Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy

11.02.11, 07:33

Przeciez celem testowego lotu mialo byc tylko ustalenie, czy zaloga byla w stanie wykonac odejscie w rzeczywistych warunkach w jakich podchodzila, czy nie!!!
Miller sformulowal to przeciez tak: " Eksperyment może odpowiedzieć na pytanie, dlaczego pilotom, którzy 10 kwietnia w ostatniej fazie lotu chcieli poderwać maszynę, to się nie udało.".
Tej odpowiedzi nie jest w stanie udzielic zaden wyswietlacz, ani zepsuty, ani nawet sprawny! Poza tym te odpowiedz juz znamy!
A co do prawdziwosci slow Millera, ze lot testowy musi z powodu "usterki wyswietlacza" byc opozniony o 6 tygodni - to moge tylko z ubolewaniem potwiedzic swoja opinie o nim jako o ignorancie wyposazonym na domiar nieszczescia w maksimum zlej woli do tego stopnia, ze we wszystkich swoich oswiadczeniach publicznych posuwa sie do ordynarnych klamstw!
Nie wiem tylko, czy w te wlasciwosci wyposazyla go natura, czy jest to sztuczny produkt wyproduktowany na zamowienie!
Przy tej drugiej ewentualnosci chcialbym bardzo wiedziec - czyje?!

Jako technik elektronik od lat 35 znam sie dobrze na wszystkich typach wyswietlaczy, poczynajac od lampowych typu "nixie", poprzez fluorescencyjne, seven-segment LED panel, LCD, TFT, CRT, a na plazmowych ekranach konczac i z mojej wieloletniej praktyki wynika, ze wymiana wadliwego wyswietlacza wymaga od 10 minut do kilku godzin maksimum!
Wymienialem w swej praktyce zawodowej setki (o ile nie tysiace) wyswietlaczy wszelkich mozliwych typow w wielu rozmaitych typach urzadzen i sprzetu!
Jesli nawet wymiana wymaga sprowadzenia takiego wyswietlacza od producenta, a brak wyswietlacza moglby spowodowac przestoj kosztownego sprzetu w rodzaju czolgu, okretu lub samolotu - to wiadomo, ze w tej chwili na calym swiecie jest stosowana praktyka 24-72-godzinnych przesylek ekspresowych z najodleglejszych zakatkow globu!
Wiec pitolenie pana Millera o 6-tygodniowej zwloce jest kolejnym ordynarnym klamstwem, na ktore Polacy nie powinni pozwolic!
Pan Miller od maja zeszlego roku, a wiec od momentu, w ktorym premier Tusk postawil go na czele komisji, w sposob bardzo niechlubny zapisal sie w naszej pamieci i swiadomosci wieloma oczywistymi i niekiedy wrecz smiesznymi i zenujacymi klamstwami, na ktore nie mozna nawet nabrac srednio rozgarnietego ucznia klasy szostej!
Wydaje sie wiec, ze czyni to na specjalne zamowienie i osmiesza sie w tak zenujacy sposob przekonany, ze czyni to "w imie jakiejs SLUSZNEJ SPRAWY"!
Jest najwyzszy czas, zeby Polacy dowiedzieli sie, jaka to jest "sluszna sprawa" - chyba ze ma to celowo doprowadzic do totalnej zapasci w funkcjonowaniu panstwa i upadku calego gabinetu jeszcze przed wyborami (nawet przyspieszonymi).
Wyglada na to, ze zmagaja sie w naszym kraju jakies ciemne moce, z czego opinia publiczna instynktownie zdaje sobie sprawe, ale niestety wyglada na to, ze wynik tych zmagan bedzie dla wszystkich Polakow bardzo nieprzyjemnym zaskoczeniem, bo sily, ktore sie zmagaja, nie panuja juz nad przebiegiem i tylko walcza do upadlego o jakis blizej nieznany wynik nie liczac sie juz z niczym!!!
Na obecnym etapie szalbierstw, jakie sie nam serwuje - sprawa moim zdaniem kwalifikuje pana Millera do natychmiastowej dymisji za bezczelne oklamywanie opinii publicznej, a decydentow odpowiadajacych za gotowosc techniczna sprzetu pozostajacego na wyposazeniu 36 spec-pulku do natychmiastowego zwolnienia z zajmowanych dobrze platnych stanowisk za nieudolnosc!
To tak na poczatek!
Czy jest jakas prokuratura w Polsce, ktora jest w stanie w trybie ekspresowym zajac sie tymi osobami?
Moze odwiesic stan spoczynku prokuratorowi Swieczkowskiemu, bo przeciez z pewnoscia od jakiegos czasu nieco sie nudzi!


    • kc2iqf Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 11.02.11, 07:34
      Przeciez celem testowego lotu mialo byc tylko ustalenie, czy zaloga byla w stanie wykonac odejscie w rzeczywistych warunkach w jakich podchodzila, czy nie!!!
      Miller sformulowal to przeciez tak: " Eksperyment może odpowiedzieć na pytanie, dlaczego pilotom, którzy 10 kwietnia w ostatniej fazie lotu chcieli poderwać maszynę, to się nie udało.".
      Tej odpowiedzi nie jest w stanie udzielic zaden wyswietlacz, ani zepsuty, ani nawet sprawny! Poza tym te odpowiedz juz znamy!
      A co do prawdziwosci slow Millera, ze lot testowy musi z powodu "usterki wyswietlacza" byc opozniony o 6 tygodni - to moge tylko z ubolewaniem potwiedzic swoja opinie o nim jako o ignorancie wyposazonym na domiar nieszczescia w maksimum zlej woli do tego stopnia, ze we wszystkich swoich oswiadczeniach publicznych posuwa sie do ordynarnych klamstw!
      Nie wiem tylko, czy w te wlasciwosci wyposazyla go natura, czy jest to sztuczny produkt wyproduktowany na zamowienie!
      Przy tej drugiej ewentualnosci chcialbym bardzo wiedziec - czyje?!

      Jako technik elektronik od lat 35 znam sie dobrze na wszystkich typach wyswietlaczy, poczynajac od lampowych typu "nixie", poprzez fluorescencyjne, seven-segment LED panel, LCD, TFT, CRT, a na plazmowych ekranach konczac i z mojej wieloletniej praktyki wynika, ze wymiana wadliwego wyswietlacza wymaga od 10 minut do kilku godzin maksimum!
      Wymienialem w swej praktyce zawodowej setki (o ile nie tysiace) wyswietlaczy wszelkich mozliwych typow w wielu rozmaitych typach urzadzen i sprzetu!
      Jesli nawet wymiana wymaga sprowadzenia takiego wyswietlacza od producenta, a brak wyswietlacza moglby spowodowac przestoj kosztownego sprzetu w rodzaju czolgu, okretu lub samolotu - to wiadomo, ze w tej chwili na calym swiecie jest stosowana praktyka 24-72-godzinnych przesylek ekspresowych z najodleglejszych zakatkow globu!
      Wiec pitolenie pana Millera o 6-tygodniowej zwloce jest kolejnym ordynarnym klamstwem, na ktore Polacy nie powinni pozwolic!
      Pan Miller od maja zeszlego roku, a wiec od momentu, w ktorym premier Tusk postawil go na czele komisji, w sposob bardzo niechlubny zapisal sie w naszej pamieci i swiadomosci wieloma oczywistymi i niekiedy wrecz smiesznymi i zenujacymi klamstwami, na ktore nie mozna nawet nabrac srednio rozgarnietego ucznia klasy szostej!
      Wydaje sie wiec, ze czyni to na specjalne zamowienie i osmiesza sie w tak zenujacy sposob przekonany, ze czyni to "w imie jakiejs SLUSZNEJ SPRAWY"!
      Jest najwyzszy czas, zeby Polacy dowiedzieli sie, jaka to jest "sluszna sprawa" - chyba ze ma to celowo doprowadzic do totalnej zapasci w funkcjonowaniu panstwa i upadku calego gabinetu jeszcze przed wyborami (nawet przyspieszonymi).
      Wyglada na to, ze zmagaja sie w naszym kraju jakies ciemne moce, z czego opinia publiczna instynktownie zdaje sobie sprawe, ale niestety wyglada na to, ze wynik tych zmagan bedzie dla wszystkich Polakow bardzo nieprzyjemnym zaskoczeniem, bo sily, ktore sie zmagaja, nie panuja juz nad przebiegiem i tylko walcza do upadlego o jakis blizej nieznany wynik nie liczac sie juz z niczym!!!
      Na obecnym etapie szalbierstw, jakie sie nam serwuje - sprawa moim zdaniem kwalifikuje pana Millera do natychmiastowej dymisji za bezczelne oklamywanie opinii publicznej, a decydentow odpowiadajacych za gotowosc techniczna sprzetu pozostajacego na wyposazeniu 36 spec-pulku do natychmiastowego zwolnienia z zajmowanych dobrze platnych stanowisk za nieudolnosc!
      To tak na poczatek!
      Czy jest jakas prokuratura w Polsce, ktora jest w stanie w trybie ekspresowym zajac sie tymi osobami?
      Moze odwiesic stan spoczynku prokuratorowi Swieczkowskiemu, bo przeciez z pewnoscia od jakiegos czasu nieco sie nudzi!
      • strikemaster Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 11.02.11, 07:39
        > Jako technik elektronik od lat 35 znam sie dobrze na wszystkich typach wyswietl
        > aczy, poczynajac od lampowych typu "nixie", poprzez fluorescencyjne, seven-segm
        > ent LED panel, LCD, TFT, CRT, a na plazmowych ekranach konczac i z mojej wielol
        > etniej praktyki wynika, ze wymiana wadliwego wyswietlacza wymaga od 10 minut do
        > kilku godzin maksimum!

        Samolot to nie chiński odtwarzacz mp3.
        • lolopiekny Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 11.02.11, 08:08
          a żarówka to nie radiokompas
      • cmoscmos Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 11.02.11, 08:42
        " Jako technik elektronik od lat 35 znam sie dobrze na wszystkich typach wyswietlaczy, poczynajac od lampowych typu "nixie", poprzez fluorescencyjne, seven-segment LED panel, LCD, TFT, CRT, a na plazmowych ekranach konczac i z mojej wieloletniej praktyki wynika, ze wymiana wadliwego wyswietlacza wymaga od 10 minut do kilku godzin maksimum!"

        A o jakichkolwiek procedurach, protokołach, certyfikatach, wymaganiach itd. to nawet nie słyszałeś. Na pewno robisz za serwisanta w elektronice konsumpcyjnej, o niczym poważniejszym nie masz pojęcia.
        • ducks_arse Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 11.02.11, 18:03
          cmoscmos napisał:

          > " Jako technik elektronik od lat 35 znam sie dobrze na wszystkich typach wys
          > wietlaczy, poczynajac od lampowych typu "nixie", poprzez fluorescencyjne, seven
          > -segment LED panel, LCD, TFT, CRT, a na plazmowych ekranach konczac i z mojej w
          > ieloletniej praktyki wynika, ze wymiana wadliwego wyswietlacza wymaga od 10 min
          > ut do kilku godzin maksimum!
          "
          >
          > A o jakichkolwiek procedurach, protokołach, certyfikatach, wymaganiach itd. to
          > nawet nie słyszałeś. Na pewno robisz za serwisanta w elektronice konsumpcyjnej,
          > o niczym poważniejszym nie masz pojęcia.
          Dlaczego zarzucacie "kc2iqf ", że się nie zna na problematyce elektroniki lotniczej??? Jako PiSuar, tak jak jego idole: jarkacz i maciora zna się na wszystkim, jestem przekonany, że mógłby nam udowodnić że zawiodła nie tylo elektronika i żle wykonany remont, dzięki któremu byle 20 cm średnicy brzózka spowodowała upadek samolotu, ale także fakt, że to był z pewnościa zamach na wspaniały żywot PiSdęta Tysiąclecia.
      • pzgr Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 11.02.11, 09:43
        to weź lutownicę i młotek idź do Millera i zaproponuj swoje usługi.

        a jeżeli chodzi o dostawy części w 24h to kup sobie samochód, popsuj coś i jedź do serwisu.
        poczekasz np. 14 dni na dostawę klamki.
    • zbyszek.bejach Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 11.02.11, 08:21
      do kc2iqf
      Również mam 30-letnie doświadczenie w elektronice i zgadzam się z Tobą, że wyświetlacz jest pretekstem dla odwleczenia raportu. Tyle że zdaj sobie sprawę , że kwestie techniczne tym wypadku nie mają żadnego znaczenia. Kaczyński wykonał świetną robotę i tak przygotował znaczną część społeczeństwa, że żadna opinia prowadzących dochodzenia nie ma racji bytu. Jedyną akceptowalną jest " Tak , to ja i Premier Tusk odpowiadamy za katastrofę". Nie pomogą tu żadne eksperymenty, żadni eksperci czy to z Boliwii, czy USA. Dla środowiska Kaczyńskiego prawda jest nieistotna, ważne jest żeby zohydzić obecnie rządzących. Zastanów się sam czy nigdy w życiu nie zdarzyło się tak, że przyznałeś rację oponentowi, ale tylko przed samym sobą? Nie będę cytował i przypominał całego steku bzdur i argumentów, które były wysyłane do społeczeństwa. Szkoda i Twojego i mojego czasu.
      • lolopiekny Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 11.02.11, 10:04
        a jeszcze nie dawno mówiliście, że Kaczyński i PIS to idioci i PO nie ma z kim przegrać :D
        Czyżby jednak jakieś refleksje przed samym sobą oczywiście ? buchahahaaaaaaa
        • hilary34 Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 11.02.11, 12:40
          nie ciesz się tak, jesteś produktem 'świetnej roboty', która jest poza tym bardzo prosta w wykonaniu, bo bazuje na betonie intelektualnym, bez urazy...
    • koloratura1 Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 11.02.11, 10:04
      Mój osobisty mąż - wprawdzie tylko inżynier mechanik, ale ponoć bardzo dobry - ofiarował się tę nieszczęsną żaróweczkę wymienić osobiście i to - od ręki.
      Nawet - w tym celu - na własny koszt przyjedzie z Wrocławia do Warszawy...

      I żaróweczkę też zafunduje, o!
      • cmoscmos Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 11.02.11, 11:35
        " Mój osobisty mąż - wprawdzie tylko inżynier mechanik, ale ponoć bardzo dobry - ofiarował się tę nieszczęsną żaróweczkę wymienić osobiście i to - od ręki. Nawet - w tym celu - na własny koszt przyjedzie z Wrocławia do Warszawy...
        I żaróweczkę też zafunduje, o!
        "

        I spodziewa się, że po tej wymianie bez żadnych papierów i uprawnień samolot dostanie niezbędne certyfikaty? Może on i dobry inżynier mechanik ale nic certyfikowanego w życiu swoim nie robił.
        • koloratura1 Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 11.02.11, 16:17
          cmoscmos napisał:

          > I spodziewa się, że po tej wymianie bez żadnych papierów i uprawnień samolot do
          > stanie niezbędne certyfikaty?

          Naturalnie, że się nie spodziewa, ale po chusteczkę jakieś tam certyfikaty?
          Chodzi przecież o sprawdzenie czegoś, co i tak nie ma żadnego znaczenia...

          Przecież wszyscy wszystko i tak wiedzą:
          - jedni, że lądowano - ze skutkiem widomym - we mgle na czymś, odrobinę tylko lepszym niż pierwsze z brzegu kartoflisko;
          - inni, że Tusk z Putinem, przy pomocy sztucznej mgły (np. z pary z wody, gotującej się w tysiącach żołnierskich menażek) oraz siatki na motyle, doprowadzili do tego, do czego doprowadzili...

          Są jeszcze różne pomysły pośrednie, ale i tak każdy zostanie przy własnym zdaniu.
          • cmoscmos Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 11.02.11, 19:49
            "naturalnie, że się nie spodziewa, ale po chusteczkę jakieś tam certyfikaty?""

            No pewnie że niepotrzebne, tak samo jak jakieśtam bzdurne procedury przy lądowaniu, uprawnienia, jasny podział kompetencji czy ćwiczenia na symulatorze.

            Certyfikaty (tak jak procedury itd) potrzebne są po to, żeby samoloty nie spadały. No ale kto by się tam tym przejmował, alleluja i do przodu. A pan Ziutek bez przeszkolenia i uprawnień wymieni bez zaglądania do instrukcji serwisowej wyświetlacz na niecertyfikowany. Przecież nic stać się nie może, nasze orły to i na drzwiach od stodoły z bezpiecznikami drutem naprawionymi.
            A potem i tak się zwali na Putina i Rosjan.
            • rozenek_taki Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 12.02.11, 02:38
              Podobno nawet żeby wymienić w tym gracie świetlówkę w kilblu muszą ściągać Rosjan ...

            • koloratura1 Nie szkoda forsy na kretyńskie testy? 12.02.11, 08:26
              ...Z żaróweczką lub bez?

              cmoscmos napisał:

              > "naturalnie, że się nie spodziewa, ale po chusteczkę jakieś tam certyfikaty?
              > "
              "
              >
              > No pewnie że niepotrzebne, tak samo jak jakieśtam bzdurne procedury przy lądowa
              > niu, uprawnienia, jasny podział kompetencji czy ćwiczenia na symulatorze.

              Co ma piernik do wiatraka?

              > Certyfikaty (tak jak procedury itd) potrzebne są po to, żeby samoloty nie spada
              > ły. No ale kto by się tam tym przejmował, alleluja i do przodu. A pan Ziutek be
              > z przeszkolenia i uprawnień wymieni bez zaglądania do instrukcji serwisowej wyś
              > wietlacz na niecertyfikowany.

              Nie zauważyłeś, że - w tym wypadku - jest już "po herbacie" i żadne żaróweczki, nawet certyfikowane, nic nie pomogą? I na żadne pytanie odpowiedzi nie dadzą?

              > Przecież nic stać się nie może, nasze orły to i n
              > a drzwiach od stodoły z bezpiecznikami drutem naprawionymi.

              I, oczywiście, test z idealną żaróweczką na pewno wpłynie na zmianę "światopoglądu".:)

              > A potem i tak się zwali na Putina i Rosjan.

              A oni uznają to (podobnie jak reszta świata), za nasze "machanie palcem w bucie", co - oczywiście - oleją równo.
              • rozenek_taki Re: Nie szkoda forsy na kretyńskie testy? 12.02.11, 14:26
                A ile forsy zmarnowano przez ten piknik wyborczy do Smoleńska? Byłoby z tego kilka nowych bardzo dobrych samolotów ...


              • cmoscmos Re: Nie szkoda forsy na kretyńskie testy? 12.02.11, 17:39
                "Nie zauważyłeś, że - w tym wypadku - jest już "po herbacie" i żadne żaróweczki, nawet certyfikowane, nic nie pomogą? I na żadne pytanie odpowiedzi nie dadzą?"

                Nic nie rozumiesz. Żeby wyniki doświadczenia były niepodważalne samolot musi być w takim samy stanie sprawności jak ten co się rozbił. A mierzy się to właśnie odpowiednim poziomem certyfikatu.
                • koloratura1 Nie tędy droga 13.02.11, 08:20
                  cmoscmos napisał:

                  > Nic nie rozumiesz. Żeby wyniki doświadczenia były niepodważalne samolot musi być
                  > w takim samy stanie sprawności jak ten co się rozbił. A mierzy się to właśnie
                  > odpowiednim poziomem certyfikatu.

                  To, akurat, rozumiem doskonale, tylko nie wiem komu do czego potrzebna ta wiedza ("wyniki doświadczenia"), w dodatku - zdobywana za nasze ciężkie pieniądze. (Jak byśmy już nie dość wydali na ten smoleński cyrk.)
                  Bo chyba nie do wykorzystania w przyszłości - sprawa CASY czegoś dowodzi...
    • he1ku Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 11.02.11, 13:50
      Tak zagolopowaliście się,że prawdziwy temat tego newsu został pominięty.Po cholerę sprowadzać do Polski ten złom leżący na lotnisku w Smoleńsku.Chyba po to by wydać kupę forsy i tak biednych rodaków i po to by zaspokoić ambicję małego prezesa( bo jego brat w nim zginął).Paranoja. Człowiek jak widać z jego zachowania i słów ,nie najlepszej kondycji psychicznej więc dlaczego mamy ustępować jego fobiom.
      • koloratura1 W ogóle - jak śmiesz?! :) 11.02.11, 16:22
        he1ku napisał:

        > Po cholerę sprowadzać do Polski ten złom leżący na lotnisku w Smoleńsku.

        No coś Tyyy???!!!
        Przecież to najświętsza relikwia!
        O!
    • normalny8 Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 11.02.11, 20:37
      Posłuchaj monterze podzespołów elektronicznych!
      Może i wymieniłeś tysiące wyświetlaczy, może je sprowadzasz ChRL /Chińskiej Republiki Ludowej/, ale zrozum jedną rzecz - a mianowicie to, że wymiany tego wyświetlacza może dokonać tylko i wyłącznie producent. On daje gwarancję, że to nie zawiedzie /to się nazywa certyfikat/. Musi dokonać odpowiedniej adnotacji w dokumentach maszyny. I zgodnie z przepisami tylko on może dokonać tej wymiany, chociażby robił to przecinakiem i młotkiem. To dla niego jest zagwarantowana ta wymiana. A domorosłych elektroników, wybacz ale do samolotów się nie dopuszcza. I na całe szczęście!
    • hrabiatobayski Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 11.02.11, 21:56
      Jestem amatorem, ale juz w 1980 roku zbudowalem ze starego terminalu swoj pierwszy komputer na mikroprocesorze Zilog Z80 majac za soba "zabawy" z ukladami DTL, TTL i nastepnych generacji!
      W 1983 wypatroszylem swego niekompatybilnego w pelni NEC APC-III i wbudowalem w niego wlasny system oparty na 286 + 287 (math coprocessor)! Od tamtego czasu nigdy juz nie kupilem fabrycznego komputera!
      Chcialbym porozmawiac na temat cyfrowej elektroniki uzytkowej i przemyslowej, automatyki i wyswietlaczy cyfrowych wszelkich typow z ktorymkolwiek z tych, co sie tu wypowiadaja pogardliwie o "domoroslych" majster-klepkach i przetestowac ich wiedze w temacie oraz sprawdzic, czy ich "wiedza" wykracza poza ogolna znajomosc chinskich gadgetow MP3!
      Sam slucham wylacznie przez wysokiej klasy glosniki, sluchawkami sie nie kalam, wzmacniaczy uzywam od "dyskretnych" Sansui z seri AU wzwyz a przedwzmacniaczy Onkyo Integra 3060 oraz Kenwood L-07C i Nikko Beta 40!
      Dlaczego o tym wspominam!
      Ano dlatego, ze kazdy taki komponent mojego ekwipunku stereo czy systemu komputerowego znam na wylot i potrafie naprawic i usprawnic, a zaden nowy czy nieznany model jakiegokolwiek urzadzenia elektronicznego nie stanowi dla mnie zagadki czy problemu!
      Podobnie albo nawet lepiej jest zapewne w przypadku tego technika-elektronika z 35-letnia praktyka i jeszcze jednej lub dwoch osob, ktore w miare fachowo sie tu wypowiedzialy!
      Do czego zmierzam?
      Ano do tego, ze zyje w Polsce co najmniej kilkadziesiat tysiecy osob, ktorych wiedzy i doswiadczeniu slowa Millera o uszkodzonym wyswietlaczu po prostu uragaja!
      Nawet jesli komus zalezy na fabrycznych certyfikatach i papierowych "podkladkach" - to nic nie stoi na przeszkodzie, zeby technik z Samary czy Wnukowa w ciagu kilku godzin pojawil sie w Warszawie z wyswietlaczem w zebach i odpowiednim certyfikatem i tego samego dnia, juz po wymianie, odlecial z powrotem!
      Chyba, zeby go Miller z wdziecznosci zaprosil na kolacje!
      Ale Miller sie na takich subtelnosciach nie zna!
      Wie tylko - jak klamac!
      Generalnie mozna powiedziec, ze skoro calkowite koszty wycieczki do Smolenska, jakie ponieslismy, ponosimy i bedziemy ponosic przez dlugie lata siegna wedle wstepnych wyliczen kwoty pol miliarda - wiec jest zdumiewajace, ze ktos, kto przemawia do nas usteczkami Millera zadecydowal w imie swych wrednych kalkulacji, ze narod i tak zaplaci, nawet wtedy, kiedy mu bedzie chlustal pomyjami w twarz!
      Nawet "za komuny" zarzadcy owczesnego "kondominium" nie posuwali sie do takiej bezczelnosci!
      Bo byli chowani w czasach, gdy zwykla przyzwoitosc oraz osobista godnosc byly jeszcze w cenie!
      • cmoscmos Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 11.02.11, 22:46
        "Jestem amatorem"

        Dokładnie. Ale może chociaż coś o uprawnieniach elektrycznych czytałeś? Takich na wyżej niż 0,4 kV? Bo nawet tam nie wystarcza jedna osoba. Oprócz tego kto bezpośrednio coś robi potrzebny jest ktoś kto wyda mu pozwolenie i sprawdzi. A sprawdzenie też nie polega na tym, że ktoś spyta "Dobrze zrobiłeś, Wania?".

        "Ano dlatego, ze kazdy taki komponent mojego ekwipunku stereo czy systemu komputerowego znam na wylot i potrafie naprawic i usprawnic"

        A przyjmiesz odpowiedzialność za życie kilkudziesięciu osób jak twoje usprawnienie w krytycznym momencie zawiedzie? Ty w ogóle nie myślisz w takich kategoriach. Amator jesteś po prostu.
      • hilary34 Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 12.02.11, 20:39
        @hrabiatobayski, bez urazy, ale cała ta wiedza bez autoryzacji producenta urządzenia nie zrobi z ciebie serwisanta
    • hrabiatobayski Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 12.02.11, 01:08
      Mysle, ze zagnaliscie sie sami w kozi rog albo jestescie wynajetymi w celu jego ochrony platnymi halabardnikami Millera!
      Przeciez po pierwsze - ten samolot caly czas WYKONUJE LOTY i jakos nikt sie o "certyfikaty" ani o zycie pilotow nie martwi!
      Po drugie - niesprawny jest tylko display, natomiast sensory, uklad przetwarzacza danych, uklad zasilania i drivery sa sprawne! Bo przeciez ta "usterka" polega - wedle slow Millera - na tym, że "zmienił się kolor wyświetlacza jednego z urządzeń, choć wskazania tego urządzenia są poprawne"!!!
      Przeciez to sa czyste kpiny!
      Moze Wy lubicie byc robieni w konia przez klamiacych na zamowienie urzednikow panstwowych! Ale ja nie!!!
      Kiedy w lipcu ubieglego roku Miller udzielil wywiadu w sprawie prowadzonego pod jego swiatlym kierownictwem sledztwa - to na jednym z forow pojawil sie niedlugo potem nastepujacy komentarz, ktory byl na tyle interesujacy i trafny, ze go zachowalem:

      >>Miller - odkad ma okazje udzielac sie publicznie - dal sie poznac jako notoryczny klamca, ktory sam siebie nie szanuje, wiec zapewne tkwi w przekonaniu, ze inni na szacunek tez nie zasluguja!
      Normalny czlowiek, jesli ma do czynienia z innymi ludzmi - przyjmuje zalozenie, ze maja oni CO NAJMNIEJ taka sama zdolnosc percepcji, analizy faktow i wyciagania wnioskow, a wiec poziom inteligencji - jak on sam!
      Oczywiscie w zaleznosci od poziomu wlasnego - to kryterium "CO NAJMNIEJ" jest lokowane przez delikwenta na roznych "progach wyjsciowych"!
      Einstain lokowal zapewne poziom swoich ewentualnych partnerow intelektualnych bardzo wysoko, a ktos chory na zespol Downa bedzie w stanie sobie wyobrazic tylko przedzial inteligencji partnera miedzy poziomem gruntu a wlasnym!
      W przypadku Millera - gdy sie wezmie pod uwage smiesznie niski poziom jego klamliwych wypowiedzi, ktore zazwyczaj sa w stanie rozbawic przecietnie rozgarnietego 12-latka - zachodzi zatem domniemanie, ze nie jest on zdolny do wyobrazenia sobie odbiorcy jego slow, ktory bylby na poziomie na przyklad maturzysty z aspiracjami, by studiowac na przyklad chemie, akustyke czy elektronike, nie mowiac juz o tych, co sie wybieraja na fizyke teoretyczna i wygrali po drodze pare olimpiad fizycznych dla uczniow szkol srednich, a przy okazji sa na przyklad zaawansowani w akrobacji lotniczej!
      Zdumiewa na przyklad pycha i megalomania pana Millera, ktora siega zenitu, gdy mowi:

      "- Gdy ktoś zarzuci - sfałszowali, odpowiem - mogę taką cenę zapłacić. Dla historii oryginał zostanie w szafie. I ktoś kiedyś będzie musiał powiedzieć: Miller nie sfałszował. Cena podejrzenia o sfałszowanie nie jest dla mnie za wysoka. Komisja stosuje standardy międzynarodowe i nie ma takiej praktyki, by publikować wszystkie szczegóły nagrań z czarnych skrzynek."
      Pozwole sobie tu zauwazyc, ze docierajace do p. Millera i pozostajace w jego dyspozycji informacje oraz zaufanie opinii publicznej nie sa jego prywatnymi "srodkami platniczymi", wiec powyzsze oswiadczenie jest zdumiewajacym nietaktem i przekroczeniem kompetencji i uprawnien urzednika panstwowego!
      Zdarzaly sie oczywiscie przypadki w swiatowej polityce, gdy prezydenci panstw "brali cos na siebie", ale ze strony urzedujacego ministra, ktory jutro moze byc odwolany, tego typu postawa to uzurpacja i megalomania!
      Nikt przeciez Millera nie upowaznil, zeby wystepowal w roli straznika swietego ognia historii!
      Wiec oczekujemy wiekszego szacunku i zaufania do opinii publicznej, a zwlaszcza wytlumaczenia sie z innej wypowiedzi :
      "Pełny zapis nagrań poznają tylko członkowie komisji".
      Miller wyjaśnił, że zrozumienie sensu wszystkich słów z ostatnich 30 minut lotu przekracza możliwości przeciętnego zjadacza chleba.
      Nie umiem sobie wyobrazic powodow, dla ktorych p. Miller siebie uwaza za "nieprzecietnego zjadacza chleba", a odmawia tej "rangi" wielu ludziom, ktorzy chocby z racji zawodu lub zainteresowan od dawna maja taka wiedze na temat na przyklad czyszczenia zapisow fonicznych czy pilotazu, o jakiej p. Miller nigdy nie bedzie nawet mogl zamarzyc!!!
      Polska ani ministerstwo, na ktorego czele w dowod zaufania premiera Tuska zostal postawiony - to nie jest prywatny folwark p. Millera, a reczne sterowanie to przezytek z innej epoki, o czym p. Miller jakby zapomnial!
      Nie ma rzeczy wiecznych i - jak wiadomo - dluzej klasztora niz przeora! Wiec i p. Miller moze nagle znalezc sie poza rzadem, jesli do funkcji w tym rzadzie nie dorasta!
      Wyglada na to ze pan Miller, ktory w wymiarze historycznym jest zaledwie mizernym administracyjnym wyrobnikiem, juz sie sam lokuje na regałach historii na dowolnie wybranej przez siebie i jakby juz zaklepanej półce!
      Niech jednak bardzo uważa, żeby nie zostal szybko pokryty kurzem albo żeby jego teczka nie została przez sprzataczki historii przeznaczona wkrotce na przemial!
      Ten wywiad Millera z lipca ubieglego roku uzasadnia moja teze o jego dalece niewystarczajacych kwalifikacjach do oceny poziomu i sprawnosci postrzegania swiata przez innych ludzi, zmuszanych poniekad do sluchania jego zdumiewajaco prymitywnych i niekiedy wrecz smiesznych oswiadczen, ktore wyglasza z tak prostackim zadeciem, ze wiekszosc Polakow postrzega je jako belkot osoby niekompetentnej i postawionej na czele tak waznego resortu i tak waznej komisji przez oczywista pomylke!<<
      Nie wiem, czy trzeba Wam przedstawic wiecej dowodow na bezczelnosc tego czlowieka!
      Ale - jak widac - albo Wam to wszystko wisi, albo jestescie ludzmi tego samego pokroju i w duchu sie cieszycie, ze ktos, z kim jestescie "jednej krwi" nareszcie moze Polakom pluc w twarze!
      Moje gratulacje!
      Ale nie jest mi z Wami "po drodze"!

      A tak w ogole - jak jest napisane wyzej - cale sledztwo i badanie okolicznosci katastrofy "jest w rękach ludzi, którym zależy na prawdzie i którzy nie dostosowują żadnego ze swych obowiązków do jakiejkolwiek innej okoliczności" - oświadczył wczoraj szef MSWiA Jerzy Miller.
      I to jest prawda, cala prawda i tylko prawda!
      • hilary34 Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 12.02.11, 20:43
        ech, następny specjalista od całej prawdy

        ______________________________________
        BTW płatny halabardnik Millera, hmm.. brzmi interesująco... gdzie składa się aplikacje?
    • hrabiatobayski Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 12.02.11, 21:50
      hilary34 12.02.11, 20:43 Odpowiedz ech, następny specjalista od całej prawdy

      ______________________________________
      BTW płatny halabardnik Millera, hmm.. brzmi interesująco... gdzie składa się aplikacje?


      Nie wiem, bo w moich stronach nie ma zwyczaju aplikowac na stanowiska stojkowych, cieciow i pacholkow! Nawet uzbrojonych w halabardy!
      Ale mysle, ze byli czlonkowie Komisji Majatkowej sa niezle zorientowani w takich procedurach (procederach)! Bo chyba sami teraz potrzebuja "ochrany"!
      No i zapewne stac ich obecnie na zapewnienie slugusom godziwego wynagrodzenia!
    • hrabiatobayski Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 12.02.11, 21:50
      hilary34 12.02.11, 20:43 Odpowiedz ech, następny specjalista od całej prawdy

      ______________________________________
      BTW płatny halabardnik Millera, hmm.. brzmi interesująco... gdzie składa się aplikacje?


      Nie wiem, bo w moich stronach nie ma zwyczaju aplikowac na stanowiska stojkowych, cieciow i pacholkow! Nawet uzbrojonych w halabardy!
      Ale mysle, ze byli czlonkowie Komisji Majatkowej sa niezle zorientowani w takich procedurach (procederach)! Bo chyba sami teraz potrzebuja "ochrany"!
      No i zapewne stac ich obecnie na zapewnienie slugusom godziwego wynagrodzenia!
      • hilary34 Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 13.02.11, 10:42
        widzisz sam, nie ma wszechwiedzących, za to nerwusów nie brakuje.. wyluzuj, rodaku..
    • hrabiatobayski Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 13.02.11, 22:08
      Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy
      hilary34 13.02.11, 10:42 Odpowiedz widzisz sam, nie ma wszechwiedzących, za to nerwusów nie brakuje.. wyluzuj, rodaku..

      ^^^^^^^^^^^^^^^^^^

      Mozna by dojsc do wniosku, ze jestes zwolennikiem starej polskiej przyspiewki:
      "Pozar! Pozar! Cos nareszcie pali sie!", co sie przeklada na inne stare porzekadlo (obecnie w modzie) - "Im gorzej - tym lepiej!"

      Gdzies tu niestety umyka tak zwane i kiedys uznawane za istotne SEDNO SPRAWY oraz tak zwane i niegdys uznawane za najistotniejsze NASZE WSPOLNE DOBRO!

      A z ogolnego gwaru, jaki dochodzi od strony rozbawionej gawiedzi slychac na przemian okrzyki "Spoko..!" i odglos niepohamowanego klepania sie po udach z uciechy w momentach szczegolnie haniebnych!

      Sa jeszcze ludzie, co pamietaja czasy, kiedy wspolne dobro bylo oczywiste i nie wymagalo jedynie slusznej wykladni rozmaitych Millerow (dowolnego imienia)!
      • sam16 Re: Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 13.02.11, 22:57
        hrabiatobayski napisał:
        >
        > Sa jeszcze ludzie, co pamietaja czasy, kiedy wspolne dobro bylo oczyw
        > iste i nie wymagalo jedynie slusznej wykladni rozmaitych Millerow (dow
        > olnego imienia)!

        Bardzo mnie cieszy dyskusja dotyczaca certyfikatu.
        Certyfikat to prawo,ktore trzeba przestrzegac szczegolnie w sledtwie.
        Nie watpie ze znalazby sie ktos fachowy aby wymienic zarowke ale tu nie chodzi o nia tylko o zachowanie procedur.
        To samo dotyczy sprawy kto powinien prowadzic sledztwo.
        Macierewicz uwaza ze gdyby Polska prowadzila sledztwo (moze pod jego przewodnictwem) prawde znalibysmy juz dawno.Moze Macierewicz ma racje.Pewnie nie.Ale tu nie chodzi o to kto potrafi wymienic zarowke ale czy moze to zrobic z zachowaniem procedur.
        Otoz z dotychczasowych wiadomosci wyglada na to zeani wymiana zarowki ani przejecie sledztwa przez strone polska bylo i jest to niemozliwe.
        A jesli cos jest niemozliwe szczegolnie z punktu prawnego to jest NIEMOZLIWE i koniec dyskusji.Dobrej nocy zycze.
    • hrabiatobayski Z wraku tupolewa nic się nie dowiemy 14.02.11, 05:16

      Re: Z wraku tupolewa nic sie nie dowiemy
      sam16 13.02.11, 22:57 Odpowiedz
      Bardzo mnie cieszy dyskusja dotyczaca certyfikatu.
      Certyfikat to prawo,ktore trzeba przestrzegac szczegolnie w sledtwie.
      Nie watpie ze znalazby sie ktos fachowy aby wymienic zarowke ale tu nie chodzi o nia tylko o zachowanie procedur.
      To samo dotyczy sprawy kto powinien prowadzic sledztwo.
      Macierewicz uwaza ze gdyby Polska prowadzila sledztwo (moze pod jego przewodnictwem) prawde znalibysmy juz dawno.Moze Macierewicz ma racje.Pewnie nie.Ale tu nie chodzi o to kto potrafi wymienic zarowke ale czy moze to zrobic z zachowaniem procedur.
      Otoz z dotychczasowych wiadomosci wyglada na to zeani wymiana zarowki ani przejecie sledztwa przez strone polska bylo i jest to niemozliwe.

      ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
      Osmiele sie jeszcze raz zauwazyc, ze chodzilo mi we wszystkich moich wpisach o niewylewanie dziecka z kapiela i przy okazji powtorze expressis verbis, ze nigdy nie podwazalem zasadnosci wymogu odpowiednich certyfikatow!
      Odnosze jednak wrazenie, ze albo moi rozmowcy nie opanowali sztuki czytania i rozumienia tekstu, albo kieruje nimi zla wola skondensowana w popularnym w Polsce argumencie "A bo tak!", albo wreszcie sa przeswiadczeni, ze urzednik panstwowy ma prawo do jedynie slusznych klamstw i do jedynie slusznej wykladni interesu i praw obywateli oraz decydowania o zakresie dostepnej im wiedzy, ktorej im zreszta odmawia, bo jako ignorant nie jest sobie w stanie wyobrazic, ze ktos moze wiedziec wiecej od niego!
      Wyraznie w jednym z wpisow stwierdzilem, co nastepuje:

      "Nawet jesli komus zalezy na fabrycznych certyfikatach i papierowych "podkladkach" - to nic nie stoi na przeszkodzie, zeby technik z Samary czy Wnukowa w ciagu kilku godzin pojawil sie w Warszawie z wyswietlaczem w zebach i odpowiednim certyfikatem i tego samego dnia, juz po wymianie, odlecial z powrotem!
      Chyba, zeby go Miller z wdziecznosci zaprosil na kolacje!
      Ale Miller sie na takich subtelnosciach nie zna!
      Wie tylko - jak klamac!", a w innym przytoczylem opinie o kuriozalnym wywiadzie Millera z lipca ubieglego roku:
      >>"- Gdy ktoś zarzuci - sfałszowali, odpowiem - mogę taką cenę zapłacić. Dla historii oryginał zostanie w szafie. I ktoś kiedyś będzie musiał powiedzieć: Miller nie sfałszował. Cena podejrzenia o sfałszowanie nie jest dla mnie za wysoka. Komisja stosuje standardy międzynarodowe i nie ma takiej praktyki, by publikować wszystkie szczegóły nagrań z czarnych skrzynek."
      Pozwole sobie tu zauwazyc, ze docierajace do p. Millera i pozostajace w jego dyspozycji informacje oraz zaufanie opinii publicznej nie sa jego prywatnymi "srodkami platniczymi", wiec powyzsze oswiadczenie jest zdumiewajacym nietaktem i przekroczeniem kompetencji i uprawnien urzednika panstwowego!

      Nikt Millera nie upowaznil, zeby wystepowal w roli straznika swietego ognia historii!
      Wiec oczekujemy wiekszego szacunku i zaufania do opinii publicznej, a zwlaszcza wytlumaczenia sie z innej wypowiedzi :
      "Pełny zapis nagrań poznają tylko członkowie komisji".
      Miller wyjaśnił, że zrozumienie sensu wszystkich słów z ostatnich 30 minut lotu przekracza możliwości przeciętnego zjadacza chleba.
      Nie umiem sobie wyobrazic powodow, dla ktorych p. Miller siebie uwaza za "nieprzecietnego zjadacza chleba", a odmawia tej "rangi" wielu ludziom, ktorzy chocby z racji zawodu lub zainteresowan od dawna maja taka wiedze na temat na przyklad czyszczenia zapisow fonicznych czy pilotazu, o jakiej p. Miller nigdy nie bedzie nawet mogl zamarzyc!!!
      Polska ani ministerstwo, na ktorego czele w dowod zaufania premiera Tuska zostal postawiony - to nie jest prywatny folwark p. Millera, a reczne sterowanie to przezytek z innej epoki, o czym p. Miller jakby zapomnial!<<!
      Moglbym dalej obficie cytowac rozmaite inne klamliwe wypowiedzi Millera z jego intensywnej dzialalnosci medialnej, ale nie to jest moim celem!
      Jest nim unaocznienie groznego zjawiska negowania tutaj przez wiekszosc komentatorow powaznej i celowej deformacji komunikatow wysylanych przez panstwo do obywateli, a zwlaszcza niefrasobliwosc tych komentatorow, ktorzy nad tymi zdeformowanymi celowo komunikatami przechodza niejako do porzadku dziennego w blogiej zapewne choc zwodniczej nadziei, ze nie spowoduja one zadnej nieodwracalnej szkody ani nie utrwala wsrod urzednikow panstwowych zwyczaju klamania i oszukiwania jako (ich zdaniem akceptowanej przez obywateli) normy!
      Niefrasobliwosc tych komentatorow posuwa sie wrecz do usprawiedliwiania Millera i do pretensji wobec czyjejkolwiek niezgody na klamstwo!
      PS.: Przy okazji zwroce uwage, ze niechlujstwo umyslowe niektorych komentatorow sprowadza problem do wymiany zarowki, choc wykorzystanym przez Millera pretekstem, byla rzekoma "usterka wyswiatlacza"!
      Dodam jeszcze, ze uwazne czytanie cudzych tekstow jeszcze nikomu nie zaszkodzilo!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja