oszolom-z-radia-maryja 03.01.11, 12:47 To nie ma nic wspólnego z tolerancja. Po prostu nie opłaca się tworzyc integracyjnych klas bo nie ma z tego zadnego zysku, to tylko świadczy o braku wrazliwości decydentów z PO i swiata biznesu Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
jazg1 Socjolog jest dyletantem 03.01.11, 13:57 Klasy integracyjny to jedna wielka lipa. Daje się tam przeważnie dzieci ociężałe umysłowo, które nie nadążają za programem szkolnym i nie są partnerami dla normalnych dzieci nie rozumieją ich dowcipów, zabaw itp. Szkoła specjalna jest dla dzieci umysłowo ociężałych (oligofreników) najlepszym miejscem, ponieważ te szkoły zatrudniają specjalistów, którzy potrafią maksymalnie dużo nauczyć takie dzieci. Są one pomiędzy takimi jak one, dlatego nie czują się wyobcowane. Nie jest prawdą, że dzieci z zaburzeniami ruchu nie są partnerami dla zdrowych kolegów. Nie istnieje taki problem, a zdrowe dzieci chętnie pomagają chorym kolegom. Nie ma potrzeby tworzenia dla inwalidów ruchowych klas integracyjnych, wystarczy dostosowane WC, pokonywanie pięter załatwią koledzy z klasy. Odpowiedz Link Zgłoś
agulha Re: Socjolog jest dyletantem 04.01.11, 00:00 "Pokonywanie pięter zapewnią koledzy z klasy". POGIĘŁO Was?! A windy zainstalować nie łaska?! Żeby dzieci musiały (!) dźwigać inne dzieci w sytuacjach codziennych (nie mówię: w nadzwyczajnych typu pożar)? To uważacie za bezpieczne dla dźwiganego? A co z jego godnością - Wy byście się dobrze czuli w takiej sytuacji? Odpowiedz Link Zgłoś
three-gun-max Dziennikarz też po szkole specjalnej? 03.01.11, 14:44 Usiłuje wmówić nieświadomym ludziom, że do klas integracyjnych chodzą normalne dzieci + astmatycy i bidulki z krzywym kręgosłupem. Sorry ale przy dzisiejszych lekach można się nawet nie zorientowac, że ktoś ma astmę a krzywy kręgosłup to ma z połowa dzieci. Jednak praktyka jest taka, że do klasy integracyjnej chodzą dzieci normalne + upośledzone umysłowo (z którymi się nie dogadasz bo co najwyżej wyrzucą z siebie jakieś "yyy.. ble,ble, ble, glu, ble, yyy..." oraz te z "nadmierną pobudliwością psychoruchową", jak to redaktor raczył ująć, w rzeczywistości będące małymi psychopatami albo bandziorami i które powinno się uśpić zaraz po urodzeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
winiary2 Re: Dziennikarz też po szkole specjalnej? 03.01.11, 23:57 three-gun-max napisał: > Usiłuje wmówić nieświadomym ludziom, że do klas integracyjnych chodzą normalne > dzieci + astmatycy i bidulki z krzywym kręgosłupem. Sorry ale przy dzisiejszych > lekach można się nawet nie zorientowac, że ktoś ma astmę a krzywy kręgosłup to > ma z połowa dzieci. Jednak praktyka jest taka, że do klasy integracyjnej chodz > ą dzieci normalne + upośledzone umysłowo (z którymi się nie dogadasz bo co najw > yżej wyrzucą z siebie jakieś "yyy.. ble,ble, ble, glu, ble, yyy..." oraz te z " > nadmierną pobudliwością psychoruchową", jak to redaktor raczył ująć, w rzeczywi > stości będące małymi psychopatami albo bandziorami i które powinno się uśpić za > raz po urodzeniu. Dziękuję za podsumowanie mojej córki. Raczej jest odwrotnie, osoba tak się wypowiadająca jest człowiekiem upośledzonym. Moja córka chodzi do szkoły specjalnej i nie wstydzę się tego. Potrafi doskonale wypowiadać się, również na temat takich osób jak three-gun-max. Mówi wtedy krótko: palant. Rzeczywiście, szkoły integracyjne nie są tym czym powinnym być. Dlatego córkę wysłałem do szkoły specjalnej. Tak jak sobie wzajemnie pomagają ci uczniowie to tylko mogą o tym marzyć inni, także w szkołach integracyjnych. Szkoły integracyjne nie są przygotowane do przyjęcia takich uczniów którzy mają jakieś dysfunkcje. Takie szkoły są to marzenia idealistów. Prawdziwy ich obraz przedstawił three-gun-max: nietolerancja i wyścig szczurów w której słabsze dziecko nie ma szans zaistnieć. A dla three-gun-max życzenie, aby przeżył miesiąc z takimi dziećmi bez prawa opuszczenia ich. Jeśli po tym miesiącu nie zmieni swojego podejścia, ja dopisuję się do słów córki: palant. Odpowiedz Link Zgłoś
maczimo Piotrek sobie nie poradzi? 03.01.11, 15:53 Mamy socjologów tylko z nazwy. Odpowiedz Link Zgłoś
anezob1 Piotrek sobie nie poradzi? 03.01.11, 16:55 Artykuł doskonale pokazuje "integrację". Aczkolwiek zakończenie artykułu jest dla mnie nie do przyjęcia. Cyt. "Ale szkoła specjalna to koniec"- prawda jest taka, że szkoła specjalna często daje początek życia dla dziecka, które dotychczas stało w kącie, nie miało przyjaciół i tak naprawdę "tworzyło tło" w klasie. W szkole specjalnej dziecko niepełnosprawne intelektualne uczy się tego, co mu w życiu jest naprawdę potrzebne. Oczywiście nie pójdzie na studia (ale to jest zrozumiałe u osoby z orzeczonym stopniem niepełnosprawności intelektualnej), ale może zdobyć zawód i wcale nie musi siedzieć w domu, stając się wykwalifikownym pracownikiem jest oddany swojej pracy. Może warto uświadomić społeczeństwu i pani minister Hall, że dla uczniom niepełnosprawnym intelektualnie szkoła specjalna daje najlepsze możliwości rozwoju i to nie tylko intelektualnego, ale przede wszystkim społecznego. A żeby nie negować integracji - owszem jest ona możliwa, ale tylko dla uczniów z niepełnosprawnością ruchową w normie intelektualnej. Pozwólmy uczniom upośledzonym odnosić sukcesy, anie porażki. Odpowiedz Link Zgłoś
inka-76 Autorze- litości! 03.01.11, 17:08 Krew mnie najjaśniejsza zalewa, jak czytam takie teksty niedouczonych pismaków! Znam doskonale środowisko, od 10 lat ucze w szkole specjalnej, dobrze znam też szkoły integracyjne. Do integacji trafiają dzieci majętnych rodziców, którzy za wszelką cenę chcą uniknąc stygmatu szkoły specjalnej, nawet jeśli dla dziecka byłoby to najlepszym rozwiązaniem. Kto mówi, że po szkole specjalnej tylko zawodówka i zasiłek? A dziecko uposledzone po ukończeniu gimnazjum integracyujnym to do liceum ogólnokształcącego pójdzie i robotyke na Politechnice ukończy?! Litości!Moi uczniowie pracują w sklepach, są niezymi fachowcami, a "integracyjni" - mamuska pracy nie załatwi, jak dziecko ma 2 lewe rączki... Odpowiedz Link Zgłoś
someone.lonly sociologowie maja racje. 03.01.11, 19:23 ''Uczeń integracyjny nie przygotowuje akademii i nie jest zapraszany na urodziny kolegów z klasy. A nasza tolerancja jest tylko na pokaz - wynika z raportu łódzkich socjologów'' Sociologists are right. There is a pressure to look perfect, slim in Poland. Disabled kids are often excluded from the group of children. I had the same situation at Primary School.... And I'm not going back to Poland. Best regards, Pio Odpowiedz Link Zgłoś
agulha Re: sociologowie maja racje. 03.01.11, 23:58 Nie rozumiem Twojej wypowiedzi. Chodziłeś w Polsce do szkoły międzynarodowo-integracyjnej jako dziecko ekspata? A jeżeli nie, to co się stało z Twoją znajomością języka ojczystego? I oczywiście na całym świecie nie ma presji bycia ładnym i szczupłym, nie, skąd, w USA osoby ważące po 150 kg mają dokładnie takie same szanse w biznesie i polityce, jak szczupłe. Tylko ta Polska jest taka be. Jak się waży kilka kilo za dużo, to już koniec? Bzdury. Nie powiem, ile ważę ani ile zarabiam, ale jedno i drugie powyżej średniej. Odpowiedz Link Zgłoś
wojtekd38 Piotrek sobie nie poradzi? 03.01.11, 20:28 To przykre ale prawdziwe. Szkoly integracyjne to dla bogatych dzieci ktorych i tak nikt nie lubi. A jeszcze ich zapraszac na imieniny to przeasada i zabawan denna. Odpowiedz Link Zgłoś
trajkotek wiem, co to nietolerancja 03.01.11, 23:40 jestem osobą - wg. "pewnych" standardów umysłowo niedorozwiniętą jakby, wiem przez to, lub dzięki temu - co to jest brak tolerancji Odpowiedz Link Zgłoś
remi-22 Piotrek sobie nie poradzi? 04.01.11, 00:44 Chyba nie wszyscy przeczytali dokładnie artykuł, albo też nie znają z autopsji szkół integracyjnych. Ta, którą znam, realizuje normalny program i nie przyjmuje dzieci ociężałych umysłowo, a jedynie niepełnosprawne ruchowo i z przewlekłymi chorobami. Dodawani są po trzech do każdej klasy, aby usprawiedliwić jej funkcjonowanie. Nie jest też prawdą, że są tam dzieci bogatych rodziców - wręcz przeciwnie. Ale na pewno nadopiekuńczych, bo taka szkoła chroni przed narkotykami i agresją, dzięki nielicznym klasom i zwiększonej liczbie nauczycieli. I na tym kończy się integracja. Dzieci zdrowe wykluczają te inne, z defektami. Izolują je i brzydzą się niepełnosprawnością. A nauczyciele nie starają się rozwiązywać problemów, mieć pogadanek, uwrażliwiać. Dodają punkty za np. pomoc przy popychaniu wózka, ale to jedyna forma integracji. Też lubią dzieci zdrowe.Ma rację someone.lonly - wie, o czym traktuje artykuł. Odpowiedz Link Zgłoś
nie-pelnosprawni.pl Dookoła jest Fałsz !! 04.01.11, 12:37 Dookoła jest sam fałsz, zakłamanie i obłuda. Niby Szkoły integracyjne, niby stowarzyszenia działające na rzecz niepełnosprawnych. A ludzie wierzą, że ktoś komuś pomaga. Często jest to tylko biznes. Odpowiedz Link Zgłoś
julek65 Piotrek sobie nie poradzi? 07.01.11, 09:45 Przeczytałem komentarze - ZGROZA. Jesteśmy totalnie nie tolerancyjni. Mało tego nic się w tym zakresie nie zmienia. Jestem wyznawcą zasady, że miarą rozowju cywilizacyjnego społeczeństwa jest jego stosunek do ludzi potrzebujących, innych w tym niepełnosprawnych. Szkoły integracyjne w Polsce są w dużej mierze tylko z nazwy. Ich zaleta to mniejsze klasy, nauczyciel wspomagający. Przygotowanie nauczycieli w większości - żadne (choć są pewno wyjątki, ja ich nie znam).Mało tego w Polsce nauczyciele nie chcą się uczyć (pewno uważają, że oni są tylko do nauczania), nie chcą się rozwijać i nie są osobami otwartymi. Dotyczy to zarówno szkół integracyjnycvh jak i nie integracyjnych. Szkoły integracyjne nawet nie korzystają (a przynajmniej w małym stopniu) z instytucji powołanych dla ich wsparcia takich chociażby jak Przychodnie Pedagogiczno - Wychowawcze. Tam często znajduje się kilku dobrze przygotowanych specjalistów. Z moich doświadczeń nauczyciele w przedszkolach posiadają dużo lepsze przygotowanie i umiejętności, które w różny sposób również za własne pieniądze rowijają. Rodzice dzieci "zdrowych" posyłają w większości przypadków do szkół integracyjnych nie z przekonania ale z faktu mało licznych klas. Dodatkowo szkoły jak i cały system oświatowy w Polsce nie zuważa, że świadczy usługę oświatową, której w pierwszych etapach klientami są rodzice. Ta sytuacja trochę się już zmienia na poziomie szkolnictwa wyższego. Jak tolerancja wygląda w życiu dosrosłym ? Pracuję w dość dużej firmie, w której często spotykam się z określeniami używanymi w relacjach z pracownikami takich jak "down", psychicznie chory, paralityk i inne. Też takich używałem jako nieświadomy szczeniak w podstawówce. Znając trochę problemy ludzi z niepełnosprawnościami próbowałem coś w tej materii zmienić. Problem dostosowania infrastruktury biur firmy dla potrzeb osób z niepełnosprawnościami ruchowymi legł. Próba uruchominie stanowiska obsługi klienta dla osób niesłyszących również (firma ma dużo klientów, również z tą dysfunkcją - w magistracie też nie ma takiego miejsca) legł. O innych pomysłach wsparcia dla osób z potrzebami nawet nie będę się rozpisywał. Nie zmienia to faktu, że firma przyznaje się do jakże modnego dziś terminu - odpowiedzialnej społecznie. Odpowiedz Link Zgłoś