ku.ku.lka
30.03.11, 22:30
Rozumiem, że wzbudza to irytację u osób, które mają osobisty stosunek do tego miejsca. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że dorabiamy niesamowitą filozofię do dość niefortunnej ale w końcu nie zbrodniczej sytuacji. Groźby, że nie kupię adidasów żeby przykładnie ukarać firmę są zabawne. Na złość rodzicom odmrożę sobie uszy a w tym przypadku poświęcę się i dokopię im nie kupując ich produktu.
Ruch mający 55 tys. fanów na facebooku dla mnie jest w większym stopniu chęcia przyłączenia się do działania niż rzeczywistą identyfikacją z streetartem.
Jeżeli spojrzy się na sytuację szerzej, to życzyłbym sobie aby choć mała cześć osób tak zaangażowanych w sprawę "anty-Adidas" czy "brońmy muru jest nasz" wykazała zainteresowanie sprawami, których poziom istotności znacznie przekracza to niefortunne i może naganne zdarzenie, a w których jako społeczeństwo prezentujemy bierność.
Pozostaje mi wierzyć, że to objaw dobrobytu...