natilily 03.08.11, 17:35 Powinny być też przyciski „Ważne to”, „Mądre to” i „Pomóżmy to zmienić”. A tak, co tu kliknąć? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
kasiakret Dzieci gorszego MEN-u 03.08.11, 19:13 Gdyby realna władza w samorządach należała w przeważającej mierze do kobiet, dotacja trafiałaby do niepełnosprawnych dzieci, a nie na remonty, nawet gdyby te środki nie były "znaczone". Jak bardzo po macoszemu takżecałe społeczeństwo, nie tylko politycy, traktuje problemy niepełnosprawnych świadczy także brakbardziej ożywionej dyskusji pod tym artykułem na forum Odpowiedz Link Zgłoś
boykotka Re: Dzieci gorszego MEN-u 03.08.11, 19:19 kasiakret napisała: > Gdyby realna władza w samorządach należała w przeważającej mierze do kobiet, do > tacja trafiałaby do niepełnosprawnych dzieci, a nie ..... Wiesz co ? Od dość dawna mam podobny pogląd. Może sejm nie wydawałby się tak beznadziejny gdyby priorytetem były budowa żłobków, przedszkoli a nawet autostrad a nie stadionów czy wszelakiej maści pomników i upamiętniania takich a to takich wydarzeń. Stawiam nawet tezę, że posłanka Kempa w tego typu sporach już nie wydawałaby się dla niektórych tak beznadziejnie głupia - może po prostu tematy które są poruszane przez współczesne media i polityków są takie ??? / Odpowiedz Link Zgłoś
avvg Re: Dzieci gorszego MEN-u 03.08.11, 19:29 > tacja trafiałaby do niepełnosprawnych dzieci, a nie na remonty Tak poza tematem, przepraszam, uważasz, że remont w szkole jest nieważny? Nie chodzi o malowanie ścian na różowo i kładzenie drewnianych parkietów, tylko bardzo często wymianę pięćdziesięcioletnich nieszczelnych okien albo kapiących kaloryferów, żeby dzieci nie siedziały w zimie w kurtkach na lekcjach. Kiedy ostatni raz sikałaś w szkolnej toalecie? Bo ja dwa miesiące temu (w wojewódzkim mieście!) - żeby spuścić wodę musiałam pociągnąć za łańcuszek, coś tam się polało na żółtą od kamienia i starości deskę klozetową, przy okazji na podłogę, a potem miałam przyjemność umyć ręce pod zimną wodą (w szkole nie ma i nie było doprowadzonej ciepłej wody do łazienek). Odpowiedz Link Zgłoś
boykotka Re: Dzieci gorszego MEN-u 03.08.11, 19:15 A przede wszystkim powinno być więcej tego typu artykułów a mniej zwykłej politycznej przepychanki Proszę zauwazyć, że gdy media "wyszły" z Krakowskiego Przedmieścia sprawa Krzyża umarła śmiercią naturalną. natilily napisała: > Powinny być też przyciski „Ważne to”, „Mądre to” i > Pomóżmy to zmienić”. A tak, co tu kliknąć? Odpowiedz Link Zgłoś
jabmax Dzieci gorszego MEN-u 03.08.11, 19:49 ....Taak. Dzieci to nasz skarb, a dzieci niepełnosprawne to ...żyła złota. Odpowiedz Link Zgłoś
nie-pelnosprawni.pl A kasa z PFRONu dla Integrację 04.08.11, 10:44 To taka sama patologia dotacyjna jak te dotacje z PFRON-u na Stowarzyszenie Przyjaciół INTEGRACJI. Jakieś absurdalne kwoty dotacji rzędu 555 tys. zł na.... stronę internetową, ponad 200 tys. zł na niby agencję informacyjną - kwota sztucznie podzielona na dwie organizacje pod wodzą jednego człowieka aby zamazać te absurdy. Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji mówi, że działa na rzecz niepełnosprawnych jako organizacja społeczna - NIE WIERZCIE w te kłamstwa, oni dla pieniędzy są gotowi wykończyć ludzi. To udowodnione i zweryfikowane. Czym różnią się od zwykłych krętaczy wyłudzających pieniądze od ludzi "metodą na wnuczka"? Czyżby tylko nazwą "metodą na niepełnosprawnego"? patrz na nie-pelnosprawni.pl Niepełnosprawni to taki "nawóz i pożywka" do pozyskiwania dotacji. Odpowiedz Link Zgłoś
margeritta.goth Re: Dzieci gorszego MEN-u 04.08.11, 10:02 Zmiana prawa to nie prztyknięcie palcami - droga jest daleka, z czego Autorka artykułu (napisanego na poziomie "Faktu") chyba zdaje sobie sprawę. Na komentowanie szkoda klawiatury, ale dobrze jest się zastanowić: jak wiele to zmieni, że na dzieci niepełnosprawne będzie naliczana nie subwencja, tylko dotacja celowa? MEN naliczy, a ostatnie słowo i tak będzie miał Minister Finansów. Oznacza to po pierwsze: MF będzie miał ostatnie słowo w sprawie wszelkich rozwiązań, w tym też wysokości dotacji na konkretną niepełnosprawność, po drugie: finanse samorządów i tak pozostaną poza kontrolą MEN. To wynika z ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego i tak łatwo sięnie zmieni. Do kontroli budżetów samorządów uprawnione i zobowiązane są Regionalne Izby Obrachunkowe. One z kolei, co pokazuje przykład wypłat dodatków wyrównawczych dla nauczycieli, nie potrafią wyegzekwować od samorządów swoich zaleceń pokontrolnych. Z dotacji trzeba się rozliczać, ale, zapewniam, w tym przypadku byłoby tak jak wszędzie - bajzel na kółkach i przekręty. Odpowiedz Link Zgłoś
lyra_belaqua Re: Dzieci gorszego MEN-u 05.08.11, 00:30 Ja Wam mogę napisać jak to wygląda od strony rodziny dziecka niepełnosprawnego. Mam syna z Zespołem Aspergera (zaburzenia ze spektrum autyzmu), na którego Warszawa dostaje te 44 tyś. rocznie. Mój syn ma z tego 8 godzin zajeć indywidualnych miesięcznie w przedszkolu. 44 tyś podzielić na 10 m-cy edukacji, potem na 8. Wychodzi 550 zł za godzinę pracy przedszkolnego pedagoga. Nie wiem, który psychoterapeuta kosztuje więcej. Pani przedszkolanka za godzine pracy z moim dzieckiem ma 20 zł. Sama mi powiedziała. A dyrektorka nie dostaje żadnych dodatkowych pieniędzy na pomoce czy szkolenia. W orzeczeniu o specjalnych potrzebach edukacyjnych mojego syna jest wymienione 5 rodzajów zajeć wspierających, w przedszkolu są realizowane tylko 2. I teraz konsekwencje: Finansowe przede wszystkim. Skoro mój syn nie dostaje odpowiedniego wsparcia w przedszkolu, musimy je zapewnić my - rodzice. Tutaj jest cennik poradni: scolar.pl/?page_id=72 Psycholog 1x tydzień - 80 zł, trening umiejetności społecznych 1x tydzień - 50 zł, logopeda 1x tydzień - 70 zł. Czyli 200 zł tygodniowo, 800 zł miesięcznie. Można korzystać oczywiście z bezpłatnej lub taniej pomocy fundacji i stowarzyszeń. Jednak to rodzi problemy. Organizacje funkcjonują w systemie projekt/ grant. Kończy się kasa, nie ma zajęć. W przypadku np. autystów, ktorzy bardzo długo przyzwyczajają się do nowych sytuacji bywa tak, że zanim dziecko zacznie dobrze współpracować z terapeutą, projekt się kończy. Państwowo pomoc można uzyskać w niektórych rejonowych poradniach psych-ped., 3 poradniach specjalistycznych, 2 ośrodkach wczesnej interwencji. To baaaardzo dużo miejsc, a w każdym kolejki po kilka miesiecy. Bez względu na formę pomocy, na którą się zdecydują (ha ha) rodzice, prędzej czy później jedno z nich musi zrezygnować z pracy, bo dziecko trzeba dowieźć na zajęcia (na które teoretycznie miasto dostaje pieniądze). Często funkcjonujemy tak, że w poniedziałek pedagog na 14 w jakimś stowarzyszeniu, we wtorek płatna terapia integracji sensorycznej (80 zł za 45 minut) na 16, w środe logopeda na 12:30 ale za darmo, w czwartek to a w piątek tamto. Teoretycznie możnaby kogoś wynająć do wożenia dziecka, ale terapeuci po zajeciach chcą rozmawiać... z rodzicami. Z pracy rezygnują matki, bardzo rzadko ojcowie. Wiadomo, ktoś musi utrzymać rodzinę, a kobiety zarabiają mniej. Rodzic dziecka niepełnosprawnego, rezygnując z pracy ze względu na jego stan zdrowia może przejść na tzw. świadczenie pielęgnacyjne. Niecałe 700 zł/ m-c, normalnie kokosy... Taki krok oznacza najczęściej nie tylko spadek dochodu rodziny teraz, ale stałe obniżenie sytuacji materialnej rodziny, na długie lata. Bo jakie szanse na dobrą pracę ma kobieta w średnim wieku, z kilkunastoletnią dziurą w życiorysie? Jaką będzie miała emeryturę? Jeszcze z przedszkolakiem temat można jakoś ogarnąć, bo przedszkole jest czynne do 17. Z uczniem jest już gorzej. Zazwyczaj dziecko niepełnosprawne trafia po wielkich staraniach rodziców do szkoły integracyjnej. Najczęściej nie jest to szkoła rejonowa, więc rodzice od razu startują w niej z pozycji łaski. "Łaskawie przyjęliśmy Państwa dziecko, nie róbcie problemów, nie miejcie oczekiwań, bo odeślemy latorośl do szkóly rejonowej, a tam klasy 30-osobowe, brak podjazdów..." Dziecko niepełnosprawne najczęściej musi być odbierane zaraz po lekcjach. Rzadko które chodzi na świetlicę, bo pań świetliczanek jest dwie, a uczniów kilkudziesięciu, więc trzeba pocieche odebrać o 13.tej i dostarczyć na zajęcia. Bez wzgledu na zapisy w orzeczeniu o specjalnych potrzebach edukacyjnych, szkoła dostaje kasę tylko na 2 godziny pracy indywidualnej z dzieckiem w tygodniu... Nie da sie w takim układzie normalnie pracować. I mimo tych wszystkich schodów cieszę się, że mieszkamy w Warszawie, bo tu są jeszcze możliwości wsparcia takiego dziecka. Nieważne, ile to kosztuje, trzeba zarobić i wozić. Na tzw. prowincji bywa znacznie gorzej. Moja znajoma jeździła z autystą 2 razy w tygodniu na terapię - 130 km w jedną stronę. Jak to zorganizować, kiedy w domu jest jeszcze drugie dziecko, a babci brak? Wiadomo, za wychowanie dziecka, zdrowego czy niepełnosprawnego, zawsze odpowiedzialni są przede wszystkim rodzice. I ja nie mam do nikogo pretensji, taki los. Tylko po co ta farsa? dlaczego ja mam płacić za coś, na co miasto dostaje ogromne pieniądze? Ciekawe co by było, gdyby nagle odwołano lekcje matematyki lub ograniczono je do 2 godzin w tygodniu, bo nie ma środków? Odpowiedz Link Zgłoś
belferxxx Ciekawa demokracja-"Posłowie PO bali się MEN"!;-) 05.08.11, 11:22 Jak widać obyczaje Tuska - urzędnik jest ważniejszy od posła czy radnego, nawet z własnej partii(!) po prostu robią z demokracji w Polsce fasadę. Po co wybieramy posłów i radnych - właśnie po to by kontrolowali i korygowali urzędasów!!! Odpowiedz Link Zgłoś
danuta49 Cały MEN-dużo gadania,a konkretnie coś zrobić to 06.08.11, 12:35 mają dwie lewe ręce.Nawet jeśli, jak w tym przypadku, to nic nie kosztuje;-) Odpowiedz Link Zgłoś