Wykształcona klasa robotnicza

19.03.11, 11:38
Zaraz po transformacji wzrosło zapotrzebowanie na absolwentów różnych zarządzań, finansów, bankowości i marketingów. Ile lat może się utrzymywać ta tendencja ? Czy młodzi wybierający obecnie te kierunki studiów, sprawdzają NAJPIERW, jakie są perspektywy pracy w tych zawodach ? A politechniki podobno czekają ! I (podobno) jest praca dla inżynierów.
    • glowny_pasazer A jakie oni maja kwalifikacje? 19.03.11, 11:43
      "Młodzi, znający języki dwudziestoparolatkowie chwytają się pracy poniżej kwalifikacji"

      A jakie oni mają kwalifikacje poza wiedzą teoretyczną, a i to często potwierdzoną dyplomem zdobytym za opłacanie czesnego?
      • anto.n Re: A jakie oni maja kwalifikacje? 19.03.11, 11:50
        a skad maja wziac praktyke jak sa zaraz po szkolach? gdzie tak jest? nie pamieta wol jak cieleciem byl? chyba ze nie ma zadnych szkol!?
        oj, ci mlodzi gniewni dadza POpalic kondonkowi zlotoustnemu za te druga Irlandie w nadchodzacych wyborach, teraz to juz praktycznie wykaza swoje kwalifikacje!
        • rydzyk_fizyk Re: A jakie oni maja kwalifikacje? 19.03.11, 12:10
          Najtrudniejsza sytuacja od 20 lat!?
          Gdzie ten ekspert był gdy stopa bezrobocia sięgała 20%?
          • martin.slenderlink Re: A jakie oni maja kwalifikacje? 19.03.11, 12:49
            Bredzi.

            - Dziś dyplom wyższej uczelni wcale nie gwarantuje pracy, jak to miało miejsce kilka lat temu - mówi dr Marek Szopski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

            O, a tu też bez sensu zdanko. Kolejna bzdura. Kilka lat temu dyplom niczego nie gwarantował również. Bzdurne tezy walą i tyle.
            • koala_tralalala Re: A jakie oni maja kwalifikacje? 19.03.11, 16:34
              Gwrantowal, zanim zaczela sie PRODUKCJA dyplomow za pieniadze.

              Jesli dzis dyplomy dostaja ludzie, ktorzy nie potrafia przeczytac ze zrozumieniem prostego tekstu, a wykladowcy maja zakaz eliminowania takiego plantkonu, to trudno sie dziwic ze z kupiona "magisterka" mozna potem tylko gary zmywac.

              Problem w tym, ze niejeden matol z kupionym dyplomem dostaje potem po znajomosci prace w urzedzie, ministerstwie czy innej telewizji, a zdolny czlowiek z tym samym dyplomem i jakas wiedza, podaje talerze do stolu.
            • 7kozyr Re: A jakie oni maja kwalifikacje? 19.03.11, 18:54
              Tow. Kaczynski zagwarantuje mlodym obowiazkowe skierowanie do pracy a nie zadne tam praktyki i inne duperele. Wystarczy byc patriota i byc katolikiem.
              Ps. Rzad Tuska to skandal dla mlodych.


              martin.slenderlink napisał:

              > Bredzi.
              >
              > - Dziś dyplom wyższej uczelni wcale nie gwarantuje pracy, jak to miało miejsce
              > kilka lat temu - mówi dr Marek Szopski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
              >
              > O, a tu też bez sensu zdanko. Kolejna bzdura. Kilka lat temu dyplom niczego nie
              > gwarantował również. Bzdurne tezy walą i tyle.
          • rabart Re: A jakie oni maja kwalifikacje? 19.03.11, 22:46
            Gdzie ten ekspert był gdy stopa bezrobocia sięgała 20%?
            Cały czas tyle wynosi. A nawet więcej. 2mln ludzi bowiem z braku pracy wyjechało za granicę. Stąd "spadek" do 13%. Gdyby nie emigracja miałbyś bezrobocie rzędu 20-25%.
        • glowny_pasazer Re: A jakie oni maja kwalifikacje? 19.03.11, 12:50
          Oczywiście, że pamiętam i podjąłem pracę, jak mi się wydawało "poniżej kwalifikacji", co zostało szybko zweryfikowane. Ale widzę, że adwersarz ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
        • 7kozyr Re: A jakie oni maja kwalifikacje? 19.03.11, 18:47
          anto...n
          Jestes glupim walem!!!
      • posca Re: A jakie oni maja kwalifikacje? 19.03.11, 12:36
        Naiwny jesteś. Powinieneś raczej zapytać jakie oni mają plecy? To jest najważniejsze. Możesz mieć skończone szkoły prywatne, zaoczne, a nawet kursy, możesz mieć problemy z przejściem z semestru na semestr- to nie ma znaczenia. Najważniejsze, żeby był ktoś, kto pomoże ci w załatwieniu pracy. Jeśli nie masz takich perspektyw, to pakuj plecak i wyjeżdżaj. Alternatywą jest bezrobocie lub etat pracownika nadkwalifikowanego.
    • macine123 Mój staż trwał ponad 4 lata... 19.03.11, 12:08
      Mnie pracodawca warunki jak na stażu przeciągał przez 4 lata (praca raczej zgodnie z wykształceniem, ale często mobbing i niska płaca poniżej 1500 zł netto)... stwarza się warunki do wykorzystywania młodych ludzi. Wielu moich znajomych pracuje w USA, UK, Irlandii i innych krajach europejskich najcześciej poniżej kwalifikacji. Zastanawiam się co lepsze ?
      • ubiquitousghost88 Wszystko jest lepsze od mobingu ze strony polskich 19.03.11, 12:15
        ...półanalfabetów, którym słoma z butów wystaje, a podają się za zagorzałych "antykomunistów".
        Oni nawet "W pustyni i w puszczy" nie przeczytali...


        macine123 napisał:

        > Mnie pracodawca warunki jak na stażu przeciągał przez 4 lata (praca raczej zgod
        > nie z wykształceniem, ale często mobbing i niska płaca poniżej 1500 zł netto)..
        > . stwarza się warunki do wykorzystywania młodych ludzi. Wielu moich znajomych p
        > racuje w USA, UK, Irlandii i innych krajach europejskich najcześciej poniżej kw
        > alifikacji. Zastanawiam się co lepsze ?
      • pal666 Re: Mój staż trwał ponad 4 lata... 20.03.11, 08:39
        proszę Cię, pisz ze zrozumieniem, zmęczyłem się czytając pierwsze zdanie Twojego postu.
      • sekete Re: Mój staż trwał ponad 4 lata... 20.03.11, 19:03
        Najlepiej wyjechać za granicę, tam gdzie:stopa bezrobocia jest na niskim poziomie (pracuje kto chce)+wysoki wskaźnik Human Development Index (czyli żyje się bogato, zdrowo i długo). Myślę, że to dwie najważniejsze dane, które mogą pomóc w podjeciu decyzji do którego kraju wyjechać.

        Zrobiłam w ten sposób. Byłam świeżo po studiach w Krakowie. Na początku szukałam pracy w zawodzie, później jakiejkolwiek pracy w Krakowie. Pracowałam trochę w zawodzie, ale w bardzo niestabilnej firmie, później nie było nowych zleceń, więc lipa. Łapałam się każdej możliwości. Do wyjazdu przekonał mnie narzeczony -Czech. Dzięki niemu znalazłam pracę fizyczną w Skandynawii. Byłam AuPair-czyli opiekowałam się maluchami i uczyłam się dzięki nim języka. Pracowałam 6 miesięcy, po których komunikatywnie nauczyłam się języka i znalazłam pracę w zawodzie. To lepszy kraj. Żyje się tu inaczej-lepiej niż w Polsce.
        • jean.jacques Re: Mój staż trwał ponad 4 lata... 22.03.11, 05:40
          sekete napisała:

          > zech. Dzięki niemu znalazłam pracę fizyczną w Skandynawii. Byłam AuPair-czyli o
          > piekowałam się maluchami i uczyłam się dzięki nim języka. Pracowałam 6 miesięcy
          > , po których komunikatywnie nauczyłam się języka i znalazłam pracę w zawodzie.
          > To lepszy kraj. Żyje się tu inaczej-lepiej niż w Polsce.

          Skandynawia to zdecydowanie lepszy kraj...
    • ubiquitousghost88 Generacja starych cwaniaków wpuściła w maliny... 19.03.11, 12:11
      ...generację młodych naiwniaków.
      Obiboki wytłumaczyli własnym dzieciom, że robotnik to czas przeszły, że nawet inżynier cuchnie komuną, bo się z robotnikami na co dzień zadaje.
      No to niech teraz "administratorzy" ochraniają "finansjerów" i "bankierów" od... własnych, głodem przymierających bachorów.
    • rozsadek.ltd Śmieciowe kierunki robią swoje 19.03.11, 12:17
      Nasycenie młodymi ludźmi kierunków śmieciowych typu socjologia, zarządzanie mówi wszystko.
      Co z tego, że ma "papier"? Papierek to nie wszystko. Nie wiem, czemu człowiek po studiach myśli, że będzie miał dobrą pracę, bo jest po studiach. Żenująca jest taka postawa.
      Jedyne co mogą wyprodukować śmieciowe kierunki to rzeszę "młodych wykształconych" lemingów - czytelników Gazety Wyborczej, która jak dobrze wszyscy wiemy jest gazetą dla półgłówków.
    • m-kow Kilka uwag 19.03.11, 12:23
      Co się nasuwają po przeczytaniu tej wierszówki wyduszonej z trudem. Mianowicie, "prestiżowa prywatna uczelnia" to pojęcie, które bez wątpienia istnieje, natomiast za oceanem, nie tutaj. Tu uczelnie prywatne robią ze studentem interes, czyli sprzedają mu licencjat lub dyplom w zamian za 3 lub 5 lat płacenia. I taka jest okrutna prawda. Po drugie, kilka lat temu zapanowała moda na masową produkcję absolwentów "marketingu i zarządzana", nie wiem czemu właśnie taki komplet otwierają "prestiżowe prywatne uczelnie"
      i co jedno ma wspólnego z drugim, faktem jest natomiast że specjaliści w tych dziedzinach są już na rynku pracy niepotrzebni. Mimo to ludzie płacą za te studia, myląc swoje czesne z "nabycie" prawa do godnej i dobrze płatnej pracy. Ma na to wpływ również programowanie przez rodziców pochodzących z poprzedniej epoki, dla których studia były gwarancją dobrej pracy "w urzędzie", do dziś można w instytucji publicznej trafić egzemplarza, który z nabożeństwem wyciąga przy nas pieczątkę i ją przystawia do czegoś, a tam mgr. albo mgr. inż :-) Nie wrócą czasy połowy lat 90-tych, kiedy każdy mógł dostać każdą robotę bo było ssanie. Bo czego właściwie gazeta oczekuje od rzeczywistości, promując od kilku tygodni problem "młodzi wykształceni nie mają godnego zajęcia", że wystrzelamy 50 i 60 latków, że firmy się wzruszą i stworzą dobrze płatne etaty dla młodzieży. Przecież to zależy przede wszystkim od otoczenia ekonomicznego, a otoczenie jest takie że praca jest droga. Dodatkowo kiedy wyjechał stąd 2 miliony bezrobotnych zmniejszyło się zatrudnieniowe ciśnienie i politycy odwrócili się natychmiast od problemu jako chwilowo rozwiązanego a teraz nawet bez tych dwóch milionów mamy znów 10%.

      ---
      "Statek coraz bardziej przecieka, pasażerowie jeszcze nie wiedzą, ale pierwszy oficer wie i po cichu ubiera kamizelkę ratunkową. Żeby pasażerowie nie zauważyli nalewającej się wody, to przelewa ją z sali balowej do maszynowni (czyli środki z OFE do ZUSu)." K. Rybiński
      • baalsaack Re: Kilka uwag 19.03.11, 12:29
        To, co mówisz, to jest stereotyp. Np. Akademia Leona Koźmińskiego JEST prestiżową prywatną uczelnią, jej program MBA został w międzynarodowym rankingu oceniony lepiej niż ten SGH.
        • m-kow Re: Kilka uwag 19.03.11, 12:41
          To co piszesz, piszesz... JEst prestiżowa dla tych co się zarżnęli finansowo i ją "ukończyli". Musisz w takim razie pokazać mi "prestiżową Akademię" w rankingu 500 światowych wyższych uczelni... Ale fakt jeśli budujemy porównanie wstylu Polonez był oceniany wyżej do FSO1500, to fakt.

          ---
          "Statek coraz bardziej przecieka, pasażerowie jeszcze nie wiedzą, ale pierwszy oficer wie i po cichu ubiera kamizelkę ratunkową. Żeby pasażerowie nie zauważyli nalewającej się wody, to przelewa ją z sali balowej do maszynowni (czyli środki z OFE do ZUSu)." K. Rybiński
          • pzgr Re: Kilka uwag 19.03.11, 18:27
            to sobie zobacz ranking szkół biznesu Financial Times.
            Koźmiński w okolicach 30 miejsca a w kategorii karier absolwentów to chyba ma 1-sze.
            kolego ćwikłowy
            • m-kow Kilka uwag 19.03.11, 19:44
              Nie pisz tak. Nie jestem twoim kolegą, jeszcze to przeczyta ktoś z moich znajomych i co będzie...To naprawdę nie moja wina, że nie dostałeś się na żadną przyzwoitą ( choć archaicznie feudalną ) uczelnie publiczną i musiałeś studiować "biznes" za pieniądze. Gdyby mamunia wybrała bystrzejszego tatunia, albo tatunio mądrzejszą mamunie, może ułożyłoby Ci się inaczej, w każdym razie raczej w tamtą stronę kieruj irytację. Z genami nie wygrasz.
              Teraz ad rem, zapomniałeś wspomnieć, że dokładnie 1/6 ( słownie: jedna szósta część ) zasługi przypada Akademii Leona Koźmińskiego albowiem na spółkę z pięcioma innymi uczelniami mieści się w rankingu FT dotyczącym najlepszych studiów MBA z programem Euro MBA ( rankings.ft.com/businessschoolrankings/online-mba-2011 ). Jak na krajowe realia naszego zaścianka, to duży sukces. Tylko że to jest coś troszkę innego niż studia licencjackie czy magisterskie, których dotyczy artykuł, prawda? I są to studia dla kogoś innego, dla absolwentów studiów wyższych, no niekoniecznie u Koźmińskiego, z pewną praktyką i doświadczeniem zawodowym, oraz środkami własnymi, czy pracodawcy na opłacenie MBA, prawda? Więc ten przykład, choć krzepiący, jest tu trochę do dupy.
              Ale rozumiem to, no bo coś trzeba było wyciosać prócz obelgi.
              Tu znajdują się linki do rankingów uznawanych za miarodajne:
              www.timeshighereducation.co.uk/world-university-rankings/2010-2011/social-sciences.html
              www.arwu.org/FieldSOC2010.jsp
              business-schools.webometrics.info/
              A tu jest zgrubnie napisane, jak mierzone i czemu miarodajne.
              www.studyinpoland.pl/szkolajesienna2007/prezentacje/swiatowe_rankingi_uczelni.ppt
              I tu po prostu Polski nie ma ( oraz w zasadzie we wszystkich pozostałych, bo lokaty w piątej setce UJ i UW to raczej powód do wstydu niż zadowolenia ).
              Poczytaj, nawet po Koźmińskim można się jeszcze czegoś nauczyć, choć oczywiście już niewiele potrzeba do absolutu.
              ---
              "Statek coraz bardziej przecieka, pasażerowie jeszcze nie wiedzą, ale pierwszy oficer wie i po cichu ubiera kamizelkę ratunkową. Żeby pasażerowie nie zauważyli nalewającej się wody, to przelewa ją z sali balowej do maszynowni (czyli środki z OFE do ZUSu)." K. Rybiński
      • luizza Re: Kilka uwag 19.03.11, 12:59
        W artykułach o młodych bezrobotnych (dzisiejszym i wczorajszym) padają stwierdzenia o pracy poniżej kwalifikacji i możliwości: praca w recepcji, odbieranie telefonów to powód do wstydu, zarobki poniżej 2200 zł na rękę uwłaczają godności absolwenta (i jeszcze autorka uważa, że to nie są wygórowane oczekiwania). Jednocześnie tysiące ludzi z wieloletnim stażem (i również wyższym wykształceniem) zarabiają poniżej tych 2 tys. Wynika z tego, że nauczyciele, pielęgniarki i inny personel medyczny, wielu pracowników administracji nie ma godności godząc się na takie nędzne zarobki.
        • m-kow Re: Kilka uwag 19.03.11, 13:24
          W zeszłym roku autorka popełniła tekst na portalu bezrobocie.org
          www.bezrobocie.org.pl/x/582783
          Który ociera się o przyczyny bezrobocia w pokoleniu przed 30tką i generalnie jest na poziomie, w przeciwieństwie do tego gazecinego powyżej. Widocznie dopasowała się do wymagań "łatwo, lekko i przyjemnie" stąd właśnie taki jak napisałaś lekko nawet niesmaczny wydźwięk i ogólna wizja "skończyłem/am studia to mi się przecież należy". Swoją drogą kariery zawodowe mojego pokolenia i ludzi nieco młodszych też nie zaczynały się od pierwszej pracy jako wiceprezesa General Motors, w sumie wspinaczka jest nieodłączną częścią życia. Ale inaczej sprawa wygląda kiedy młody człowiek uważa, że jeśli nie konsumuje to nie istnieje, że do tego potrzeba na początek 5 na rękę bo miasto drogie, że starsi mają lepiej a powinni się posunąć itp. Zaznaczę, że nie chodzi mi o generealizowanie jednej wspólnej diagnozy dla całego pokolenia, bardziej chcę zaznaczyć ciśnienia, które kształtują ich oczekiwania i spojrzenie na świat.

          ---
          "Statek coraz bardziej przecieka, pasażerowie jeszcze nie wiedzą, ale pierwszy oficer wie i po cichu ubiera kamizelkę ratunkową. Żeby pasażerowie nie zauważyli nalewającej się wody, to przelewa ją z sali balowej do maszynowni (czyli środki z OFE do ZUSu)." K. Rybiński
          • amen-666 Re: Kilka uwag 19.03.11, 14:58
            Ale inaczej sprawa wyglą
            > da kiedy młody człowiek uważa, że jeśli nie konsumuje to nie istnieje, że do te
            > go potrzeba na początek 5 na rękę bo miasto drogie

            Oczywiście mogą zarabiać 2 tysiące, tylko niech nikt się na nich nie drze, że nie zakładają rodzin, nie chcą mieć dzieci, a kto może, spieprza z tego chorego kraju gdzie pieprz rośnie.

            Za 2 tysiące przy obecnych cenach to można mieszkać u mamusi.
            • m-kow Re: Kilka uwag 19.03.11, 19:55
              Amen, dlatego napisałem, że nie chcę generalizować ale że to jedno z oczekiwań i jedna z motywacji. Nie jest najgorsze od czego zaczynasz, najgorszy właśnie jest brak perspektyw, wieczny staż, notoryczne "samozatrudnienie" i to, co bym nazwał brakiem perspektyw. Tak jak pisałem, ucieczka setek tysięcy młodych ludzi zamiast zwrócić uwagę na problem spowodowała, że "polityka" się od niego odwróciła i teraz po kilku latach mamy go z tą samą siłą.
    • astrum-on-line wąska specjalizacja 19.03.11, 12:33
      Wąska specjalizacja też jest do kitu. To nie jest dobre rozwiązanie, jeżeli ktoś może szukać pracy w dwóch firmach w Polsce.
      • dystansownik Re: wąska specjalizacja 19.03.11, 22:40
        > Wąska specjalizacja też jest do kitu. To nie jest dobre rozwiązanie, jeżeli kto
        > ś może szukać pracy w dwóch firmach w Polsce.

        Dokładnie. Tym bardziej, że w wielu naprawdę wąskich specjalizacjach rzeczywiście liczy się co najwyżej kilka firm w całym kraju i nie dość, że o pracę lekko w nich i tak nie będzie, to najprawdopodobniej będzie się to wiązało z koniecznością przeprowadzki do miasta w którym jest siedziba tej firmy.
    • q-ku za wiele osób ma "wyższe" wykształcenie 19.03.11, 13:11
      nastąpiła dewaluacja wykształcenia

      tak naprawdę elity, inteligencji godnej tej nazwy jest około 15-20 procent max
      reszta więc musi być czymś na wyrost

      prawie każdy ma studia, czyli nikt ich nie ma
      • gandalph Re: za wiele osób ma "wyższe" wykształcenie 20.03.11, 01:26
        q-ku napisał:

        > nastąpiła dewaluacja wykształcenia
        >
        Nie "wykształcenia", lecz "dyplomów". Jeżeli za dyplomem kryje się prawdziwe wykształcenie, to OK. Gorzej, jeśli to tylko papier z pieczątką.
        • rabart Mogę się tylko uśmiechnąć. 20.03.11, 03:04
          Jeżeli za dyplomem kryje się prawdziwe wy
          > kształcenie, to OK.

          Swoje prace na uczelni pisałem samodzielnie i z czystą przyjemnością. Sam gromadziłem do nich materiały, które pokrywały się z moimi zainteresowaniami. Na zajęciach bez problemu podejmowałem dyskusje dotyczące poruszanych zagadnień.

          I jakoś w znalezieniu pracy mi to nie pomaga.
          • gandalph Re: Mogę się tylko uśmiechnąć. 20.03.11, 12:06
            rabart napisał:

            > Jeżeli za dyplomem kryje się prawdziwe wy
            > > kształcenie, to OK.

            > Swoje prace na uczelni pisałem samodzielnie i z czystą przyjemnością. Sam groma
            > dziłem do nich materiały, które pokrywały się z moimi zainteresowaniami. Na zaj
            > ęciach bez problemu podejmowałem dyskusje dotyczące poruszanych zagadnień.
            >
            > I jakoś w znalezieniu pracy mi to nie pomaga.

            No i co z tego? Widocznie za mało się starasz albo skończyłeś "niechodliwy" kierunek.
            Zresztą to nic nowego; problem z zatrudnieniem absolwentów wyższych uczelni był zawsze, również za komuny. W Polsce mamy od dawna nadprodukcję magistrów/magistrów inżynierów. Dodatkowo w ciągu ostatnich 20-25 lat dyplomy się zdewaluowały, o maturach nie wspominam. Wreszcie, wielu studentów traktuje studiowanie jako przechowalnię odraczającą o parę lat usamodzielnienie się; zapominają często przy tym, że nikt za rączkę prowadzić nie będzie, jak w szkole podstawowej czy średniej. (Kiedyś studia były przechowalnią przed wojskiem, dzisiaj to jakoś tak z rozpędu).
            • martin.slenderlink Re: Mogę się tylko uśmiechnąć. 20.03.11, 13:11
              "Wreszcie, wielu studentów traktuje studiowanie jako przechowalnię odraczającą o parę lat usamodzielnienie się"

              Trend się zmienił raczej. Coraz mniej jest takich. To, co Ty opisujesz, to raczej przełom lat 90' i 00', maks połowa 00 (czy się mylę jednak i studenci są tacy sami obecnie?). Inna sprawa, że na niektórych kierunkach dziennych ciężko jest pracować intensywnie, czy odbywać dłuższe staże.
    • wnec2005 Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 13:35
      polecam techniczne szkoly aczkolwiek nie wiem czy takowe sa w Polsce.
    • g00sman Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 13:45
      No, jeśli ci dwudziestoparolatkowie są "wykształceni" tak samo jak "znający języki", to ja się nie dziwię, że nie mogą znaleźć pracy. Miałem przez kilka lat możliwość podglądania CV i zgłoszeń, które przychodziły do firmy na papierze i mailem. Smutna prawda jest taka, że w gros przypadków "angielski biegle" w CV znaczy "w wakacje pracowałem w UK i się dogadywałem". W CV jest wpisana "świetna obsługa komputera i doskonała znajomość pakietu MS Office", ale CV przychodzi jako plik .doc (bo przerobienie go na .pdf, żeby było choć trochę bardziej profesjonalnie, to już zbyt skomplikowana sprawa), a jak się go otworzy, to tabulatory są robione piętnastoma spacjami. Jeśli jest na papierze, to jest krzywo poedytowane i na pierwszy rzut oka robione nogami. Czcionka - nieśmiertelne Times New Roman, całość na zasadzie "nagłówek - dwukropek - lista ze standardowymi punktorami, albo pauzami na początku każdej linijki". Jak ktoś wybierze punktory inne, niż standardowe wordowskie kropki, to jest już prawie informatykiem. Zero polotu, zero przejrzystości, szczytowe osiągnięcie to zastosowanie pogrubienia. Jak ktoś jest bardzo lotny, to zgarnia gotowy wzorzec z internetu i wpisuje swoje dane - potem leży kilkanaście identycznych CV kilkunastu różnych osób i każda myśli pewnie, że pracodawca nabierze się na jej "zmysł graficzny", bo "sobie takie ładne zaprojektował". Papierowe CV często krzywo pokserowane, wydrukowane w najniższej jakości, żeby tuszu nie marnować. Pomijam już kompletną nieznajomość ortografii i styl wskazujący na uporczywe nieczytanie żadnych lektur. Więc jak takiemu potencjalnemu pracownikowi zależy na pracy, jeśli nie jest w stanie poświęcić dla niej godziny czy dwóch na przygotowanie porządnych dokumentów i kilku czy kilkunastu złotych na wydrukowanie ich w porządnej jakości, żeby się jakoś zaprezentować przyszłemu pracodawcy? Jakie kompetencje i umiejętności ma dana osoba (a raczej przerażająco wielka grupa osób), jeśli przez pięć lat studiów nie zdołała opanować funkcji komputera wykraczających poza możliwości maszyny do pisania? Przecież to jest pięć lat pracy z komputerem, który ponoć jest teraz niezbędnym narzędziem studiowania. Ścisłowcy pewnie są pod tym względem lepsi, ale mnie akurat humaniści i "zarządzacze" przechodzili przez ręce.
      • greges58 Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 14:32
        Po co w CV " tabulator " ? ? ?
        Naprawdę, nie rozumiem... .

        ;)
    • lubat Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 13:55
      "Wybierając studia, każdy powinien się poważnie zastanowić, czy ma po nich szansę na pracę - radzą eksperci rekrutacyjni. Warto też śledzić trendy na rynku pracy."

      Wybrałem tylko jeden z absurdalnych osądów z tekstu, a jest ich cały szereg. Tak samo zresztą, jak i w wielu komentarzach.

      Oczywiście to prawda, że poziom absolwentów wielu dzisiejszych "wyższych uczelni" jest dużo niższy, niż PRL-owskich maturzystów. Ale to nie jest problemem, z powodu którego ci absolwenci nie mogą znaleźć żadnej pracy. Tej pracy po prostu fizycznie nie ma, i nawet gdyby ktoś miał kilka dyplomów najbardziej renomowanych uczelni zachodnich, to jej nie dostanie.
      A już zupełnym kpieniem sobie z nieszczęścia ludzi jest stwierdzenie, że "Warto też śledzić trendy na rynku pracy." Tego nie potrafią ocenić nawet renomowane instytuty od oceny przyszłości gospodarczej, więc jak może to zrobić człowiek tak naprawdę jeszcze zupełnie zielony, niedojrzały?

      Zatrudnienie absolwentów jest prawdziwym testem na rozwój gospodarczy, poziom gospodarki narodowej. To doskonale obnaża propagandowe slogany o naszym szybkim rozwoju. W rzeczywistości, jeśli jeszcze nie jesteśmy na poziomie Tunezji czy Egiptu, gdzie rzesze wykształconej, a nie mogącej znaleźć żadnej pracy, to chyba jednak szybko zmierzamy w tym kierunku.

      Bałamutnym stwierdzeniem jest też, że brak jest np. inżynierów, i gdyby młodzi ludzie szli na politechniki, to nie mieli by problemów z pracą. Gdyby przynajmniej 10% tych ludzi, którzy ukończyli inne studia, zdobyli zawód inżyniera, to teraz byśmy mieli taką samą nadprodukcję inżynierów, jak ekonomistów czy psychologów. I też by bezskutecznie szukali jakiejkolwiek pracy.
      • amen-666 Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 15:14
        W rzeczywistości, jeśli jeszcze nie jesteśmy na poziomie Tunezji czy E
        > giptu, gdzie rzesze wykształconej, a nie mogącej znaleźć żadnej pracy, to chyba
        > jednak szybko zmierzamy w tym kierunku.

        I jeśli sytuacji nie rozładuje otwarcie niemieckiego rynku pracy (tak jak kiedyś rozładowała ją masowa emigracja na Wyspy), to jest nadzieja, że polska młodzież wyjdzie na ulice. Może wtedy do pacanów z rządu dotrze wreszcie, że coś jest nie tak.
      • dystansownik Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 23:00
        > Bałamutnym stwierdzeniem jest też, że brak jest np. inżynierów, i gdyby młodzi
        > ludzie szli na politechniki, to nie mieli by problemów z pracą. Gdyby przynajmn
        > iej 10% tych ludzi, którzy ukończyli inne studia, zdobyli zawód inżyniera, to t
        > eraz byśmy mieli taką samą nadprodukcję inżynierów, jak ekonomistów czy psychol
        > ogów. I też by bezskutecznie szukali jakiejkolwiek pracy.

        Już mamy nadprodukcję inżynierów odkąd kryzys się zaczął. Wcześniej chęć zatrudniania absolwentów balansowała z ich produkcją mniej więcej na tym samym poziomie. Przyszedł kryzys i firmy pierwsze co zrobiły, to obcięły inwestycje w nowych pracowników. Efekt jest taki, że już w tej chwili nie wszyscy absolwenci studiów technicznych znajdują satysfakcjonującą pracę, a studia jednak do łatwych nie należą.
        Dziś uczelnie techniczne wybiera bodajże kilkanaście procent młodych ludzi idących na studia. Gdyby zrealizowano marzenia rządu i innych oszołomów osiągając przynajmniej 30%, w efekcie mielibyśmy armię jeszcze lepiej wykształconych bezrobotnych absolwentów lub większość tej produkcji z konieczności musiałaby iść na eksport.
        • pal666 Re: Wykształcona klasa robotnicza 20.03.11, 08:55
          przyznaję, nie śledzę rynku pracy ale na początku obecnego roku akademickiego córka znajomych podjęła bardzo atrakcyjne studia na PŁ, studia z wykładowym francuskim, pobytami we Francji i niemalże gwarancją zatrudnienia po studiach. Z tego co mi wiadomo, ludzie nie walili na te atrakcyjne studia drzwiami i oknami, gdyż barierą była znajomość francuskiego.
          • martin.slenderlink Re: Wykształcona klasa robotnicza 20.03.11, 11:45
            "z wykładowym francuskim, pobytami we Francji i niemalże gwarancją zatrudnienia po studiach"

            Co to jest 'niemalże gwarancja'? W Polsce czy we Francji zatrudnienie? Ja znam np. ludzi po 10-letnim "pobycie" we Francji i uniwersytetach paryskich z problemami na rynku pracy. Oczywiście biorę pod uwagę, że zapewne konkretny kierunek techniczny reklamujesz, ale bez przesady z tym gwarancyjnym fetyszyzmem.
            • pal666 Re: Wykształcona klasa robotnicza 21.03.11, 08:01
              To znaczy, że studenci w trakcie studiów odbywają praktykę w firmach francuskich. Dzięki temu kontaktowi z firmą mają duże szanse na pracę w tych firmach po studiach. To miałem na myśli pisząc, że jest to prawie gwarancja. Pisząc to brałem pod uwagę nasze realia: która uczelnia zapewnia studentom takie praktyki ? Która spośród wielu "wyższych szkół czegoś tam i jeszcze czegoś " ? Pamiętaj, że ocena każdego rozwiązania nie dobywa się w próżni, w skali bezwzględnej ale w odniesieniu do realiów. Dlatego uważam, ze to jest bardzo dobra oferta.
              Co to znaczy "paryski uniwersytet" ? Ktoś tu zamieścił link do stron ze światowym rankingiem uczelni. Nie zauważyłem tam żadnego "paryskiego uniwersytetu", nie tylko w czołówce ale w ogóle.
              • martin.slenderlink Re: Wykształcona klasa robotnicza 21.03.11, 10:48
                "Nie zauważyłem tam żadnego "paryskiego uniwersytetu", nie tylko w czołówce ale w ogóle".

                Ja też kiedyś przeglądałem te rankingi i też nie widziałem, co mnie trochę nawet dziwiło, ale nie miałem czasu analizować. Może więc tu tkwi przyczyna problemu moich znajomych. Nie wysuwam żadnej tezy w tym temacie. A chodziło mi m.in o Université Paris-V czyli Université Paris Descartes oraz Sorbonę. A PŁ jak jest notowana w ranikngach?
                • pal666 Re: Wykształcona klasa robotnicza 21.03.11, 15:35
                  Nie wiem, być może niżej niż "paryski uniwersytet". Piszę o tym paryskim uniwersytecie z dwóch powodów: po pierwsze, kiedy zajrzałem do tych rankingów, zdziwiłem się, że tam nie ma Sorbony. Sorbony, która w naszej świadomości zajmuje miejsce zbliżone do Oksfordu i Cambridge (są w rankingu). Po drugie, gdyż PŁ, bez względu na miejsce w rankingu, robi coś, co ma sens. Nie jestem w żaden sposób związany z PŁ, kończyłem kiedyś pewną warszawską uczelnię, notowaną bardzo wysoko, napisałem o tej inicjatywie PŁ, gdyż uznałem ją za inteesującą.
                  • martin.slenderlink Re: Wykształcona klasa robotnicza 21.03.11, 15:53
                    Co do obecnych uniwersytetów z Sorboną w nazwie, możliwe, że pewne rankingi nie dotyczą kierunków humanistycznych, stąd kompletna nieobecność. Natomiast, pamiętam, że Paris V też nie było w sprawdzanym przez mnie rankingu, a chyba jest uznawany za bardziej dynamiczną placówkę. No i nie tylko nauki społeczne oferuje. Z drugiej strony, ja miałem znajomych studiujących na Sorbonie i w zasadzie nie traktowałem tej uczelni nigdy jako placówki z niebotycznym prestiżem, choć stereotypowo pewnie masz rację. Nie wiem, jak naprawdę jest z Oxbridge.
                    • pal666 Re: Wykształcona klasa robotnicza 21.03.11, 20:04
                      Oxbridge jest wysoko: bridge przed ox.
          • amrita Re: Wykształcona klasa robotnicza 20.03.11, 12:23
            telekomunikacja czy zarządzanie :>?
          • dystansownik Re: Wykształcona klasa robotnicza 20.03.11, 17:48
            > przyznaję, nie śledzę rynku pracy ale na początku obecnego roku akademickiego c
            > órka znajomych podjęła bardzo atrakcyjne studia na PŁ, studia z wykładowym fran
            > cuskim, pobytami we Francji i niemalże gwarancją zatrudnienia po studiach. Z te
            > go co mi wiadomo

            Co do "gwarancji zatrudnienia", to lepiej nie dzielić skóry na niedźwiedziu. Nam na studiach też powtarzano, że ich kończenie "gwarantuje" pracę, a pracodawcy będą się o nas wręcz bić. Uczelnia podawała nawet, że statystycznie na jednego absolwenta czekało 5 ofert pracy.
            Jaki był tego efekt? 5 lat później nie wszyscy znaleźli robotę po studiach, a samo jej znalezienie wcale nie było tak gwarantowane jak się niektórym wydawało.

            Btw studia po francusku mogą gwarantować prace co najwyżej we Francji, choć i to nie jest pewne, bo po PŁ i tak będzie się daleko w tyle za absolwentami ich rodzimych uczelni oraz ludźmi dla których francuski jest native.
            • pal666 Re: Wykształcona klasa robotnicza 21.03.11, 08:05
              Są dwa rodzaje podejścia do życia: "szklanka jest do połowy pełna" albo "szklanka jest do połowy pusta". Wydaje mi się, że Ty reprezentujesz pogląd, że szklanka jest do połowy pusta.
      • luizza Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 23:40
        Właśnie w zeszłym roku gwałtownie wzrosła liczba osób zdających na politechniki. Od znajomego maturzysty wiem, że w tym roku na studia techniczne wybierają się prawie całe klasy. Trąbienie w mediach o tym, że brakuje inżynierów plus stypendia na kierunkach zamawianych zrobiło swoje. Za kilka lat będą kolejni rozczarowani absolwenci, bo przecież obiecano im pewną pracę.
        • rabart Ależ ja wiem co będzie za kilka lat. 19.03.11, 23:55
          A-Zapaść ekonomiczna po Euro2012 i zrzucanie odpowiedzialności kto za to odpowiada.
          B-rozpadające się stadiony i drogi.
          C-Bezrobotni absolwenci kierunków technicznych.
          D-Bezrobocie wynoszące 15-20%
          E-Emigracja zarobkowa.

          Czyli bez zmian, z tym że sytuacja gospodarcza będzie gorsza-wyczerpią się fundusze UE, a kredyty trzeba będzie spłacać, poza tym widoczna będzie degradacja wielu części infrastruktury w Polsce jaka pozostała po PRL. Dołączmy do tego kryzys ZUS i...w zasadzie lepiej nie mówić co po tym i.

          O tym, że wyprzedzi nas Afryka(już teraz wyprzedza w pewnych aspektach) nie warto nawet wspominać.
    • mm0427 Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 14:44
      Około 10 lat temu problem był podobny.
      Absolwent cieszył się jak mógł, kiedy mógł iść na tzw. staż, pracując wiele miesięcy za 450 zl na pełny etat. Był to tzw. "program pierwsza praca" , po ktorym masa ludzi lądowała z powrotem na bruku nawet bez prawa do zasiłku, bo wykonywała pracę ze statusem bezrobotnego. Firmy brały nowych absolwentów, a państwo za to płaciło. Skorzystali na tym jedynie przedsiębiorcy, którzy mogli wybierać w darmowej sile roboczej.
      Pracy szukało się wiele miesięcy, a nawet dłużej. Mężczyznom było trochę łatwiej jak kobietom - bo mogą wykonywać większy zakres prac fizycznych, a także jako pracownicy stanowili mniejsze ryzyko w kwestii "urlopów macierzyńskich" itp.
      Sytuację rozluźniło wejście do UE.
    • kaktuskowo Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 14:47
      A komu przeszkadza aby klasa robotnicza wykształcona była? Trzy lata nauki zawodu+ egzamin=czeladnik, następnie 3 lata praktyki pod okiem mistrza+egzamin = mistrz w zawodzie.
      To stanowi, że na starcie do zawodu rzemieślniczego, zakładając brak "zawalenia" terminu i egzaminów, zostaje się zawodowcem-magistrem-tym co potrafi, po około7-miu latach. Siedem lat pracy i nauki. W tym również nauki języka obcego bowiem wielu rzemieślników posługuje się językami obcymi. Teraz popatrzmy- politolog, marketingowiec : 3 lata liceum i 3 lata "wyszszej szkoły" z tytułem licencjata. Co on potrafi? NIC. Wspomniany mistrz w zawodzie pracował i zarabiał, ma zawód, prawo jazdy, praktykę i nie pasożytował. A nasz wspaniały "entelygent" czy wspaniała dziunia z oczekiwaniami i frustracjami? Nie przeszkadzają wszakże okoliczności żadne, aby założyli bank, szkołę wyższą, czy przedsiębiorstwo. Rzemieślnik postawi mur, czy naprawi samochód. Ci wspaniali asertywni-kreatywni mają szansę pokazać się również. A co pokazują? Brak wiedzy, puste, bezmyślne miny, brak inteligencji społecznej, nie wspominając o IQ. Niczego się więc nie nauczyli, miernoty.
      ------------------------------------------

      ------------------------------------------
      To moje zdanie, tej wersji się 3-mam.
    • amen-666 Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 15:03
      > ? Czy młodzi wybierający obecnie te kierunki studiów, sprawdzają NAJPIERW, jaki
      > e są perspektywy pracy w tych zawodach ? A politechniki podobno czekają ! I (po
      > dobno) jest praca dla inżynierów.

      Zgadzam się, że wybieranie kierunków typu politologia czy europeistyka to skrajna głupota, ale gdyby wszyscy ci ludzie zostali inżynierami, też nie byloby dla nich pracy, bo niby skąd. Dziś absolwentom kierunków technicznych dużo łatwiej jest znaleźć pracę niż tzw. humanistom, ale i tak nie wszyscy ją znajdują albo pracują za śmiesznie małe pieniądze. Wielu musi emigrować. Ludzi w Polsce jest po prostu za dużo. Dobre miejsca pracy zostały pozajmowane w latach 90-tych przez dzisiejszych czterdziestolatków. Te miejsca zwolnią się dopiero po ich odejsciu na emeryturę, czyli za jakieś 20 lat.
    • nufatek Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 15:07
      Proponowalem szkole dla pokojowek i majordomusow ,ogrodnikow i innych przydatnych milosciwie panujacej demokracji -nikt nie chcial. To byla wlasciwa przyszlosc.To bylo nam planowane przez UE i narod wybrany.Wasze ulice nasze kamienice-znajome?Adasiu tego chciales?
    • amrita Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 15:12
      smuteczek, gazeto. Oczywiste jest, że nie wszyscy absolwenci - przede wszystkim prywatnych uczelni - będą w stanie znaleźć pracę ,,zgodną z wykształceniem". Przecież niemozliwym jest, aby te hordy kończące co roku prywatnie administracje, politologie, zarządzanie, nawet finanse, socjologie czy słabiutkie informatyki były w stanie znaleźć pracę w zawodzie - czyli za biurkiem i najlepiej z dobrą pensją około 2.000 PLN. Niestety, nadal pokutuje u nas myslenie socjalistyczne, że państwo ,,załatwi", a jedyne co ,,ja" musze zrobic, to zdobyć papierek. Szkoda, ze mlodzi ludzie nie mysla o tym ZANIM rozpoczana kolejne bezcelowe studia. A wyborcza powinna tym się raczej zająć- czemu tylu mlodych marnuje sie na slabiutkich studiach, niz ,,czemu ci okropni pracodawcy i to wstretne panstwo nie dają nam dobrej pracy?"
      • amen-666 Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 15:17
        Uważasz, że gdyby wszyscy ci ludzie skończyli "dobre" studia, to automatycznie powstałyby dla nich miejsca pracy? A niby jakim cudem?
        • amrita Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 15:24
          W ,,dobrych" studiach chyba najlepsze jest to, że właśnie nie wszyscy są w stanie je skonczyc. Albo - bo są za trudne, albo - bo nie wszyscy są w stanie się na nie dostać. I naprawdę, powtarzam po raz kolejny, nie każdy musi mieć w Polsce mgr.
    • pan_pilsudski Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 15:12
      Jakiś czas temu byłem odpowiedzialny za rekrutację w jednej z największych kancelarii prawnych w warszawie. Nasze wymagania wobec absolwentów były dość klarowne: dobre oceny, doświadczenie zawodowe (praktyki) oraz *biegła* znajomość angielskiego. Naszym idealnym kandydatem była osoba, która ukończyła dobry *uniwersytet*, znała angielski na poziomie A oraz odbyła praktyki u nas lub u konkurencji.

      Codziennie otrzymywaliśmy tony emaili od ludzi, którzy kończyli mizerne prywatne uczelnie, praktyk nie mieli, lub mieli je w kuriozalnych miejscach (u adwokata od rozwodów albo na policji), zaś ich pojęcie biegłej znajomości angielskiego sprowadzało się do poziomu FCE.

      Nie chcę być uznanym za snoba, ale realia są, jakie są - kancelaria, w której pracowałem, obsługiwała wyłącznie bardzo duże koncerny, z których większość była z zagranicy. Nasi prawnicy pracowali praktycznie wyłącznie w języku angielskim, a problemy przed nimi stawiane wymagały dobrego zrozumienia realiów gospodarczych oraz doskonałej znajomości przepisów. Ktoś bez odpowiednich kwalifikacji nie poradziłby sobie u nas, a przy okazji na pewno nadszarpnął by naszą reputację, która pozwala nam na funkcjonowanie (czyt. zatrudnianie kogokolwiek).

      Moja rada dla absolwentów: szukajcie pracy, którą macie szasne dostać. Jeśli skończyliście prywatną uczelnię, mieliście praktyki w niewielkiej firmie i bardzo średnio znacie języki (większość tak właśnie wygląda) - nie zaśmiecajcie skrzynek pocztowych poważnych pracodawców.
      • pan_pilsudski Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 15:28
        Przy okazji, przytoczę tabelkę, pokazującą, co jest dobrym uniwersytetem w mniemaniu dużych firm prawniczych (akurat na tym się znam):

        UW: bdb
        UJ: bdb
        UAM: db
        Uwroc: db
        UG: db

        reszta: naprawdę średnio
        uczelnie prywatne: na prawdę nie możemy z nich rekrutować.

        Mile patrzymy na kandydatów, którzy oprócz w poprzednim poście wymienionych kompetencji, mogą wykazać się:
        - udziałem w życiu akademickim
        - publikowaniem artykułów naukowych
        - udziałem w konferencjach
        - dyplomem ukończenia kursów z zakresu przepisów zagranicznych
        - zainteresowaniem konkretnymi dziedzinami prawa gospodarczego
        - zainteresowaniami w dziedzinie kultury, sztuki etc.
        - osiągnięciami w sporcie (tak, tak - dobrze mieć w pracy kogoś zdrowego)
        - udziałem w wymianach międzynarodowych
        - doświadczeniem wskazującym na umiejętność pracy zespołowej
        - motywacją wykraczającą poza otrzymywanie pensji
        - obyciem i wysoką kulturą osobistą (nie kurs savoir-vivre, tylko np. znajomość literatury pięknej)

        Każdy kandydat przemaglowywany jest przez te wymagania. Ilu może zakreślić wszystkie ww punkty? Tylko kilku! I ci właśnie mogą przebierać w ofertach pracy.
        • pan_pilsudski Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 15:35
          Aha, i jeszcze jedna rada.

          Moim kolegą jest head hunter specjalizujący się właśnie w sektorze prawniczym. Ostatnio szukał prawnika do małej, wyspecjalizowanej kancelarii zajmującej się obsługą transakcji typu IPO (wprowadzanie firm na giełdę). Potrzebował kogoś, kto może wykazać się doświadczeniem w prowadzeniu takich transakcji. Wyraźnie zaznaczył to w ogłoszeniach.

          W efekcie dostał ponad 70 listów motywacyjnych, w których ludzie deklarowali zainteresowanie pracą w roli prawnika od spraw karnych, rodzinnych etc. Jeżeli ktoś nie umie przeczytać prostego ogłoszenia, nie ma co dziwić się, że nie ma dlań pracy.
          • amrita Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 15:38
            z ciekawości - jak się w waszym rankingu UŁ prezentuje?
            • pan_pilsudski Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 15:49
              UŁ jest postrzegany jako 'dopuszczalny' - czyli kandydaci, którzy go ukończyli nie są zazwyczaj odrzucani z automatu. Co nie oznacza, że mają dużą przewagę w stosunku do swoich kolegów z wymienionych przeze mnie już uniwersytetów.

              Oczywiście ten 'ranking' jest tworem całkowicie subiektywnym, wypracowanym przez niektóre osoby ze środowiska HR w warszawskim 'city' na podstawie ich doświadczeń zawodowych. Zdaję sobie sprawę, iż może być on krzywdzący dla poszczególnych jednostek - nie można wykluczyć, że ktoś, kto skończył koźmińskiego, nadaje się do pracy w tego rodzaju firmach. Problemem jest tutaj ilość otrzymywanych przez nas CV - nie ma czasu na czytanie absolutnie wszystkich, więc trzeba zastosować jakieś wstępne kryteria.

              Smutnym niekiedy wyjątkiem od tej zasady jest tzw. polecanie. Kilka lat temu dostałem miłą wiadomość od wspólnika zarządzającego, który poprosił mnie o zatrudnienie dziewczyny po jednej z warszawskich prywatnych uczelni. Powodem było to, że jej ojciec był prezesem firmy będącej jednym z naszych głównych klientów. Taka praktyka nie jest jednak aż tak powszechna, za jaką się ją uznaje - wielokrotnie odmawialiśmy zatrudniania nie odpowiadających nam kandydatów, którzy byli polecani przez 'poślednich' klientów.

              Na prywatnym rynku pracy rządzą prawa ekonomiczne - jeżeli nie zatrudnimy syna pana X, możemy stracić jego kontrakt warty X milionów zł. Z drugiej strony, jeśli zatrudnimy syna pana Y, możemy stracić reputację (wartą Z milionów), wartą więcej niż zlecenia jego ojca. Ot, tak było od zawsze.
        • wziety_prawnik Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 15:55
          A czy w takim razie możesz zdradzić ile taki idealny kandydat otrzyma w zamian (oprócz zaszczytu pracy w szacownej kancelarii prawniczej)? Podaj chociaż widełki wynagrodzenia.
          Czy nazwa firmy, w której przyszlo Ci pracować zaczyna się na literę "S"?
          • pan_pilsudski Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 16:02
            To trochę zależy od paru czynników, ale przeważnie mówiliśmy o kwotach 3.5-5k brutto / miesiąc (dla absolwenta, nie aplikanta). I nie, nazwa tej firmy nie zaczyna się na S, ale podpowiem, że mieści się w tym samym budynku co S. (o ile mówimy o żabojadach, a nie panach profesorach).
            • wziety_prawnik Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 16:18
              Szczerze - wynagrodzenie jak na warunki Warszawskie skromne. Wystarczy dla singla na wyżywienie i spłatę kredytu za mieszkanie na 30 lat... Ale jakie wymagania! Hohoho!
              W takim razie juz wiem jacy to mistrzowie Cię zatrudniają - tak, "S" to żabojady.
              Powodzenia!
              • pan_pilsudski Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 22:20
                Może nie jest to najwięcej w wawie, ale na pewno i tak jest to czołówka. Absolwenci są zazwyczaj singlami (albo mają pracującą połówkę), więc jak sądzę aż tak im ta pensja nie uwiera. Firma była swoją drogą bardzo przyjemna, do dziś utrzymuję z nią dobre kontakty.

                Jakiś czas temu przeniosłem się do firmy executive search, co ma jeden plus - kiedy dzwonię do wspólników/menadżerów oferując im zmianę pracy, wiedzą przynajmniej zazwyczaj, co napisać w liście motywacyjnym.
                • martin.slenderlink Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 22:36
                  "wiedzą przynajmniej zazwyczaj, co napisać w liście motywacyjnym"

                  Oni też muszą pisać wówczas list motywacyjny, kiedy Ty im proponujesz zmianę pracy? Jej, co za syf. Kto w ogóle wymyślił te listy motywacyjne? Moim zdaniem, na polskim rynku pracy powinien być wprowadzony zwyczaj wysyłania demotywatorów wraz z aplikacjami. Byłoby mniej nudy i hipokryzji.
            • magdalaena1977 Re: Wykształcona klasa robotnicza 20.03.11, 08:15
              pan_pilsudski napisał:

              > To trochę zależy od paru czynników, ale przeważnie mówiliśmy o kwotach
              > 3.5-5k brutto / miesiąc (dla absolwenta, nie aplikanta)
              Jak na absolwenta to bardzo przyzwoicie. Zwłaszcza, że pewnie ci inteligentni i pracowici absolwenci zaraz zaczynali aplikacje, a Wy im ją finansowaliście.
              • pan_pilsudski Re: Wykształcona klasa robotnicza 20.03.11, 14:15
                Owszem, wielu z nich bardzo szybko lądowało na aplikacji.

                Z drugiej strony, większość firm prawniczych przechowuje też trochę osób, które nie dostają się na aplikację (nie koniecznie muszą być to osoby 'głupie' - egzamin na aplikację może być niekiedy naprawdę bezsensowny).

                No i pozostaje moja ulubiona kwestia - rotacja pracowników. Jest na prawdę spora, część z nich przechodzi od firmy do firmy, część po prostu odpada/rezygnuje :) Wbrew pozorom, dotarcie do tych 4-7k na aplikacji nie jest aż tak powszechne.
      • rabart Propaganda 19.03.11, 22:55
        Sam ukończyłem dwa kierunki na Uniwersytecie Wrocławskim. Posiadam praktyki w dwóch poważanych ogólnopolskich firmach, oraz certyfikety językowe zachodnich instytucji edukacyjnych.
        I co z tego? Ano nic. Od dwóch lat po wysłaniu setek CV, wykorzystywaniu rodziny i znajomych nie znalazłem żadnej pracy, mimo że szukałem w Poznaniu,Wrocławiu,Krakowie,Warszawie.
        W Polsce po prostu nie ma pracy jeśli nie ma się odpowiednich "pleców" i silnych znajomości.
        To kraj wysoce post-feudalny gdzie nie umiejętności się liczą ale to w jakiej rodzinie się urodziłeś.
        • eviika Re: Propaganda 19.03.11, 23:27
          To dziwne że nie możesz znaleźć pracy. Ale jakie to kierunki? Administracja, politologia, może psychologia?
          A certyfikaty jakie mają poziomy? Wychodzą poza B2? Bo jesli tak, to jednak Twoja sytuacja nie jest znowu takim ewenementem.
          • rabart Re: Propaganda 19.03.11, 23:50
            Administracja, po
            > litologia, może psychologia?
            Żadne z tych. Uprzedzę też, że nie kulturoznawstwo czy filozofia ;) Nie chcę za dużo zdradzać, by ktoś mnie nie rozpoznał.
            A certyfikaty jakie mają poziomy? Wychodzą poza B2? C1.
            • martin.slenderlink Certyfikaty pierdaty 20.03.11, 00:13
              Łe tam, jakieś ce i be ileś tam. Ja nawet nie wiem, co to jest. Wiem tylko, że kiedy ileś lat temu wyjechałem do Eire po zdaniu CPE (profisznsy) to ni w ząb nie rozumiałem nic na ulicy. Z korpożargonem jest przecież często podobnie. No może spółgłoski i samogłoski są wyraźniejsze fonetycznie, ale semantyka bywa wyzwaniem z kolei. Zwłaszcza przy nagromadzeniu mocno osadzonych kontekstowo skrótasków, właściwych danej branży.
            • eviika Re: Propaganda 20.03.11, 01:01
              to moze studia sa po prostu za bardzo ,,humanistyczne"? to wiem ze to sztampowo brzmi, ale z tego co widze, to pracodawcy b. cenia sobie ,,analityczny umysl" (odmieniany przez wszystko mozliwe, podobnie jak kreatywnosc), czego dowodem sa scisle ,,slady" w cv - skonczenie studiow nawet na uniwerku (dobrym of kors) czegos w miare scislego. Bo wiedze i tak zdobędziesz w praniu.
              A co do studiow - w takim razie obstawiam jakąs niepopularną filologię - tam jest tak malo osob ze mozesz bac sie rozpoznania. Ale spoko, we wrocku moja noga nigdy nie stanęła.
    • godeep kompleksy 19.03.11, 15:43
      Czy piszacy ten artykul ma kompleks klasy robotniczej?
      Czy w Polsce sa prestizowe uczelnie?
      Czy pana obchodzi jakimi jezykami mowia jego chlopi?
    • belferxxx Skutki"reformy"Handkego -1 rocznik kończy studia! 19.03.11, 15:51
      Komu i do czego potrzebne jest ponad 50% rocznika po Wyższych Szkołach Gotowania na Gazie??? A fachowców z fachem w ręku brak!!!
      A tak GW "reformę" Handkego wspierała i promowała, tak wątpiących od czci i wiary odsądzała!I co - mądry Polak po szkodzie...;-)
    • waszznak Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 16:04
      Prywatne uczelnie wmówiły tym biednym idiotom, że zdobywają wyższe wykształcenie, po kilku teoretycznych wykładach o podziale dzidy na przeddzidzie, środdzidzie i zadzidzie. I tak mamy tysiace "specjalistów" od administrowania i zarządzania (czym?), politologii i psychologii itd., którzy nie odróżniają miliona od miliarda i siły od pracy i niewiedzą, co to jest procent składany, że o liczbie "e" nie wspomnę. Nadają się tylko do łopaty, a mają pretensje do całego świata, bo przecież zdobyli "wyższa wykształcenie". Durniów mi nigdy nie żal.
      • martin.slenderlink Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 22:45
        "o podziale dzidy na przeddzidzie, środdzidzie i zadzidzie"

        Przeddzidzie i zadzidzie są poza dzidą. Nie mogą więc należeć do dzidy. Twój podział nie jest logiczny. Chyba, że jest to podział jakiegoś 'dzidownika' dzidę zawierającego. Serio, nie żartuję. Nawet przy tak ostrym sarkazmie, jaki tu prezentujesz, należy zachować umiar. A w czym Ci ta psychologia z kolei przeszkadza? Tzn, że już ekonomia behawioralna Cię nie zainteresuje, bo jesteś "umysł ścisły"? Tak mam to rozumieć?
    • alamakotalive Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 17:00
      Stara zasada: "It is not what you know, but whom you know" wciaz dziala. Osobnikom "well connected" dyplom jest potrzebny nie tyle do znalezienia pracy, ile do uzasadnienia, ze ja dostali.
      Zaleta renomowanych uczelni (czytaj ktorych absolwenci latwiej znajduja zatrudnienie) polega na tym, ze daja szanse zawarcia korzystnych znajomosci i wlasnie za to sie placi.
      Pracodawcy to nie przeszkadza, ze pracownik z wlasciwymi powiazaniami nic nie umie, jesli moze te powiazania w swoim interesie wykorzystac.
      • amrita Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 18:58
        czy uzycie angielskich slowek ma pokazac ze sie znasz na rzeczy (pardą, że ,,you know stuff")?
        Jesli masz naprawdę dobre kwalifikacje i nie bijesz do pracy w urzędzie (no cóż, do urzędów nie idą raczej ludzie z ,,naprawdę dobrymi kwalifikacjami"), to po znajomości będzie ci naprawdę ciężko znaleźć pracę. Zwłaszcza, że jak napisał ktoś powyżej, zatrudnianie ludzi po znajomości po prostu się nie opłaca.
        I co do ,,znajomości z renomowanych uczelni" - chyba koło renomowanej uczelni nawet nie stałeś.- jeśli zawierasz znajomości z ludzmi z roku (bo zazwyczaj zawierasz, ewentualnie 1-2 lata młodsi lub starsi), to co oni mogą ci załątwić?
        ech, glupie ludzie.
        • posca Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 21:10
          Amrita, jesteś naiwna jak dziecko.
          • amrita Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 22:33
            Ty natomiast wiesz najlepiej, ale z dziecmi wiedzą dzielić się nie będziesz.
            ech, glupi ludzie.
            • posca Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 23:14
              Owszem, wiem lepiej. Przykład z jednego zakładu. Tzw. "biuro" i "jakość" opanowane zostały przez "koleżanki"- jedna dziewczyna załatwiła pracę kolejnej. I tak się tworzył łańcuszek powiązań. Ich wykształcenie to szkoła średnia lub zawodowa, czasami studia zaoczne (kierunek zazwyczaj nie był związany z wykonywaną funkcją). Oczywiście nie miały doświadczenia w wykonywanym zawodzie. Inny przykład to ludzie w lokalnej administracji i wykorzystujący swoje znajomości w wiadomym celu. Rozejrzyj się wokoło, a znajdziesz więcej takich przykładów. Jeśli nie masz kogoś, kto pomoże ci w zdobyciu pracy, to czeka cię przyszłość akwizytora. Alternatywą jest spakowanie plecaka i wyjazd na Zachód.
              • amrita Re: Wykształcona klasa robotnicza 20.03.11, 12:09
                No wydaje mi się, że jednak nie do końca wiesz. Mówiłam o trochę lepszej pracy, o takiej, do której aplikowanie po zawodówce lub szkole prywatnej = wyśmianie.
                Nie mówie, że nie ma pracy po znajomości, chodzi mi tylko o to, że jesli skończysz naprawdę dobre, państwowe studia, a do tego będziesz dosyć ogarniać życie (=staze, naprawde dobra znajomosc jezykow, moze jakies wymiany), to nie będziesz mieć problemu ze znalezieniem pracy.
      • amrita Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 19:01
        aaa i jeszcze jedno - za renomowane uczelnie się właśnie nie płaci :-)
    • niemiec.niemiec @Autorzy 19.03.11, 18:45
      Przeciez Polska jesz zielona wyspa. Nieprawdaz?

      To dlaczego tak marne szanse maja ci mlodzi, wyksztalceni ludzie?

      Jaki plan na przyszlosc maja dla nich obecnie rzadzacy?
    • erte2 Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 19:44
      W 1982. po półrocznym bezrobociu nająłem się do pracy przy betonowaniu baswnu na cmentarzu w Szczecinie. Miałem wtedy 35 lat, wykształcenie wyższe techniczne i 10. letni staż pracy na stanowisku konstruktora.
      W 1985. roku znajomy prawnik (radca prawny z wieloletnim już stażem) pracował jako stróż nocny, a znajomy doktor inżynier, wykładowca PS, opiekował się niepełnosprawną młodzieżą. Nazywali się Andrzej Milczanowski i Mieczysław Ustasiak...
      • ttr32 Re: Wykształcona klasa robotnicza 19.03.11, 22:03
        Jednym słowem czlowiek sukcesu z ciebie !ŻAŁOSNE.
    • gownos Czy to juz czyta elita 19.03.11, 22:01
      TO CZYTA ELITA czyli cała Polska informuje swoich sąsiadów o niezależnych mediach. cz.2
      ZACHOWAJ ARTYKUŁ

      Zapraszamy wszystkich do wzięcia udziału w ogólnopolskiej akcji ulotkowej.

      Celem frakcji jest wyjście z informacją poza krąg osób już znających niezależną
      prasę i portale internetowe i dotarcie do jak największej ilości nowych
      potencjalnych odbiorców.

      Informacja ma trafiać do ludzi w postaci ULOTKI przesyłanej mailowo oraz w
      tradycyjnej formie papierowej.
    • rabart Uczelnie nie mają nic wspólnego z bezrobociem. 19.03.11, 22:50
      2 mln inżynierów też nie znalazłoby pracy i śmiano by się z nich jak z politologów.
      Po prostu Polska jest zacofana gospodarczo i nigdy nie będzie w stanie wygenerować tyle miejsc pracy ile jest jest potrzebnych społeczeństwu.
      Niestety jedyną nadzieją jest ucieczka z tego kraju.
      • dystansownik Re: Uczelnie nie mają nic wspólnego z bezrobociem 19.03.11, 23:10
        > 2 mln inżynierów też nie znalazłoby pracy i śmiano by się z nich jak z politolo
        > gów.
        > Po prostu Polska jest zacofana gospodarczo i nigdy nie będzie w stanie wygenero
        > wać tyle miejsc pracy ile jest jest potrzebnych społeczeństwu.

        2 mln na pewno nie. Problem w tym, że ponoć brakuje 70k, ale doświadczonych inżynierów i tym napędza się całą propagandę. Studia techniczne nie gwarantują pracy, tylko zwiększają prawdopodobieństwo jej znalezienia w wyuczonym zawodzie.
      • gownos Re: Uczelnie nie mają nic wspólnego z bezrobociem 19.03.11, 23:59
        Na miejsce uciekajaych Polakow przyjada goscie z Izraela.
      • leszekk_k Re: Uczelnie nie mają nic wspólnego z bezrobociem 20.03.11, 09:42
        rabart napisał:

        > 2 mln inżynierów też nie znalazłoby pracy i śmiano by się z nich jak z politolo
        > gów.
        > Po prostu Polska jest zacofana gospodarczo i nigdy nie będzie w stanie wygenero
        > wać tyle miejsc pracy ile jest jest potrzebnych społeczeństwu.
        > Niestety jedyną nadzieją jest ucieczka z tego kraju.

        Tutaj to jestes w błedzie, bo 3 bezrobotnych inżynierów to przy odrobinie chęci
        i wsparcia w postaci np. inkubatora, założy firmę, coś wymyśli, opatentuje,

        a 3 bezrobotnych humanistów co najwyżej to założy bloga :)
        • rabart Re: Uczelnie nie mają nic wspólnego z bezrobociem 20.03.11, 12:21
          70% procent zakładanych firm pada w przeciągu 2 lat. Powodzenia.
          • gandalph Re: Uczelnie nie mają nic wspólnego z bezrobociem 20.03.11, 17:38
            rabart napisał:

            > 70% procent zakładanych firm pada w przeciągu 2 lat.
            I co w tym nadzwyczajnego? Zawsze tak było, jest i będzie. Rynek weryfikuje.


            > Powodzenia.
          • leszekk_k Re: Uczelnie nie mają nic wspólnego z bezrobociem 20.03.11, 21:48
            to bardzo dobrze, po klapie można wyciągnąć wnioski i skonstruować lepszą formułę biznesową,
            chociaż nikomu nie życze klapy ( choć sam ja zaliczyłem :( ) ,
            ale działając w inkubatorze, straty finansowe będą niewielkie


            a z Twoim "optymizmem" , lepiej szukaj jednak "etatu"
            absolwenci z polibudy zahartowani w bojach w mega cieżkiej sesji, będą na starcie
            lepiej przygotowani do trudności w sferze biznesowej
Pełna wersja