Katoliczka, protestant i dziecko

22.06.11, 09:49
Znalam ludzi ktorych rodzice byli katiolikami i protestantami - chlopcy przyjmowali wiare ojca, dziewczynki matki. Myslam, ze tylko niewierzacy, to prawda ze slub byl w PRL 36 lat temu - przyrzekali ze dzieci beda wychowywane w wierze katolickiej. NO ale teraz jak kosciol chcialby wszystkich zagarnac - nie ma w tym wypadku nic z logika, tylko ze statystyka i pieniedzmi!!
Ludzie po co wy sie zenicie w kosciele - on wam nie gwarantuje zbawienia!!! Bo sam nie umie sie zbawic.
    • obi-1 Katoliczka, protestant i dziecko 22.06.11, 11:35
      Wychowujcie dzieci na dobrych ludzi. Wychowanie w jakiejkolwiek wierze nie gwarantuje że wyrosną na myślących i otwartych na świat ludzi.
    • candid_coral Katoliczka, protestant i dziecko 22.06.11, 11:59
      kk nigdy sie na to nie zgodzi.
    • sakral dziecko i dobra muzyka sakralna. 22.06.11, 12:05
      stanowisko Episkopatu może spowodować rewolucję obyczajową.

      ja jestem ojcem chrzestnym prawie wszystkich znajomych dzieciaków.
      maluchy i rodzice są bardzo zadowoleni.

      tak piękne uroczystości jak chrzest,pierwszy opłatek,bierzmowanie,
      ślub czy
      pogrzeb - to tylko w kościele.

      w kościołach jest piękna muzyka.

      ale ceny usług bardzo wzrosły.
      trudno,ksiądz też musi z czegoś żyć.

      • anna22290 Re: dziecko i dobra muzyka sakralna. 22.06.11, 15:26
        uroczystosci piekne ,bardzo drogie a ksiadz powinien zyc z e sredniej pensi i to tak za duzo za paciorki bez odpowiedzialnosci jakiej -kolwiek
        • lizonka To jest problem Polski ! 23.06.11, 16:17
          Jest to wylacznie problem w Polsce. W innych panstwach ten problem nie istneje. Co za bzdura ze procedura zgody dla katoliczki zeby poslubila protestanta jest trudna? My czekalismy na podpis biskupa kilka dni, to byla formalnosc. Znam wielu tak zwanych meszanych religijne malzenstw i nie jest to problem.
      • yan.nick Re: dziecko i dobra muzyka sakralna. 22.06.11, 16:01
        trudno,ksiądz też musi z czegoś żyć.

        Pewnie, tylko czemu nie za swoje? Byłem swego czasu na parafii we Francji, ksiądz żył z emerytury; uczył łaciny w szkole.
    • pj.pj Katoliczka, protestant i dziecko 22.06.11, 12:40
      Zważywszy, ilu katolików przestrzega np. zakazu antykoncepcji, mam wrażenie, że jest to problem czysto abstrakcyjny i formalnie ważny dla kilku fanatyków (inni, dla których to istotne, zdają się na swoje sumienie), a ci wszyscy biskupi i księża wstydziliby się, że na takie bzdury wydają pieniądze, za które można by zafundować trochę obiadów biednym dzieciom.
    • yan.nick Katoliczka, protestant i dziecko 22.06.11, 13:02
      ... a nasz proboszcz nie przestrzega antykoncepcji i co wy na to?
      • big-baska Re: Katoliczka, protestant i dziecko 22.06.11, 15:25
        ..takich ksiezy jest duzo...antykoncpcji nie przestrzegaja, a zreszta w biblii pisze, aby "isc i sie rozmnazac"...
        Nie jestem za celibatem, ale dopoki jest, to powinien byc przestrzegany przez ksiezy. Bez tego, to jest w Polsce najwygodniejszy zawod, wszystko jest i z niczego nie trzeba rezygnowac. A katechetka, lub kucharka zmieniaja razem z ksiedzem parafje, i ile samotno wychowujacych matek w tym sie naliczy.....
        • big-baska Re: Katoliczka, protestant i dziecko 22.06.11, 15:29
          oczywiscie: parafie..
    • tow_rydzyk Walka o "dusze" i ...forse na tace 22.06.11, 13:49
      Jak myslacy czlowiek w 21 wieku moze tracic czas (niekiedy i cale zycie) “studiujac” bezpodmiotowa, kompletnie oderwana od rzeczywistosci pseudo-nauke pretensjonalnie nazwana “teologią”, ktora wyrosla z religijnego folkloru o duchach, ciezarnych dziewicach, zmartwychwstancach, wodochodziarzach, rogatych i skrzydlatych facetach(?), piekle, gadąjących wężach i (mojej jedynej ulubionej przypowiesci biblijnej) o zamianie wody w wino. “Teologia” jest eufemizmem, ktory wydaje sie brzmiec wzniosle, prawie szacownie ale dla kazdej nawet srednio wyksztalconej osoby termin ten zawiera w sobie tyle “naukowosci” ile mozna jej znalezc w astrologii, alchemii, numerologii czy scjentologii. Nie jest to dziedzina, od ktorej - tak jak w medycynie, naukach scislych czy nawet humanistycznych - mozna sie spodziewac wielu istotnych dla rozwoju naszej cywilizacji rozwiazan i odkryc. Czy rzeczywiscie nasi duszpasterze wraz ze swoja religijna trzodka po cichu licza na to, ze Komitet Noblowski przyzna “Teologicznego Oscara” za odkrycia w dziedzinie badan nad rozpietoscia skrzydel aniola? Panowie w sutannach (i w turbanach) nie ujawniajcie waszego “zawodu” zwlaszcza w kregu ludzi swiatlych, korzystajacych z dobrodziejstw wspolczesnej rewolucji naukowo-technicznej i informacyjnej. Oszczedzicie sobie wiele wstydu i niepotrzebnych pytan, na ktore nie bedziecie w stanie odpowiedziec. Nawet przecietny 5-klasista z dostepem do internetu z latwoscia moze obnazyc wasz obskurantyzm i dyletantyzm (o ile wy go nie obnazycie wczesniej). "Wyjasnianie" wszystkich niezrozumialych zjawisk "tajemnica" albo "niezbadana wola" antropomorficznego boga (czy bogow) rezydujacego “na wysokosci” jest przejawem kompromitujacego was infantylizmu. Przywoluje pamiecia nieformalna rozmowe z ksiadzem (po cywilu) sprzed paru lat, ktory przyznal mi sie, ze akceptuje teorie ewolucji kwestionujaca 6-dniowa “teorie” stworzenie swiata i wiele innych aspektow biblijnej narracji. Bronil on utylitaryzmu religii. Kazde wyznanie ze swoimi obrzadkami i uproszczonym jezykiem i kodem moralnym -w jego pojeciu- utrzymuje spojnosc spoleczna szczegolnie wsrod ludzi prostych, ubogich i slabo wyksztalconych. Religia godzi ich z rzeczywistoscia bez wzgledu na to jaka ona jest sprzyjajac tym samym utrzymaniu porzadku publicznego.Dla niego Biblia to nie pozbawiona urokow metafora literacka, ktora towarzyszyla mu od urodzenia, do ktorej jest przywiazany raczej na poziomie emocjonalnym niz intelektualnym. Oczywiscie -podobnie jak slynna pani Agnes Gonxha Bojaxhiu - i on czasami ma watpliwosci w istnienie jakiegokolwiek boga ale wyswieconemu ksiedzu trudno jest sie do tego przyznac przed samym soba i zwlaszcza przed innymi. Ujela mnie odwaga i szczerosc tego czlowieka.
      “Kto ma ksiedza w rodzie tego bieda nie ubodzie”– ludowe przyslowie.
      Skoro o pragmatyzmie mowa. Czy nalezy sie temu dziwic, ze ci mezczyzni zainwestowali caly swoj potencjal intelektualny w religijny przemysl uslugowy? Badz co badz jest to "kariera zawodowa", ktora oferuje bezplatny dach nad glowa, opierunek, samochod, pomoc domowa calodobowo zaspakajaca ich wszelkie potrzeby, nieograniczony dostep do dzieci no i najwazniejsze stosunkowo monotonna ale nieskomplikowana i nie wymagajace szczegolnych, konkretnych kwalifikacji zawodowych zajecie. Przyjrzyjmy sie blizej na jakich zasadach komercyjnych operuje przemysl religijny. Tajemnica jego sukcesu jest idealny, wymarzony przez kazdego produkt: NIESMIERTELNOSC. Nie wiadomo kto wpadl na ten genialny pomysl na robienie pieniedzy i sprawowania nieograniczonej wladzy nad ludzmi. Ta przyslowiowa "zlotodajna zyla", ktora religijni “dilerzy” sprzedaja na slowo nie dajac nam ani pokwitowania ani gwarancji, ta JEDNORAZOWA oferta "handlowa" oparta na sprzedazy biletow do nieba (oczywiscie w JEDNA STRONE) cieszy sie nieslabnaca popularnoscia mimo niemoznosci zweryfikowania jej ze szczesliwymi klientami. (Innym towarem jest tzw. “rozgrzeszenie” rowniez cieszace sie duzym wzieciem ale KK musi konkurowac w tej dziedzinie z ziemskimi organami scigania i sadownictwem.) Na prozno mozemy szukac listow dziekczynnych od “szczesliwych klientow” na witrynach i forach internetowych reklamujacych rozne korporacje religijne. A szkoda bowiem ta powszechnie stosowana w swiecie biznesu praktyka podniosloby ich reputacje nie mowiac juz o potwierdzeniu jakosci i wiarygodnosci udzielanych uslug. System taki upraszcza relacje miedzy petentem i uslugodawca na korzysc tego ostatniego gdyz z zasady wyklucza mozliwosc skladania reklamacji, zazalen I PRAWA DO REFUNDACJI. Po prostu genialne! Praca przecietnego przedsiebiorcy religijnego sprowadza sie do nudnego i rutynowego klepania, nie zmienionych od prawie 2000 lat (1500 lat w przypadku Islamu) tekstow bedacych w istocie plagiatem innych przed-chrzescijanskich mitologii. Jedyna trudnosc polega na dobraniu mniej lub bardzie pasujacych fragmentow z tzw. swietego pisma w zaleznosci od wymagan klienta a dokladniej tego co klient (a wlasciwie jego najblizsi) chcialby uslyszec. Zazwyczaj doswiadczony przedsiebiorca religijny znajdzie cytat uzasadniajacy kazda okolicznosc: od modlow do “wszechwiedzacego i wszechmocnego boga” o sprzyjajace warunki meteorologiczne do modlow w intencji ofiar katastrofy lotniczej spowodowanej przez te same warunki pogodowe, o ktore sie poprzednio modlil. Nasz klient-nasz pan.
      Najwazniejsi potentaci tego biznesu podzielili swiat na sfery komercjalnych wplywow. Ich glowne “biura podrozy” (w JEDNA STRONE) znajduja sie w Teharanie/Mecce, Watykanie i Jerozolime. Do dzis jestesmy swiadkami walki o zmonopolizowanie swiatowego rynku religijnego: W Irlandii Pln., na Balkanach, na Bliskim Wschodzie, Afganistanie , Kaszmirze...gdzie zainteresowane strony w jednym reku trzymaja swoje jedynie sluszne i podyktowane przez (oczywiscie) tego prawdziwego boga “swieta ksiege” a w drugiej kalasznikowa lub bombe (czasami jadrowa). No coz my, ktorzy nie doznalismy blogoslawienstwa religijnej schizofrenii -w imie tzw. politycznej poprawnosci-musimy sie temu przygladac z powaga i szacunkiem. A juz ci, ktorzy nie potrafia powstrzymac sie od smiechu musza byc przygotowani na podzielenie losu autora slynnych dunskich karykatur, ktory do dzisiaj korzysta z 24-godzinnej ochrony policyjnej.
      Pragne tym tekstem wniesc cos konstruktywnego do szerokiej dyskusji nad rola religii we wspolczesnej Polsce. Nikomu niczego nie narzucam. Bede bronil do upadlego prawa religijnych entuzjastow do swobodnego zrzeszania sie w kolkach zainteresowan, w ktorych w swoim gronie, bez ograniczen bede oni mogli uprawiac swoje zgodne z prawem rytualy. W panstwie demokratycznym zasluguja oni na te same prawa i obowiazki jak pozostale apolityczne organizacje bezdochodowe jak np: zwiazek milosnikow UFO, hodowcy krolikow ozdobnych, towarzystwo milosnikow gry w warcaby. Nadszedl czas i potrzeba podniesienia swiadomosci spolecznej o wadze i roli nauki i oswiaty we wspolczesnym swiecie. Mowmy o tym odwaznie, bez ogrodek jak ma to miejsce na Zachodzie w celu CALKOWITEJ sekularyzacji zycia politycznego w Polsce. Budujmy Polske w imie humanizmu i ogolnoludzkich zasad moralnych bez zadnych przymiotnikow (socjalistycznych, katolickich). Pragne, aby zwlaszcza mlodzi Polacy zyli w poczuciu wiary we wlasne sily, bez poczucia winy, strachu, kompleksow czy wstydu. Wazne jest aby byli oni zdolni do samodzielnego myslenia i podejmowania odwaznych, racjonalanych, prawych decyzji godnych wyzwan 21 w.
      • wersal-55 Re: Walka o "dusze" i ...forse na tace 22.06.11, 14:50
        Tak ,jest post ktory daje nadzieje na zmniejszenie glupoty ludzkiej.Zmiany w konstytucyji to potrzeba chwili,zadnego konkordatu oraz pieniedzy podatnika na nauczanie w szkolach swieckich religijnych bzdur.Wprowadzenie systemu francuskiego to potrzeba chwili,bedzie problem zalatwimy.Jestem obywatelem tego swiata ,potrzeba kosciola zadna.Uczciwosc,praca oraz szanowanie drugiego czlowieka to wartosci ,koscol na swej drodze popelnial wiele bledow.Wiec czas tz.organizacje rozliczyc,bo za nia zbrodnia i kara ,ja czlowiek niewierny jak smie.
    • anna22290 Katoliczka, protestant i dziecko 22.06.11, 15:23
      Ludzie musza miec prawo sami decydowac o WLASNYM ZYCIU O TYM W JAKIEJ WIERZE CHCA WYCHOWAC DZIECKO I ZADNEJ RELIGI NIC DO TEGO A POLSKI KOSCIOL NIE ULEPRZY NIC A TYM SAMYM NIE ZMNIEJSZY SWOJEGO WPLYWU TO DRAPIEZNA BEZLITOSNA BESTIA
      • wysoki_dostojnik Re: Katoliczka, protestant i dziecko 22.06.11, 16:16
        anna22290 napisała:

        > Ludzie musza miec prawo sami decydowac o WLASNYM ZYCIU O TYM W JAKIEJ WIERZE CH
        > CA WYCHOWAC DZIECKO

        Dziecko też jest człowiekiem i też powinno mieć prawo do uczciwej edukacji.

        Tymczasem "wychowanie w wierze" to nic innego jak ograniczanie dostępu do informacji. Dzieciom nie mówi się, że Jezusek, bozia i reszta biblijnego inwentarza to po prostu elementy mitologii chrześcijańskiej. Dzieci traktują je jak prawdziwe osoby. I często płacą za to przez całe dorosłe życie.

        Dziecko poddane praniu mózgu przez "wychowanie w wierze" może już nigdy nie być w stanie wyzwolić się z ogłupiającego wpływu religijnych dogmatów. Krzywdzenie dzieci w ten sposób powinno być zakazane, niezależnie od tego, kto i z jakich pobudek się tego dopuszcza.
    • mieszkaniec_wszechswiatow religia i nacjonalizm - kule u nogi Ludzkości !!!! 22.06.11, 17:45
      b/k
    • brudno Katoliczka, protestant itd 23.06.11, 07:41
      Na szczęście od dawna praktyka była łagodniejsza niż doktryna kościoła. Na początku lat 70 ksiądz bez większych zgrzytów zgodził się na chrzest dziecka, choć mój brat nie miał ślubu kościelnego (pracował wtedy w wojsku) a ja zostałem ojcem chrzestnym mając mniej niż 15 lat i po wyjaśnieniach, że z katolika stałem się niewierzącym.
      Jakieś 20 lat później moja mama pytała, jaki ślub kościelny weźmiemy, skoro narzeczona z rodziny ewangelickiej. Odpowiedziałem, że oboje jesteśmy niewierzący, ale dla kompromisu wziąć możemy ślub prawosławny, bo najładniejszy...
      Dzieci nie chrzczone, usłyszały że same wybiorą czy chcą być wierzący i w jakiej religii. I że do dyspozycji mają domową bibliotekę, gdzie są zarówno ksiażki religijne jak i o religiach.
      Pytane, czy chcą w szkole chodzić na religię, odpowiadały, że nie i stosowne oświadczenia złożyliśmy. Oczywiście były zgrzyty, bo nie przestrzegano, by religia była na pierwszej lub ostatniej lekcji ani nie było zajęć alternatywnych. Zaś dyrektorka szkoły wyjaśniając że "nie może zostawić dziecka bez opieki" córce nie pozwalała spędzić "okienka" w świetlicy czy bibliotece, lecz odprowadzała ją - na lekcję religii właśnie, gdzie katecheci dawali ją za przykład grzesznej bezbożności. Ale inne dzieci mimo wszystko moim zazdrościły.
      Dzieci już dorosłe, po studiach, pozostały niewierzące. Choć syn w tym roku z narzeczoną chodził na kościelne nauki przedmałżeńskie, bo ślub kościelny planują.
      Nie piją, nie palą, nie kradną, mają wobec siebie i innych wysokie wymagania moralne. Wspomniane zmiany nie wspominają o małżeństwach, gdzie jedno jest niewierzące. A daję przykłady, że są takie sytuacje. Zwiększy się więc swoboda, ale tylko dla członków klubu kościołów chrześcijańskich. Jakoś przypomniało mi się powiedzenie o samochodach Forda sprzed stu lat, że mogą być w każdym kolorze - pod warunkiem, że czarny...
    • spokojny.zenek Re: Katoliczka, protestant i dziecko 23.06.11, 08:57
      yves1940 napisała:

      > Znalam ludzi ktorych rodzice byli katiolikami i protestantami - chlopcy przyjmo
      > wali wiare ojca, dziewczynki matki.

      Taka jest w Polsce ugruntowana tradycja i nikt niczego sensowniejszego nie wymyśli.


      • yan.nick Re: Katoliczka, protestant i dziecko 09.07.11, 10:35
        spokojny.zenek napisał:

        > yves1940 napisała:
        >
        > > Znalam ludzi ktorych rodzice byli katiolikami i protestantami - chlopcy p
        > rzyjmo
        > > wali wiare ojca, dziewczynki matki.
        >
        > Taka jest w Polsce ugruntowana tradycja i nikt niczego sensowniejszego nie wymy
        > śli.

        Przyznam się, że ta tradycja jest głupia. Sam znam z historii, u Radziwiłłów dziewczynki zostały ewangeliczkami po matce, chłopcy katolikami po ojcu, co nie znaczy, że to miało jakikolwiek sens. A poza tym to był początek XIX wieku, więc innego wyboru nie było.
    • anty65 Katoliczka, protestant i dziecko 23.06.11, 12:43
      Nie ma bardziej istotnych problemów?
      • yan.nick Re: Katoliczka, protestant i dziecko 09.07.11, 10:36
        anty65 napisał:

        > Nie ma bardziej istotnych problemów?

        A to ci powiem, że dla niektórych to problem istotny. Najlepiej zgodzić się na żadną. Byłoby sprawiedliwie.
    • tadeo7890 Katoliczka, protestant i dziecko 23.06.11, 17:56
      Nie bardzo rozumiem jak można aż tak bardzo ulegać dyktaturze doktryny Kościoła Katolickiego. Bo przecież najważniejsze jest to, co mamy w sercu. Najważniejsze jest to, by być dobrym chrześcijaninem, to znaczy by miłować bliźnich i wybaczać im ich wady. Kościół Katolicki miał swój złoty okres, gdy większość ludzi była praktykującymi katolikami i bez protestu akceptowała rożne religijne dogmaty. Dzisiaj współczesny człowiek myśli samodzielnie, porzucił ślepą wiarę i potrzebuje wiedzy. Niestety wiedzy od kościoła dostać nie może, kościół ma do zaoferowania tylko sakramenty i dogmaty. Polecam artykuł o problemach kościoła z witryny Kosmologia nauka duchowa.
      O prawdziwym chrześcijaństwie
      Wybrane tytuły akapitów:
      Pogaństwo w chrześcijaństwie
      Kościoły staną się muzeami oraz atrakcjami turystycznymi
      Kościół traci wpływ na samodzielnie myślącego człowieka....
      Wybrane tytuły akapitów:
      Człowiek myślący nie potrafi ulegać duchowej dyktaturze Kościoła
      Chrześcijaństwo jest dzisiaj na różne sposoby pomieszane z pogaństwem
Inne wątki na temat:
Pełna wersja