tadeusz.4 24.12.10, 23:52 Tytuł artykułu Grzegorza Sroczyńskiego brzmiał: "Wildstein bez porno", a nie "Wildstein bez członka". Patrz tu: wyborcza.pl/1,76842,8704836,W_TVP_Wildstein_bez_porno.html Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
mnbvcx Jedenaste: Rozmowa nie hańbi 25.12.10, 00:10 "Z tych z [...] obrazków polskiego życia społecznego wyłania się obraz smutnego kraju, w którym nie potrafimy ze sobą rozmawiać. I nie ma co chyba liczyć na cud przemiany [...]. Tylko jak długo to wytrzymamy?" Tak zawsze bylo z przerwami na walke z agresorem z zewnatrz. Nalezy wiec przypuszczac, ze tak bedzie "poki my zyjemy". Odpowiedz Link Zgłoś
grzegi25 ,,Wildstein bez porno"?! 25.12.10, 00:18 No to przeczytaj podtytuł artykułu, do którego link podajesz, a będziesz wiedział, kto ma rację - Ty czy autor analizy (który wcale nie twierdzi, że chodzi o tytuł, lecz ogólnie o słowa w tekście). Odpowiedz Link Zgłoś
123jna Jedenaste: Rozmowa nie hańbi 25.12.10, 08:24 Zgadzam sie z madrym autorem artykulu. Polacy nie potrafia ze soba rozmawiac a juz z pewnoscia na tematy kontrowersyjne i spokojnie. Swietnie czynia to np. Szwedzi i dlatego swiat chetnia korzysta z ich mediactwa (?). Ale jak tu wystepowac kulturalnie jesli arcybiskup Michalik wrecz narzuca nam swoj wulgarny jezyk rozmowy? Przyklad najgorszy idzie z gory i to wlasnie z Kosciola. To nie my, ci "na dole" ale wlasnie ci wywyzszeni powinni sluzyc przykladem. Czy episkopat nie porusza tych spraw na swych spotkaniach? A moze by tak zaczac wlasnie od biskupow? Dziennikarze w Polsce (Wildstein) nie dorosli do roli, ktora od nich wymaga kultury, dobrej polszczyzny, madrych pogladow - takze obnizaja poziom debataty. Najgorsze jest ru Radio maryja i wlasnie Rzeczpospolita, nie zaslugujaca i wysmiewajaca swa nazwe. Takie beda rzeczpospolite jakie narodu chowanie... to nadal obowiazuje. Ja takze znizam sie do poziomu tych dyskusji bo nie moge pozwolic na to aby gorowal jedynie glos pisowcow lub ciemnej czesci Kosciola w debacie. I nastepuje spirala zwrotna. Kto ja powstrzyma? Tu Kosciol mialby swa role do spelnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
polka.4 Jedenaste: Rozmowa nie hańbi 25.12.10, 12:12 Proszę zwrócić uwagę,kto nie potrafi rozmawiać.Jeśli widać ścianę, to zawsze po jednej stronie jest fundamentalistyczny katolicyzm. W ciągu ostatnich dwudziestu lat konfliktów w Polsce nie brakowało ale dlaczego Tusk potrafił rozmawiać z Geremkiem a teraz z Mazowieckim,Wałęsą ,Cimoszewiczem itd.Czy jeśli pamiętamy spory między poszczególnymi politykami to przyjmując filozofię Kaczyńskiego Wałęsa nie powinien podać ręki Mazowieckiemu i Kwaśniewskiemu a jednak z nimi rozmawia. Dlaczego pomimo różnic pogłądów porozumienie jest możliwe i tylko prawa ściana tego nie chce. Kluczem do zrozumienia obecnej sytuacji jest analiza historii Radia Maryja i treści głoszonych przez to radio. Zgadzam się że zawsze istniały osoby którym ta filozofia była bliska ale były rozproszone i wcale nie było ich tak wiele. Rydzyk je zgromadził i zaifekował następne a po 2005 roku dodatkowo podporządkował sobie PiS. Geniusz tego faceta polega na tym że to on instrumentalnie wykorzystuje i Kościół i Kaczyńskiego. To on podzielił społeczeństwo i niech nikt mi nie mówi że to radio pomaga;ono niszczy ludzi.Nienawiść nie może być twórcza a tylko destrukcyjna.Jeśli mówimy o braku dialogu między stronami to zawsze gdzieś z tyłu,po jesdej ze stron znajdziemy Rydzyka. Odpowiedz Link Zgłoś
xenon.c Jedenaste: Rozmowa nie hańbi 27.12.10, 20:06 Może warto byłoby podpowiedzieć panom Komorowskiemu i Tuskowi, co powinni w tej sprawie zrobić. Trudno się zgodzić z wnioskami autora, że obie strony są jednakowo winne. Według mnie zarówno prezydent, jak i premier wykazują się i tak ogromną cierpliwością. Zdecydowanie łagodniejsza krytyka Prezydenta Kaczyńskiego i premiera Kaczyńskiego była traktowana jako przemysł pogardy. Odpowiedz Link Zgłoś
jacggg Jedenaste: Rozmowa nie hańbi 28.12.10, 01:44 Wreszcie ktoś w sposób względnie uczciwy dotyka na łamach GW jednego z fundamentalnych problemów, które skłoniły mnie do taśmowej produkcji postów na forach Gazety - ponieważ ja tej plagi chamstwa, prostactwa, niechlujstwa m.in. intelektualnego oraz moralnego, szeroko rozumianej niedojrzałości - po prostu tandety w życiu publicznym naszego kraju już od dawna nie wytrzymuję i śmiem twierdzić, że to obiektywnie jest nie do wytrzymania w społeczeństwie, które chce zachować elementarny szacunek do samego siebie, jak też minimalną żywotność i jakiekolwiek perspektywy na lepszą przyszłość. Znaczna część postów nawet tutaj wykoślawionych w stronę dotychczasowej GW - jak też partii rządzącej PO mówi sama za siebie, choć jednocześnie fakt publikowania tego rodzaju artykułów w Gazecie oraz pewna oględność sformułowań na forum poniżej, jak też pewna zmiana tonu w wielu innych mediach jakoś tam rokuje na przyszłość lecz proces prostowania kręgosłupów np. do PJoNu (z zachowaniem fizjologicznych lordoz i kifoz) nie będzie łatwy i może okazać się wręcz bolesny (na pewno nie będzie przyjemny - bo życie NIE MOŻE składać się z samych przyjemności, czasem wręcz musi nas coś zaboleć!). Uważam, że uczciwa debata publiczna może doprowadzić do eliminacji wielu skolioz. Z Nowym Rokiem równym krokiem! pl.wikipedia.org/wiki/Skolioza Odpowiedz Link Zgłoś
alakyr Nie zauważyłeś że to także dotyczy Ciebie? 28.12.10, 11:26 Skoro już przeczytałeś o konieczności koncyliacyjnych zachowań i zgadzasz się z tym to przeczytaj swoje komentarze do mojego wpisudo ostatniego artykułu Żakowskiego. Prawda jak trudno te zasady stosować w praktyce? No chyba że wyznajesz filozofię Kalego, ale wtedy zaznacz to przy swoich wpisach bo ludzie mogą uwierzyć w Twoje szczere intencje. Odpowiedz Link Zgłoś
jacggg Czytaj chociaż tytuły zanim skomentujesz 28.12.10, 16:20 Rozmowa czy dyskusja nie oznacza, że zgadzam się na wszystko, akceptuję czy chociażby toleruję. Są zjawiska i postawy, których nie można nawet tolerować. Inaczej nie byłby nam potrzebny np. wymiar sprawiedliwości. Przeczytałeś chociaż tytuł artykułu? To jest artykuł dotyczący wykluczenia rozmowy, możliwości nawiązania dialogu, czy innymi słowy: dyskusji, debaty. Są ludzie, którzy dotychczasowym życiem przekreślili swoją wiarygodność na lata, czasem dożywotnio - nie każdy musi pchać się na scenę, uczestniczyć w życiu publicznym, w szczególności robić za tzw. "ałtorytet" (w iście faryzejski sposób) czy też co gorsza skutecznie wywierać wpływ na życie publiczne, ośrodki decyzyjne, opiniotwórcze, itd. Celowo nie podaję przykładów, ani nie wymieniam nazwisk. Najbardziej obrzydliwe jest szydercze nawoływanie przez rozmaitych przebierańców np. do chrześcijańskiego pojednania - które ma służyć temu, by spożywali w pokoju owoce swojej dotychczasowej niegodziwości. Bez skruchy, bez kary. Nadstawiać drugi policzek to może łacniej ksiądz albo zakonnik, nie każda osoba odwołująca się do etyki chrześcijańskiej będzie taka spolegliwa - przy czym nie chodzi o odwet lecz wymierzenie sprawiedliwości. Ja swoje błędy i grzechy uznaję, płacę za nie każdego dnia i płacić będę, albo spłacę swoje długi, znajdę na to sposób - albo niech sczeznę marnie. Dopóki tego nie zrobię - nie bardzo zasługuję na to, żeby żyć (zwłaszcza: dobrze i wygodnie). Dlatego pozwalam sobie pisać takie posty. Nie ma wolności bez Solidarności, nie ma przebaczenia bez skruchy i sprawiedliwości. pl.wikipedia.org/wiki/Permisywizm pl.wikipedia.org/wiki/Pokuta_%28religia%29 pl.wikipedia.org/wiki/Rosz_ha-Szana PS. Odnośnie samego pojęcia koncyliacji jako ewentualnej metody załatwiania sporów, o której dosyć bałamutnie wspomniałeś. Koncyliacja nie nadaje się np. do procesu demokratycznego wyłaniania władzy ustawodawczej i wykonawczej. pl.wikipedia.org/wiki/Koncyliacja Obywatele - w ramach procesu delegacji władzy przez naród jako suwerena na rzecz jego przedstawicieli w organach podzielonej władzy ustawodawczej i wykonawczej (w zasadzie także sądowniczej) - głosują. W założeniu powinni głosować nie na partie lecz na konkretne programy prezentowane przez dane ugrupowania, w miarę możliwości połączone wspólnotą przekonań, pewnymi fundamentami doktrynalnymi. Ci, którzy zdobyli większość głosów - realizują deklarowany program. W założeniu, bo niestety często tak się nie dzieje - zwłaszcza ostatnimi czasy, nie tylko u nas (i takie zjawisko na pewno można uznać zawsze i wszędzie za bardzo poważny kryzys demokracji). Przegrani muszą się dostosować - i jako opozycja patrzą władzy na ręce (m.in. rozliczając ją z obietnic wyborczych oraz recenzując skutki realizacji zadeklarowanego w czasie kampanii wyborczej programu). Możliwa i zarazem konieczna jest zmiana sposobu prowadzenia debaty publicznej, której na wielu płaszczyznach i w wielu środowiskach u nas wręcz po prostu nie ma - o czym przede wszystkim pisze autor komentowanego artykułu, podając jednocześnie przykłady paskudnych zgrzytów w debacie istniejącej, nader koślawej. Wydawałoby się oczywiste, że powinna ona mieć na celu diagnozowanie starych i nowych problemów, szukanie ich rozwiązań, wreszcie promowanie wypracowanego przez siebie stanowiska (tutaj jest ważne zachowanie elementarnego samokrytycyzmu oraz otwarcia na krytykę innych, mimo już pewnego określenia się - tym bardziej, że prawdziwa cnota krytyki się nie boi). Niestety zamiast tego mamy wzajemne obrzucanie się błotem przez zwaśnione obozy oraz tzw. wolnoamerykankę w Kisielu, ogólnie rzecz biorąc. Przy czym są już nawet całkiem realne trupy, ścielące się gęsto. I co? I nic! Nie wyklucza to przecież nawet ostrej krytyki czy dyskusji, ale przede wszystkim musi być ona merytoryczna i trzeba respektować pewne ogólnie przyjęte reguły: trzymania się faktów, mówienia prawdy lub co najwyżej zmilczenia - nigdy kłamstwa, przyznania do błędu, elementarnej pokory, wyzbycia się łatwości odbierania ludzkich cech swoim adwersarzom, względnego zrównoważenia emocjonalnego, minimalnej staranności szeroko rozumianej, etc. etc. Odpowiedz Link Zgłoś
alakyr Ty nie szukasz prawdy, Ty ją po prostu znasz. 28.12.10, 20:50 I stąd pewnie takie nieznoszące sprzeciwu komentarze. Niestety nie pomyliłem się, typowa filozofia Kalego. ....Są ludzie, którzy dotychczasowym życiem przekreślili swoją wiarygodność na lata, czasem dożywotnio - nie każdy musi pchać się na scenę, uczestniczyć w życiu publicznym, w szczególności robić za tzw. "ałtorytet" (w iście faryzejski sposób) czy też co gorsza skutecznie wywierać wpływ na życie publiczne, ośrodki decyzyjne, opiniotwórcze, itd.... Kto dał Ci prawo /o ile wogóle nad tym się zastanawiasz/ osądzać drugich? Jakie kryteria oceny przyjmujesz? Rozważasz wszystkie za i przeciw razem? Czy tylko za albo tylko przeciw zależnie od tego kogo wziąłeś na cel? ...Ja swoje błędy i grzechy uznaję, płacę za nie każdego dnia i płacić będę, albo spłacę swoje długi, znajdę na to sposób - albo niech sczeznę marnie.... Może i uznajesz bo jesteś zmuszony ale w gruncie rzeczy nie wierzysz w swoje błędy czy grzechy. Ty wiesz lepiej, wszak znasz prawdę, która pozwala Ci tak pewnie wypowiadać się w tej czy innych sprawach. Odpowiedz Link Zgłoś
jacggg Re: Ty nie szukasz prawdy, Ty ją po prostu znasz. 29.12.10, 23:39 Celowo nie wymieniłem w tym poście ani jednego nazwiska (podkreślając EXPLICITE celowość tego pominięcia, jego zamierzony charakter), żeby ten tekst odnosił się praktycznie do każdego. Każdy sam w swoim sumieniu może i powinien co jakiś czas rozważyć czy oraz w jaki sposób uczestniczyć w życiu publicznym. Regularnie. Kogo więc tutaj osądziłem?...:) Nie przeczytałeś zbyt uważnie lub nie zrozumiałeś zbyt dobrze komentowanego tekstu, nie zdradzasz zresztą nawet takiej potrzeby - to samo dotyczy moich postów na tym forum, których usiłujesz wręcz czepiać się, bo ostro skrytykowałem Twój własny na innym forum (i bodaj parę innych kiedyś tam), podając przykłady i liczby. Nic o mnie nie wiesz, a demaskatorską wiwisekcję mojej jaźni chciałbyś robić...:) Jeżeli chodzi Ci o mój stosunek do środowiska SLD, to jego geneza - jak też cały łańcuch czynów i gestów - w moim przekonaniu mają charakter zgoła dyskwalifikujący i mam nadzieję, że SLD prędzej czy później zejdzie poniżej progu, a następnie przepadnie we mgle na zawsze. Pisząc o zwaśnionych obozach mam na myśli polityków przede wszystkim PO oraz PiS, obecnie dwóch głównych partii na polskiej scenie politycznej. Nie liczę nawet, że PJN ich otrzeźwi - ale mam nadzieję, że stanie się co najmniej języczkiem u wagi już w najbliższych wyborach. Zadecyduje, kto będzie rządził w następnej kadencji - i będzie mieć w tym istotny udział, wywrze istotny wpływ na kierunki i styl polskiej polityki w bardzo ważnym okresie, po zmarnowanych pięciu latach, kiedy koalicja PO-PiS mogła dokonać rzeczy wielkich, a zamiast tego zaserwowano nam kolejną wojnę na górze i serię zgoła bezprecedensowych katastrof. Odpowiedz Link Zgłoś
sam16 Jedenaste: Rozmowa nie hańbi 28.12.10, 02:35 W ultr-akatolickim kraju,ultra-katolicki polityk(oczywiscie tylko z nazwy) postepuje ultra-niekatolicko odmawiajac jakiegokolwiek dialogu z ludzmi i politykami ktorzy inaczej widza swiat niz on. Ku zgorszeniu wielu katolikow polskich wieksza czesc episkopatu popiera bez zastrzezen te anykatolicka postawe Kaczynskiego i jego partii. Zarowno przewodniczacy episkopatu bp.Michalik jak i Kaczynski rozmawiaja tylko ze"swoimi"mediami. Zaden z nich nie odwazy sie rozmawiac z Gazeta czy Lisem bo boja sie niwygodnych pytan. Wielki strateg ktory nie ma odwagi rozmawiac z narodem. Gdzie ta wielkosc???????? Odpowiedz Link Zgłoś
tykaczor Jedenaste: Rozmowa nie hańbi 28.12.10, 08:55 O czym Pan Premier Tusk miałby rozmawiać z psychopatą Jarusiem ? Do czego on jest Premierowi potrzebny ? Przecież ten "wódz" Jaruś żyje w świecie oderwanym od rzeczywistości. Dla dobrego rządzenia Polską potrzebni są ludzie mający zdrowy rozsądek którego w PiS-ie nie ma i nigdy nie było. Ta formacja żyje dzięki Rydzykowi i jego kompanom biskupom popierającym tego belzebuba. Szkoda, że Polska nie bierze przykładu z obecnego rządu węgierskiego !!! Odpowiedz Link Zgłoś
25cz Jedenaste: Rozmowa nie hańbi 28.12.10, 12:14 W/g mnie, rozmowa pana premiera Jarosława Kaczyńskiego z Tuskiem, jest nie możliwa z prostej przyczyny.Pan premier Jarosław Kaczyński jest prawdziwym polakiem, katolikiem i wszystko co robi, robi dla naszej Ojczyzny i zwykłych polaków.Tusk, jak wykazano, jest potomkiem wermachtu, jest tchórzliwym agentem kondominium a do tego tchórzliwym i podstępnym nierobem.Po tym jak wespół z Putinem zorganizował zamach na prawowitego prezydenta IV RP, czy możliwa jest wspólna rozmowa?Aby w Polsce zapanowała zgoda narodowa i pełna kultura, muszą być spełnione trzy warunki- Tusk natychmiast i bezwarunkowa musi oddać władzę, zdobytą podstępnie i trzeba przegonić przypadkowego prezydenta.Gdy zostaną spełnione te warunki, może dojść do spotkania między premierem Jarosławem Kaczyńskim i Tuskiem, a poziom debaty publicznej wróci na właściwy poziom. Odpowiedz Link Zgłoś
white_lake Re: Jedenaste: Rozmowa nie hańbi 30.12.10, 00:54 25cz napisał: > W/g mnie, rozmowa pana premiera Jarosława Kaczyńskiego z Tuskiem, jest nie możl > iwa z prostej przyczyny.Pan premier Jarosław Kaczyński jest prawdziwym polakiem > , katolikiem i wszystko co robi, robi dla naszej Ojczyzny i zwykłych polaków.Tu > sk, jak wykazano, jest potomkiem wermachtu, jest tchórzliwym agentem kondominiu > m a do tego tchórzliwym i podstępnym nierobem.Po tym jak wespół z Putinem zorga > nizował zamach na prawowitego prezydenta IV RP, czy możliwa jest wspólna rozmow > a?Aby w Polsce zapanowała zgoda narodowa i pełna kultura, muszą być spełnione t > rzy warunki- Tusk natychmiast i bezwarunkowa musi oddać władzę, zdobytą podstęp > nie i trzeba przegonić przypadkowego prezydenta.Gdy zostaną spełnione te warunk > i, może dojść do spotkania między premierem Jarosławem Kaczyńskim i Tuskiem, a > poziom debaty publicznej wróci na właściwy poziom. he he ;) całkiem udana parodia, prawie się nabrałam Odpowiedz Link Zgłoś