Łono matki darem dla córki 

15.06.11, 09:52
połóż rękę na mym łonie... a co to jest mymłon ?
    • white_lake matka, pożycz macicę 15.06.11, 10:47
      fuj, co za ohyda, już nie wiem sama, co gorsze, to czy surogatki
      przepraszam, ale nie mogę inaczej
      wszelkie majstrowanie przy rozrodczości uważam za ogromny błąd, coś koszmarnie niedobrego, to się zemści na ludziach, drodzy państwo, prędzej czy później, staniemy się zbiorowiskiem mutantów
      • mapokl Re: matka, pożycz macicę 15.06.11, 11:41
        white_lake napisała:

        > fuj, co za ohyda, już nie wiem sama, co gorsze, to czy surogatki

        A co w nich takiego gorszącego? Że, rodzą czyjeś dziecko?

        > przepraszam, ale nie mogę inaczej
        > wszelkie majstrowanie przy rozrodczości uważam za ogromny błąd, coś koszmarnie
        > niedobrego, to się zemści na ludziach, drodzy państwo, prędzej czy później, sta
        > niemy się zbiorowiskiem mutantów

        Nie mówimy tutaj o przeszczepie jajników tylko macicy. Skoro za moralne uznaje się powiększanie penisów, piersi, skracanie warg sromowych etc. które zupełnie są bezsensu, to czemu przeszczep macicy jest niemoralny?
        • fedorczyk4 Re: matka, pożycz macicę 15.06.11, 12:54
          Dokladnie. Niestety wszystko co dotyczy rozrodzcosci jest w naszym kraiku katolickim " a fuj". Mozna przeszczepiac, powiekszac, zmniejszac, byle ni tykac rozmnazania. Rozmnazac sie wolno tylko naturalnie, bez przyjemnosci, w poczuciu obowiazku i pod kontrola ksiedza proboszcza.
          • white_lake Re: matka, pożycz macicę 15.06.11, 13:52
            do katolicyzmu mi akurat bardzo daleko, zwłaszcza, że się wypisałam z kk jakiś czas temu, kieruję się raczej zdrowym rozsądkiem i ridzajem empatii

            a "fuj", bo to sztuczne działania, brzydzą mnie też wszelkie inne transplantacje i wszczepiania sobie różnych rzeczy w różne miejsca, ale trudno, jednak człowiek powinien powstawać naturalnie, bo jest bytem świadomym
            i o ile in vitro jeszcze mogę przełknąć, bo to jest pomaganie naturze tylko trochę, to te inne rzeczy są po prosto ohydne z punktu widzenia tego nowego życia
            czy ci ludzie powiedzą dzieciom potem, że zapłacili innej kobiecie, żeby nosiła je w brzuchu, że były w obcym, niechętnym emocjonalnie (bo więzi być przecież nie może) żywym inkubatorze na nogach?
            czy powiedzą temu dziecku, ile operacji przeszły matka i córka, ile bólu i kompletnie bezsensownych zabiegów, żeby ono mogło się urodzić?
            bo musi być MOJE, własne, z mojego brzucha, z mojej krwi, nieważna cena i konsekwencje - WCALE NIE MUSI
            dziecko jako przedmiot pożądania, który się po prostu zdobywa, bo jak można, to czemu nie?
            to jest chore
            jeszcze raz fuj
            brzydzą mnie też i niesmaczą matki 70-letnie, jeśli chcece wiedzieć
            • altavitae Re: matka, pożycz macicę 15.06.11, 18:15
              Jeszcze raz pytam..
              Nie jest ci glupio byc ...glupia !!!????
            • mapokl Re: matka, pożycz macicę 15.06.11, 18:45
              white_lake napisała:

              > do katolicyzmu mi akurat bardzo daleko, zwłaszcza, że się wypisałam z kk jakiś
              > czas temu, kieruję się raczej zdrowym rozsądkiem i ridzajem empatii

              Każdy twierdzi, że kieruje się zdrowym rozsądkiem i rozumem. Łatwo się na rozsądek powołać, a kontrargumentu nie ma. Obrzydzenie czy niechęć to jednak są emocje, a emocje rzadko idą w parze ze zdrowym rozsądkiem
              .
              >
              > a "fuj", bo to sztuczne działania, brzydzą mnie też wszelkie inne transplantacj
              > e i wszczepiania sobie różnych rzeczy w różne miejsca, ale trudno, jednak człow
              > iek powinien powstawać naturalnie, bo jest bytem świadomym

              Nie rozumiem tego argumentu. Gdyby człowiek był bytem nieświadomym to mógłby powstawać nienaturalnie? I "nienaturalnie" czy też "sztucznie" to jak? Bo in vitro czy też przeszczep macicy zasad nie zmieniają. Jest plemnik, jest jajeczko. Jedno wchodzi w drugie, powstaje zarodek itd. Tutaj nic nowego jeszcze nikt nie wymyślił.

              > i o ile in vitro jeszcze mogę przełknąć, bo to jest pomaganie naturze tylko tro
              > chę,

              Trochę to też mało rozumowe pojęcie. Ile to jest trochę? Generalnie przeszczep macicy to też tylko (trochę) pomaganie naturze. W końcu problem nie jest z samym zapłodnieniem tylko brakiem miejsca na zapłodnioną komórkę jajową.


              > to te inne rzeczy są po prosto ohydne z punktu widzenia tego nowego życia
              > czy ci ludzie powiedzą dzieciom potem, że zapłacili innej kobiecie, żeby nosiła
              > je w brzuchu, że były w obcym, niechętnym emocjonalnie (bo więzi być przecież
              > nie może) żywym inkubatorze na nogach?

              Zawsze podziwiam ludzi którzy tak bardzo potrafią martwić się za innych. Ten sam argument można powtarzać i o adopcji, że powiedzą dziecku, że zabrali je, bo ich matka go nie chciała i zostawiła na ulicy. Sądzę, że jakoś sobie z tym ludzie radzą, tu wszystko zależy od rodziców i dziecka. W tych wypadkach nie tyle sam czyn, ale słowa których używasz/użyjesz mogą zranić czy wzbudzić niechęć.

              > czy powiedzą temu dziecku, ile operacji przeszły matka i córka, ile bólu i komp
              > letnie bezsensownych zabiegów, żeby ono mogło się urodzić?

              Generalnie mogą też mu mówić, ile szczęścia i radości przyniosło im jego narodzenie się. Że włożyły w to wiele starań by je urodzić i to, że dziecko mogło się urodzić, było spełnieniem ich marzeń. To samo co powyżej, a jak inaczej brzmi...

              > bo musi być MOJE, własne, z mojego brzucha, z mojej krwi, nieważna cena i konse
              > kwencje - WCALE NIE MUSI

              Sądzę, że jakiś limit ceny i konsekwencji jest. Zresztą jaką to wielką cenę i konsekwencje poniosą w tym wypadku? Faktem jest, że córka ryzykuje tutaj życiem i może umrzeć. Ale jeszcze co innego jest akceptować ryzyko śmierci a co innego być samobójcą...


              > dziecko jako przedmiot pożądania, który się po prostu zdobywa, bo jak można, to
              > czemu nie?

              Według ciebie prawidłowe podejście to jest ,że "dziecko jest/jako .... (co?)". I czy przypadek powyżej już nie spełnia tego twojego podejścia?

              > brzydzą mnie też i niesmaczą matki 70-letnie, jeśli chcece wiedzieć
              Osobiście nie chciałem wiedzieć.
              • white_lake Re: matka, pożycz macicę 15.06.11, 22:08
                mapokl napisał:

                strasznie dużo napisałeś, odpowiem w skrócie:
                - czym jest dziecko? na pewno nie przedmiotem, nie może być czymś, co jakiś ambitny lekarz Frankenstein sobie ulepi z dwóch komórek i wyhoduje w słoiku, bo chce pokazać światu, że można
                dla mnie dziecko jest DAREM, prezent mogę sobie sama kupić, daru już nie
                - adopcja różni się tym, że dziecko już istnieje, więc przyjęcie go do siebie jest tylko pięknym, dobrym gestem, a tworzenie/majstrowanie dzieci na siłę przy użyciu obcych macic, obcych jajeczek i nie chcę myśleć czego jeszcze, jest wyłącznie objawem tępego egoizmu i buty człowieka, jak pisałam: musi być moje, własne, moja krew i geny
                - in vitro (udane) to tak naprawdę mała ingerencja, reszta rozgrywa się w ciele właściwej kobiety, że się tak wyrażę, nie porównywałabym tego z tym przeszczepem, który ponoć jest trudniejszy niż zabieg na sercu
                nie jestem skrajną przeciwniczką postępu (komputer to jednak fajna rzecz ;), ale jakieś granice jednak powinny być, jeśli chcemy zachować ludzkość na Ziemi
            • qumata Re: matka, pożycz macicę 15.06.11, 19:44
              Litości white_lake dla czytających. Ten twój post to chyba rekord Guinness'a w długości zdania polskiego. Dobrnąwszy do końca nie bardzo wiadomo, o czym było na początku. Sama się w tym wywodzie pogubiłaś z braku interpunkcji i dużych liter, co widać mniej więcej od połowy postu. Jak nie umiesz wstawiać dużych liter na początku nowego zdania, to nie pisz takich wypracowań.
              • white_lake Re: matka, pożycz macicę 15.06.11, 21:52
                nowa linijka=nowe zdanie
                i nie chce mi się używać wielkich liter, bo za dużo piszę zawodowo na komputerze, żebym jeszcze i tutaj musiała się starać
                poza tym interpunkcji raczej przestrzegam
                generalnie wydaje mi się, że umiem się posługiwać słowem i wyrażać myśli, ten wywód był dość emocjonalny, owszem, ale raczej zrozumiały
                zdaję sobie sprawę, że wśród ludzi zachłystujących się możliwościami medycyny i postępem raczej nie wzbudzi poklasku, ale muszę z tym żyć
                naprawdę jestem przekonana, że to, wszystko, co z takim przekonaniem robimy wbrew naturze, kiedyś się zemści, sorry, tak myślę i wcale mnie to nie cieszy
                ktoś powie, że poczęcie wymarzonego dziecka blablabla, jak może być wbrew naturze? chyba może, skoro natura przewidziała, że akurat ta kobieta nie może i nie będzie mieć dziecka
                wiem, że powiecie wszyscy zaraz, że jestem wariatką jakąś, Kasandrą, ale jestem przekonana, że tak rozumiany postęp zniszczy rasę ludzką, i to całkiem niedługo
      • kotek.filemon Re: matka, pożycz macicę 15.06.11, 13:51
        > wszelkie majstrowanie przy rozrodczości uważam za ogromny błąd

        Tyle tylko, że staje się coraz bardziej konieczne, bo niepłodność jest problemem coraz powszechniejszym.
        • dar61 Babciu, wypożycz macicę 15.06.11, 18:44
          Nie jestem pewien, czy silenie się na wydanie potomstwa tą opisaną powyżej drogą - potomstwa, które będzie miało prawdopodobnie znów genetycznie utwalone kłopoty z rodzeniem dzieci - jest eksperymentem ku ćwiczbie naukowej, czy może zwykłym egoizmem.

          Już kilka lat temu usługa urodzenia wnuka przez babcię, świadczona dla córki, przekraczała tę cienką, przez naturę kontrolowaną, granicę cielesności.

          Nie dziwię się fanatykom religijnym, wyczytującym zastrzeżenia ku takim naukowym praktykom w swych świętych księgach.
      • altavitae Re: matka, pożycz macicę 15.06.11, 18:13
        Nie jest ci glupio byc.........glupia?
    • sateda do re MI fa sol... 15.06.11, 13:44
      "- Sarze macica jest bardziej potrzebna niż mi."

      Mi mi mi mi mi mi mi mi mi.
    • maryshaa Re: Łono matki darem dla córki  15.06.11, 15:54
      Z jednej strony fascynuje mnie postęp w medycynie, ale z drugiej strony po co kobiecie z wada genetyczną dziecko? Żeby jej wada była przekazywana kolejnym pokoleniom? Żeby jej wnuczka czy prawnuczka miała ten sam problem - brak wykształconej macicy? Może to zabrzmi okrutnie, ale w tym przypadku nie jestem za tego typu zabiegiem. Natura wie lepiej...
      Ale szacunek dla lekarzy, którzy potrafią dokonać takich cudów... i dla kobiety, ja bym sie nie zdecydowała dla chęci posiadania dziecka skazać się na całe życie przyjmowania leków obniżających odpornośc, aby organizm nie odrzucił przeszczepu. Ja bym jednak poszła w takim przypadku w kierunku adopcji. A może powinnam po prostu się cieszyć, że nie mam takich problemów.
      • mapokl Re: Łono matki darem dla córki  15.06.11, 18:17
        maryshaa napisała:

        > Z jednej strony fascynuje mnie postęp w medycynie, ale z drugiej strony po co k
        > obiecie z wada genetyczną dziecko? Żeby jej wada była przekazywana kolejnym pok
        > oleniom? Żeby jej wnuczka czy prawnuczka miała ten sam problem - brak wykształc
        > onej macicy? Może to zabrzmi okrutnie, ale w tym przypadku nie jestem za tego t
        > ypu zabiegiem. Natura wie lepiej...

        A skąd wiesz, że jej choroba jest przenoszona genetycznie? Ja takiej informacji nie znalazłem.Zresztą WSZYSTKIE jej przodkinie nie miały tego problemu. Bezpłodność bardzo rzadko przenosi się z rodziców na dzieci :D.

        Zresztą nawet jeśli tak by było. To czy zabezpieczy to jej wnuki? Nie... Po prostu ich nie będzie. Jakby nie było i tak nie jest to coś co zagraża życiu, a kto wie co będzie możliwe za 30-40 lat?

        Jako, że nie udowodniono by MRKH było genetycznie uwarunkowane, to czy uważasz, za słuszne by odmawiać prawa do dzieci osobom u których istnieje jakieś podejrzenie, że za kilka pokoleń wada wrodzona może powróci? Skoro tak, dlaczego osoba z wrodzoną wadą wzroku czy słuchu która od urodzenia nie słyszy czy nie widzi ma prawo urodzić dziecko? Dlaczego osoby z wrodzoną chorobą serca, wątroby, nerek gdzie wiadomo, że istnieje spora szansa obciążenia tymi chorobami dzieci czy wnuki mieli by mieć prawo do dzieci?

        Może i natura wie lepiej... Tylko co z tego?
      • altavitae Re: Łono matki darem dla córki  15.06.11, 18:19
        maryshaa napisała:

        > Z jednej strony fascynuje mnie postęp w medycynie, ale z drugiej strony po co k
        > obiecie z wada genetyczną dziecko? Żeby jej wada była przekazywana kolejnym pok
        > oleniom? Żeby jej wnuczka czy prawnuczka miała ten sam problem - brak wykształc
        > onej macicy? Może to zabrzmi okrutnie, ale w tym przypadku nie jestem za tego t
        > ypu zabiegiem. Natura wie lepiej...
        > Ale szacunek dla lekarzy, którzy potrafią dokonać takich cudów... i dla kobiety
        > , ja bym sie nie zdecydowała dla chęci posiadania dziecka skazać się na całe ży
        > cie przyjmowania leków obniżających odpornośc, aby organizm nie odrzucił przesz
        > czepu. Ja bym jednak poszła w takim przypadku w kierunku adopcji. A może powinn
        > am po prostu się cieszyć, że nie mam takich problemów.
        > ----------------------------------------------------------------------------------------------------
        EUGENICS ANYONE??!!
        Nie masz wstydu ani rozumu JESLI WYPISUJESZ TAKIE IDIOTYZMY.
    • altavitae @Maryshaa 15.06.11, 18:23
      ...."A może powinn
      > am po prostu się cieszyć, że nie mam takich problemów.."
      .


      Ty masz wiecej problemow niz ci sie wydaje..
      Przede wszystkim moralnych i intelektualnych.
      Przeczytaj artykul jeszcze raz........
Pełna wersja