Po szkole lecę na korki

11.06.11, 16:51
Korepetytor zawsze będzie się bardziej starał niż nauczyciel. Dlatego, że korepetytora można zwolnić z dnia na dzień, a nauczyciel jest praktycznie nie do ruszenia. No chyba, że za molestowanie, ale nie za wyniki nauczania...

Poza tym nikt nie chce się przyznać, że tzw. nowoczesna "przyjazna uczniowi" pedagogika nie sprawdza się. Najlepsze wyniki w testach PISA uzyskują uczniowie z krajów, gdzie szkoła działa w tradycyjny rygorystyczny sposób: Japonia, Chiny, Finlandia...
    • paniusiapobuleczki Po szkole lecę na korki 11.06.11, 17:06
      Nie wiem czy jest to wina pedagogiki przyjaznej uczniowi. W klasie jest około 30 uczniów. W liceum w klasach o profilu gdzie matematyka nie jest rozszerzona uczy się jej w wymiarze 3 godzin tygodniowo (!), w klasach typu mat-geo 5 godzin. To stanowczo za mało, na tę ilość materiału. Mój syn ma świetną matematyczkę, bardzo dobrze tłumaczy a i tak w klasie było z pięć zagrożeń.
      • strikemaster Re: Po szkole lecę na korki 11.06.11, 17:15
        Za to czasu uczniow i budżetowych pieniędzy nie szczędzi się na organizację katechezy.
        • pedro1984 Re: Po szkole lecę na korki 12.06.11, 19:48
          to prawda, u mnie w liceum w klasie mat-fiz religia była przez 4 lata, fizykę wyrzucili po 3im roku. w efekcie kto się nie interesował się fizyką lub nie płacił za korepetycje miał ostro w plecy na egzaminie na politechnikę.
    • strikemaster Re: Po szkole lecę na korki 11.06.11, 17:14
      > Korepetytor zawsze będzie się bardziej starał niż nauczyciel.

      Dość często to jedna i ta sama osoba.

      > Dlatego, że korep
      > etytora można zwolnić z dnia na dzień, a nauczyciel jest praktycznie nie do rus
      > zenia.

      Nie dlatego. Przyczyzna jest inna, część nauczycieli celowo się w pracy nie stara, poszerzaja w ten sposób rynek zbytu dla korepetytorów.
      • paniusiapobuleczki Re: Po szkole lecę na korki 11.06.11, 17:24
        Co do katechezy zgadzam się - 2 godz tyg vs 3 godziny matematyki. Co do tego,że nauczyciele celowo napędzają popyt korepetytorom- nie. Nie twierdzę, ze tu i tam taka patologia nie występuje, ale ani ja ani nikt z mojego otoczenia nie spotkał się z czymś takim. Korepetycje są z reguły skuteczniejsze bo odbywają się 1 na 1 a nie 1 na 30, jak lekcja w klasie.
        • strikemaster Re: Po szkole lecę na korki 11.06.11, 17:31
          > ani ja ani nikt z mojego otoczenia nie spo
          > tkał się z czymś takim.

          Trudno byłoby takie zjawisko zauważyć nawet gdyby występowało w każdej szkole.

          > Korepetycje są z reguły skuteczniejsze bo odbywają się
          > 1 na 1 a nie 1 na 30, jak lekcja w klasie.

          Też, ale jakoś dzwnie gdy ja chodziłem do szkoły korepetycje były czymś rzadkim, teraz rynek się znacznie rozrósł więc szukam wyjaśnienia tego fenomenu.
          • paniusiapobuleczki Re: Po szkole lecę na korki 11.06.11, 17:55


            > Trudno byłoby takie zjawisko zauważyć nawet gdyby występowało w każdej szkole.

            Ale może chodziłyby chociaż słuchy, ze p.X celowo stawia pały, albo po przyjacielsku poleca biednemu delikwentowi korki u p. Y. Serio, w gazetach czytałam o tym zjawisku, ale w rzeczywistości nie słyszałam.

            >
            > Też, ale jakoś dzwnie gdy ja chodziłem do szkoły korepetycje były czymś rzadkim
            > , teraz rynek się znacznie rozrósł więc szukam wyjaśnienia tego fenomenu.

            Owszem były rzadsze, ale ja akurat chodziłam na matematykę bo groziła mi pała (czyli dwója). W klasie ogólnej mieliśmy 5 godzin matematyki- tyle co polskiego. Weź pod uwagę, ze matura jednak wyglądała inaczej. Dodatkowo zdawałam tylko historię- ustnie, jakieś trzy banalne pytania- taka klasówka tylko z większej ilości materiału. Podobnie było z egzaminami na studia, polski, banalna historia i test+ ustny z języka obcego na poziomie dzisiejszego B2- to wszystko na filologię. Konkurencja i stres były dużo mniejsze. Uważam, ze jednak teraz uczniowie mają więcej materiału do opanowania. Wiem, że prawie wszyscy chodzą na korki i kursy, ale przyczyny są złożone,nie tylko nauczyciele, którym się nie chce (nie przypominam sobie szczególnie wybitnych pedagogów w moim "elitarnym" wówczas liceum, jak patrzę na nauczycieli moich dzieci to mam wrażenie, ze więcej jest takich zaangażowanych). No po prostu nie znajdziesz jednej przyczyny. Zaskoczył mnie fakt, ze ogólnie w Europie wzrasta ilość korepetycji. Byc może powszechne szkolnictwo staje się coraz mniej wydolne. Za duże klasy, roszczeniowo nastawiona i leniwa młodzież. Może niestety naprawdę trzeba będzie postawić na specjalizację juz na poziomie szkoły średniej, co doprowadzi do tego, ze za kilka lat przeciętny człowiek nie będzie wiedział co jest stolicą Węgier, nie mówiąc o Chile.
            • strikemaster Re: Po szkole lecę na korki 11.06.11, 18:19
              > Ale może chodziłyby chociaż słuchy, ze p.X celowo stawia pały,

              Nie trzeba celowo stawiać pał, zwlaszcza, ze to może przyprowadzić jakąś kontrolę z kuratorium na przykład. Można spokojnie uczyć tak, by nie douczyć.

              > Weź pod uwagę, ze matura jednak wyglądała inaczej.

              To prawda, trzeba było cos od siebie napisać, powiedzieć. Teraz wystarczy prezentacja ściągnięta z Netu. Stąd się wzrost popularności korepetycji bierze?

              > Uważam, ze jednak teraz uczniowie
              > mają więcej materiału do opanowania.

              I więcej źródel informacji.
              • paniusiapobuleczki Re: Po szkole lecę na korki 11.06.11, 18:47
                To prawda, trzeba było cos od siebie napisać, powiedzieć. Teraz wystarczy preze
                > ntacja ściągnięta z Netu. Stąd się wzrost popularności korepetycji bierze?

                To nie tak. No trzeba było coś od siebie napisac, ale to sprawdzali nauczyciele z własnej szkoly, czasami surowi, czasami łagodni. Prezentacja ściągnięta z netu to tylko i wyłacznie prezentacja na maturę ustną z polskiego, której wyniki nie liczą nie do rekrutacji na studia. Teraz jest dużo większa konkurencja na studia, uważam, że matura jest trudniejsza- trzeba zdać więcej przedmiotów na wysokim poziomie, żeby dostać się na przyzwoite studia. To, ze teraz wystarczy 30 %, żeby zda maturę nie znaczy, że wystarczy , aby zacząc studiowac. Za dawnych czasów uczniowie też brali korki, np. żeby dostać się na medycynę. Bez dodatkowych lekcji biologii, fizyki i chemii nie było co marzyc o zostaniu lekarzem.
                • strikemaster Re: Po szkole lecę na korki 11.06.11, 18:53
                  > To nie tak. No trzeba było coś od siebie napisac, ale to sprawdzali nauczyciele
                  > z własnej szkoly, czasami surowi, czasami łagodni.

                  Bez przesady, nie zauważyłem, by byli stronniczy, może czasem i takie patologie się zdarzały ale jeżeli, to miały zasięg marginalny.
                  Problem z obecną maturą leży w czymś innym. Chodzi o klucz. Uczy się pod klucz i pod klucz zdaje. O ile stara matura premiowała kreatywność, o tyle nowa ją tępi i to w świecie, w ktorym kreatywność jest znacznie ważniejsza niż kiedyś.
                • s.crivener Re: Po szkole lecę na korki 12.06.11, 12:40
                  Nie wiem o maturze z którego przedmiotu piszesz że jest bardziej wymagający ale na moim podwórku, tzn. w języku angielskim, instrukcje są takie żeby zaliczać i to na pełną ilość punktów pod byle pretekstem, np. Przetłumacz na język angielski: On ma zielone oczy. Odpowiedź: He is grene oyo. Decyzja nauczyciela sprawdzającego: 0 punktów, Decyzja recenzenta: cały punkt (bo podmiot na miejscu podmiotu, is i has są podobne, prawie homonimy, green i grene są też podobne, identycznie jak eyes i oyo, werdykt: pełna ilość punktów za to zadanie. Czy angielski jest wyjątkiem?
                  • paniusiapobuleczki Re: Po szkole lecę na korki 12.06.11, 13:57
                    Tu masz rację,na podstawowej z angielskiego zaliczają wszystko co nosi znamiona podobieństwa, ale na rozszerzonej wymagają precyzji. Jako trudną miałam na myśli rozszerzoną historię, taka panuje opinia, no i kiedy porównałam moją maturę z historii i obecną naprawdę widzę różnicę. Jeżeli uczeń chce coś osiągnąć to naprawdę podstawowa na minimum, nie wystarczy, tak więc jedni biorą korki bo nie czają bazy, inni, żeby zwiększyć swoje szanse dostania się na studia. Ale podejrzewam, ze skoro sprawdzasz matury to jesteś nauczycielem i sam wiesz najlepiej jak to jest.
            • angrusz1 Re: Po szkole lecę na korki 12.06.11, 19:29
              Do paniusipobuleczki : z tym

              "roszczeniowo nastawiona i leniwa młodzież "

              masz stuprocentową rację .

              To jest główna przyczyna .

              Plus te " nowoczesne " metody .
              No i upadek elementarnej dyscypliny i tolerowanie w szkole ewidentnych chuliganów i przestępców - takich jak stadionowi .
          • grawdhaga Re: Po szkole lecę na korki 11.06.11, 18:32
            ale jak ty chodziłeś do szkoły, to nauczyciel mógł cię wytargaż za ucho i zbić linijką po łapach, a jak wpisał do dzienniczka uwagę, że się nie przygotowałeś, to dostawałeś w domu lanie; teraz ja nauczyciel napisze, że dziecko się do lekcji nie przygotowało, to rodzice idą na skargę do dyrektora, że nauczyciel nie umie uczyć - a nauczyciel też chce pracować, to stawia mierne i ma spokój, a że taki obibok - uczeń potem nic nie umie, to co go to obchodzi
            prawda jest taka, że dla 90% uczniów by mieli dobre wyniki muszą się uczyć - w szkole ich do nauki nikt zmusić nie może, bo nie ma sankcji, a w domu ponieważ sami się też uczyć nie chcą, to zmuszani są przez korepetytora
            • strikemaster Re: Po szkole lecę na korki 11.06.11, 18:44
              > ale jak ty chodziłeś do szkoły, to nauczyciel mógł cię wytargaż za ucho i zbić
              > linijką po łapach,

              Nie mógł, w latach 80 i 90-tych XXw. takich praktyk dydaktycznych nie prowadzono.

              > a jak wpisał do dzienniczka uwagę, że się nie przygotowałeś,
              > to dostawałeś w domu lanie;

              Pochodzę z chowu bezstresowego. :)

              > prawda jest taka, że dla 90% uczniów by mieli dobre wyniki muszą się uczyć - w
              > szkole ich do nauki nikt zmusić nie może, bo nie ma sankcji, a w domu ponieważ
              > sami się też uczyć nie chcą, to zmuszani są przez korepetytora

              Korepetytor-ekonom?
              • klara551 Re: Po szkole lecę na korki 11.06.11, 18:59
                W latach 8o,czy jeszcze 90 nie tylko nauczyciel odpowiadał za wiedzę ucznia.Odpowiadali jeszcze rodzice i sam uczeń. Teraz uczeń ma prawa,a żadnych obowiązków.Rodzice uważają,że szkoła musi nauczyć ich dzieci bez względu na zaangażowanie ich samych i dziecka. Szkoła jest rozliczana z wyników a nie wiedzy. Nie ma 1,nie ma problemu. Ilu uczniów teraz powtarza klasę?Dziecko ma kiepskie oceny-winny nauczyciel i zamiast dopilnowania korki,to tylko pieniądze i żaden wysiłek. Nie jestem nauczycielem.
                • cehaem Re: Po szkole lecę na korki 11.06.11, 21:27
                  > W latach 8o,czy jeszcze 90 nie tylko nauczyciel odpowiadał za wiedzę ucznia.Odp
                  > owiadali jeszcze rodzice i sam uczeń. Teraz uczeń ma prawa,a żadnych obowiązk.

                  Uczen nie jest od tego, zeby miec obowiazki, tylko zeby sie uczyc. Reszta to wzajemne spychnie odpowiedzialnosci ze szkoly na rodzicow i vice versa.

                  > e ich samych i dziecka. Szkoła jest rozliczana z wyników a nie wiedzy.

                  Bo "wiedzy" sprawdzic sie nie da. Przynajmnie nie za sprawa egzaminow.

                  > ,nie ma problemu. Ilu uczniów teraz powtarza klasę?

                  Co jest XIX-wiecznym wymyslem i jak powszechnie wiadomo, nie zdalo egzaminu, tylko pograza takiego ucznie jeszcze bardziej.

                  > Dziecko ma kiepskie oceny-wi
                  > nny nauczyciel i zamiast dopilnowania korki,to tylko pieniądze i żaden wysiłek

                  Ze swoich czasow studenckich pamietam dwie grupy "klientow".

                  1. Ludzie kasiasci, albo tacy, ktorzy moga sobie pozwolic na korki dla syna/corki, ktory/ktora jest juz dosc dobrym uczniem, ale ma byc jeszcze lepszym.

                  2. Zagrozeni. Zarowno zdolni jak i totalne matoly, chetni do pracy i skonczone lenie.

                  W Polsce panuje wyscig szczurow, i jesli mozna potomkowi ulatwic start w zycie, to sie to po prostu robi.
                  • klara551 Re: Po szkole lecę na korki 12.06.11, 10:09
                    Uczenie się jest obowiązkiem i po to tylko uczeń jest w szkole. A wiedzy nie da się sprawdzić? Czyżby? Powtarzasz moje tezy wcześniej piszesz,że są be.
                  • s.crivener Re: Po szkole lecę na korki 12.06.11, 12:52
                    "Uczen nie jest od tego, zeby miec obowiazki, tylko zeby sie uczyc. Reszta to wzajemne spychnie odpowiedzialnosci ze szkoly na rodzicow i vice versa. "
                    a oczywiście 'uczenie się' nie może się kojarzyć z 'obowiązkiem' bo to nie XIX wiek, więc wszystko w formie zabawy, albo 1000 i jedna przygoda z ..., a w efekcie mamy to coś co rzekomo jest niemierzalną wiedzą a w rzeczywistości ignorancją. Jeżeli wiedza to 'martwy balast' a liczy się tylko rozbudzanie kreatywności to po co w ogóle studia i szkolnictwo - powinno się rozciągnąć obowiązek 'przedszkolny' do 18 roku życia i dawać każdemu dyplom jaki sobie chce, itd itp.
                    I pytanie dodatkowe, jeśli ktoś nie nauczy się jakiegoś działu fizyki to w XXI wieku co powinno się zrobić według ciebie? Pewnie wymyślić procedurę, która nauczy go za niego samego. A jak on niezdolny i nie potrafi? Czy istnienie takich ludzi to fikcja literacka czy fakt?
                    • cehaem Re: Po szkole lecę na korki 12.06.11, 18:38
                      > a oczywiście 'uczenie się' nie może się kojarzyć z 'obowiązkiem' bo to nie XIX
                      > wiek, więc wszystko w formie zabawy

                      Sprobuj powiedziec siedmiotalkowi, ze uczenie sie jest obowiazkiem.

                      NIe wiem, jak zgorzknialym trzeba byc czlowiekiem, zeby na sile chciec, aby mlodsze pokolenia mialy tak samo przes*** jak mialo sie za swoich czasow.

                      > cie mamy to coś co rzekomo jest niemierzalną wiedzą a w rzeczywistości ignoranc
                      > ją. Jeżeli wiedza to 'martwy balast' a liczy się tylko rozbudzanie kreatywności
                      > to po co w ogóle studia i szkolnictwo - powinno się rozciągnąć obowiązek 'prze
                      > dszkolny' do 18 roku życia i dawać każdemu dyplom jaki sobie chce, itd itp.

                      Wiedza nie odniesiona do zycia jest wiedza martwa. Przerabianie kanonu "klasykow", bo to klasyki, a tak najczesciej jest w Polsce, mija sie z celem. To samo dotyczy fizyki, chemii, etc.

                      Jesli nie pokazesz uczniowni sensu uczenia sie, to w najlepszym razie jego uczenie bedzie sprowadzalo sie do zakuwania, ktore tak na prawde nie rozni sie niczym od nieuctwa, dajac podobny wynik. Jeden wiedzy nie posiada, a drugi nie wie, co z nia zrobic.

                      > wieku co powinno się zrobić według ciebie? Pewnie wymyślić procedurę, która nau
                      > czy go za niego samego. A jak on niezdolny i nie potrafi? Czy istnienie takich
                      > ludzi to fikcja literacka czy fakt?

                      Wystarczy zaczac od tego, ze szkola i rodzice uzupelniaja siebie w procesie ksztalcenia dziecka i mlodego czlowieka. Po drugie, trzeba pozegnac sie z iluzja, ze nauczyc mozna wszystkich. Po trzecie, od malego wskazywac na zwiazek pomiedzy zdobywaniem wiedzy a rozumieniem swiata.
                      • s.crivener Re: Po szkole lecę na korki 13.06.11, 00:04
                        'Wystarczy zaczac od tego, ze szkola i rodzice uzupelniaja siebie w procesie ksztalcenia dziecka i mlodego czlowieka.'
                        To interesujące co piszesz ale czy mógłbyś wyjaśnić co praktycznie masz na myśli? Które z elementów kształcenia szkoła ma przerzucić na rodzinę i jak, dla dobra dziecka, wyegzekwować tę współpracę?
                        A przy okazji,nie nazwałbym siebie 'zgorzkniałym' a uczenie bez bezpośredniego praktycznego zastosowania nie przypominało mi wcale 'przes***' . Jak rozumiem obecna szkoła jest lepsza pod tym względem tyle że nie widać tych wyników. Czy zatem mamy dostosować szkolnictwo do tego co uczniom można opakować w atrakcyjny sposób? A jak się nie da to sobie podarować? Wydaje mi się, że do szkoły posyła się dzieci bo wierzy się, że potrzebują nie tylko umiejętności ale i wiedzy. Uważasz, że programy zawierają niepotrzebne treści więc otwórz dyskusję i podaj przykład. Ale jak już ustalimy co dzieci powinny się nauczyć to czy będziesz gotów przyznać, że powinno się tego od nich egzekwować bez względu na to czy nauczyciel potrafi to zrobić atrakcyjnie i zostawiać na powtarzanie roku jeśli sobie od razu nie poradzą? Obecna szkoła tylko na pozór jest schizofreniczna (mówi o wartościach a sama zmusza nauczyciela żeby je deptał w okolicznościach które sugerują, że robi to ze strachu lub dla mamony), tak na prawdę jest politycznym biznesem. Sprzedaje nierealistyczne obiecanki co to ona nauczy bezstresowo i bezboleśnie,a jak coś pójdzie źle bo klient zorientuje się, że sprzedano mu puste pudełko, to zgniata się zderzak-nauczyciela i jedzie dalej. Obecnie główną umiejętnością nauczyciela-magika nie jest uczenie ale wmawianie wszystkim, że nauczył co pozwala bez utraty twarzy dawać dobre stopnie o których lud marzy, promować do kolejnych klas, nadawać stopnie naukowe i zawodowe.
                        • angrusz1 Re: Po szkole lecę na korki 13.06.11, 07:30
                          Do s.crivener :

                          Widzisz s.crivener , jak powiesz to , co tu napisałeś w twarz dyrektorowi na zebraniu rady pedagogicznej to od razu wstanie jakaś starsza stażem nauczycielka i powie , że nie jest dość wykształcony , kompetentny a dyrektor przy najbliższej okazji ci zakomunikuje, że nie przedłuży umowy o pracę z tobą , bo musi zatrudnić " lepszego " nauczyciela .

                          I tak to idzie od góry , i tak to działa .
                          A szefostwo ministerstwa widzi problem i panaceum w nowych podstawach programowych i kolejnych biurokratycznych pierdołach .
            • angrusz1 Re: Po szkole lecę na korki 13.06.11, 07:45
              Do grawdhaga :

              I tak to od wielu lat działało .

              Nieuczyłes się była sankcja, źle się zachowywałeś też - bolesna, dolegliwa dla każdego sankcja .
              " Mundroski " uznali to za agresję .
              No i mamy to co jest .
              Coraz większy spadek dyscypliny .

              No , ale ciągle te " mundroski " zarządzają oświatą .
    • ubiquitousghost88 Dzięki wyścigowi szczurów na schodzeniu szkoły... 11.06.11, 17:20
      ...na psy można kręcić doskonałe lody...
    • lmblmb Bzdura 11.06.11, 17:40
      aaron_agorenstein napisał:

      > Najlepsze wyniki w testach PISA uzyskują uczniowie z krajów, gdzie szkoła
      > działa w tradycyjny rygorystyczny sposób: Japonia, Chiny,
      > Finlandia...

      Po piewsze, w Finlandii szkoła od początku lat 70-tych jest bardzo nowoczesna. Po drugie, w Niemczech, gdzie szkoła jest tradycyjna, wyniki są dobre tylko w najlepszych szkołach, a średnia słaba. Skończenie Realschule to dla większości absolwentów skazanie na słabą pracę.
      • ufffaa Re: Bzdura 12.06.11, 16:54
        Jezeli chodzi o niemiecki system szkolny nie mozna powiedziec, zeby byl idealny. Ale przynajmniej, w przeciwienstwie do polskiego, zdobycie matury jest egzaminem, do ktorego dopuszcza sie rzeczywiscie tylko najlepszych. Swiadectwo dojzalosci ma tutaj z tego wzgledu swoja realna, a nie tylko umowna wartosc.
        • lmblmb Re: Bzdura 13.06.11, 10:45
          ufffaa napisała:

          > Jezeli chodzi o niemiecki system szkolny nie mozna powiedziec, zeby byl idealny
          > . Ale przynajmniej, w przeciwienstwie do polskiego, zdobycie matury jest egzami
          > nem, do ktorego dopuszcza sie rzeczywiscie tylko najlepszych.

          I to jest błąd niemieckiego systemu nauczania, który będzie poprawiony przez Bolonię. Niemcy dopuszczają tylko najlepszych, czego efektem jest brak specjalistów. Nowoczesna gospodarka nie potrzebuje tylko najlepszych, potrzebuje też średnich na stanowiska techniczne.
    • jan.ostrzyca 1000 godzin religii w szkole=korepetycje w domu 11.06.11, 22:02
      W podstawówce uczeń ma 2 godz. religii tygodniowo x 40 tygodni x 11 lat (podstawowa+gimnazjum+liceum) = ok. 900 godz. katechezy. Do tego kilka dni rekolekcji każdego roku i mamy ok 1000 godzin religi w całym procesie edukacji . Cóż, mogło to być 1000 godzin matmy lub języków...Zamiast tego uczeń bierze płatne korki. Starzy bulą po ok. 50 zł/godz. Rachunek jest prosty...
    • sayuri70 Po szkole lecę na korki 11.06.11, 22:46
      To nie jest takie proste i oczywiste, znakomity procent uczniów
      bierze korepetycje, bo nie chce się im pracować na lekcji,
      kiedy mówi się rodzicowi o problemach zwykle deklaruje,
      że załatwi korepetycje, bo nie ma czasu, ochoty wymagać od dziecka,
      dopilnować, kontrolować, kolejnym problemem są nie tylko liczne klasy,
      ale konieczność prowadzenia jednocześnie zajęć z klasą, z dzieckiem upośledzonym
      umysłowo, z dyslektycznym, to wymaga czasu, a lekcja trwa tylko 45 minut, program jest wciąż przeładowany,
      a nowa reforma wcale go nie uszczupla, jest gorzej, będzie jeszcze mniej godzin,
      na koniec taka ciekawostka, masowym procederem wśród uczniów jest robienie biznesu na "korkach", kiedy rodzice tracą czujność, uczeń dzwoni do korepetytora, bo....pogrzeb, dentysta, kasa jest dla niego, kolega anglista twierdzi, że to dość rozpowszechniony proceder., miał ucznia, który nie chodził przez miesiąc, miał zapalenie płuc ;))
    • fajny30lat Moje powody 12.06.11, 09:59
      Ju tlumacze, dlaczego chodzilem po lekcjach angielskiego w Technikum na kurs jez. ang.
      Powody byly nastepujace:
      1.Lekcje w Technium trwaly 15 minut, gdyz 80% o uczniow spieszy£o sie na pociag. A nauczyciel do domu.
      2.Nauczyciel robil £aske, ze przeczytal tekst 2 razy.
      3.Na zadane pytania dotyczace przerabianego materialu reagowa£ z niechecia. Pozniej bylem odpytywany, aby mnie zniechecic na przyszlosc.
      4. W II klasie szkoly sredniej przyszli do nas uczniowie , ktorzy powtarzali rok. Wiec nauczyciel angielskigo zaczal im ponownie tlumaczyc: roznice pomiedzy czasem Present Simple a czasem Present Cont. Nastepnie czas Past Simple oraz Future Simple, a na koniec strone bierna. I tak co rok - az do konca Technikum.
      5. Dobor fatalnej ksiazaki do nauki: How about learning English? Brak kasety do sluchania tekstow.
      • strikemaster Re: Moje powody 12.06.11, 13:21
        No tak, nauczyciel śpieszył się do domu. Może udzielał tam korepetycji?
      • angrusz1 Re: Moje powody 12.06.11, 19:47
        Do fajny30 lat :

        A dlaczego nie piszesz jak to uczniowie - w technikum w którym ja uczyłem - na lekcji grali w karty , nie mieli książek - nawet jednej na jedną ławkę, nie mieli zeszytów ba !!! na egzaminie poprawkowym po pierwszej klasie nie umiał dni tygodnia !!!.
        Nie mówię o jeszcze gorszym zachowaniu - i to bezkarnym - bo co to za kara obniżenie stopnia z zachowania czy nagana .
        • strikemaster Re: Moje powody 13.06.11, 07:57
          No to się uczniowie z nauczycielami poprzerzucają, czyja jest wina. A wszystko wskazuje, ze winny jest system.
        • fajny30lat Re: Moje powody 27.06.11, 19:27
          angrusz1 napisał:

          > Do fajny30 lat :
          >
          > A dlaczego nie piszesz jak to uczniowie - w technikum w którym ja uczyłem - na
          > lekcji grali w karty , nie mieli książek
          Nie mieli ksiazek? Dlaczego Pan nie wymagal ksero? Nie stac bylo chlopakow na 40 groszy?
          - nawet jednej na jedną ławkę, nie mie
          > li zeszytów ba !!! na egzaminie poprawkowym po pierwszej klasie nie umiał dni t
          > ygodnia !!!.
          To ,dlaczego Pan ich przepuscil do nastepnej klasy?? Pani dyrektor kazala na radzie pedagogicznej?
          > Nie mówię o jeszcze gorszym zachowaniu - i to bezkarnym - bo co to za kara obni
          > żenie stopnia z zachowania czy nagana .

          Dlaczego dyrekcja nie wyrzuca ucznniow ze szkoly? To moze ja odpowiem na to pytanie: poniewaz obowiazek szkolny, poniewaz nie chca ich wiecznie trzymac w szkole, a takze poblazliwosc. Wyrzucic 2-3 w ciagu 1 roku, naglosnic, to moze polowa uczniow przestraszy sie i wyciagnie jakies wnioski.
          U mnie w Technikum w podlaskim byl taki balagan i hamstwo w szkole,ze kosz na glowie nauczyciela to male piwo. Ale dyrekcja 'nagradzala' ich przepusczaniem do nastepnej klasy.
    • belferxxx Zuniformizowana masowa szkoła dla zolnych&tumanów, 12.06.11, 10:44
      leni i ambitnych etc.musi rodzić takie skutki.Nie odpowiada planom życiowym co zdolniejszej i ambitniejszej młodzieży wina- po prostu, wbrew lewackim pohukiwaniom red.Pacewicza i "Wyborczej" powinny być różne szkoły i klasy dla różnej, w sensie zdolności, ambicji oraz uzyskanych już umiejętności! Zwłaszcza jak klasy muszą być ponad 30-osobowe, jak w Warszawie!!! Inaczej bogatsi sobie pójdą na korki, a biedniejsi,zdolni i ambitni...
      Jasne,że na korkach nauczyciel efektywniej pracuje-on ma tylko tego jednego ucznia i jego potrzeby, które indywidualnie(!) zaspokaja.Na dodatek nie jest ograniczony i osaczony całą tą biurokratyczną siecią MEN-owską...
      • angrusz1 Z wielu postów 12.06.11, 20:01
        wynika wniosek, że trzeba odsunąć od władzy nad oświatą tzw postępaków - tj połączenie lewaka z liberałem .
      • cehaem Re: Zuniformizowana masowa szkoła dla zolnych&tum 13.06.11, 23:05
        belferxxx napisał:

        > leni i ambitnych etc.musi rodzić takie skutki.Nie odpowiada planom życiowym co
        > zdolniejszej i ambitniejszej młodzieży wina- po prostu, wbrew lewackim pohukiwa
        > niom red.Pacewicza i "Wyborczej" powinny być różne szkoły i klasy dla różnej, w
        > sensie zdolności, ambicji oraz uzyskanych już umiejętności! Zwłaszcza jak klas
        > y muszą być ponad 30-osobowe, jak w Warszawie!!! Inaczej bogatsi sobie pójdą na
        > korki, a biedniejsi,zdolni i ambitni...
        > Jasne,że na korkach nauczyciel efektywniej pracuje-on ma tylko tego jednego ucz
        > nia i jego potrzeby, które indywidualnie(!) zaspokaja.Na dodatek nie jest ogran
        > iczony i osaczony całą tą biurokratyczną siecią MEN-owską...


        Dokladnie. Moze jeszcze wprowadzic segregacje rasowa?

        Zadaniem szkoly jest dostrzeganie zdolnych, ksztalcenie poteznej masy "przecietnych" i pomaganie tym slabym, zeby na przyszlosc nie stali sie obciazeniem dla opieki spolecznej. Sila gospodarcza kraju wynika wlasnie z umiejetnosci tego szerokiego srodka, a nie parunastu wybitnych indywiduuow. Reszta to pomylona gadanina pseudoelitarystow.
        • s.crivener Re: Zuniformizowana masowa szkoła dla zolnych&tum 13.06.11, 23:47
          No dobrze, ale wracając do tematu - co według ciebie oznacza to zjawisko popularności czy konieczności korepetycji? Czy jest to skutek niskiego poziomu, który nie zaspokaja ambicji znacznej części młodzieży, czy może to rezultat przeładowania programu szkoły (nie pojedynczych przedmiotów, ale wszystkich), który zmusza uczniów aby brali indywidualnych korepetytorów aby tylko utrzymać się na powierzchni. Z wszystkich poziomów nauczania słyszę to co kiedyś było tylko realiami podstawówek, tzn. konieczność przepychania uczniów na siłę z klasy do klasy - mówią o tym nauczyciele gimnazjów, liceów, uniwersytetów. Czy to młodzież coraz płytsza i mniej zdolna czy programy zbyt obszerne czy nauczyciele do niczego. Z drugiej strony uczniowie uczą się więcej - mój syn ma więcej zadań w 4 klasie podstawówki niż ja w 4 klasie dawnego liceum. Jednocześnie nauczyciele stosują bardziej przyjazne techniki, szkoły mają lepszy sprzęt, godzin na naukę jest więcej a jednak wszyscy narzekają. Piszesz o kształceniu potężnej masy przeciętnych - co masz na myśli? Co to jest kształcenie - egzekwowanie poziomu wiedzy i umiejętności czy tylko 'maglowanie edukacyjne' bez konkretnego celu. Co ma robić nauczyciel, gdy temat ucznia przerasta a ze względu na program trzeba iść dalej? Jak ty to widzisz?
          • belferxxx Jeśli jest 1 klasa dla zdolnego&tumana to jest dla 14.06.11, 18:11
            nikogo!!!Bo zdolny się nudzi i nie rozwija swoich możliwości(gadanie o indywidualizacji w klasie 30 osobowej jest absurdem - nauczyciel po czynnościach administracyjnych ma na ucznia 1 minutę, a uczy ich setki!), a tuman i tak nie rozumie i też się nudzi, czemu daje wyraz;-)
            Niestety lewacka doktryna Wyborczej i osobiście Pacewicza [do swoich dzieci on jej nie stosuje;-)] przewiduje, że osobniki nazwane umownie zdolny i tuman mają możliwie długo właśnie w jednej klasie się uczyć, najlepiej do studiów;-)
    • belferxxx Fizyki&astronomii w cyklu było 18godz. w 1978 roku 12.06.11, 10:51
      kiedy byłam w liceum w klasie mat-fiz.Czyli co roku po 4 godziny fizyki tygodniowo i jeszcze 2 godziny astronomii tygodniowo w klasie IV. Dziś jest super jak uczniowie mają w liceum połowę tego. Podobnie jest z matematyką, chemią, biologią! A te dyscypliny nie stały się prostsze przez te lata!!!
      Po prostu religia, wf, gimnazjum oraz różne michałki zabrały godziny. A klasy dalej są w bogatej Warszawie nawet ponad 30-osobowe!!! I dalej króluje w nich kreda i tablica!!!
    • s.crivener lud zawsze chce sprzecznych rzeczy 12.06.11, 12:29
      Albo szkoła na wysokim poziomie z dużym obciążeniem ucznia i dużą liczbą uczniów zostawianych na powtarzanie klasy aż do skutku albo końca obowiązku szkolnego, albo masowy dostęp do dyplomów za cenę obniżenia standardów, ale z napędzeniem klientów korepetytorom. Szkoła w obecnym kształcie to efekt nacisku wyborców a nie złośliwość nauczycieli czy rządu. Już słyszę to wycie jakie rozległoby się od Bałtyku do Tatr, gdyby w jakimś roku nauczyciele zmówili się i odmówili promocji czy zaliczenia egzaminu wszystkim tym którzy nie zasługują - nie byłbym wcale zdziwiony, gdyby się okazało, że liczby pokazałyby to co i tak wszyscy podświadomie wiemy, że ludzie nie są równi, a inteligentnych i mądrych jest znacznie mniej niż aspirujących do tego miana. Oczywiście, winą obarczono by nauczycieli, dyrektorów, ministrów i w końcu premiera i natychmiast wymyślono by obejście, np. 'lufa' jako stopień uprawniający do przejścia do następnej klasy albo podniesienie ilości przedmiotów które można oblać na maturze itp pomysły.
      A może przywrócić egzaminy konkursowe do szkół wszystkich stopni wprowadzając jednocześnie zakaz ujawniania historii dotychczasowej edukacji ucznia - wtedy rodzice przestaliby żądać zaliczeń a zaczęliby wiedzy i umiejętności, które dodatkowo można by weryfikować w oparciu o te egzaminy (no chyba, że niż demograficzny dalej się pogłębi i uczelnie rozmontują egzaminy na formułę bardziej 'przyjazną')
      • angrusz1 Re: lud zawsze chce sprzecznych rzeczy 12.06.11, 19:55
        Do s.crivener :

        Taak , masz rację kiedy stawiałem jedynki tym komu się to należało , mimo kolejnego mojego pozwolenia na poprawianie się ( na żądanie dyrektora ) , to dyrektor oznajmił mi, że musi przyjąć " lepszego " nauczyciela ( angielskiego ) .
        Ten " lepszy " już wiedział o co chodzi i odpowiednio stawiał stopnie ... ale miał pracę .
        Władze oświatowe - przede wszystkim minister MEN - Hall - choć i wcześniej było podobnie - to akceptują , bo uznają za poprawne .
        I tak to właśnie działa !!!
    • belferxxx A jeszcze 80%musi być mniej zdolne niż 30%!!!;-) 12.06.11, 14:10
      A tak wzrosła ilość uczniów w szkołach "maturalnych"!!!
    • aw34 Po szkole lecę na korki 12.06.11, 21:10
      Nauczyciel ma w klasie 25 - 30 uczniów. W tym zdolnych i chętnych kilku, spora ilość leni, rozrabiaków, mniej zdolnych, z dysfunkacjami, z lekkim upośledzeniem, chorobami psychicznymi. Jak ma ich wszystkich nauczyć w ciągu 45 min. A będzie jeszcze gorzej bo rozmontowuje się szkolnictwo specjalne. Ich uczniowie trafią do szkół masowych. Jeśli nauczyciel ma w klasie kilku uczniów stanowiących dla reszty fizyczne zagrozenie to niestety pierwszym jego obowiązkiem jest zapewnić bezpieczeństwo a nauka spada na plan dalszy. Nie wymagajcie cudów w szkołach masowych. Władza obecna i p. Hall powoli prowadzi polską oświatę do upadku. Tnie się etaty nauczycieli wspomagających w tym reedukatorów, psychologów, logopedów i godziny przedmiotów. Teraz cięciu mają ulec godziny informatyki.
      • migdalowa_pralinka Re: Po szkole lecę na korki 14.06.11, 11:55
        Ja niestety chodziłam już do zreformowanej szkoły. Przeżyłam gimnazjum i z czystym sumieniem stwierdzam, że były to 3 zmarnowane lata. Powtarzaliśmy materiał z podstawówki żeby wyrównać poziom w klasie. Poza tym przeniesienie 13-latków do budynku szkoły średniej to bardzo głupi pomysł. Moi koledzy z klasy nagle poczuli się dorośli i uznali, że gimnazjum to szkoła średnia i będą uczyć się tylko tego co chcą, czyli niczego.
        W liceum nie było lepiej. Mimo, że poszłam do tzw. "najlepszej szkoły w mieście" to nauczyłam się tam niewiele. Byłam w klasie humanistycznej, a polonistka twierdziła, że nie musimy czytać lektur i ich omawianie polegało na opowiadaniu o czym były. Opowiadały oczywiście 2-3 osoby, które jednak przeczytały.
        Z historii, mimo, że mieliśmy po 5 godzin w tygodniu, nie dotarliśmy w ogóle do współczesności :/
        Nie chodziłam na korepetycje, bo chętnie sama uczyłam się w domu i nauczyciel do pilnowania nie był mi potrzebny.
        Uważam, że powinna być większa specjalizacja już na poziomie średnim. Jestem dziennikarką, chemia w szkole do niczego nie jest mi teraz potrzebna, za to czuje niedosyt wiedzy historycznej, czy politologicznej.
    • malomila ja takich czasów nie pamiętam 14.06.11, 14:06
      mój syn chodzi do drugiej klasy liceum, przez pół roku nie było nauczycielki matematyki, bo chorowała, ludzka rzecz rozumiem, nie rozumiemnatomiast dlaczego dzisiaj na 26 dziecki w klasie 8 ma jedynki i egzaminy komisyjne a Pani z matematyki tłumaczy że to dla ich dobra bo jak się pouczą w wakacje na korepetycjach to mają większą szansę zdać maturę!!!
      korepetycje w wakacje to cena razy 2 ja się potnę :(
      • s.crivener Re: ja takich czasów nie pamiętam 14.06.11, 14:19
        Bardzo ciekawy pomysł na łatanie dziur na drodze do wiedzy - jest taki zwyczaj, że budowniczy mostu pierwszy po nim przechodzi, więc może poproście autorkę tego pomysłu aby sprawdziła przydatność korepetycji wakacyjnych udzielając ich sama uczniom których oblała ale za darmo. Niech udowodni, że jest honorowa i przyjmuje odpowiedzialność za skutki własnych działań - ciekaw jestem co by powiedziała. Znam pewnego promotora prac dyplomowych, który, gdy mu studentki oblano na podejściu czerwcowym, poświęcił swoje wakacje na pracę ze studentami (już teoretycznie nie jego) i we wrześniu wszyscy zdali - może ona też z takich nauczycieli. Dajcie jej szansę.
        • malomila Re: ja takich czasów nie pamiętam 14.06.11, 14:24
          :] aaaa i tu Cię zaskoczę otóż zaproponowałam coś takiego jak usłyszałam że sama mogę go nauczyć, i niestety dowiedziałam się że to jest nieetyczne żeby ona dawała korepetycje, o tym żeby to zrobiła za darmo to chyba nie ma o marzyć
          • s.crivener Re: ja takich czasów nie pamiętam 14.06.11, 16:44
            współczuję - najwyraźniej nie przyszło jej do głowy, że jej wrażliwe sumienie można by uspokoić, gdyby dała korepetycje całej klasie i właśnie za darmo - dziwne, że dyrekcja się nie pofatygowała, żeby w to wglądnąć. Zwykle boją się jak ognia większej ilości jedynek z tego samego przedmiotu i to jeszcze w takiej sytuacji bo kuratoria zwykle przyznają rację rodzicom - pod warunkiem, że ci ostatni czują się na tyle silni, żeby wystawić swoje dzieci na gniew czy złośliwości nauczyciela
            • malomila Re: ja takich czasów nie pamiętam 14.06.11, 17:15
              też nad tym myślałam, ale nie wiem czy reszta rodziców się zgodzi :( zwłaszcza że przecież w przyszłym roku matura :( raczej obstawiam że wszyscy zaliczą komisa :]
    • krolewna-z-drewnaa Po szkole lecę na korki 16.06.11, 13:41
      jedna osoba w klasie idzie, później kolejna i następna i jeszcze następna i w końcu chodzą wszyscy których stać. inna sprawa że trudno im się dziwić skoro poziom jest w prywatnych szkołach wyższy. przez rok w speak up można nauczyć się dużo więcej niż przez całe liceum… jedynym wyjściem jest zrobienie czegoś ze szkołami, a nie…
      • belferxxx W szkołach językowych nie miesza się poziomów! 16.06.11, 14:04
        Zaawansowani mają swoje grupy, a początkujący swoją. Na dodatek grupy sa małe!Bo tak jest oczywiście zdecydowanie efektywniej!!! Z matematyką, fizyką czy polskim jest dokładnie tak samo(jednorodna grupa pozwala zaspokoić potrzeby jej uczestników, zróżnicowana(szczególnie bardzo!) takich możliwości nie daje! A mimo to lewactwo upiera się żeby mieszać tumanów i zdolnych, leni i ambitnych, meneli i harcerzy(przy czym zwykle przeważają menele!)! No to mamy to co mamy- szkoła przy takiej organizacji nie jest w stanie nikogo nauczyć. Tylko to wina lewackiego doktrynerstwa w pedagogice, a nie danej szkoły czy nauczyciela!
        • s.crivener sugerujesz wprowadzenie systemu amerykańskiego? 16.06.11, 14:18
          O ile się nie mylę, głosujesz za systemem działającym bodajże w St. Zj. gdzie przedmioty uczone są dla jednego rocznika równolegle w kilku poziomach a uczniowie należą nie tyle do klasy jako do stałej grupy, tylko spotykają się na zajęciach wewnątrz swojego rocznika zgodnie z indywidualnym programem kształcenia opracowanym dla każdego ucznia oddzielnie i zawierającym większe lub mniejsze różnice w doborze przedmiotów i poziomów na których są dla danego ucznia wykładane. O to ci chodzi czy o powrót do czasów z przed dr Judyma i Siłaczki?
          • belferxxx Taki lub podobny system mają w kraje rozwinięte! 16.06.11, 15:29
            Niekoniecznie USA, tak działa system międzynarodowej matury! Toi tylko w Polsce od "reformy" Handkego krąży mit szkoły ogólnokształcącej co to każdego
            nauczy wszystkiego;-)
            Również jednak klas sprofilowanych z lat 70-80 w Polsce nie był zły!!!
        • robsonos Re: W szkołach językowych nie miesza się poziomów 17.06.11, 08:52
          I na tym właśnie polega cały sukces szkół językowych - dostosowanie się do poziomu, wymagań ucznia. Tego w normalnych szkołach nie ma, to chyba także uniemożliwia prawidłowe kształcenie, bo nauczyć gramatyki to można, ale konwersowanie w grupie o różnym poziomie zaawansowania to już raczej nie możliwe.
    • tornson Opodatkować, a pieniądze z tego przeznaczyć 16.06.11, 15:41
      na darmowe zajęcia wyrównawcze w państwowych szkołach.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja