Równi, a pensje mamy różne

12.04.11, 11:11
Nie jesteśmy równi. Jesteśmy różni (w jednych dziedzinach lepsi, w innych gorsi, oczywiście STATYSTYCZNIE). Powtarzane w kółko kłamstwo prawdą się nie stanie.
Przykład armii szwedzkiej, która poprzez politykę parytetów w kadrze dowódczej stała się zdolna jedynie do wypełniania formularzy jest symptomatyczny.
Wolność albo śmierć!
    • mapokl Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 11:58
      Cytaty z artykułu:
      "Ale "krócej" nie musi oznaczać "mniej" - polemizuje z tą opinią prof. Tomasz Szlendak. - Nie chodzi tu o niższą jakość pracy kobiet, tylko o ilość czasu, jaki spędzają w pracy. W hierarchicznych strukturach odsiedzenie "swego" w biurze automatycznie przekłada się na zaangażowanie w pracę.(...)Wtedy się okaże, że kobiety wcale nie pracują mniej, lecz przeciwnie - są bardziej sumienne i odpowiedzialne."

      A pani profesor to na dane i badania się nie musi powoływać. Liczy się tylko "myślę, że"? Są kobiety które pracują wydajnie, ale wystarczy przejść się do dowolnego urzędu czy poczty i zobaczyć to wydajność. Niestety nie spotkałem się z opinią, że kobiety są bardziej pracowite, tutaj dorównują mężczyznom.

      "Tak jak np. w Wielkiej Brytanii. - Gdy kobieta czuje się dyskryminowana, to może poprosić o ujawnienie zarobków innych pracowników. Albo pracodawca zniweluje różnicę, albo pracownik pójdzie do sądu. U nas to niemożliwe - mówi dr Sedlak."


      To rozwiązanie mi pachnie komunizmem i dyskryminacją. Typowa przesada w drugą stronę. Jak napisano w artykule pracownicy szczególnie wyższych szczebli sami negocjują swoje pensje. Dlaczego wszyscy mają mieć równe pensje niezależnie od własnych umiejętności negocjacji, czy wydajności? Poza tym dlaczego wystarczy by kobieta "poczuła się" dyskryminowana by ujawniać jej dane poufne innych pracowników? Rozumiem, że sąd czy biegły mógłby do takich danych zajrzeć, ale nie można ujawniać osobom trzecim czyiś danych. No chyba, że byłyby to dane zbiorcze, ale z nich niewiele wynika i łatwo je zmanipulować.

      Pomijam fakt, że nie zawsze da się porównywać pensje różnych pracowników bo różny jest też ich zakres obowiązków. A dziwne by było by informatyk czy kierownik zarabiał tyle samo co szeregowy urzędnik.

      "W Skandynawii wprowadzono rozwiązanie, na mocy którego z przysługującego czasu opieki nad dzieckiem przynajmniej 25 proc. ma wykorzystać ojciec. (...) Mężczyźni i kobiety są pod tym względem równie "kłopotliwi", więc znika istotny powód, by kobietom płacić mniej."

      Nie wiem gdzie leży taki kraj jak Skandynawia. To są 3 różne kraje i mają rożne prawa. Jeżeli chodzi o kraje takie jak Szwecja to niestety wiele rozwiązań które tam się sprawdza po prostu nie pasuje do innych krajów. Lub jak w tym przypadku nie stać nas na takie rozwiązania czy politykę socjalną jaka jest w Szwecji. W Polsce wystarczyło by by mężczyźni mogli brać pełne urlopy tacieżyńskie, a dodatkowo zamieniać się z kobietami. Czyli np. 1 miesiąc matka, póżniej 1 - miesiąc ojciec, 1 miesiąc - matka i tak dalej. Krótsze przerwy w pracy. Natomiast nie wiem czy dobrym rozwiązaniem jest zmuszanie ludzi do obowiązkowego tacieżyjskiego. W Polsce jest zbyt wiele rodzin gdzie mąż zarabia ponad 2 razy więcej niż żona.(znam takie co i 5x :) ) . A w takich sytuacjach dla rodziny lepsze jest przejście do zasady , że gorzej zarabiający (matka, choć i ty są wyjątki) zajmuje się dziećmi, a lepiej zarabiający pracuje. Należy też pamiętać, że zbyt wiele osób pracuje na umowach zlecenie i podobnych czy prowadzi własną działalność, a tu niestety urlopów nie ma, więc byli by dyskryminowani wobec "wybranej" mniejszości.
      • santoallora Re: Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 15:17
        Nie posądzaj tych ludzi o zbyt precyzyjne myślenie.
        Lewica już kiedyś stworzyła system i jak on działał to wszyscy mieli okazję
        się przekonać. Marzy im się powtórka.
        Niedługo pewnie zechcą wprowadzić przepis, który będzie nakazywał, że mąż musi odbębnic 25% ciąży za żonę albo przynajmniej wziąć na siebie poród (to już po trosze robią).

        Kto zmuszał lewicę to wymyślenia systemu, w którym zawód urzędnika, sprzedawcy,
        nauczyciela, lekarza uległ sfeminizowaniu?
        Stało się tak z powodu sterowania płacami czyli przydzielaniu lepszych płac za machanie kilofem i stawianie kresek niż za myślenie.

        "W Polsce od niedawna mamy urlopy tacierzyńskie."

        A także jełopy wyborczyńskie.

        Nie mam nic przeciwko urlopom tacierzyńskim.
        Jest tylko jeden problem: Skoro mają one być to należy też wymyśleć stworzenie, które będzie z tych urlopów korzystało czyli tacierz albo taciorę.
        • naczelny_troll_forum Co za kutas pisał ten "artykuł" 12.04.11, 20:29
          Co za kutas pisał ten "artykuł"? Jka wasza niedopieszczona mać równość? Kiedy niby moja pensja dorówna pensji pobieranej przez kolegę zajmującego podobne stanowisko za Odrą? Tego jakoś "redaktor" nie zauważył.
      • strangeday Re: Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 20:47
        A jeszcze trzeba dodać, że w Polsce system podatkowy preferuje właśnie sytuacje, gdy jedna osoba z pary zarabia więcej niż druga (tzw. "wspólne rozliczanie").

        Oznacza to - ni mniej, ni więcej - że małżeństwo które zarabia mniej więcej po połowie - musi zapłacić więcej podatku niż małżeństwo, gdzie jedna osoba zarabia bardzo dużo, a druga niewiele lub nic.

        Czyli mamy pewien rodzaj zniechęcania do równych płac w samym systemie podatkowym - ale jakoś nikt tego nie podnosi.

        Wręcz - w sytuacji gdy
    • ereta Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 11:58
      Ciekawe jak wyliczyli ten tysiąc różnicy skoro najniższa płaca jest niewiele wyższa, a tą najniższą płacę ma bardzo duży odsetek Polaków. Można przyjąć, że żongluje się cyferkami pisząć o płacach, byle poprawić samopoczucie samych siebie. Ach te Władze i dziennikarze na ich usługach!
    • zapomorski Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 12:03
      jak piszecie, że "kobiety zarabiają mniej" to chodzi wam o to, że na tych samych stanowiskach co mężczyźni, czy, że w ogóle zarabiają mnie ? bo jeśli to pierwsze to trzeba z tym walczyć, jeśli to drugie to nie ma w tym nic złego i jest to zwykła manipulacja
      kiedy zaczniecie podawać jakiekolwiek dane, swiadczące o tym, że kobiety na tych samych stanowiskach, w tej samej branży zarabiają mniej niż mężczyźni ?
      nie chcę pisać o menadżerach, bo nie wiem jak tam jest, zresztą to wy powinniście podać dane, że ten sam menadżer zarabia mniej bo jest kobietą, ale weźmy tak zwaną klasę robotniczą, do której należy więcej zarabiających :
      to, że kobiety ogólnie zarabiają mniej, to nic nienormalnego, skoro meżczyźni pracują przy dużo lepiej płatnych pracach fizycznych, na budowach, w kopalnich, hutach jako hydraulicy, mechanicy, technicy, dźwigowi, koparkowy itd. te prace są po prostu lepiej płatne niż sklepowe, opiekunki czy urzędniczki. te zawody, do których kobiety są po prostu mniej fizycznie predysponowane przynoszą większe profity. i nie chcę tu stereotypować ról społecznych, jeżeli kobieta chce może zostać górnikiem czy elektrykiem, bo taki zawód jest lepiej płatny niż zawody chętniej wybierane przez kobiety i powinien być, przestańcie manipulować ludźmi
      wykształcenie nie ma tu nic do rzeczy, jak kobiety studiują to super, ale nic im sie za to nie należy i nie powinno należeć, tak samo jak mężczyznom, liczy się tylko to co umiesz i co robisz
      • santoallora Re: Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 15:27
        >i nie chcę tu stereotypować ról społecznych, jeżeli kobieta chce może zostać górnikiem czy >elektrykiem, bo taki zawód jest lepiej płatny niż zawody chętniej wybierane przez kobiety

        I są takie kraje, w ktorych kobiety zostają n.p. mechanikami samochodowymi.
        Zaraz pewnie ktoś napisze, by ratować sytuację, że to nie są "prawdziwe kobiety".
        Odpowiadam na zapas, że w takim razie "prawdziwość" jest tylko stereotypem,
        do którego przywykł na podstawie własnych obserwacji (że nie ma kobiet mechaników)
        a on sam zatacza błędne kółko, przywiązując "prawdziwość" do mniej płatnych zawodów.
      • santoallora Re: Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 15:34
        > jak piszecie, że "kobiety zarabiają mniej" to chodzi wam o to, że na tych samyc
        > h stanowiskach co mężczyźni, czy, że w ogóle zarabiają mnie ? bo jeśli to pierw
        > sze to trzeba z tym walczyć, jeśli to drugie to nie ma w tym nic złego i jest t
        > o zwykła manipulacja

        Oczywiście, że porównują różne zawody i różne stanowiska. Sami o tym napisali.
        Oni stusują metodę wbijania ludziom do głów pewnych myśli przy pomocy małych
        i częstych stuknięć młotka (metoda małych wzmocnień) .
        Najpierw pisali o nierównych płacach za tą samą pracę ale to był tylko dobry początek.


        > wykształcenie nie ma tu nic do rzeczy, jak kobiety studiują to super, ale nic i
        > m sie za to nie należy i nie powinno należeć, tak samo jak mężczyznom, liczy si
        > ę tylko to co umiesz i co robisz

        Oczywiście, że za samo skończenie studiów nic się nie należy.
        Tak samo nic się nie należy za samo skończenie kursu mistrza
        budowlanego. Trzeba jeszcze pracować na budowie.
        Prawo jazdy nie uprawnia do darmowego samochodu.

        Dyplom to nie herb szlachecki i patent na przywileje.
    • boykotka Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 12:13
      Kiedyś prowadziłam płace w jednej z większych firm w polsce. Muszę powiedzieć, że zauważyłam dokładnie to co jest napisane w artykule. Kobiety, lepiej wykształcone, z dłuższym stazem pracy zarabiały średnio o jakieś 10-20 % mniej jak ich młodsi, gorzej wykształceni koledzy. Porównywana przeze mnie praca dotyczyła stanowiska typu przedstawiciel handlowy.
      • zapomorski Re: Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 12:22
        i z takim czymś powinno się walczyć, a nie z ogólną różnicą płac, która przede wszystkim wynika z różnicy wykonywanych zawodów fizycznych (czyli większości zawodów)
        chociaż i tu, możnaby się zastanowić dlaczego przedstawicielki handlowe zarabiają mniej niż przedstawiciele ? może są statystycznie mniej przebojowe, pracowite, operatywne, cwaniakowate ? może bardziej uczciwe ? może mniej czasu poświęcają czasu pracy ? itd itp
        jestem za jak najwiekszym uczestnictwem kobiet w zyciu społecznym, zawodowym, ale k gdzie są konkrety, dane ?
        • boykotka Re: Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 16:54
          > jestem za jak najwiekszym uczestnictwem kobiet w zyciu społecznym, zawodowym, a
          > le k gdzie są konkrety, dane ?
          Takie dane są niestety poufne. Podając mój przykład też dokładnie nie napisałam o co chodzi - bo po prostu nie mogę. Faktem jest, że w jednym dziale, na tym samym stanowisku kobiety i mężczyźni mieli różne podstawy wynagrodzenia, co rzuciło mi się od razu w oko. Dlatego poszperałam w ich teczkach osobowych chcąc się upewnić, czy kobiety nie były gorzej wykształcone lub miały mniejsze doświadczenie zawodowe. I okazało się, że jest dokładnie na odwrót.
          • mapokl Re: Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 21:12
            boykotka napisała:

            > > jestem za jak najwiekszym uczestnictwem kobiet w zyciu społecznym, zawodo
            > wym, a
            > > le k gdzie są konkrety, dane ?
            > Takie dane są niestety poufne. Podając mój przykład też dokładnie nie napisałam
            > o co chodzi - bo po prostu nie mogę. Faktem jest, że w jednym dziale, na tym s
            > amym stanowisku kobiety i mężczyźni mieli różne podstawy wynagrodzenia, co rzuc
            > iło mi się od razu w oko. Dlatego poszperałam w ich teczkach osobowych chcąc si
            > ę upewnić, czy kobiety nie były gorzej wykształcone lub miały mniejsze doświadc
            > zenie zawodowe. I okazało się, że jest dokładnie na odwrót.

            Z mojego doświadczenia osobistego wiem, że pensja na stanowisku przedstawiciel handlowy a dokładnie prowizja podlega negocjacjom, jak również jest z premiami. Pomijam fakt, że te zależą wprost od wydajności. Stąd duże różnice w zarobkach. Zdarza się nawet, że osoba która jest np 3 w rankingu ma wyższe (procentowo) prowizje niż te na 1 czy 2 miejscu(mówię z doświadczenia) tylko dlatego, że umiała lepiej negocjować z dyrektorem. Zresztą w tej pracy właśnie umiejętności negocjacji i przekonywania są najważniejsze.

            A wykształcenie czy doświadczenie to się liczy przy poszukiwaniu pracy. Skoro zarabiasz tyle i tyle i nic nie mówisz to widocznie ci taka pensja pasuje. Nawet jeżeli w trakcie pracy zdobędziesz dodatkowy kurs czy skończysz studia to nikt ci z automatu pieniędzy nie podwyższy. Pracodawca byłby idiotą gdyby podwyższał pensje pracownikom gdy się o nie nie upominają.

            Komunizm się skończył i niestety nie ma zasady, że każdy zarabia po równo. A każdy ma tyle ile wypracuje.

            Ps. Mam nadzieje, że zdajesz sobie sprawę, że czyn do którego tu się przyznajesz jest przestępstwem?
      • santoallora Re: Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 15:36
        A sprawdzałaś jaką mieli sprzedaż czy już Cię to nie interesowało?
        • boykotka Re: Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 16:39
          Miałam na myśli podstawę wynagrodzenia - jeżeli cokolwiek ci to mówi.
          • raj001 Re: Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 17:27
            No i to jest dyskryminacja i z czyms takim sie powinno walczyć. Tylko jak skoro pracodawca zastrzega sobie poufność płac? Zastanawiam się czy nie powinno być prawa zakazującego utajniania danych o wysokości płac...
            Natomiast zupełnie czym innym jest manipulacja dokonana w tym artykule w stylu "kobiety z wyższym wykształceniem zarabiają srednio o 1,5 tys. zł mniej niż mężczyźni, bo mężczyźni to częsciej inżynierowie, a kobiety urzedniczki i nauczycielki".
            Jak cos takiego mozna porównywać?
            • boykotka Re: Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 17:39
              raj001 napisał:

              > Natomiast zupełnie czym innym jest manipulacja dokonana w tym artykule w stylu
              > "kobiety z wyższym wykształceniem zarabiają srednio o 1,5 tys. zł mniej niż męż
              > czyźni, bo mężczyźni to częsciej inżynierowie, a kobiety urzedniczki i nauczyci
              > elki".
              > Jak cos takiego mozna porównywać?

              Oczywiście, że nie. Mój przykład jest znacznie lepszy. Wskazuje jednak na 10-20% różnicę.
              1.5 tys złotych to kwota wyciągnięta z palca.
              • strangeday Re: Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 20:55
                To teraz pytanie jak przebiegały negocjacje płacowe ?

                Jakie kwoty były proponowane, a na jakie się godzili potencjalni pracownicy ? I jak szybko ?
                Ilu/ile zrezygnowało ?

                Może to być przykład na dyskryminację, ale równie dobrze na umiejętności negocjacyjne, samoocenę swojej wartości na rynku pracy czy siłę motywacji do wyższej płacy.

                Choćby weźmy to, że kulturowo w Polsce mężczyzna jest w większym stopniu odpowiedzialny za budżet domowy, z tego tez wynika że jest bardziej zdeterminowany, żeby znaleźć lepiej płatną pracę. Spora część kobiet woli zaś żeby praca była "fajna" - stawiając kasę na drugim miejscu.

                Ale takich rozważań na darmo szukać w takich sztampowo pisanych artykułach z założoną z góry tezą...
                • santoallora Re: Równi, a pensje mamy różne 13.04.11, 05:59
                  > Może to być przykład na dyskryminację, ale równie dobrze na umiejętności negocj
                  > acyjne, samoocenę swojej wartości na rynku pracy czy siłę motywacji do wyższej
                  > płacy.

                  Równie dobrze może to wskazywać na słabszą wyjściową pozycję negocjacyjną.
                  I to wszystko. Jest propozycja, którą ktoś postrzega jako "nie do odrzucenia"
                  a inny nie - i tyle.
    • ereta Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 12:15
      Jak rozumieć z Dyplomem. Czyżby tylko mgr mieli dyplomy. Przecież Technicy i Licencjaci też mają Dyplomy odpowiednie dla wykształcenia.
    • staryrys48 Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 14:05
      Po co cały ten szum,jeżeli kobiety zarabiają mniej to jest ich wina, chciały równouprawnienia to mają. O tym ile ma pracownik zarabiać decyduje pracodawca,a jak się komuś zdaje że zarabia za mało niech poprosi o podwyżkę,albo niech się zwolni.
    • iskram Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 14:43
      TAAAAK wina leżY po stronie kobiet, bo myśla za nieudaczników , to juz konnnniec -rozumiesz zrobisz to sam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • santoallora Re: Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 15:03
      >Wtedy się okaże, że kobiety wcale nie pracują mniej, lecz przeciwnie - są
      >bardziej sumienne i odpowiedzialne.

      Cóż to za generalizacje? Seksizm antymęski to już jest "dobry"?
      A o czymś takim jak wydajność, efektywność, pomysłowość to ten pan słyszał
      czy tylko liczy się dla niego pilne i sumienne przewracanie papierków,
      i powielanie tego co wymyślili inni?

      Z jakiej racji ten pan mówiąc o "odbębanianiu" godzin w pracy, insynuuje,
      że to właśnie mężczyźni zawdzięczają temu swój dłuższy tydzień pracy?

      Jakie badania on przeprowadzał, które pozwoliłyby mu tę tezę udowodnić?
      To już własnie zadaniem dobrego szefa powinno być stwierdzenie
      czyja praca daje mu efekty a czyja jest odbębiona, a nie jakiegoś socjologa.
      Z jakiej racji jemu się wydaje, że się lepiej zna na czyjejś pracy?

      Niech państwo lewica dalej tak ludziom imputują, że ich pracowitość
      i zaangażowanie są tak naprawdę odbębnianiem to zobaczą jak pięknie
      ludzi zdemotywują.
      Do nich w ogóle nie dotarło, że własnie taki system kiedyś stworzyli,
      w którym "czy się stoi, czy się leży" i, że ten system padł brzuchem do góry.
      Znów odruchem Pawłowa, chcą w ten system leźć, jak ślepcy.

      Na początku myślałem, że chodzi im o niższe zarobki na tych samych stanowiskach.
      A potem okazało się, że oni porównują jabłka do gruszek czyli dyrektora do kierowniczki działu, górnika do sprzątaczki, a inżyniera do urzędniczki w
      gminie.

      Jak im nie wstyd czynić takie porówniania? Przecież one świadczą o niedostatku inteligencji, ale za to o dostatku pazerności.

      Kobiety czy chciałybyście by Wasi mężczyźni zarabiali mniej od Was?
      Pomyślcie nad tym dobrze.
      • kraluch Re: Równi, a pensje mamy różne 13.04.11, 19:51
        santoallora napisał:

        > Cóż to za generalizacje? Seksizm antymęski to już jest "dobry"?
        > A o czymś takim jak wydajność, efektywność, pomysłowość to ten pan słyszał
        > czy tylko liczy się dla niego pilne i sumienne przewracanie papierków,
        > i powielanie tego co wymyślili inni?

        Pan Szlendak tylko dzięki temu istnieje medialnie, że ma poglądy jedynie słuszne. Co z tego, że bzdury opowiada, skoro od czasu do czasu ktoś go w gazecie wydrukuje albo w tv pokaże.

    • buck_turgidson Kobieta o kobietach 12.04.11, 15:56
      Moja siostra kiedys byla feministka, ale od czasu jak zostala kierowniczka wyraza sie bardziej pogardliwie o kobietach, niz niejeden mezczyzna.

      Zdaniem siostry kobiety sa gorszymi pracownikami niz mezczyzni, nie traktuja pracy powaznie, chodzi im glownie o to by poplotkowac z psiapsiolami, kawe wypic i gazete poczytac.
      • santoallora Re: Kobieta o kobietach 13.04.11, 06:07
        > Moja siostra kiedys byla feministka, ale od czasu jak zostala kierowniczka wyra
        > za sie bardziej pogardliwie o kobietach, niz niejeden mezczyzna.
        >
        > Zdaniem siostry kobiety sa gorszymi pracownikami niz mezczyzni, nie traktuja pr
        > acy powaznie, chodzi im glownie o to by poplotkowac z psiapsiolami, kawe wypic
        > i gazete poczytać.

        Ach, tak? Ta twoja siostrunia to wie kiedy trzeba zmieniać poglądy
        (Czy to się nie nazywa przypadkiem "oportunizm"?).

        Tutaj trafiła z timingiem w dziesiątkę - na moment zmiany interesu
        z pracowniczego na kierowniczy. Ślepy instykt wiódł ją bezbłędnie.

        To jej wróży świetlaną karierę.
        W każdej grupie będzie postrzegana jako fajna kumpela i "swoja babka".

        Ciekawi mnie, którą z jej opinii uznałbyś za obiektywną. A może żadną?

        • buck_turgidson Re: Kobieta o kobietach 13.04.11, 06:22
          > Ach, tak? Ta twoja siostrunia (...)

          Sposob dyskutowania w ktorym dyskutujacy zamiast udowodnic ze druga strona nie ma racji, probuje zranic uczucia (nieskutecznie zwykle) jest charakterystyczny dla grup zakompleksionych takich jak kobiety, pisowcy i plemiona bliskowschodnie. Przyklad powyzej.
    • raj001 Manipulacja 12.04.11, 17:22
      Mężczyźni z dyplomem zarabiają prawie o 1,5 tys. zł więcej od kobiet. Dlaczego?
      - Tu znów pojawia się podział na zawody męskie i damskie - mówi dr Sedlak. - Mężczyźni znacznie częściej kończą studia techniczne i jako inżynierowie zarabiają sporo. A kobiety z dyplomem uniwersyteckim to często urzędniczki i nauczycielki.

      No to już jest jakieś zupełnie wypaczone rozumienie "równości". Do kogo tu miec pretensje? Moim zdaniem do samych kobiet, że wybierają właśnie takie studia. Co takiej kobiecie broni iśc na studia techniczne i zostac np. programistką? Chyba tylko głupie stereotypy, ze to studia "nie dla kobiet", podtrzymywane zreszta zwykle najbardziej ochoczo przez same kobiety, które - tak jak zresztą i mężczyźni, wszyscy ludzie tak mają - lubia działać stadnie: kilka z nich się wybiera na pedagogikę, albo na "zarządzanie i marketing", to za nimi idą wszystkie...
      Pracuję w firmie informatycznej i wszyscy my pracujacy tutaj faceci chętnie widzielibyśmy w tej pracy wiecej kobiet, chociażby dlatego że w mieszanym towarzystwie pracuje sie dużo przyjemniej :) Ale nie zgłaszają się... :( I co? To ma być dowód na nierówność???
    • stangor Równi, a pensje mamy różne 12.04.11, 18:22
      A dla mnie najgorszą dyskryminacją jest 20, 30, 40 krotne i większe zarobki od np sprzedawczyni, pracownicy poczty, i wielu innych na stanowiskach za 1500 brutto. Następna sprawa to rewaloryzacja procentowa emerytur. Czy emeryt o emeryturze 4000 tys i więcej więcej konsumuje z każdą podwyżką. Podwyżka emerytury 3% z 1500 zł = 45 a z 4000 =120zł. Podwyżki usług i artykułów dotykają jednakowo wszystkich. To nie znaczy że mają mieć wszyscy równo. Waloryzacja winna mieć składnik kwotowy i procentowy bo inaczej dochodzimy do paranoi gdzie jedni w ciągu kilkunastu lat dostają podwyżkę przekraczającą wysokość całej emerytury drugich.
    • mentatd_at_gmail Kompletne bzdury! 12.04.11, 21:46
      Jeśli 10% różnicy oznacza 1000PLN to mówimy o płacach rzędu 10000 tys.

      Pytanie do owych "geniuszy" badaczy - ile promili polaków zarabia 10000 tys?
      • bokertov1947 Re: Kompletne bzdury! 13.04.11, 06:18
        Rachunki rachunkami - ale ja mam pytanie gryzace me dusze.
        Gdybym wiedzial, to wglebil bym sie w zawod zbieracza zlomu, a nie nauczyciela akademickiego z tytulem. Wtedy bym wiedzial, ze zarabiam.
        I do tego jeszcze mialbym swiadomosc, ze robie cos pozytecznego dla ochrony srodowiska, a nie produkuje niepotrzebnych w guberni nadwislanskiej ludzi z tytulem naukowym.
        Pozdrawiam
    • ahk4iepaiv8u boszz 13.04.11, 09:03
      Przeczytałem tytuł i pomyślałem 'oho, nareszcie ktoś zauważył że tzw. równość to jest bzdura, utopia'. A potem otworzyłem artykuł i dowiedziałem się, że to, ile zarabiam, to jest wynik niesprawiedliwości.

      "45 proc. Polaków uważa, że kobiety w ich firmie zarabiają mniej. Średnio dostają o 1 tys. zł mniej niż mężczyźni"

      Znaczy, wśród polskich kobiet i mężczyzn przeprowadzono ankietę pt. "czy kobiety zarabiają mniej", a w wynikach okazało się, że za jedną z odpowiedzi opowiada się 45% polskich. :-) Manipulacja od pierwszego zdania..

      Powiem krótko - nie wiem, czy kobiety zarabiają mniej czy więcej. Całkiem możliwe, że mniej. Ale w praktyce oznacza to tyle, że ja powinienem ze swoich zarobków oddać, tylko po to, żeby jakaś kobieta - "inny Polak" - zarabiał tyle samo. I ma mi być od tego lepiej. Dziękuję, już się raz na to nabrałem, ja i była żona zarabialiśmy "po równo", do czasu, kiedy się okazało że jak przychodzi do realizacji płatności, to ich rozłożenie "po równo" to dyskryminacja, byłej żony, przeze mnie naturalnie.

      Tak się kończy bajka o równości. Zarabiać mamy po równo, ale pracować to każdy będzie jak najmniej. Tfu, obrzydliwe. "Równość" tego rodzaju oznacza, że ten kto zarabia więcej ma oddać temu kto zarabia mniej, żeby było po równo, bo inaczej będzie niesprawiedliwie. Oczywiście w tego rodzaju układzie zdecydowanie nie opłaca się zarabiać więcej - najbardziej opłaca się być dyskryminowanym, nie przepracowywać się za bardzo, i dostawać tak żeby było "sprawiedliwie"..
      • ahk4iepaiv8u Re: boszz 13.04.11, 09:12
        "Czy kobietom to przeszkadza? - To niesprawiedliwe - mówi Małgorzata, pracownica działu marketingu z Warszawy. - Nawet nie wiem, o ile mniej zarabiam od kolegów w firmie."

        Proszę - nie wie o ile, ale wie, że mniej. Znaczy, pensja ma rosnąć, dopóki pani Małgorzata nie uzna, że zarabia tyle samo co koledzy w pracy. Aczkolwiek nie wie ile zarabiają koledzy w pracy. Ale póki nie uzna, że zarabia tyle samo, to zarabia mniej.
        Proste? Proste. Ta zniewaga krwi wymaga, krwi w brzeczącej monecie dla p. Małgorzaty.

        Coś wam, panowie, powiem - jeżeli, zupełnie hipotetycznie, któregoś dnia ( w co bardoz wątpię ) okaże się że kobiety zarabiają "sprawiedliwie", będzie to oznaczać, że od jakiegoś czasu mają was za idiotów.. a jeżeli hipotetycznie, któregoś dnia przyjdzie się wam upominać o "sprawiedliwość" bo będziecie zarabiać mniej niż "kobiety na tym samym stanowisku", wtedy zrozumiecie na czym polega tego rodzaju "sprawiedliwość", bo dostaniecie figę z makiem..
        • ahk4iepaiv8u Re: boszz 13.04.11, 09:18
          Ja też zarabiam mniej niż kolega z pracy. Informatykami jesteśmy, znaczy, jeden obok drugiego siedzi, odbiera telefony i klika w komputer - robimy to samo. Tylko że on konfiguruje routery i bazy danych, a ja pomagam konfigurować outlooki. No ale ja jestem leworęczny, a obydwaj klikamy w komputer. Równo po 8h. Hmm, pomyślmy.. ja jestem leworęczny i do tego okularnik, znaczy, dyskryminowany jestem, tak?

          Bzdura taka, że zęby bolą.
    • strikemaster Nasza armia jest lepsza 13.04.11, 09:40
      Nie ma tam bab, są same Błasiki, ciekawe, jak by wyglądało ewentualne starcie zbrojne naszej armii ze szwedzką?
      • bokertov1947 Re: Nasza armia jest lepsza 13.04.11, 10:14
        strikemaster napisał:

        > ciekawe, jak by wyglądało ewentualne starcie z
        > brojne naszej armii ze szwedzką?

        Napewno byloby wesolo!
        A jak by sie do tego jeszcze przylaczyla armia dunska (tych paru szwejow wiecej nakryloby sie czapkami) - to jeszcze weselej.
        Gorzej by bylo z Ruskimi - bo ci maja mocne glowy!
        Z zolnierskim pozdrowieniem!
    • grzelak69 takie spłaszczanie nie przystoi dr-om i prof-om. 13.04.11, 13:35
      Patrze na to ostatnio i widzę to trochę inaczej. Na wysokość pensji w Polsce większy wpływ niż płeć ma wg. mnie "stażowe i kumplowe". Pani Edzia (Heniek) przyszła tu wcześniej jak była zielona wyspa więc ma lepszy etat niż pan Heniek (Edzia) co go przyjęliśmy na umowę zlecenie jak był kryzys. Rozwiązania systemowe o których mowa w artykule załatwiły by sprawę równości zarobków (i mam nadzieję że w końcu wejdą w życie), ale "szklany sufit" będzie istniał tak długo, aż zmieni się mentalność zarówno mężczyzn jak i kobiet (chyba nawet bardziej kobiet) czyli pewnie jak wymrze obecne pokolenie "prezesów". Często jest tak, że kobieta zarabia więcej niż mężczyzna ale ginie to w wielkich statystykach bo mężczyźni dominują w tych kilku procentach najlepiej zarabiających co zniekształca wyniki badań makro. To że ktoś zrobił sobie ankietkę internetową "czy uważasz że kobiety zarabiają gorzej w twojej firmie/urzędzie" nie znaczy że tak jest w rzeczywistości. 70% polaków "uważa że cuda istnieją" . Jak sama pani dr. powiedziała, kobiety częściej kończą studia humanistyczne a nie techniczne i to głównie z tąd wynika ta dysproporcja w zarobkach osób z wyższym wykształceniem. Nikt też chyba nie broni kobietom gorzej wykształconym być operatorkami dźwigów zamiast sprzątaczkami czy nawet pracować w kopalni, tak samo jak mężczyzna może być sprzątaczem (tu akurat problem jest w mentalności a nie w systemie, zwłaszcza że poziom świadomości i emancypacji wśród kobiet słabo wykształconych jest niższy). Ja bym zrobił inne badanie: jaka jest różnica w zarobkach i bezrobociu między ładnymi a brzydkimi kobietami z tymi samymi kwalifikacjami bo jak patrzę na warszawskich korpów to zauważam, że na niskich i średnich stanowiskach jest tam multum ładnych ale niekompetentnych młodych kobiet (mężczyzn zdecydowani mniej), które jakoś ten proces rekrutacji przeszły i nie wierzę żeby kompetencje były tu decydujące. O takim seksizmie jednak owe panie nic nie mówią bo jest im on na rękę. I jeszcze jedno mnie interesuje. Jaka jest różnica w bezrobociu kobiet i mężczyzn w poszczególnych kohortach wiekowych z uwzględnieniem wykształcenia i miejsca zamieszkania. Szukałem wyników na stronie GUSu ale niestety trzeba zapłacić żeby mieć do tego dostęp :/ Ciekawe czy zostanę zaatakowany za "szowinizm"^^
Pełna wersja