IPN nie powinien stać ponad prawem.

01.02.11, 08:18
IPN powstalo w wyniku blednej decyzji. Kosztuje podatnika ogromne sumy rocznie a daje zatrudnienie jedynie niedouczonym, ponize przecietnej mlodym historykom. Osmiesza siebie i nas wszystkich, "obala" dobre mity i w ich miejsce probuje wmanewrowac falszywe - jak mit Kaczynskich. Radziejowska (nazwisko historycznego zdrajcy!!!) dziala na rzecz PiS-u, nie nadaje sie na kierownika tej instytucji. Historycy na uniwersytety a IPN do likwidacji!
Polsce sa potrzebne oszczednosci - likwidujac IPN, Krus, PKP nie bedziemy potrzebowali likwidowac OFE i przerzucac pieniadze do ZUS-u. TU sa oszczednosci.
    • 1sz-truten IPN nie powinien stać ponad prawem. 01.02.11, 08:21
      dopiero jak jakis styropianowiec nie moze sie doprosic swistka z IPN
      to sie robi wielki szum
      od lat ludzie szarpia sie z tymi nawiedzonymi z ipn-u
      czy ktos to probowal zmienic ?
    • aekielski IPN nie powinien stać ponad prawem. 01.02.11, 08:25
      Niemal na kolanach tylu znanych ludzi prosi pana prezydenta, by coś z tym fantem zrobił. Z tego co mi wiadomo, to i pan prezydent jest w tej sprawie bezsilny. Zastanawiać się należy wcześniej kiedy biją innych. Dzisiaj mamy PRL Bis. Kraj w którym to politykę prowadzi się pod dyktando specjalnych instytucji oraz służb. Wystarczy zajrzeć do Wikipedii czy katalogów IPN by się przekonać kto był i jest wielki,a kogo nie było wcale. Jeżeli dzisiaj fałszuje się historię i jest na to zapotrzebowanie polityczne, to nic nie poradzi nawet pan prezydent. Za sto lat ten fałsz będzie w podręcznikach jako oczywista oczywistość. Nie było Kuronia z Gwiazdą,Michnika,Modzelewskiego,Wałęsy. Byli ci co utworzyli nowe państwo niczym twórcy Rzymu Remus i Romulus.

      • aa1000 Re: IPN nie powinien stać ponad prawem. 01.02.11, 08:44
        Przypuszczalnie sąd źle wypełnił wniosek o wydanie wzmiankowanych danych.
        Pan poseł Mularczyk w swoim czasie zrobił to prawidłowo i otrzymał szereg informacji bez zbędnej zwłoki [bodajże po 12 godzinach].
    • kociewiak2 IPN nie powinien stać ponad prawem. 01.02.11, 09:29
      ...IPN to instytucja ktora powstala aby chronic dokumenty dla potrzeb panstwa i historii,
      zle kierowanie przez pan Kurtyke pokazalo jak mozna niszczyc ludzi kierujac sie potrzebami jednej parti PIS....IPN to nadal panstwo PIS ,trzeba zamknac drzwi na 25 lat bo my nie umiemy normalnie poslugiwac sie historia.....
    • cmochall IPN nie powinien stać ponad prawem. 01.02.11, 10:09
      rozwiazac IPN to szkodliwa istytucja.Ci co glosowali za jej powstaniem w tym ksztalcie powinni sie wstydzic.
    • rabin-pedofil prawda czasu, a GWprawda 01.02.11, 10:21
      "Problem polega tylko na tym, że list oparty jest na kłamstwach „Gazety Wyborczej”, a nie na faktach. Fakty są zaś takie, że dokumenty zostały już dostarczone do sądu. Ich opracowanie wymagało jednak czasu, składają się one bowiem z 60 tomów, które trzeba było opracować. - Akta były wysyłane do Sądu partiami: 7 stycznia, 21 stycznia, ostatnia została wysłana dziś (27 stycznia). Informowaliśmy o tym Sąd. Nie było możliwe wysłanie tego w jednym terminie choćby z uwagi na objętość akt oraz ze względu na pracochłonność czynności związanych z tworzeniem ich cyfrowych kopii przed wysłaniem do Sadu. Jesteśmy gotowi przekazać zarówno korespondencję w tej sprawie jaki i udzielić niezbędnych wyjaśnień Rzecznikowi Praw Obywatelskich – informował portal wPolityce.pl Andrzej Arseniuk.

      Takie drobiazgi, jak rzeczywistość jednak „Gazety Wyborczej” i sygnatariuszy listu nie zajmują. Dla nich liczy się możliwość dokopania IPN. A część z nich, być może, jeszcze wierzy „Gazecie Wyborczej”. Ta sprawa powinna być dla nich nauczką."
      www.fronda.pl
      • zbyszek.bejach Re: prawda czasu, a GWprawda 01.02.11, 10:33
        rabin-pedofil napisał:
        Nie było możliwe wysłanie tego w jednym terminie choćby
        > z uwagi na objętość akt oraz ze względu na pracochłonność czynności związanych
        > z tworzeniem ich cyfrowych kopii przed wysłaniem do Sadu.
        Pier...licie panie rabin. 60 tomów zmieści się do samochodu osobowego, a cyfrowe kopie robi się natychmiast z chwilą wejścia w posiadanie na potrzeby pracy naukowej (hm). Oryginały dokumentów są potrzebne tylko w procedurach sądowych, a różnego rodzaju "naukowcy" typu Zyzak mogą i powinni pracować na kopiach. Zresztą przykład naukowca Mularczyka jest tu dobitny i jednoznacznie pokazuje istotę IPN
        • rodzaj_konta Re: prawda czasu, a GWprawda 01.02.11, 13:06
          zbyszek.bejach napisał:

          > rabin-pedofil napisał:
          > Nie było możliwe wysłanie tego w jednym terminie choćby
          > > z uwagi na objętość akt oraz ze względu na pracochłonność czynności zwią
          > zanych
          > > z tworzeniem ich cyfrowych kopii przed wysłaniem do Sadu.
          > Pier...licie panie rabin. 60 tomów zmieści się do samochodu osobowego, a cyfrow
          > e kopie robi się natychmiast z chwilą wejścia w posiadanie na potrzeby pracy na
          > ukowej (hm). Oryginały dokumentów są potrzebne tylko w procedurach sądowych, a
          > różnego rodzaju "naukowcy" typu Zyzak mogą i powinni pracować na kopiach. Zresz
          > tą przykład naukowca Mularczyka jest tu dobitny i jednoznacznie pokazuje istotę
          > IPN

          Pie... zbychu. Wydawanie akt ma poelgać na "zruceniu" ich na pakę i z paki szuflą do piwnicy?
          Jakoś nigdzie nie słuszałem, żeby akta były masowo digitalizowane, a sądy akceptowały maile i drukowały sobie te 60 tomów.
          • maaac Re: prawda czasu, a GWprawda 01.02.11, 13:24
            By się nie powtarzać:
            forum.gazeta.pl/forum/w,904,121616888,121625507,Re_jesli.html
            • rodzaj_konta Re: prawda czasu, a GWprawda 01.02.11, 13:46
              j.w.

              forum.gazeta.pl/forum/w,904,121616888,121631134,Re_jesli.html
      • apas13 Re: prawda czasu, a GWprawda 02.02.11, 03:07
        Pedofilu, zarzucasz GW manipulację a jednocześnie łykasz jak pelikan żabę głupoty, które kolesie z IPN serwują wszystkim tym frondopodobnym, którzy chcą słuchać z otawrtą gębą i wyłączonym myśleniem.
        Wyjaśniam zatem: dokumenty do IPN przekaznano z sądu i były one już wtedy opracowane (w sensie archiwistycznym), bo w takiej formie dokumanty się przechowuje. Kiedy są one transferowane z jednego archiwum do drugiego, to nie przeprowadza się ponownej procedury poza ewentualnym nadaniem nowej sygnatury archiwalnej (dostosowanej do innej struktury archiwum) i wciągnięciem tejże sygnatury do właściwego katalogu. Jak ktoś słusznie zauważył, następnym krokiem może być powielenie lub digitalizacja na potrzeby badań (by nie narażać oryginałów), dokumenty mogą też być udostępniane w oryginale do badań, ale według procedury, która uniemożliwia ich uszkodzenie, zniszczenie, sfałszowanie lub zdekompletowanie albo utratę kontroli nad archiwaliami.
        To są kanona archiwistyki. Ich przestrzeganie, do czego IPN jest zobowiązany, winno sprawić, że na prośbę sądu wymagane akta - 20, 60 czy 100 tomów - trafiają do sądu w ciągu kilku, kilkunastu dni, powiedzmy, czternastu jako oryginały lub kompletna kopia zgodna z oryginałem.
        Jeśli sprawa się przeciąga, logicznie możliwe są tylko dwa wytłumaczenia:
        ktoś w IPN bojkotuje prośbę sądu, świadomie opóźniając wydanie dokumentów, co jest oczywistym skandalem (i o tym pisze GW)
        świadomych opóźnień nie ma, ale dokumenty zostały zdekompletowane wbrew sztuce archwistycznej, są nieprawidłowo skatalogowane, utracono je lub utracono nad nimi kontrolę. To też jest oczywistym skandalem i świadczy o braku kompetencji w instytucji.
        Trzeciego wyjaśnienia, zakładającego brak winy IPN - zwyczajnie nie ma lub jest ono nielogiczne.
    • ajakzupa jeśli 01.02.11, 10:50
      Jeśli to prawda, co pisze "prawda czasu, a GWprawda
      rabin-pedofil 01.02.11, 10:21" - to list ma wartość papieru do wycierania zadka.
      • w_goroncej_wodzie_company Re: jeśli 01.02.11, 11:09
        przypadek Modzelewskiego nie polega na nie zrobieniu czegoś przez powołaną do tego instytucję (w tym przypadku IPN), ale na niezrobieniu tego we wskazanym przez sąd terminie.

        zacznijcie używać głowy do myślenia, to papier do wycierania zadka nie będzie potrzebny!
      • maaac Re: jeśli 01.02.11, 11:44
        A jeśli to co pisze jest prawdą tyle, że się ma nijak do meritum problemu?
        Już dawno zauwazyłem stosowanie takiego chwytu. Pisze coś co jest jakimś fragmentem sprawy, że jest to inaczej niż ktoś przedstawiał i na podstawie tego tworzy się wrażenie, że całosć sprawy stawianej przez kogoś jest fałszywa.

        Proponuję ci porównać tłumaczenia IPNu z tym tekstem:
        wyborcza.pl/1,76842,8913247,IPN_nierychliwy_dla_Karola_Modzelewskiego.html
        A w szczególności takie kwiatki:

        Oryginały wyroków i akt sądowych są w IPN. Pod koniec października zwrócił się o nie do Instytutu pełnomocnik Modzelewskiego mec. Piotr Piesiewicz. 3 listopada z taką samą prośbą wystąpił Sąd Okręgowy w Warszawie. IPN odpowiedział już po siedmiu dniach. Piotr Grudniak, wiceszef oddziałowego biura udostępniania i archiwizacji dokumentów warszawskiego IPN, napisał, że "została wszczęta procedura zgromadzenia danych archiwalnych dotyczących w.w. osoby". "O zakończeniu realizacji wniosku poinformujemy odrębnym pismem" - stwierdza naczelnik Grudniak.

        Tyle że sąd prosił IPN o konkretne akta z sygnaturami przejęte przez Instytut z archiwów sądowych. Akt tych nie trzeba "gromadzić", bo są od dawna dostępne. Korzystał z nich np. prof. Andrzej Friszke, pisząc wydaną w ubiegłym roku książkę "Anatomia buntu" o 1968 roku. - Dokładnie wiadomo, gdzie są te materiały. Pisanie, że się je "gromadzi", to jakaś indolencja. Jeżeli dzieje się tak przy sprawie ewidentnej, jaką jest przypadek Modzelewskiego, to co będzie przy sprawach bardziej skomplikowanych - mówi Friszke.


        No i jak to porównasz do tekstu:

        "Problem polega tylko na tym, że list oparty jest na kłamstwach „Gazety Wyborczej”, a nie na faktach. Fakty są zaś takie, że dokumenty zostały już dostarczone do sądu. Ich opracowanie wymagało jednak czasu, składają się one bowiem z 60 tomów, które trzeba było opracować. - Akta były wysyłane do Sądu partiami: 7 stycznia, 21 stycznia, ostatnia została wysłana dziś (27 stycznia). Informowaliśmy o tym Sąd. Nie było możliwe wysłanie tego w jednym terminie choćby z uwagi na objętość akt oraz ze względu na pracochłonność czynności związanych z tworzeniem ich cyfrowych kopii przed wysłaniem do Sadu. Jesteśmy gotowi przekazać zarówno korespondencję w tej sprawie jaki i udzielić niezbędnych wyjaśnień Rzecznikowi Praw Obywatelskich – informował portal wPolityce.pl Andrzej Arseniuk.

        Do cholery CO oni gromadzili i opracowywali? CO i PO CO? Skoro już na początku stycznia było wiadomo, że NIC nie trzeba gromadzić i opracowywac?
        • rodzaj_konta Re: jeśli 01.02.11, 13:41
          maaac napisał:

          > Tyle że sąd prosił IPN o konkretne akta z sygnaturami przejęte przez Instytut z
          > archiwów sądowych. Akt tych nie trzeba "gromadzić", bo są od dawna dostępne. K
          > orzystał z nich np. prof. Andrzej Friszke, pisząc wydaną w ubiegłym roku książk
          > ę "Anatomia buntu" o 1968 roku. - Dokładnie wiadomo, gdzie są te materiały. Pis
          > anie, że się je "gromadzi", to jakaś indolencja. Jeżeli dzieje się tak przy spr
          > awie ewidentnej, jaką jest przypadek Modzelewskiego, to co będzie przy sprawach
          > bardziej skomplikowanych - mówi Friszke.
          >
          > No i jak to porównasz do tekstu:
          >
          > "Problem polega tylko na tym, że list oparty jest na kłamstwach „Gazet
          > y Wyborczej”, a nie na faktach. Fakty są zaś takie, że dokumenty zostały
          > już dostarczone do sądu. Ich opracowanie wymagało jednak czasu, składają się on
          > e bowiem z 60 tomów, które trzeba było opracować. - Akta były wysyłane do Sądu
          > partiami: 7 stycznia, 21 stycznia, ostatnia została wysłana dziś (27 stycznia).
          > Informowaliśmy o tym Sąd. Nie było możliwe wysłanie tego w jednym terminie cho
          > ćby z uwagi na objętość akt oraz ze względu na pracochłonność czynności związan
          > ych z tworzeniem ich cyfrowych kopii przed wysłaniem do Sadu. Jesteśmy gotowi p
          > rzekazać zarówno korespondencję w tej sprawie jaki i udzielić niezbędnych wyjaś
          > nień Rzecznikowi Praw Obywatelskich – informował portal wPolityce.pl Andr
          > zej Arseniuk.
          >
          > Do cholery CO oni gromadzili i opracowywali? CO i PO CO? Skoro już na początku
          > stycznia było wiadomo, że NIC nie trzeba gromadzić i opracowywac?

          Tyż prawda, cała prawda, GW prawda.

          Z faktu, że ktoś z akt korzystał nic nie wynika. Ciągle ktoś, w jakimś zakresie korzysta z jakiś akt. IPN miał posłać akta z dopiskiem "to jest dokładnie to co jakiś profesor oglądał, ale czy wszystko co chcecie to nie wiemy"?
          Tak więc, jak sąd dał swoją listę wywlekanie akt z półek ruszyło od nowa, pewnie szybciej niż poprzednio, ale z cytatu jasno wynika, że w odróżnieniu od profesora, akta były wysyłane na zewnątrz i digitalizowane.
          Jakiś komentarz na temat tempa digitalizacji? Jeżeli to idzie tak jak skanowanie, to mamy 60 tomów w 3 partiach, w sumie 15 dni roboczych plus powiedzmy 5 dni przed pierwszą wysyłką = 3 tomy dziennie. Dużo, mało? Zakładając, że to jedna z iluś spraw na tragedię nie wygląda.
          Z własnego doświadczenia: ostatnio zmiany w KRS (3 liniki tekstu) zajęły trzeciej władzy 2 miesiące.

          Jeszcze z listu wysłanego po dostarczeniu akt do sądu:
          "W państwie prawa nie może być tak, że trzecia władza występuje wobec jakiejkolwiek instytucji państwowej w roli bezradnego petenta"

          W państwie prawa trzecia władza nie stoi ponad prawem i wszystkimi innymi, jak niestety często dzieje się w Polsce i o czym wiedzą wszyscy załatwiający sprawy z trzecią władzą (patrz przykład KRS powyżej). Przodujemy w przewlekłości postępowań sądowych.

          Tempo IPN to na Polskie warunki mistrzostwo świata.


          A ogólnie, to faktycznie, trzeba całośc akt zdigitalizować, walnąć to na ogólno dostępne serwery i koniec. IPN może wtedy sobie prowadzić, tak jak każdy inny działalność badawczą.

          Tylko czy wszyscy podpisani pod listem chcą takiego rozwiązania?
          • maaac Re: jeśli 01.02.11, 15:29
            > Tyż prawda, cała prawda, GW prawda.
            Nie ta ostatnia to prawda "prawicy". Co jest dla mnie synonimem kłamstwa, bo jak już widzę grupę nacjonalistów klerykalnych o lewackich poglądach na gospodarkę i państwo zwących się prawicą to już wszystko wiem o takich ludziach.

            > Z faktu, że ktoś z akt korzystał nic nie wynika.
            Wynika dokładnie to co było już napisane w artykule przytoczonym przeze mnie.
            Naprawdę nie potrafisz przeczytać ze zrozumieniem?
            No to jeszcze raz SĄD pytał o KONKRETNE dokumenty. Nie "jakieś dokumenty na podany temat", co wymaga przeprowadzenia kwerendy po wszystkich dostępnych dokumentach lub przynajmniej tych gdzie się spodziewa to znaleźć, ale podanie konkretnego dokumentu.

            Tłumacząc na jeszcze bardziej przystępny tekst. Nie wiem ile masz książek w domu, ale przyjmijmy, że więcej niż dziesięć. Jeżeli ktoś cię poprosi o "Tomka Sawera w zielonej okładce" to co zrobisz? Będziesz przeszukiwał wszystkie książki jakie masz w domu i sprawdzał ich treść, czy weźmiesz z półki tego "Tomka" i podasz mu do ręki?

            Przyznasz, że jest to zupełnie co innego niż ktoś cię prosi o jakies informacje na temat życia dzieci w XIX wieku? Bo wtedy musisz przejżeć wszystkie książki i zastanowić się np czy "Alicja w krainie czarów" do tego problemu będzie pasować czy jednak nie, a co z "Małym Lordem" albo "Tajemniczym ogrodem"?

            W dodatku jak ten proszący cię WIE, że Tomka Sawyera masz i leży gdzieś łatwo dostępny, bo widział go wczoraj będąc u ciebie w domu.

            > IPN miał posłać akta z dopiskiem "to jest dokładnie to c
            > o jakiś profesor oglądał, ale czy wszystko co chcecie to nie wiemy"?
            Przecież dokładnie IPN wiedział co jest "wszystkim" bo proszono ich o konkretne dokumenty. IPN rżnie głupka, a ty za nimi. "Nie proszono ich o całość będących w posiadaniu książek Marka Twaina ale o jeden konkretny tom." Naprawde tak ciężko to zrozumieć?

            > Tak więc, jak sąd dał swoją listę wywlekanie akt z półek ruszyło od nowa, pewnie szybciej
            > niż poprzednio, ale z cytatu jasno wynika, że w odróżnieniu od profesora, akta były
            > wysyłane na zewnątrz i digitalizowane.
            Jej. Szybciej...... Tylko, że pytanie do IPN zadano 3 miesiące wczesniej. Potem ciiiisza..... a nagle się ruszyli po pierwszym artykule GW dalej bredzac o jakiś kwerendach, które były zupełnie niepotrzebne. No chyba, ze się ma burdel w aktach i kwerenda polega na szukaniu gdzie i który "prawicowy" dziennikarz je zabrał do domu.

            > Jakiś komentarz na temat tempa digitalizacji? Jeżeli to idzie tak jak skanowani
            > e, to mamy 60 tomów w 3 partiach, w sumie 15 dni roboczych plus powiedzmy 5 dni
            > przed pierwszą wysyłką = 3 tomy dziennie. Dużo, mało? Zakładając, że to jedna
            > z iluś spraw na tragedię nie wygląda.
            Tak.... tylko, że temat się zaczął 3 miesiące wcześniej, co się działo przez pozostałe 2 miesiące? I pytanie czy faktycznie mówimy o 60 tomach, czy nie sa one wymysłem IPNu, bo po co sądowi 60 tomów? Mają coś analizować?
            Tak naprawdę sądowi potrzebna jest oryginalna informacja, że Modzelewski w określonym czasie siedział w więzieniu, nie za kradzież jabłek ale za podskakiwanie władzy.

            > Dużo, mało? Zakładając, że to jedna z iluś spraw na tragedię nie wygląda.
            Alez własnie wygląda. Wiedzą czego i gdzie szukać, a zajmuje im to 3 miesiące. Ile zajmie wyciągnięcie dokumentu z półki?

            > Jeszcze z listu wysłanego po dostarczeniu akt do sądu:
            > "W państwie prawa nie może być tak, że trzecia władza występuje wobec jakiejkol
            > wiek instytucji państwowej w roli bezradnego petenta"
            >
            > W państwie prawa trzecia władza nie stoi ponad prawem i wszystkimi innymi, jak
            > niestety często dzieje się w Polsce i o czym wiedzą wszyscy załatwiający sprawy
            > z trzecią władzą (patrz przykład KRS powyżej). Przodujemy w przewlekłości postępowań
            > sądowych.
            Tylko co ma to do faktu rżnięcia głupa przez IPN? Takie sobie przedszkolne tłumaczenie swojej własnej dziwnej indolencji "a oni też"?

            > Tempo IPN to na Polskie warunki mistrzostwo świata.
            No faktycznie.... 3 miesiące na znalezienie wskazanych im dokumentów we własnych archiwach.... Tobie odszukanie "Tomka Sawyera" pewnie zajęło by też trzy miesiące? Bo raczej byś się nie przynał, że koledze tej ksiązki nie chcesz dac i już?

            > A ogólnie, to faktycznie, trzeba całośc akt zdigitalizować, walnąć to na ogólno
            > dostępne serwery i koniec. IPN może wtedy sobie prowadzić, tak jak każdy inny
            > działalność badawczą.
            >
            > Tylko czy wszyscy podpisani pod listem chcą takiego rozwiązania?
            Prawodopodobnie prędzej niż ci z IPNu. Bo już przestali by być szafarzami tajnych informacji, łaskawie udzielających im jednym w ciągu jednej nocy jak było z posłem Mularczykiem, a innym nie potrafiących znaleźć przez 3 miesiące.

            Tyle, że wymagało by to jeszcze jednej prawdy. Że akta UB/SB to jedno wielkie gó... i nie we wszystko co tam jest należy "święcie" wierzyć. Tego jednak "prawica" nie potrafi przełknąć. Dla nich akta UB/SB to jak Biblia. Zwłaszcza jak zawiera brudy na ich oponentów, bo już z taką TW Beatą to wyglądało zupełnie inaczej, nie mówiąc o słynnej lojalce Kaczyńskiego.

            Tak przyokazji. Czytałem sobie akta abp. Wielgusa po tym jak udostępniono je na sieci. Zwijałem się ze śmiechu. To już "Kloss" był bardziej profesjonalny. Czy UBecy byli takimi idiotami? Czy to całe donosicielstwo było jednym wielkim kabaretem?
    • antobojar Sprawa wymaga konsultacji z Don Macioro, czepiacie 01.02.11, 11:16
      sie...
      Nie widzicie ze ten Mąż Opatrznościowy jest zajęty ratowaniem Boga, Ojczyzny I Honoru...
      A ma do pomocy tylko radio misyjne MaRyja i straganiare Fotygę...
    • potykacz IPN nie powinien stać ponad prawem. 01.02.11, 13:16
      Zgadzam się, że ten Instytut Polskiej Nienawiści trzeba pogonić w "kibini mater"!!!Jak długo będzie za ciężkie pieniądze udupiał jednego nieszczęśnika rocznie??A co do nowej historii to wzorce bierze z dobrego źródła, bo też i mentalnie jest na tym samym poziomie a nawet może poniżej czerwonej linii.
    • zro_26 IPN nie powinien stać ponad prawem. 01.02.11, 16:21
      Jak to jest z tym emeryturami?W wybranym przez nas ustroju emerytury to pieniądze odkładane przez pracownika do ZUSu.Kto odprowadzał pieniadze za tego ,który odbywał kare więzienia.Kapitalista pojmował by to jednoznacznie.Nie odprowadzano składki emerytalnej to niema na koncie?!Wybierałeś kapitalizm to się ciesz i nie narzekaj.Pisał i roznosił ulotki za darmo a teraz woła o pieniądze.Bohaterstwo za pieniądze?
    • grajag IPN nie powinien stać ponad prawem. 01.02.11, 18:42
      @ zro_26 Widać, że jesteś młody...za komuny nikt nie odkładał żadnych pieniędzy do ZUS.
      Emerytury były wypłacane z bieżących dochodów państwa/budżetu/ a podstawą ich wyliczania/wysokość zarobków, lata pracy/ zajmował się ZUS.
    • asraz IPN nie powinien stać ponad prawem. 02.02.11, 07:13
      IPN już dawno powinien być zlikwidowany. Polskę nie stać na utrzymywanie nierobów.
      Badaniem przeszłości powinni zająć się uczelnie.
      Tytułu naukowe zdobyte w trakcie pracy w IPN powinny być anulowane.
      • szary-polak IPN, to nieodrodne dziecko SB.... 02.02.11, 12:21
        IPN, wzorem UB-SB , niszczy wszystko i wszystkich co ma związek z patriotyzmem i walką z komuną. Akta UB-SB, to dla "historyków" IPN-u, to Biblia, prawda absolutna !!!
        IPN to główny sygnotariusz wiary w "prawdę" bezpieki czasów PZPR !
Inne wątki na temat:
Pełna wersja