialby w domu wojne.
      Leszek Müller nie dal sie zlamac i pieniadze dostal.
      Moja wiedza o tym polityku byla bardzo skromna,ale takiego filmu o innym polityku u nas nie widzialam i przynajmniej pod tym katem ocenia pana Müllera bardzo pozytywnie.
      Ogladajac dzisiejsze programy (Polonia ) i ich poziom jestem pewna,ze moi rodacy tego filmu nie widzieli.
      I jeszcze jedna rzecz -zobaczmy wiele spraw (dotyczy pana Jaruzelskiego ) troche z dystansu.
      "Ta zupa nie musi byc zjedzona zaraz po ugotowaniu ".Ja mam dla tego polityka duzy respekt mimo,ze nie jestem jego faka.
    • ryszard34-dwa Generał Jaruzelski, czyli długi dystans 01.12.10, 18:06
      Bardzo ciekawy artykuł na ten temat roli Gen.Jaruzelskiego
      i postawy b.polityków PZPR i ich działań już jak teraz inni na-
      zywają w "wolnej" Polsce.To świadczy tylko dobitnie że są oni
      patriotami i takimi byli w dawnych latach.A próbowano ich
      oczerniać i pozbawić godności na zasadzie bij bo to czerwony.
      To prymitywne oceny mam nadzieję ze pójdą do lamusa his-
      torii.A swoją drogą teraz jest nie uzasadniona "moda" nazy-
      wania Polski jako Wolnej i demokratycznej co jest nadurzywane.Bo ta wolność jest jak w pioesence Grzesiuka
      bosa ale w ostrogach .Teraz Polakom żyje się trudniej i
      do tego ciągle nie pewniej o przyszłość.
    • lubat Generał Jaruzelski, czyli długi dystans 02.12.10, 09:00
      Przy całym szacunku dla Autora, bo tekst rzeczywiście odbiega od poziomu prymitywnej krajowej propagandówki, obrzydzającej i zakłamującej realia czasów PRL, muszę jednak wytknąć pewien grzech pychy. Posłużę się cytatem (przepraszam, że zbyt długi):

      "I jak po takich doświadczeniach nie pomyśleć sobie z dziką satysfakcją, że do największych zwycięstw wolnej i demokratycznej Polski nad Polską komunistyczną należy zaliczyć to, że - zamiast ich tępić - potrafiła przekształcić dawnych aparatczyków wysokiej rangi w twardych, skutecznych obrońców interesów nowej Polski. Trudno sobie wyobrazić większy triumf dawnej opozycji nad systemem, który ją zwalczał. Nie jest sztuką zastrzelić przeciwnika lub miotać nań przekleństwa. Sztuką jest wprząc go w służbę swoich własnych celów i ideałów; w służbę systemu, który się samemu uważa za dobry. I to się udało."


      Otóż pokazuje się tych "aparatczyków" jako "nawróconych", którzy wcześniej tylko czyhali, by coś złego zbroić Polsce i "patriotom". W rzeczywistości to nie oni się zmienili. Zmieniły się okoliczności w jakich przyszło im działać, uwarunkowania. Czy to Jaruzelski, czy Miller, czy Oleksy zawsze byli patriotami i różnili się od "patriotów" tylko realizmem, skutecznością w obronie prawdziwych polskich interesów. A przede wszystkim fachowością.
      W przeciwieństwie do np. takiego oszołoma Rulewskiego, który chciał nawet w trampkach nacierać na Moskwę, a teraz sobie wyciera gębę Jaruzelskim.

      Z drugiej strony z przytoczonego cytatu wynika śmiertelny grzech pychy - oto tylko my (prawdziwi patrioci polscy) po pokonaniu hydry komunizmu, łaskawie pozwoliliśmy się wykazać potępionym, i oto nasza wspaniałomyślność okazała się dla (tylko naszej solidarnościowo-demokratycznej) Ojczyzny czymś dobrym. Nawet ich fachowość i kompetencja jest więc niejako "naszą, solidarnościową zasługą".
      • alakyr Re: Generał Jaruzelski, czyli długi dystans 02.12.10, 20:49
        To samo chciałem napisać. Dodam jeszcze że gdyby tych aparatczyków nie wrzucono en'block do jednego wora i skazano na śmierć cywilną Polska była by już trochę dalej.
        Dotyczy to było niebyło milionów Polaków, którzy mieli swoje zdanie, różne od elit solidarnościowych.
        Tak budowała się wolna Polska w 1918 ale już nie po 1989 roku.
    • pjpb Generał Jaruzelski, czyli długi dystans 03.12.10, 08:24
      Prezydent Komorowski zaprosił Jaruzelskiego jako jednego z byłych premierów i prezydentów RP, aby skorzystać z ich doświadczenia - gdzie zaproszenie wszystkich (zarówno Millera, jak Olszewskiego (wciąż zakładam, że jednak, wbrew doniesieniom, został zaproszony!) - również Jaruzelskiego, który się załapał pod ogólny klucz) jest gestem dobrej woli i myślenia propaństwowego; próby skorzystania z doświadczeń ludzi, którzy Polskę reprezentowali, niezaleznie od ich ocen. I to jest jedyna w moim przekonaniu akceptowalna interpretacja - Jaruzelski przed (jeszcze: niedemokratycznym) wyborem był sowieckim namiestnikiem Polski, który dla utrzymania swej kliki przy korycie wyprowadził wojsko na ulice. Klika ta zaś w latach 1944-89 przy początkowo znacznym, potem coraz już mniejszym wsparciu ZSRR sprawiła, że obecnie jesteśmy potężnie gospodarczo i cywilizacyjnie zapóźnieni, aż w końcu dorpowadzili kraj do faktycznego bankructwa.
Pełna wersja