3.14oquk 20.09.11, 11:14 Dziwię się, że jakikolwiek chłop z nią chociaż przez chwilę wytrzymał. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
thegreatmongo Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:32 Sorry, ale ona przyjmuje 30 osob dziennie po 1.5 punktu czyli okolo 15 zl... czyli wychodzi 450 zlotych dziennie... To calkiem niezla pensja!!! Nie bardzo rozumiem sens dorabiania / dyzurow w tak absurdalnej ilosci... To przeciez musi byc kosztem zdrowia... Czy ktos to moze wyjasnic? Odpowiedz Link Zgłoś
sokolasty Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:37 Chciwość tej kobiety mnie przeraża. Odpowiedz Link Zgłoś
alejajaniemaco KASA kasa kasa, kariera, nowy samochod 20.09.11, 11:45 kariera, mieszkanie na strzezonym osiedlu, depresja, kasa, kasa, samotnosc, kasa, kariera ! Spoleczenstwo sukcesu ! Odpowiedz Link Zgłoś
jorge.martinez Re: KASA kasa kasa, kariera, nowy samochod 20.09.11, 11:47 Przy takim zapierniuczu jak ta kobieta, to samochód czy mieszkanie ma się w dupie. Odpowiedz Link Zgłoś
von_seydlitz Premier też "haruje" to niebezpieczne dla nas 20.09.11, 12:18 Lekarzą czasem ktoś rozlicza, a kto premiera? Odpowiedz Link Zgłoś
henryk-sikora takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonywania 20.09.11, 12:26 Takich lekarzy jak ta lekarka nalezy pozbawiać prawa wykonywania zawodu. Ta odpowieź dlaczego unika prywatnych przychodni świadczy o niej jak najgorzej, że dla niej liczy sie tylko kasa, a pacjenta ma w głebokim poszanowaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
polaoznaczonegwiazdka Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 12:30 henryk-sikora napisał: > Takich lekarzy jak ta lekarka nalezy pozbawiać prawa wykonywania zawodu. Ta odp > owieź dlaczego unika prywatnych przychodni świadczy o niej jak najgorzej, że dl > a niej liczy sie tylko kasa, a pacjenta ma w głebokim poszanowaniu. świadczy o tym, że ma w głębokim poszanowaniu użeranie się z przemądrzałymi ci...mi, które wychodząc z założenia że jak płacą to maja prawo wymagać same jej chcą dyktować na co i jak ma je leczyć. W końcu każda skończyła medycynę na wikipedii i wie lepiej co jej dolega, a od koleżanki po tej samej "uczelni" jakie leki powinna brać Odpowiedz Link Zgłoś
klaun.szyderca Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 12:34 > świadczy o tym, że ma w głębokim poszanowaniu użeranie się z przemądrzałymi ci. > ..mi, które wychodząc z założenia że jak płacą to maja prawo wymagać same jej c > hcą dyktować na co i jak ma je leczyć. W końcu każda skończyła medycynę na wiki > pedii i wie lepiej co jej dolega, a od koleżanki po tej samej "uczelni" jakie l > eki powinna brać Ale to jest właśnie obowiązkiem lekarza. Wiesz, ja po prostu brzydzę się chorych ludzi - ich zapachu, wydzielin, obrzydzałoby mnie ich dotykanie i słuchanie o ich problemach. Ale do jasnej anielki dlatego właśnie nie poszedłem na medycynę. Jeżeli zaś ktoś podjął się tego zawodu, złożył przysięgę, niech siedzi cicho i wykonuje należycie i z zaangażowaniem swoją pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
zlosliwiec.sieciownik Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 12:39 > Ale to jest właśnie obowiązkiem lekarza. Obowiązkiem lekarza jest stawiać trafne diagnozy i skutecznie leczyć, a nie użerać się udzielnymi pańciami, które po przeczytaniu paru artykułów na wikipedii są od lekarza mądrzejsze. A jak nie rozumiesz, co się do ciebie pisze, to czytaj tak długo, aż zrozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 12:42 > Obowiązkiem lekarza jest stawiać trafne diagnozy i skutecznie leczyć W takim razie mają poważne problemu z wypełnianiem obowiązków. Znam co najmniej kilka takich przypadków, że gdyby nie upierdliwość osób, które w końcu doprosiły się badań diagnostycznych,od których należało zacząć, miałbym teraz znajomych i kewnych wąchających kwiatki od spodu... Odpowiedz Link Zgłoś
4g63 Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 12:55 no właśnie.. ja ostatnio byłem u lekarza z jakimiś problemami na skórze.. pani rzuciła okiem po czym od razu wypisuje receptę... myślę sobie - lekarz geniusz, na jeden rzut oka od razu potrafi stwierdzić co człowiekowi dolega... moją piękną wizję zdruzgotały jej następne słowa, że "jeśli nie pomoże to sprawdzimy co to jest"... uciekłem... recepty oczywiście nie zrealizowałem.. niektórzy lekarze to jakieś kompletne niedorozwoje na smyczy koncernów farmaceutycznych... żal Odpowiedz Link Zgłoś
traianusmaster Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 13:12 W swoim życiu miałem tak z wiekszością lekarzy u których miałem wątpliwą przyjemność być. Najlepszy był ortopeda. ledwo podniósł na mnie oczy, zapytał co mi dolega i praktycznie od razu zaczął wypisywać receptę, zanim skoińczyłemn mówić przerwał mi i wręczył receptę na jakieś środki przeciwbólowe za ciężkie pieniądze. Później okazało się że problem który miałem to była poważna rzecz i niekompetencja tego lekarza potencjalnie mogła przyczynić się do trwałego uszczerbku na moim zdrowiu, ale tak właśnie to u nas wygląda. Odpowiedz Link Zgłoś
potp MożnaWięcej!-TydzieńMa168h a 300/mc to tylko75/tdz 20.09.11, 14:51 Skoro Pani doktor w domu tylko śpi, bo nie ma na nic czasu i nigdzie nie wychodzi to skad wydatki? czy może zbiera, by zabrać miliony z sobą do grobu? Nie będę jednak najeżdzał na tą Panią, bo Jej współczuję. Skonczyłem Politechnikę obroniłem magistra zarabiam 1200/mc, pracuję w fundacji charytatywnej. Nie mam szczęscia do kobiet i jestem sam, mimo to ja wspólczuje Jej i nie zazdroszczę. Tak, ta Pani nie ma życia, po co Jej luksusy w mieszkaniu skoro nie ma nawet kiedy z tego korzystać? Po co Jej piekne suknie i markowe szpilki, skoro nie ma kiedy ich zakładać? Ta pani nie ma nawet czasu na zdrowy sex nie mówiąc o tym, ze nie ma z kim. Ta Pani zagubiła się w życiu i trzeba Jej pomóc. Wtedy pomożemy i Jej pacjentom. Odpowiedz Link Zgłoś
potp TejPaniTrzebaPomóc! JeśliToCzytaNiech się odezwie! 20.09.11, 15:08 Ta Pani straciła narzeczonego nie tylko dlatego, bo nie miała na niego czasu (w imię miłości mozna i to przecierpieć-ja bym nawet pogodził się z tym, że widujemy sie rzadko) ale nie potrafiła z nim rozmawiać, bo o czym? Jak życie jest obok Niej, tylko pacjenci i życie szpitalne? Nie czyta gazet, nie ogląda telewizji, nie wie jaka jest pogoda, jak wygląda słońce, nie nabyła podstawowych odruchów towarzyskich, empatii, nie dba o siebie. Bo na studiach też tylko nauka i nic nie istniało, ale jeśli Pani ma odrobine odwagi, chce w sobie coś zmienić to proszę o kontakt, pracuję w Fundacji, może zobaczyła by pani jak sobie radzą dzieci z biednych rodzin, jak Fundacja Dziewczynka z zapałkami organizuje dla setek z nich wakacje nie mając pieniędzy, może wsparła by Pani tą Fundację, spędziła z nimi choć kilka godzin, ja chetnie z Panią porozmawiam, poswięcę swój czas, pomogę wrócić do życia. Może to dobrze się składa, że ja tez jestem singlem? Może Pani mi sie zrewanżować poswiecając odrobine swojego czasu, nie powinno to byc takie trudne jak nie ma narzeczonego, przecież też zabierał Pani go trochę. Prosze się odezwać: potp @ o2 . pl (bez spacji) Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: MożnaWięcej!-TydzieńMa168h a 300/mc to tylko7 20.09.11, 15:09 A to juz jest seksizm. gdyby artykul byl o mezczyznie, nikt by sie nie osmielil takich rzeczy wypisywac. Wprost przeciwnie - wszyscy by mu zazdroscili, poklepali po ramieniu, bo na rodzine i dzieci 'przyjdzie czas'. Odpowiedz Link Zgłoś
hermilion Re: MożnaWięcej!-TydzieńMa168h a 300/mc to tylko7 20.09.11, 15:17 To nie seksizm .. mężczyźni sa po prostu inni .. Kobieta pracuje, bo sobie życia nie wyobraża sobie bez pracy a facet zazwyczaj pracuje bo musi - i to nie więcej niż naprawdę musi. Odpowiedz Link Zgłoś
kkk_3 Re: MożnaWięcej!-TydzieńMa168h a 300/mc to tylko7 20.09.11, 21:23 facet musi, bo musi się sam utrzymać, nawet jak nie ma rodziny. kobieta powinna być na utrzymaniu męża, albo zarabiać grosze wg. naszej patriarchalnej tradycji. i to właśnie jest seksizm. Odpowiedz Link Zgłoś
dr01 lipa dziennikarska 22.09.11, 10:00 wygląda na to, że jakiś dziennikarzyna zrobił wywiad z młodą koleżanką, potem powybierał pojedyncze zdania z kontekstu, sklecił i wyszło to coś... wszystko w ramach ogólnej kampanii by ograniczyć odgórnie czas pracy lekarzom.... miejcie tylko świadomość, że doprowadzenie do takiego rozwiązania znacznie zwiększy koszty - płacić będziecie musieli tyle samo (bo godzina pracy lekarza podrożeje zgodnie z prawem podaży i popytu), dostępność znacznie się pogorszy. Odpowiedz Link Zgłoś
lech1966 Re: lipa dziennikarska 15.04.13, 21:36 dr01 napisał: > wygląda na to, że jakiś dziennikarzyna zrobił wywiad z młodą koleżanką, potem p > owybierał pojedyncze zdania z kontekstu, sklecił i wyszło to coś... > wszystko w ramach ogólnej kampanii by ograniczyć odgórnie czas pracy lekarzom.. > .. > > miejcie tylko świadomość, że doprowadzenie do takiego rozwiązania znacznie zwię > kszy koszty - płacić będziecie musieli tyle samo (bo godzina pracy lekarza podr > ożeje zgodnie z prawem podaży i popytu), dostępność znacznie się pogorszy. Ale może jakość usług sie poprawi..Jesli tylko tyle ryzykuje,,to jestem za ograniczeniem godzin pracy lekarzy. Nie chce zeby mnie oglądał-leczył niewyspany, półprzytomny ze zmęczenia lekarz i w dodatku spieszący sie do kolejnej chałtury. Nie chce być "zaliczany" przez lekarza jako kolejny punkt NFZ. Albo dobra praca-leczenie za dobre pieniadze,,albo byle "G" za srebrnika z NFZ czy mojej kieszeni Odpowiedz Link Zgłoś
hermilion Re: MożnaWięcej!-TydzieńMa168h a 300/mc to tylko7 02.04.13, 20:28 Z niektórymi to to szkoda rozmawiać. Polecam kontemplację pojęć: - motywacja - odczucia wewnętrzne - potrzeba - przymus Odpowiedz Link Zgłoś
mrarm Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 13:51 A Ty jesteś oczywiście na tyle głupi, że nie potrafisz spytać lekarza, co Ci przepisuje i dlaczego, ani nie umiesz wpisać nazwy handlowej leku w google i sprawdzić co to? Pewnie była to maść na problemy skórne, jak najbardziej uniwersalna na pewnego rodzaju schorzenia.. Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 14:01 normalka - mi chcieli, matoły, gips założyć na skręcone kolano! Odpowiedz Link Zgłoś
anita58 Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 12:49 zlosliwiec.sieciownik napisał: > Obowiązkiem lekarza jest stawiać trafne diagnozy i skutecznie leczyć, a nie uże > rać się udzielnymi pańciami, które po przeczytaniu paru artykułów na wikipedii > są od lekarza mądrzejsze. A jak nie rozumiesz, co się do ciebie pisze, to czyta > j tak długo, aż zrozumiesz. Przestan bredzic! W zyciu u ginekologa nie byles, ale madrzysz sie i plujesz na kobiety. Trafne diagnozy? Czesc lekarzy przepisuje tabletki antykoncepcyjne standardowo wszystkim kobietom i do tego bez dodatkowych badan. Czesc nie wykonuje cytologii czy badania piersi. Jak sie jakas upomni o badanie np. krwi (w przypadku anty), czy badania piersi to wg. ciebie i tej lekarki jest juz roszczeniowa osoba. Czy faktycznie? Odpowiedz Link Zgłoś
zlosliwiec.sieciownik Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 14:52 Nie zrozumiałaś moich intencji. Ani nie bronię lekarzy-olewaczy, ani nie pluję na kobiety. Piętnuję wszystkich tych, którzy wzywają lub idą do fachowca (jakiegokolwiek zawodu) i od początku zachowują się tak, jakby byli największymi specjalistami w danej dziedzinie, bo raptem przeczytali kilka wpisów w wikipedii albo na jakimś forum. Swego czasu miałem kontakt z takimi ludźmi. W praktycznie wszystkich przypadkach skutkowała krótka formułka typu "skoro pan/i wie lepiej, co i dlaczego nie działa, to moja wizyta jest zbędna, a z następnym rachunkiem przyjdzie opłata za nieuzasadnione wezwanie serwisanta". A dopominanie się o rzetelne wykonanie usługi to inna para kaloszy i nie o tym traktował mój post. Odpowiedz Link Zgłoś
rumowanalewka Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 17:10 mnie dwukrotnie juz dosyc pobiezna lektura internetu pozwolila wychwycic podstawowe bledy i totalny olew lekarzy w stosunku do mnie Odpowiedz Link Zgłoś
pogoda.1 Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 13:44 Powiem tak, ten problem występował za komuny i jest teraz. Tylko po jaką cholerę zmieniliśmy ustrój. To tak jak wymienił stryjek siekierkę na kijek. Ojciec też aby utrzymać rodzinę pracował na trzech etapach. Pieniądze były tylko nic nie można było za to kupić. Potem przyszedł kapitalizm. jeszcze w latach 90ych też tak pracował. Jak miał zdrowie i potem przeszedł , raczej musiał na swoje. Więc się trochę dziwię ludziom opluwających na forum taki sposób życia lekarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
eskrzynka Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 14:41 GDYBY NIE CI WSTRĘTNI PACJENCI, ZAWÓD LEKARZA BYŁ BY NAPRAWDĘ WSPANIAŁYM ZAJĘCIEM! Czemu tak zaiwania? Żeby mogła z dumą odpowiedzieć na pytanie: "Lekarzu co masz w garażu?" :) Odpowiedz Link Zgłoś
niother Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 17:28 > Ale do jasnej anielki dlatego właśnie nie poszedłem na medycynę. Jeżeli zaś ktoś > podjął się tego zawodu, złożył przysięgę, niech siedzi cicho i wykonuje należycie > i z zaangażowaniem swoją pracę. Dokładnie tak. Tym bardziej, że przy tak wyczerpującym trybie życia łatwo o pomyłkę. O ile jeszcze taki błąd: "Nie jest pani w ciąży, pewnie gruszek się pani objadła" - to nie problem, to jeżdżąc z pogotowiem wystawia swoich pacjentów na strzał. Nie znam biednych lekarzy. Poza jednym przypadkiem nie znam lekarzy korzystających z komunikacji publicznej. Pazerność gubi - mam nadzieję, że bohaterka tego wywiadu zrozumie to zanim ktoś przypłaci to życiem. Życzę jej jak najlepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
anita58 Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 12:41 polaoznaczonegwiazdka napisał: > świadczy o tym, że ma w głębokim poszanowaniu użeranie się z przemądrzałymi ci. > ..mi, które wychodząc z założenia że jak płacą to maja prawo wymagać same jej c > hcą dyktować na co i jak ma je leczyć. W końcu każda skończyła medycynę na wiki > pedii i wie lepiej co jej dolega, a od koleżanki po tej samej "uczelni" jakie l > eki powinna brać Nie, to ty jestes przemadrzalym ch... Widziales te kobiety co chca dyktowac, na co i jak je leczyc czy tylko tak sobie fantazjujesz? Paternalizm jest standardem ginekologii. Jakbys mial zone czy dziewczyne to wiedzialbys o czym mowa. Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 12:44 anita58 napisała: > Nie, to ty jestes przemadrzalym ch... Widziales te kobiety co chca dyktowac, na > co i jak je leczyc czy tylko tak sobie fantazjujesz? Paternalizm jest standard > em ginekologii. Jakbys mial zone czy dziewczyne to wiedzialbys o czym mowa. Widocznie nie ma i nie wie o czym mowa. Moja żona raz trafiła do ginekologa, który ją leczył patrząc jej w oczy. Tym sposobem przegapił zwykłą basenową grzybicę. Może tak jak pani rezydentka miał już dosyć patrzenia w krocze? Odpowiedz Link Zgłoś
mariaantonina2 Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 14:26 Dokładnie! Odpowiedz Link Zgłoś
garkuchta Re: takich lekarzy nalezy pozbawiać prawa wykonyw 20.09.11, 16:24 Jasne, pozbawmy lekarzy którzy pracują powyżej norm unijnych prawa wykonywania zawodu, a okaże się że nie ma żadnego lekarza praktykującego w Polsce. Ludzie, powyżej czasu pracy pracują WSZYSCY lekarze. Odpowiedz Link Zgłoś
owow to korzystne dla rzadzacych i lekarzy 20.09.11, 12:57 Taki system pracy jest korzystny dla rzadzacych niezaleznie czy to PO czy SLD i pracujacych w ten sposob czyli lekarzy. Gdyby ograniczyc to to wtedy okaze sie ze mamy totalny niedobor lekarzy i trzeba o nich ostro konkurowac np wyzszymi pensjami, sciagac na potenge lekarzy z zagranicy a dodatkowo kolejki wydluza sie minimum 2krotnie. Sami lekarze nie chca utracic zrodla dochodow dlatego w to graja. A ze odbija sie to na ich zdrowiu i bezpieczenstwie pacjentow - "a kogo to dzis obchodzi" pozdrawiam. i zycze duzo zdrowia Odpowiedz Link Zgłoś
ppo [...] 20.09.11, 12:15 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
klaun.szyderca Re: KASA kasa kasa, kariera, nowy samochod 20.09.11, 12:23 Jaka kasa!? 14-15 tysięcy za takie życie? Wiem jak to zabrzmi, ale za pracę non stop i wolne DWA dni w miesiącu to wcale nie jest fortuna - policzcie jaka wychodzi stawka godzinowa. Jestem programistą i pracując sporo mniej niż ona mam 2/3 tego. W dodatku pracę mam mniej stresującą (nie użeram się z ludźmi) i mniej odpowiedzialną. Po prostu nie warto tak żyć, ale to jej wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
piorek_upiorek Re: KASA kasa kasa, kariera, nowy samochod 20.09.11, 12:34 wkurzaja mnie ci programisci z ich hipermniemaniem o sobie! Odpowiedz Link Zgłoś
klaun.szyderca Re: KASA kasa kasa, kariera, nowy samochod 20.09.11, 12:35 Gdzie w moim poście masz hipermniemanie? Odpowiedz Link Zgłoś
4g63 Re: KASA kasa kasa, kariera, nowy samochod 20.09.11, 12:58 on chciał powiedzieć - zazdroszczę programistom, ale się przejęzyczył ;) Odpowiedz Link Zgłoś
hermilion Re: KASA kasa kasa, kariera, nowy samochod 20.09.11, 13:02 To też zostań programistą i się odczep. Akurat ten zawód po prostu odcina kupony od wolnego rynku i poszanowania etyki: - nie ma w nim żadnych licencji, ograniczeń - jeśli student potrafi i znajdzie chętnego kto mu zapłaci może zarobić tyle co każdy inny - nie ma w nim oszustów - w ciągu swojej 15 letniej kariery w przedsiębiorstwach IT kolega złodziej zdarzył dokładnie 1. Sztuk jedna - wszyscy wiedzą kto, nikt we Wrocku z nim już nie rozmawia. Zostawiasz portfel z 1000 zł lub komórę za 2000 na biurku i idziesz na godzinę na obiad - i to jest normalne że tam dalej leży jak wracasz. - Nie wiem czy widziałeś tez usterkę - jak było o naprawiaczach z IT to połowa jak nie potrafiła naprawić to nawet za drogę nie chcieli, a żaden nawet nie próbował skasować za usługę. Może jeden z drugim to były pokraczne elementy .. ale uczciwe. - Praktycznie nie zdarza się mobbing, - Poziom kultury osobistej jest bardzo wysoki, - Nie spotykam się tez z podejściem że trzeba rzucić k..mi aby coś zostało zrobione .. pewnie że często coś nie wychodzi, czasami kogoś zwolnią jak sobie nie radzi - ale nikt z tego powodu nie pluje się jak furiat. Taka branża po prostu. Powiem ci tyle - programiści maja prawo i powody być dumni z tego kim są. Odpowiedz Link Zgłoś
po-trafie Re: KASA kasa kasa, kariera, nowy samochod 20.09.11, 13:23 jaki piekny post :-) dziekuje! Odpowiedz Link Zgłoś
trzymyszy3 och ach ci programisci 20.09.11, 13:55 > To też zostań programistą i się odczep. Jestem projektantem algorytmow i systemow (DSP, AI, ML itp.). Sila rzeczy programuje, bo algorytm jakos trzeba zaimplementowac. Ale "rasowych" programistow sympatia na ogol nie darze. > - nie ma w nim żadnych licencji, ograniczeń - jeśli student potrafi i znajdzie Panstwowych nie, ale mnostwo jest korporacyjnych idiotycznych systemow certyfikowania. > - nie ma w nim oszustów - w ciągu swojej 15 letniej kariery w przedsiębiorstwac > - Nie wiem czy widziałeś tez usterkę - jak było o naprawiaczach z IT to połowa Cwaniakow jest tez troche. Moze mniej niz wsrod tak patologicznych branz jak handel i mechanika samochodowa czy uslugi budowlane. Ale czarusiow, specow "od wszyskiego", sie spotyka. Plus jest taki, ze kompetencje latwo sprawdzic (o ile zatrudniajacy ma taka wole, bo nie zawsze ma...), zanim delikwent spowoduje wieksze straty finansowe. > - Praktycznie nie zdarza się mobbing, > - Poziom kultury osobistej jest bardzo wysoki, > - Nie spotykam się tez z podejściem że trzeba rzucić k..mi aby coś zostało zrob Poziom jest taki jak wsrod typowych pracownikow umyslowych. Programisci nie sa jacys bardzo inni. > Powiem ci tyle - programiści maja prawo i powody być dumni z tego kim są. No i wlasnie dlatego ich nie lubie. Poniewaz: - Jest wrod nich duzy udzial zarozumialcow myslacych, ze programowanie jest jakims bardzo trudnym, elitarnym zajeciem. Nie jest. Jest rzemioslem trudnoscia (w typowych projektach) porownywalnym z projektowaniem instalacji elektrycznej czy wod.-kan. Ale jedno jest latwiejsze: blad nie powoduje zazwyczaj tak duzych szkod finansowych jak blad projektanta budowlanego. Bledy w programach poprawia sie szybko i latwo. Projektowanie programow nie wymaga wyobrazni przestrzennej, ani duzej dyscypliny umyslowej. Wystraczy maly trening z myslenia abstrakcyjno-matematycznego i troche doswiadczenia. - Panuje dziwna atmosfera sekciarska. Sporo jest geekow. Ma to zwiazek z w/w mniemaniem o elitarnosci. Aha: programisci nie zarabiaja az tak duzo, jak to moze wynikac z przechwalek na forach. __Srednia__ brutto dla programisty z kilkuletnim stazem do 5 tys. zl. Odpowiedz Link Zgłoś
hermilion Re: och ach ci programisci 20.09.11, 14:33 trzymyszy3 napisał: > Jestem projektantem algorytmow i systemow (DSP, AI, ML itp.). Sila rzeczy progr > amuje, bo algorytm jakos trzeba zaimplementowac. Ale "rasowych" programistow sy > mpatia na ogol nie darze. Pisałem o branży IT ogólnie, pracowałem nie tylko jako programista, i moje wrażenia dotyczą branży ogólnie. Prawdą jest, że zdarzają się problemy z komunikacją oraz częste są osoby zarozumiałe oraz (co się wiąże) zakompleksione. > > - nie ma w nim żadnych licencji, ograniczeń - jeśli student potrafi i znajdzie > Panstwowych nie, ale mnostwo jest korporacyjnych idiotycznych systemow > certyfikowania. To nie jest ograniczenie w wykonywaniu zawodu, tylko sposób na wykazanie się swoją wiedzą i ewentualnie zwiększenie swojej wartości rynkowej, zresztą bardzo ułomny. Programować nikt ci nie zakaże bez względu na certyfikaty, co najwyżej pracy nie dostaniesz bo wezmą gościa z certyfikatem. > Ale czarusiow, specow "od wszyskiego", sie spotyka. > Plus jest taki, ze kompetencje latwo sprawdzic (o ile zatrudniajacy ma taka > wole, bo nie zawsze ma...), zanim delikwent spowoduje wieksze straty finansowe. Prawda - spotyka się osoby niekompetentne, ale nie spotkałem klasycznych oszustów typu wymienili w serwisie wszystkie części przyczepy na używane. A przynajmniej nie słyszałem o takich przypadkach (poza jednym panem MK o którym wspomniałem wcześniej) > Poziom jest taki jak wsrod typowych pracownikow umyslowych. > Programisci nie sa jacys bardzo inni. Nie zgadzam się - nie są może wyjątkiem ale też jest sporo branż pełnych chamstwa, wulgarności i niczym nieskrępowanej brutalności w kontaktach z innymi > No i wlasnie dlatego ich nie lubie. Poniewaz: Nic co powiedziałeś nie zmienia faktu że każdy - nie tylko programista - może być dumnym ze swojego fachu, umiejętności i mieć głęboko ... w poważaniu każdego kto będzie próbował przycinać go do swojego (niskiego) poziomu. Równanie do poziomu niżej jest niestety w Polsce nadzwyczaj częste i to jest głównym powodem dla którego programistów się nie trawi - są ambitni i zadowoleni z tego kim są .. typowo nie-polsko. Szkoda .. > - Jest wrod nich duzy udzial zarozumialcow myslacych, ze programowanie > jest jak ims bardzo trudnym, elitarnym zajeciem. Nie jest. Jest rzemioslem > trudnoscia (w typowych projektach) porownywalnym z projektowaniem > instalacji elektrycznej czy wod.-kan. Ale jedno jest latwiejsze: blad nie > powoduje zazwyczaj tak duzych szkod finansowych jak blad projektanta > budowlanego. Bledy w programach poprawia sie szybko i latwo. > Projektowanie programow nie wymaga wyobrazni przestrzennej, > ani duzej dyscypliny umyslowej. Wystraczy maly trening z myslenia > abstrakcyjno -matematycznego i troche doswiadczenia. Fachowo nazywa się to deprecjonowanie innych - zazwyczaj aby podnieść własne poczucie wartości .. szkoda. > Sporo jest geekow. Bycie geekiem jest dobre. > Ma to zwiazek z w/w mniemaniem o elitarnosci. Niekoniecznie elitarności - można być dumnym z tego kim się jest bez deprecjonowania innych. > Aha: programisci nie zarabiaja az tak duzo, jak to moze wynikac z > przechwalek na forach. __Srednia__ brutto dla programisty z kilkuletnim > stazem do 5 tys. zl. j.w. .. nie są to kokosy i jest to mało - tyle aby można było w dwie osoby założyć rodzinę, spłacać kredyt rzędu 1500 zł, kupić auto za 20k oraz wyjechać na wakacje raz do roku .. i spokojnie żyć nie przejmując się zdaniem innych. A jak ktoś ma choć trochę ambicji, zaradności, talentu bądź chęci do przemieszczania się to zarobki 2-4 razy więcej są spokojnie w jego zasięgu. Odpowiedz Link Zgłoś
trzymyszy3 Re: och ach ci programisci 20.09.11, 15:08 > Nic co powiedziałeś nie zmienia faktu że każdy - nie tylko programista - może > być dumnym ze swojego fachu, umiejętności i mieć głęboko ... w poważaniu > każdego kto będzie próbował przycinać go do swojego (niskiego) poziomu. Ja nie przycinam programistow do swego poziomu, jakikolwiek by nie byl. Mnie po prostu irytuje zarozumialstwo i falszywe poczucie elitarnosci. Sa to cechy oczywiscie typowo ludzkie, obecne u przedstawicieli roznych zawodow. Niemniej wsrod programistow zdarzaja sie IMHO czesciej niz srednio. > głównym powodem dla którego programistów się nie trawi - są ambitni i > zadowoleni z tego kim są .. typowo nie-polsko. Szkoda .. Coz, jakos poznalem wielu ambitnych i zadowolonych z siebie: mechanikow, glazurnikow, inzynierow budownictwa, a nawet nauczycieli i urzednikow. Tylko jakos u programistow najczesciej mialem do czynienia z nieuzasadnionym poczuciem wyzszosci i elitarnosci wlasnego zawodu. Powtarzam: nieuzasadnionym. Na pocieszenie: prawnicy sa gorsi. ;) > Fachowo nazywa się to deprecjonowanie innych - zazwyczaj aby podnieść > własne poczucie wartości .. szkoda. Czyli uwazasz jednak, ze programowanie jest trudniejsze, wymagajace wiekszych zdolnosci, inteligencji, ambicji itd. od projektowania np. instalacji elektrycznej? I porownanie do tego ostatniego to deprecjowanie? Przeciez ja nikogo nie deprecjonuje, tylko pisze, ze programowanie nie jest umyslowo bardziej wymagajace niz projektowanie intst. elek., tylko dodatkowo w wielu wzgledach przy programowaniu mozna sobie pozwolic na wiecej "luzu". > Bycie geekiem jest dobre. Ufff... jesli bycie geekiem wg Ciebie jest dobre, to chyba wlasnie mam do czynienia z osobnikiem z gatunku tych wkurzajacych mnie okrutnie. No coz, mnie po prostu irytuja ludzie wiazacy sie wieksze badz mniejsze kolka wzajemnej adoracji. Uwazam, ze nalezy byc skromnym, wlasnych osiagniec zawodowych nie przeceniac, nie chwalic sie, nie wywyzszac, trzeba miec duzo pokory w stosunku do wlasnych umiejetnosci, bo w zderzeniu ze zlozonoscia swiata czesto okazuja sie nikle nawet po 30 latach doswiadczenia. Takiej postawy nauczyl mnie moj epizod pracy naukowej (skaninad dalej pracuje "w badaniach"). Odpowiedz Link Zgłoś
hermilion Re: och ach ci programisci 20.09.11, 15:43 > Czyli uwazasz jednak, ze programowanie jest trudniejsze, wymagajace wiekszych z > dolnosci, inteligencji, ambicji itd. od projektowania np. instalacji elektryczn > ej? I porownanie do tego ostatniego to deprecjowanie? sjp.pwn.pl/haslo.php?id=9772 Umniejszanie czyjegoś poczucia wartości to deprecjonowanie. I tak - to jest ZŁE na wypadek gdybyś nie wiedział. Wiąże się z kompleksami, byciem osobą toksyczną oraz brakiem poczucia własnej wartości. I jest złe bez względu na to wobec kogo je stosujesz - czy dzieci czy programistów .. W niektórych krajach w określonych sytuacjach jest nawet karalne. I równie typowe jest niezrozumienie czym jest deprecjonowanie innej osoby i dlaczego jest złe. I deprecjonowanie i niezrozumienie na czym polega i dlaczego jest złe jest typowo polskie. Niestety. > Ufff... jesli bycie geekiem wg Ciebie jest dobre, to chyba wlasnie mam do czyni > enia z osobnikiem z gatunku tych wkurzajacych mnie okrutnie Nie to tylko oznacza że nie wiesz co to słowo znaczy i utożsamiasz je z słowem 'snob'. Odpowiedz Link Zgłoś
hermilion Re: och ach ci programisci 20.09.11, 16:04 deprecjonować - to odmawiać uznania czyjeś/czegoś wartości (co czynisz wobec programistów uznając że ich praca jest lekka, łatwa i przyjemna i w ogóle o czym my tu mówimy) geek - osoba głęboko zafascynowana jakimś tematem, tak że inne wartości (w tym kontakty społeczne, zainteresowanie własnym statusem czy prace domowe) schodzą z pola widzenia. W szczególności w tej definicji mieści się też osoba tak zafascynowana swoją działką że ma w dupie co o niej myślisz bez względu na to jak deprecjonujesz jej osiągnięcia .. kontynuując - wobec faktu, że masz zwyczaj deprecjonować innych nie stanowi dla mnie zdziwienia że cię taka osoba wkurza - w końcu żaden gnojek nie lubi być ignorowany kiedy się nad kimś znęca. Odpowiedz Link Zgłoś
trzymyszy3 Re: och ach ci programisci 20.09.11, 16:20 > ogramistów uznając że ich praca jest lekka, łatwa i przyjemna i w ogóle o czym > my tu mówimy) Czy wykonywanie lekkiej i przyjemnej pracy to umniejszanie jej wartosci? Dajcie Bogowie, by kazdy mogl wykonywac lekka i przyjemna prace. Ja uwazam moja prace za lekka, dla mnie latwa i przyjemna (satysfakjonujaca, rozwijajaca) i sobie to cenie. Czy jest to praca wartosciowa do zostawiam do oceny mojemu pracodawcy, ale na razie nie narzeka. :) Fakt, ludzie maja rozne zdolnosci i ta sama praca dla jednego jest latwa, a dla innego trudna. Ten drugi najczesciej ma sklonnosci do traktowania jej z przesadzona atencja. Wysilek wlozony w opanowanie trudnych rzeczy skutkuje zbytnim przywiazaniem do nich uwagi), a z trudem odniesiony sukces staje sie glowna wartoscia w zyciu. Typowe jest podkreslanie trudnosci wykowywanych zadac. I to nie jest dobre. Jakos ci ludzie z obiektywnie najwiekszym dorobkiem intelektualnym, z ktorymi pracowalem, kilku profesorow, jakos nigdy nie wyrazali sie publicznie o swoim dorobku w kategoriach: wielkie osiagniecie, bylo bardzo trudno, mnostwo pracy w to wlozylem, ale to jest naprawde super itp. Zawsze byli skromni, a swoja prace traktowali jak kazda inna. Nie lepsza i nie gorsza od pracy mechanika czy hydraulika. > geek - osoba głęboko zafascynowana jakimś tematem, tak że inne wartości (w tym > kontakty społeczne, zainteresowanie własnym statusem czy prace domowe) schodzą > z pola widzenia. No i to mnie wkurza, ale to tylko moj problem, nie ukrywam. Po prostu dobrze sie czuje wsrod ludzi kompetentnych, ale skromnych, zrownowazonych. Odpowiedz Link Zgłoś
hermilion Re: och ach ci programisci 20.09.11, 16:33 > kilku profesorow, jakos nigdy nie wyrazali sie publicznie > o swoim dorobku w kategoriach: wielkie osiagniecie, > bylo bardzo trudno, mnostwo pracy w to wlozylem, > ale to jest naprawde super itp. Zawsze byli skromni, a s > woja prace traktowali jak kazda inna. Tylko Ty gościu nie mówisz o swojej pracy ale o CZYJEJŚ pracy. i tym się różni skromność od deprecjonowania. Odpowiedz Link Zgłoś
trzymyszy3 Re: och ach ci programisci 20.09.11, 16:04 > sjp.pwn.pl/haslo.php?id=9772 > Umniejszanie czyjegoś poczucia wartości to deprecjonowanie. > I tak - to jest ZŁE na wypadek gdybyś nie wiedział. Przedstawienie realnej wartości czyichś umiejętności nie jest deprecjonowaniem. To, ze ktos ma wybujale ego nie oznacza, ze nie mozna go oceniac obiektywnie. Oczywiscie trzeba odniesc sie do konkretnego przypadku, teraz generalizujemy sobie mocno w oderwaniu od konkretu. ;) Poza tym, jesli ktos jest przewrazliwiony na punkcie swojej wartosci, ktora buduje w oparciu o tak krucha rzecz, jak zawod (czy tez posiadany samochod, czy tez swoje hobby...), to ma problem emocjonalny. Czlowiek o silnym poczuciu wlasnej wartosci, wyplywajacym z faktu bycia istota ludzka po pierwsze nie musi sie dowartosciowywac poprzez wykonywany zawod, a po drugie jego poczucia wartosci nie umniejszaja jakiekolwiek, sprawiedliwe czy nie, oceny. > Nie to tylko oznacza że nie wiesz co to słowo znaczy i utożsamiasz je z słowem > 'snob'. Wiem, wiem, a nawet na moje nieszczescie musze z nimi pracowac... Odpowiedz Link Zgłoś
hermilion Re: och ach ci programisci 20.09.11, 16:23 www.helium.com/items/1607897-the-nature-of-belittling Współczuję, bo sam siebie krzywdzisz. EOT. Odpowiedz Link Zgłoś
pataran Re: och ach ci programisci 20.09.11, 14:48 >Projektowanie programow nie wymaga wyobrazni przestrzennej, ani duzej dyscypliny umyslowej. > Wystraczy maly trening z myslenia abstrakcyjno-matematycznego i troche doswiadczenia. Wygląda na to, że nie uczestniczyłeś w nawet średnio skomplikowanym projekcie programistycznym (choć mogę się mylić). Naprawdę nie wystarczy mały trening abstrakcyjno-matematyczny, żeby robić to dobrze i sprawnie. Znam zresztą programistów, którzy nawet po kilku latach pracy w zawodzie nie są w stanie wejść na pewien poziom abstrakcji jaki jest potrzebny przy bardziej skomplikowanych projektach. Mogą siedzieć i tydzień i nie są w stanie rozwiązać problemu. Przychodzi ktoś inny i rozwiązuje problem w 2 godziny. Tobie jako projektantowi algorytmów łatwiej, bo dziedziny bardzo zbliżone do siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
trzymyszy3 Re: och ach ci programisci 20.09.11, 15:23 > Wygląda na to, że nie uczestniczyłeś w nawet średnio skomplikowanym projekcie p > rogramistycznym (choć mogę się mylić). Coz... nasze projekty sa powiedzmy sredniej wielkosci, ale pod wzgledem uzytej wiedzy dosc zlozone. Duzo wlasnych specjalistycznych rozwiazan + troche integracji. > wystarczy mały trening abst > rakcyjno-matematyczny, żeby robić to dobrze i sprawnie. Znam zresztą prog Eeee tam. 5 lat porzadnych studiow (duzo matematyki) + kilka lat doswiadczenia i starczy. Do dla mnie nie jest duzo. Odpowiedz Link Zgłoś
eskrzynka Re: KASA kasa kasa, kariera, nowy samochod 20.09.11, 14:45 piorek_upiorek napisał: > wkurzaja mnie ci programisci z ich hipermniemaniem o sobie! Napisz kilka tysięcy linii kodu i wtedy pogadamy o programistach... Odpowiedz Link Zgłoś
vonbingen Re: to bylo artykul o lekarce czy o programistach 20.09.11, 15:49 Wiesz, to ta charakterystyczna dla programistów duma z wykonywanego zawodu (spójrz na ich wcześniejsze posty). Nieważne, o czym był artykuł, ważne, że spotkało się dwóch IT ;P Odpowiedz Link Zgłoś
hermilion Re: to bylo artykul o lekarce czy o programistach 20.09.11, 16:38 Następny. Poczułeś się lepiej bo się na kimś wyżyłeś? Odpowiedz Link Zgłoś
trzymyszy3 Re: KASA kasa kasa, kariera, nowy samochod 20.09.11, 16:34 > Napisz kilka tysięcy linii kodu i wtedy pogadamy o programistach... ROTFL... Znowu bedzie, ze deprecjonuje, ale kilka tysiecy linii kodu pisze sie w tydzien, jak jest wieksza robota. :D Odpowiedz Link Zgłoś
bulbiakos Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:02 Mnie też przeraża. Dzisiaj wszyscy patrzą tylko na kasę a nie na swoje życie. Potem budzą się z ręką w nocniku mając 40 i więcej lat. Są zmęczeni i wyglądają na emerytów. Odpowiedz Link Zgłoś
szarak_44 100 godzin pracy chirurga 20.09.11, 11:39 Znajomy lekarz mówił, że zdarza mu się pracować- z dyżurami - 100 godzin! Wyciąga w sumie pod 10 tysięcy. Niby jego rzecz, ale jak człowiek może twierdzić, że jest w stanie być przytomnym po takim czasie pracy? --- Kiedy chwytamy za miecze, nazywają nas Awarami. Gdy lepimy zbyt wprawnie garnki, przezywają nas Wandalami. Jeśli tylko dosiadamy w bitwie koni, stajemy się dla nich Scytami... Jesteśmy Słowianie! Odpowiedz Link Zgłoś
arabeski Re: 100 godzin pracy chirurga 20.09.11, 11:48 Czytajac artykul - jakbym widziala mojego kolege lekarza. Obliczyl, ze przecietnie w tygodniu pracuje 150 godzin. Tez ma z tego jakies 12-14 tysiecy. Dziwne zycie. > Znajomy lekarz mówił, że zdarza mu się pracować- z dyżurami - 100 godzin! Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Jak się ma kolegę z zamiłowaniem do fantazjowania, 20.09.11, 12:24 to trzeba chociaż sprawdzić prawdziwość jego opowieści, zanim się je powtórzy ;). 150 godzin tygodniowo, to ponad 21 godzin na dobę, bez ani jednego dnia wolnego ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Jak się ma kolegę z zamiłowaniem do fantazjow 20.09.11, 12:34 imasumak napisała: > to trzeba chociaż sprawdzić prawdziwość jego opowieści, zanim się je powtórzy ; > ). > 150 godzin tygodniowo, to ponad 21 godzin na dobę, bez ani jednego dnia wolnego > ;) Nie bierzesz pod uwagę specyficznie polskich uwarunkowań temporalnych wynikających prawdopodobnie z teorii względności (są moim zdaniem lepszym jej dowodem, niż ruch peryhelium Merkurego). Albo może lepiej powiedzieć, że w kraju opromienionym światłem Karola Wojtyły wielu ludzi opanowało zdolność bilokacji. Nieważne, czy tłumaczyć rzecz mistycznie, czy naukowo - w skrócie lekarz X może być zatrudniony na dwóch państwowych etatach jednocześnie, na każdym biorąc kasę za te same 6 godzin czasu pracy. Paniała? Odpowiedz Link Zgłoś
monop2 Re: Jak się ma kolegę z zamiłowaniem do fantazjow 20.09.11, 14:15 Zapomniałeś o dyżurach, które można przespać. Odpowiedz Link Zgłoś
mol_chemiczny Re: Jak się ma kolegę z zamiłowaniem do fantazjow 20.09.11, 20:01 > Zapomniałeś o dyżurach, które można przespać. To ja dziękuję za taki sen: może będzie, może nie, może z jedną przerwą, może z dziesięcioma, może osiem godzin, może pół. No i miejsce super, i to z dala od rodziny... Nic, tylko pozazdrościć. Odpowiedz Link Zgłoś
konsument-1 Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:46 Dokładnie chciwość, próżność i źle rozumiany feminizm. Odpowiedz Link Zgłoś
hermilion Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:49 No za przychodnię z 9 brutto, za etat może drugie tyle, do tego z pogotowia może połowę z tego i jest 22k brutto i jest 15k netto. Tyle że to za 2.5 etatów - a na zachodzie lekarz dostaje 1.5-2 razy tyle za 8h pracy .. A tę babę powinni zamknąć za narażanie zdrowia pacjentów Odpowiedz Link Zgłoś
joetf Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 16:22 Hydraulik także. A zwykły śmieciaż, w przeliczeniu ma pensję z 5-6 razy wyższą niż w Polsce. Więc skończ z tym debilnym porównaniem (swoją drogą już widzę polskich konowałów, z ich podejściem do pacjenta, totalną nieznajomością języka, wiedzą z lat 70'tych i podejściem do pracy na zachodzie) Odpowiedz Link Zgłoś
hermilion Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 16:52 A Ty w czym masz problem że ci się nie podoba moje porównanie pomiędzy tym ile lekarz zarabia na zachodzie a w Polsce i za jaki wysiłek? Po prostu szkoda, że kobieta niepotrzebnie sobie życie w ten sposób marnuje ( a może i naraża życie pacjentów) - jeśli tak pieniądze są dla niej ważne to powinna wycelować w pracę poza krajem. Odpowiedz Link Zgłoś
oelefante Będąc młodym kretynem głosuję na 20.09.11, 13:56 socjalistów, a potem jęczę, że nie ma pracy i jestem biedny. Odpowiedz Link Zgłoś
wojciech.dembinski Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:33 Związki Zawodowe lekarzy protestują, a powinny edukować środowisko lekarskie, przede wszystkim z etyki i moralności. Podstawowy grzech dzisiejszego lekarza to chciwość, przerażająca chciwość. Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:42 Ja jestem zawiązki zawodowe lekarzy i walczę o to, żeby zarobić choć połowę z tego, ale pracując 48 godzin tygodniowo. A poza tym - gdybyśmy tyle nie dyżurowali, to co drugi oddział trzeba by zamknąć, bo nei miałby kto w nocy dyżurować. A teraz zagadka: Na moim oddziale jest zatrudnionych 6 lekarzy, dwóch musi być na dyżurze co noc - po ilu dniach, zgodnie z normami czasu pracy trzeba by oddział zamknąć? Odpowiedz Link Zgłoś
mmena Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:46 aneczkag napisała: > Ja jestem zawiązki zawodowe lekarzy i walczę o to, żeby zarobić choć połowę z t > ego, ale pracując 48 godzin tygodniowo. > A poza tym - gdybyśmy tyle nie dyżurowali, to co drugi oddział trzeba by zamkną > ć, bo nei miałby kto w nocy dyżurować. Dopusccie innych do zawodu to nie trzeba bedzie zamykac oddzialow. Odpowiedz Link Zgłoś
jorge.martinez Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:47 Kogo? Socjologów? Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:52 mmena napisała: > aneczkag napisała: > > Ja jestem zawiązki zawodowe lekarzy i walczę o to, żeby zarobić choć poło > wę z t > > ego, ale pracując 48 godzin tygodniowo. > > A poza tym - gdybyśmy tyle nie dyżurowali, to co drugi oddział trzeba by > zamkną > > ć, bo nei miałby kto w nocy dyżurować. > Dopusccie innych do zawodu to nie trzeba bedzie zamykac oddzialow. Czyli niby co jako związki zawodowe mam zrobić? Poczytaj Ustawę o ZZ - tam nie ma słowa na ten temat - jakich mam użyć środków prawnych? I co najważniejsze - kto Twoim zdaniem broni dostępu do innym do zawodu? Tu nie ma korporacji prawniczych... Nie mówię o nepotyźmie w gronie szacownych profesorów, ale lekarzem można również być w powiatowym szpitalu, gdzie jak organ założycielski rękami dyrekcji uzna, że jest wolny etat, to zatrudnia młodego lekarza ( a i starego też). Ale po co pracować za 2800 PLN, jak można za 4500 GBP? Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Ale oni chyba lubią tak pracować? 20.09.11, 11:50 Nie robią tego dla idei, nie robią tego dla dobra chorych, gdyby konkretnie zaprotestowali, może ktoś w końcu zrobiłby porządek w tym burdelu? Jest tylko jeden problem - oni by może i chcieli pracować mniej, ale za te same pieniądze, bo się już odzwyczalili od życia na średnim poziomie, ich interesują pensje z czterema zerami, może poniekąd i słusznie, ale nie przystaje to niestety do realiów państwowej służby zdrowia. Trudno zaś pracę na okrągło określić jako bezpieczną dla pacjentów. Ponieważ jest to plaga, jeśli chodzi o taki styl pracy białych kitli, doszło do tego, że zachowują się równie chamsko w prywatnych przychodniach, które przestałem odwiedzać, skoro za składkę zdrowotną i bez dodatkowych opłat mam dokładnie ten sam klimat, co w prywatnej inicjatywie. Odpowiedz Link Zgłoś
hugow ale głupia baba 20.09.11, 12:27 Gdybyście tyle nie pracowali - to podaż usług medycznych spadałaby i wymusiłaby wzrost stawki za godzinę, za 48h tygodniowo zarobilibyście więcej niż obecnie za 150h tygodniowo. A do tego pracę miałoby więcej osób z wykształceniem medycznym. Dziś sporo doktorów jest bezrobotnych - nawet po akademii medycznej we wrocławiu - znam kilka takich osób, które chciałyby ale nie mogą bo wszystkie stanowiska są obsadzone. I odchodzą z zawodu do menedżerowania Odpowiedz Link Zgłoś
lux80gm2 Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 13:44 > Ja jestem zawiązki zawodowe lekarzy i walczę o to, żeby zarobić choć połowę z t > ego, ale pracując 48 godzin tygodniowo. W porządku, pewnie tak byłoby dobrze... ale nie dla byle kowala co nic nie potrafi zrobić a wypisuje tylko recepty, które "rekomendują" mu przedstawiciele medyczni bo liczy na wycieczki i prezenty. Ta Pani natomiast, z jej podejściem, w ogóle nie nadaje się na lekarza - do tego zawodu powinno kierować przede wszystkim powołanie a nie pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
ku.ku.lka Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:50 Kolego, jest takie powiedzenie: "Pierd..cie Hipolicie" i to powiedzenie doskonale pasuje do Twojego postu. 1. Powielasz stereotypy. 2. Uogólniasz. 3. Jesteś hipokrytą. Powielasz stereotypy bo nie masz własnej opinii oprócz powierzchownego opisania tematu zastępczego, który jest zatytułowany "Jacy Ci lekarze to źli....bo chcą pieniędzy za leczenie. Uogólniasz, bo na podstawie wywiadu z jedną osobą oceniasz całe środowisko. Jesteś hipokrytą, bo nie przeszkadza Ci, że rżną Cię niczym deski w tartaku w różnych miejscach ale pouczasz kobitę, która ciężko pracuje na swoją kasę. Gdyby pomogła Twojej żonie, matce to byłaby cacy ale nie jest bo nic o niej nie wiesz poza wywiadem. Jesteś hipokrytą bo nie potrafisz zaproponować niczego tym kobietom, którym pomaga oprócz frazesów, że lekarz ma być wypoczęty. Nie rozumiesz, że to jej wybór i jej kasa-Ty ze swojej jej nie dołożysz. Dlatego nie pieprz bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
zbyszekzr69kat Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:30 Hmm. Zadam pytanie a skąd się biorą pieniądze w NFZ --- Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:40 Jaki procent składek rzeczywiście trafia do lekarza? Ile trafia na siedziby NFZ, na pesyjki, na wyłudzaną refundację leków. Ile na utrzymanie szpitala jako takiego - brak oszczędności energii, brak ocieplenia, nieszczelne okna, niszczejący sprzęt... Lekarz jest gdzieś na końcu tego ogniwa i jak jest uczciwy, to ma z tego... sami wiecie co. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:46 Ojej, a ty robisz ludziom wielką przysługę, bo pracujesz z powołania i za dziękuję, akurat. Chyba powinien być większy odsiew podczas 6 lat studiów. Zaraz pękniesz z tej bufonady i napuszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 13:02 Ech, szkoda słów. Jak i tak wiesz lepiej, to po co w ogóle czytasz? Acz, chętnie się dowiem, gdzie bufonada i napuszenie? Znasz mnie tylko z kilku postów i tak łatwo szafujesz wyrokami? Może od razu profilaktycznie mie w kamasze, jak to nam obiecywał jeden z ministrów. Odpowiedz Link Zgłoś
ofiara_przemian Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 13:23 Kobieto, zajmij się podnoszeniem własnych kwalifikacji, naprawdę. A jeśli nie wierzysz, że lekarze traktują w naszym kraju pacjentów przedmiotowo, zapraszam do pierwszego lepszego szpitala, przychodni, na ostry dyżur w stacji karetek pogotowia. Mnie spotkało wiele upokorzenia jedynie z powodu rany szarpanej na nodze (pogryzienie przez psa), nie trafiłam na ostry dyżur przez pijaństwo, głupotę, a przypadek losowy i co? Szycie prawie na żywca i opieprzanie za to, że płaczę z bólu, popędzanie, choć człowiek może co najwyżej poskakać jak zając...na jednej nodze. Podobnie potraktowano trzech innych nieszczęśników, którzy się odważyli mieć wypadek w święta wielkanocne. Każdy Polak wie, że państwowo jest do bani, a lekarzom wydaje się, że za państwową pensję nie muszą być mili. I nawet nie próbują tego ukryć. Zawsze mogą jeszcze dodać element szantażu "bo wyjadę zagranicę". Pacjent w przychodni państwowej jest przerażony, przeprasza, że żyje. Dlatego w prywatnej lubi dokopać temu, który zmienia maskę po dyżurze w budżetówce i udaje miłego na komercyjnym stołku. Odpowiedz Link Zgłoś
leming666 Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 13:42 Po prostu padłaś ofiarą wzajemnego szacunku jakim ci lekarze byli obdarowani wcześniej przez pacjentów. To prawda, nie powinni tak robić. Ale spójrzmy najpierw na siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
joetf Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 16:43 Lekarz, w przeciwieństwie do pacjenta dostaje pensje, m.in. za to, by był w stosunku do pacjenta uprzejmy. Przy podejściu które prezentujesz, nawet z McDonaldsa wypieprzyli by Cię na zbyty pysk po jednej dniówce. No, ale w końcu jest się Panem Lekarzem. Odpowiedz Link Zgłoś
leming666 Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 13:39 Kolego, lekarz to ciężki zawód i się przeogromnie cieszę, że lekarzem nie jestem. Współczuję tym ludziom w co się wj.b.li. Natomiast jest inna sprawa. Składki pochodzą od wszystkich pracujących i wkurza mnie, gdy paru palantów w imieniu wszystkich pozostałych tak tym lekarzom zazdrości i żąda nie wiadomo czego. Póki jestem zdrowy też mogę chcieć aby to wszystko zlikwidować i płacić za każdą usługę bezpośrednio. Gdybyś zachorował byś zobaczył jaka to oszczędność. Jesteśmy narodem niewychowanych buraków, którzy nie potrafią docenić pracy innych. Wszystkich pouczają a sami palcem do dupy trafić nie umieją. Zdrowia życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
jibik Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 15:49 Okolo 10%, tak jakos jedna z partii postulujacych likwidacje NFZ podawala. Czy to duzo czy malo za zarzadzanie i kontrole, pozostawiam Twojej ocenie. Ale to nie tu wycieka gros pieniedzy. Odpowiedz Link Zgłoś
joetf Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 16:39 50% ku... procent, trafia bezpośrednio do kieszeni lekarzy. Koszta administracyjne NFZ to ok. 7%. Dla typowego szpitala: ~11% to pensje białego personelu (pielęgniarek, techników, etc - którzy też mają cholernie ciężką i odpowiedzialną pracę, a jakoś nikt nie chce im płacić 8.5k/msc tak jak naszej 'biednej' bohaterce) ~20% to koszty utrzymania szpitala (media, leki i amortyzacja sprzętu) ~50% to pensje lekarzy!!! Na samo leczenie pacjentów zostaje marne 19%... Ale spoko, najważniejsze by lekarz zarabiał 10x więcej niż pielęgniarka. Odpowiedz Link Zgłoś
ziuta111 Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:33 Ta pani potrzebuje pomocy psychologa. To przerażające, że ktoś taki ma nas leczyć! Odpowiedz Link Zgłoś
skuba2 Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 11:34 Przeciwnie! Uważam, że taka skandaliczna sytuacja dowodzi, że w Polsce jest za mało lekarzy a ponadto, że powinni mieć USTAWOWY ZAKAZ pracy na więcej niż półtora etatu (wliczając w to prywatną praktykę!). Wolałbym, żeby nie wiózł mnie maszynista, czy kierowca autobusu, który pracuje tyle godzin, wolę też, żeby nie leczył mnie przemęczony lekarz! Rozumiem, że każdy chce zarobić, ale taka pazerność na pieniądze to przesada! Może też trzeba zwiększyć liczbę miejsc na uczelniach medycznych, albo otworzyć szrzej drzwi dla lekarzy z zagranicy? Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 11:45 Tak, tak! Szkoda tylko, że wtedy dostanę (za 1,5 etatu) 4000 zł (cztery tysiące złotych) BRUTTO. Minus ZUS i podatek? Toć sprzątaczka czy niania bez kwalifikacji więcej w moim mieście zarabia. Odpowiedz Link Zgłoś
mallka Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 11:52 chciałabym być sprzątaczką co tyle zarabia....ja jako funkcjusz tzw. krawężnik zarabiam połowę tego....codziennie narażając swoje życie i zdrowie .....nie mówiąc o świętach i nocach.... Odpowiedz Link Zgłoś
jorge.martinez Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 11:54 A w wieku 35 lat pójdziesz na emeryturę. Odpowiedz Link Zgłoś
porshe Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 11:57 wybacz, ale trochę pojechałeś po krawędzi - codziennie masz sytuacje ryzykowne? W czym? Z tego co wiem, ginie od 1 do 0 policjantów rocznie w ramach wykonywania służby. Natomiast lekarze są codziennie pozywani przez pacjentów za to, że nie uratowali 'męża rodziny' gdy ten przyjechał do szpitala pozbawiony głowy... to się nazywa ryzykowny zawód! Odpowiedz Link Zgłoś
antyparanoja Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 12:24 @porsche Przesadzasz z tym pozywaniem. Uważam, że w stosunku do popełnianych błędów jest bardzo mało skarg czy pozwów, właśnie z powodu nieroszczeniowych i nieuświadomionych pacjentów. Myślę, że niektórym lekarzom, a zwłaszcza rezydentom brakuje elementarnej kultury, odpowiedzialności za swoje czyny. Normalny człowiek rozumie, że nie ma ludzi nieomylnych i przy każdej pracy istnieje ryzyko błędu. Chodzi o stosunek człowieka do człowieka. Żadnego przepraszam, żadnej skruchy a buta, pycha, traktowanie skrzywdzonego pacjenta jak przeciwnika, z którym trzeba walczyć. To jest najgorsze, no ale studia można zaliczyć, ale kultury nie . Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 12:29 A gdzie szukać tego "normalnego człowieka"? Bo ja od pewnego czasu mam wrażenie, że ten gatunek już dawno wyginął antyparanoja napisała: > @porsche > Przesadzasz z tym pozywaniem. Uważam, że w stosunku do popełnianych błędów jest > bardzo mało skarg czy pozwów, właśnie z powodu nieroszczeniowych i nieuświadom > ionych pacjentów. > Myślę, że niektórym lekarzom, a zwłaszcza rezydentom brakuje elementarnej kultu > ry, odpowiedzialności za swoje czyny. Normalny człowiek rozumie, że nie ma ludz > i nieomylnych i przy każdej pracy istnieje ryzyko błędu. Chodzi o stosunek czło > wieka do człowieka. Żadnego przepraszam, żadnej skruchy a buta, pycha, traktowa > nie skrzywdzonego pacjenta jak przeciwnika, z którym trzeba walczyć. To jest na > jgorsze, no ale studia można zaliczyć, ale kultury nie . Odpowiedz Link Zgłoś
antyparanoja Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 12:53 aneczkag napisała: > A gdzie szukać tego "normalnego człowieka"? Bo ja od pewnego czasu mam wrażenie > , że ten gatunek już dawno wyginął Można by zapytać a gdzie są normalni i przyzwoici lekarze? Mimo wszystko nie jest to wymarły gatunek. Są lekarze z doskonałym podejściem do człowieka, pacjenta, jest mnóstwo fajnych postaci w środowisku medycznym. Tym wspaniałym ludziom niestety szkodzą mierni, byle jacy "dochtorzy". Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 13:05 Zgadzam się w 100% - wszędzie są ludzie i ludziska. Tylko tych drugich lepiej widać... Odpowiedz Link Zgłoś
vettinarri Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 13:20 aneczkag podziwiam twoj zapal do prostowania troli... Odpowiedz Link Zgłoś
malkavian4 Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 21.09.11, 00:29 Ja również podziwiam. Sam nie miałbym tyle cierpliwości. Cecha charakterystyczna przeciętnego Polaka to brak poszanowania cudzej pracy, a już bron Boże, żeby przynosiła ona ponadprzeciętne dochody czy sukcesy. W każdej dziedzinie od medki poczynając po przedsiębiorców czy prawników kończąc. Odpowiedz Link Zgłoś
chn506 Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 21.09.11, 08:20 Sa lekarze,ktorzy rocznemu dziecku plame na raczce diagnozuja jako grzybice (trzech) zapisuja masc z kortyzonem,plama nie znika dopiero prywatnie odkrywamy,ze to ZNAMIE !!!! Pani w spiaczce nie podaje sie kroplowki bo i tak bedzie roslinka jesli przezyje! przezyla inawet robi kilometrowe spacery !! to wszystko w Szpitalu w Dabrowie Gorniczej ,gdzie wisi dyplom ISO Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Pełniłeś kiedyś służbę, choćby w wojsku? 20.09.11, 12:29 Taką normalną, jak każdy "kot". W zimie, w nocy, na warcie. 4 godziny. To oni (krawężniki) mają to częściej i dłużej. Czy szef drze się na ciebie, wyzywa od ch...ów? Czy twój kolega-półdebil awansuje, bo ma wujka? I czy chciałbyś iść na emeryturę w wysokości 40% ostatniego wynagrodzenia, będąc w pełni sił? Nie jestem funkcjonariuszem, ale byłem w wojsku i to mi wystarczy, żeby im nie zazdrościć. Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Pełniłeś kiedyś służbę, choćby w wojsku? 20.09.11, 12:36 Normalnie, jak w służbie zdrowia. Ordynator się drze, bo go dyrektor obtancował, bo się szpital nie bilansuje. Drze się również pacjent, bo wkurzony musi czekać, aż się ordynator drzeć skończy. No, po zimnie to tylko Pogotowie na szczęście lata. Odpowiedz Link Zgłoś
thebutcher Re: Pełniłeś kiedyś służbę, choćby w wojsku? 20.09.11, 13:21 Ktoś im kazał iść do takiej służby? Państwu nie zależy, żeby w policji nie było takich patologii (wulgaryzmów, nepotyzmu), bo policja nie jest od pomagania społeczeństwu tylko od trzymania go w ryzach. Pomaganie (wykrywanie przestępstw takich jak kradzieże, zgwałcenia, wymuszenia i zabójstwa) to obecnie skutek uboczny głównej funkcji policji, ABW, CBA, CBŚ itd. Ta funkcja to utrzymanie porządku publicznego (nie za dużo demonstracji i krytyki rządu - jakiegokolwiek rządu, bez polityki), a to z dobrem pojedynczego obywatela ma powiązanie co najwyżej pośrednie. Do zapewnienia tego o co chodzi państwu wystarczy w zupełności banda mundurowych i "operacyjnych" chamów z pałkami, na których drze się banda jeszcze większych chamów z korpusu oficerskiego. Dlatego też, w obecnej sytuacji, aplikowanie do policji jest wyłącznie dowodem na głupotę, bądź wyrachowanie. Uprzedzając krytykę powiem tylko, że wyjątkowo (biorąc pod uwagę standardy forum) nie miałem zamiaru obrażać policjantów. Po prostu rzetelnie oceniam sytuację. Odpowiedz Link Zgłoś
porshe Re: Pełniłeś kiedyś służbę, choćby w wojsku? 31.10.11, 00:39 troszkę podkoloryzowałeś. pytasz, czy w życiu dostałem po tyłku? A i owszem - pracowałem np. na chłodni na -25 stopni celsjusza. Wątpię, aby u nas były tak srogie mrozy całą zimę (jestem wręcz pewny, że taki mróz trzyma tylko kilka dni w roku). Nie pracowałem przez 4 godziny, pracowałem 12 godzin. W tym czasie przysługiwały mi 4 przerwy na ciepły napój po 5 minut. Tak więc - całkowicie 'dobrowolnie' i z 'własnej nieprzymuszonej woli' wytrzymywałem 4x takie obciążenie jakie ma 'kot' w wojsku, o jakim piszesz. Czy musi ktoś iść na emeryturę? Oczywiście to zależy od dowodzącego, od rozkazów i od jednostki. Natomiast większość ludzi chciałaby po 15 latach dostawać ZAWSZE minimum te 40% (w praktyce grubo więcej, bo pompuje się w ich ostatnie wynagrodzenia duże podwyżki oraz jakieś nagrody i premie, aby mieli przynajmniej te 300 zł więcej na miesiąc) i do tego dorabiali sobie na spokojnie przez resztę życia będąc w pełni świadomymi tego faktu, że taka emerytura czeka ich w każdym momencie utraty pracy czy w momencie nie przekroczenia odpowiedniego progu zarobków. Myślisz, że bycie wojskowym jest w tej chwili złe? Ze to by było, gdyby przy takich warunkach ginęło od 40 do 80% żołnierzy w czynnej służbie. W sytuacji w której ginie do 20 żołnierzy rocznie w róznych ćwiczeniach i manewrach oraz na misjach - warunki są co najmniej bardzo dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 12:12 Przepraszam, chyba zbyt skomplikowanie napisałam, nie wszyscy zrozumieli. 4000 za 1,5 etatu to 2600 (akurat 2800) połowa z tego to 1400 - pensja minimalna??? No ciekawe, ciekawe... Odpowiedz Link Zgłoś
smiki48 Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 12:27 > ja jako funkcjusz tzw. krawężnik > zarabiam połowę tego....codziennie narażając swoje życie i zdrowie Jakie życie. Na służbie z rąk przestępców w ciągu ostatnich dwudziestu lat zginęło może kilunastu ludzi. Pozostałe kilkadziesiąt osób są to głównie ofiary wypadków drogowych. Zawód policjanta jest bezpieczniejszy od zawodu marynarza, górnika czy takiego kasjera w kantorze. A jaką emeryturę ma kasjer? Odpowiedz Link Zgłoś
thegreatmongo Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 11:56 Przeciez w tekscie jest, ze ona dostaje 15 zl na pacjentke x 30 dziennie = 450 zlotych. Dwadziescia dni pracy to 9000 zl.... Pracuj na poltora etatu i bedziesz miec tyle netto... Zastanow sie ile mozna tak zyc? Pracujac non stop.... Po kilku latach masz zero znajomych (znajomosci upadaja jak nie masz czasu) nie masz partnera, zniszczone zdrowie, splacone mieszkanie, dobre auto i kilkaset tys oszczednosci... To jest zycie? Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 11:57 A w czym sprzątaczka czy niania jest gorsza od ciebie? Każdy zawód jest potrzebny, a twoja wypowiedź tylko potwierdza, że wyżej sr.... niż d... masz. Pilnuj siebie, a nie rób porównania. Nikt ci nie kazał iść na medycynę, mogłaś skończyć prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 12:17 Jasne, a ty mogłeś/aś d... dawać. Czym panienka lekkich obyczajów gorsza od niani czy sprzątaczki? W mojej hierarchii wartości osoba, która potrafiła nauczyć się czegoś więcej niż konserwacji powierzchni płaskich, zasługuje na wyższą pensje. A... jak zachorujesz, to lecz się u sprzątaczki. troll_bagienny napisał: > A w czym sprzątaczka czy niania jest gorsza od ciebie? Każdy zawód jest potrzeb > ny, a twoja wypowiedź tylko potwierdza, że wyżej sr.... niż d... masz. Pilnuj s > iebie, a nie rób porównania. Nikt ci nie kazał iść na medycynę, mogłaś skończyć > prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 12:44 Ty się lepiej ucz, a nie na forum siedzisz, bo jeszcze komuś krzywdę zrobisz, lekarko (?) Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 13:04 A Ty może lepiej do garów? Albo zacznij pracować, a nie obijać się na koszt pracowadawcy w necie? - widzisz, tyle samo o sobie wiemy ;) Nie masz już chyba nic do powiedzenie, skoro spłycasz dyskusję do przyrzucania się inwektywami. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Nie czytasz nawet tego, co piszesz 20.09.11, 15:03 "Przyrzuć" się na inny zawód, w medycynie liczy się dokładność, a ty zdania po polsku sklecić nie potrafisz. Mam iść do garów, powiadasz? To zdecyduj się, albo uważasz mnie za kurę, co to w przerwie posty pisze albo dbasz o interesy mojego pracodawcy? Widzisz, nie każdy jest dziunią z biura, co to w necie w godzinach pracy, na dodatek ustalonych siedzi. Lekarz podobno uczy się całe życie, a ty zamiast z nosem w książkach, na forum pitolisz. Jak mawia filozof - w dupie byłaś, gó... widziałaś, gó... wiesz. Najlepsze, że nie potrafisz zbić argumentu, że bohaterka artykułu swoim nieodpowiedzialnym pracoholizmem naraża zdrowie i życie pacjentów, na to już nie znajdziesz kontrargumentu. Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 13:30 Niczym.Znam panienki lekkich obyczajów,które mają więcej człowieczeństwa niż niejeden lekarz. Odpowiedz Link Zgłoś
eskrzynka Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 15:22 Argumentum ad personam (łac. argument skierowany do osoby) – pozamerytoryczny sposób argumentowania, w którym dyskutant porzuca właściwy spór i zaczyna opisywać faktyczne lub rzekome cechy swego przeciwnika. W ten sposób unika stwierdzenia, że jego racjonalne argumenty zostały wyczerpane, a jednocześnie sugeruje audytorium, że nasze poglądy są fałszywe. Dodatkowo, obrażanie oponenta ma na celu wyprowadzenie go z równowagi, tak by utrudnić mu adekwatne reagowanie na przedstawiane postulaty. Artur Schopenhauer w swoim dziele Erystyka wskazuje, że jest to ostatni sposób nieuczciwej argumentacji, który stosuje się, gdy wszystkie inne sposoby zawodzą i nie ma szans na wygranie sporu. Wszystko na ten temat szanowni doktorzy, sprzątaczki i programiści.... Odpowiedz Link Zgłoś
garkuchta Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 16:50 Ech, eskrzynka ... Wiele razy już cytowałam ten fragment. Do troli nie trafia. Do tych co mają tylko szufladki też nie ... Miło, że nie jedyna czytuję Schopenhauera :) Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
rahi_hexe Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 12:30 No i właśnie wychodzi lekarska pazerność i kompletny brak wiedzy o tym jak wyglądają polskie pensje. Dla nich 4000 zł brutto to jest pensja sprzątaczki! Ciekawe jakiej? Koleżanko droga, doktor na UŁ zarabia 2600 brutto a jeśli pracuje w PAN ma około 1600. Habilitowany bez stanowiska kierowniczego ma jakiś tysiąc więcej. Policz sobie ile to jest lat nauki. 5 lat studiów + 4 lata doktoratu + 8 lat habilitacji. Pokaż mi teraz lekarza, który tyle się uczy i przez ten cały czas pracuje naukowo i praktycznie (bo archeolog w tym samym czasie prowadzi i wykopaliska i musi pisać artykuły) i zarabia koło 3000 zł,? Bo tyle zarabia każdy inny polski naukowiec. I dla ciebie 4000 zł brutto to jest mało?! Twoja głupota mnie przeraża. Przykładowo wiem ile dostajecie za godzinę dyżuru nocnego. Szpital w Sulechowie dał stawkę 150 zł i nikt tam nie chce z lekarzy brać dyżuru, bo za mało. Gdzie pytam się podziała przysięga Hipokratesa? Jak ją składacie trzymacie skrzyżowane paluszki? Drodzy lekarze nie macie pojęcia, jak w dzisiejszych czasach wyglądają pensje waszych pacjentów. Wy zawsze jesteście tacy biedni... Skończcie wreszcie z tą fałszywą skromnością, jesteście grupą bardzo uprzywilejowaną społecznie i każdy z wyjątkiem was o tym wie. A że wpadacie w kołowrotek, więcej i więcej zamiast w lepiej i lepiej, bo sensem życia nie powinno być gromadzenie pieniędzy tylko doskonalenie się, to macie tego efekty. Więc przestańcie płakać. Jesteście sami sobie winni. Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 12:53 Kolego drogi, nawet liczyć nie umiecie, nie mówić już, że nie życzę sobie pisania o mojej głupocie, bo się nie znamy. 4000 zł to 1,5 mojego etatu - a nianie moich znajomych (nie-lekarzy) zarabiają tyle (na czarno) siedząc z dzieckiem od 8 do 16 (no dobrze, od 7.30 do 16.30, bo rodzice muszą doejchać do pracy), pani do sprzątania bierze 200 zł/robotę (jakieś 3-4 h) - w ciągu tygodnia może obskoczyć 10 takich mieszkań - co daje 2000zł/tygodniowo na czarno. Stąd wynika, że lepiej być sprzątaczką niż naukowcem. Za godzinę nocnego dyżuru 17 zł * 200% - tak dużo? Poza tym - nie tylko naukowcy się uczą 6 lat studiów + rok stażu (teraz już nie) + 6 lat specjalizacji. I na koniec ma 3200 zł. Plus wysługa lat. W szpitalu powiatowym. Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 14:07 aneczkag napisała: > 4000 zł to 1,5 mojego etatu - a nianie moich znajomych (nie-lekarzy) zarabiają > tyle (na czarno) siedząc z dzieckiem od 8 do 16 (no dobrze, od 7.30 do 16.30, b > o rodzice muszą doejchać do pracy), Kpisz czy o drogę pytasz? 4k do łapy za niańczenie? Skończ już te konfabulacje, bo jak do tej pory byłaś bardziej wiarygodna, musisz się znów postarać. Odpowiedz Link Zgłoś
jorge.martinez Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 14:14 "Zawodowa" opiekunka na pełen etat to w Warszawie co najmniej 2500. Odpowiedz Link Zgłoś
lignan Prosze nie bajdurzyć... 20.09.11, 15:24 Znajoma, pracuje na Saskiej Kepie jako niania u rodziny będącej klasyczną "warszafką"... Znajomi rodziny to rywiny, uje, muje, dzikie węże... Zajmuje się dwójką dzieci od rana do wieczora, jeszcze pomaga w domu i zarabia 1900 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
mlodyniedowziecia Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 15:07 Liczyć umieją dobrze. W artykule jest napisane wyraźnie: przychodnia 30 pacjentów dziennie x 1,5 pkt dla lekarza x 9,5 zł = 427 zł (dziennie za pracę od 15 do 21). Czyli 71 zł za godzinę (nauczyciel ma 60). Znajomi znaleźli nianię w Wawie to 10 zł/godzinę. Krótko - za 6 godzin pracy dziennie, (fakt że cieżkiej i skomplikowanej) zarabia się 9300 miesięcznie (22 dni) pracując 132 godziny. Nie jest to mało, ale niektórym nie wystarcza. Można to nazwać jak się chce. Ja powiem, że to zwykła głupota. Co innego ta lekarka gdyby miała na utrzymaniu dzieci, ale jest sama i jak napisano wydaje głównie na zakupy. Ja mam bratową lekarza. Po skonczeniu studiów bezciśnieniowo urodziła czwórkę dzieci i właśnie poszła do pracy w przychodni publicznej. Jako lekarzowi bez specjalizacji zaproponowano jej 7600 i to wcale nie w Warszawie czy innym wielkim mieście. Po prostu kwestia priorytetów. Odpowiedz Link Zgłoś
jorge.martinez Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 14:11 Nie piernicz na temat ucisku ludzi nauki. Zastanów się dlaczego zarówno lekarze, jak i naukowcy muszą brać po 3 etaty plus chałtury, by godnie zarobić. Odpowiedz Link Zgłoś
eskrzynka Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 15:32 rahi_hexe napisała: > Gdzie pytam się podziała przysięga Hipokratesa? Jak ją składacie trzymacie skrzyżowa > ne paluszki? Dużo gadasz a mało wiesz! Przysięgę Hipokratesa zlikwidowano wiele lat temu! Teraz jest tylko "Przyrzeczenie lekarskie" którego treść od 2005 roku brzmi: "Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadomy związanych z nim obowiązków przyrzekam: obowiązki te sumiennie spełniać; służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu; według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek; nie nadużywać ich zaufania i dochować tajemnicy lekarskiej nawet po śmierci chorego; strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić, a do kolegów lekarzy odnosić się z należną im życzliwością, nie podważając zaufania do nich, jednak postępując bezstronnie i mając na względzie dobro chorych; stale poszerzać swą wiedzę lekarską i podawać do wiadomości świata lekarskiego wszystko to, co uda mi się wynaleźć i udoskonalić. PRZYRZEKAM TO UROCZYŚCIE!" Odpowiedz Link Zgłoś
wojciech.dembinski Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 20.09.11, 15:57 Piszesz poważnie czy robisz sobie jaja? Lekarze z przepracowania i chciwości stracili kontakt z rzeczywistością. 4. 000 zł brutto to bardzo dobra pensja, za którą można spokojnie przeżyć na niezłym poziomie. Sprzątaczka w firmie zarabia niewiele ponad połowę z tego. Odpowiedz Link Zgłoś
jorge.martinez Re: Nie widzę powodu do rozczulania się! 21.09.11, 12:35 Przeżyć można. Ale nic sobie za to na własność nie kupisz. Odpowiedz Link Zgłoś
krk01 Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:35 najlepsze ze jak klient placi to wymaga i jej to nie pasuje a i tak zarabia kolosalne pieniadze. w zakladach wychowawczych pracuja tyle samo i wyciagna gora 4,5 tys a praca nie porownywalna. kobieta powinna za takie teksty wyleciec z tych publicznych przychodni bo co.. biedni tzn maja zamknac ryj i nie wymagac od wielkiej pani doktor? zaznacze tu rezydentki bez specjalizacji... Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Pazerna chamica 20.09.11, 11:43 Kolejny przykład, że wykształcenie nie uczy kultury ani empatii. Nie wierzę w to, że ona nie chce pracować w prywatnej przychodni, po prostu, prawdopodobnie, w żadnej by się nie utrzymała, pewnie już zresztą próbowała, ale jej podziękowano, skoro ma takie podejście, że pacjentki prywatne są, jak mówi, roszczeniowe. A biorąc pod uwagę, że to na ogół kobiety w ciąży, mogłaby wykazać więcej zrozumienia dla swoich klientek, ale po co, skoro z pewnością traktuje te państwowe obcesowo i broń nas Boże przed taką "specjalistką" podczas komplikacji porodowych albo innej awaryjnej sytuacji. Pazerna baba, bez odrobiny zdrowego rozsądku, do pierwszego poważnego błędu lekarskiego, może proces sądowy ją otrzeźwi, szkoda by było tylko, żeby jakiś noworodek lub ciężarna stracili przez taką podłą i bezkrytyczną sukę życie lub stali się kalekami. Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Pazerna chamica 20.09.11, 11:48 troll_bagienny napisał: > Kolejny przykład, że wykształcenie nie uczy kultury ani empatii. Nie wierzę w t > o, że ona nie chce pracować w prywatnej przychodni, po prostu, prawdopodobnie, > w żadnej by się nie utrzymała, pewnie już zresztą próbowała, ale jej podziękowa > no, skoro ma takie podejście, że pacjentki prywatne są, jak mówi, roszczeniowe. > z pewnością traktuje te państwowe > obcesowo i broń nas Boże przed taką "specjalistką" podczas komplikacji porodow > ych albo innej awaryjnej sytuacji. Pazerna baba, bez odrobiny zdrowego rozsądku > , do pierwszego poważnego błędu lekarskiego, może proces sądowy ją otrzeźwi, sz > koda by było tylko, żeby jakiś noworodek lub ciężarna stracili przez taką podłą > i bezkrytyczną sukę życie lub stali się kalekami. Znasz, byłeś, wiedziałeś? Co najwyżej Tobie proces sądowy o pomówienia może grozić. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Re: Pazerna chamica 20.09.11, 11:55 Znam to środowisko, bo występuje u mnie w rodzinie, mam też kilkuletnie doświadczenia z prywatną przychodnią finansowaną przez tzw. zakład pracy. Podstawowy problem lekarzy to brak szacunku do pacjentów, a na porodówkach to już w szczególności. Ta pani może w ogóle nie istnieć, a wywiad z nią to być może zlepek rozmów z różnymi osobami, jedno przeraża, jest młoda, a już zepsuta do szpiku kości, finansowo pazerna i nastawiona na przerób pacjentów, a nie indywidualne do nich podejście. Nie wiem, czego uczą przyszłych lekarzy na studiach, ale z pewnością na akademiach medycznych krąży pewien syndrom "ja, lekarz, ja, Bóg". Lekarz, który nie traktuje pacjenta z góry, na dodatek, jak idiotę, któremu trzeba tłumaczyć, jak dziecku, a że nie ma czasu, to się go zbywa, jak małe uperdliwe pachole, to wyjątek, a normą jest powszechne chamstwo nawet w obliczu wielkich tragedii, takich, jak przekazanie klientowi, że ma raka i został mu miesiąc życia. Odpowiedz Link Zgłoś
kamill69 Re: Pazerna chamica 20.09.11, 12:18 Droga trollico_bagienna, powiedz proszę jak można traktować z szacunkiem kogoś takiego jak ty? Wiemy już o kim mówiła poruszając temat przychodni prywatnych... Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Re: Pazerna chamica 20.09.11, 12:37 Jak się tyle zarabia, to się stosuje zasadę "klient nasz pan", a rzeczy trzeba nazywać po imieniu - wielu lekarzy to zwykłe chamy - przykład doktora G. nie jest odosobniony, jemu jednak zarzucono coś co ładnie nazywa się "mobbingiem". Odpowiedz Link Zgłoś
madissa Re: Pazerna chamica 20.09.11, 13:29 Z przykładem Doktora G. to trafłeś/aś jak kulą w płot . Dlaczego ? Bo Doktor bardzo szanuj wszystkich swoich pacjentów. Bo pacjenci, których leczył i operował wyrażają się o Nim w największych superlatywach, podkreślając jego ponadprzeciętny szacunek do pacjenta, grzeczność, jasne i wyraźne tłumaczenie wszystkich aspektów leczenia, czas, który zawsze miał dla swoich pacjentów. Doktor G. też pracował całymi dniami i nocami. Ale różnica pomiędzy nim a panią z wywiadu jest następująca: kiedy Doktor po wyczerpującym tygodniu pracy wpadał całkowicie poza jakimś grafikiem ponownie na oddział w weekendową noc, żeby zajrzeć do świeżo zoperowanego pacjenta, robił to w ramach otrzymywanego wynagrodzenia, a nie żeby dorobić "po 2 punkty od pacjenta". Zły przykład. Dr G. to prawdziwy lekarz z powołania, stosujący nowatorskie metody i niejednokrotnie ratujący od śmierci ludzi na których krzyżyk postawili inni lekarze: starych, mających całe mnóstwo innych chorób itd. A przy tym b. zdolny. Pisuarowcy wraz z zazdrośnikiem śp. profesorem-alkoholikiem wyeliminowali z rynku polskiego doskonałego kardiochirurga. Mam nadzieję, że jednak są nie tylko tacy lekarze, jak ta pani z wywiadu, która, jako żywo nie ma zwyczajnie kiedy czytać nie tylko prasy powszedniej ale nawet fachowej. Bardzo brzydko, że nie znając wszystkich szczegółów sprawy kolejny raz szkalujesz dobre imię Doktora G. Bo jest to głównie sprawa polityczna, z dowodami zmontowanymi przez CBA, mająca w owym czasie w szerszej perspektywie podnieść słupki wyborcze pisuarowcom oraz ułatwić przejęcie bardzo dochodowego szpitala na ul. Wołoskiej w Warszawie, przy jednoczesnym przejęciu dużych pieniędzy, które za leczenie przez Dr. G. otrzymywał z NFZ ten szpital, przez szpital prof. Religi w Aninie (też w okolicach Warszawy). To co piszę, nie jest żadną tajemnicą: to wszystko zeznawali świadkowie na jawnych dla publiczności rozprawach w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa na ul. Ogrodowej. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Re: Pazerna chamica 20.09.11, 14:56 Doktor G. miał zarzuty o mobbing (dla mnie to po prostu zwykłe chamstwo, nie trzeba aż tak ładnie tego określać) wobec podległych lekarzy, skargi pacjentów też były, czym innym są kompetencje tego pana, których nie można podważyć, a są tacy, co i umiejętności tego lekarza kwestionują i przedstawiają dowody. OK. Zostawmy pana G. Weźmy pana doktora, co to w TV nawet się prezentował, a pacjentom - na ogół niedołężnym staruszkom potrafił powiedzieć, że śmierdzą. Mogę podać listę "moich" lekarzy, ale to pewnie tym bardziej dla ciebie nie będzie wiarygodne. Moje zderzenie ze służbą zdrowia w Niemczech wywołało szok, pomijam koszty, chodzi o stosunek człowieka do człowieka. W Polsce wystarczyłoby, żeby lekarze nauczyli się słuchać pacjentów, a tak na szybko, zaczęli odpowiadać na "dzień dobry". Odpowiedz Link Zgłoś
garkuchta Re: Pazerna chamica 20.09.11, 17:05 Jeżeli: - konieczność chodzenia w białych skarpetach w oddziale - wyrzucenie telewizora z dyżurki lekarskiej - odsuwanie od pracy na bloku operacyjnym przy operacjach serca personelu z infekcjami, opryszczką itp. - wymaganie punktualności i rzetelnego wypełniania obowiązków itp itd nazywasz mobbingiem albo chamstwem, to ja ci gratuluje. A przed chwilą narzekałeś, że lekarze tak źle traktują pacjentów. G. usiłował na polski grunt przeszczepić standardy amerykańskiej sużby zdrowia. Jak widać nie wszystkim się to podobało. Odpowiedz Link Zgłoś
madissa Re: Pazerna chamica 20.09.11, 22:14 Dokładnie ! Dodajmy do tego oskarżenia o mobbing: - pani pielęgniarki na dyżurze nocnym przyłapanej z przyjacielem na hm, hm... w .... pomieszczeniu z czystą bielizną pościelową dla pacjentów (sic! przyznała to na rozprawie!) - pani z administracji, która wiele rzeczy robiła i wynosiła z gabinetu Doktora bo... prosił ją o o jej narzeczony, funkcjonariusz CBA, bezpośrednio służbowo zaangażowany w sprawę "afery" Doktora G. (sama przyznała (!), zrozpaczona, bo tuż po zakończeniu "akcji" narzeczony się zmył i są podejrzenia, że taki człowiek z imienia i nazwiska w ogóle nie istniał: CBA stworzyło taką postać, żeby się dobrać do Doktora G. - pana doktora, który latami pracował bez specjalizacji i kilka razy bezskutecznie podchodził do egzaminu na specjalizację, i w ogóle nie miał czasu i chęci, aby ją zdać, aż Doktor zagroził, że brak specjalizacji będzie oznaczał koniec ich współpracy - innych lekarzy pamiętających czasy, kiedy w klinice rządził dr Religa, operacji było ileś tam razy mniej, dyżurów też, w ogóle był luz-blues, bo pan Religa urzędował w kilku miejscach na raz, można było wychodzić, kiedy się chciało, można było na oddziale palić, a w czasie dyżurów nocnych spać, oglądać TV, a nawet - pić alkohol itd. Itd, itd, itd. To nie są jakieś super tajne informacje. To wszystko było dowiedzione i poparte zeznaniami świadków na otwartych dla publiczności rozprawach. Pisano także o tym w prasie. Odpowiedz Link Zgłoś
jpelczar Re: Pazerna chamica 20.09.11, 12:40 Dokładnie. Ja jakoś nigdy nie spotkałem się z brakiem szacunku ze strony lekarzy, policji czy nawet w urzędzie. Zawsze pełna kultura - kiedyś nawet na poczcie mieli mniej luzu to mi pani tam pracująca zapakowała paczkę. Jak ktoś wchodzi od razu traktując drugą stronę z góry jako niedouczonego chama, to niech nie liczy na dobra traktowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
thebutcher Re: Pazerna chamica 20.09.11, 13:08 Zgodzę się ze wszystkim co mówisz z wyłączeniem policji (i wszystkich służb para policyjnych) oraz państwowych inspekcji (PIP, Sanepid itp.). >Jak ktoś wchodzi > od razu traktując drugą stronę z góry jako niedouczonego chama, to niech nie li > czy na dobra traktowanie. To stwierdzenie nie ma zastosowania do wyżej wymienionych przeze mnie instytucji. Jeżeli bowiem dana instytucja została z definicji powołana do karania, to twoja uprzejmość i maniery nie mają znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Pazerna chamica 20.09.11, 12:26 Takie mamy Rzeczpospolitę, jak jej młodzieży chowanie. A w domu łaskawie kultury i podejścia do człowieka się nie da nauczyć? Chętnie bym z Tobą podyskutowała o kulturze, podejściu do innych w innym kontekście - dajmy na to awanturowanie się rodziców (nie-lekarzy!!!) w szkole (autentyczny cytat Pani Prawnik; "Bo moje dzieci nie mają wad!") - na każdym kroku spotykamy się z chamstwem, znieczulicą, egoizmem współobywateli. Tylko lekarze są na cenzurowanym, bo przychodzi do nich cierpiący, wymagający opieki i współczucia pacjent. A skąd lekarze mają by współczujący itd, gdy od małego spotykają się w domu, szkole, podwórku, sklepie.... w agresją, egocentryzmem. Nie, nie usprawiedliwiam - pokazuję tylko, że tak już mówisz "lekarz taki-owaki" równie dobrze możesz powiedzieć: urzędnik, pani w sklepie, mama dziecka z klasy, nauczyciel, poseł itd itd Odpowiedz Link Zgłoś
lelontm2 Re: Pazerna chamica 20.09.11, 12:42 Lekarz to poza innego rodzaju umiejętnościami swego rodzaju obsługa klienta. Od ludzi zatrudnionych na takim stanowisku wymagamy kultury. Jeśli ktoś nie potrafi być miły to nie powinien być lekarzem. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Re: Pazerna chamica 20.09.11, 12:43 Bo co, lekarz nie może być CHAM ? Wielu jest i trzeba o tym otwarcie mówić. Kończą studia, a zachowują się jak chamy wyciągnięte od pługa, a jak człowiek im to powie prosto z mostu, to jakie święte oburzenie. Uderz w stół, nożyce się odezwą. Prawdziwa cnota krytyk się nie boi, a lekarka z tego artykułu, o ile istnieje, to dno. Kto naraża drugiego człowieka, w tym przypadku pacjenta, na niebezpieczeństwo, jest nieodpowiedzialny i niegodny zawodu. Ale środowisko lekarskie w Polsce to święte krowy, o czym świaczy wciąż znikoma liczba procesów wygranych przez poszkodowanych pacjentów, rączka rączkę myje, kolega na kolegę nie doniesie, a łapówkarstwo kwitnie w najlepsze, fakty tak oczywiste, jak jasne błękitne niebo w pogodny dzień. To aż niemal truizmy. Zajmij się nauką, żeby żaden pacjent przez ciebie nie został kaleką, ani nie wylądował na cmentarzu, a nie łapiesz ludzi za słowa, rzygać się chce na tę ugrzecznioną pseudomoralność, a prawda jest deptana. Odpowiedz Link Zgłoś
g.b Re: Pazerna chamica 20.09.11, 15:11 Ty chyba nie masz co robić, wnioskuje po Twoich postach od 2 godzin, ale mniejsza o to.... Zgadza się, są lekarze chamy, którzy jak ktoś już napisał, rzutują na opinię o tym środowisku. Są tez lekarze porządni, z poczuciem misji, powołaniem i wiedzą. To nie są święte krowy (patrz na prawdę pokrzywdzony przez władze i społeczeństwo dr G) a łapówkarstwo swój rozkwit ma już za sobą. Twoje generalizowanie, jak każdej innej grupy, zawsze jest niesprawiedliwe i krzywdzące - tych porządnych. Odpowiedz Link Zgłoś
hermilion Re: Pazerna chamica 20.09.11, 17:15 aneczkag napisała: > Tylko lekarze są na cenzurowanym, bo przychodzi do nich cierpiący, > wymagający opieki i współczucia pacjent. A skąd lekarze mają by współczujący > itd, gdy od małego spotykają si ę w domu, szkole, podwórku, sklepie.... w agresją, > egocentryzmem. Wiesz z czego rodzi się agresja? Ze strachu - w tym wypadku ze strachu, że lekarz mając pacjenta w doopie będzie szafował jego życiem nie spełniając podstawowych swoich obowiązków wobec niego. Myślisz że to strach nieuzasadniony? Przecież lekarka z wywiadu właśnie to robi - ryzykuje życiem pacjentów przychodząc do pracy nieprzygotowana (po prostu zmęczona i niewyspana) dla większej kasy. Wiesz czemu nie podaje nazwiska - bo się boi agresji .. tylko że to nie byłaby nieuzasadniona agresja .. tylko jak najbardziej uzasadniona. Odpowiedz Link Zgłoś
thebutcher zdrowe podejście 20.09.11, 12:56 Po pierwsze nie wierzę, że lekarka naprawdę powiedziała dziennikarzowi (w autoryzowanym wywiadzie), że nie chce pracować w prywatnej przychodni bo tam pacjentki są bardziej uświadomione i nie da się ich tak łatwo spławić. Taka jest bowiem, wymowa fragmentu: >> Bo tam są dużo bardziej wymagające pacjentki. Roszczeniowe. Poczytają informacje w internecie i wiedzą lepiej, co im jest. Nawet wiedzą, jak trzeba je leczyć. Wolę zarobić mniej, ale przyjmować kobiety w publicznych przychodniach. << Po drugie, nie da się ukryć, że część lekarzy rzeczywiście ma dość przedmiotowe podejście do pacjenta i nie lubi, gdy ktoś usiłuje podważać ich diagnozę, dociekać, dopytywać itp. Mnie to osobiście nie dziwi. Policjanci, prawnicy, mechanicy, budowlańcy itd. również irytują się jeśli ktoś odgrywa wymagającego klienta. Po trzecie, w naszym społeczeństwie jest naprawdę mnóstwo chamstwa, a swoje ego w kontaktach np. z lekarzem demonstrujemy bardzo często poprzez podnoszenie głosu, irytującą mimikę, sarkazm, wyśmiewanie, groźby itp. Co ciekawe, do takich zachowań mają inklinacje dwa typy ludzi - proste chamy i ważniacy. O ile prostego chama łatwo jest osadzić w miejscu przewagą wiedzy lub opanowaniem, to "ważniak", stanowi dużo większe wyzwanie. Pani "Młoda Lekarka", nie opanowała jeszcze, jak widać, trudnej sztuki radzenia sobie z ważniakami. To jednak przyjdzie z czasem i doświadczeniem. Po czwarte, jest bardzo duża grupa lekarzy, która cierpliwie znosi olbrzymią większość fochów pacjentów (czego osobiście nie popieram), dlatego nie powinno się uogólniać... Odpowiedz Link Zgłoś
basic.woman222 Re: Pazerna chamica 20.09.11, 12:02 sz > > koda by było tylko, żeby jakiś noworodek lub ciężarna stracili przez taką > podłą > > i bezkrytyczną sukę życie lub stali się kalekami. > > Znasz, byłeś, wiedziałeś? > Co najwyżej Tobie proces sądowy o pomówienia może grozić. LOL< "proces sądowy" wytoczony przez z,myśloną anonimową "lekarkę". Puknij się w łeb. Gdyby zaś nie była anonimowa, proces by sromotnie przegrała... Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Pazerna chamica 20.09.11, 13:10 'puknij się w łeb" też jest obraźliwe. Ciekawe, czy poza netem tez tak mówisz do ludzi? Odpowiedz Link Zgłoś
jorge.martinez Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:44 Czyżby rozkapryszona paniusia mająca w małym palcu medyczną wikipedię? Odpowiedz Link Zgłoś
antyparanoja Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:46 krk01 napisał: Niestety to prawda. Rezydent w państwowym molochu ma sielankę, mało kto się skarży na błędy, może więc popełniać ich wiele. Bezczelność rezydentów nie ma granic. Odpowiedz Link Zgłoś
porshe Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:52 zupełnie nie zrozumiałeś (? jesteś mężczyzną?) sensu wypowiedzi. Ta młoda lekarka to sobie wybiera publiczną przychodnię, bo tam może mieć własne zdanie i 'postawić się' roszczeniowej pacjentce. Takie zachowanie w prywatnej praktyce od razu zderza się z 'głównym dowództwem', że niby klientki odstrasza i nie robi tak, jak działa marketing w usługach (klient nasz pan, choćby i leczył się na własną rękę, a lekarz mu potrzebny tylko do podbijania recept). Wcale się tej pani nie dziwię. Kredyt na mieszkanie w warszawie, w akceptowalnym terminie do spłacenia (około 8-10 lat) to wydatek rzędu 8 tys. zł miesięcznie. Do tego czynsze, życie, benzyna (korki) - dodatkowe 3-4 tys. Oczywiście, że w Warszawie są ludzie, którzy żyją za 'mniej', ale sprawdźmy jak: - obciążenie kredytowe przeważnie dotyka obydwu współmałżonków i jest na 30-40 lat - jeśli jest samochód lub dwa samochody w rodzinie, to w weekendy przeważnie nie ruszają się z domu (droga benzyna, mają alternatywę w postaci komunikacji miejskiej, której nie ma młoda lekarka). - jeśli chodzi o koszty życia - we dwoje, nawet troje jest 'taniej żyć' na głowę niż mieszkając samemu. Przykład? A chociażby gotowanie ziemniaków - jak gotujesz dla siebie to zużywasz mniej więcej tyle samo prądu co jakbyś chciał gotować dla 5 osób. Podobnie z mięsem - jak sobie coś pieczesz to jest to tak samo energochłonne jak przygotowanie posiłku dla kilku osób. Zakupy? I tak puszcza tysiące (większości rodzin nie stać na taki luksus, więc kupują taniej, hurtowo, w dyskontach i hipermarketach, często w promocjach dwa za jeden etc). Zauważ, że ta pani pracuje dużo bo chce się nauczyć i wyrobić nazwisko. To nieco inna motywacja niż 'trzepanie kasiory'.... jak chcesz się wybić w tak trudnym i konkurencyjnym mieście jak Warszawa to musisz na to zapracować, nie ma lekko. Odpowiedz Link Zgłoś
antyparanoja Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:10 porshe napisał: > zupełnie nie zrozumiałeś (? jesteś mężczyzną?) sensu wypowiedzi. Ta młoda lekar > ka to sobie wybiera publiczną przychodnię, bo tam może mieć własne zdanie i 'po > stawić się' roszczeniowej pacjentce. Takie zachowanie w prywatnej praktyce od r > azu zderza się z 'głównym dowództwem', że niby klientki odstrasza i nie robi ta > k, jak działa marketing w usługach (klient nasz pan, choćby i leczył się na wła > sną rękę, a lekarz mu potrzebny tylko do podbijania recept). Nie wiem czy do mnie, ale odpowiem. Przekaz był czytelny. Mam dożywotnią pamiątkę po rezydencie, który nie wiem z jakiego powodu uważa się za super lekarza??! Odpowiedz Link Zgłoś
kloss99 Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:11 > Kredyt na mieszkanie w warszawie, w akceptowalnym terminie do spłacenia (około > 8-10 lat) to wydatek rzędu 8 tys. zł miesięcznie. Do tego czynsze, życie, benz > yna (korki) - dodatkowe 3-4 tys. Przy takim trybie pracy przeżyje się niewiele dłużej niż 10 lat, więc całość nie ma sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
jottsp Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:51 jesli chodzi o to czemu nie pracuje w prywatnej przychodni to po prostu tam sa lepsze stawki i pracuja tam lekarze troche lepiej ustawieni niz "mlode lekarki" - ale sie do tego w wywiadzie dziewczyna nie przyznaje; a ty budujesz na tej marginalnej wypowiedzi cala teorie ktora pasuje do twojej frustracji = zazdroscisz ze nie zarabiasz tyle? A czy tojest duzo - zapalacilem kafelkarzowi - instalatorowi za miesiac pracy przy lazience, przedpokoju i kuchni 30 tys, za antresole w garazu - 3 dni niepelne pracy - 2 tys. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Ta pani powinna pracować na giełdzie 20.09.11, 15:16 Tam mogłaby trzepać kasę bez szkody dla zdrowia i życia bliźnich. Eksperymentując ze własnym i cudzym zdrowiem na posadzie lekarza nie wyrabia sobie nazwiska, tylko igra z losem. Pomijając już fakt, że przez taki tryb życia przedwcześnie się postarzeje, zgorzknieje i będzie wyładowywać frustracje na otoczeniu jako smutna i żałosna stara panna, której nikt nawet kijem nie tknie, bo już teraz wyrosły jej emocjonalne kolce. Cała dyskusja nie miałaby może sensu, bo to jej życie i jej sprawa, ale tylko pozornie. Ta pani bowiem sprowadza niebezpieczeństwo na swoją klientelę, w tym noworodki (ginekolog-położnik). Odpowiedz Link Zgłoś
hazaja Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:37 Taa, "praca zrujnowała mi życie osobiste". Sama to zrobiła... Odpowiedz Link Zgłoś
antyparanoja Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:51 hazaja napisała: > Taa, "praca zrujnowała mi życie osobiste". Sama to zrobiła... Ciekawe ilu osobom zrujnowała zdrowie? Nieuświadomione i nieroszczeniowe pacjentki nie pisną przecież słowa. Odpowiedz Link Zgłoś
sofitell Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:38 Skąd ten pęd lekarski do zdobywania pieniędzy? Z drugiej strony, to chyba jeden z nielicznych zawodów, w którym można pogodzić pracę na kilku etatach, gdzie panuje ciche przywolenie na pracę w wymiarze niższym niż 8 godzin. Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:57 sofitell napisała: > Skąd ten pęd lekarski do zdobywania pieniędzy? Z drugiej strony, to chyba jeden > z nielicznych zawodów, w którym można pogodzić pracę na kilku etatach, gdzie > panuje ciche przywolenie na pracę w wymiarze niższym niż 8 godzin. 7,35 a nie 8. Poza tym Ty też uogólniasz - widzial kto chirurga, co odkłada "zabawki" i mówi: "Dokończę jutro?" ;) Mego męża, właśnie chirurga, rekord powrotu do domu (pracuje od 8.00) to 23. No comments. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Jedno jest tragiczne 20.09.11, 12:51 Jak można będąc dopiero na starcie w zawodzie być już tak zblazowanymi i zrutyniałym? Co będzie za 10 lat? O ile to nie będzie cmentarz - lekarza i/lub kilku jego pacjentów? Lekarze dziś to bezideowcy, pomijając pęd do kariery i pieniędzy. I zdania nie zmienię, bo widzę ten syf prawie codziennie. Młodzi, a zepsuci do szpiku kości, którzy już na starcie wiedzą, że należy się "ustawić". Doktorów Judymów brak. Odpowiedz Link Zgłoś
emka222 Re: Jedno jest tragiczne 20.09.11, 22:14 troll_bagienny napisał: > Jak można będąc dopiero na starcie w zawodzie być już tak zblazowanymi i zrutyn > iałym? Co będzie za 10 lat? O ile to nie będzie cmentarz - lekarza i/lub kilku > jego pacjentów? > Lekarze dziś to bezideowcy, pomijając pęd do kariery i pieniędzy. I zdania nie > zmienię, bo widzę ten syf prawie codziennie. Młodzi, a zepsuci do szpiku kości, > którzy już na starcie wiedzą, że należy się "ustawić". Doktorów Judymów brak. dlaczego niby mają być Judymami ? ty pracujesz za gratis????? zostań Siłaczką, daj dobry przykład Odpowiedz Link Zgłoś
oip.4 Bzdura! NFZ płaci więcej! 20.09.11, 11:40 Średnia z poradni ginekologicznej na ok. 400 wizyt/miesięcznie to 7 pkt/pacjentka. Co daje przy cenie 9,5zł za punkt -> 66 zł 50 gr za wizytę, 1/2 dla pani doktor - 33 zł 25 gr. Albo szpital/poradnia w której Pani pracuje nie wie jeszcze jak porządnie sprawozdawać wizyty, albo po prostu Panią oszukują - gratuluję klapek na oczach. Jest też trzecia możliwość - nie mówi nam Pani całej prawdy. (w Małopolsce jest 7,7 zł za punkt, zadowoleni są i lekarze, i pacjenci, i właściciele takich biznesów). Odpowiedz Link Zgłoś
blue1977 Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:43 I ta kobieta śmie twierdzić, że jest profesjonalna i odpowiedzialna? przecież to jakieś kpiny Odpowiedz Link Zgłoś
lux80gm2 Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:43 A ile człowiek zarabia, jeśli pracuje siedem dni w tygodniu prawie non stop? - 14-15 tys. na rękę. Właściwie to o co chodzi tej kobiecie? Odpowiedz Link Zgłoś
jorge.martinez Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:49 Powiedziała: chodzi o to by wypracować nazwisko, zdobyć doświadczenie, nauczyć się czegoś i osiągną pozycję w zawodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
raszefka Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:44 I móc za te same pieniądze za kilka lat przyjąć kilka pacjentek dziennie, i pozwolić sobie na komfort powiedzenia "Nie musi się pani u mnie leczyć". I ja tę lekarkę rozumiem. Tylko co wtedy zrobić z pozostałym czasem, skoro zdąży się odzwyczaić od posiadania życia prywatnego? Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:00 Żeby zarobić połowę z tego, ale pracować w ramach jakiś rozsądnych godzin. Odpowiedz Link Zgłoś
lux80gm2 Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:17 to jest do zrobienia. wystarczy zrezygnować z części zajęć. Odpowiedz Link Zgłoś
vibhisana Czy NFZ wie o tym jak Oni pracują? 20.09.11, 11:46 I jakie są skutki społeczne takiej pracy lekarzy? Niepohamowana pazerność na zarabianie kosztem własnego zdrowia, bezpieczeństwa pacjenta, dostępności pracy dla innych lekarzy, dostępności lekarzy dla pacjentów,etc. Rozumiem teraz to fanatyczne parcie do prywatyzacji przychodni i szpitali! Ci co szukają pracy, ci co zarabiają pare tysięcy patrzą ze zdumieniem, że ich niektórym kolegom/koleżankom powodzi się świetnie(prawdopodobnie ich kosztem). Czy w Polsce ktoś rozumie hasło egalitaryzmu również w pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
kloss99 Re: Czy NFZ wie o tym jak Oni pracują? 20.09.11, 12:14 >Czy w Polsce ktoś rozumie hasło egalitaryzmu na szczęście nikt nie rozumie :) Odpowiedz Link Zgłoś
babsee Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:49 Nie wiem co mnie bardziej dobilo; fakt, ze woli leczyc panie panstwowo wychdzac z zalożenia ze motłoch sie nie odzywa, niż leczyc te prywatnie bo one cos wiedzą czy tez fakt tak niezwyklej pazernosci, ze zatracila umiejtenosc normalnej oceny sytuacji-zrujnowane zycie osobiste?pani lekarko, sama je pani spie...ła. Mozecie mi powiedziec, skad takie poczucie wyższosi u lekarzy?jeszcze rezydentka, a juz nie pasuje ze pacjent ma pytania, ze cos poczytal, ze moze zechciec polemizowac? dno.Moralne. Odpowiedz Link Zgłoś
jorge.martinez Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:52 A ja rozumiem lekarzy, którzy są wku...eni pacjentami, którzy poczytali pierdoły w internecie i potem bawią się w znachora. Nie ucz dziada charkać. Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:03 Dokładnie tak jest. "Bo ja przyszedłem po receptę na..." - a jak nie zadziała lub zaszkodzi, to lekarz winny. I od razu straszyć sądem. Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:04 Odwracacie kota ogonem - normą jest raczej chamstwo wobec pacjentów i zbywanie ich byle czym. Odpowiedz Link Zgłoś
wo_ja_ann Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:49 Skąd to wiesz? Jesteś lekarzem? Nie zdajesz sobie sprawy, jak pacjent potrafi się zachować w stosunku do medyka. Jeśli Ty jesteś normalny to chwała Ci za to, ale nie każdy człowiek zachowuje się kulturalnie. Oczywiście, że lekarze nie są bez winy, ale pacjenci swoje za uszami mają. Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:17 taaa, tylko ze mozna sobie życie uratować jeśli się odważy podważyć zdanie wszechwiedzącego lekarza, a czasem nawet trzech moze gdyby nie było wszechobecnego partactwa, to ludzie bardziej ufaliby w umiejętnosci niektorych lekarzy Odpowiedz Link Zgłoś
shannyn Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:40 Mnie nie dziwi, że ludzie sami sprawdzają swoje objawy, czytają Encyklopedie Medyczne, dowiadują się na własną rękę, gdzie się da. Lekarz,który tyle pracuje, musi być przemęczony, na pewno nie jest na tyle sprawny intelektualnie, ja wtedy, kiedy byłby wypoczęty. Nie sądzę też, aby był chętny do szczegółowego diagnozowania każdego. Tyle, że wtedy zarabiałby mniej. Moją kuzynka przez 6 lat była, lub nie była, leczona "na nogi", skarżyła się na ich bóle i dużą opuchliznę. Ale, że młoda i pracowała na nogach właśnie, to słyszała, że to rodzaj choroby zawodowej. Zmarła na raka jelita grubego. Złośliwego. Wykrytego niecałe pół roku przed śmiercią, kiedy nie było już czego leczyć. Nie uważam się za eksperta, nie znam na medycynie. Ale - znając swoje objawy i studiując je dokładnie ojciec mojego narzeczonego wykrył u siebie-również złośliwego-raka w bardzo wczesnym stadium. Tym samym ratując sobie życie. Odpowiedz Link Zgłoś
wo_ja_ann Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:47 W takim razie miał wielkie szczęście, bo nowotwory złośliwe w "bardzo wczesnym stadium" rzadko dają jakiekolwiek objawy, a jeśli już dają, to bardzo mało specyficzne. Odpowiedz Link Zgłoś
jogibuba Gorąco panią popieram 20.09.11, 11:54 Pani rezultaty świadczą o Pani, finansowe i w postaci rzesz pacjentek, które panią odwiedzają. Gorąco popieram. Najlepiej to wyjść na ulicę albo do Faktu nagadać, że "jak tu żyć?". Pracować trzeba, darmozjady. Jak się chce coś mieć i do czegoś dojść, trzeba się poświęcić. Dzięki takim osobom jak ta lekarka ten kraj się jeszcze kręci, bo mają oni na wydatki. A nie jak inni, że jak samochód się zepsuje, to sam naprawia, żeby mechanikowi nie dać zarobić. A jak jedzie do Jastarni to w drugi dzień robi zakupy w Biedronce i całe 2 tygodnie je pulpety z paździerza. A w domu tylko żeby Polsat Cyfrowy był i taniec z rozgwiazdami, a na deser beatyfikację i urządzić albo plantację krzyży. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Pożyjemy, zobaczymy 20.09.11, 12:03 Poczekajmy, niech jeszcze weźmie jeden etat, a jak z kogoś zrobi kalekę albo przeniesie go na tamten świat, inna będzie gadka. Nikt nie kwestionuje zarobków tej pani, ale to nie fryzjerka czy szwaczka, w przypadku błędu ta "specjalistka" może komuś zrujnować życie. Podobne skutki może wywołać nieprzerwana harówka kierowcy, stąd tachografy, które przydałyby się także lekarzom, bo gubią gdzieś zdrowy rozsądek. Przykładem jest moja sąsiadka, która, choć nie musi, zapieprza w kilku przychodniach jako internistka, a potem nie potrafi wypisać poprawnie recepty (dobrze, że nie jest chirurgiem), tragedia będzie, jak jej się dawki pomylą albo przepisze pacjentowi lek, który go zabije, bo pani doktor nie sprawdzi, czy delikwent jest na coś uczulony itp. itd. Odpowiedz Link Zgłoś
mlodyniedowziecia Re: Gorąco panią popieram 20.09.11, 15:19 jeszcze powinna wypić to rząd akcyzą poratuje Odpowiedz Link Zgłoś
eskrzynka Re: Gorąco panią popieram 20.09.11, 16:33 Zastanawiam się co by powiedziała/zrobiła ta lekarka gdyby wsiadając na lotnisku do samolotu dowiedziała się że pilot samolotu którym ma lecieć pracuje w 4 liniach lotniczych, 20 godzin na dobę z 2 wolnymi dniami w miesiącu... Odpowiedz Link Zgłoś
mhm6 Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:54 z tego co głosi poczta pantoflowa, to żeby w ogóle dostać się na specjalizację, zwłaszcza tak dochodową jak ginekologia, trzeba mieć niezłe plecy i/ lub wypchane koperty na podorędziu. Faktycznie, konieczność (jeśli takowa zachodzi) łatania etatów przepracowanymi lekarzami takimi "pracusiami" rozwiązałoby dopuszczenie wszystkich chętnych do specjalizacji i odsiew w międzyczasie. W prywatnych przychodniach wystarczy mieć uważne podejście do pacjentów, nie wszyscy są roszczeniowi :/ Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:01 mhm6 napisała: > z tego co głosi poczta pantoflowa, to żeby w ogóle dostać się na specjalizację, > zwłaszcza tak dochodową jak ginekologia, trzeba mieć niezłe plecy i/ lub wypch > ane koperty na podorędziu. Ginekologia jest w polaczkowie dochodowa z dwóch powodów: 1) fatalna jakość opieki ginekologicznej z NFZ, kolejki na 2 miesiące, zapisy do lekarzy tylko we wtorki 12-14 (tak było w przychodni, gdzie kiedyś moja żona miała się nieszczęście leczyć), kolejki do szpitali takie, że bez chodów u kogoś, u kogo się dodatkowo bywa prywatnie nie ma co marzyć o rozsądnym terminie zabiegu, etc. 2) słynna "klauzula sumienia", której wartość cały czas rośnie i obecnie sięga już zdaje się 2 tys. zł (w każdym razie tyle, że wycieczka do UK lub Holandii staje się opłacalna, tym bardziej, że w tej ostatniej są już gabinety z adnotacją "mówimy po polsku") W obliczu dwóch powyższych dostać się na "przypadkiem" specjalizację z ginekologii to jak załapać się na "przypadkiem" na aplikację notarialną - bez pleców szerokich jak Amazonka u ujścia nie ma co się łudzić. Odpowiedz Link Zgłoś
alicjaczar Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:54 Ludzie!!!!!! Ta kobieta - lekarz...ONA JEST BEZ SPECJALIZACJI!!!!! To ile zarobiłby lekarz z jedynką lub dwójką???? I ona bez specjalizacji robi kobietom ciężarnym USG, odbiera porody???? Ja nie chce chodzić do takiego NIEDOROBIONEGO ginekologa!!!! A ona pewnie nie ma wzięcia w prywatnej służbie zdrowia!!!! Tam biorą z co najmniej drugim st. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
jorge.martinez Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:58 Od odebrania porodu nie jest Ci potrzebny żaden lekarz. Halo! Odpowiedz Link Zgłoś
aagnes Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:59 Wez idz ochlon - a skad lekarz ma brac doswiadczenie i te specjalizacje? z nieba same spadaja, czy znienacka budzi sie pewnego dnia oswiecony? Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:07 Nie ma już drugiego stopnia specjalizacji. I jak widzę, lamet i krzyki wynikają z głębokiego zrozumienia tematu. Grochem o ścianę... Odpowiedz Link Zgłoś
ofiara_przemian Specjalizacje-sracje 20.09.11, 13:53 Można zrobić multum kursów, specjalizacji i innych papierków, ale jak się nie ma podejścia i woli zrozumienia drugiego człowieka, to wszystko to o kant stołu potłuc. Trzeba słuchać pacjentów i nie popadać w rutynę, a jeśli takowa dopada młodych lekarzy, to kiepska wróżba dla pacjentów. Polskie środowisko lekarskie powinno zrozumieć jedno - lekarz to nie jest nieomylny cyborg, pacjenci już to rozumieją, od bardzo dawna, ale są bezsilni. Odpowiedz Link Zgłoś
vonbingen oto jak polski pacjent wyobraża sobie lekarza 20.09.11, 15:00 otóż, Szanowna Pani - Pani Doktor nie jest niedorobionym ginekologiem, tylko kształcącym się ginekologiem. I w ramach odbywanej specjalizacji ma prawo i robić USG, i odbierać porody. Po prostu - musi być w pobliżu (bliższym lub dalszym, zależy od sytuacji) specjalista. Powtarzam wszędzie - powtórzę i teraz: Najjaśniejsza RP jest krajem o jednym z najniższych w UE odsetków lekarzy w przeliczeniu na 100 tysięcy pacjentów. Przed wejściem Bułgarii i Rumunii mieliśmy najniższy odsetek w UE, nie wiem jak po przystąpieniu tych krajów. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Re: oto jak polski pacjent wyobraża sobie lekarza 20.09.11, 15:05 To niech przyjmują więcej osób na studia, skoro, podobno, tak brakuje lekarzy. A młodzież pcha się na medycynę równie chętnie jak na pedagogikę, turystykę oraz marketing i zarządzanie. Jeśli już komuś dziękować i kogoś trzymać rękami i nogami, to inżynierów, których, jak na lekarstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
vonbingen Re: oto jak polski pacjent wyobraża sobie lekarza 20.09.11, 15:17 Limity przyjęć na studia dzienne określają możliwości finansowe ministerstwa, które płaci uczelniom za kształcenie studentów (od każdego genialnego łebka). Nawet tzw. płatne studia medyczne, które starają się spełnić Twoją potrzebę kształcenia szerokich rzesz w medycynie, też są realizowane w schemacie studiów dziennych razem ze studentami "państwowymi" i raczej uzupełniają te zmniejszane limity do wielkości roczników od kilkunastu lat podobnej (realia poznańskie). A co ciekawe - liczba chętnych na jedno miejsce jest stała: nieco ponad 4 na 1. Na stomatologię jest zawsze większy tłum, ale stomatolodzy jakoś średnio się przejmują lekarskim etosem. Zapewniam Cię, że nadciągające roczniki młodzieży nie są zainteresowane wieloletnią niesamodzielnością zawodową, wyszarpywaniem u szefów każdej godziny na obowiązkowe kształcenie, prokuratorem nad głową i ujmującymi wpisami wszechwiedzących Rodaków na forach. I proszę zwrócić uwagę na jedno: atmosfera, jaką polscy pacjenci kreują wokół polskich lekarzy BĘDZIE SPRZYJAŁA DZIEDZICZENIU ZAWODU. Bo tylko dziecko lekarza będzie miało szanse dostrzec jakieś pozytywy w pracy rodziców (przede wszystkim finansowe, czyli napędzamy kolejne pokolenia rzemieślników zainteresowanych wyłącznie kasą). Normals z zewnątrz nie będzie narażał się na obelgi i kompletne niezrozumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
deluc By sciągnąć lekarza z Ukrainy potrzeba minimu roku 20.09.11, 17:27 i (+pieniądze na załatwienie formalności) - tak oto środowisko lekarskie w Polsce nie dopuszcza konkurencji. Nie chodzi o to by wyleczyć - chodzi o to by zarobić na leczeniu. Śmierć frajerom - oto jest motto tego zawodu. Odpowiedz Link Zgłoś
osiolek_pepe Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:57 Po prostu super. Kobita nie pracuje w prywatnej przychodni bo tam są uświadomione pacjentki a przez to wg. niej roszczeniowe. I nie dają sobie wcisnąć byle kitu. I ona twierdzi że jest profesjonalistką ? Faktycznie strach się bać tej naszej publicznej służby zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
jorge.martinez Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:02 Przychodzi paniusia w ciąży. Ciąża, to jak wiadomo najbardziej obłożony różnymi urban legends stan. Nasłuchała się od ciotek i babek, naczytała się na forach internetowych. A potem przychodzi do lekarza z łbem napakowanym głupotami i zamiast dać sobie pomóc, wymyśla, doszukuje się i stwarza problemy o każde pierdnięcie. Przychodzi facet z raną do chirurga, to z nim nie dyskutuje. Albo się podporządkuje, albo straci łapę. A na ginekologii to się każdy zna. Odpowiedz Link Zgłoś
anita58 Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:32 jorge.martinez napisał: > Przychodzi paniusia w ciąży. Ciąża, to jak wiadomo najbardziej obłożony różnymi > urban legends stan. Nasłuchała się od ciotek i babek, naczytała się na forach > internetowych. A potem przychodzi do lekarza z łbem napakowanym głupotami i zam > iast dać sobie pomóc, wymyśla, doszukuje się i stwarza problemy o każde pierdni > ęcie. ile razy byles w ciazy? > Przychodzi facet z raną do chirurga, to z nim nie dyskutuje. Albo się podporząd > kuje, albo straci łapę. A na ginekologii to się każdy zna. szczegolnie ty, ktory nigdy w ciazy nie byles. Odpowiedz Link Zgłoś
antyparanoja Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:37 jorge.martinez napisał: > Przychodzi facet z raną do chirurga, to z nim nie dyskutuje. Albo się podporząd > kuje, albo straci łapę. A na ginekologii to się każdy zna. Podporządkuje się, podporządkuje i łapę też może stracić albo w najlepszym przypadku wyjść z dożywotnio okaleczoną. Przecież tu nie chodzi o karność pacjenta względem lekarza ile o wiedzę, wyobraźnię, doświadczenie i empatię lekarza.! Odpowiedz Link Zgłoś
ofiara_przemian Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 13:57 Bzdury gadasz, problem polega na tym, że lekarze nie dopuszczają do siebie tego, że pacjenci mogą z nimi dyskutować. Ginekologia to delikatna dziedzina, ale, co ciekawe, kobiety w niej pracujące są gorsze od mężczyzn, brak im empatii, są złośliwe i niedelikatne. Prędzej kobieta wyżali się ginekologowi facetowi i uzyska zrozumienie oraz dobre słowo niż babie, która potrafi powiedzieć, tak, jak mnie "antykoncepcja, zachciało się zabawy?" Wolę 10 ginekologów facetów stojących nade mną nagusieńką, jak mnie natura stworzyła, niż 1 "ginekolożkę", która sączy jad. Odpowiedz Link Zgłoś
gajane4 Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 11:59 To absolutnie idiotyczny przykład, a delikwentka chora psychicznie! Gdyby zarabiała 6 tys. to stać by ją było i na przyzwoite życie i na pokrycie kosztów doskonalenia. Jeśli zarabia ok. 15 tys., i nie spłaca jakiegoś dużego kredytu, to albo wyrzuca pieniądze na byle co albo gra burżuja. Odpowiedz Link Zgłoś
jorge.martinez Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:03 Ciekawe kiedy, 2 razy w miesiącu w niedzielę w kościele ma grać tego burżuja? Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziestka78 Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:12 Przyjmowała mnie kiedyś taka zmęczona życiem "pani doktor". Przyszłam z gorączką prawie 40 stopni, półprzytomna, glut z nosa, ledwo mówię. Pani zza biurka pyta, czy brzuch mnie boli. Ja mówię "owszem, ale mam okres". Krótka rozmowa (nawet mnie nie zbadała), wychodzę z naręczem recept, prosto do apteki. Kupiłam wszystko co mi przepisała, bo marzyłam już tylko o tym żeby się położyć. Następnego dnia sięgam po leki, patrzę - 4 różne opakowania leków na ZATRUCIE POKARMOWE dostałam... (bo przecież brzuch mnie bolał). Odpowiedz Link Zgłoś
zapomorski Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:00 mieszkałem w akademiku PAMu ze studiującymi, przyszłymi lekarzami, a potem przebywałem na Kubie, wśród lekarzy z Ameryki Łacińskiej. porównanie jest takie : w Polsce - CHCIWOŚĆ, wszechobecna chciwość, wieczne porównywanie, ile zarabia mój szwagier, a ile mój ojciec, co ma moja matka, jaki samochód itd ( jak dla mnie 70-80 % tych ludzi wykonują zawody "rodzinnie") nie wiem czy w jakimkolwiek polskim środowisku zawodowym jest takie parcie na kasę, nawet w środowisku prawniczym, w którym się obracałem jest większe poczucie służby państwowej. w środowisku lekarskim tylko pieniądze - wieczne narzekanie na państwo, że za mało, i zwierzęca wręcz rywalizacja, nie tylko w umiejętnościach, ale w posiadaniu. chciwość i łapczywość wśród lekarzy jest cechą pozytywną, liczy się bardziej niż wiedza. lekarze sami się nakręcają, że są niedowartościowani i niedofinansowani, w ich mniemaniu, każdy z nich powinien być w zamożnej, wyższej klasie średniej. bo tak jest w USA czy w UK, oni są kompletnie oderwani od rzeczywistości, nie potrafią sobie wyobrazić, że polski państwo i polski pacjent są biedniejsze niż zachodni. i teraz Kuba, i praktykujący tam lekarze, głównie z Argentyny i Chile - zupełnie inna bajka, oni naprawdę chcą ratować ludziom życie, dokształcać się, zawód lekarza w ich wykonaniu - człowieka, który pomaga ludziom - w Polsce praktycznie nie istnieje ( poziom wiedzy polskich lekarzy też jest dobry, oni dużo kują, bo to oznacza dużo kasy, problemem jest podejście do pacjentów). lekarze to wg mnie jedna z najbardziej zdemoralizowanych grup zawodowych, sam nie wiem czy, np. "odrodzinnienie" tego zawodu pomogłoby czy nie ? Odpowiedz Link Zgłoś
osiolek_pepe Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:34 Kubańska medycyna to inny świat. Tam przysięga Hipokratesa jeszcze coś znaczy. Nie mają sprzętu i lekarstw a pomimo to trzymają światowy poziom. Odpowiedz Link Zgłoś
jottsp Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:57 lekarze komunisci robia cuda ?? osiolek_pepe napisał: > Kubańska medycyna to inny świat. Tam przysięga Hipokratesa jeszcze coś znaczy. > Nie mają sprzętu i lekarstw a pomimo to trzymają światowy poziom. Odpowiedz Link Zgłoś
nemecpiotr Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 13:06 CM UJ to najbardziej skorumpowanea sitwa w POLSCE chyba. Wystarczy sie przyjrzeć KOGO rodzinka tam studiuje i co robi. KOSZMAR. CBA powinno dawno zajac sie tego typu UKLADZIKAMI i otworzyc drzwi do zawodu powinno sie dla szerokiego grona studentów. Odpowiedz Link Zgłoś
rraaddeekk Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:01 Zamiast na medycynę trzeba było się wybrać na ekonomię. Kasa podobna na szczeblu managerskim w korporacji, ale wszystkie weekendy wolne. Oczywiście od poniedziałku do piątku pracuje się też po kilkanaście godzin. Odpowiedz Link Zgłoś
ryszard-2 Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:03 Problem jest chyba większy niż zrujnowane na własne życzenie ,życie p. lekarki.Przepracowanymi( na własne życzenie ) ponad miarę lekarzami powinna zająć się Izba Lekarska ,a w ostateczności prokuratura.Zarzut -narażanie zdrowia i życia pacjentów nieświadomie korzystających z usług takich przepracowanych lekarzy.Na Zachodzie przy takim rytmie pracy szybko by z niej wylecieli. Odpowiedz Link Zgłoś
jorge.martinez Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:09 Na zachodzie zarobiliby tyle co ona, tyle że pracują 40 godzin tygodniowo. Odpowiedz Link Zgłoś
trymerek Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:45 Mądralo -to niech wyjedzie na ten zachód ,czemu tego nie robi .Nie wyjedzie bo tu nie odpowiada za pacjenta a tam tak i to jeszcze finansowo. Odpowiedz Link Zgłoś
rraaddeekk Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 17:59 trymerek napisał: > Mądralo -to niech wyjedzie na ten zachód ,czemu tego nie robi .Nie wyjedzie bo > tu nie odpowiada za pacjenta a tam tak i to jeszcze finansowo. O to chodzi. Przecież w wywiadzie wyraźnie się przyznała, że unika przychodni prywatnych (chociaż mogłaby tam zarobić więcej), bo pacjenci są tam wymagający (czytaj między wierszami: świadomi swoich praw). Czyli idzie na ilość i ma daleko gdzieś jakość. Odpowiedz Link Zgłoś
vonbingen Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 18:25 Nie. Lekarka napisała, że unika przychodni prowadzonych przez sieciówki, dlatego że pacjenci są tam roszczeniowi. Roszczeniowy, to nie to samo co wymagający. Pacjent roszczeniowy będzie domagał się wszystkiego, o czym usłyszy od znajomych lub przeczyta w internecie i nie da sobie wyperswadować, że mu to do niczego niepotrzebne, będzie węszył podstęp, oskarżał od konowałów i rzucał groźby karalne. Często będzie to wynikiem strachu i bezradności, ale niemniej - uciążliwe. Pacjent wymagający będzie prosił o informacje, także o wiarygodne źródła informacji, będzie chciał wiedzieć, co mu jest i dlaczego, jakie ma perspektywy, będzie pytał o to, na co coś do staje i czego się ma po tym spodziewać, poprosi o zapisanie mu dawkowania, albo sobie sam zapisze, przyjdzie ze starannie wykaligrafowaną listą leków, odświeży się przed wizytą, albo będzie od progu wołał,że przeprasza, ale prosto z pracy jedzie (z moich doświadczeń - tak zawsze wołają ci i tak wyszorowani). Przeprosi, że tak dopytuje, "rozumiem, że Pani Doktor ma mało czasu, ale Pani Doktor rozumie...". Tak, Pani Doktor rozumie. Praca z pierwszym rodzajem pacjentów jest utrapieniem, z drugim rodzajem pacjentów - przywilejem. Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 14:13 > Na zachodzie zarobiliby tyle co ona, tyle że pracują 40 godzin tygodniowo. Nie bardzo kumam ten argument. Sprzątaczka w Polsce też zarobi mniej niż "na zachodzie". Zarobki należy mierzyć lokalnymi uwarunkowaniami a nie tym, że lekarz na kontrakcie w Dubaju zarobi 0,5 mln $ na czysto. BTW, spora część nie wyjedzie na ów "zachód", bo tam wymagają solidności, kompetencji oraz (uwaga, uwaga) poszanowania praw pacjenta w każdym zakresie. Odpowiedz Link Zgłoś
jorge.martinez Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 14:20 Lokalne uwarunkowanie jest takie, że lekarz to panisko. Biedny lekarz, żyjący na poziomie takim jak inni, to nieudacznik. Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 13:17 To idź do prokuratury, zgłoś przestępstwo. Lekarz sam na siebie nie pójdzie naskarżyć. A duża część środowiska będzie Ci wdzięczna. ryszard-2 napisał: > Problem jest chyba większy niż zrujnowane na własne życzenie ,życie p. lekarki. > Przepracowanymi( na własne życzenie ) ponad miarę lekarzami powinna zająć się I > zba Lekarska ,a w ostateczności prokuratura.Zarzut -narażanie zdrowia i życia p > acjentów nieświadomie korzystających z usług takich przepracowanych lekarzy.Na > Zachodzie przy takim rytmie pracy szybko by z niej wylecieli. Odpowiedz Link Zgłoś
blackbiber Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:06 Głupia baba. zarabia na samych dyżurach prawie 500 pln dziennie a mogła by prawie 1000 gdyby poszłą do prywatnej przychodni a narzeka że musi jeździć na pogotowiu do czasu aż zrobi specjalizację. To jest hciwość albo głupota. Odpowiedz Link Zgłoś
jottsp Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 13:05 nie pracuje w prwatnej przych. bo nie ma wejscia - tam pracuja lepiej ustawieni ale sie do tego nie przyznaje w wywiadzie, a ty na tej marginalnej kwestii budujesz oskarzenie bo lubisz oskarzac. Wychodzi ze sluzba zdrowia u nas jest OK tylko lekarze winni . Problem jest taki czy 15 000 zl to jakos duzo - w porownaniu z kosztami utrzymania, np samochod kosztuje ok. 50 000 zl , wynajecie mieszkania + oplaty - ???? - no ile 2000, 3000 , ....? Zdrowy uklad jest taki gdy mieszkanie i wszelkie oplaty nie zabieraja wiecej niz 30% z miesiecznego dochodu - wiec sam policz. blackbiber napisała: > Głupia baba. zarabia na samych dyżurach prawie 500 pln dziennie a mogła by praw > ie 1000 gdyby poszłą do prywatnej przychodni a narzeka że musi jeździć na pogot > owiu do czasu aż zrobi specjalizację. To jest hciwość albo głupota. Odpowiedz Link Zgłoś
joetf Re: Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 17:31 Pozwolę sobie skomentować twój post: Ja. Pierdolę. Jak ci nie-lekarze w ogóle myślą o utrzymaniu się za 3.5k średniej krajowej. 'Zdrowego układu' nie ma jakieś 99,999% społeczeństwa w Polsce, i z 90% na zachodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
0rn strach leczyć się u takiej 20.09.11, 12:07 cyt: "- Bo tam są dużo bardziej wymagające pacjentki. Roszczeniowe. Poczytają informacje w internecie i wiedzą lepiej, co im jest. Nawet wiedzą, jak trzeba je leczyć. Wolę zarobić mniej, ale przyjmować kobiety w publicznych przychodniach." Więcej... wyborcza.pl/1,76842,10317858,Bedac_mloda_lekarka__nie_wychodze_z_pracy.html?as=2&startsz=x#ixzz1YUBCAb3e "A w pogotowiu jeżdżę dla przyjemności. Chcę robić coś innego poza oglądaniem krocza" Więcej... wyborcza.pl/1,76842,10317858,Bedac_mloda_lekarka__nie_wychodze_z_pracy.html?as=2&startsz=x#ixzz1YUAy0LwH bez komentarza... Odpowiedz Link Zgłoś
ofiara_przemian Oj, strach! 20.09.11, 13:08 Zapytałam kiedyś mojego ginekologa, czy pracuje jeszcze na innych etatach, bez cienia żenady wymienił mi szpital, prywatny gabinet, a przyjmował mnie w prywatnej przychodni "Medicover", która szczyciła się tym, że się biznesmeni i celebryci w niej leczą. Zapytałam, kiedy w ogóle odpoczywa, odrzekł, że jak chce się żyć na poziomie, to się o takich rzeczach nie myśli. Facet nigdy nie miał czasu, widać było, że łatwo wywołać u niego zniecierpliwienie, choć się bardzo chamował, ale wizyty przeprowadzał ekspresowo. W jego słownictwie przeważało słowo "szybko". "Proszę szybko wskoczyć na samolocik", "Wypiszę szybko receptę", "Włożę tylko szybko wziernik, szybko się uwiniemy z tą ciążą" etc. Miał kasy jak lodu, zdążył mi się pochwalić, że ma piękny dom, a na Ursynowie szuka ziemi, na której mógłby postawić kolejny, najlepiej to na Kabatach, blisko lasu. Fajny, do pogadania, może i do poimprezowania, ale jak przyszło co do czego, to nie zlecił ważnych badań, nie rozpoznał groźnego schorzenia, ponoć nie pierwszy raz. Chodziłyśmy do tego pana całą grupą bab - pracownic jednej z firm. I każda z nas odniosła wrażenie, że temu panu pacjentki się nudzą, że zbywa ich wątpliwości, obawy, każda z nas ma teraz innego lekarza. Ja wróciłam do przychodni państwowej, nie chcę płacić, a potem przepraszać, że żyję albo, jak w przypadku lekarki z Międzylesia, pani nie chciało się na mnie poczekać 15 minut, kiedy stałam w korku. Widać, ta specjalizacja przynosi kokosy, skoro lekarze przebierają w pacjentach i nawet im się nie chce chcieć. Chodzę teraz do humorzastej lekarki, która miewa lepsze i gorsze okresy w kontaktach z pacjentami, ale przynajmniej nie przepłacam. Odpowiedz Link Zgłoś
emka222 kolejny roszczeniowy bomiś 20.09.11, 14:25 ofiara_przemian napisała: > albo, jak w przypadku lekarki z > Międzylesia, pani nie chciało się na mnie poczekać 15 minut, kiedy stałam w ko > rku. No proszę Cię!!!!!!!!!! Ty naprawdę zwariowałaś w tej swojej głupocie.. Jeszcze tego by brakowało żeby lekarz czekał na pacjenta, który się spóżnił!!!!!! Hehe, no naprawde trzeba miec tupet żeby jeszcze strzelać fochy. Po to jest rejestracja na godziny, nie przyszłaś, spóżniłaś się - twój problem. Trza było wyjechać wcześniej. I trochę szacunku dla lekarza, który rezerwował dla Ciebie swój czas, mógł w tym czasie pomóc komuś innemu. Odpowiedz Link Zgłoś
troll_bagienny Klient nasz pan 20.09.11, 15:10 Jak lekarz bierze 200 PLN za wizytę, to jego psim obowiązkiem jest poczekać na pacjenta. Ludzie pracują w firmach na tzw. stałych pensjach i jak trzeba wyrabiać nadgodziny to nie strzelają fochów, tylko pracują i nie dostają dodatkowej kasy. Ty chyba się z głupim na łeb zamieniłaś. Szacunek to lekarz ma mieć do pacjenta, który mu generuje dochód, konkurencja nie śpi. Weterynarz otworzył dla mojego chorego psa lecznicę o północy, a zarobił 50 złotych i korona mu nie spadła. Liczy się podejście. A ty chyba jeszcze tyłkiem w głębokiej komunie siedzisz, skoro ci się wydaje, że klient ma za własne pieniądze przepraszać, że żyje, bo się lekarzowi nie chce dupska ruszyć. Na szczęście wolny rynek i w dziedzinie medycyny działa prężnie i usuwa chwasty. Odpowiedz Link Zgłoś
emka222 Re: Klient nasz pan 20.09.11, 22:09 troll_bagienny napisał: > Jak lekarz bierze 200 PLN za wizytę, to jego psim obowiązkiem jest poczekać na > pacjenta. Ludzie pracują w firmach na tzw. stałych pensjach i jak trzeba wyrabi > ać nadgodziny to nie strzelają fochów, tylko pracują i nie dostają dodatkowej k > asy. Ty chyba się z głupim na łeb zamieniłaś. Szacunek to lekarz ma mieć do pac > jenta, który mu generuje dochód, konkurencja nie śpi. Weterynarz otworzył dla m > ojego chorego psa lecznicę o północy, a zarobił 50 złotych i korona mu nie spad > ła. Liczy się podejście. A ty chyba jeszcze tyłkiem w głębokiej komunie siedzis > z, skoro ci się wydaje, że klient ma za własne pieniądze przepraszać, że żyje, > bo się lekarzowi nie chce dupska ruszyć. Na szczęście wolny rynek i w dziedzini > e medycyny działa prężnie i usuwa chwasty. Ilekolwiek lekarz by nie brał za wizytę, to skoro SAM Z WŁASNEJ woli umówiłeś się na określoną godzinę na wizytę, TO TWOIM PSIM obowiązkiem jest przyjść na tę godzinę albo odwołać tą wizytę. To tylko prosta zasada kulturalnego współżycia między ludżmi. Fryzjerka, kosmetyczka i inne tej maści nie poczekają na mnie jak się spóżnię, bo mają następne klienki. Nie widzę powodu dla którego lekarz miałby czekać skoro nie przychodzisz na godzinę, na którą SAM się umówiłeś. Szacunek Ci okazał że był o godzinie umówionej. Ty się nie okazałeś szacunkiem ( można przecież zadzwonić ze nie dojadę itp. ) Brakiem szacunku wobec samego siebie byłoby, ze strony lekarza, siedzenie i czekanie na takiego bezczelnego, niekulturalnego typa któremu nawet ciężko zadzwonić. I to popieram w całej rozciągłości. Chcesz iśc do konkurencji?? Idż. Konkurencja też potrafi się szanować. I jeśli myślisz że za twoje zakichane 200zł każdy pozwoli Ci wejść sobie na głowę to się głęboko mylisz. Naprawdę nie jesteś pępkiem świata. I na miejscu tego lekarza nigdy więcej bym Cię nie przyjęła. Odpowiedz Link Zgłoś
bamberinhos Re: kolejny roszczeniowy bomiś 20.09.11, 15:19 Nawet nie chce mi się wymieniać ile to razy musiałem czekać na lekarza pomimo tego, że byłem umówiony na konkretną godzinę... Jeśli wymagamy punktualności to niech to działa w 2 strony. Na medycynie świat się nie kończy - może w poczekalni czeka pan sędzia, który ma potem prowadzić ważną rozprawę, a nawet najzwyklejszy Kowalski może mieć coś ważnego do załatwienia i nie piszcie tutaj pięknych bajek jak to zdrowie jest najważniejsze bo jeśli lekarz by je szanował to w pierwszym rzędzie dbałby o swoje (kogoś kto pracuje na tylu etatach trudno nazwać osobą dbającą o zdrowie). Moim zdaniem jeśli ktoś nie umie zadbać o siebie to i o pacjenta nie zadba... Odpowiedz Link Zgłoś
nuella_123 Będąc młodą lekarką, nie wychodzę z pracy 20.09.11, 12:08 Myślę, że jest to niezgodne z prawem pracy, Ci lekarze tylko udają, że pracują, nie można tyle godzin być sprawnym intelektualnie, jeden błąd kosztuje czyjeś życie, jedna pomyłka i może dojść do czyjejś tragedii. Pazerność, bezmyślność, brak poszanowania prawa w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
amirez Będąc młodą... i co z tego? 20.09.11, 12:09 Czy ktoś tej pani każe tyle pracować? Czy ktoś panią kontroluje czy pracuje solidnie i profi? Nie! Czyli może iść uczyć do szkoły i zapie...ć 8 godzin dziennie za 2k na rękę miesięcznie. ======================================================== Polska to dziki kraj, a takimi pseudo "lekarzami" powinien zająć się NFZ! Odpowiedz Link Zgłoś