mietek2346 04.03.11, 22:42 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
askold "Tygodnik Powszechny" i życie pod komunizmem: A... 06.03.11, 16:01 Problem, jak mi się wydaje, nie tkwi wcale w tym na ile Tygodnik był wplątany w jakieś zależności od SB. Odegrał ważną formującą rolę w swoim czasie i tym wpisał się do historii. Dziś jest moim zaniem znacznie gorzej - Tygodnik (osobliwie pod reakcją księdza Bonieckiego) stał się GW w wersji light - katolickiej kompletnie tracąc na wyrazistości. Ale to uwaga marginalna. Problem, moim zdaniem, polega na tym, iż szeroko pojmowane środowisko pewnej części opozycji (dla uproszczenia nazywane salonem) naychmiast przystąpiło do pracowitego brązownictwa własnych postaci i dokonań przed 1989 rokiem. Przy czym (ustami mi.in Adama Michnika - co sam słyszałem) deklarowano, że w historii nie powinno być tematów tabu i mitów. Okazało się to deklaracją jednostronną w tym sensie, iż "odbrązawiano" wszystko inne i wszystkich innych, a wokół własnego środowiska mitologizowano z uporem. W końcu wszyscy zamienili się w autorytety, a autorytety - w pomniki. Pomniki oświecone, nieomylne i nieskalane najmniejszym pyłkiem podejrzeń. Istne wzorce osobowości z Sevre (gdyby takie tam istniały). Stanie na piedestale to rzecz przyjema choć bez wątpienia może być to stanem równowagi nietrwałej. Zaś upadek z takiej wysokości bywa boleśnie odczuwany. I z tym mamy do czynienia. Pomniki okazują wcale nie tak oświecone, nieomylne i niekalane - jak to do tej pory przedstawiano. Pomniki reagują histerycznie, a najlżejszy pyłek na lśniącej powłoce wydaje im się kamieniem, który poruszy lawinę. To już kwestia zachowania pozycji społecznej, prestiżu i wpływów. Reakcja jest standardowa : histeria, udzielanie obfitych wywiadów w "zaprzyjaźnionych mediach" i na koniec dyskredytowanie autora wyrażane najczęściej ad personam. Niestety przy tej okazji autorytety robią właśnie to czego powinny unikać : obnażają wszystkie te cechy, których rzekomo są pozbawione. Tym samym wystawiają się przynajmniej na wątpliwości wobec do tej pory rysowanego obrazu. Niestety, jak sądzę pozbawione są tego rodzaju refleksji, od lat przyzwyczajone do pochlebstw, hołdów i wygłaszania autorytatywnych sądów. Ale to już nie mój problem. Odpowiedz Link Zgłoś
jazmig Po czynach ich poznacie 07.03.11, 10:06 Patrząc na to, co wyrabiał Kozłowski po 1989 r., szczególnie jako minister spraw wewnętrznych, nie mam wątpliwości, że był umoczony we współpracę z SB, a potem UB. Podobnie Wałęsa, który tak gorliwie wspierał lewą nogę, że komuchy uzyskały władzę. Odpowiedz Link Zgłoś
pis_busters Re: I tu was pisiaczków boli !!! 07.03.11, 11:54 askold napisał: "Dziś jest moim zaniem znacznie gorzej - Tygodnik (osobliwie pod reakcją księdza Bonieckiego) stał się GW w wersji light - katolickiej kompletnie tracąc na wyrazistości." I tu was pisiaczków boli !!! Nie o zachowanie pracowników TP za komuny chodzi a o zachowanie Ks. Bonieckiego w stosunku do PIS dzisiaj. Wstrętny klecha nie dość, że nie chce dąć w jedną trąbę z konserwą kościelną to jeszcze podważa przywództwo Wodza Najukochańszego nad duszami Polaków. To przez tego wstręciucha Jareczek nie może powiedzieć, że CAŁY Kościół jest za nim. Żeby nie wiem ilu jeszcze Zyzików czy Graczyków napisało kolejne bzdury to nigdy nie zmienią faktu, że TP był najważniejszą gazetą opozycyjną w czasie komunizmu. Kiedyś był solą w oku komunistów dziś jest solą w oku ich duchowych pobratymców z PISu ! Odpowiedz Link Zgłoś
askold Re: I tu was pisiaczków boli !!! 07.03.11, 12:34 Drogi i zapewne biedny mój przyjacielu ! Żal mi Cię szczerze ponieważ Twój intelekt nie potrafi już porządkować świata inaczej jak na : niepis i pis. Być może ograniczenie to jest już dozgonne i nieuleczalne. A któż Tobie biedaku powiedział, że jestem pisiorem ? Ja po prostu chcę myśleć samodzielnie. Oczywiście do tego trzeba troszkę odwagi. Myślenie stadne, które jak mniemam jest Twoim właśnie, biedny mój kolego, udziałem, zwalnia od odpowiedzialności i samodzielnych sądów. Tygodnik Powszechny nie ma obecnie żadnego własnego stanowiska (i nie chodzi tu o konserwatyzm) w sprawach wiary - wszystko to jest echem odbitym warszawsko - krakowskich salonów. Wyprawy zaś Tygodnika w stronę polityki kończące się, rzeczywiście, waleniem Kaczora po dziobie, z żadnym chrzescijaństwem nic wspólnego nie mają. Jeśli mam to czytać to stanowczo wolę oryginał czyli GW niż podróbę czyli obecne TP. Żal mi Ciebie drogi kolego - całą swoją podziwu godną energię wyładowujesz bowiem w sprawach drugo lub nawet trzeciorzędnych. Ale coż, rozmaitej masci manipulatorzy potrzebują właśnie takich jak TY : fanatycznych, bezrefleksyjnych, łatwo poddających się sterowanej histerii. TO WASZ CZAS. Odpowiedz Link Zgłoś
grisza14 Kto widzial niszczenie teczek agentow SB 06.03.11, 16:06 nie moze miec zaufania do pana kozlowskiego.I tyle w tym temacie panie Michnik. Odpowiedz Link Zgłoś
gwbbr Graczyk historyk czy spadł z choinki ... 06.03.11, 16:22 Graczyk r. 1958 żył dostatecznie długo w PRL by poznać ten system. Jako „historyk” wie że w każdym zakładzie istniała organizacja partyjna kontrolująca wszystko. Dlaczego Graczyk występuję teraz jako ten jedyny sprawiedliwy? DZIĘKUJĘ panu Kozłowskiemu za przypomnienie tamtych szarych czasów i pracy w Tygodniku. Dla nas Tygodnik przez wiele lat był światełkiem nadziei, innego sposobu myślenia. W tamtych czasach nie byłem bohaterem, starałem się walczyć: „Aby zbyt nisko nie zgiąć karku”. Pamiętam jeszcze jak zrugał mnie I sekretarz w zakładzie bo nie poszedłem na wybory, a potem szef związków zawodowych szantażował rodzinę wyrzuceniem z pokoju 12m2. A jak przeżyli PRL rodzice Graczyka, jak nisko zgięli kark ???? Odpowiedz Link Zgłoś
jerzykrajewski7 SB Pana lubiło, dlatego został Pan ministrem 06.03.11, 16:24 No tak, Panie Kozłowski, SB Pana lubiło i ufało Panu, dlatego został Pan ministrem spraw wewnętrznych. Bardzo ufali Panu. Prawda? Komunizm po grudniu 1970 r. to nie był ustrój polityczny, tylko rządy mafii politycznej. Wcześniej, w czasach Władysława Gomułki, PRL to było całkiem sympatyczne państwo. Gomułka oficjalnie utrzymywał kłamstwo, że w Katyniu mordowali Niemcy, ale stworzył najfajniejszy kraj w Układzie Warszawskim z dużym zakresem wolności obywatelskich, sporą swobodą w kulturze i mediach, dopuścił katolików do władzy. Pod jego okiem gospodarka rozwijała się dynamicznie, ludzie żyli coraz dostatniej. Była dyktatura kierownictwa partii komunistycznej, ale łagodna dyktatura. Dopiero po grudniu 1970 zapanowały rządy mafii politycznej, która, by odsunąć Władysława Gomułkę i zdobyć władzę, zamordowała kilkudziesięciu niewinnych ludzi, w tym kilkoro dzieci. Ta zbrodnia skonsolidował mafię i sprawiła, że zapanowało kłamstwo w kluczowej dla narodu sprawie, kłamstwo w sprawie mordowania niewinnych ludzi. Podobna mafia polityczna rządziła w Polsce po zamachu majowym w 1926 r. i rządzi dziś np. w Libii od 42 lat, od zamachu stanu kapitana Muammara al-Kaddafiego, który, jak podaje Wikipedia, 1 września 1969, w wyniku przewrotu wojskowego, odsunął od władzy króla Idrisa I, został naczelnym dowódcą sił zbrojnych oraz przewodniczącym Rady Rewolucji (nowo utworzonego rządu Libii). Polska mafia polityczna, której od jesieni 1980 r. przewodzi gen. Wojciech Jaruzelski, jest odpowiedzialna za wielkie zło. Mordowanie niewinnych ludzi, idących do pracy, z ciężkich karabinów maszynowych, by skompromitować innego polityka, to samo zło. Strzelanie do dzieci z karabinów jak do kaczek to najgorsze zło. Tego zła dopuścili się żołnierze Jaruzelskiego na jego rozkaz. Krew na rękach miał również Edward Gierek, który był jednym z najważniejszych uczestników spisku przeciw Władysławowi Gomułce, a na początku 1971 r. publicznie kłamał, że Wojciech Jaruzleski w grudniu 1970 r. był w areszcie domowych, gdy w rzeczywistości Jaruzelski w tym czasie cały czas dowodził wojskiem. Polska mafia polityczna, której od jesieni 1980 r. przewodzi gen. Wojciech Jaruzelski, doprowadził kraj do bankructwa, wyczerpała wszystkie zasoby, straciła oszczędności emerytalne, które odłożyły poprzednie pokolenia. Najpierw ekipa Edwarda Gierka nabrała kredytów za granicą, z których część wydała nierozsądnie, później ekipa Jaruzelskiego zadłużała się, by zapewnić spokój społeczny. Przyparta do muru przez kłopoty finansowe latem 1988 r. mafia zdecydowała się podzielić władzą z częścią opozycji politycznej. Do współpracy wybrała na ogół opozycjonistów, na których miała haki, zwykle związane ze współpracą z SB. Zyskała w tych działaniach wsparcie z ZSRR, gdzie szef wszystkich szefów komunistycznych mafii - Michaił Gorbaczow, sekretarz generalny Komunistycznje Partii Związku Radzieckiego, za radą Andrieja Gromki, wieloletniego mnistra spraw zagranicznych ZSRR - zdecydował się na demokratyzację Układu Warszawskiego, by w przyszłości moc zawrzeć sojusz Rosji z Niemcami i Francją przeciw USA. Mafia polityczna Jaruzelskiego obiecała wybranym solidarnościowym opozycjonistom część władzy, stanowiska rządowe, dostęp do publicznych pieniędzy, ale zagwarantowała sobie jednocześnie nietykalność. Niezależny Samorządny Związek Zawodowy "Solidarność" nie został reaktywowany. Powstała nowa organizacja, kierowana przez osoby, którym ufała mafia Jaruzelskiego - Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie. W 1989 r. nie było żadnego zwycięstwa Solidarności nad komunizmem, a właściwie, nie było żadnego zwycięstwa społeczeństwa nad mafią Jaruzelskiego. Po prostu, mafia znalazła figurantów, którzy podżyrowali bolesne dla ludzi zmiany gospodarcze. W 1989 r. program gospodarczy (słynna terapia szokowa) był uzgadniany przez wicepremiera Leszka Balcerowicza z prezydentem PRL Wojciechem Jaruzelskim. W wojsku, które odpowiada za mordowanie ludzi w grudniu 1970 r., długo nie zaszły zmiany. Żaden żołnierz ani oficer odpowiedzialny za mordowanie cywili w grudniu 1970 r. nie poniósł nigdy żadnej odpowiedzialności. Armia jest nietykalna. Generał Wojciech Jaruzelski jest nietykalny. Gorzej, jest wywyższany przez władze naszego państwa. Bronisław Komorowski, pełniąc obowiązki prezydenta RP, zabrał go w maju 2010 r. na pokład samolotu, lecącego do Moskwy na paradę zwycięstwa, a jesienią 2010 r. Bronisław Komorowski, już jako prezydent RP, zaposił Jaruzelskiego na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Dobrze, że choć nasz premier Donald Tusk, skrytykował zaproszenie Jaruzelskiego na posiedzenie RBN. Polubiłem go za to. Choć już wcześniej szanowałem. Głosowałem na Donalda Tuska w wyborach prezydenckich w 2005 r. Dziś oceniam, że jest dobrym premierem, że dobrze zarządza kryzysem. Szczególnie cenię go za odważną próbę obniżenia składki do OFE. Proces sądowy w sprawie masakry w grudniu 1970 r. jest parodią, kpiną ze sprawiedliwości. W służbach specjalnych wiodącą rolę odgrywają oficerowie z PRL. Na uczelniach wyższych dominują profesorowie z PRL, którzy pilnują, by nie ukazywały się publikacje prawdziwie przedstawiające masakrę ludności cywilnej w grudniu 1970 r., czy współpracę opozycjonistów z SB. W mediach kierownicze role pełnią ludzie z PRL, którzy pilnują, by nie ukazywały się publikacje prawdziwie przedstawiające masakrę ludności cywilnej w grudniu 1970 r., czy współpracę opozycjonistów z SB. W instytucjach finansowych dominują ludzie z PRL albo obcy kapitał, któremu ludzie z PRL te instytucje sprzedali. Siły sprzyjające mafii Jaruzelskiego są tak potężne, że strach podnieść głos przeciw niej. Premier Donald Tusk, obserwując audycje telewizyjne, powiedział niedawno, że ktoś "przestawił wajchę" tak, by skierować atak mediów na jego rząd. Ta jego wypowiedź pokazuje, że jest ktoś, kto jest silniejszy niż premier polskiego rządu, kto decyduje, czy media są przychylne rządowi, czy wrogie. Kto to taki? To mafia Jaruzelskiego, która zdecydował, że czas, by do władzy wróciła lewica. Lewica jest bowiem najlepszym gwarantem tego, że zbrodnie mafii Jaruzelskiego nie zostaną ukarane. Ta mafia ma wsparcie Moskwy oraz lewicy europejskiej, szczególnie lewicy niemieckiej i francuskiej. Nie przypadkiem brytyjska premier Margaret Thatcher wiosną 1989 r. prosiła Jaruzelskiego, by przeciwstawiał się zjednoczeniu Niemiec, bo wiedziała, że to krok do strategicznego sojuszu Niemiec i Rosji (Jaruzelski w sprawie zjednoczenie Niemiec nic nie chciał zrobić, bo był tylko moskiewskim sługą, i prawdopodbnie nadal jest). Drogę lewicy do władzy w Polsce mogłaby zablokować koalicja rządowa PO i PiS. Dziś wydaje się ona nieprawdopodobna, ale Tusk jest bystrym politykiem i może się na nią zdecydować. Prezydent Bronisław Komorowski już jednak zapowiedział, że na premiera nie musi wyznaczyć lidera partii, która zwycięży w wyborach parlamentarnych. Może też zablokować obniżenie składek do OFE, korzystając z weta, w podzięce za co właściciele PTE dadzą pieniądza na wsparcie lewicy i być może nowego prezydenckiego ugrupowania politycznego. Zwolennicy Jaruzelskiego, okłamani przez szkoły i media, to nadal licząc się w Polsce grupa wyborców. O ich wsparcie zabiegał nawet śp. prezydent Lech Kaczyński. Mogą być języczkiem u wagi. Wygląd więc na to, że umrzemy w bagnie moralnym bez osądzenia morderców niewinnych ludzi w 1970 r. Siły kłamstwa i zła są bowiem potężniejsze, stoi za nimi wojsko i służby specjalne, wymiar sprawiedliwości, szkoły wyższe i media. Jerzy Krajewski Odpowiedz Link Zgłoś
pis_busters Re: A u lekarza pan był? Obsesje też ponoc da się 06.03.11, 21:31 A u lekarza pan był? Obsesje też ponoc da się leczyć... Odpowiedz Link Zgłoś
aaron_agorenstein Pamiętam Kozłowskiego w sprawie Maleszki 07.03.11, 00:05 Kozłowski wyzywał od oszczerców tych, którzy oskarżają Maleszkę, a następnego dnia sam Maleszka się przyznał. Tak więc przydałoby się trochę pokory. Chyba że p. Kozłowski wyznaje zasadę "iść w zaparte" dopokąd tylko się da. Dobrze wie, że archiwa SB zostały przetrzebione, także za jego urzędowania. Niestety różne ślady pozostały, bo materiały z jednej teczki czasem pojawiają się w innej, bo esbecy te donosy przecież wykorzystywali, kopiowali itp. Odpowiedz Link Zgłoś
antobojar Graczyk.. zrobiłeś z siebie sraczyk... i nic tego 07.03.11, 07:07 nie zmieni... Ha ha... Brak wsparcia dla Amerykanów w wojnie w Wietnamie... Ja wtedy chciałem jechać do Wietnamu walczyć z Amerykanami... Przecież to była jedna z najohydniejszych zbrodni XX wieku.. A odmówiono mi paszportu 24 razy i byłem przesłuchiwany przez SB ponad 30 razy, nieraz po 18 godzin.. bez szklanki wody i papierosa... plus ileś tam rewizji, setki zarekwirowanych książek i maszyna do pisania.. i mogli mnie bajsnąć w cicik.. co im zresztą powiedziałem.. hehe.. I patrzę teraz w lustro przy goleniu bez wstydu i z uśmiechem... I dalej nie mam dostępu to moich kwitów w IPN... (Ale mieszkam od ponad 20 lat za granicą i mam to w dooopie, szczerze mówiąc.. chichram się tylko czasem na tą polską paranoję, pod wodzą Don Macioro i Znaku Zerro..) Mieszkałem w tym czasie (lata 60/70-te) w Krakowie, znałem osobiście Turowicza i jego rodzinę, i mimo że byłem i jestem ateistą i antyklerykałem nie godzę się na obsobaczanie TP, jedynej gazety w PRL-u która potrafiła wtedy nie tylko utrzymać balans, ale była iskierką nadzieji... bardzo inteligentnie podtrzymywaną przez takich współpracowników jak n.p. Kisielewski... Graczyk zdradziecko i kłamliwie wspiera kaczyńsko-radiomaryjną wizję polskiego katolicyzmu i tym rzutem na taśmę, może i wbrew swoim intencjom, przyczynił się do całkowitego rozczarowania i utraty nadzieji na reformowalność KRK... Wydaje się ze hierarchia w Polsce, dalej, jak za dawnych czasów nienawidzi Tygodnika Powszechnego... bardziej jak SB.. hehe.. I dobrze... spotka ich to, na co zasłużyli... Rychłe raczej niż późniejsze rozwiązanie Konkordatu i dezintegracja KRK.. Wśród konformistów, kunktatorów i pedofilów w kościele są również i kapłani z powołaniem... i jeżeli wiara ma przetrwać, to dzięki nim... teraz sprowadzonym przez hierarchię do pozycji M.Lutrów.. Graczyk powiedział co wiedział.. bez ładu, logiki i składu... (mam książeczkę na PDF.. hehe).. Odpowiedz Link Zgłoś
tomaszkalota Re: Graczyk.. zrobiłeś z siebie sraczyk... i nic 07.03.11, 12:58 > (mam książeczkę na PDF.. hehe). Czy mogę wiedzieć, skąd to można ściągnąć? Ewentualnie czy mógłbym prosić o przesłanie na maila? Tomasz Odpowiedz Link Zgłoś
lks17 "Tygodnik Powszechny" i życie pod komunizmem: A... 07.03.11, 08:45 Graczyk jest nie mniejszym kolaborantem niż Pszon i cały TP. Jako niemowlak sikał w pieluchy z centralnego rozdzielnika i - co mogło się zdarzyć, chociaż brak na to dowodów - pewnie jego matka załatwiała te pieluch spod lady z sekretarzem POP PZPR sklepu "Pierwszy sik pioniera". Nie będziemy już wypominać smakołyków i paczek pobieranych przez tatusia w miejscu zatrudnienia (rachunki niestety także się nie zachowały) fundowane przez skomunizowane od dołu do góry związki zawodowe. A wiadomo, że człowiek jest tym co je. Nie są znane przypadki aby Graczyk tak przyjmowane prezenty wydalał natychmiast po spożyciu, co byłoby okolicznością łagodzącą. Jednym słowem jest Graczyk od stóp do głowy kolaborantem. Idąc dalej, można przypuszczać, że w swym dalszym życiu poszedł na jeszcze ściślejszą współprace z organami państwa ludowego (brak dowodów jest tutaj najbardziej obciążającym dowodem) i kontynuuje ją nadal kompromitując osoby dla służb niewygodne, czy nieprzyjazne. Ostatnią książką Graczyk dostarczył sam na siebie najbardziej przekonywujący dowód chodzenia na pasku (raczej teczce) tajnych peerelowskich służb. Uprzejmie proszę o lustrację Graczyka wedle formuły "Graczyk w świetle tajnych służb PRL". Odpowiedz Link Zgłoś
maczimo "Tygodnik Powszechny" i życie pod komunizmem: A... 07.03.11, 13:47 Parodia. Wiarygodność byłego min. Kozłowskiego, który wpuścił Michnika i kolesiów do archiwum MSW, by mogli spenetrować i wynieść potrzebne im materiały. Odpowiedz Link Zgłoś
0721x "Tygodnik Powszechny" i życie pod komunizmem: A... 13.03.11, 12:35 niestety cała filozofia pisuarków jest nieskomplikowana i to właśnie nieskomplikowanie zamienia graczyków i jemu podobnych w sraczyki Odpowiedz Link Zgłoś