dublin24
01.07.11, 17:42
"Dzieci mniej zamożnych rodziców, wielu z nich o imigranckich korzeniach, miały słabsze oceny i lądowały w zawodówkach. Dzieci lekarzy, prawników czy naukowców szły zaś zwykle w ślady rodziców."
I co w tym złego ? Czy "biedniejszemu" dziecku w Austrii ktoś zabrania się uczyć ? Szkoły i zajęcia pozalekcyjne są tam niedofinansowane ? Śmiem wątpić.
W Polsce każdy ma teraz "wyższe" ,nawet ludzie którzy w mojej klasie licealnej mieli problemy z płynnym czytaniem pokończyli prywatne "szkoły wyższe"
Doprowadziło to do tego że ogromne masy zupełnie przeciętnych ludzi w polsce uwierzyły że należa do "inteligencji" podczas gdy powinny udać się do szkół zawodowych.
Znalezienie kogoś kto wie co robi do remontu łazienki jest nie lada problemem , a na rynku pracy mamy tysiące "ludzi z wyższym" którzy pokończyli te swoje szkoły i nie ma dla nich nigdzie miejsca, a przeciez "mają dyplom" więc nie będa sobie rączek brudzić , paranoja.