Ja udaję, że wykładam, studenci - że się uczą

09.03.11, 20:53
na wstępie powiem, że jestem jednym z studentów, który miał tą nie przyjemność współpracować z Panem dr Filipkowskim a wiec :
całemu naszemu roku współpraca z Panem dr Filipkowskim od samego początku się nie układała tj. przekazywał nam wiedzę, która nam pracującym już pracownikom socjalnym do niczego się nie przyda. Kilkakrotnie próbowaliśmy zasugerować dr , aby prowadził zajęcia pod kontem takim aby zdobyta wiedza podczas 30 godzinnych wykładów i 30 godzinnych ćwiczeń przydała nam się z życiu zawodowym. Lecz na próżno zdały się nasze prośby, gdyż Pan dr w dalszym ciągu przekazywał nam wiedzę dla nas niezrozumiałą, a na zadawane przez nas pytania ciągle słyszeliśmy odp. „ nie wiem ” - co nas drażniło i irytowało bo oczekiwaliśmy od wykładowcy aby udzielał nam odpowiedzi na interesujące nas rzeczy i świadczyło o jego niekompetencji . Kontaktowaliśmy się również z osobami, które już w poprzednich latach miały taki przedmiot i analizowaliśmy zakres materiałów jaki tamte osoby miały na tym przedmiocie i prawie nic się nie pokrywało. Osoby te widząc tego czego my się uczymy były zaszokowane tym z czym MY się zapoznajemy na wykładach i ćwiczeniach. Wiele osób konsultowało treść przekazywanej nam wiedzy z osobami wykładającymi na uczelniach wyższych w swoich miastach i one również twierdziły, że treści te to nie są biomedyczne podstawy rozwoju. podsumowując to Pan Filipkowski nie umiał w sposób odpowiedni przekazać nam wiedzy.
    • studentkaiiiaps Ja udaję, że wykładam, studenci - że się uczą 09.03.11, 21:32
      Jestem jedną ze studenetek o których pisze dr.Filipkowski i to co napisał w swoim wywiadzie obraża zarówno nas jak i wykładowców APS. Po pierwsze jesli pan dr.Filipkowski udawała ,że wykłada to niech nie dziwi , go poziom wiedzy studentów.Po drugie wymagana od nas wiedza wykracza szeroko poza poziom rozszerzonego materiału z ostatniej klasy liceum o profilu biologiczno-chemicznym, na co mamy dowody, nadmienic nalezy , ze dr Filipkowski w zasadzie wykładał tylko wąski zakres materiału dot. genetyki a a reszte szczególnie dla nas ważna jako pracowników socjalnych dot. np. schorzeń praktycznie pominął pomimo naszych sugestii ,że właśnie te tematy są dla nas ważne z uwagi na specyfikę wykonywanego zawodu zreszta jak sam powiedział tylko "tylko udawał",że wykładał. Po trzecie to "udawanie"nie było akcją charytatywną z jego strony , tylko wziął za to konkretne pieniądze, a teraz po przeszło roku ma nagle z tego powodu wyrzuty sumienia? Slowa tego Pana obrażają wszystkich zainteresowanych zarówno nas - studentów jak i wykładowców APS oraz innych zatrudnionych w ramach programu EFS "bo prostytuowanie" to slowo powszechnie obraźliwe i nie wiem czy dr.Filipkowski zdaje sobie z tego sprawe, jesli czuje ,że się sprzedawał za kasę z Unii to jego problem, inni wykladowcy prowadzą zajecia w sposób rzetelny i kompetentny i nie "udaja " swojej pracy.Artykułem tym szanowny doktor wystawił tylko sobie świadectwo.A jesli chodzi o władze uczelni , to jeśli błedem z jej strony jest prowadzenie rozmów z wykładowcą , szczególnie gdy otrzymują od swoich studentów pismo w sprawie dr.Filipkowskiego i jego zachowania na wykladach i ćwiczeniach , to oby jak nawięcej takich "błedów" w uczelniach było!Szkoda ,że nikt z dziennikarzy nie chciał porozmawiac z nami-studentami , którzy równiez obrażani są przez wyżej wspomnianego wykladowce.Może wówczas ocena sytuacji byla bardziej obiektywna.Czuje sie zbulwersowana i obrażona !!!
      Ps.Zdałam egzamin w pierwszym terminie więc moja ocena sytuacji nie jest związana z udrękami kolejnych "przyjemnych "spotkań ze wspomnianym wykladowcą.
    • ksmx Jeszcze 8h temu było tutaj ponad 100 komentarzy 10.03.11, 09:18
      A teraz są dwa. Gazeta traci wiarygodność.
    • drugilukasz2983 Re: Ja udaję, że wykładam, studenci - że się uczą 10.03.11, 09:36
      Nie wierzę wam obojgu. Możecie próbować ratować dobre imię swojej uczelni ale rzeczywistości nie zmienicie.

      Studiowałem na na dwóch uczelniach (dziennie) i zaocznie na st. podyplomowych.

      Nigdzie nie spotkałem się z takim zaangażowaniem studentów, aby ci dzwonili po znajomych z innych uczelni i pytali się o treść wygładów bowiem sami są zaniepokojeni o treść swoich :)

      "Kontaktowaliśmy się również z osobami, które już w popr
      > zednich latach miały taki przedmiot i analizowaliśmy zakres materiałów jaki tam
      > te osoby miały na tym przedmiocie i prawie nic się nie pokrywało."

      To już w ogóle fantastyka. Już widzę jak studenci analizują zakres materiałów. Haha.

      • zagadka361 Re: Ja udaję, że wykładam, studenci - że się uczą 10.03.11, 19:09
        Przykro mi że nie spotkałeś na swojej drodze tak zaangażowanych studentów jak my. Właśnie tacy studenci jak Ty budują negatywną opinię uczelniom. Nam zależy na zdobyciu wykształcenia,a nie na zdobyciu papierka dlatego analizujemy materiały jakie są nam przekazywane. Dla Was młodych to fantastyka, dlatego taki mamy a nie inny poziom intelektualny u ludzi wykształconych, że żal pomyśleć co będzie jak zabraknie takich właśnie zaangażowanych jak my. Powodzenia.
      • zbulwersowanastudentka Re: Ja udaję, że wykładam, studenci - że się uczą 10.03.11, 19:12
        No wiec ja jestem trzecia z tego towarzystwa.Zawsze mówie ,że każdy ocenia innych wg siebie.To ,że studiowales na dwoch kierunkach i nie interesowało Cię czego masz sie uczyć to nie znaczy ,że każdy postępuje tak jak Ty. Widocznie miales na tyle rzetelnych wykładowców ,ze nie musiałeś szykac pomocy gdzie indziej by zdać egzamin.Pan dr Filipkowski niestety tylko udawał ,że wykładal.Gratuluje ukończenia dwóch kierunków i podyplomówki z Twoim zaangazowaniem!Potem są takie a nie inne opinie o studentach niestety ....Ja studiuje dla siebie a nie dla papierka.
    • studentaps Ja udaję, że wykładam, studenci - że się uczą 10.03.11, 09:49
      Pan dr Filipkowski być może posiada dużą wiedzę, niestety nie potrafi przekazac jej studentom, stąd to "udaje że wykładam". Jako studenci z pozytywnymi ocenami czujemy się urażeni zarzutami Pana dr. Pan dr na drugim wykładzie wyświetlił film o tematyce medycznej w języku angielskim. Kiedy poinformowaliśmy że nie rozumiemy tekstu
      (znaczna część studentów nie zna j.angielskiego) wówczas Pan dr odpowiedział" to udawajcie że rozumiecie".Ponownie pojawia się stwierdzenie "ja udaję, że wykładam wy udawajcie, że się uczycie" Panu dr wygodniej było żebyśmy udawali niż żebyśmy się czegoś nauczyli. Nasze prezentacje na zaliczenie ćwiczeń były przygotowywane na podstawie fachowych(naukowych) czasopism medycznych, podręczników dla liceum o rozszerzonym materiale z zakresu biologii( na życzenie wykładowcy). Jak to się ma do zarzutów o poziomie gimnazjalnym. Większość z nas korzystała z konsultacji nauczycieli, lekarzy, którzy sami mieli problem z wyjasnieniem nam zagadnień, których dotyczyły prezentacje.
      Podczas egzaminu była wyjatkowo nieprzyjemna atmosfeara,Pan dr rozsadzał nas jak dzieci w podstawówce, każdy miał do ławki przylepiona kartke i musiał zająć okreslone miejsce.Wszyscy bylismy tak zestresowani, że balismy się swobodnie poruszac przy ławce, aby nie budzic podejrzeń.
      Podczas wykładów dr Filipkowski zachowywał sie w sosunku do nas protekcjonalnie, traktował nas jak studentów gorszej jakości , a świadczą o tym komentarze typu:"niech Pani ma pretensje do Pana Boga" , co było odpowiedzia na prosbę o wyjasnienie niezrozumiałych treści.
      Jestesmy studentami z całej Polski w przedziale wiekowym od 24 do 55 lat.Wszyscy pracujemy zawodowo i bardzo powaznie podchodzimy do naszych studiów i zalezy nam , aby je ukończyc.Żaden inny wykładowaca z uczelni ,ani spoza nie traktował nas tak jak dr Filipkowski. Jesteśmy oburzeni informacją jakoby w indeksach były inne oceny niż te które wynikały z egzaminu. Myślimy że zarzuty dr Filipkowskiego wynikają z faktu, iż poczuł się urażony naszym wystąpieniem o zmiane osoby egzaminującej.
      • representation1 Dyżurny z PK? 10.03.11, 12:04
        Nie wciskajcie tu kitu. Wasza uczelnia się skompromitowała. Nikogo nie nabierzecie na pokrętne tłumaczenia.
        • zbulwersowanastudentka Re: Dyżurny z PK? 10.03.11, 19:29
          Nie skompromitowala się uczelnia tylko dr. Filipkowski który bez zadnych wyrzutów sumienia brał pieniądze za "udawanie"a nie wykladanie przedmiotu a teraz po przeszło roku nagle te pieniądze zaczeły mu przeszkadzać, ciekawe czy oddał je na cele charytatywne?A jeśli chodzi o jak to mówisz"kit" to może sprecyzujesz zarzuty a nie rzucasz ogólnikami.Moze warto napierw zapoznac sie z faktami a nie tylko ze słowami jednego rozgoryczonego wykładowcy , który prostytuuje się dla funduszy unijnych -sam to stwierdził.Ja tego ani inni studenci tego nie robia bo studia dla nas to nie zabawa by wyrwać od rodziców tylko chęć zdobycia nowych umiejętności nasz rok ma studentóww wieku od 20 do przeszło 50 lat wiec wiemy poco studiujemy.
    • zagadka361 Ja udaję, że wykładam, studenci - że się uczą 10.03.11, 19:03
      Dr Filipkowski bardzo trafnie to ujął określając, że udawał iż wykładał,żaden ze studentów jednak nie podpisze się pod jego stwierdzeniem, że studenci udawali, iż się uczą. Ww. podczas wykładów nie przekazywał żadnej istotnej i przydatnej wiedzy, niezbędnej do wykonywania pracy po kierunku na którym wykładał. Co więcej studenci całą wiedzę wymaganą przez dr Filipkowskiego musieli zdobywać we własnym zakresie, korzystając z pomocy osób które miały ukończone uczelnie wyższe o kierunkach biologicznych i medycznych, a zatem w żadnym razie nie była to wiedza na poziomie gimnazjalnym. Sam Zainteresowany nie potrafił odpowiedzieć na pytania zadawane przez studentów w określonych tematach biomedycznych poza genetyką, w której rzeczywiście jest świetnym fachowcem. Pobierał pieniądze za "nic- nierobienie" i to mu nie przeszkadzało. Skoro była to taka ujma na honorze dr Filipkowskiego to mógł zrezygnować z prowadzenia zajęć. Ujmą winno być to, że nie potrafił się wykazać wymaganą przez studentów wiedzą, przerosło go to. Jako studentka APS, była studentka dr Filipkowskiego, która zdała ten diabelsko trudny egzamin w pierwszym terminie z wysoką notą czuję się urażona insynuacjami ze strony jakby nie było tak wykształconego człowieka. Każdy z nas studentów bez względu na to czy zdał w pierwszym czy też w kolejnych terminach ten "horror" włożył w przygotowanie się do niego mnóstwo wysiłku i wykazał ogromną kreatywnością w poszukiwaniu i zdobywaniu materiałów , bowiem z 30 godzin wykładów i 30 godzin ćwiczeń nie wynieśliśmy żadnej wiedzy dotyczącej zagadnień wymaganych przez dr Filipkowskiego na egzamin. Poza tym Panem wszyscy pozostali wykładowcy tejże uczelni są świetnymi fachowcami, przekazującymi nam z ogromnym zaangażowaniem swoją wiedzę. Oni nie biorą pieniędzy za "nic- nierobienie". Dziennikarze zanim oszkalują studentów i uczelnię winni zweryfikować uzyskane informacje,a nie opierać się na informacji Pana który uniósł się honorem, bo studenci wykazali że jest kiepskim wykładowcą.
    • zbipie Ja udaję, że wykładam, studenci - że się uczą 21.03.11, 10:00
      Osobiście nie znam wykładowcy, natomiast ciekaw jestem co było przyczyną Jego milczenia przez rok od wydarzeń, które opisuje. Dlaczego nie zawiadamiał mediów natychmiast po wydarzeniach? pewnie miał jakieś ważne powody. Poza tym z treści wynika, że nie zrezygnował z pracy, ponieważ nie miał z czego rezygnować. Sam pracuję na umowy cywilno prawne i wiem, że kiedy kończy się umowa, to nie ja rezygnuję, ani ze mnie nikt nie rezygnuje. Po prostu umowa kończy się.
    • landaverde Ja udaję, że wykładam, studenci - że się uczą 22.03.11, 05:14
      Myślałem, że to Środa, być może pod wpływem jakichś środków "przeciwbólowych", zdobyła się na taką szczerość... ;-)
Pełna wersja