nabati polecam Yerba Mate + Ginseng 07.02.11, 14:55 Yerba Mate pobudza na caly dzien i nie ma efektu jak po kawie (np. problemow z zasnieciem czy wypłukiwaniem magnezu). Dodatkowo Yerba dziala bardzo dobrze na samopoczucie. Trzeba oczywiscie wiedziec jak to zapazyc. Ginseng (czyli Zen-szen) natomiast dziala dlugofalowo. Nie ma "kopa" jak po Yerbie ale jak sie pije dlugo to zaczyna kumulowac sie w organizmie. Efekt odczuwalny po 1 czy 2 tygodniach. Doskonale poprawia samopoczucie, daje energie fizyczna, pomaga utrzymac wewnetrzny spokoj, to swietny srodek wzmacniajacy odpornosc, poprawia sprawnosc seksualna - Chinczycy nazywaja to ziolo srodkiem na dlugowiecznosc. Z chemicznymi napojami energetycznymi i naturalnymi pobudzaczami jest jak z chemicznymi dopalaczami i naturalna marihuana. Zle uzyte szkodza. Te chemiczne szkodza zdecydowanie szybciej i mocniej. Odpowiedz Link Zgłoś
strefabikini Uczeń pije złą energię 07.02.11, 16:48 Macie polaczki swoja nowoczesnosc! He, he, he... Odpowiedz Link Zgłoś
hajota Re: Uczeń pije złą energię 07.02.11, 16:58 >>Anna Czerniecka, odpowiedzialna za kontakty z mediami z Red Bull Polska, zaznacza: - Nasz napój nie jest dedykowany dzieciom.>> Koszmar! Mogę zrozumieć, że specjaliści od PR czy marketingu posługują się środowiskowym żargonem, ale czy obowiązkiem dziennikarza nie jest "przetłumaczenie" tego na normalną polszczyznę? Co szkodziło napisać "nasz napój nie jest przeznaczony dla dzieci"? Odpowiedz Link Zgłoś
yamata Uczeń pije złą energię 07.02.11, 17:27 A rodzicom i dzieciom to ktoś czytania takich artykułów i używania zdrowego rozsądku w życiu codziennym zabronił? Jak se zrobią krzywdę, to sami sobie winni... Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
weishaupt Szatan w puszce 0,66 l. 07.02.11, 17:29 Tytuł jak z "Faktu" albo innej bulwarówki dla niepełnosprytnych. "Zła energia", panie, sześć razy po sześć puszek i mozna wywołać brun... wróć, szatana wieczorową porą. Co jest równie złe, jak naparzanie szatana. Kto czytał Ożogowską ten wie. A tak na poważnie, to szkoda wielka, że autor artykułu poprzestał na sensacyjnym artykule, dwóch cytowanych wypowiedziach i biciu piany (albo laniu wody), bo problem jest całkiem sensowny. Co prawda prof. Jędrzejko przesadza łącząc w jakikolwiek sposób napoje energetyczne z narkotykami (co nie znaczy, że związku nie ma, ale nie powinno się pisać takich rzeczy w artykułach przeznaczonych dla ludzi cechujacych się niską wiedzą i tendencją do upraszczania informacji, o czym specjaliści czasami zdarzają się zapominać), ale bardzo słusznie dostrzega ich negatywny wpływ na zdrowie. W końcu z jakiegoś powodu ludzie pukają się w głowę, kiedy zapytać ich, czy pozwalają swoim dziesięcioletnim dzieciom pić kawę. Warto jednak przyjrzeć się jednak powadze zagrożenia, bo, ludzie mają skłonności do przesadnego reagowania. H.G. Wells świadkiem. Popatrzmy na to krytycznym okiem: Za przykład niech posłuży nam prototypowy napój, czyli Red Bull. Pakowany jest w puszki o pojemności 250 ml, zawierając przy tym ok. 32 mg kofeiny. Nie przeliczajmy jednak tego na kawę, bo tej dzieci nie piją. Spożywają jednak inne rzeczy zawierające kofeinę lub podobne substancje z grupy metylksantyn. A konkretnie czekoladę i Coca-Colę (lub analogiczne napoje, np.: Pepsi). Czekolada zawiera teobrominę, przy czym jej obecność jest uzalezniona od ilości czystej miazgi kakaowej - w czekoladzie słodkiej jest jej ok. 20 mg, w gorzkiej 90% - nawet do 75 mg (aczkolwiek ta ostatnia jest raczej przysmakiem koneserów z racji piekielnie gorzkiego smaku). Średnio - 40 mg w zwykłej "deserowej". Teraz Coca-Cola. Tu już jest znacznie gorzej. Napój ten zawiera przeciętnie 100-120 mg kofeiny na litr płynu (plus 100-120 g cukró, co wyczerpuje dzienny limit węglowodanów dla dorosłego nie wykonującego pracy fizycznej). Jasne, jest Coca-Cola bezkofeinowa, ale czy ktoś z was, mili czytelnicy, interesował się tym? A jeśli się interesował, to czy zwrócił uwagę, ilu ma naśladowców? Bo z moich doświaczeń wynika, że o ile ludzie interesują się zawartością cukru lub środków słodzących, to na kofeinę malo kto zwraca uwagę. Innymi słowy - dziecko, które pije litr Coca-Coli i zjada 100 g produktów czekoladowych dziennie (żaden wyczyn dla młodego człowieka). Spożywa pi razy oko 150 mg kofeiny, czyli odpowiednik _5 średnich napojów energetycznych_. Jak zatem widać, spożywanie sporych ilości kofeiny przez dzieci trwa od około 20 lat. W żadnym razie nie mówię, że nie wymaga to reakcji (otyłość i choroby układu krążenia wśród obecnych 40-latków to bardzo poważny problem zdrowotny). Po prostu należy pamiętać, że nie jest to żadne "całkowicie nowe zagrożenie" lecz coś, co jest znane od dawna. Oczywiście napoje energetyczne stanowią kolejene popularne źródło kofeiny, więc dziecko, które codziennie (lub często) pije Colę, je czekoladę i dodatkowo popija to napojami energetycznymi może mieć kłopoty, od nadwagi poczynając (wbrew powszechnej anegdocie, najbardziej tuczącym produktem fast-foodowym są właśnie słodzone napoje) i rodzice powinni uważać, co robią ich dzieci. Rodzice, nie państwo. Dlatego warto prostować fakty zanim władzy strzeli do głowy reglamentowanie produktów w imię "walki z nowym zagrożeniem". Wracając jeszcze do wypowiedzi prof. Jędrzejki z MCZU, moda na picie napojów energetycznych może się faktycznie wiązać z pewnymi skłonnościami do uzależnień, ale nie chcę tu wyręczać dziennikarzy GW. Odpowiedz Link Zgłoś
weishaupt Szatan w puszce 07.02.11, 17:32 Tytuł jak z "Faktu" albo innej bulwarówki dla niepełnosprytnych. "Zła energia", panie, sześć razy po sześć puszek i mozna wywołać brun... wróć, szatana wieczorową porą. Co jest równie złe, jak naparzanie szatana. Kto czytał Ożogowską ten wie. A tak na poważnie, to szkoda wielka, że autor artykułu poprzestał na sensacyjnym artykule, dwóch cytowanych wypowiedziach i biciu piany (albo laniu wody), bo problem jest całkiem sensowny. Co prawda prof. Jędrzejko przesadza łącząc w jakikolwiek sposób napoje energetyczne z narkotykami (co nie znaczy, że związku nie ma, ale nie powinno się pisać takich rzeczy w artykułach przeznaczonych dla ludzi cechujacych się niską wiedzą i tendencją do upraszczania informacji, o czym specjaliści czasami zdarzają się zapominać), ale bardzo słusznie dostrzega ich negatywny wpływ na zdrowie. W końcu z jakiegoś powodu ludzie pukają się w głowę, kiedy zapytać ich, czy pozwalają swoim dziesięcioletnim dzieciom pić kawę. Warto jednak przyjrzeć się jednak powadze zagrożenia, bo, ludzie mają skłonności do przesadnego reagowania. H.G. Wells świadkiem. Popatrzmy na to krytycznym okiem: Za przykład niech posłuży nam prototypowy napój, czyli Red Bull. Pakowany jest w puszki o pojemności 250 ml, zawierając przy tym ok. 32 mg kofeiny. Nie przeliczajmy jednak tego na kawę, bo tej dzieci nie piją. Spożywają jednak inne rzeczy zawierające kofeinę lub podobne substancje z grupy metylksantyn. A konkretnie czekoladę i Coca-Colę (lub analogiczne napoje, np.: Pepsi). Czekolada zawiera teobrominę, przy czym jej obecność jest uzalezniona od ilości czystej miazgi kakaowej - w czekoladzie słodkiej jest jej ok. 20 mg, w gorzkiej 90% - nawet do 75 mg (aczkolwiek ta ostatnia jest raczej przysmakiem koneserów z racji piekielnie gorzkiego smaku). Średnio - 40 mg w zwykłej "deserowej". Teraz Coca-Cola. Tu już jest znacznie gorzej. Napój ten zawiera przeciętnie 100-120 mg kofeiny na litr płynu (plus 100-120 g cukró, co wyczerpuje dzienny limit węglowodanów dla dorosłego nie wykonującego pracy fizycznej). Jasne, jest Coca-Cola bezkofeinowa, ale czy ktoś z was, mili czytelnicy, interesował się tym? A jeśli się interesował, to czy zwrócił uwagę, ilu ma naśladowców? Bo z moich doświaczeń wynika, że o ile ludzie interesują się zawartością cukru lub środków słodzących, to na kofeinę malo kto zwraca uwagę. Innymi słowy - dziecko, które pije litr Coca-Coli i zjada 100 g produktów czekoladowych dziennie (żaden wyczyn dla młodego człowieka). Spożywa pi razy oko 150 mg kofeiny, czyli odpowiednik _5 średnich napojów energetycznych_. Jak zatem widać, spożywanie sporych ilości kofeiny przez dzieci trwa od około 20 lat. W żadnym razie nie mówię, że nie wymaga to reakcji (otyłość i choroby układu krążenia wśród obecnych 40-latków to bardzo poważny problem zdrowotny). Po prostu należy pamiętać, że nie jest to żadne "całkowicie nowe zagrożenie" lecz coś, co jest znane od dawna. Oczywiście napoje energetyczne stanowią kolejene popularne źródło kofeiny, więc dziecko, które codziennie (lub często) pije Colę, je czekoladę i dodatkowo popija to napojami energetycznymi może mieć kłopoty, od nadwagi poczynając (wbrew powszechnej anegdocie, najbardziej tuczącym produktem fast-foodowym są właśnie słodzone napoje) i rodzice powinni uważać, co robią ich dzieci. Rodzice, nie państwo. Dlatego warto prostować fakty zanim władzy strzeli do głowy reglamentowanie produktów w imię "walki z nowym zagrożeniem". Wracając jeszcze do wypowiedzi prof. Jędrzejki z MCZU, moda na picie napojów energetycznych może się faktycznie wiązać z pewnymi skłonnościami do uzależnień, ale nie chcę tu wyręczać dziennikarzy GW. Odpowiedz Link Zgłoś
rockville Re: Szatan w puszce 07.02.11, 18:16 Artykul o problemie ktorego nie ma. Poczekajmy do sierpnia, benzyna bedzie kosztowac 7 zlotych/litr i tylko 5 uczniow bedzie przychodzilo do szkoly pijac Redowego Bulla ! Odpowiedz Link Zgłoś
sahara37 Uczeń pije złą energię 07.02.11, 21:00 A jakie napoje są dostępne w automacie na korytarzu ,,GW''? Sok z brzozy? Woda z lodowca? Jakiego rodzaju napoje dziennikarze ,,GW'' piją kilka razy w tygodniu? Odpowiedz Link Zgłoś
wozi-woda Re: Uczeń pije złą energię 07.02.11, 21:45 A co, wiesz coś o zatrudnianiu dzieci w redakcjach GW? (głąbie) Odpowiedz Link Zgłoś
sahara37 Re: Uczeń pije złą energię 07.02.11, 22:05 A dlaczego dzieci? Ja pytam o napoje dostępne w automacie w redakcji ,,GW'', nie o dzieci (głąbie). Odpowiedz Link Zgłoś
levy Re: Uczeń pije złą energię 08.02.11, 08:22 sahara37 napisała: > A dlaczego dzieci? Pomyśl chwilę - to nie boli. Nawet nie chce mi się tłumaczyć o co chodziło wozi-wodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
madiba Uczeń pije złą energię 07.02.11, 23:26 w szwecji takie napoje sa zakazane dla dzieci pozniej 15-go czy 16-go roku zycia. zakaz jest przestrzegany przez sprzedawcow. Odpowiedz Link Zgłoś
rockville Re: Uczeń pije złą energię 07.02.11, 23:52 Czy slyszeliscie o wypadkach, kiedy uczennice robily lodzika za Rudego Bula ? Odpowiedz Link Zgłoś
baalsaack Uczeń pije złą energię 09.02.11, 17:03 Wszystkie środki psychoaktywne, a zwłaszcza uzależniające, powinny być niedostępne dla dzieci. Także napoje "energetyczne". A czy sprzedawać je należy od 18 lat, czy wcześniej, to kwestia dyskusyjna. Odpowiedz Link Zgłoś
weishaupt Re: Uczeń pije złą energię 09.02.11, 21:20 Jednym słowem, czekolada, herbata, yerba i Coca-cola mają być niedostępne dla osób niepełnoletnich? Zważ jeszcze na fakt, że np.: tauryna jest od pewnego czasu dodawana do odżywek dla najmłodszych dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
baalsaack Re: Uczeń pije złą energię 10.02.11, 00:11 Czekolada może nie, ale akurat co do Coca-coli - warto by się zastanowić. Z tym że, jak napisałem, niekoniecznie dla "niepełnoletnich", ale po prostu poniżej pewnego wieku - może 13 lat? Albo niech będzie i 10? Odpowiedz Link Zgłoś
nil739 Uczeń pije złą energię 15.02.11, 09:18 www.rynekzdrowia.pl/Nauka/USA-uwaga-na-napoje-energetyczne,106366,9.html Odpowiedz Link Zgłoś