Postępowcy, łączcie się!

13.07.11, 08:45
Szanowny Redaktorze,

To co Pan pisze jest słuszne - religijna prawica chce stwarzać wrażenie, że religia=konserwatyzm - ale to tylko połowa prawdy.

Nie napisał Pan o drugiej połowie. Piszę o tym tutaj:
To właśnie liberałowie wymagają od katolików braku liberalizmu i ścisłego trzymania się narzuconych norm. Widocznie chcą sobie ulepić przeciwnika ideowego...
Polski katolik ma twarz Michalika
    • prawie_bezrobotny Postępowcy, łączcie się! 13.07.11, 09:45
      Liberalni chrześcijanie wg Jarosława Markowskiego
      powinni się zjednoczyć ze świeckimi liberałami, gdyż łączą ich wyznawane z osobna wartości. Przez tę fizyczną odrębność, a co za tym idzie słabość, są tłamszeni przez konserwatystów.
      Wszystko to prawda, ale…
      Z metaforą „opiekuńczych rodziców” na sztandarze - nawet wspólnym - liberałowie nie przemogą konserwatystów spod znaku „surowego ojca”, ponieważ tak się ułożyło przez tysiąclecia, że surowi „ojcowie” trzymają kasę i decydują o tym, kto przeżyje na Ziemi, a komu pozostanie Królestwo Niebieskie. Tak było w starożytności (przy świątyni Apollina w Delfach był największy bank tamtych czasów, który pożyczkami na zaciężne wojska przesądzał o układzie sił w basenie M. Śródziemnego), tak było w średniowieczu i w czasach nowożytnych (biskupi „dorobili się” majątków porównywalnych z największymi feudałami na obietnicach ulg, a nawet całkowitej abolicji łajdactw i zbrodni), tak jest prawdopodobnie i dzisiaj (działa osłona w postaci tajemnicy bankowej, ale nie widać powodów, by miało być inaczej - pomimo kilku wyrw, jak kasata jednego czy drugiego zakonu, połączona z konfiskatą majątków, czy też nacjonalizacja w kilku krajach, zwykle przejściowa, tak jak i z jezuitami było, którym w miejsce jednej głowy odrosło kilka).
      To dlatego liberałowie są i będą śmiertelnym niebezpieczeństwem dla integralności tej Organizacji Międzynarodowej, dla której pracują wszyscy: od misjonarzy różnych zakonów w Afryce czy Amazonii przez redemptorystów - też kiedyś wziętych misjonarzy, przede wszystkim krajowych - z ich „dziełem” geotermalnym, po sieć banków powiązanych tak lub inaczej z centralą w Watykanie (zwykle wartościami konserwatywnymi w rodzaju „świętego prawa własności”, dziwnie niezależnymi - dla świeckich liberałów - od moralnej oceny sposobu „nabycia” owego prawa i jego „uświęcenia”).
      W praktyce naszego życia politycznego widzimy wyraźnie, jak to „wymarzone” zbliżenie funkcjonuje - choćby na przykładzie przeciwstawnych stanowisk Arłukowicza i Gowina. Jak i na przykładzie zgniłych kompromisów w sprawie aborcji czy in vitro. Konserwa konserwuje stan najdogodniejszy, jaki dziś jest możliwy, dla tych, którzy mają najwięcej „świętych” tytułów własności, dzięki czemu (tj. dzięki tym tytułom) mogą oni zgarniać ku sobie jeszcze więcej wartości jak najbardziej doczesnych. M. in. w drodze udzielania pożyczek na lichwiarski procent.
    • tow_rydzyk Koscielna konserwa rzuca klatwe na liberalow... 13.07.11, 09:50
      Podczas gdy katolicka prawica rzuca puszkami po konserwach rybnych w katolickich liberalow nasi politycy przestrzegaja zasady, ze “Kościołowi nie wolno się stawiać “ i nie zmieni tego upolitycznienie kościola, sex-afery ani jego komercjalizacja i protesty społeczeństwa przeciw nachalnej katolicyzacji przestrzeni publicznej. Bezkarność tzw. “pasterzy”, wykorzystujących swoje “stado baranów” do celów politycznych, materialnych i "intymnych" to tylko jedna strona medalu. Menadżerowie KK Pty Ltd (towarzystwo starszych panów z nieograniczonymi przywilejami ale z ograniczoną odpowiedzialnością) niczym mafia są dobrze powiązani ze strukturami władzy. Atakowani - uciekają się oni do tzw.“obrony uczuć religijnych” a zapędzeni w róg zasłaniają się portretami Maryji Zawsze Dziewicy bądz chowają się za spódnicami zdewociałych staruszek. Stworzyli mit o bohaterskiej walce z komunizmem tymczasem kler również za komuny żył jak u pana Boga za piecem. Tak jak i teraz nasza hierarchia kościelna mieszkała w pałacach, rozbijała się zachodnimi wozami i miała dostęp do wyjazdów zagranicznych. Tempo budownictwa kościelnego na łeb i szyje biło tempo budownictwa mieszkaniowego. Liczni księża przez lata żyli w perwersyjnej symbiozie z SB a póżniej - jak Pan Wielgus - lali krokodyle łzy na pogrzebach górników z “Wujka” czy - ks. Popiełuszki. Odnoszę wrażenie, że po Watykanie jesteśmy jedynym państwem teokratycznym w Europie. Te święte krowy w sutannach, które w KAŻDYM SYSTEMIE POLITYCZNYM zawsze spadają na cztery kopyta postawiły się w naszym kraju ponad PRAWEM. Skostniałe i archaiczne doktryny religijne nie dotrzymują kroku wymogom współczesnego, nowoczesnego społeczenstwa. Zacofanie religii wobec postępu naukowego i cywilizacyjnego symbolizują losy Sokratesa, Spinozy, Kopernika czy spalonego na stosie Giordano Bruno. Pytam was co religie wniosly/wnosza do walki z niewolnictwem, dyskryminacją kobiet , wykorzystywaniem dzieci, rasizmem, homophobią? Pojęcie oświecenia czy oświaty w koscielnym wydaniu sprowadza się do zniewalania umysłu i to od najmłodszychi pogłębia cywilizacyjną infantylizację i zaściankowość naszego społeczeństwa. Nie rózni się to od totalitarnej indoktrynacji Talibów, ortodoksyjnych żydów czy krypto-stalinistów z Korei Pln. Czyżbyśmy w 1989 zamienili jedna formę autorytaryzmu na kolejną? Doktryny KK posiadaja wszelkie atrybuty totalitarnej utopii. Propagandziści KK stosują stare metody socjo-techniczne oparte na: identifikowaniu ludzkich kompleksow i obaw, “empatii”, iluzorycznych obietnicach, podporządkowaniu, manipulowaniu i wykorzystywaniu ludzi nie chcących albo nie zdolnych do racjonalnego i niezależnego myślenia. Nie chcę aby Nasz Kraj zamieniono na skomercjalizowany katolicki Dysnejland, gdzie bóg to nic innego jak Swięty Mikołaj w wydaniu dla dorosłych. Nie chcę aby Polska była dla świata eksporterem niewykwalifikowanej, taniej siły roboczej oraz pijaczkow, złodziei samochodów, religijnych świrów i księży pederastów. Nie chcę abyśmy na zawsze pozostali przedmiotem niewybrednych dowcipów, w kraju słynącym z “Polish jokes” i naszym nowym “Wielkim Bracie”- USA. O ile modły o deszcz podczas obrad sejmu RP wywołały w Zachodnich mediach lekkie drwiny o tyle ogłoszenie Jesusa Chrystusa Królem Polski pobiło wszelkie rekordy absurdu. www.youtube.com/watch?v=fCBt21orGnE www.intronizacja.pl/ www.youtube.com/watch?v=HDWsUHAjTkw A u nas o kościele i klerze pisze się dobrze albo się milczy. Z reakcji propagandy KK w Polsce i zwłaszcza tej w Watykanie zauważam, że nastroje społeczne i opinie zsekularyzowanych mediów, nie mówiąc o lawinie pozwów sądowych o molestowanie seksualne, powoli zaczynają odnosić skutek. Te pierwsze od prawie 2000 lat publiczne przeprosiny i prośby o przebaczenie ze strony Kościoła nie są wynikiem ewolucji moralnej KK ale pierwszymi symptomami strachu czy nawet paniki. Czyżby zaczęli sobie oni zdawać sprawę z tego, że nie są już w stanie konkurować z realiami Swiata 21-go wieku na poziomie intelektualno-moralnym? Czyżby na smyczy Watykanu pozostały jedynie Afryka, Ameryka Lacińska i południowo-wschodnia Polska? Jak długo jeszcze będziemy tolerować w Polsce tych nadętych “nabożnościa” bufonów i sybarytów, którzy nie ziszczalnymi, pustymi obietnicami jak pasożyty wykorzystują ludzką biedę, bezradność, łatwowierność, zacofanie i przede wszystkim brak wykształcenia? Kiedy skończy się to zastraszanie, ogłupianie i TO POZBAWIONE WSZELKICH SKRUPULOW WYZYSKIWANIE dobrych ale naiwnych ludzi, którzy cieżką pracą oszczedzają każdy grosz? Kiedy przestaniemy stawiać ponad prawem tą watykanską agenturę, której płacimy konkordatowy haracz? Czyżby KK w Polsce był niczym innym jeno państwem w państwie? Arogancja, pozerskie uduchowienie, to ślepe przekonanie o swojej moralnej i intelektrualnej wyższości wynikajacej z domniemanej wszechwiedzy, nieomylności i mesjanizmiu, manifestowanie fałszywej skromności, pokory, ubóstwa połączone z demonstracyjną pogardą dla prawa i absolutnym poczuciem bezkarności budzą we mnie uczucia największego obrzydzenia. Większość z nas myśli o KK to samo ale w obawie o reakcje rodziny i sąsiadów bezwolnie, jak zaprogramowane automaty datkami i darowiznami utrzymujemy przy życiu tą wirtualną organizację a raczej fikcyjną firmę, której sprzedaż złudzeń przynosi pokazne -bynajmniej nie wirtaulne- dochody. Przywiązanie tych faryzeuszy do dóbr i przyjemności na tym ziemskim padole przy jednoczesnej umiejętności przekonywania milionów prostych ludzi, że to prawdziwe, wieczne życie zaczyna się dopiero po naszej śmierci jest wyczynem godnym Nikodema Dyzmy. img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/f8/f5/4bf28d6d530f5_o.jpg
      www.youtube.com/watch?v=jp_sA2morfw&feature=player_embedded
      Panowie w sukienkach, nie wystawiajcie do całowania tych waszych brudnych i pazernych łap, które nigdy nie parały się prawdziwą, uczciwą pracą? Kultywujcie i realizujce w średniowiecznych skansenach swoj pomysl na “zycie” i dogmaty oparte na kulcie śmierci, patologicznej fascynacji ciężarnymi dziewicami i skrzydlatymi i rogatymi facetami(?) i nawet wasz religijny nekro-fetyszyzm. Do woli obrzucajcie sie nawzajem klątwami. Jestem gotów przymknać oczy na wasz “zgodny z bożą natura/wolą celibat” pod warunkiem, że przestaniecie się grzebać w organach rozrodczych kobiet. Zatrzymajcie te wasze wafelki i przepustki do nieba dla siebie. Trzymajcie się z dala od naszych dzieci. Uznaję wartości literackie Biblii (czy Koranu) ale mitologia Grecka i Rzymska, bajki Ezopa, Andersena, Braci Grimm, Perrault’a, La Fontaine’a, Saint-Exupery czy Brzechwy pod względem estetycznym i moralno-wychowawczym mają więcej do zaoferowania niż ten wasz traumatyzujący młode umysły pretensjonalny, do znudzenia powtarzany schizifreniczny bełkot pogłebiający poczucie strachu, winy i niedowartościowania. Jak można poważnie traktować niby dorosłych ludzi, ktorzy sprzedają nonsensowny religijny folklor o duchach, diabłach, piekle i gadąjących wężach za fasada bezpodmiotowej pseudo-nauki pretensjonalnie nazwanej “teologią”? Skoro boicie sie o utratę swoich synekurek ośmieszajcie się na swój własny rachunek. Pozwólcie uczciwym i rozsądnym Polakom swobodnie i krytycznie myśleć i cieszyć się życiem tu i teraz w Europie 21 w.
    • kirdan1 Postępowcy, łączcie się! 13.07.11, 10:48
      Artykuł napisany tak, jakby Autor sam nie bardzo miał przekonanie do tego co pisze. I bardzo słusznie.
      Zupełnie zbędne jest narzucanie Kościołowi (skoro już mówimy konkretnie o KK) politycznych szufladek "religijna prawica" czy "lewica". Wszystko już napisano - ma być "tak, tak - nie, nie", masz być "zimny albo gorący". Albo ktoś akceptuje nauczanie KK albo nie (nich sobie wtedy zakłada jakiś Chrześcijański Kościół Zreformowany, jego wola).
      Czepianie się Terliksona - na siłę. Z jego słów nie wynika, że poczuł się większością. Wręcz odwrotnie - dowodził, że po prostu mniejszość jest bardziej aktywna, gdyż ma silne poczucie słuszności własnych przekonań. A większość - drzemie.
      Wreszcie "model surowego ojca". To jakieś nadużycie. Według KK każdy już został zbawiony (za darmo!) przez Jezusa. Ale też każdy otrzymał od Boga wolną wolę i może to zbawienie odrzucić poprzez swoje postępowanie. Bóg nie zaciągnie nikogo do Nieba na siłę. Dlatego trzeba mieć wzgląd na swoje czyny. Gdzie tu "surowy ojciec"? Jakieś nieporozumienie.
      • prawie_bezrobotny Re: Postępowcy, łączcie się! 13.07.11, 14:58
        surowy ojciec
        W naszej - chrześcijańsko katolickiej - tradycji nieraz napotykamy ten wzorzec i spotykamy się z ciężką ręką prawdziwych ojców, wzorujących się na „Tym Najlepszym”.
        Jedną z jego odmian jest ten typ, który wiedząc, że dziecko bawiące się zapałkami lub wspinające się na parapet w końcu się podpali lub spadnie, nie powstrzymuje takiej „zabawy”, pozostawiając sprawy doborowi gatunkowemu (pozostaną przy życiu te, które same z siebie w porę przestaną się bawić niebezpiecznie dla siebie). Tak też rozumie się - nadal dość powszechnie - że Ojciec Niebieski może powstrzymać tsunami, lecz nie robi tego, bo daje w ten sposób - owym kataklizmem - znak grzesznikom, że mają się poprawić i nie zwlekać z ofiarami materialnymi dla Jego ziemskich rzeczników. Przy czym liczba grzeszników pośród ofiar owego tsunami czy innej „naturalnej” katastrofy zdaje się nie mieć tu większego znaczenia. Naturalność ująłem w cudzysłów, ponieważ - jak i mnie uczono - bez woli Bożej nic się nie dzieje
      • maaac Re: Postępowcy, łączcie się! 13.07.11, 19:54
        > Artykuł napisany tak, jakby Autor sam nie bardzo miał przekonanie do tego co pisze.
        > I bardzo słusznie.
        > Zupełnie zbędne jest narzucanie Kościołowi (skoro już mówimy konkretnie o KK)
        > politycznych szufladek "religijna prawica" czy "lewica". Wszystko już napisano -
        > ma być "tak, tak - nie, nie", masz być "zimny albo gorący". Albo ktoś akceptuje
        > nauczanie KK albo nie (nich sobie wtedy zakłada jakiś Chrześcijański Kościół
        > Zreformowany, jego wola).

        To nie jest takie proste. Konserwatywni katoliccy polityce w Polsce twierdzą, że popierają i wcielają w życie nauki Kościoła? Między innymi PiS chce to zrobić poprzez wprowadzenie restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej? Bo twierdzą, że jest przykazanie "nie zabijaj"?

        Ok ich prawo i ich wola. Tylko dlaczego nauka Kościoła o związkach pozamałżeńskich, nieślubnych dzieciach itp. już jest dla nich tak mało ważna? Skąd się bierze życie bez ślubu Ziobro z Kotecką? Skąd się biorą dwie wdowy po Gosiewskim? A słynne perypetie małżeńskie córki śp. Prezydenta?

        Dlaczego "nie zabijaj" dotyczy tylko zarodków nazywanych ludźmi lub osób chorych przewlekle, ale żaden konserwatywny katolik nie ma obiekcji wobec wojska, którego sens istnienia polega na zabijaniu? Tu nagle można zachować elastyczność w podejściu do przykazania, a wobec zarodka, którego człowieczeństwo jest znacznie bardziej dyskusyjne niż jakiegoś taliba już należy być ortodoksyjny na zasadzie "tak-tak, nie-nie"?

        :) Tak naprawdę polscy (i pewnie nie tylko polscy, a zapewne, i nie tylko katolicy, a być może i nie tylko chrześcijanie) konserwatywni najbardziej swoim życiem i przekonaniami to nie Chrystusa przypominają ale bardziej jego ówczesną opozycję nie jakich Faryzeuszy. Ludzi, którzy w przestrzeganiu Zakonu/Prawa, chcieli być świętsi od samego Boga (póki byli na widoku), a praktycznie to nie bardzo rozumieli po co był Zakon/Prawo i co miał gwarantować.
      • wysoki_dostojnik Re: Postępowcy, łączcie się! 13.07.11, 20:12
        kirdan1 napisał:

        > Wreszcie "model surowego ojca". To jakieś nadużycie. Według KK każdy już zosta
        > ł zbawiony (za darmo!) przez Jezusa. Ale też każdy otrzymał od Boga wolną wolę
        > i może to zbawienie odrzucić poprzez swoje postępowanie. Bóg nie zaciągnie nik
        > ogo do Nieba na siłę. Dlatego trzeba mieć wzgląd na swoje czyny. Gdzie tu "suro
        > wy ojciec"? Jakieś nieporozumienie.

        Słuszna uwaga. Trafniejsze byłoby określenie "model stalinowski".
      • tudelu Re: Postępowcy, łączcie się! 13.07.11, 22:08
        Drogi Kirdanie,

        kto powiedzial, ze konserwatywne nauki KK sa sluszne. Czytajac ewangelie mozna raczej odniesc wrazenie, ze Chrytus jezeli juz, to byl raczej liberalem - rozmawial z kobietami, jak przyjaciel, co w tamtych czasach bylo nie do pomyslenia, nie przestrzegal postow.

        Sw Augustyn powiedzial "kochaj i rob co chcesz". (Ok, nie chodzi tu o jakies liberalno-hipisowskie hura). Milosc powinna stac ponad zasadmi, obyczajami, tradycjami. Jezeli okazanie milosci blizniemu oznacza przyjecie postawy liberlanej, albo jakiegos bezprecedensowego zachowania - np. rozmawianie z celnikami i cudzoloznicami (ludzmi popierajacymi in vitro), zamiast z faryzeuszami, no to chyba o to chodzi w chrzescijanstwie.

        Dlaczego bycie Katolikiem ostatnio sprowadza sie do nie korzystania ze srodkow antykoncepcyjnych i i bycia przeciwko in vitro? Dlaczego w zyciu nie uslyszalam kazania, ze nie powinno sie tluc dzieci? Bo w konserwatywnym modelu rodziny lanie pasem to standardowa metoda wychowawcza. Dlaczego kobieta nie jest dla mezczyzny bliznim? Kobieta jest matka, ktora powinna byc podporzadkowana mezczyznie - czy mezczyzni chcieliby byc tylko ojcami, podporzadkowanym swojej zonie. Nasz sposob odczuwania nie jest az tak inny.

        Ekskomunikowanie i wykluczanie kolejnych wiernych myslacych inaczej lub watpiacych nie wydaje mi sie byc bardzo ewangeliczna postawa. Zwlaszcza ze antykoncepcja i in vitro to mimo wszystko swieze koncepcje (tak jak kiedys byl przeszczep organow, zakazany przez KK).

        Pozdrawiam.

      • tudelu Re: Postępowcy, łączcie się! 2 13.07.11, 22:24
        Nie zakladamy Chrzescijanskiego Kosciola Reformowanego, bo szkoda nam KK, do ktorego jestesmy przywiazani, ale ktory w naszym mniemaniu zabladzil i oddalil sie od nauczania ewangelicznego. Wiem, pisze nader odwaznie, ale niech prawdziwi Katolicy pokaza mi upowaznienie od Pana Boga, ze postepuja zgodnie z Jego wola. Ja moge tylko postepowac zgodnie ze swoim sumieniem.

        A poza tym schizmy to skandal. Wydaje mi sie, ze w tej wielkiej religii jaka jest chrzescijanstwo jest miejsce dla roznic pogladow i ze wzgledu na nakazana milosc do blizniego, jestesmy w stanie usiasc: "chrzesicjanie reformawani", "prawdziwi katolicy" i inne odlamy, przy jednym stole.

    • skydak Postępowcy, łączcie się! 13.07.11, 11:03
      Dziękuję za ten artykuł.
      Kilka rzeczy mi się w nim nie podoba. m. in.:
      - słowo "postępowy" - Chrześcijanin powinien doskonalić się w miłości poprzez zaufanie Bogu i pracę nad sobą. Jeżeli o taki postęp chodzi, to ok ;-)
      - Sugestia, że chrześcijanin mógłby godzić się wewnętrznie z PRAWEM do zabijania innych ludzi. Jeśli godzisz się na to, to rzeczywiście jesteś mało postępowy (w znaczeniu powyższym).
      - Ostry podział konserwatyści/liberałowie i jego prymitywne uzasadnienie (tzn. surowy ojciec vs. opiekuńczy rodzice). - Poznawanie Boga jest długim procesem, często trudnym. Nie możemy wymagać, żeby wszyscy wierzący od razu wyzwolili się z Jego wizji, jako twardego i okrutnego osobnika. Dobrze ma ten, który ma kochającego i łagodnego ojca, wtedy Bóg nie będzie mu się z początku źle kojarzył. Bóg i tak z definicji przekracza ludzki język i pojęcia, więc mówienie czy jest ojcem, czy matką może mieć sens tylko jako grube porównanie. A z takich porównań, jeżeli jest się postępowym chrześcijaninem, po jakimś czasie się wyrasta.

      Na koniec. Nie jestem pewien, czy ma sens przykładanie miary amerykańskiego politologa i językoznawcy do polskiej religijności.
      • prawie_bezrobotny Re: Postępowcy, łączcie się! 13.07.11, 15:03
        Do głosu Skydaka.
        A jak się już wyrośnie z takich antropomorficznych porównań, to co?
        Koniec z "ojcze nasz", "matką boską", "synem bożym"?
        Co wtedy pozostaje? Teologia negatywna (apofatyczna) i wzdychanie, nieprawdaż?
        Ale to podobno sekciarstwo?
        • skydak Re: Postępowcy, łączcie się! 14.07.11, 09:52
          Nie zupełnie koniec z "ojcze nasz" i "synem bożym". Tylko trzeba wiedzieć, że pod tymi pojęciami jest rzeczywistość, która pojęcia ziemskiego ojca i syna zdecydowanie przekracza.

          > Co wtedy pozostaje? Teologia negatywna (apofatyczna) i wzdychanie, nieprawdaż?

          Jak dojdziesz do miejsca, w którym odrzucisz dotychczasowe wyobrażenia Boga, bo stwierdzisz, że nie są one Bogiem samym, to pozostaje teologia apofatyczna, ale podobno to jest naturalny etap i nie jest to koniec drogi.

          > Ale to podobno sekciarstwo?

          A ja mam wrażenie, że to właśnie jest przeciwieństwo sekciarstwa. Sekciarstwo jest wtedy, kiedy twardo trzymasz się litery Pisma, nie uznajesz żadnych innych interpretacji, a wszystkich naokoło przekonujesz, że jeśli nie uznają Twojego opisu Boga i nie spełnią bardzo konkretnych jego wymagań, to będą potępieni.
          No chyba że chodziło Ci o społeczny odbiór. Ale nie od dziś wiadomo, że jak ktoś próbuje wznieść się na trochę wyższy poziom duchowy niż przeciętna, to rzadko spotyka się ze zrozumieniem.

          Pozdrawiam.
          • prawie_bezrobotny Re: Postępowcy, łączcie się! 15.07.11, 10:33
            do Skydaka
            > Niezupełnie koniec z "ojcze nasz" i "synem bożym". Tylko trzeba wiedzieć, że pod tymi pojęciami jest rzeczywistość, która pojęcia ziemskiego ojca i syna zdecydowanie przekracza.
            Kom.
            „Niezupełnie”, to znaczy „trochę” (jednak…)?
            „Trzeba wiedzieć” - skąd to wiadomo, że trzeba? Bo Ty (wy) tak uznałeś (uznajecie)?
            „Pod tymi pojęciami jest rzeczywistość” - a może nad nimi, poza nimi, mimo nich? Wszak równie dobrze można powiedzieć, że są to (tylko) przenośnie. By nie ranić uczuć stwierdzeniem, że mogą też być puste, jak wiele innych. Ty możesz wybrać sobie taką opcję, że za tytułem ojca w przypadku ks. Rydzyka, albo matki w przypadku przeoryszy, jest „rzeczywistość, która przekracza pojęcia ziemskiego ojca i syna”, że ona nawet „zdecydowanie” je przekracza. Tymczasem podtrzymujecie taką „kulturę” (tradycję), że należy ich tak tytułować, niezależnie od tego, czy ktoś uznaje, że ich ojcostwo i macierzyństwo przekracza ziemskie pojęcia, albo gdy wręcz uważa, że oni nie dorastają do tej godności ziemskich rodziców. Wielokrotnie słyszałem spikerów poprawiających rozmówców, którzy pomijali owe tytuły. (Na co pewien Rozmówca odrzekł, że miał ojca, ale nie był to ks. Rydzyk.)
            > Ale nie od dziś wiadomo, że jak ktoś próbuje wznieść się na trochę wyższy poziom duchowy niż przeciętna, to rzadko spotyka się ze zrozumieniem.
            Kom.
            Tutaj pełna zgoda.
            Z wyrazami szacunku.
    • tornson Normalni chrześcijanie powinni przestać 13.07.11, 15:38
      łączyć swoją wiarę z kościołem. Gdybym ja był wierzącym chrześcijaninem, to za najgorszego wroga uznawałbym kościół watykański który łamie większość przykazań swojej religii.
    • ksiadz_gazeta kaPOlicyzm 13.07.11, 16:45
      możesz cytować, kogo chcesz, ale jeśli nie dowalisz terlikowskiemu - nie ma wierszówki :)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja