Na wolności pili. W więzieniu chcą się leczyć. ...

07.03.11, 19:52
Przez 7 lat prowadziłem co tydzień zajęcia grupowe o charakterze edukacyjnym, motywacyjnym i wspierającym oraz udzielałem konsultacji indywidualnych osobom z problemem alkoholowym w Areszcie Śledczym w Krasnymstawie. Wiem, że jest duże zapotrzebowanie na tego rodzaju zajęcia. Klienci chętnie uczestniczyli, nawet jak nie dostali się na odwyk w trakcie odbywania kary to łatwiej im było po wyjściu trafić na leczenie. Wielu nie jest alkoholikami, ale jest o krok od granicy choroby /np. kierowcy, którzy spowodowali wypadek/. Bariery są trzy:

1. Wiadomo pieniądze.
2. Organizacja. Ze względu na specyfikę trzeba dużo dobrej woli służb. W Krasnymstawie tak było. Samorządy nie zawsze chcą dawać fundusze, ponieważ osadzeni są z różnych terenów i radni nie chcą płacić za "obcych".
3. Praca wymaga specyficznego podejścia prowadzących, aby dotrzeć i być razem z osadzonym. Mam 22-letnie doświadczenie w tym zagadnieniu i mimo dobrych wyników nie bardzo mogą mnie zatrudnić, ponieważ nie mam wszystkich „kwitów”, a to podstawa, umiejętności mniej ważne.

Trudno mówić o resocjalizacji, jak nie jest załatwiany podstawowy problem alkoholowy. Ale u nas łatwo się wsadza i długo trzyma tylko z samego siedzenia nic nie wynika.

Tadeusz17 – pedagog socjalny i resocjalizacyjny

www.problems.com.pl
Pełna wersja