hardy1
20.01.11, 14:20
Wreszcie wiemy - według Jarosława Kaczyńskiego winni są ci wszyscy "panowie z różnych pism lotniczych"...i piloci polscy - wszyscy którzy wskazują na karygodne błędy popopełnione przez załogę samolotu przy próbie lądowania...począwszy od decyzji startu.
A kto zmusił do lotu mimo skrajnie niekorzystnych warunków do lotu? Kto MUSIAŁ być na czas na rozpoczęcie kampanii przed wyborami prezydenckimi? ups! - niby na uroczystościach w Katyniu (przypomnę że Lech Kaczyński był tam poprzednio jako prezydent tylko raz - przypadkiem w 2007 roku przed wyborami parlamentarnymi).
Kto składał meldunek prezydentowi o gotowości do lotu? Nieee, nie dowódca załogi, jak jest w zwyczaju, tylko...gen.Błasik. Kto zrobił rano przed wylotem niespodziewaną dodatkową odprawę dla całej załogi samolotu? Nieeee, nie dowódca samolotu tylko...gen. Błasik. Cóż to było TAK WAŻNEGO że sam d-ca lotnictwa robi odprawę, potem wita prezydenta, potem łamiąc regulaminy siada w kokpicie w momencie podchodzenia do lądowania?
I tak pytania można mnożyć...pytania które jakoś umykają w ogólnym kociokwiku wywoływanym przez pis-prezesa i jego pretorian. Znów pytanie - co chcą zakrzyczeć?