Unijny sąd chroni embriony

12.03.11, 09:12
Brawo unijny sąd!

Brüstle powinien odejść z zawodu.
    • ksiadz_gazeta Re: Unijny sąd chroni embriony 12.03.11, 11:17
      coooooo? unijne sądy pod katopresją? to skandal, że katoterror siega aż tak daleko! sędziego powinni zwolnić z pracy! wprowadza zacofanie i ciemnogród!
      • movah02h Re: Unijny sąd chroni embriony 12.03.11, 15:08
        Chodzi o PATENT a nie o aborcję czy in vitro. W tym kontekście wyrok jest racjonalny. Inna sprawa, że przytoczona w tej informacji prasowej, argumentacja sądu jest dyskusyjna. To, że cykl życia organizmu zaczyna się od zapłodnienia, to uznany w nauce pogląd, ale że to już jest człowiek i w konsekwencji można używać wobec niego kategorii filozoficznej "godność ludzka" to już nie jest oczywiste.

        Konsekwentnie należałoby uznać za człowieka ciało ze stwierdzonym brakiem czynności elektrycznych w pniu mózgu (obecna definicja medyczna śmierci), bo reszta komórek (miliardy!) wciąż jeszcze (czasem przez kilkadziesiąt minut) przejawia aktywność biologiczną w tym podział. Będąc konsekwentnym żadne rozporządzenie ciałem nie byłoby możliwe przed stwierdzeniem ustania czynności życiowych każdej komórki zmarłego. W tym i przeszczepy byłyby niemożliwe. Jeśli tu, jako ludzkość, robimy wyjątek w kwestii przeszczepów, to znaczy, że zdolność do aktywności biologicznej komórek nie jest kryterium człowieczeństwa.

        Tutaj sąd wytworzył sobie (moim zdaniem w sposób nieuprawniony, bo od tego są instytucje prawodawcze a nie sądownicze) utworzył nowy podział: komórki zwykłe i "niezwykłe" (totipotencjalne). Komórki zwykłe traktuje jak rzecz a totipotencjalne jak człowieka. Zrównuje w ten sposób człowieka z "potencjalnym człowiekiem". Przecież już sama nazwa tych komórek wskazuje, że są to komórki wszystko MOŻLIWE. Moim zdaniem jest zasadnicza różnica między światem wirtualnym a rzeczywistością.

        Rozumiem intencje sędziów - brak legalnej definicji (np. w traktatach, konstytucji, ustawach), terminu i warunków kiedy zarodek staje się człowiekiem, pozwala na traktowanie zarodków, niezależnie od etapu ich rozwoju, jako preparatu laboratoryjnego i przedmiotu własności intelektualnych (tutaj patentu). Jedyne zabezpieczenie przed tym zagrożeniem, jakie widzieli, to stworzenie fikcji prawnej, że zygota = człowiek. Tego typu ustalenia prawne, niezależne od faktów, są wręcz charakterystyczną cechą prawa, znaną już ze starożytności, np.: "ojcem jest ten na kogo wskazuje małżeństwo", "uniewinniony prawomocnym wyrokiem nie dokonał zarzucanego mu czynu", "uszkodzenie ciała płodu jest szkodą dla dziecka, o ile urodzi się ono żywe" itd.

        Pomijam już kwestię tego, ze zapłodnienie jest procesem przebiegającym w czasie (bardzo złożonym z resztą) więc definicji medycznych (nie wspominając o prawnych bo prawnicy sie w to nie bawią - i słusznie z resztą), kiedy się rozpoczyna a kiedy kończy, jest wiele. Wymienię kilka etapów:
        1. plemniki zbliżają się do komórki jajowej
        2. DNA jednego z plemników wnika do komórki jajowej
        3. DNA plemnika łączy się z DNA komórki jajowej, proces ten ma też, przynajmniej kilka podetapów:
        3.1. utworzenie "płaszczyzny połączeń" chromosomów (tzw. wrzeciono kariokinetyczne)
        3.2. wymiana części chromosomów między genomami (tzw. crossing-over)
        4. rozpoczęcie pierwszego podziału zygoty (podział też ma wiele etapów)

        Ok, w którym momencie już jest człowiek? pkt 1 nie? to może pkt 2? też nie? to może pkt 3? ale 3.1 czy 3.2? ach, ok 3.2! dobra, ale to też przebiega w czasie - jak zapinanie suwaka w kurtce. Więc kiedy kurtka już jest zapięta? Wystarczy spiąć "wózek" z "torami" suwaka, czy trzeba się "zapiąć pod samą szyję"? A może wystarczy tak do połowy wysokości? Hm... to w tym momencie zamrażamy szybko komórkę jajową. I co, mamy 50% człowieka?
Pełna wersja