Rosyjski samolot za indyjskie pieniądze

23.12.10, 18:13
"Indie pomogą Rosjanom zakończyć pracę nad T-50 i tylko na prace konstrukcyjne przeznaczą 300 mln dol."

300 mln dol. to może suma robiąca wrażenie w Polsce, ale w opracowaniu samolotu nowej generacji, to zbyt mały pryszcz, by określać to jako "pomoc". (Nota bene: dzisiaj Vesti podały, że trwająca rekonstrukcja Teatru Wielkiego w Moskwie pochłonęła miliard dolarów)

Te 300 wielkich baniek należy określić raczej jako pierwszą wpłatę na konto zakupu, tym bardziej, że (według Rosjan) projekt jest już gotowy, a teraz trwają tylko testy.

    • fawad Re: Rosyjski samolot za indyjskie pieniądze 23.12.10, 18:46
      Nawet w.g. samych Rosjan projekt nie jest jeszcze gotowy. Gdy kilka miesięcy temu pokazano pierwsze loty prototypu, przyznano wówczas, że nie zaprojektowano jeszcze silnika, który docelowo ma byc montowany w tej maszynie, i że nie wybrano jeszcze dla niego broni. Ponieważ T-50 ma być samolotem typu "stealth" to kwestie te są istotną częścią platformy bowiem nie można do samolotu "stealth" wziąć sobie ot jakiegoś silnika z półki. Mniejszy problem będzie z uzbrojeniem ale tu rownież trzeba uwzględnić wymóg "stealth", uzbrojenie musi byc przenoszone i odpalane w sposób jak najmniej zdradzający pozycję samolotu. Przystosowanie istniejących systemów do tych wymogów jeszcze potrwa i rok 2015 może okazać się optymistycznym terminem.

      Udział Indii w projekcie tez może być problemem. Ciekawe do jakiego stopnia ich biura konstrukcyjne są odporne na penetrację wywiadu USA. Jakie jest prawdopodobieństwo, że parametry "stealth" T-50 trafią do Pentagonu? Na pewno większe niż w przypadku udziału w projekcie tylko samej Rosji. Technologia "stealth" zapewnia jedynie częściową "niewidzialność" dla radaru i musi być uzupełniona o odpowiednią taktykę. Wyciek tych danych do NATO może poważnie osłabić skuteczność T-50.

      - TomiK
      • flat-ower Re: Rosyjski samolot za indyjskie pieniądze 24.12.10, 09:42
        Bardziej prawdopodobne jest , ze Amerykanie "dadza sobie wykrasc" pewne dane o swoim samolocie i beda sie przygladali co tez Rosja z tym zrobi. Tak bylo z planami Concorda, ktore "wyciekly" do Ruskich lekko zmodyfikowne. I potem gdy mial nastapic dzien chwaly radzieckiej technologii czyli pokaz ewolucji Tu 144 na podparyskim Le Bourget, to to ich cudo pieprznelo o ziemie !!!! I pomarzeniach o konkurowaniu z Concordem. TU 144 kilka lat wozil poczte na Syberie.....
        • kapitan.kirk Re: Rosyjski samolot za indyjskie pieniądze 24.12.10, 14:42
          flat-ower napisał:

          > Bardziej prawdopodobne jest , ze Amerykanie "dadza sobie wykrasc" pewne dane o
          > swoim samolocie i beda sie przygladali co tez Rosja z tym zrobi. Tak bylo z pla
          > nami Concorda, ktore "wyciekly" do Ruskich lekko zmodyfikowne.

          Concorde nie miał nic wspólnego z USA i był w całości opracowany przez konsorcjum angielsko-francuskie. Btw. Tu-144 nie był bynajmniej jego kopią; tak jak dzisiejsze Airbusy nie są kopiami Boeingów, a samochody Opla nie są kopiami samochodów Volkswagena, mimo że wyglądają podobnie (wynika to po prostu z podobnych wymagań użytkowych, jak też z praw fizyki). Tu-144 był rodzimą konstrukcją radziecką, prace nad nim zaczęły się i skończyły wcześniej niż nad Concorde'm, wcześniej też oblatano prototyp. Zasadniczo różniła się też konstrukcja obu samolotów i dopiero w gruntownie zmodernizowanym Tu-144M można by się dopatrywać pewnego wpływu wniosków wyciągniętych z eksploatacji konstrukcji zachodniej (acz niezbyt licznych).

          > I potem gdy mial
          > nastapic dzien chwaly radzieckiej technologii czyli pokaz ewolucji Tu 144 na p
          > odparyskim Le Bourget, to to ich cudo pieprznelo o ziemie !!!!

          Nawet gdyby nie pieprznęło, to i tak nie miało szans rynkowych - kryzys paliwowy i zaostrzenie norm eksploatacyjnych (głównie dotycząctych hałasu) sprawiły, że cała idea naddźwiękowych samolotów pasażerskich odeszła do lamusa, bo mało kogo stać było na bilet 20 razy droższy niż w przypadku "normalnego" samolotu. I o ile na Zachodzie Concorde znalazł sobie "niszę ekologiczną" i przez ćwierć wieku woził przez Atlantyk różnych milionerów i innych bogatych szpanerów, to oczywiście w breżniewowskimch realiach było to niemożliwe, z prostego powodu jakim był brak w ZSRR milionerów oraz miejsc, do których warto byłoby jakoś szczególnie szybko dolecieć ;-)

          > I pomarzeniach o
          > konkurowaniu z Concordem. TU 144 kilka lat wozil poczte na Syberie.....

          A ściślej, eksploatowany był rejsowo tylko przez jeden sezon 1977/78 na trasie Moskwa - Ałma-Ata, po czym wycofano go z uwagi na ogólny brak sensu, koszmarne koszty i trudności w codziennej eksploatacji. Przez jakiś czas Tu-144M latały jeszcze jako czartery oraz na potrzeby wojska, wożąc wewnątrz kraju różne ważne osobistości (za granicę Tu-144 nie wypuszczano ze względu na nie spełnianie norm), az do katastrofy jednego z nich, po której wszystkie uziemiono. Historia jest jednak przewrotna - już po wycofaniu Concorde'ów w następstwie osławionej katastrofy w Paryżu, jeden Tu-144 jeszcze latał; naprawiony kilka lat wcześniej (po kilkunastu latach stania w magazynie) za pieniądze NASA i wykorzystywany jako latające laboratorium do badania wielkich prędkości lotu, w ramach wspólnych rosyjsko-amerykańskich programów naukowych :-)

          Pozdrawiam
    • snellville Rosyjski samolot za indyjskie pieniądze 23.12.10, 20:16
      Za piec czy szesc lat Amerykanie beda mieli cos nowszego i lepszego.
      Ruska psia gonitwa za sztycznym krolikiem.
    • kapitan.kirk Rosyjski samolot za indyjskie pieniądze 24.12.10, 14:25
      1.) Niedawno oblatano nie prototyp, ale dopiero demonstrator technologii, a więc po prostu - by tak to określić - szkielet kadłuba z tymczasowymi silnikami od starych Su-27, bez awioniki bojowej i większości pozostałej, bez uzbrojenia i oczywiście bez pokrycia stealth. Od tego etapu do produkcji seryjnej droga jeszcze bardzo, bardzo daleka - dużo bogatszym i bardziej doświadczonym Amerykoanom w przypadku F-22 zajęło to 10 lat, a w przypadku F-35 ok. 13 (a oni już mieli przynajmniwej gotowe silniki...); tak więc podawany przez Suchoja termin 2015 można już teraz śmiało włożyć między bajki.
      2.) Trudno powiedzieć, czy seryjny T-50 (czyli zapewne Su-51 albo jakoś podobnie) będzie odpowiednikiem F-22 czy raczej F-35. Jak na razie niektóre (zapowiadane) dane/osiągi ma mieć wyższe od F-22 (np. prędkość i zwrotność), niektóre podobne (np. docelowa masa startowa), niektóre raczej na poziomie dużo mniejszego F-35 (np. udźwig uzbrojenia), a niektóre znacznie gorsze od ich obu (np. zapowiadana powierzchnia efektywnego odbicia radarowego, podobna do już teraz posiadanej przez całkiem tradycyjne samoloty zachodnie). Czas pokaże, co z tego pisklaka wyrośnie - na razie zapowiada się całkiem nieźle, ale wymaga jeszcze bardzo wiele pracy, czasu i przede wszystkim pieniędzy.
      3.) Dla Polski jest to zresztą - jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało - dobra wiadomość. Pojawienie się na rynku międzynarodowym samolotu konkurtencyjnego dla Lightninga, ale za niższą cenę, nie będzie mogło pozostać bez wpływu na spadek cen i wzrost dostępności F-35 - którego potencjalnymi nabywcami staniemy się wszak właśnie ok. 2020 :-)
      4.) A skoro już mowa o rosyjskich samolotach (i innej broni) za indyjskie pieniędze, to dużo lepszymi (a czasem w pewnym sensie gorszymi) przykładami od Su-30 były są m.in. MiG-29K (wersja MiGa dla lotniskowców), pocisk przeciwokrętowy BrahMos czy nieszczęsny lotniskowiec Gorszkow/Vikramaditia. We wszystkich tych przypadkach, opracowywanie ich finansowane było w niemal 100% z budżetu Indii, w zamian za co kraj ten miał otrzymywac gotowe, nowo opracowane uzbrojenie. Fakty okazały się trochę bardziej bolesne dla płatnika - opóźnienia sięgały nawet kilkunastu lat, osiągi nie były takie jak projektowane, a budżety notorycznie przekraczano i przekracza się nadal (np. lotniskowiec już dotąd pochłonął prawie 2,5 raza pieniędzy więcej niż miał kosztować cały projekt, a mimo to zamiast pływać od 2008, ostrożnie mówi się o oddaniu go do służby w 2012 - i to tylko wtedy, jak Hindusom złość minie i wznowią finansowanie...). Dlatego też obecnie negocjowane programy współpracy są już bardziej "zdywersyfikowane", a strona indyjska kłądzie większy nacisk na nabycie know-how niż gotowej broni, domagając się zarazem większego udziału w finansowaniu projektów przez stronę rosyjską (skoro ta również z nich korzysta, np. produkując opracowane za hinduskie pieniądze MiGi-29K dla własnego lotniskowca).

      Pozdrawiam
    • herr7 informacja wg. Wyborczej 25.12.10, 13:00
      Sam tytuł tej informacji świadczy o tym, że żurnaliści z Wyborczej mają swoich czytelników za durniów. Sami zresztą też są durniami, gdyż nikt rozsądny czegoś takiego by nie napisał. Prawda w sumie jest taka, że nawet Stanów Zjednoczonych nie stać na dwa różne samoloty o podobnych parametrach. Stąd rezygnacja z F22. Rosja jest znacznie biedniejsza, dlatego współpraca z Indiami w rozwoju tego projektu wydaje się sensownym rozwiązaniem, tyle że kwota 300 mln $ nic nie znaczy. Tak więc twierdzenie, że to hindusi sfinansują ten projekt świadczy jedynie o tym, że piszący ten tekst dziennikarz to idiota. Być może zostaną w to włączone i Chiny, chyba że Chińczycy sami wszystko opracują. Mają znacznie większe środki.
Pełna wersja