Wakacyjne zbawianie świata

03.07.11, 21:50
Największym oszustwem "plecakowstwa" są chyba jednak pseudoschroniska. Nawet czajnika w nich nie ma.
    • ubiquitousghost88 Nie skojarzyć wakacyjnego zbawiania świata... 03.07.11, 22:06
      ...z wojnami krzyżowymi, czy kolonializmem, potrafią tylko dopiero co kiełkujący socjolodzy, przy milczącej aprobacie "dziennikarki" (no cóż, i taka dziedzina nauk nieścisłych próbuje dochodzić do głosu), której jakoś "nie wyszła" irańska "zielona rewolucja"...
    • widokzkuchni Wakacyjne zbawianie świata 03.07.11, 22:20
      Przeczytałem pierwsze zdanie i ręce mi opadły. Oczywiście dalej nie czytałem. Na jakim świecie wy ku... żyjecie???
      • zyta2003 Re: Wakacyjne zbawianie świata 04.07.11, 02:41
        Czy mozna jeszcze zwiedzac jak sie chce i co sie chce? Czy to degradacja spoleczna i intelektualna. Co zrobic z tymi glupcami, co to jezdza na Dominikane, lub do Kenii. Odebrac im status klasy sredniej? A co z reszta, co marza, zeby zobaczyc np. morze? W jakiej grupie durni sie mieszcza?
        Nie przeszkadza mi czytanie jak trendy sa o hipsterzy, albo jazda na rowerze z ostrym kolem, nawet o kulturze clubbingu - bez ktorej ponoc we wspolczesnym swiecie ani rusz. Bo to jednak miesci sie w w jakis granicach i pisza to dziennikarze.
        Ale taki stek "odkryc" wyluszczony przez stypentystke naukowa to Himalaje glupoty i mialkosci intelektualnej.
        • wnec2005 Re: Wakacyjne zbawianie świata 04.07.11, 03:18
          To tak mozna powiedzec ze w Indiach wspinalem sie na drzewo w towarzystwie takich samych malopolodow bedac w Polsce na imprezie i od razu aplouz, i wielkie OOOOOOOOOOOOOOO!!!!!
          • artjomka Re: Wakacyjne zbawianie świata 04.07.11, 06:58
            Oczywiscie po doswiadczeniach wczasow zakladowych, mozna szerokomordzio wysmiewac sie z tych, ktorzy funduja sobie all inklusive w dwugwiazdkowym holetu w Dom. Rep. czy Egipcie.
            Parweniusze! Bo tylko my, wychowani w duchu clubbingu wiemy, co to urlop. Do Peru z plecakiem, by nadac jakies tam gorce czy dolince imie Jana Pawla 2, albo do Indii na piechote, by potem opisac, jak mozna wejsc do Tachmahal bez placenia za wstep, lub jak sie wykompac w w publicznym sraczu na dworcu w Dehli – majac do dyspozycji niekoniecznie mydlo, ale koniecznie “francuza” do rozkrecania rur - (ksiazke wydal pewien cwaniak z Katowic (Sztajger jedzie do Dalai Lamy).
            I niech sie maluczcy ucza, jaki to Polak cwaniak!
            A ja tam wole spokoj w Dubaiu, rundke na lupince “Celebrity Cruise”, czy apre ski w Gstaad.
            W koncu, jak czlowiek pracuje, to sobie nie zaluje. No bo wydawanie pieniedzy zabunkrowanych po upadku PZPR, to naprawde ciezka praca!
            Pazdrawljaju!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja