Atomowa histeria nad Helsinkami

15.03.11, 15:44
Wszystko fajnie, ale jakie w takim razie są rzeczywiste, nie-fałszywe prognozy na powietrze przewiewane znad Japonii?
Czy oprócz poszukiwania fałszywek pan autor zajmował się może tą sprawą?
    • 0721x Atomowa histeria nad Helsinkami 15.03.11, 16:46
      bałwanizm większości komentatorów jest zniewalający
    • n30n TabloidTV 15.03.11, 19:33
      Ta telewizja to gorzej niz tabloid. Gdy w kwietniu 2010 wybuchl wulkana nad Europa, pogodynka ostrzegala ze lepiej nie wychodzic z domu. Oczywiscie byla to informacja niesprawdzona, bo jak wszyscy pamietamy pyl znajdowala sie w bardzo wysokich partiach atmosfery i nie zagrazal mieszkancom Polski. Nie omieszkam wspomniec o slynnej awarii pradu w Warszawie, ktora rowniez nie byla prawdziwa. Na zachodzie za cos takiego dostaje sie one-way-ticket.
    • cezaryk Re: Atomowa histeria nad Helsinkami 15.03.11, 20:26
      Dobra, sam sobie popatrzyłem.
      Zasadniczo cokolwiek stamtąd wylatuje, prawdoodobnie pójdzie nad Pacyfikiem w kierunku Ameryki północnej. Dopiero stamtąd poprzez Atlantyk ma szanse nadlecieć nad Europę.
      Dłuuga droga.
      • quant34 Re: Atomowa histeria nad Helsinkami 15.03.11, 22:55
        cezaryk napisał:

        > Dobra, sam sobie popatrzyłem.
        > Zasadniczo cokolwiek stamtąd wylatuje, prawdoodobnie pójdzie nad Pacyfikiem w k
        > ierunku Ameryki północnej. Dopiero stamtąd poprzez Atlantyk ma szanse nadlecieć
        > nad Europę.
        > Dłuuga droga.

        Biorąc pod uwagę ilość skażonego materiału, jaki ma prawo ulecieć z japońskiej elektrowni, już paręset kilometrów od wybrzeży Japonii, chmura będzie tak rozrzedzona, że podwyższonego promieniowania nie da się stwierdzić. Zanim doleci do wybrzeży USA, radioaktywnego materiału będzie tam kilkanaście atomów na metr sześcienny. Aby można było mówić o jakimkolwiek zagrożeniu w USA, musiałby wylecieć w powietrze sam reaktor i wyrzucić do atmosfery tony silnie skażonego materiału. To zupełnie nieprawdopodobny scenariusz, bo tego typu reaktor nie ma jak wybuchnąć. Pomyśl ile na pustyniach USA było wybuchów bomb wodorowych, które wyrzuciły do atmosfery nieporównywalnie większe ilości materiału radioaktywnego, a jednak jakoś Amerykanie nie marli milionami na chorobę popromienną. Czernobyl to było zupełnie co innego - tam rozerwało sam reaktor, stopiły się rdzenie grafitowe, a powietrze atmosferyczne zyskało swobodny dostęp do rozerwanego reaktora. Japońskie reaktory mają zupełnie odmienną budowę i taki scenariusz jest w tym przypadku po prostu niemożliwy fizycznie. Najgorsze, co się może zdarzyć, to stopienie reaktora, ale nawet w takim przypadku nic się stamtąd nie wydostanie do atmosfery. Całe (niewielkie) skażenie wynika tylko z wypuszczonej celowo pary wodnej, której poziom skażenia ma się nijak do radioaktywnej chmury z Czernobyla.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja