henryk-sikora
21.03.11, 18:07
Nie mogę zrozumieć postawy GW w sprawie wyboru nowego szefa ECS. Gazeta przestała informować, natomiast zaczęła zaciemniać obraz, odwracać uwagę od meritum sprawy, od konkursu, który był ewidentna atrapą. Mozna zapytać z grubej rury, gdzie Wasza etyka dziennikarska? Dzisiejszy artykuł przeszedł wszelkie wyobrażenia. Dowiadujemy się w nim o 2-letnim mężczenniku Basilu, który nie mógł opuścić Iraku, a gdy już wyjechał jako kilkulatek, trafił do okropnego PRL. Każdy chce mieć lepiej w zyciu i nic dziwnego, że rodzice małego Basila wybrali wolność w zachonim Berlinie. Ale tam znowu, jak rozpisują się dziennikarze GW, spotkał go dramat, musiał zmienić nazwisko, aby uniknąć represji. Ale najgorsze co go spotkało to rezygnacja z obywatelstwa polskiego przez rodziców.
Tak oto nakreslona została czytelnikowi tragedia życiowa młodego Basila, który jednak przetrwał w swojej polskości i gdy już wyrósł i przygotował się intelektualnie do dzieła zycia, objecia dyrektorstwa ECS, spotkała go nowa wielka przykrość. Nastąpił ogólnopolski spisek wymierzony w "Polaka z wyboru". Sprzymierzyli się "kombatanci" na czele ze swoim ober kombatantem Lechem Wałęsą i miast radować się z odsieczy berlińskiej, śmią ponoć wątpić w przywództwo dorosłego już Basila Kerskiego. Nieważne jest dla dziennikarzy GW, że nikt z "kombatantów" nie zgłaszał obiekcji wobec samego Kierskiego, ale wobec konkursu. Ostrze krytyki skierowane zostało w kierunku prezydenta Gdańska, który z konkursu zrobił atrape. Dzisiaj w kilka tygodni po wyborze przez prezydenta Gdańska swojego faworyta na dyrektora, należy zadać pytanie o sens organizowania konkursu, angażowania w komisje konkursową ludzi powszechnie szanowanych, skoro i tak ostateczna decyzja zapadła w zaciszu prezydenckiego gabinetu długo przed konkursem. Taka formuła jest naigrywaniem się z prawa i lekceważeniem opinii publicznej. Stworzenie sobie przez prezydenta Gdańska parawanu w postaci komisji jest klasycznym unikiem od odpowiedzialności osobistej. Prezydent zawsze będzie mógł zrzucić odpowiedzialność na komisję konkursową, która mu zarekomendowała jedynie słusznego kandydata. Tego dziennikarze GW nie zauważają, wolą kpić z osób, które podnoszą istotną kwestię zasad konkursu.
Gazeta Wyborcza w miejsce potrzebnej merytorycznej debaty o przyszłości ECS raczy nas opowiastkami o małym chłopcu męczenniku sprawy. Takimi "męczennikami" było kilkaset milionów w obozie komunistycznym, ba, nawet w gorszej sytuacji, bo im nikt nie dawał paszportów na wyjazd do Berlina Zachodniego.
Ciągle zachodzę w głowę o co w tym wszystkim chodzi, czy tylko fakt, że wicenaczelny redaktor GW bawił sie w piaskownicy z małym Pawłem Adamowiczem jest przyczyną takiego pisarstwa GW, czy też fakt, że dziennikarze GW Trójmiasto są wożeni po świecie przez prezydenta Adamowicza na koszt podatnika? Czy też polityczna konstelacja o której nawet nie chce sie pisać?