madot
10.01.11, 12:01
Pan Nowak powiedział: "Wszyscy mamy problem z finansami publicznymi i musimy solidarnie wykazać troskę o ich stan". Tylko w dniu dzisiejszym widzę, że największe obciążenie przypada na szarego obywatela, któremu podniesiono podatki i zabrano realne pieniądze, które były na rachunkach OFE. Jak zostaną przeniesione do ZUSu to pewnie słuch o nich zaginie. Oczywiście tak jest najłatwiej, bo przecież rząd nie zacznie faktycznych oszczędności od siebie. Zabranie choćby o kilkaset złotych dotacji na biura poselskie i wypłaty dla posłów raczej nie zachwiałoby ich funkcjonowaniem (to jest tylko jeden ze sposobów na oszczędzanie, podobnie jak obcięcie dotacji na partie, ale nie może być jedynym jako argument, że jednak coś robimy). Według mnie uczciwie jest rządać od narodu wyrzeczeń, kiedy samemu daje się ku temu przykład i oczywiście mówi prawdę, o faktycznym stanie państwa, a nie opowiada bajki, że jakoś dajemy radę, a jednocześnie po cichu skubie się społeczeństwo. Polacy mają oszczędzać, a jednocześnie potentaci w rodzaju zachodnich banków, czy sieci handlowych zarabiają krocie, z czego społeczeństwo i państwo nie ma prawie nic, bo cała gotówka jest transferowana za granicę. Węgry wprowadziły podatek bankowy, co obce banki bardzo oburzyło, ale przecież sie nie wyniosą i tak zapłacą, chcąc nie chcąc włączając się w ratowanie finansów państwa. Może warto pomyśleć o czymś podobnym u nas, bo jest pewna granica ściągania pieniędzy ze społeczeństwa, które i tak na tle Europy najbogatszym nie jest.