Czyszczę fugi szczoteczką

28.09.11, 15:09
Znowu biadolenie jacy to oni wykształceni a pracy nie ma. Kiedy do tych kretynów w końcu dotrze że pójście na studia "bo się fajnie nazywały no i koleżanka idzie" to nie jest gwarancja pracy! Politologia, socjologia, psychologia, zarządzanie i marketing. Same perełki. Przecież pracodawcy powinni się o nich zabijać! Wszak w każdej firmie potrzeba armii psychologów i socjologów. Dalej nie rozumiem co ludzi widzą w tak beznadziejnych kierunkach? To powinny być kierunki dla wąskiego grona pasjonatów a nie dla matołów chcących przedłużyć sobie dzieciństwo.
    • afromlas Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 15:16
      ciekawe ze w tych wszystkich historiach nigdy nie pojawia sie np. "Michal, absolwent politechniki kierunek automatyka i robotyka", albo "Daria, absolwentka telekomunikacji" albo jakiejs innej statystyki czy fizyki. Ciągle te "zarządzania, marketingi, psychologie, pedagogiki" i temu podobne...
      Zastanawiające, czyż nie?
      • jednorazowy3 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 17:15
        Zawsze pojawia się też motyw świetnej znajomości angielskiego + świetnej znajomości innego języka ... Tylko komu te języki są potrzebne? Na zachodzie ta świetna znajomość angielskiego najwyżej pozwala zrównać się pod tym względem z mieszkańcami danego kraju więc jeśli to jedyna umiejętność nabyta w Polsce to trochę za mało.

        Ja poza ojczystym rozumiem pisany angielski i to wystarcza na dobrą pracę w branży nowych technologii.
        • alcabin Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 18:45
          Wbrew pozorom są i tacy, którzy mają wykształcenie jak wyżej wymienione i pracują w innym zawodzie albo w ogóle nie pracują.
          A co do znajomości języka, to ja osobiście widzę, że to warunek podstawowy do startowania na interesujące mnie stanowiska. Zazwyczaj angielski + niemiecki. I rozumiem tę potrzebę bo z klientami zagranicznymi czy nawet przełożonymi często trzeba się komunikować w tym języku.
          Zazwyczaj poza odpowiednim wykształceniem jest wymagane minimum dwa lata doświadczenia oraz przynajmniej dobry angielski (w mowie i piśmie). Bez języka nie ma sensu szukać pracy w moim zawodzie (technicznym). Przeglądałem ogłoszenia ostatnio i nie znalazłem żadnego bez tych wymagań. W większości wymagany jest bardzo dobry angielski lub niemiecki a drugi język jest dodatkowym atutem i 3 lata lub więcej doświadczenia.

          PS. kończyłem jedną z najlepszych uczelni technicznych w kraju.
          • rydzyk_fizyk It's Breivik time ;) 28.09.11, 21:42
            A tak na serio zalecam ponowne głosowanie na Platformę albo przyjęcie innego placebo.
            • mam.swoj.mozg Pfff, biadolenie nieudacznikow 28.09.11, 23:42
              Nawet nie chce mi sie komentowac tego artykulu. Wszyscy Ci biedni i poszkodowani przez los absolwenci mogli myslec zawczasu jaki kierunek wybieraja. Kiedy jeszcze studiowalem smialismy sie z takich, ze wybieraja marketing i zarzadzanie albo ekonomie po to zeby pracowac na kasie w biedronce! Z tym, ze z mojego kierunku (fizyka) ludzie szli na umowe o prace juz na trzecim roku i ciagneli tak do piatego, bo na rynku bylo niesamowite zapotrzebowanie. Obecnie wszyscy moi koledzy ze studiow maja prace i nie narzekaja, wiec niech te lajzy z ekonomii skoncza kierunki, ktore zagwarantuja im prace, takie, ktore ustawia ich i dadza wiedze, ktorej szukaja pracodawcy, albo niech przestana biadolic i pojda na kurs spawacza, kierowcy wozka widlowego, brukarza, bo oni tez sa obecnie w cenie.

              A Tobie rydzyk_fizyk radze przestac mieszac w to polityke. Jak ktos ma nasrane w glowie, to zadna partia mu nie pomoze znalezc pracy. Najbardziej mnie wku...a jak ludzie nie chca isc do roboty bo "ubliza ich wyksztalceniu". Az mi sie scyzoryk otwiera gdy takie cos slysze. Jak dla mnie osoby tego pokroju (nie wezme tej roboty bo nie po to sie uczylem 5 lat) moga zdechnac z glodu jak im nie pasuje.
              • anonekanonek Re: Pfff, biadolenie nieudacznikow 29.09.11, 00:14
                Ja też ukończyłem fizykę i zastanawia mnie ta twoja arogancja. Może masz jakieś kompleksy na punkcie ekonomistów czy socjologów? A może twoja frustracja ma zupełnie inne podłoże... nie mnie dociekać choć powinieneś się zastanowić czemu tak źle wszystkim życzysz. Wykształcenie to nie tylko wiedza lecz także kultura osobista! Jak byś nie mógł realizować swoich ambicji zawodowych też byś narzekał bo to normalne, nienormalne jest obrażanie ludzi ...

                • fumi-komi Re: Pfff, biadolenie nieudacznikow 29.09.11, 00:32
                  Kończyłem ekonomię. Nie znam nikogo ze studiów, kto by nie pracował.

                  ---
                  Ad: Niemieckie linie lotnicze Lufthansa, francuski narodowy przewoźnik Air France, telefon na kartę - operatorzy tradycyjni i wirtualni, gazetki reklamowe marketów.
                  • dzikowy Tak to jest ze specjalizacjami. Są specjalistyczne 29.09.11, 02:40
                    Szkoda czasu na studia. Politologia? Psychologia? Zamiast pierdzieć w stołki na wykładach od razu radzę ruszać do bibliotek i do pracy - tam jest wiedza teoretyczna i praktyczna, nie u sfrustrowanych asystentów korzystających z notatek sprzed 30 lat.
                    Znam ludzi, którzy pokończyli studia tylko w oparciu o kserowane notatki i bryki. To czego się teraz spodziewają? Nie nauczyli się uczyć, nie nauczyli się korzystania ze źródeł, w końcu nie mają podstaw ułatwiających przekwalifikowanie.
                    W końcu nie nauczyli się krytycznie myśleć i odrzucać źródła, potwierdzać ich wiarygodność. Też bym automatów nie zatrudniał. Wole zatrudnić filozofów niż politologów czy marketingowców - szybciej się nauczą obowiązków i ew. przekwalifikują, jeśli zajdzie taka potrzeba.
                    • nemecpiotr Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 03:48
                      nie prawda, skonczylme informatyke, pracowalem 10 lat w Japonii w najwiekszych bankach
                      potem 4 lata w USA. zajmuje sie bezpieczenstwem w sieciach wysokiego zagrozenia (IP networks głownie) pracowalem tez dla wojska w USA.

                      probowalem znalec prace w mojej dziedzinie w bankach, kiedy pytano o moje byle zarobki, odpowiadalem uczciwie(rocznie okolo 300tys dolarów od 10 lat,), ile CHCE zarabiac: NIE WAZNE, mam juz wszystko co chce miec , teraz chce tylko sobie popracowac w POLSCE.
                      pracowalbym nawet za 5tys brutto by byc w Polsce. Nie mam ochty na wlasna firme, zreszta w mojeje dziedzinie to moge wyciagnac spokojnie 3xwiecej robiac kontrakty, ale mnie nie potrzeba wiecej rzeczy, chce nacieszyc sie POLSKA, jesienią, zyciem. na bezrobocie sie nie rejestrowalem bo to az glupio, mam BMW X6 i Audi Q5. Skutek taki, nie mialem nawet ubezpieczenia w Polsce zdrowotnego, za wszystko placilem gotówka.

                      Zachowanie ludzi w Polsce okreslilbym jako SKRAJNY NEPOTYZM - dokladnie jak w ROSJI z tym, ze w Rosji zatrudnia lepszego od tego co prowadzi interview o wiele LATWIEJ niz w POLSCE. I nie mowie o malych firemkach! mowie o firmach DUZYCH zachodnich w ktorych
                      wszyscy to POLACY oddelegowani z zachodniej centrali do pracy. NEPOTYZM, ZAWISC,
                      brak poczucia WSPOLNOTY NARODOWEJ, arogancja, zarozumialstwo.


                      Przyjechalem do POLSKI, tesknie za Polska, za przyrodą, drzewami, krzywymi drzewami, wierzbami ludzmi. Wszystko to kocham, z wyjatkiem RZADU jaki macie i POLITYKOW. Oni sprawiaja ze PANSTWO POLSKIE NADAJE SIE DO KASACJI.

                      Wracam do Japonii, wynegocjowalem troche wiecej niz zwykle mam, i chcialbym zostac w Polsce, ale w TYM KRAJU NIE DA SIE ZYC i normalnie funksjonowac. Kraj pelen nepotyzmu, glupoty, i piekelka...nie powiem ze to polskie piekielko...bo nie jest...slowianskie.

                      w Tym kraju jak jestes ZBYT DOBRZE WYJSZTALCONY to pracy tez nie znajdziesz...nie tylko dlatego, ze nie ma tutaj zadnego dobrego przemyslu budujacego wartosci dodane intelektualne (software, finance, military)..ale takze dlatego ze macie tutaj takich Sikorskich
                      Kaczynskich, Tuskow, Napieralskich...

                      Chcialbym wrocic, ale na pewno nie zaloze w Polsce KONTA BANKOWEGO. to bylby najwiekszy moj blad zyciowy. zaraz by sie doszukiwali gdzie by i jakby dac mi DOMIAR. Czy do Polski kiedys wrocę? tak, na święta na 2 tygodnie, bede przylatywal na kilka dni raz na miesiac, bo kocham Polske, kocham polski chleb, polskie jedzenie, usmiech mojej polskiej narzeczonej...ale nie wierze aby bez nepotyzmu mozna bylo tutaj zyc. Duzo by nalezalo zmienic by mozna bylo w Polsce zyc, jedno jest pewne, tyle ile ludzi stad ucieka bedzie mialo
                      skutki dla Polski w przyszlosci i jesli tym wygrzewajacym stolki sie wydaje, ze nie bedzie to mialo znaczenia dla ich dzieci to sie myla. bedzie a o spolecznych aspektach tego zjawiska
                      dowiecie sie dopiero za 10, 20 lat.

                      to co sie dzieje teraz jest o WIELE gorsze od tego co dzialo sie przed 1981 rokiem.
                      Daliscie sie otumanic solidarnosciowym bzdurom i zostaliscie uzyci do popychania
                      call centers, dawania ulg podatkowych firmom typu DELL i GOOGLE, ogolnie
                      polscy politycy to ku... choc narod polski jest wspanialy. macie PO PiS SLD PSL....
                      kapitalizmu ten kraj jeszcze nie widzial NIGDY, BA, kapitalizm ktory zbudowal USA ginie nawet w samym USA a WY dajecie sie mamic przez TV.

                      nie dziwie sie wszystkim tym co opuszczaja Polske, wyzywacie ich, ze sa politologami socjologami lub nieudacznikami... nie sa. to POLSKA staje sie krajem z ktorego uciekaja
                      a zostaja ekipa nepotystycznych Sikorskich i Rostowskich (poczytajcie jak to rostowskiego corka dostala prace w MSZ!!!!)

                      Wracam do japonii, niech kazdy komu zalezy na Polsce przeczyta ten post i nie wiesza psow na ludziach z soft -education. hard educated people jak ja spie...ja takze, ale nie chcecie o tym slyszec tak jak w oslupienie wprowadzalo moje CV "expertow" z banków w POLSCE.

                      Polska to sezonowe Panstwo ktore nam wymiera. Jesli jakies stada psow chca sie na mnie porzucac bo jestem dla nich nieudacznikeim to prosze....ja bede juz siedzial sobie spokojnie w wiezowcu w Tokio co weekend latajac na Hawaje.

                      Jedynego kapitaliste w tym kraju, Korwina Mikke polskie wladze wyeliminowaly z wyborow dokladnie tak jak robi sie to na BIALORUSI.




                      • nikodem_73 Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 04:12
                        Wybacz, ale nie "kupuję" Twojej historii.

                        I to z jednego powodu - w Polsce oprócz banków są też przedstawicielstwa Microsoft, Oracle, czy Delloitte (o mniejszych ale z ambicjami nie wspomnę). Z takim CV dostałbyś ofertę pracy w minutę osiem. Obecnie w Polsce ludzi z doświadczeniem w branży najnormalniej w świecie brakuje.

                        I pomimo, że zgadzam się z tezą, że życie w Polsce jest jak pływanie w kisielu (niby się da, ale męczy) to generalnie opowieść do mnie nie trafia.
                        • nemecpiotr Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 04:25
                          nie wiem co Ci odpowiedzieć. nie wiem co Ci powiedziec wiecej... takie sa fakty, wlepienie tutaj nazwisk mojego i kolegow ktorzy mielie taki sam problem mija sie z celem, nie przkonamy Cie, bedziesz szukal dalej uparcie uzasadnienia swojej mylnej tezy ze nie wierzysz w to co piszemy.
                          taka jest prawda, POLSKA to LOW END MARKET orchestrated by NEPOTISM in employment

                          Apropos...a przyklad Deloitte...to mnie powalił! deloitte to SLAVE SHOP - dla informatyka to BIEDRONKA, miejsce gdzie pracuja GALERIANIE a nie ludzi o wysokim IQ.
                          W USA maja renome taka jak COMARCH w POLSCE.
                          • von_seydlitz Czasem mam wrażenie że młodzi studiują dla papieru 29.09.11, 06:38
                            Różnie bywa, ale część studentów jest na prawdę marna i nie zainteresowana tym co studiuje. Generalnie z roku na rok pracownicy przyjmowani po studiach mają jakby mniejsze horyzonty wiedzy i są słabsi ogólnie, czasem psychicznie.....

                            Generalnie, jak się znajdzie kogoś na poziomie, to staramy się go jakoś zatrudnić.....

                            Bo mądrych i pracowitych potrzeba.....

                            :)
                            • pawciu2 i komentarz o artykule 29.09.11, 08:26
                              Zgodze sie z von_seydlitz,
                              ze to nie chodzi o studia (np. psychologia to swietny rynek, niedowartosciowany w polsce). Ludzie wydaja po 200 zl / m-c zeby posiedziec w przepoconej silowni (nawet nie cwiczyc, tylko spedziec czas) - i nie maja pojecia o tym ze mogliby np. pochodzic do psychologa.

                              Mlodym psycholog kojarzy sie z psychjatra, w po gimnazjum, podstawowce "wiedza", ze do psychologa chodza ci co z nimi jest zle, a wszystko co sie powie psychologowi od razu trafia do nauczycieli i rodzicow. Czy to wiedza czy przekonanie?

                              Kazdy, kto skonczy psychologie moim zdaniem ma duzy potencjal - tylko musi go umiec wykorzystac w odpowieni sposob. Niestety- w biedronce moga tego nie docenic. W korporacjach - alez oczywiscie - ile jest firm, gdzie psycholog powinien przegladac listy urlopow, godziny przyjsc / wyjsc z pracy (zawsze w piatek siedzi do 20 - to znaczy, ze wykorzystuje 50% swojego potencjalu).

                              Pytanie:
                              -po co komu osoba, ktora poszla na studia, bo to sie robi po szkole sredniej, nauczyla sie 2 jezykow bo tak trzeba, i miala 5 bo tak jest najlepiej.
                              Teraz konczy sie etap, gdzie droga byla wytyczona - zaczyna sie etap gdzie trzeba samemu stworzyc plan na reszte zycia.

                              Jesli chodzi o lepsze uczelnie (przycztoczona tu fizyka, i inne przyklady) - to z wieloma ludzmi jest tak samo, tylko czesto po studiach maja juz wytyczone co dalej robic. Przegladnac oferty pracy i znalezc zatrudnienie. Nie wiem, czy takie osoby moga stawiac sie nad psychologiem pracujacym w biedronce - po prostu ktos im powiedzial, zeby szly na "lepsze" studia, albo trafily tam przypadkiem (wyzsza ocena z matematyki).

                              Moze o tym artykulik ?
                              Byloby bardzo milo :-)
                              pozdrawiam autorow.




                          • epapier Re: Informatyk i prawnik 30.09.11, 12:07
                            tu jest wywiad z naukowcem badającym problem nepotyzmu na polskim rynku pracy:
                            www.polityka.pl/rynek/1515196,1,rozmowa-o-polskim-problemie-z-praca.read
                        • nemecpiotr Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 04:28
                          > Z takim CV dostałbyś ofertę pracy w minutę osiem.

                          Mylisz sie, podobnie jak dziwnym wydaje sie to, ze SUPER ATRAKCYJNA KOBIETA
                          powoduje, ze męzczyzni BOJA SIE do niej zagadac...powód? boją sie, ze zostaną wysmiani odrzucenie i nie nie beda sie dobrze czuc w jej towarzystwie czujac sie GORSI.

                          Tutaj, polecam poprosic o konsulting odnosnie zachowan spolecznych w grupie od tych wysmiewanych przez Ciebie PSYCHOLOGÓW bez pracy.

                          W minute osiem to mozesz dostac oferte na sprzataczkę tylko nie pisz w CV ze masz wyzsze.
                          • hannes_k No to jedź już do tej Japonii i przestań marudzić. 29.09.11, 06:24
                            No to jedź już do tej Japonii i przestań marudzić.
                            Prawdę mówiąc słabo wierzę w tę Twoją opowieść. Człowiek, który bywał w świecie, pracował tu i tam, ma takie duże doświadczenie - inaczej podchodzi do życia. Nie ma w nim takiej ogromnej ilości frustracji, zgorzknienia, pretensji nie wiadomo do kogo i obrażania się jak mała Kasia w przedszkolu. Tacy ludzie są optymistami, są przebojowi, potrafią się urządzić w każdym prawie miejscu i wszędzie znaleźć sobie jakąś swoją niszę, którą świetnie potrafią wykorzystać.
                            A tu - typowe polskie mękolenie, "forum frustratum" i pogróżki w stylu "jak nie to nie, zabieram swoje zabawki i idę się bawić gdzie indziej".
                            Idź więc, zabierz zabawki i baw się gdzie indziej.

                            Jestem programistą, przekwalifikowałem się samodzielnie z innej, również technicznej profesji, nie mogę narzekać, pracuję co prawda w korporacji, co nie jest moim szczytem marzeń, ale ani goły ani głodny nie chodzę. I zdaję sobie sprawę, że porównywanie zarobków w państwie, które jest na dorobku do państw naprawdę wysoko rozwiniętych, jest trudną do opisania kompilacją głupoty i egoizmu.
                            • nemecpiotr [...] 29.09.11, 08:30
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                              • marian_podgorski Re: No to jedź już do tej Japonii i przestań maru 29.09.11, 08:47
                                Żal mi Ciebie, trollu.

                                Możesz sobie pisać inwektywy pod moim adresem, niestety ja nie zareaguję.
                                • nemecpiotr Re: No to jedź już do tej Japonii i przestań maru 29.09.11, 08:54
                                  marian_podgorski napisał:

                                  > Żal mi Ciebie, trollu.
                                  >
                                  > Możesz sobie pisać inwektywy pod moim adresem, niestety ja nie zareaguję.

                                  po co pisac...widac ze na posty nemecpiotr odpisuje ten sam DEBIL pod 4 nickami.
                                  ten sam brak logiki i znajomosci swiata a nawet realiow wlasnego kraju.
                                  • nomadsoul Re: No to jedź już do tej Japonii i przestań maru 29.09.11, 09:50
                                    nie marudz tyle, tylko jedz do Japonii
                                • nemecpiotr Re: No to jedź już do tej Japonii i przestań maru 29.09.11, 08:58
                                  marian_podgorski napisał:

                                  > Żal mi Ciebie, trollu.
                                  >
                                  > Możesz sobie pisać inwektywy pod moim adresem, niestety ja nie zareaguję.

                                  po co pisac...widac ze na posty nemecpiotr odpisuje ten sam DEBIL pod 4 nickami.
                                  ten sam brak logiki i znajomosci swiata a nawet realiow wlasnego kraju opartego o czysty NEPOTYZM i KUMOTERSTWO
                              • tomek_3m Re: No to jedź już do tej Japonii i przestań maru 29.09.11, 09:13
                                nemecpiotr napisał:
                                > polski BUROKU, jestes tak durny jak PAWLAK.
                                > debil jestes
                                > Ty ku... wiesz cos o swiecie buracka swinio.
                                > naprawde jestes z dupa w odbycie

                                I ty śmiesz kogoś nazywać burakiem?

                                A jedyne co z Japonią mogłeś mieć wspólnego, to puszczenie sobie jakiegoś pornola ichniej produkcji...
                                • nemecpiotr Re: No to jedź już do tej Japonii i przestań maru 29.09.11, 16:27
                                  smieszny jestes, ale jaki kraj takie i lokalne buroki.

                                  tomek_3m napisał:

                                  > nemecpiotr napisał:
                                  > > polski BUROKU, jestes tak durny jak PAWLAK.
                                  > > debil jestes
                                  > > Ty ku... wiesz cos o swiecie buracka swinio.
                                  > > naprawde jestes z dupa w odbycie
                                  >
                                  > I ty śmiesz kogoś nazywać burakiem?
                                  >
                                  > A jedyne co z Japonią mogłeś mieć wspólnego, to puszczenie sobie jakiegoś porno
                                  > la ichniej produkcji...
                                  >
                            • smerfeta_1 Re: No to jedź już do tej Japonii i przestań maru 29.09.11, 14:37
                              A ja wierzę w tę opowieść... Dlaczego? Dlatego, że spotkało mnie coś podobnego. Chciałam wyjść z branży, w której "siedzę". Zrobiłam kolejny dyplom z dziedziny fotografii. Nie mam niestety jak na razie pieniędzy na otwarcie własnego studia i kupna nowych sprzętów, więc fotografuję przy użyciu jednej lustrzanki... Złożyłam CV do pracy w Fotojokerze - pomyślałam: Praca w sztywnych godzinach, ciągły kontakt z nowinkami fotograficznymi - może być fajnie. W CV napisałam prawdę, niczego nie ukrywając.. i to chyba był błąd. Firma nie odpowiadała.. zadzwoniłam więc, aby zapytać czy otrzymali moje CV, czy stanowisko nadal jest wolne. W odpowiedzi usłyszałam, że tak, że jest wolne, otrzymali moje CV, ale nie szukają kogoś takiego jak ja, ponieważ mam ZBYT DUŻE doświadczenie i zbyt WYSOKIE kwalifikacje, poza tym "zamieniać TAAAAKĄĄĄĄ pracę na FJ? To chyba jakieś żarty". Oni szukali kogoś z max. średnim wykształceniem, kto wcale nie musi znać się na branży...
                              • jaklucz Re: No to jedź już do tej Japonii i przestań maru 29.09.11, 22:58
                                Doprawdy, nie rozumiem Twojego zdziwienia. Fotojoker jest firmą handlową i jako taka ma swoją strategię sprzedażową. Jako sprzedawca w takim sklepie nie możesz być "zbyt mądra" - musisz prezentować podobny poziom jak Twoi klienci, czyli łykać te wszystkie marketingowe bzdety w typie: "Kup kompakt firmy x, a przyszłoroczna nagroda World Press Photo będzie Twoja". Wiedząc zbyt dużo o fotografii narażasz Fotojokera na to, że będziesz mieć własne zdanie, zatem wymkniesz się spod kontroli pana Mietka z marketingu. Ta sama zasada dotyczy wszystkich "specjalistycznych" sklepów dla zwykłego klienta. A już szczytem naiwności jest przekonanie, że od sprzedawcy tamże można się czegokolwiek pożytecznego dowiedzieć.
                        • renatta1 Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 07:34
                          Widzę, że większość tu komentujących nie szukała pracy w ostatnich latach i siedzi na dobrych posadkach zdobytych kilka lat temu albo po znajomości. Nieważne jakie się ma wykształcenie, ile się ma lat i jakie doświadczenie. Pracy z ogłoszenia i tak się nie znajdzie, no chyba że te skrajne przypadki jak rozładowywanie towaru za 500 zł itp. Ja jestem ksiągową. Szukam pracy od wielu miesięcy i absolutnie nikt się nie odezwał. Mój narzeczony jest informatykiem z wieloletnim stażem i wieloma certyfikatami. Wysłał setki ofert i od prawie roku nie znalazł pracy, nawet za niewygórowane wynagrodzenie. I ma niby zawód na czasie. Nie jest przecież politologiem ani psychologiem. Nie pierniczcie więc głupot że tylko nieudacznicy nie mogą znaleźć pracy. I póki rząd nie zrobi coś z tak tragicznym bezrobociem i panoszącymi się "przedsiębiorcami", którzy najchętniej zatrudnialiby za darmo, to nic się w tym kraju nie zmieni. Będzie za to coraz wiecej samobójstw, samopaleń itp.
                          • ama_leta Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 07:46
                            Ja szukalam pracy w ostatnim czasie. Parokrotnie, bo nie do konca bylam zadowolona.
                            Mam stabilne zatrudnienie, dobra pensje i nie po znajomosci.

                            Pozdrawiam
                            • renatta1 Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 08:06
                              Może masz jakiś niszowy zawód, na który wyjątkowo jest zapotrzebowanie albo samotna i bez kredytów i wystarczy ci niska pensja
                              • ama_leta Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 08:12
                                Nic z tych rzeczy kochana. Zawod mainstreamowy, bo jestem po budownictwie na politechnice. Pensja OK (bez szalu), kredyt tez mam ;)
                                Szalowych wyjatkowych umiejetnosci poza technicznym angielskim i normalnym angielskim na wysokim poziomie.
                                Moze umiem sie 'sprzedac' i negocjowac dobre warunki?
                                Nigdy nie szukalam pracy dluzej niz 2 tygodnie.
                                • renatta1 Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 08:35
                                  To gratuluję. No zawody politechniczne są akurat teraz na czasie. Ale trudno, żeby teraz wszyscy biegiem lecieli na politechnikę, zwłaszcza ci, którzy skończyli inne studia wiele lat temu.
                                • nemecpiotr Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 22:57
                                  nie watpie :-) ale ladna lask w zawodzie gzie jest 99% meżczyzn na PEWNO podlega innym regułom ;-)

                                  ama_leta napisała:

                                  > Nic z tych rzeczy kochana. Zawod mainstreamowy, bo jestem po budownictwie na po
                                  > litechnice. Pensja OK (bez szalu), kredyt tez mam ;)
                                  > Szalowych wyjatkowych umiejetnosci poza technicznym angielskim i normalnym angi
                                  > elskim na wysokim poziomie.
                                  > Moze umiem sie 'sprzedac' i negocjowac dobre warunki?
                                  > Nigdy nie szukalam pracy dluzej niz 2 tygodnie.
                          • owrank Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 08:46
                            to chyba szukasz w jakiejś powiatowej mieścinie - uderzaj do któregoś z dużych miast i znajdziecie robote rychło
                            • renatta1 Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 08:51
                              Ja akurat mieszkam w Warszawie, mój narzeczony też i sytuacja jest taka sama
                              • kleopatriks Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 09:02
                                Też się zastanawiałem z jakiego jesteście miasta. W Warszawie, twój narzeczony powinien znaleźć pracę w ciągu maksymalnie kilku dni. Jeśli tak nie jest, to zwyczajnie jest nieporadny lub po prostu nie chce pracować.
                                • renatta1 Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 09:50
                                  Mój narzeczony jest wyjątkowo zaradny. Pracuje od 15go roku życia, bo chodził w trybie dziennym do szkoły średniej i jednocześnie pracował. Ma kilka informatycznych certyfikatów, które zdobył jako najmłodszy wówczas w kraju informatyk. Od około roku wysyła po kilka CV codziennie, więc juz się uzbierały ich setki i może z 5 firm się odezwało a i tak nic z tego nie wyszło. Zbyt wygórowanych wymagań co do pensji też nie ma, chociaż kiedyś dobrze zarabiał. Ale jedyną propozycję jaka dostał to praca za 900 zł, no to chyba kpina.
                                  • promocjusz Coś ściemniasz. 29.09.11, 13:49
                                    900zł? Jeśli Twój narzeczony rzeczywiście jest taki zdolniacha to z chęcią zatrudnię go za 1,5-2x tyle na stanowisku młodszego programisty. Praca zdalna. Podeślij CV na maila gazetowego jeśli jesteś zainteresowana... Ale coś mi się wydaje, że nic nie dostanę....

                                    Ps: Koleżanka chemiczka-informatyczka też może wysłać :)
                                    • renatta1 Re: Coś ściemniasz. 29.09.11, 18:15
                                      Czyli rozumiem że byś go zatudnił za max. 1800 zł? To rzeczywiście kokosy, jak na osobę z certyfikatami za kilkadziesiąt tysięcy i kilkunastoletnim stażem.
                                      • kleopatriks Re: Coś ściemniasz. 29.09.11, 18:45
                                        A za ile szanowny pan z kilkunastoletnim doświadczeniem chciałby pracować? 20 tys. netto będzie wystarczające?

                                        Tak na poważnie, radzę się nad sobą zastanowić. Wiedza informatyczna bardzo szybko staje się nieaktualna. Doświadczenie w technologii, która może i była kiedyś na topie, ale dzisiaj wyszła z użycia, jest właściwie bezużyteczne. Mimo to, można zacząć od nowa w innej nowej technologii (przy założeniu, że mówimy o programowaniu). Może na początku nie będzie się zarabiało 20 tys. netto, ale te kilka tys. w Warszawie z pewnością da się wyciągnąć!
                                        • renatta1 Re: Coś ściemniasz. 30.09.11, 13:32
                                          to że ktoś uważa 1800 za małą pensje to od razu ma oznaczac, że chce 20 tys? a pomiędzy tym to nic juz nie ma? brak mi już słów, bo widzę, że syty głodnego nie zrozumie. większość tu piszących ma widocznie dobrą pracę lub pochodzi z bogatych rodzin.
                                      • cup_of_t Re: Coś ściemniasz. 30.09.11, 09:01


                                        renatta1 napisała:

                                        > Czyli rozumiem że byś go zatudnił za max. 1800 zł? To rzeczywiście kokosy, jak
                                        > na osobę z certyfikatami za kilkadziesiąt tysięcy i kilkunastoletnim stażem.

                                        o.0 rozwala mnie takie podejscie... Czyli lepiej siedziec na bezrobociu i skarzyc sie na roznych forach jacy Wy to wyksztalceni nie jestescie i jakiego to nie macie wyksztalcenia, ale jak ktos potencjalnie oferuje Ci prace to zaczynasz krecic nosem...
                                        Rozumiem, ze kazdy z nas chcialby zarabiac po 5-6 tys ale niestety rzeczywistosc jest taka, a nie inna. No i z drugiej strony, czy rzeczywiscie jestescie az tacy dobrzy w swoich dziedzinach, ze nadal poszukujecie pracy zamiast ja znalezc w ciagu powiedzmy miesiaca i za taka pensje jakiej oczekujecie?
                                        • renatta1 Re: Coś ściemniasz. 30.09.11, 13:25
                                          między 6 tys a 1,8 jest jeszcze spora rozpiętość. 1,8 może zarabiac ktoś kto zaczyna dopiero pracę, mieszka z rodzicami i nie ma żadnych zobowiązań finansowych.
                                  • sir_fred Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 20:44
                                    Bajki.
                                    Informatyk. W Warszawie. Bez pracy. No, sami ludzie widzicie...
                            • ax222 Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 10:02
                              A co z tymi "miescinami". Za 25 lat zaorać? czy naprawdę muszą pozostać w tym kraju tylko 3 wielkie aglomeracje oddzielone od siebie głuchymi puszczami?
                              • renatta1 Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 10:22
                                Najlepiej zaorać ten cały chory kraj. Nigdy jeszcze nie żyło mi się tak źle jak teraz, a trochę już żyje.
                          • nemecpiotr Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 22:53
                            zgadzam sie z Toba w 100%. Zarabiam ok $300 000 rocznie(ok 100tys PLN MIESIECZNIE) poza Polska. W POLSCE nie moge znalezc ZADNEJ PRACY z SENSEM, nepotyzm jest koszmarny...niestety nie kocham Polskai az TAK zeby sie zgodzic na prace za 1500zlotych miesiecznie.. Dziwny kraj... cudze chwala, swego nie znaja , sami nie wiedza co posiadaja.....
                            Oni murzynowi ze srednia zaplaciliby wiecej niz komus kto ma polskie korzenie.
                            Ot takie polskie piekiełko narodowe.

                            renatta1 napisała:

                            > Widzę, że większość tu komentujących nie szukała pracy w ostatnich latach i sie
                            > dzi na dobrych posadkach zdobytych kilka lat temu albo po znajomości. Nieważne
                            > jakie się ma wykształcenie, ile się ma lat i jakie doświadczenie. Pracy z ogłos
                            > zenia i tak się nie znajdzie, no chyba że te skrajne przypadki jak rozładowywan
                            > ie towaru za 500 zł itp. Ja jestem ksiągową. Szukam pracy od wielu miesięcy i a
                            > bsolutnie nikt się nie odezwał. Mój narzeczony jest informatykiem z wieloletnim
                            > stażem i wieloma certyfikatami. Wysłał setki ofert i od prawie roku nie znalaz
                            > ł pracy, nawet za niewygórowane wynagrodzenie. I ma niby zawód na czasie. Nie j
                            > est przecież politologiem ani psychologiem. Nie pierniczcie więc głupot że tylk
                            > o nieudacznicy nie mogą znaleźć pracy. I póki rząd nie zrobi coś z tak tragiczn
                            > ym bezrobociem i panoszącymi się "przedsiębiorcami", którzy najchętniej zatrudn
                            > ialiby za darmo, to nic się w tym kraju nie zmieni. Będzie za to coraz wiecej s
                            > amobójstw, samopaleń itp.
                        • mbpro07 Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 22:24
                          Facet ma niestety racje... Te przedstawicielstwa Microsoft, Oracle czy Deloitte o ktorych piszesz zajmuja sie sprzedaza i konfigurowaniem gotowych produktow. Faktyczne produkty wytwarza sie gdzie indziej.

                          Ma tez racje z tym ze w Polsce nie znajdziesz pracy gdy jestes naprawde dobry. Slyszysz wtedy: "xxx jest dobry, ale bedzie sie u nas nudzic, a my nie zamierzamy szukac kogos nowego za 3 miesiace" i tym podobne bzdury. Osobiscie po roku szukania pracy wpadlem na genialny pomysl - wyciac 60% swojego zyciorysu (szczegolnie doktorat) i wiesz co? ZADZIALALO! Posypaly sie "oferty pracy".

                          Dlatego wlasnie juz mnie tam nie ma. I nie wroce nawet na emeryture.
                          • renatta1 Re: Informatyk i prawnik 30.09.11, 13:35
                            Mądrzą sie głównie ci ,którzy nie szukali pracy. Ty sam tego doświadczyłeś więc wiesz jak to jest. Ale i tak te matoły tu piszące powiedzą, że to bajki albo ściemnianie.
                            • janeks-dwa Re: Informatyk i prawnik 02.10.11, 04:29
                              moze by zalozyli swoje male firmy i rozrastali sie powoli, praca dla siebie a wiem to z wlasnego doswiadczenia, jest duzo lepsza , jak sie ma glowe na karku mozna duzo zrobic.
                      • woz_micha Uczelnie w Opolu ? 29.09.11, 09:00
                        Napiszcie, ku przestrodze, jakie uczelnie kończyli bohaterowie artykułu.

                        Osobiście ukończyłem telekomunikację na PW i jak to w życiu: raz bywało lepiej, a raz gorzej.
                        Wiem jakim beznadziejnym miejscem jest urząd pracy, dlatego trochę zrozumienia dla bohaterów artykułu.
                        Z drugiej strony próbowałem własnej firmy, nie wyszło i od października idę do "normalnej" pracy.
                        Wiem też, że jeżeli bohaterowie artykułów są np socjologami to powinni śledzić najnowsze trendy socjologiczne (być na czasie w branży w której są specjalistami, nowe technologie, media(facebook, twitter) itd) i pokazać pracodawcy na co ich wiedza może się przydać - pracodawcy chyba o tym mówią mając na myśli doświadczenie.

                        Powodzenia w poszukiwaniu pracy!
                      • nirwan84 Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 09:11
                        Witam,

                        Jeśli to co piszesz jest prawdą to jestem w stanie bez problemu załatwić Ci pracę w międzynarodowej korporacji za pieniądze,których oczekujesz (5000brutto) a może i za trochę więcej. Oczywiście na japońskie zarobki to nie możesz u nas liczyć natomiast u nie patrzymy ze zgrozą na ludzi bardziej doświadczonych od nas samych. Lokalizacja Wrocław.

                        Oferta jest jak najbardziej poważna.

                        Pozdrawiam,
                        • nemecpiotr Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 17:00
                          problem polega na tym, ze nie chodzi o ZALATWIANIE czegokoliwek.
                          PERPETUACJA ZALATWIANIA to wlasnie NAJWIESZKY POLSKI PROBLEM.
                          daj namiary na firme i chetnie wysle CV, co wiecej, jak beda uczciwi pokaze im moje zaznania podatkowe za zeszle 10 lat z zarobkami.


                          nirwan84 napisał:

                          > Witam,
                          >
                          > Jeśli to co piszesz jest prawdą to jestem w stanie bez problemu załatwić Ci pra
                          > cę w międzynarodowej korporacji za pieniądze,których oczekujesz (5000brutto) a
                          > może i za trochę więcej. Oczywiście na japońskie zarobki to nie możesz u nas li
                          > czyć natomiast u nie patrzymy ze zgrozą na ludzi bardziej doświadczonych od nas
                          > samych. Lokalizacja Wrocław.
                          >
                          > Oferta jest jak najbardziej poważna.
                          >
                          > Pozdrawiam,
                      • nomadsoul Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 09:46
                        Hat tip to you sir - trolling is a art.
                      • indywidualismus Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 13:38
                        nemecpiotr napisał:

                        > nie prawda, skonczylme informatyke, pracowalem 10 lat w Japonii w najwiekszych
                        > bankach
                        > potem 4 lata w USA. zajmuje sie bezpieczenstwem w sieciach wysokiego zagrozenia
                        > (IP networks głownie) pracowalem tez dla wojska w USA.


                        Ty bajerancie, kto Ci w to uwierzy, naiwnych szukasz?
                        Jakbyś miał takie kwalifikacje, to byś nie miał czasu takich esejów pisać w necie. I jeszcze te samochody, rzekomo posiadane ... ech, marzenia.
                        • rybolow Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 16:32
                          Napewno w to jest trudno uwierzyc,ale niestety, niektórzy pochodzący z Polski informatycy mają nawet większe przychody i takie samochodziki to dla nich fraszka, nie mówiąc już o poziomie życia.Najgorsze jest to ,że w Polsce mieli kłopoty,żeby dostać płace na wegetację w polskich warunkach. To jest ten straszny wyzysk ludzi zdolnych kosztem miernot ,które postawione na stołkach po znajomości/pociotki/tak blokują rozwój naszego kraju.Po prostu te istoty bezinteresownie nic nie zrobią, a najbardziej boja się konkurencji ,ktora w zdrowy sposób pozbawiłaby ciepłego fotelika.Niestety za komuny też tak było-ważniejszy był mierny ale wierny i na efekty nie trzeba było długo czekać.Wybory tego nie zmienią. indywidualismus napisał:

                          > nemecpiotr napisał:
                          >
                          > > nie prawda, skonczylme informatyke, pracowalem 10 lat w Japonii w najwiek
                          > szych
                          > > bankach
                          > > potem 4 lata w USA. zajmuje sie bezpieczenstwem w sieciach wysokiego zagr
                          > ozenia
                          > > (IP networks głownie) pracowalem tez dla wojska w USA.
                          >
                          >
                          > Ty bajerancie, kto Ci w to uwierzy, naiwnych szukasz?
                          > Jakbyś miał takie kwalifikacje, to byś nie miał czasu takich esejów pisać w nec
                          > ie. I jeszcze te samochody, rzekomo posiadane ... ech, marzenia.
                        • nemecpiotr Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 17:05
                          indywidualismus napisał:

                          > nemecpiotr napisał:
                          >
                          > I jeszcze te samochody, rzekomo posiadane ... ech, marzenia.


                          chyba TWOJE marzenia. czlowieku ogarnij sie. dajesz mi rady i krytykujesz a KUPA METALU
                          na ktora stac KAZDEGO kodera w USA wydaje Ci sie BAJEREM?
                          naprawde, forum gazety to stado random selected idiots that pretend to be someone. you are a POS making $2k a month.
                      • sir_fred Re: Informatyk i prawnik 29.09.11, 20:42
                        O stary, ale smętne pie...nie. Aż mi cię żal...
                      • du_pa_ry Re: Informatyk i prawnik - niezły kit wciskasz 30.09.11, 15:16
                        Oprócz tego jesteś pewnie szklarzem? W tym biurowcu i myjesz szyby na wysokościach?

                        300 tysięcy USD rocznie od 10 lat? W Japonii piszesz? To pensja kierownika dużego projektu informatycznego o budżecie ok. 10-40 milionów USD. Ile tego jest w Polsce?

                      • janeks-dwa Re: Informatyk i prawnik 02.10.11, 04:12
                        BARDZO WATPIE W TWOJE WYPOCINY o wielkich zarobkach i pracy dla wojska w USA,JEST TO PRAWIE NIEMOZLIWE MIESZKAM W USA od 1970 roku, zaczelem od niczego, teraz mam 300 osobowa firme, ok 100 inzynierow , ty bajki opowiadasz jedz do japoni albo na ksiezyc, ale nie pisz bredni o swoich zarobkach.
                    • tomekjot Re: Tak to jest ze specjalizacjami. Są specjalist 29.09.11, 06:01
                      Ten artykuł nastawiony jest na sensację i pisany pod publikę. Absolwent socjologi czy psychologi renomowanej uczelni bez problemu znajduje pracę. A jak nie znajduje to sam sobie tworzy miejsce pracy.

                      Co wyście tych psychologów się uczepiliście- póki co w tej branży nie ma kryzysu.


                      www.zrobmy-to-razem.pl/kursyjezykowe/
                  • xnols Re: Pfff, biadolenie nieudacznikow 29.09.11, 10:50
                    Dokładnie, jak słyszę biadolenie wszystkich psychologooff , socjologooff i wszystkich z dupy wziętych studentów różnej maści WNS'ów to włos się na głowie jeży.
                    Trzeba było urzyć się MATMY i FIZYKI albo zamiast iść na studia uczyć się układać glazurę.
                • nikodem123 Re: Pfff, biadolenie nieudacznikow 29.09.11, 00:39
                  anonekanonek napisała:

                  > Ja też ukończyłem fizykę i zastanawia mnie ta twoja arogancja. [...] Jak byś nie mógł realizować swoich ambicji zawodowych też byś narzekał

                  Zaraz, ale kto tym przysłowiowym socjologom zabrania realizacji ambicji zawodowych? Niech zbierają materiał naukowy! Niech piszą i wydają książki!

                  Problem tych przysłowiowych socjologów i politologów polega na tym, że oni nie chcą pracować naukowo - oni chcą mieć miłą pracę za dużą kasę daleko od swoich wyuczonych kompetencji.
                  • nemecpiotr Re: Pfff, biadolenie nieudacznikow 29.09.11, 04:34
                    nikodem123 napisał:

                    > Problem tych przysłowiowych socjologów i politologów polega na tym, że oni nie
                    > chcą pracować naukowo - oni chcą mieć miłą pracę za dużą kasę daleko od swoich
                    > wyuczonych kompetencji.

                    mylisz się, ale zadziwia mnie Twoja arogancja w stawianiu tez na temat ludzkich intencji. jedno Ci powiem, w Japonii stalbys sie persona non grata w kazdym interesie. ja jak wiadac jestem persona non grata w Polsce w ktorej panuje arogancja jaka reprezentujesz wysuwajac swoje tezy, i nie jestem tym wysmiewanym psychologime, socjologiem, itp.
                    skonczylme najlepsze szkoly w USA i mam hard education.

                    przykro mi, ze reprezentujesz takie BURACKIE i negatywne podejscie do oceny ludzkich aspiracji.

                    私は8月に屈する
                    ありがとう
                    Arigatō
                    • nomadsoul twoj sygnatura 29.09.11, 10:08
                      A o co chodzi z twoim podpisem? dlaczego schylasz sie w sierpniu ?

                      nemecpiotr napisał:


                      >
                      > 私は8月に屈する
                      > ありがとう
                      > Arigatō
                      • nemecpiotr Re: twoj sygnatura 29.09.11, 22:21
                        あなたは合計馬鹿です


                        przykro mi, ze nie masz ZIELONEGO POJECIA O SWIECIE a jeszcze mniej o Japonii czy krajach dalekiego wschodu plus to nie sygnatura, sygnatura jest w kazdym poscie, to bylo konkretnie do Ciebie YNTELIGENCIE z POLSZY
              • rydzyk_fizyk Re: Pfff, biadolenie nieudacznikow 29.09.11, 00:41
                A Tobie rydzyk_fizyk radze przestac mieszac w to polityke.

                Te, Wujek Dobra Rada a kto ci naopowiadał, że mieszam się w politykę? :P
                • nemecpiotr Re: Pfff, biadolenie nieudacznikow 29.09.11, 04:39
                  nikodem_73 nie zachowujsz sie jak homo erectus ktory atakuje mlodych i wyzywa ich od nieudacznikow bo sie uczuli czegoc co dla Ciebie chyba jak widac powyzej jest zbyt trudne do pojecia (vide zachowania ludzkie w dziedzinie pcyhologii jak spotka sie super ladna laske lub lepszego od POLAKA HOMO ERCTUSA jak Ty specjaliste). jestes typowym przedstawicielem pracodawcy w polsce albo raczje CIECIA na stolku u polskiego pracodawcy w Polsce ktory uwaza ze jest UDACZNIKIEM bo dzierzy ROBOTE w kraju Mira Rycha Zbycha Sikorskiego i Rostowskiego.

                  rydzyk_fizyk napisał:

                  > A Tobie rydzyk_fizyk radze przestac mieszac w to polityke.
                  >
                  > Te, Wujek Dobra Rada a kto ci naopowiadał, że mieszam się w politykę? :P
                  • miguell Re: Pfff, biadolenie nieudacznikow 29.09.11, 08:30
                    Oczywiście kolejny id.iota nemecpiotr napisał, że to WINA TUSKA

                    To dla przypomnienia za poprzedniego rządu bezrobocie było wyższe niż średnia EU a ludzie masowo wyjeżdżali
                    Obecnie bezrobocie jest niższe niż w EU a ludzie mimo otwartych granic do Niemiec nie wyjeżdżają

                    Bezmyślni apologeci zaś dalej będą pisać, że w kraju Dubka i Lecha K. żyło się lepiej
                    • nemecpiotr Re: Pfff, biadolenie nieudacznikow 29.09.11, 08:42
                      To wina tak samo PO jak i PiS, SLD i PSL. Oni sa siebie warci.

                      ABSOLUTNIE twierdze ze PO jak i PiS doklandie przyczynili sie do TEGO SAMEGO.
                      Polska sie wyludnia. jak jestescie z tego dumni to zycze powodzenia.
                      Bedziecie miec taniej...wszystko...mieszkania, zycie, potem opieke na stare lata i tansze emerytury- o ile cokoliwek dostaniecie.

                      Polska jak PANSTWOWOSC nadaje sie do KASACJI.
                      • kampai Re: Pfff, biadolenie nieudacznikow 29.09.11, 09:52
                        @nemecpiotr

                        Witaj! Byłem w Japonii. Współpracowałem i nadal współpracuję z Japończykami. Czytam co napisałeś i zderzam to z opiniami polskiego buractwa. W uzupełnieniu do Twoich wpisów powiem, że przez cały okres współpracy z Japończykami niezmiernie deprymująca była dla mnie... ich uczciwość. Pracują z reguły na umowy zlecenia dla polskich kontrahentów cyklicznie borykałem się z zatorami płatniczymi. Duże, nawet państwowe firmy nie płaciły mi po 6 do 9 miesięcy. Kwoty dla tych firm były śmieszne, bo 2-4 tys. zł. Dla mnie to był spory problem, ale nie było co podskakiwać, bo mogły skończyć się zlecenia. Gdy natknąłem się na Japończyków, poczułem zażenowanie, że może być inaczej. Że można traktować się po ludzku, z szacunkiem.

                        I tu może być problem. Polacy nie znają innego świata, że można traktować się z szacunkiem. Znają tylko wzajemne dymanie się, kombinowanie. Kto ma twardsze łokcie, układy, władzę ten wygrywa, ten jest przystosowany do polskiej rzeczywistości. Polacy nie potrafią zrozumieć, że w takim systemie nic trwałego nie może się urodzić. Dlatego Polska nie jest liderem postępu, innowacyjności, patentów, nowoczesnej technologii. Polacy są tylko masą tępych konsumentów tego, co wymyślą inni. Tępych i zawistnych, gdy pojawi sie ktoś, kto ma jeszcze twardsze łokcie, ale większe układy i wyrzuci konkurenta z rynku. Rządzącym udało się wybitnie jedno: rozbito to co jest istotne dla rozwoju każdego społeczeństwa, czyli wspólnotę celów. Dlatego nie ma autostrad, siec kolejowa się degraduje i bankrutuje fundusz mający nas utrzymywać, gdy zachorujemy, bądź będziemy za słabi by pracować.
                        • warai.otoko Re: Pfff, biadolenie nieudacznikow 29.09.11, 11:48
                          @kampai Bardzo trafne spostrzeżenia. Po wizycie w Japonii zastanawiałem się z czego wynikają tak duże różnice w mentalności. Oczywiście można powiedzieć, że to kwestia kulturowa i oni są tak wychowani, ale Polskie podejście, które jakoś uchodzi w porównaniu z krajami europy zachodniej, razi bardzo w zestawieniu z Japonią. Byłem w kraju kwitnącej wiśni tylko 3 tygodnie. Poziom wzajemnego szacunku, objawiającego sie nie robieniem drugiemu, co tobie niemiłe i nawet więcej, jest oszałamiający.
                    • rydzyk_fizyk Re: Pfff, biadolenie nieudacznikow 29.09.11, 09:58
                      Uważasz bezrobocie na poziomie średniej unijnej za sukces?

                      epp.eurostat.ec.europa.eu/tgm/table.do?tab=table&language=en&pcode=teilm020&tableSelection=1&plugin=1
                      Wg Eurostat
                      bezrobocie w Polsce - 9,4
                      bezrobocie w Niemczech - 6,1
                    • rabart Chrzanisz farmozony, bezrobocie zawsze było wysoki 29.09.11, 20:10
                      Obojętnie czy Tusk czy Kaczyński czy inny z tego zamkniętego kręgu:
                      www.stat.gov.pl/gus/5840_677_PLK_HTML.htm
              • marcinblonie Re: Pfff, biadolenie nieudacznikow 29.09.11, 06:53
                Tak...skończyć fizykę, socjologię albo lingwistykę stosowaną? A słyszałeś o predyspozycjach i zainteresowaniach do studiowania danego kierunku? czy ktoś kto jest polonistą będzie dobrym fizykiem jeśli całe życie interesował go język, a nie fizyka czy matematyka? nie pisz głupot bo nie chce się czytać
              • smerfeta_1 Re: Pfff, biadolenie nieudacznikow 29.09.11, 14:22
                Ale niektórzy z komentujących tu są ograniczeni. Może Wy, wielcy fizycy, chemicy, informatycy macie dryg do swojej pracy? Macie to szczęście, że rozumiecie tego typu zagadnienia i Was to pasjonuje, a nie nudzi? Jak zapewne zauważyliście już w szkole podstawowej, najczęściej jest tak, że ten, kto jest dobry ze ścisłych przedmiotów, z humanistycznymi radzi sobie trochę gorzej. Zawsze byłam wzorową uczennicą, paski na świadectwach, itd. Na studiach - stypendium naukowe. Skończyłam filologię polską, ale nie o specjalności nauczycielstwo. Mam to szczęście, że mam pracę i to wcale nie na kasie w "Biedronce". Tylko... mam też pecha, że mieszkam w woj. lubuskim i dzięki temu zarabiam mniej niż koleżanki i koledzy na tych samych stanowiskach w innych miastach - jakieś dwa razy mniej. Rodzice zawsze mi powtarzali: ucz się, zdobywaj doświadczenie... I tak: mam 25 lat i jakieś 8 lat doświadczenia zawodowego, a zarabiam tyle i na takie umowy, że nie dostanę kredytu w banku na kupno auta, o mieszkaniu nie wspominając nawet. Pracodawcy zasłaniają się NIBY kryzysem, których ich TAK BARDZO dotyka, a to tylko pretekst, aby zlikwidować premie czy podwyżki. Niedawno, mój znajomy - informatyk - grafik - poszedł na rozmowę kwalifikacyjną... Firma wymagała znajomości min. 2 języków, różnych oprogramowań, których nazw nie jestem w stanie nawet wymówić i doświadczenia. Kolega dostał pracę, a jakże... chcieli go przyjąć i to bardzo. Cały etat za 1400zł brutto... Ja znam trzy języki, mam sporo kursów i szkoleń, dyplom magistra i prawo jazdy. Gdy starałam się o podwyżkę, usłyszałam, że to nie ma znaczenia :) I jak patrzę na znajomych, o których mówiliśmy jeszcze kilka lat temu, że im się "nie udało", bo wylądowali w zawodówkach, to myślę sobie: po co mi były te studia? Poszłabym na fryzjerkę i miałabym dziś wszystko.

                Pozdrawiam
          • kamyk39 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 02:57
            zagranicznymi czy nawet przełożonymi często trzeba się komunikować w tym języku.


            Ja tam zawsze stawiam na esperanto, i zaden pracodwaca sie nie polapal.

            (Mozna tez hoch deutsch= zdaje sie polscy menonici sa w tym bieegli, inno wyjechali)
            Moze pruski lub zmudzki - tez ludzkie jezyki.
            Czemusz taki anglikanski ma pierfszentswo? holera wi?
        • fretkanelson Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 20:03
          Jako filolog z wykształcenia i tłumacz od siedmiu lat pracujący w zawodzie, dodam, że "biegła znajomość angielskiego w mowie i piśmie" to w przypadku 70 proc. kandydatów fikcja. Niestety, różne "wyższe szkoły" rozmyły dziś mocno pojęcie biegłości w języku. Osoby znające język na poziomie niższym średnim uważają się w związku z tym za biegłe. Nieraz byłam świadkiem, jak praktyka czy staż szybko weryfikowały takie kwalifikacje.
          Nie zmienia to jednak faktu, że ludziom młodszym ode mnie o te siedem - osiem lat niezmiernie trudno jest dziś znaleźć pracę, nie mówiąc już o pracy za godziwe pieniądze. Owszem, możemy z nich podrwiwać, że są socjologami czy psychologami z wykształcenia - ale nie zapędźmy się w kozi róg. Jeśli nagle wszyscy masowo zaczną oblegać politechniki, bez względu na to, czy mają ścisły umysł i zacięcie do studiowania ścisłych kierunków, wcale nie będzie im lepiej. Żeby być w przyszłości dobrym inżynierem, trzeba wykazywać stosowne predyspozycje. Nie możemy nagle zacząć mówić tym młodym ludziom: idźcie na politechnikę. A co, jeśli ktoś się po prostu na politechnikę nie nadaje, ale byłby np. świetnym redaktorem, tylko żadna redakcja go na staż nie przyjmie?
          Pozdrawiam bohaterów artykułu i życzę wytrwałości, jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało. Szczerze.
          • nikodem123 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 20:27
            fretkanelson napisała:

            > Jako filolog z wykształcenia i tłumacz od siedmiu lat pracujący w zawodzie, dod
            > am, że "biegła znajomość angielskiego w mowie i piśmie" to w przypadku 70 proc.
            > kandydatów fikcja.

            Trochę się nie zgodzę. Dla Ciebie biegła znajomość to rozumienie niuansów językowych - jesteś tłumaczem i, jak się domyślam, translatorem. W biznesie chodzi oto, aby sprawnie się dogadywać.


            >Jeśli nagle wszyscy masowo
            > zaczną oblegać politechniki, bez względu na to, czy mają ścisły umysł i zacięc
            > ie do studiowania ścisłych kierunków, wcale nie będzie im lepiej.

            Zaraz, zaraz! Niech oblegają politechniki! Tylko czy te politechniki mają ich wszystkich przyjąć?!
            Zresztą oni sami nie chcą na politechnikę, bo wiedzą, że nie dadzą rady.
            Problem w tym, że mało zdolna młodzież z ambicjami wierzy, że skończenie czegokolwiek na uniwersytecie musi zaprocentować nagrodą w postaci sympatycznej pracy za sporą kasę.

            • ggg-gazeta Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:25
              dobrze mowisz. a mogli nauczyc sie czego pozytecznego w jakis szkolach policelanych , kursach, ale oczywiscie wizja ze normlane zycie to super apartament, codziennie pod krawatem to dobra praca ... inna to strzal w kolano przeciez w szkole dostawalam same piatki... czyli co ? mam zostac ogrodnikiem, tokarzem murarzem, mechanikiem?

              Ale mysle ze tu tez spora wina rodzicow, bo pewnie rzeczy mlodym ludiozm trzeba wczesnie uswiadomic ze trzeba moc wybrac kilka drog w zaleznosci od sytuacji na rynku...latwo dojsc do informacji ze po niektorych kierunkach bedzie obecnie i za kilka lat kiepsko z praca, wiec tego nie wybieram i niech sie tym zajme w domu zamiast M jak Milosc ogladac lub True Blood. No ale niestety tak ludzie maja nawkladane do glow, ze szkola , wyzsze to wystarczajacy powod zeby sobie poradzic... a to jest bledne myselnie z zalzenia , rowniez ze wsgledow spolecznych. Mysle ze tez rzadom, panstwu zalezy zeby te rzesze bezrobotnych produkowac, lub ludzi ktorzy nienadaja sie na etaty ktore sa na chwile obecna potrzebne... multi-umiejtnosci zawodowe to powinna byc nasz cel, a jest wiele zawodow ktore mozna wykonywac bardzo dobrze i wyksztalcic sie w kilku... oczywiscie ze zostanie Lekarzem nie daje takich mozliwosci, bo temu trzeba sie poswiecic w 100% i etat bedzie na pewnoe po skonczeniu... ale cholerka informatykiem, programista, ksiegowa, ogrodnikiem, glazurnikiem mozna byc w pakiecie :)

              Sam konczylem studia, z premedytacja po roku szukania pracy w fachu rzucilem to i wcale nie powiem ze zmarnowalem te lata, po prostu trzeba szybko sie obudzic i zadac sobie pytanie : co moge robic poza tym i zeby to mnie nie meczylo...bo problem ludiz wyksztalconych czesto z dyzymi aspiracjami nie jest wymogiem pensja ale ciekawa praca i zajecie ktore nie znudiz sie po tygodniu , a jak mowil moj znajomy dobry: sa ludzie ktorzy pewne czynoosci wykonywac beda przez 20 lat ale niektorzy po tygodniu sobie strzela w leb, bo zero w nich wyzwan (nie chodiz nawet o wynagrodzenie, bo czesto w parze ludzmi z pewnymi aspiracjami wykraczajaymi poza normy nie sa wazne zarobki, sa istotone ale wielu nie wezmie etetau za 8k bo woli ten na ktorym jets za 4k). Tez cos w tym jest, moze trzeba przmeyslec zeby dzieci nasze jednak byly bez szkol, ogromu wiedzy o swiecie, wbic im do glowy ze byle etat jest wazny i to sie liczy :)
              • ggg-gazeta Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:31
                ale z tym ze jets teraz multum diznwych kierunkow tez to rozbraja. kurna ja np. tez lubie historie i lubilem bardzo jak w sredniej bylem, ale nigdy mi przez mysl nie przeszlo zeby zawodowo w ta pojsc. Duzo cyztam w domu, douczam sie sam dla siebie i pewnie jakbym musial moglbym nauczac tego z dobrymi wynikami. Nawet nie chodiz o to ze ich nie powinno byc, ale jak od 3 lat wiadmo ze na etaty nauczycieli historii idzie 500 wakato w ciagu roku... to po co te 2000 w calej polsce opuszczajacych mury uczelni (tak np.), Firmy otwieraja ludzie po keirunkach tehcnzicnych,m bez wykstlacenia... a osoby ktore pokoncyzly "marketing i zarzadzanie" nawte nie myslac o tym, to czlowiek sie zastanawia nad czym oni mysleli cale 5 lat na studiach... wiem poszalec trzeba i dobrze, ale chyba jakis 1 dzien na przemyslenia w tygodniu trzeba poswiecic, to wrecz nawet obowiazek...
                • monier Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:36
                  czyli ci na politechnikach to zdolni ludzie, a ci na uniwersytecie to dno? Fantastyczne myślenie, gratuluję :) I o to chodzi! ;)
                  • nikodem123 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:55
                    monier napisała:

                    > czyli ci na politechnikach to zdolni ludzie, a ci na uniwersytecie to dno? Fant
                    > astyczne myślenie, gratuluję :) I o to chodzi! ;)

                    Ależ skąd! Przecież polibudy też mają modne kierunki w stylu marketing i zarządzanie.
                    • porshe Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 00:19
                      przee wszystkim pragnę zapytać, które, bo np na dolnośląskim takich akurat politechnik brakuje - proszę mi wskazać, bo wójek google zastrajkował i wypluć nie chce wyników.

                      a po drugie - sorry, ale postulaty powyżej jasno określają dlaczego ci ludzie nie mogą sobie znaleźć pracy. Tyle w temacie. Postawili na 'łatwe' studia i przegrali. Trudno, takich ludzi też potrzeba. Nie będę ich biczował. Zasłużyli weryfikacją rynku. Ja tylko dam im radę, aby postawili się w sytuacji pracodawcy i chcieli sobie zatrdunić mając na uwadze wiele innych kandydatur, nieraz dużo lepszych i z doświadczeniem zawodowym. Już kuriozum stanowi dla mnie stwierdzenie 'zawaliłam wakacje i zabrałam się ostro do roboty - rozsyłałam CV' - kobito, to nie na tym rzecz polega. Może twoi rodzice zapomnieli cię uświadomić, a może byłaś odporna na wiedzę wałkowaną przez całe studia - liczy się praktyka u umiejętność przełożenia teorii na praktykę - jak tego nie posiadasz, to zapomnij o pracy w zawodzie nawet na umowę śmieciową. Chyba, że gdzieś na prowincji (od tego w chwili obecnej powinnaś zacząć szukać pracy). Twoi koledzy i koleżanki już dawno cię prześcignęli w doświadczeniu, już dawno pozamiatali ilością wykonanych projektów. Zamiast się bawić na studiach poszli po rozum do głowy po drugim, góra trzecim roku i solidnie sobie zapracowali na swoje stanowiska. Ty musisz teraz zacisnąć pasa i żyć za najniższą krajową, bo nikt ci róż pod nogi (poza jeleniem mężem) nie będzie rzucał. Ot i taka prawda. Orientować się ludzie, bo czasu coraz mniej, a wy dalej bezrobotni. A jak żadna firma was nie chce to zawsze można założyć samodzielnie firmę i jechać na własny rachunek, gdzie od zaraz dostaniecie 5000+ pln na rękę i jeszcze sobie przyzwoity samochód odpiszecie od podatku....
                      • nikodem123 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 00:31
                        porshe napisał:

                        > przee wszystkim pragnę zapytać, które, bo np na dolnośląskim takich akurat poli
                        > technik brakuje - proszę mi wskazać, bo wójek google zastrajkował i wypluć nie
                        > chce wyników.
                        >

                        Szkoda, że nie czyta się całego wątku.

                        W pozostałych kwestiach się z Tobą zgadzam, więc dziwię się, że zamieszczasz swój post pod moim niejako w formie polemiki.
                      • a.zie.g Re: Czyszczę fugi szczoteczką 01.10.11, 13:07
                        > przee wszystkim pragnę zapytać, które, bo np na dolnośląskim takich akurat poli
                        > technik brakuje - proszę mi wskazać, bo wójek google zastrajkował i wypluć nie
                        > chce wyników

                        Proszzz... Politechnika Wrocławska, Wydział Informatyki i Zarządzania - kierunek: zarządzanie
                        www.wiz.pwr.wroc.pl/index.dhtml
              • smerfeta_1 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 15:14
                ggg-gazeta napisał:

                >
                > Ale mysle ze tu tez spora wina rodzicow, bo pewnie rzeczy mlodym ludiozm trzeba
                > wczesnie uswiadomic ze trzeba moc wybrac kilka drog w zaleznosci od sytuacji n
                > a rynku...latwo dojsc do informacji ze po niektorych kierunkach bedzie obecnie
                > i za kilka lat kiepsko z praca, wiec tego nie wybieram i niech sie tym zajme w
                > domu zamiast M jak Milosc ogladac lub True Blood.



                Dlatego poszłam na studia z 2 specjalizacjami, zrobiłam różne kursy, planuję kolejne studia, mówię biegle w 3 językach: angielski, niemiecki, francuski. Zawsze byłam idealistką i uważałam, że jeśli robi się coś dobrze i chce się zgłębiać wiedzę na dany temat, to to zapewni nam pracę. Mogłam iść na jakąś ekonomię czy informatykę... ale po jaką cholerę, skoro to mnie nie pociąga? i tu jest pies pogrzebany.

                Staram się nie narzekać, bo mam pracę. Niektórzy, gdy dowiadują się, czym się zajmuje mówią "łooo! To ty masz kasy, jak lodu!". Okazuje się jednak, że w całym kraju ludzie są traktowani jako równi i równiejsi. Chciałabym zarabiać tyle, na ile zasługuję. Mieszkam w mniejszym mieście niż Warszawa czy Wrocław, ale właśnie przez to mam więcej pracy, muszę wykazać się większą kreatywnością niż ludzie w dużych miastach.

                I płakać mi się chce, gdy myślę o rozpoczęciu normalnego życia, na które za moją pensję nie mam szans. Rodzice dają znak, że pora się wyprowadzić, ale... za co?
            • sselrats To biegla znajomosc polskiego jaka jest? 28.09.11, 23:30
              Z niuansami czy bez?
              • nikodem123 Re: To biegla znajomosc polskiego jaka jest? 29.09.11, 00:22
                sselrats napisał:

                > Z niuansami czy bez?

                Sam widzisz. "Native speaker", czyli ja, popełnia błędy.
            • zmichalg1 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 02:03
              Dodam jeszcze, że gdyby oblegali politechniki, to zaraz jak grzyby po deszczu na rynku pojawiłoby się stado prywatnych politechnik tak, jak pojawiło się stado prywatnych uczelni (a raczej pseudouczelni) humanistycznych.
              Niestety, nie od dawna wiadomo, że kierunki ścisłe i techniczne są znacznie trudniejsze i wszystkie bez wyjątku zawierają jakąś gałąź matematyki.
              Taaaaak... tego przedmiotu, którego przywrócenie na maturze jako obowiązkowego MEN przypłaciło stekiem przekleństw.

              I jeszcze jedno: zważywszy ciągły postęp nowoczesnej techniki i to, że otacza nas ona ze wszystkich stron, można śmiało stwierdzić, że rynek wchłonie jeszcze całą masę absolwentów studiów technicznych podczas gdy humanistami już dawno jest przesycony.
              Zaryzykuję stwierdzenie, że większy popyt jest obecnie na psychopatów niż psychologów.
              • zigzaur Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 07:47
                Uruchomienie prywatnej politechniki (czy np. uczelni medycznej) jako przedsiębiorstwa zapewniającego szybki zysk nie przejdzie, z uwagi na konieczność inwestowania w infrastrukturę i kadrę potrafiącą nieco więcej niż czytać, pisać i wyrażać uczucia.
                I jeszcze jedna uwaga:
                Za moich czasów na politechnice matematyka była przez 3 semestry po 9 do 5 godzin w tygodniu. Obecnie jest przez 1 semestr - 3 godziny w tygodniu.
                • koham.mihnika.copyright akurat do obslugi kompa i kalkulatora 29.09.11, 14:46
                  doktoranci uzywaja Mathcad ;-{)
          • sokolasty Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 21:43
            fretkanelson napisała:

            > Jako filolog z wykształcenia i tłumacz od siedmiu lat pracujący w zawodzie, dod

            Jako inżynier pracujący w międzynarodowych firmach skontruję, że 3/4 dyrektorów, prezesów, specjalistów (z różnych krajów, ba, kontynentów) na spotkaniach mówią z takimi błędami, że głowa mała (Polacy nie zdaliby matury na poziomie podstawowym). Ale dogadują się, i to chodzi.
            • ggg-gazeta Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:41
              no bo to nie jakies super istotne nawet na pracujac w firmie miedyznarodowej. Tylko u nas na ta bieglosc patrza i nikt do konca tej bieglosci nie moze zdefiniowac. Jestem ciekaw jak prezentuje sie znajomosc obcych jezykow u tych mlodych co w szkolach nierzadko maja po 2-3 jezykia nie jak keidys jeden sluszny : rosyjski ;) Ilu z nich potrafi rozmawiac jak ci dukajacy dyrketorzy ? z czytaniem jest pewnie latwiej, sam w mowie nie uzywam bo nie potrzbuje... ale z czytaniem i zrouzmieniem sensu nie mam problemu i jakos mnie nie ciagnie zeby to podciagac, ale wiem ze po angielsku lepiej rozmawialem jak koncyzlem srednia, pozniej to juz rownia pochyla ... :)
              • nikodem123 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 00:16
                ggg-gazeta napisał:

                > no bo to nie jakies super istotne nawet na pracujac w firmie miedyznarodowej. T
                > ylko u nas na ta bieglosc patrza i nikt do konca tej bieglosci nie moze zdefini
                > owac.

                Stop, stop!

                Szczęka mi opadła, gdy będąc w Szwecji ze sprzątaczką w hotelu całkiem płynnie można było porozmawiać po angielsku.
                Gdy zobaczyłem bajkę dla dzieci, dla małych dzieci w wersji oryginalnej - po angielsku tylko ze szwedzkimi napisami, to już swojej szczęki nie mogłem odnaleźć. Opadła, oderwała się i potoczyła pod hotelowy tapczan.

                Nie ma co się czarować. Jako naród angielski znamy słabo. Nie jest to powód, aby mieć kompleksy, ale też nie ma co twierdzić, że wszystko jest O.K.
            • fumi-komi Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 00:44
              Jako ekonomista zawsze dziwiłem się temu nadmiernemu szlifowaniu, gładzeniu języków obcych przez Polaków. Do tego ten pęd do papierków, certyfikatów. Jak słusznie zauważyłeś język angielski (czy inny obcy) jest po prostu narzędziem pracy. Nikt nie urwie nikomu głowy, jak będzie niegramatycznie itp.

              Byłem kiedyś na wykładzie po angielsku prezesa Comarchu. Facet z tytułem profesora. Jego angielszczyzna, cóż pozostawała wiele do życzenia. Ale co z tego, jeśli jest jednym z najbogatszych w tym kraju???

              ---
              Ad: Wybrane konta maklerskie do grania na giełdzie. Ulubiony serwis randkowy. Przydatne parkingi.
            • fretkanelson Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 12:54
              Spokojnie. Pisząc o biegłości, absolutnie nie miałam na myśl biegłości takiej, jaką prezentuje zawodowy tłumacz kabinowy czy tłumacz literatury pięknej. Daleka jestem od tego, aby wymagać od wszystkich posługujących się językiem angielskim perfekcyjnego opanowania gramatyki. Z punktu widzenia metodologii nauczania języka nie jest to zresztą cel nadrzędny - jest nim, jak tu zresztą słusznie zauważyli moi rozmówcy, osiągnięcie celu komunikacyjnego, czyli potocznie mówiąc "dogadanie się".
              Chodziło mi o to, że pojęcie młodych ludzi o swojej biegłości w języku jest zwyczajnie wygórowane. Wyrażenia tego używają dziś z upodobaniem nawet osoby, które zdały bardzo łatwą maturę z języka angielskiego na (tak, tak) zaawansowanym poziomie, nijak nie przystającym ani do realiów współczesnej angielszczyzny, ani stopnia egzaminów "certyfikatowych", takich jak CAE chociażby. I proszę mi wierzyć, wiem, o czym piszę - w swojej pracy miałam również kontakt ze studentami na pierwszym roku, którzy po zadeklarowaniu chęci uczestniczenia w zajęciach językowych na poziomie B2/C1, po pierwszym spotkaniu zaczynali szukać możliwości zmiany grupy.
              Tym, którzy zechcą zauważyć, że być może to ja nie umiałam im właściwie przedstawić treści programowych, odpowiem, że problem jest uniwersalny, a jego występowanie może potwierdzić wielu lektorów akademickich.
          • qwww Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 00:49
            > e pieniądze. Owszem, możemy z nich podrwiwać, że są socjologami czy psychologam
            > i z wykształcenia - ale nie zapędźmy się w kozi róg. Jeśli nagle wszyscy masowo
            > zaczną oblegać politechniki, bez względu na to, czy mają ścisły umysł i zacięc
            > ie do studiowania ścisłych kierunków, wcale nie będzie im lepiej. Żeby być w pr
            > zyszłości dobrym inżynierem, trzeba wykazywać stosowne predyspozycje. Nie może
            > my nagle zacząć mówić tym młodym ludziom: idźcie na politechnikę. A co, jeśli k
            > toś się po prostu na politechnikę nie nadaje, ale byłby np. świetnym redaktorem
            > , tylko żadna redakcja go na staż nie przyjmie?

            jeśli nie ma predyspozycji, to nie musi mieć studiów wyższych... większość z tych "wykształconych" psychologów powinna skończyć co najwyżej szkoły zawodowe, fryzjerów i kierowców potrzeba bardziej niż socjologów itp.
          • antyliberal22 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 06:16
            bezrobocie wynosi naście procent i wcale nie wynika to z tego, ze naście procent ludzi słabo zna angielski, po prostu bezrobocie być musi i państwo powinno przestać wciskać ciemnotę, ze szkolenia i staze pomogą, państwo powinno przyznać, ze nie ma roboty dla nastu procent, nie ma i nie będzie, tym samym zamiast wydawać państwową kasę na bezsensowne kursy czy studia humanistyczne w tej ilosci w jakiej wydaje, powinno po prostu wziąść bezrobotnych na swoje utrzymanie - bo wszyscy pracy nigdy nie znajdą.
            Ew. niech państwo dofinansowuje prywatne firmy, które zechcą przyjmowac na praktyki, bo n.p. w dwa lata można sie nauczyc obsługi maszyny drukarskiej, ale jaki pracodawca postawi zielonego przed maszyną, gdy byle awaria to koszt naprawy wynoszący kilka tysięcy?
        • fumi-komi Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 00:22
          Cytując mojego profesora z technologii informacyjnych: Znajomość angielskiego obok umiejętności wykorzystywanie technologii komputerowych oznacza w dzisiejszych czasach, że nie jest się nowoczesnym analfabetom.

          ---
          sklep z bielizną, busy Berlin, preparaty ziołowe, polskie porty lotnicze, Stansted
          • flying_ben Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 00:46
            Raczej: "nie jest się nowoczesnym analfabetĄ".
            Młodym bezrobotnym życzę wytrwałości i przede wszystkim liczenia... na samych siebie.
      • q-ku nie pojawia się też "dobry technik samochodowy" 28.09.11, 20:04
        itp
        popsuliśmy młodzież i teraz ich aspiracje są nie do spełnienia
        wszyscy nie mogą jeździć Mercedesami
        niektórzy muszą je naprawiać i myć
        • elektryczny.klecznik Re: nie pojawia się też "dobry technik samochodow 28.09.11, 21:14
          Tak jest. Nikt nigdy nie powiedział, że wszyscy musimy wyjść na swoje.
          • sselrats Skadcis to bezrobocie musi sie przeciez brac 28.09.11, 23:31
            Zgadza sie?
            • nikodem123 Re: Skadcis to bezrobocie musi sie przeciez brac 28.09.11, 23:51
              Kto nie ma nic do zaoferowania potencjalnym pracodawcom - ten jest bezrobotny.

              Szkoda, ze ojczyzna zainwestowała tyle kasy w kształcenie na poziomie wyższym, tych co nic nie mają do zaoferowania.
              • rabart Re: Skadcis to bezrobocie musi sie przeciez brac 28.09.11, 23:54
                Jak pan pracodawca umieszcza ogłoszenie że szuka Pani o miłej aparycji do prac biurowych(w wieku do 25lat) to co mają studia do tego?
                • nikodem123 Re: Skadcis to bezrobocie musi sie przeciez brac 29.09.11, 00:25
                  rabart napisał:

                  > Jak pan pracodawca umieszcza ogłoszenie że szuka Pani o miłej aparycji do prac
                  > biurowych(w wieku do 25lat) to co mają studia do tego?

                  Średnio wykształcony człowiek podałby takiego pana do sądu, że stosuje dyskryminację ze względu na wiek i płeć. Obie te opcje są prawnie zakazane.
                  • rabart Re: Skadcis to bezrobocie musi sie przeciez brac 29.09.11, 03:18
                    Nie podasz do sądu, bo musiałbyś być ty osobiście dyskryminowany. Można natomiast podać do Inspekcji Pracy-kara wynosi bodajże kilkaset złotych.
                    Na każdym portalu w Polsce w ciągu 5 sekund znajdziesz kilka takich ogłoszeń.
                    • nemecpiotr Re: Skadcis to bezrobocie musi sie przeciez brac 29.09.11, 03:57
                      USA lub Japonia, jak sie zmiesciliby w milionie to bym sie zdziwil, na dodatek szef by w
                      zebach nosil ulotki o tym jak nie wolno dyskryminowac w pracy az do upadku calej firmy.


                      rabart napisał:

                      > Nie podasz do sądu, bo musiałbyś być ty osobiście dyskryminowany. Można natomia
                      > st podać do Inspekcji Pracy-kara wynosi bodajże kilkaset złotych.
                      > Na każdym portalu w Polsce w ciągu 5 sekund znajdziesz kilka takich ogłoszeń.
                • zigzaur Re: Skadcis to bezrobocie musi sie przeciez brac 29.09.11, 07:51
                  Jeśli taki pracodawca nie potrafi normalnie poderwać kobiety, to nie będzie również w stanie dobrze wynegocjować i zrealizować kontraktu.
        • rydzyk_fizyk Re: nie pojawia się też "dobry technik samochodow 28.09.11, 21:46
          Tu dochodzi jeszcze coś innego - oni mieli na rynku pracy przed sobą pokolenie wyżu godziny policyjnej.

          Choćby jeździli tyłem na unicyklu i potrafili się wyrażać poprawnie językowo (by tylko wymienić dwie równie trudne dla nich umiejętności) to dla wszystkich nie starczy miejsca bo zajmuje je już wyż i jeszcze wcześniejsze "Pokolenie Wyspy Skarbów".
        • rabart Re: nie pojawia się też "dobry technik samochodow 28.09.11, 23:13
          Jaki Mercedes? Ja bym się cieszył z 1386 brutto.
          Pracy szukam od 2,5 roku....
          • junk92508 Re: nie pojawia się też "dobry technik samochodow 28.09.11, 23:41
            > Jaki Mercedes? Ja bym się cieszył z 1386 brutto.

            2500 na rękę to ja muszę płacić zwyklemu murarzowi.
            Ponad 5000 na rękę muszę płacić dobremu majstrowi z dużym doświadczeniem
            umiejącemu czytać projekt.
            Znajomy 2400 na rękę musi płacić gosposi (gotowanie, sprzątanie, opieka nad dzieckiem 8h dziennie).
            3200 zostawiłem u mechanika przy okazji naprawy samochodu.
            320zl zaplacilem za 20-minutowa konsultację u lekarza-profesora.

            Psychologowi,politologowi i tego typu "zawodom" nie widzę potrzeby płacenia ani grosza.

            Praca jest - ale możliwe że trzeba schować ambicje i zabrać się do roboty.
            Ja sam pracuję wyraznie ponizej wykształcenia, ambicji i kwalifikacji - ale pracuje
            i zarabiam na tyle dobrze by stać mnie było na murarzy...
            • nalezyta_starannosc Re: nie pojawia się też "dobry technik samochodow 07.10.11, 15:58
              ... zebys sie nie zdzwil. zle nie zycze, ale jak Cie jakis zyciowy problem przerosnie to dopiero wtedy owa potrzebe zobaczysz. psycholog niepotrzebny? sprobuj sie dostac - zobaczysz jakie to proste i ile ew. terapia kosztuje (i nie mowi tu o jakiejs "ekstrawagancji" w stylu zwierzenia znudzonego lekkoducha na kozetce). obecnie wszystko funkcjonuje w tandemie psychitara - leki, psycholog-terapia.
          • ggg-gazeta Re: nie pojawia się też "dobry technik samochodow 28.09.11, 23:53
            Rabart szukaj ale w tym samym czasie ucz sie czegos, mloym czlowiek jest i czasem nauczy sie w ciagu roku tego czego niektorzy w ciagu 5 lat. Najgorsze to czekac na zbawienie i wkoncu trzeba wziasc sprawy w swoje rece i czasami trzeba jednak powiedziec: no nie przmeyslalem tego do konca w wieku kiedysie uczylem, rodzicie tego nie wpoili... a uwierz mi mozna...

            5 lat temu dalem pomysl koledze ktory ma syna jak synowi zalatwic dobry etat w wieku 16 lat...
            chlopaczek robi to co ludzie majac 25-30 lat... ba robi to szybciej, z zapalem, wiele pomyslow w glowie... zapytalem go jak mial 20 lat : i mozna sobie radzic nie ? niekoniecznie musisz to robic za 5 lat ale dobrze robic cos fajnego, tworzyc cos i jeszcze zarabiac x4 wiecej od ojca w wieku 18-20 lat ... i niech nikt nie karci ze nie ma on mlodosci (wogole co to ku... znaczy tracenie dziecinstwa, mlodosci?) bo to blad, zwiedzil kawalek swiata do tej pory niezły, zaczyna dostrzegac pewne rzeczy bardzo wczesnie i to wszystko za swoje, taki sobie prosty chlopaczek byl z niezbyt majetnej rodziny... ale jak ktos o zawodzie mysli w wieku 25 lat tak naprawde to pozniej mamy takie konsekwencje. No ale taki jest system, jedynym sposoem to rozgarnieci rodzicie ludzie na jakich mozesz trafic wczesnie ktorzy ukiernkuja troszke inaczej reszta motłochu, wierzaca w piekny sen o zyciu gwiazdy Hollywod :)
      • mariusz1984_katowice Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 20:28
        Hmmm,

        A tak dobrze zarabiasz ? - i masz taką dobrą pracę ? - to w jakim ty kraju żyjesz ?, bo chyba nie w Polsce,

        I co lepszy się uważasz ? - hmmm, bo po automatyce, telekomunikacji niewiele osób pracuje w zawodzie - tylko najlepsi robią to czego się uczyli. Duża część osób po telekomunikacji i automatyce, robotyce klepie programiki w zagranicznych "fabrykach softu", albo konsultuje się jako konsultant SAP.

        Jednym słowem - informatyka, telekomunikacja, robotyka - rzemiosło nie wymagające żadnych większych umiejetności, robota głupiego. Na większy szacunek zasługują ci po psychologii i pedagogice - wyłączając marketing.

        Mariusz, informatyk
        • sokolasty Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 21:45
          mariusz1984_katowice napisał:


          >
          > Jednym słowem - informatyka, telekomunikacja, robotyka - rzemiosło nie wymagaj
          > ące żadnych większych umiejetności, robota głupiego. Na większy szacunek zasług
          > ują ci po psychologii i pedagogice - wyłączając marketing.
          >
          > Mariusz, informatyk

          Tego, zaskakujesz mnie. I chyba wiem, przemawia przez Ciebie skromność (zero ironii, serio), która każe Ci myśleć, że umiejętność programowania jest do zdobycia przez większość.

          Otóż nie. Naprawdę trzeba mieć predyspozycje do abstrakcyjnego myślenia.
          • ksaniak Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:47
            Chyba zacięcie do zrozumienia przełożonego i ciągłych poprawek.

            Dobrych programistów to tak znowu wielu nie ma, bo większość to samouki.
            Abstrakcyjne myślenie - raczysz żartować. Co jest abstrakcyjnego w poleceniu "napisz metodę która robi to i to". No ale że w większości firm dokumentacji technicznej nawet nie potrafią ci "architekci po politechnice" wykonać to inna sprawa. I dostajemy wtedy bubla typu "na formatce ma być przycisk i ma robić dobrze"

            Nie mówię, że praca programisty jest łatwa. Ale tworzenie wizji, że programowanie to jakaś mityczna umiejętność to, przy dzisiejszych narzędziach, jakieś nieporozumienie.

            Osobiście wolałbym 20-paro latka który programuje od 16 roku życia i nie skończył studiów, niż 25-latka po politechnice i z zerowym stażem.
          • ggg-gazeta Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:58
            true true , niby to takie proste dla wielu, ale nawet dla rowieniskow to czesto czarna magia... plus umietnosci programistyczne daja mozliwosc pracy zdalnej, pracy dla ludzie spoza polski bez ruszania tyłka z Pipidowek dolnych w obecnych czasach. Dla wielu to bajka, bo jakze to elastyczne i niekrepujace.
          • flying_ben Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 00:59
            Nie myślenie abstrakcyjne, tylko LOGICZNE.
            Programowanie to umiejętność objęcia i przełożenia na język komputera rozwiązania rzeczywistego problemu. Widzisz w tym miejsce na abstrakcję? Ja nie.
            • promocjusz Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 01:10
              No "język komputera" to abstrakt rzeczywistości. :)
            • nikodem_73 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 01:16
              Pewnie, że umiejętność myślenia algorytmami jest podstawą. Ale myślenie abstrakcyjne też jest wskazane. Choćby wszędzie tam gdzie masz do czynienia z OOD/OOP. Umiejętność pracy na abstraktach naprawdę wtedy jest pożądana. :)
            • ankietera Re: Czyszczę fugi szczoteczką 01.10.11, 23:39
              > Nie myślenie abstrakcyjne, tylko LOGICZNE.

              Nieprawda. Rozwiązując problemy "rzeczywiste" jak je nazwałeś, w świeci komputerów posługujesz sę zupełnie nierzeczywistymi bytami, np. abstrakcyjnymi typami i strukturami danych. Programowanie to nie tylko wypisanie na ekranie "Hello, world!".
        • sselrats I tu dotknales sedna, Mariusz: 28.09.11, 23:39
          "tylko najlepsi robią to czego się uczyli"
          • nemecpiotr Re: I tu dotknales sedna, Mariusz: 29.09.11, 08:50
            sselrats napisał:

            > "tylko najlepsi robią to czego się uczyli"

            Tak, POLSKA to kraj MESJASZY, przyjedz na chwile do JAPONII i zobaczysz jak dobrze zorganizowane moze byc PANSTWO i SPOLECZNESTWO. Nie macie POJECIA o PANSTWOWOSCI W POLSCE. Musza wam ktos wpierd olic jak za Stalina i Hitlera
            to otrzezwiejecie, wy nawet nie umiecie latac TUPOLEVAMI choc macie NAJLEPSZYCH PILOTOW, juz nie powiem o prowadzeniu samochodów gdzie na 10 kierowcow 9 lamie WASZE WLASNE przepisy predkosci nagminnie ! smiejcie sie ze swoich NIEUDACZNIKOW
            - jestescie wlasnie tacy CWANI jak WASI NAJLEPSI PILOCI. SMIECH na calym swiecie.
            • smerfeta_1 Re: I tu dotknales sedna, Mariusz: 29.09.11, 15:21
              nemecpiotr napisał:

              > Juz nie powiem o prowadzeniu samochodów gdzie na 10 kierowcow 9 lamie
              > WASZE WLASNE przepisy predkosci nagminnie !

              A byłeś we Francji albo we Włoszech? :P Taaam to dopiero. U nas to "tylko" prędkość i alkohol za kółkiem.... Tam zaś jazda pod prąd, "zawracam, gdzie chcę" i "jadę którędy chcę".

              Jedno mnie w Tobie "uderza z półobrotu" Nemecpiotr... skoro jesteś taki wykształcony... skąd tyle błędów ortograficznych? Skoro tak kochasz Polskę, to dlaczego ją tak kaleczysz?
        • sir_fred Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 20:47
          Może i zasługują na większy szacunek, de gustibus itd. Tyle że nie są potrzebni - a przynajmniej nie są potrzebni w takiej ilości, jaką uczelnie produkują.
      • oelefante A kto potrzebuje durni wychowanych przez durni? 29.09.11, 00:15
        Na kogo głosowaliście w 2007? Na kogo przez ostatnie 20 lat głosowali Wasi rodzice? Czyż nie na socjalistów z UW, UD, PC, KLD, AWS, PiS, PO, SLD, SdRP, PSL i jak to się tam po drodze nazywało? Ciągle oddajecie władzę tym samym ludziom, którzy budują taką Polskę a nie inną. To mogę Wam powiedzieć jedno - sami tego chcieliście.
        • nikodem123 Re: A kto potrzebuje durni wychowanych przez durn 29.09.11, 00:52
          oelefante napisał:

          > Na kogo głosowaliście w 2007? Na kogo przez ostatnie 20 lat głosowali Wasi rodz
          > ice? Czyż nie na socjalistów z UW, UD, PC, KLD, AWS, PiS, PO, SLD, SdRP, PSL i
          > jak to się tam po drodze nazywało? Ciągle oddajecie władzę tym samym ludziom, k
          > tórzy budują taką Polskę a nie inną. To mogę Wam powiedzieć jedno - sami tego c
          > hcieliście.

          Chciałem zauważyć, że jeszcze głosowaliśmy na Korwina Mikke i jego księżycowe pomysły, i jego Unię Polityki Realnej
        • zigzaur Re: A kto potrzebuje durni wychowanych przez durn 29.09.11, 08:07
          Wrzucanie do jednego wora PSL i KLD (partii Bieleckiego, Lewandowskiego i Tuska) dowodzi raczej słabego kontaktu z realną polityką.
          Przez cały czas obecności w Sejmie Janusz Korwin-Mikke wygłaszał tyrady przeciwko UD i KLD, w efekcie na całe cztery lata do władzy doszły SLD i PSL.
          Pana JKM poznałem osobiście i miałem okazję podyskutowania w 4 oczy.
      • nemecpiotr Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 03:36
        nie prawda, skonczylme informatyke, pracowalem 10 lat w Japonii w najwiekszych bankach
        potem 4 lata w USA. zajmuje sie bezpieczenstwem w sieciach wysokiego zagrozenia (IP networks głownie) pracowalem tez dla wojska w USA.

        probowalem znalec prace w mojej dziedzinie w bankach, kiedy pytano o moje byle zarobki, odpowiadalem uczciwie(rocznie okolo 300tys dolarów od 10 lat,), ile CHCE zarabiac: NIE WAZNE, mam juz wszystko co chce miec , teraz chce tylko sobie popracowac w POLSCE.
        pracowalbym nawet za 5tys brutto by byc w Polsce. Nie mam ochty na wlasna firme, zreszta w mojeje dziedzinie to moge wyciagnac spokojnie 3xwiecej robiac kontrakty, ale mnie nie potrzeba wiecej rzeczy, chce nacieszyc sie POLSKA, jesienią, zyciem. na bezrobocie sie nie rejestrowalem bo to az glupio, mam BMW X6 i Audi Q5. Skutek taki, nie mialem nawet ubezpieczenia w Polsce zdrowotnego, za wszystko placilem gotówka.

        Zachowanie ludzi w Polsce okreslilbym jako SKRAJNY NEPOTYZM - dokladnie jak w ROSJI z tym, ze w Rosji zatrudnia lepszego od tego co prowadzi interview o wiele LATWIEJ niz w POLSCE. I nie mowie o malych firemkach! mowie o firmach DUZYCH zachodnich w ktorych
        wszyscy to POLACY oddelegowani z zachodniej centrali do pracy. NEPOTYZM, ZAWISC,
        brak poczucia WSPOLNOTY NARODOWEJ, arogancja, zarozumialstwo.


        Przyjechalem do POLSKI, tesknie za Polska, za przyrodą, drzewami, krzywymi drzewami, wierzbami ludzmi. Wszystko to kocham, z wyjatkiem RZADU jaki macie i POLITYKOW. Oni sprawiaja ze PANSTWO POLSKIE NADAJE SIE DO KASACJI.

        Wracam do Japonii, wynegocjowalem troche wiecej niz zwykle mam, i chcialbym zostac w Polsce, ale w TYM KRAJU NIE DA SIE ZYC i normalnie funksjonowac. Kraj pelen nepotyzmu, glupoty, i piekelka...nie powiem ze to polskie piekielko...bo nie jest...slowianskie.

        w Tym kraju jak jestes ZBYT DOBRZE WYJSZTALCONY to pracy tez nie znajdziesz...nie tylko dlatego, ze nie ma tutaj zadnego dobrego przemyslu budujacego wartosci dodane intelektualne (software, finance, military)..ale takze dlatego ze macie tutaj takich Sikorskich
        Kaczynskich, Tuskow, Napieralskich...

        Chcialbym wrocic, ale na pewno nie zaloze w Polsce KONTA BANKOWEGO. to bylby najwiekszy moj blad zyciowy. zaraz by sie doszukiwali gdzie by i jakby dac mi DOMIAR.

      • bzyk_origo To i tak dobrze ze nie SRACZ 29.09.11, 09:36
        Tych pseudoabsolwentow z pseudokierunkow studiow nie ma co zalowac - mozliwosci zatrudniania "specow" od zarzadzania czy tez psychologii sa znikome - rownolegle z tzw. studiami powinni sie uczyc praktycznych zawodow: elektryk, hydraulik, malarz - lista jest dluga. Sprzatanie tez jest waznym zajeciem !!!!.
    • dorotek888 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 15:24
      Mi w wypowiedziach tych ludzi rzuca się w oczy pogarda dla jakiejkolwiek pracy fizycznej. To przykre.
      • piorek_upiorek Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 19:52
        zgadzam się..
      • artur701 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 00:41
        Niestety to prawda. W Polsce tak to juz jest jak juz przcujesz fizycznie to inni mysla ze jest z toba cos nie tak, chyba jais przyglup lub nieudaczik. Tym bardziej jest to przykre, ze taki sposob myslenia jest charakterystyczny dla ludzi wyksztalconych, zajmujacych wyzsze stanowiska. W tym naszym chorym kraju lepiej mowic ze sie pracuje w biurze za 1400 miesiecznie niz wykonuje sie prace fizyczna za 2500. Niekiedy mozna odniesc wrazenie, ze praca fizyczna jest chanba i powinismy sie jej wstydzic niezalenie od tegojak wysokie sa zarobki. Ot Polska własnie!
        • flying_ben Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 01:02
          Dla niektórych Hańbą z kolei jest nieznajomość języka polskiego.
          Co do "fizycznych": oczywiście są potrzebni, jednak siła człowiek leży tak naprawdę w jego rozumie, a nie mięśniach. :)
          • artur701 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 02.10.11, 01:07
            flying_ben napisał:

            > Dla niektórych Hańbą z kolei jest nieznajomość języka polskiego.
            > Co do "fizycznych": oczywiście są potrzebni, jednak siła człowiek leży tak napr
            > awdę w jego rozumie, a nie mięśniach. :)

            hehe:) ty trolu forumowy, zauwazyles wpadke jezykowa pisana o pierwszej w nocy nie majac niccwiecej do dodania. Nie wiem ale zazwyczaj ludzie odmieniaja slowo "czlowiek" ty tego widocznie matole nie ptrafisz. Zeby ci jeszze bardziej dokopac, baranie jeden, fizol zawsze bedzie fizolem i nie wazne jak bardzo bedziesz prezyl ten swoj maly mozdzek.
        • zigzaur Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 08:14
          Współczesny frezer obsługuje w pracy coś w rodzaju komputera. Współczesna frezarka posiada systemy diagnostyki, procesor, czytnik kart pamięci z programami obróbkowymi, elementy manipulacyjne, łączność z siecią itd.

          Glazurnik musi umieć policzyć pole powierzchni, dobrać wymiary płytek.

          Współczesny mechanik samochodowy obsługuje komputerową linię diagnostyczną badającą stan zawieszenia, hamulców, amortyzatorów itd. z wydrukiem wyników pomiarów.
          • artur701 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 02.10.11, 00:50
            zigzaur napisał:

            > Współczesny frezer obsługuje w pracy coś w rodzaju komputera. Współczesna freza
            > rka posiada systemy diagnostyki, procesor, czytnik kart pamięci z programami ob
            > róbkowymi, elementy manipulacyjne, łączność z siecią itd.
            >
            > Glazurnik musi umieć policzyć pole powierzchni, dobrać wymiary płytek.
            >
            > Współczesny mechanik samochodowy obsługuje komputerową linię diagnostyczną bada
            > jącą stan zawieszenia, hamulców, amortyzatorów itd. z wydrukiem wyników pomiaró
            > w.
            mechanik bedzie zawsze tylko mechanikiem, frezer zawsze bedzie tylko frezem i nikt z nich nie bedzie niczym wiecej cokolwiek wiecej by nie robil
    • k_wroc Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 15:28
      Czy ktoś mi może rzeczowo powiedzieć jaki zawód można wykonywać po socjologii oraz jakie są poszczególne szczebla kariery takiego zawodu?
      • jednorazowy3 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 17:16
        Można wykonywać każdy zawód. Studia nie ograniczają możliwości.
        • erte2 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 20:02
          jednorazowy3 napisała:

          ..... Można wykonywać każdy zawód. Studia nie ograniczają możliwości.

          Owszem, można. Ale najpierw trzeba się go NAUCZYĆ !!!
          • k_wroc Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 20:49
            Skoro można wykonywać KAŻDY zawód, to dlaczego biadoli, że musi zmywać fugi? Zawód dobry jak KAŻDY.

            Prawda jest taka, że socjologia jest jednym z najprostszych kierunków - egzaminy to pestka, wystarczy "naściemniać". Studenci się bawią całe studia, przechodzą z roku na rok, ładne oceny mają więc rodzice zadowoleni i wszystko gra.
            • weintraub Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 08:45
              Ja skończyłem socjologię. Wcześniej politykę społeczną na UW. Wszystko dziennie. W czasie studiów pracowałem od pierwszego roku. W różnych firmach. Telemarketing, sprzedaż fizycznie też mi się zdarzało pracować. Kasa jest kasa. Cały czas zdobywałem doświadczenie. Skończyłem studia, których wcale nie uważam za łatwe jeżeli chcesz się czegoś nauczyć. Ale pamiętać trzeba o jednym: studia nie dają praktyki. Wykłady i ćwiczenia z ludźmi, którzy nie przepracowali ani jednego dnia w biznesie.... Masakra. Po studiach nie czekałem, aż ktoś da mi pracę bo już ją miałem. Może dlatego, że wcześniej nie obrażałem się na to że coś jest poniżej moich kwalifikacji? Teraz prowadzę firmę szkoleniową. Mam całą masę doświadczeń z różnych dziedzin. Mogę być partnerem dla ludzi z którymi pracuję. Czytam tutaj, że człowiek idzie na kurs trenerski,płaci 8k bo chce podnieść kwalifikacje. Boże ile ludzi tak chce. Przychodzą czasami do mnie i do moich wspólników CV. Osoby po psychologii, socjologii i pokrewnych. Chcę być trenerem. A ja się pytam o doświadczenie to mi mówią, że mają studia. JA też mam i co z tego? Mam też doświadczenie i jestem tylko kilka lat straszy od osób opisywanych. Nikt mi nic nie dał za darmo. Na nic nie czekałem. Trzeba chcieć.
              Tak trochę zawodowo napiszę jeszcze jedno. Wszystkie te osoby zrzucają odpowiedzialność na zewnątrz. Ja wykształcony/a a oni są źli, bo nie chcą mnie zatrudnić.
              Moi znajomi, z którymi studiowałem rozjechali się po świecie i po Polsce. Każdy ma pracę. Nie słyszałem żeby ktoś narzekał, że ma daleko do domu...
        • zmichalg1 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 02:29
          jednorazowy3 napisała:

          > Można wykonywać każdy zawód. Studia nie ograniczają możliwości.

          To w takim razie po co są te studia? To takie hobby? Pretekst do wydania na czesne kilku(nastu/dziesięiu) tysi czy uczestniczeniu w orgiach w akademikach?
      • zigzaur Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 08:16
        Gdy w 1933 w Niemczech utworzono Gestapo, bardzo poszukiwano właśnie socjologów i psychologów społecznych. Oraz specjalistów od łączności telefonicznej i radiowej.
    • mhm6 oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej nie są 28.09.11, 15:39
      mam już dosyć pochylania się GW nad biedną wykształconą zdolną młodzieżą...
      w 2002 roku szukałam pracy 8 miesięcy, wzięłam co było, czyli tłumaczenie w biurze przez agencję pracy. Spodobałam się, chcieli mnie zatrudnić, ale nie było etatu. I dobrze, bo po 2 miesiącach tam dostałam równie fatalnie płatną pracę, ale już bez pobierającej 50% mojej kasy agencji.
      Na początek zarabiałam 1500zł /mc netto, dziś oni by się nie ruszyli z łóżka...

      Też jestem po socjologii. Ludzie inteligentni sobie poradzą bez znajomości. Jeśli kolesia kręci zarządzanie, dlaczego nie założy własnego biznesu? choćby warzywniak by otworzył. Ale nie, on żąda!!! od władzy, aby mu coś DALI.

      Banda rozwydrzonych góvvn1arzy po kiepskich studiach na kiepskich uczelniach. Przecież oni nieraz nie umieją maila kulturalnego napisać, który zacząłby się od powitania, z zakończył czymś innym niż pa.
      • alcabin Re: oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej n 28.09.11, 18:54
        no w 2002 roku 1500 netto to tak jak teraz jakieś 2500 netto. Myślę, że wcale tak ludzie po studiach teraz nie wybrzydzają przy pierwszej pracy.
      • zmora_upiora Re: oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej n 28.09.11, 20:08
        mhm6 napisała:

        > mam już dosyć pochylania się GW nad biedną wykształconą zdolną młodzieżą...
        A ja mam już dosyć komentarzy opluwających absolwentów kierunków humanistycznych . Skończyliście inny? Fajnie! Macie pracę i nie martwicie się o przyszłość? Gratuluję! Ale Oni też chcą żyć, wyprowadzić się od rodziców, założyć własne rodziny i tak dalej i mają do tego takie samo prawo jak i Wy! A pracodawcy sami nie wiedzą czego chcą, albo raczej doskonale wiedzą tylko głupio im, się do tego przyznać. Dobry pracownik, to taki któremu nie trzeba płacić.
        • nikodem123 Re: oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej n 28.09.11, 20:32
          zmora_upiora napisała:

          > A ja mam już dosyć komentarzy opluwających absolwentów kierunków humanistycznyc
          > h .

          Kto ich opluwa?

          > Skończyliście inny? Fajnie! Macie pracę i nie martwicie się o przyszłość? G
          > ratuluję! Ale Oni też chcą żyć, wyprowadzić się od rodziców, założyć własne rod
          > ziny i tak dalej i mają do tego takie samo prawo jak i Wy!

          To niech znajdą pomysł na siebie! Niech założą własną firmę i niech sprzedają swoje umiejętności!
          W czym problem? Byłem prymusem na studiach, więc niech ktoś da mi fajną pensyjkę? W czym problem - zatrudnij ich!
          • alcabin Re: oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej n 28.09.11, 20:37
            Ja jedyny problem jaki widzę, to zagmatwane prawo, obciążenia od samego początku działalności, wieczne koncesje i ograniczenia, brak możliwości wykonywania zawodu bez dostania się do szacownego grona "ludzi z branży" i uzyskania uprawnień oraz konieczność posiadania kapitału na start. Chętnie założyłbym własną firmę, ale z pewnością nie teraz w tym chorym kraju.
            • nikodem123 Re: oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej n 28.09.11, 23:06
              alcabin napisał:

              > Ja jedyny problem jaki widzę, to [...] brak możliwości wykonywania za
              > wodu bez dostania się do szacownego grona "ludzi z branży"

              Podaj przykład, bo ja takiego zawodu nie znam. A nawet jeśli jest, to po co było go wybierać?

              > oraz konieczność posiadania kapitału na start. Chętnie założyłbym własną firm
              > ę, ale z pewnością nie teraz w tym chorym kraju.

              W każdym chorym kraju musisz wynająć lokal, kupić biurko, zatrudnić sekretarza / sekretarkę.
              W każdym chorym kraju nikt Ci nie da pieniędzy na rozruch tylko dlatego, że deklarujesz, że chciałbyś mieć własną firmę, ale nie masz kasy.
              • ggg-gazeta Re: oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej n 29.09.11, 00:03
                a jeszcze trzeba dodac jedno najwaznieszje: kolega wyzej mowi o braku pieniedzy, a jak etat dorwie jakas stabilonosc przez rok to biegnie do baku i bierze kredycik na mieszkanko 200-400tys, to jest tez chore ... i cale zycie dalej tez bedzie biadloil ze mu zle, wczesiej nie mial pracy, teraz ma i jeszcze bank go cisnie... bo sam mu do domu przyszedl i kazal wziasc kredyt bo tak trzeba... a juz nie pomyslal o tych np. 20tys co pomoglby mu cos rozkrecic i moze pozniej lepiej zyc...
                • alcabin Re: oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej n 29.09.11, 08:29
                  Akurat kolega wyżej pracuje na etacie i z zakupem mieszkania czeka aż rozkręci własny biznes. Pieniądze na start to akurat najmniejszy z wyżej wymienionych problemów.
              • zigzaur Re: oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej n 29.09.11, 08:17
                Naprawdę nie słyszałeś o tzw. uprawnieniach budowlanych?
                • alcabin Re: oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej n 29.09.11, 08:31
                  Prawnicy, lekarze, budowlańcy wszelkiej maści i bardzo wiele innych zawodów. Polska jest krajem w którym ilość cechów jest chyba największa w całej Europie.
        • rydzyk_fizyk Re: oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej n 28.09.11, 21:54
          Dobry pracownik, to taki któremu nie trzeba płacić.

          To dlaczego pracują (pracujecie?) za darmo - psując rynek pracy?
          Zrobił się rzeczywiście z tego ugruntowany model biznesowy.
        • kloss99 Re: oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej n 29.09.11, 00:10
          >Ale Oni też chcą żyć, wyprowadzić się od rodziców, założyć własne rod
          > ziny i tak dalej i mają do tego takie samo prawo jak i Wy!

          niech robią co chcą, nikt im nie broni
      • monier Re: oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej n 28.09.11, 23:39
        Jednak ręce opadają , jak się to czyta :( Jako pracujący psycholog powiem tylko tyle, że jest to przypisywanie winy ofierze. Smutne. Taki mechanizm psychologiczny ;) Wtedy się łatwiej żyje. I odpowiedzialność spada na nich nie na system. Prekariat to chyba tez o tym pisała Wyborcza? ;)
        • zigzaur Re: oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej n 29.09.11, 08:19
          Planując wybór zawodu należy myśleć, co będzie za lat 20. Jeśli mamy do czynienia z niżem demograficznym w szkołach, to wybór zawodu nauczycielskiego nie jest najmądrzejszą decyzją.
        • kloss99 Re: oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej n 29.09.11, 10:57
          Co za subtelny wywód godny psychologa. Jak zwykle tandentne narracje dla naiwniaków.
        • krolowa_karo Re: oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej n 29.09.11, 16:06
          mam dobry zawód. Stać mnie było na wyprowadzkę od rodziców. Ale czy za 20 lat będzie tak samo? Wątpię. Nie przywiązuję się do myśli że to co robię, to czego się przez tyle lat uczyłam, będę robić do końca życia. Przypuszczam, że w którymś momencie będę się musiała PRZEKWALIFIKOWAĆ. Zapewniam, że nie będę wtedy płakać dziennikarzom w mankiet, czy wyżalać się na forum mówiąc - "tyle lat się uczyłam, mam doświadczenie i nikt mnie nie chce zatrudnić. To wina rządu, uczelni, pracodawców.... "
          Po prostu wezmę i się przekwalifikuję. Znajdę sobie coś w czym będę mogła maksymalnie wykorzystać zdobytą już wiedzę, robiąc jednocześnie coś za co ktoś będzie chciał mi płacić.

          Niestety - znakomita większość humanistów musi się przekwalifikować już na początku swojego "dorosłego" życia. Więc zamiast wydawać kasę na kolejne kursy, powinni odpalić googla, poczytać fora, artykuły, spróbować znaleźć niszę w której można znaleźć pracę. Biadolenie i płacz w poduszkę nie pomoże.

          Nie od dziś wiadomo, że dla humanistów pracy nie ma. Jak zaczynałam studia (prawie dekadę temu) też jej nie było. I jak szłam do liceum - również. Więc humaniści, absolwenci zarządzania i ekologii oraz wszyscy absolwenci prywatnych uczelni niech nie narzekają, że to wina, tego czy tamtego rządu, systemu, pracodawców czy kryzysu.

          Zwalanie winy na kogoś innego sugeruje, że jak ten czynnik się zmieni to ich sytuacja się poprawi. Tak niestety nie będzie. Sorry
      • u2_pati Re: oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej n 29.09.11, 01:27
        Bo za darmo dostają! ;l Rodziców mają itp. W sumie to jestem teraz wdzięczna ojcu, że mnie po maturze z domu wyrzucił. Musiałam nauczyć sie kreatywnie mysleć i działać i ...po psychologii mam teraz naprawdę spore, by nie powiedzieć duże pieniądze! Ale mnie darmo na tacy NIKT NIC NIE DAŁ! A upokorzenia też musiałam znosić, ale do czasu ;) Teraz to mnie szanują w pracy.
      • tomeczeka Re: oni sa przekonani, że są zdolni!!! a raczej n 29.09.11, 07:56
        Przepraszam, czy ty uważasz swoją wiadomość za kulturalna ? Przeszkadza ci, ze banda rozwydrzonych gowniarzy ma pretensje, nie przywitales się, nie napisałeś nawet 'pa' po zakończeniu swojego jazgotu, ale mam ci wierzyć, ze jesteś inteligentny i kulturalny ? Jesteś taki fajny bo sobie poradziles? Świat zatem kończy się na tobie. Wyobraz sobie, ze inni maja prawo do narzekania. Ze może artykuł z intencja został tak skonstruowany, ze młodzi w nim malują rzeczywistość poprzez narzekanie, żeby można było przekonać się jak sobie w niej radzą co ich niepokoi etc. Nie wiem jak można pisać takim tonem jak to ty zrobiłeś. Ja osobiście uważam, ze to jest prostackie.
    • smoku1977 A czego przepraszam oczekują??? 28.09.11, 15:44
      Kilka cytatów:

      ...a oni mi mówią, że to akwizycja. Jakby mi ktoś dał w twarz.
      ...przed tym supermarketem, nogi się pode mną ugięły. Nie byłam w stanie wejść do środka.
      ...gdy pracownik przychodzi mocno "wczorajszy". Zażartowałem, że każdemu się zdarza.
      ...szkoda mi czasu na parzenie innym kawy. Wolę w internecie poszukać ofert.

      Praca w akwizycji to hańba jakaś czy co? Praca fizyczna też źle? Żadna, ale to żadna praca nie hańbi! Pracuję w międzynarodowej korporacji z ludźmi, którzy po studiach za granicą sprzątali domy z braku innego zajęcia. Mają swietne stanowiska i wcale się nie wstydzą tego co robili. Wręcz przeciwnie, mówią, że bardzo dużo nauczyli się wtedy o wartości pracy i o sobie.

      W ogóle to jakaś chora postawa "szkoda czasu". A na co przepraszam liczy na początku? Managera? Prezesa? Przecież do ciężkiej cholery można pracować w jednym miejscu i szukać kolejnego! I do tego ta historyjka z "wczorajszym pracownikiem". Faktycznie szalenie zabawne, normalnie boki zrywać kiedy ktoś przychodzi na bańce do pracy.

      To bezrobocie w dużej mierze wynika ze zderzenia pokolenia Y z pokoleniem poprzednim, które, żeby dostać się tam gdzie jest musiało pracować cieżko, za psie pieniądze i po godzinach w weekendy. Do tego ciągle się uczyć, dokształcać i zdobywać doświadczenie za wszelką cenę. To oczywiście też nie jest zdrowe, ale między pokoleniami jest PRZEPAŚĆ... Tylko, że Y-ki nie mają wyjścia, muszą się dostosować albo pracy nie dostaną...
      • alcabin Re: A czego przepraszam oczekują??? 28.09.11, 19:07
        No akurat akwizycja to w większości najzwyklejsze w świecie wyłudzanie. Szuka się ludzi naiwnych (zazwyczaj starszych), którzy płacą duże pieniądze, za nic nie warte rzeczy. Równie dobrze można by powiedzieć, że praca złodzieja nie hańbi, oni w końcu wykorzystują tylko ludzką nieuwagę i głupotę.
        A co do sprzątania, to oczywiście praca fizyczna nie hańbi.
        Problem w tym, że i ścieżka kariery i zarobki w przeliczeniu na możliwości zakupu nie są lepsze niż były. Ludzie, którzy w latach 90 mogli wejść na rynek robili oszałamiające kariery. Później było gorzej. W końcu przy ostatniej hossie znowu załapali się szczęściarze. Ci którzy sienie załapali teraz będą mieli problem i najprawdopodobniej nigdy sienie załapią na nic poważnego. Chyba że dojdzie do jakiś poważnych przemian gospodarczych. Rynek już się nasycił. Specjaliści już są. Polska przestała się rozwijać a Polacy się starzeją. Jeśli dojdzie do przewrotu i w miejsce starych skostniałych organizacji powstaną nowe, to wtedy dopiero zobaczyć będziesz mógł kto wygrywa w uczciwej rynkowej walce. Z resztą, jeśli poprzednie pokolenie tak sobie wspaniale radzi, to dlaczego to wśród starszych pracowników jest największy lęk przed utratą pracy? Skoro to tacy doskonali fachowcy to nie powinni mieć najmniejszych problemów ze znalezieniem nowej pracy.
        • vladek Re: A czego przepraszam oczekują??? 28.09.11, 20:53
          Sorry... "Rynek sie nasycil..." czym sie niby nasycil? Ja widze ze sie nasycil absolwentami ekonomi, zarzadzania, finansow, psychologii, politologii itp kulturalno rozrywkowych kierunkow. ja konczylem informatyke w 2000 roku bo juz wtedy bylo dla mnie oczywiste ze tam jest praca na dziesieciolecia. Wraz ze mna uczelnie konczyli absolwenci "humanistycznych" kierunkow i trafiali w rynkowa proznie. Nic sie nie zmienilo od tamtego czasu i ja sie tylko zastanawiam kto wtedy po roku 2000 bedac zdrowym na umysle dalej pchal sie na takie kierunki?
          Polska sie nie rozwija? A jak ma sie rozwijac skoro wszyscy chca byc urzednikami w kraju gdzie biurokracja jest juz rozrosnieta do monstrualnych rozmiarow? W urzedach trwa walka na noze o stolki a jak nawet jakies nowe stanowisko sie zwalnia to znajomi krolika wiedza o nim zanim nawet oferta pracy przybierze pisemna forme.
          A moze by tak sie... przekwalifikowac?
          • alcabin Re: A czego przepraszam oczekują??? 28.09.11, 21:08
            Ja akurat mam pracę w zawodzie (po tym jak go skończyłem, okazało się, że teraz to kierunek zamawiany). Widzę jednak sporą różnicę pomiędzy tym, co było wcześniej a tym co jest teraz. Gdybym skończył studia 3 lata wcześniej pewnie na wstępie miałbym pensję 1,5 razy taką jaką dostałem teraz. A nie mieliśmy przez ten czas deflacji 33%, wręcz przeciwnie inflacja byłą całkiem spora a zł mocno się osłabiła w stosunku do innych walut/surowców itp. Tak wiec widzę różnicę pomiędzy tym co było wcześniej i tym co jest i co będzie teraz. Polska się starzeje, obciążenia będą coraz wyższe, ceny coraz wyższe, a pensje nie będą rosły. Może za 10 lat sytuacja będzie zupełnie inna, jak Polska zbankrutuje i zmieni się układ sił (budżetówka vs sektor prywatny), a nowych pracowników chętnych do pracy będzie coraz mniej.
          • rabart Re: A czego przepraszam oczekują??? 28.09.11, 23:15
            > A moze by tak sie... przekwalifikowac?
            A-za co ?
            B-jak to zrobię to bądź pewien, że w tym kraju żyć nie będę.
            • nikodem123 Re: A czego przepraszam oczekują??? 28.09.11, 23:45
              Zaraz, zaraz!
              Dlaczego masz się przekwalifikowywać?

              Nie lepiej było wybrać od razu właściwe kwalifikacje?

              rabart napisał:

              > > A moze by tak sie... przekwalifikowac?
              > A-za co ?
              > B-jak to zrobię to bądź pewien, że w tym kraju żyć nie będę.
      • u2_pati Re: A czego przepraszam oczekują??? 29.09.11, 01:28
        Pracuję w międzynarodowej korporacji z ludźmi, którzy po studiach za granicą sprzątali domy z braku innego zajęcia. Mają swietne stanowiska i wcale się nie wstydzą tego co robili. Wręcz przeciwnie, mówią, że bardzo dużo nauczyli się wtedy o wartości pracy i o sobie.

        Przeszłam to samo i też się nie wstydzę. Uważam teraz nawet jako atut, bo doceniam ciężką pracę! W tym pracę innych, nawet jeśli to pani sprzątaczka.
      • zmichalg1 Re: A czego przepraszam oczekują??? 29.09.11, 02:22
        smoku1977 napisał:

        > I do tego ta historyjka z "wczorajszym pracownikiem
        > ". Faktycznie szalenie zabawne, normalnie boki zrywać kiedy ktoś przychodzi na
        > bańce do pracy.

        A najlepsze jest to, że pisze to człowiek po psychologii czy zarządzaniu.
        Czego go na tym zarządzaniu uczyli?!?!?
        Pobłażliwości dla osób dopuszczających się ciężkich uchybień jakim niewątpliwie jest alkohol w pracy? Nie nauczyli, że coś podobnego wpływa demoralizująco na innych pracowników?
        Eh... nie dość, że wykształcenie totalnie zbędne na rynku, to jeszcze na żenująco niskim poziomie.
    • stilonek Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 15:53
      ale o co ty masz do nich pretensje? od dzieciństwa wysłuchiwali od taty "skończ studia (nie niesprecyzowana rzecz - jakie), a nie będziesz tyrał jak ja". to samo czytali w GW zachwyconej polskim boomem edukacyjnym i przez nią pięknie wspomaganym. to m.in. Wyborcza zasiała wszechobecną pogardę, dobrze zakamuflowaną do pracy fizycznej. ta nagonka na technika, zawodówki. te zdjęcia panów i pań w garniakach, garsonkach...to posłuchali, nie mam do nich pretensji, młodość ma swoje prawa. ja też skończyłem studia humanistyczne, na szczęście zalazłem swoją niszę, mam własną działalność, jakoś z niej żyje, ale gdybym miał mniej szczęścia, zasiliłbym grono tego straconego pokolenia. zauważmy, że najbogatsze narody świata, jak Brytole, Niemcy, czy Amerykańce mają kilka, kilkanaście proc. populacji. to nie wina tuska, kaczyńskich i innych, poprostu nie ma takiej gospodarki na świecie, w której zatrudnienie w swoich zawodach znalazła by populacja, w której ponad 50 proc. ludzi ma skończone studia, z tego tylko cząstka politechniczne. end
      • lahdaan Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 19:52
        stilonek napisał:

        "... z tego tylko cząstka politechniczne. end"

        A gdyby studia politechniczne miało owe 50% populacji? Wtedy mówilibyśmy o bezrobociu wśród inżynierów...Bowiem ile jest w Polsce fabryk, hut i przedsiębiorstw produkcyjnych?? Ilu architektów potrzeba?? Ilu programistów?? Iloma procesami można zarządzać?? Sorry, ale mówienie o tym, jak by było fajnie gdyby większość młodzieży szła na politechniki, zakrawa na kiepski żart bądź nawet na ujawnia głupotę tego, który takie tezy wysuwa.

        Winnym w tej sytuacji nie jest młodzież, która wybiera bardziej atrakcyjne poznawczo studia (bo nie łatwiejsze), a system (nie)edukacji - równania w dół. Idę o zakład, że pod koniec lat 90. (wtedy kiedy kończyłem studia) większość tych dzisiejszych magistrów, tudzież bakałarzy, nawet nie zdałaby matury! Niestety, utrwalono system, w którym bazuje na ilości studentów, a nie na ich jakości! Uczelnie nie starają się konkurować między sobą badaniami, a liczbą żaków. Nie ma walki o granty, monetaryzacji wyników badań, a jest marketing i tworzenie coraz to nowszych i modniejszych kierunków, po których "znajdziesz pracę". Stąd mamy cale zastępy sfrustrowanych, młodych ludzi, owoców kiepskiej, masowej edukacji.

        W tej sytuacji co można zrobić? Po pierwsze należy odrzucić błędną, jak się obecnie okazuje, tezę o rozwoju społecznym opartym na ilości studiujących. Po drugie należy się skupić na reformie systemu edukacji wyższej, tak by uczelnie były finansowane w oparciu o osiągnięcia badawcze, z patentów, partnerstwa z prywatnym biznesem. Po trzecie należy stworzyć takie warunki do rozwoju przedsiębiorczości, by absolwenci różnych dziedzin mogli znaleźć zatrudnienie (np. we wspomnianych, polskich fabrykach - owocach rozwoju naukowego), bądź bez większych przeszkód realizowali swoje plany o działalności biznesowej.
        • leszekk_k Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 22:54
          lahdaan napisał:

          > stilonek napisał:
          >
          > "... z tego tylko cząstka politechniczne. end"
          >
          > A gdyby studia politechniczne miało owe 50% populacji? Wtedy mówilibyśmy o bezr
          > obociu wśród inżynierów...Bowiem ile jest w Polsce fabryk, hut i przedsiębiorst
          > w produkcyjnych?? Ilu architektów potrzeba?? Ilu programistów?? Iloma procesami
          > można zarządzać?? Sorry, ale mówienie o tym, jak by było fajnie gdyby większoś
          > ć młodzieży szła na politechniki, zakrawa na kiepski żart bądź nawet na ujawnia
          > głupotę tego, który takie tezy wysuwa.
          >


          jest rozwiazanie: egzamin wstepny
          przecież wiekszość studentów nie nadaje sie na studia !!!!
          sa za malo inteligentni, leniwi i generalnie malo zainteresowani
          kiedys sprawa była prosta, najbardziej bystrzy i inteligentni dostawali sie na studia, a reszta
          uczyla sie jakiegoś zawodu i
          • ggg-gazeta Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 00:10
            tez racja. bo tu jest wlasnie caly blad w systemie, nikt nie prognozuje i nie pilnuje liczby miejsc na dane kierunki jaka jest w perpekstywie jakiego czasu potrzebna, niech nawet to bedzie na 2 lata w przod, a na "ekonomie i zarzadzanie czy inne" to miejsce jets tyle i ile bylo 10 lat tei lub wiecej a problem z tymi studentami od 10 lat taki sam, rzesza z nich ma problemy znalezienia pracy w zawodzie i tworza sie takie artykuly
        • nemecpiotr Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 04:02
          w POLSCE jest praca dla NISKO LATNYCH INZYNIEROW a nie dla high end.
          do tego koszmarny nepotyz, zawiśc, brak poczucia przynalzenznosci narodowej i
          WSZECHOBECNE DUPOLIZANIE wszystkim obcokrajowcom i ciemnoskorym.

          sowich traktuje sie jak psów!
        • czarnymaczupikczu Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 07:16
          już się bałem że nikt nic nie napisze mądrego
          Pozdro
    • esada Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 15:56
      Zgadzam się z przedmówcami. Rzeczywiście, powiedzmy sobie szczerze - pensja 1500 zł na rękę, to nie są duże pieniądze. To pensja, która ciągle każe wybierać i z czegoś rezygnować. Jest ciężko. Ale czy tylko pracownikom jest ciężko? Dlaczego w Polsce, po tylu latach kapitalizmu cały czas utzrymuje się atmosfera pt."ci prywaciarze - złodzieje?". Powinno się cały czas uświadamiać ludziom, że żeby ktoś zarobił najżniższą krajową - czyli ok. 1000 zł na rękę, pracodawca ponosi koszt ok. 1700 zł. Umowy-zlecenia - złe. Ano nie jest to najlepsza forma, ale czasami po prostu nie ma wyboru. Ktoś powie, jak kogos nie stac na zapłacenie pracownikowi porządnej pensji, topowinien zamknąć interes (zdaje się, że Duda z Solidarności coś takiego powiedział). Ja myślę, że czasami od pensji 0 zł lepsza jest pensja 1200 zł na rękę. Wszyscy jesteśmy dorośli. Albo człowieku podejmujesz jakąś pracę i starasz się znaleźć coś lepszego w trakcie, albo faktycznie siedź kątem u rodziców i ujmuj się godnością pt. "nie po to kończyłem studia....". Niestety za dużo mamy osób po byle jakich studiach, rynek pracy też oszalał - bo nie przesadzajmy - po co pani pracującej w sekretariacie studia - jak wystarczyłby porządny kurs komputerowy i zasady prowadzenia dokumentacji biurowej na jakimś studium....Idą czasy wymagające zmiany myślenia i to bardzo, bardzo mocno...
      • emilly_davisson Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 20:37
        Nie zgadzam się z Tobą. Zmuszanie zwykłych pracowników do pracy w ramach faktycznego stosunku pracy na umowę zlecenia i o dzieło to kopanie leżącego. Winne jest państwo i winne są wszystkie duże firmy w dobrej kondycji finansowej, które mimo to zatrudniają pracowników na umowy śmieciowe. Mniejszych firm, zgoda, może być nie stać na legalne zatrudnianie pracowników. Resztę - owszem. Zauważmy, że chytre państwo i tak na tych chorych stosunkach niczego nie zyskuje, ale woli fikcję niż obniżenie składek na ubezpieczenia społeczne.

        Wy wszyscy wykorzystywani pamiętajcie: jeśli pracujecie pod czyimś nadzorem, wg grafika, na który nie macie żadnego wpływu, jeśli musicie pracować w konkretnym wskazanym przez pracodawcę miejscu (nie tylko pod danym adresem ale dosłownie: w tym miejscu, na tym piętrze i przy tym biurku/kasie/stoisku, jeśli musicie podpisywać listy obecności i słuchać poleceń przełożonego (i w ogóle macie jakiegoś przełożonego) to nie jest to żadna umowa zlecenia czy o dzieło, ale stosunek pracy. Zbierajcie dowody, świadków (kolegów równie wkurzonych), a kiedy już podziękujecie/podziękują wam - zawiadomcie PIP albo walczcie sami przed sądem pracy:
        - o uznanie tego stosunku za stosunek pracy,
        - ekwiwalent za urlop,
        - zaległe składki społeczne,
        - wliczenie przepracowanego okresu do okresu, który się liczy do emerytury,
        - wypłacenie wynagrodzenia za nadgodziny i pracę w dni ustawowo wolne od pracy,
        - wreszcie: wypłacenie wyrównania do obowiązującego minimalnego wynagrodzenia , wraz z odsetkami (jeśli pracujecie za mniejsze pieniądze),
        - w przypadku ciąży ochronę jaką przewidują przepisy dla kobiet w ciąży, a potem matek,
        - plus odsetki

        Pamiętajcie: postępowanie przed sądem pracy kosztuje naprawdę grosze, sąd z urzędu musi dążyć do wyjaśnienia sprawy (i dąży), a porada prawna będzie was kosztować jakieś 150 zł brutto +/-.
        • rydzyk_fizyk Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 22:02
          Mnie też zaskakuje jak państwo odpuściło ten temat - szczególnie w świetle deficytów ZUS.
          No i dochodzi do tego słaby dostęp do pomocy prawnej plus brak świadomości "pracowników".

          W większości spraw, z którymi się zetknąłem sąd nie miał problemu z ustaleniem stosunku pracy.
        • xxxxxx666 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:53
          Gdyby głupota potrafiła fruwać to weszłabyś na orbitę okołoziemską.

          Takiej koncentracji głupot w jednym poście dawno nie widziałem.

          > Winne je
          > st państwo i winne są wszystkie duże firmy w dobrej kondycji finansowej

          I diabeł, i Żydzi jeszcze ... i zapomniałaś o cyklistach.

          > Mniejszych firm, zgod
          > a, może być nie stać na legalne zatrudnianie pracowników. Resztę - owszem.

          Genialny wniosek. Może powiedz prezesowi, że go stać, może tego nie wie. Inaczej - dlaczego prezes wielkie firmy, którą stać, ma zatrudniać człowieka za 2000 skoro może za 1500?

          Ogarniasz?

          > podpisywać listy obecności i słuchać poleceń przełożonego (i w ogóle macie jaki
          > egoś przełożonego) to nie jest to żadna umowa zlecenia czy o dzieło, ale stosun
          > ek pracy.

          Jest to kompletnie nieprawda.

          > a porada prawna będzie was koszt
          > ować jakieś 150 zł brutto +/-.

          ... co tydzień przez pół, z szansą powodzenia np. 30% - chyba zbyt dobra z matmy nie byłaś?
          • emilly_davisson Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 09:37
            Cóż stary, ja wiem co piszę, a piszę to z doświadczenia, i to nie w swojej sprawie o nie :).

            Zatrudniasz pracowników na umowę o dzieło, ? Cóż, odłóż sobie trochę pieniędzy na kary i zaległa składki na pracowników, bo "bomba" może wybuchnąć w każdej chwili.Wiesz kto postara się o prawne oświecenie twoich pracowników - ano, te tysiące prawników, też bez szans na etat, za to z apetytem na pieniądze :).

            A wy, ludzie - pamiętajcie, w 92 % przypadków taką sprawę wygracie, a jaj jesteście bystrzy, to i porada za 60 zł wam wystarczy, chociaż za pismo procesowe radziłabym zapłacić profesjonaliście.





            • rydzyk_fizyk Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 10:31
              Wypada dodać, że składki ZUS przedawniają się dopiero po 10 latach.
              Dobra hodowla długów.

              "Zatrudnianie" na umowy cywilnoprawne to igranie z ogniem - coś jak "optymalizacja podatkowa" - jest dobrze póki jest dobrze.
        • fumi-komi Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 01:18
          > Winne jest państwo i winne są wszystkie duże firmy
          > w dobrej kondycji finansowej, które mimo to zatrudniają
          > pracowników na umowy śmieciowe.

          Żadna umowa nie jest śmieciowa. Jak jesteś dobry to przyjdź jutro. Jak nie, to nie przychodź. Takie są potrzeby, umowy są ich odzwierciedleniem.

          ---
          szlafroki, pozycja w Googlemaści końskie, SeszeleFriedrichshafen,
    • marti_de Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 16:05
      Niestety Ci Państwo nie wiedzieli, że trzeba zaczynać pracować mając 18- 19 lat. Zaczynać od asystowania w małej firmie i dosłownie robienia kawy i odbierania telefonów. Na koniec studiów ma się już kilka lat doświadczenia. Nie każde dzienne studia jednak dadzą się z pracą pogodzić. Chyba, że mają elastyczny system zapisów. Niestety inaczej się nie da.
      • zewszad_i_znikad Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 18:14
        Dzieci i młodzież mają prawo do dzieciństwa, zabawy, swobody. A niestety osoby, które podczas studiów uczyły się, zamiast pracować, mają wyjątkowo przesrane.
        W ogóle się nie dziwię tym ludziom. Nie, człowiek nie powinien kierować się w wyborze studiów tylko perspektywami, człowiek ma prawo uczyć się tego, co kocha. To jest uczucie oszukania: cały czas mówiono im, żeby się uczyli, że studia dają szanse na niezależność... a potem okazuje się, że to nieprawda, że nikt ich nie chce.
        Swoją drogą do pracy fizycznej nie każdy się nadaje. Mam uczulenie, poranione ręce, bardzo mnie swędzi, kiedy się przegrzeję, więc choćby sprzątając mieszkanie muszę co jakiś czas usiąść i włączyć wiatraczek... Mam dobre kwalifikacje i wrażenie, że bez "znajomości" nikt już nie dostanie przyzwoitej pracy. Przepraszam, ale za 1000 zł po prostu nie byłabym w stanie wyżyć. Tak, nam "się należy". Każdej i każdemu należy się życie bez przerażenia.
        • electronick Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 18:35
          Gów*o Ci się należy. Jak sobie nie zapracujesz to nie masz. Koniec i kropka. Życie to nie bajka. Firmy to nie instytucje charytatywne które będą się nad kimś rozczulać i głaskać po główce. Firma ma głęboko gdzieś czy masz biedactwo uczulenie czy poranione to czy owo. Nikogo to nie obchodzi i nie powinno. Twój problem. Skończyły się czasy oparte na filozofii "należy mi się". Dobre kwalifikacje to nie wszystko. Jeszcze jest kwestia czy na rynku jest popyt ta te twoje "dobre kwalifikacje"
          • ghostdogsan one love ! 28.09.11, 19:00
            Dlaczego electronick jest tak strasznie arogancki wobec ludzi i pełen nienawiści ? Wnioskuje, że dobrze mu się wiedzie więc nie wiem co jest źródłem jego agresji. Trochę zrozumienia nie zaszkodziło nikomu.
            • electronick Re: one love ! 28.09.11, 19:19
              "Dlaczego electronick jest tak strasznie arogancki wobec ludzi i pełen nienawiści ?"

              Gdyż urodził się cynicznym, wrednym skurczybykiem patrzącym na ludzi z góry. Co więcej znakomicie mu się z tym żyje :)
              • ghostdogsan one love ! 28.09.11, 22:21
                Już wiem kto jest moją przeciwwagą w wszechświecie. Ja jestem łagodny, pełen zrozumienia i miłości do ludzi i też znakomicie mi się z tym żyje.

                Ciesze się bardzo, że Polacy zaczynają czerpać radość z życia, obojętnie jakim sposobem.
            • nikodem123 Re: one love ! 28.09.11, 19:54
              ghostdogsan napisał:

              > Dlaczego electronick jest tak strasznie arogancki wobec ludzi i pełen nienawiśc
              > i ?

              Nie widzę tu nic z arogancji i nienawiści. Wyłożył jak się sprawy mają prosto z mostu. Bez certolenia się.

              zewszad_i_znikad napisał:
              >Dzieci i młodzież mają prawo do dzieciństwa, zabawy, swobody. A niestety osoby, które podczas studiów uczyły się, zamiast pracować, mają wyjątkowo przesrane.<

              Ręce opadają. Każdy ma prawo do zabawy i swobody. Niestety są tego konsekwencje - właśnie w postaci niemożności znalezienia pracy. A według klasyfikacji ONZ młodzieżą się jest do 35 r.ż., więc co stoi na przeszkodzie, aby korzystać z zabawy nadal? Co się wydarzyło, że zabawa ma się skończyć? Otrzymanie dyplomu?

              >W ogóle się nie dziwię tym ludziom. Nie, człowiek nie powinien kierować się w wyborze studiów tylko perspektywami, człowiek ma prawo uczyć się tego, co kocha. <

              Oczywiście, że człowiek ma prawo uczyć się tego, co kocha. Tylko niech sobie jasno powie: - Nauczyłem się tego, co kochałem, a co nie przełożyło się na kwalifikacje potrzebne na rynku pracy. Potrafię przedstawić poglądy Arystotelesa w punktach, ale tego żaden pracodawca nie potrzebuje.

              >Swoją drogą do pracy fizycznej nie każdy się nadaje. <

              I znów koleś ma rację. Dlatego każdy, kto uważa, że się do pracy fizycznej nie nadaje musi dwa razy się zastanowić jakie studia wybiera.

              Miła, dobrze płatna praca jako nagroda dla studenckiego prymusa - nie, taki model nie istnieje.

            • kloss99 Re: one love ! 29.09.11, 11:51
              > Dlaczego electronick jest tak strasznie arogancki wobec ludzi i pełen nienawiśc
              > i ? Wnioskuje, że dobrze mu się wiedzie więc nie wiem co jest źródłem jego agre
              > sji. Trochę zrozumienia nie zaszkodziło nikomu.

              electronic nie przekroczył granic obrony koniecznej w obronie przed złodziejem. A że nie jest miły, jak ktoś żąda od niego kasy? Odmowa finansowania jakimś lewym gościom "nauki tego co kochają" to agresja?
        • boykotka Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 19:28
          zewszad_i_znikad napisała:

          > Dzieci i młodzież mają prawo do dzieciństwa, zabawy, swobody.

          Nie wiem ale od kilku lat dzieci moich szefów jeden miesiąc wakacji pracują i to wykonują prace fizyczne - bo do innych nie mają kwalifikacji póki co. Płacimy im też taką stawkę jak innym pracownikom.

          > Mam dobre kwalifikacje i w rażenie, że bez "znajomości" nikt już nie dostanie przyzwoitej
          > pracy. Przepraszam, ale za 1000 zł po prostu nie byłabym w stanie wyżyć. Tak, nam "się
          > należy". Każdej i każdemu należy się życie bez przerażenia.
        • nikodem_73 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 22:29
          zewszad_i_znikad napisała:

          > Dzieci i młodzież mają prawo do dzieciństwa, zabawy, swobody.

          "Dzieci i młodzież" w wieku 18-19 lat? Że co poproszę? W tym wieku to już można legalnie palić, pić, uprawiać seks, a co gorsza - także głosować!

          Więc albo infantylizacja do ukończenia studiów (ze wszelkimi konsekwencjami!), albo ta przebrzydła dorosłość.

          > Nie, człowiek nie powinien kierować się w w
          > yborze studiów tylko perspektywami, człowiek ma prawo uczyć się tego, co kocha.

          Zgodziłbym się, gdyby to ów człowiek sam płacił za swoje wykształcenie. Tym nie mniej to podatnicy opłacają jego kształcenie, zatem to także owi podatnicy powinni uzyskać jakąś korzyść z tego.

          Wbrew pozorom obecnie nie studiuje się "dla siebie", lecz właśnie "dla innych". I jeżeli studiujesz coś co nie jest innym potrzebne to nie miej pretensji o to, że za to "co kochasz" nie zarabiasz kokosów.

          > To jest uczucie oszukania: cały czas mówiono im, żeby się uczyli, że studia da
          > ją szanse na niezależność... a potem okazuje się, że to nieprawda, że nikt ich
          > nie chce.

          BINGO! Bo od (przynajmniej) lat 90tych media (w tym gazeta) tłukły wszystkim do łbów "idź na studia!". Przecież ludzie po zawodówkach byli pariasami!


          > Swoją drogą do pracy fizycznej nie każdy się nadaje. Mam uczulenie, poranione r
          > ęce, bardzo mnie swędzi, kiedy się przegrzeję, więc choćby sprzątając mieszkani
          > e muszę co jakiś czas usiąść i włączyć wiatraczek...

          Zawierz - praca fizyczna, to nie jeno sprzątanie.

          > Mam dobre kwalifikacje i w
          > rażenie, że bez "znajomości" nikt już nie dostanie przyzwoitej pracy.

          A ja mam wrażenie, że Twoje kwalifikacje wcale nie są oszałamiające. I niekoniecznie musi chodzić o wykształcenie!

          > Przepraszam, ale za 1000 zł po prostu nie byłabym w stanie wyżyć.

          To idź do pracy za więcej.

          > Tak, nam "się należy".
          > Każdej i każdemu należy się życie bez przerażenia.

          A trzecia prawda Tischnera. Nic, nikomu i od nikogo się nie należy. To co piszesz to zwykłe chciejstwo. Po prostu chciałabyś robić coś co lubisz za pieniądze, które pozwolą Ci się "realizować". Nieprawdaż?

          Tylko, niestety, życie jest bardziej do d*py i często człowiek musi wykonywać zajęcia, których ani nie lubi, ani nie dostaje za nie tyle ile by chciał.
        • kloss99 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 11:47
          >człowiek ma prawo uczyć się tego, co kocha

          Już to widzę jak wszystkie żule zgłosiłyby się na studia kiperskie. Widzę, że licealiści też wchodzą na gazetę. A serio to nikt nikomu nie zabrania. Tylko finansujcie se to sami.

          > Swoją drogą do pracy fizycznej nie każdy się nadaje. Mam uczulenie, poranione r
          > ęce, bardzo mnie swędzi, kiedy się przegrzeję, więc choćby sprzątając mieszkani
          > e muszę co jakiś czas usiąść i włączyć wiatraczek..

          nic dziwnego że jesteś socjalistą
      • gets Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:03
        Cos w tym jest, ale tez nie mozna wychodzic z zalozenia jak oni ze kazda praca hanbi.
        Ja tak na szybko zrobilem wspomnienia z mojej "kariery zawodowej" i okazalo sie ze prace zaczalem juz po LO. nie posszedlem na studia tylko zabralem sie za jakas policealna szkole, zaczely sie praktyki, pozniej wyszla jakas oferta pracy za marna kase(budzetowka) ale gdziny pracy byly bardzo OK. w miedzy czasie dorabialem montujac okna, kladac kostke brukowa, w agencji reklamowej, pomagajac na obozach dla mlodzierzy, wykladalem towar na polkach w hipermarkecie itd itp :) pozniej pomagalem znajomemu w firmie i biegalem z wiertarka i kladlem kable(razem z nami byl np obecny doktor-chirurg ktory tez nie brzydzil sie pracy fizycznej :)
        pozniej przyszla zmiana i pelny etat juz w IT czyli tam gdzie chcialem, po paru latach zmiana i stanowisko w korporacji i obecznie jestem szefem zespolu i robie to co lubie za niezle pieniadze.
        i jakos nigdy nie balem sie zadnej pracy, bo jak nie mialem zadnej to nawet za 300-400 zl dorabialem na jakies pol etatu bo i tak nie mialem nic do roboty. tylko jeden raz jak mi ktos chcial zalatwic prace w jakims amway czy czyms takiem to odmowilem bo to nie praca dla mnie.
        teraz mam ponad 10 lat doswiadcznie zawodowego i nie wstydze sie tego co robilem w przeszlosci. kazda praca cos mi tam dala, czasami bylo lepiej albo gorzej ale do przodu.
        da sie, tylko nie mozna miec postawy roszczeniowej ze mi sie nalezy.
    • joannach reality check 28.09.11, 16:45
      tez kiedys sprzatalam w hotele, teraz sama do nich jezdze na wakacje
      Od czegos trzeba zaczac, a jak sie dzieciaki dziwia, ze "konsultant" w agencji pracy ma za zadanie zdobywac klientow, a koles z bramki w klubie ma sprzatac wymiociny to tak jakby sie z choinki urwali. Brutalne zderzenie z rzeczywistoscia.

      a kolega co robi kurs trenera z nadzieja na etat to jak na to wpadl? niech zacznie jako freelancer, jak jest dobry to klienci beda sie sami zglaszac

      Jak wygladaja Wasze CV? 90% podan o prace jakie widze, jest tak nieudolnie napisana , ze az sie nie chce odpowiadac.


      btw, szukam mlodych , zaradnych i myslacych do pracy przy ciekawym projekcie w Lodzi
      mozna sie zglosic przez moja strone

      zarabiaj we frankach
      szwajcarskakariera.pl
    • piotr_andrzej felieton o zdziwinych? 28.09.11, 16:58
      A co im się wydawało? Praca od razu? A praca fizyczna to dyshonor? Jeden misiek popracował jako elektryk, przyznał że zarobił ale odpadł bo co? rączki trzeba pobrudzić? Jakaś paranoja. Ludzie sobie radzą, niekoniecznie na stanowiskach biurowych.Pracy jest sporo tylko trzeba chcieć.Chcieć pracować, a nie oczekiwać: zrobiłem studia - bierzcie mnie, jestem super.Jak myslicie, czemu są takie kosmiczne ceny na rynku remontów mieszkań? Ano dlatego że malo jest fachowców.I taniej nie będzie bo każdy po studiach, to od razu"dyrechtor".
    • mossebo Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 17:04
      nie chce mi się pisać więcej - podpisuję się rękami i nogami pod twoim komentarzem, nie jednak coś dodam . zasuwam jako fizyczny - w miarę wykształcony , obyty, trochę języków - roboty mam do bólu, i w kraju i zagranicą . i widzę te spojrzenia przechodzących niby inteligentów, tylko że ja mam kasę a im żal dupę ściska - ale fizol jest be . szlag mnie trafia jak czytam o biednych absolwentach bez pracy, a tak na marginesie syn po politechnice dostał pracę od ręki za mega kasę - bez znajomości i łapówek. trzeba się było matematyki i fizyki uczyć a nie studiować dzieła zebrane Strelaua i Dolińskiego
    • aleksy1978 Biegle niemiecki, angielski=po co siedziec w PL!? 28.09.11, 17:59
      Przeciez Niemcy i Anglia to takie duze kraje pracy tam w brod!!!
      ------
      absolwent AE -studia europejskie,biegle 2 jezyki, komunikatywnie 3ci, 3 wyjazdy wakacyjne za granice, +1 raz wiza pracownicza, +2 miesiace przy proj. ksiegowych (Niemcy), +25 rozmow kwalifikacyjnych w Polsce.
    • romikus Otake Polske walczyliśmy! 28.09.11, 18:32
      Otake Polske walczyliśmy!
    • thomos85 Socjologia, politologia, psychologia, zarządzanie. 28.09.11, 18:45
      A mnie interesuje co ci ludzie umieją zrobić, czego nauczyli się na studiach. Na czym się oni znają i co planowali po tychże studiach robić. Potem dochodzi do takich sytuacji opisanych tutaj sytuacji kiedy to "Dziewczyna po politologii, świetnie znająca angielski i niemiecki, myła kible i podłogi". No sorry ale cóż ona chciała by w tejże Anglii robić... Ja wiem, jest to przykre ale trochę świadczy o bezmyślności przy wyborze kierunku studiów....
    • bolek_i_jego_worek Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 18:46
      Przemysłu w Polsce nie ma, bo padł. Młodzi ludzie byli wychowywani w duchu "idź na studia". No i poszli. Kiedyś z wyższym było 7% społeczeństwa a reszta była robolami.
    • art.usa Niech jedzie do Hiszpanii, tam jest 50% młodych bez pracy 28.09.11, 18:56
      Wszyscy patrzą na rząd.
      Ma im pracę dać jak w starych socjalistycznych czasach.
      Potem przyjdą kartki na mięso,
      później przyjdą kartki na chleb,
      żony będą przydzielane..................
      • ghostdogsan Ehhhh 28.09.11, 19:01
        Ehh to byłoby piękne. Rozmarzyłem się...
    • kosa811 A czy UK potrzebuje 50tys. politologo-psychologów? 28.09.11, 19:00
      szkoda tych dzieciaków, ale kogo winić za brak etatów dla tysięcy absolwentów wyższych szkół uczenia byle czego?
    • marcin_sel Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 19:03
      Słabo mi, jak czytam kolejny w GW artykuł o krzywdzie, jaka się dzieje młodym ludziom w Polsce. Mam 25 lat i rzuciłem studia (PW) tuż przed końcem, po pracy przejściowej, bo od 3 lat równolegle pracowałem i praca była dla mnie ważniejsza. Może kiedyś tego pożałuję, ale dziś mam doświadczenie, zmieniam pracodawcę (robota związana z wykształceniem) i szczerze, nikogo nie obchodzi mój tytuł inżyniera, ani "języki", tylko to, że coś umiem robić.

      Fakt, moi znajomi na zarządzaniach i tym podobnych mieli lżej, dziwili się, "czemu tak gonię za kasą" (niestety, trudno wychodzić z pracy, kiedy się chce), a ci z Polibudy do dziś siedzą u rodziców, bo przecież "nie pójdą za 1500 zł". Ja zaczynałem od 900 zł, w Warszawie. Później było 1500, 2000 zł... Halo, nie od razu Kraków zbudowano! W międzyczasie byłem 3 miesiące w USA, pracowałem na budowie. I się tego nie wstydzę. Zarobiłem na swoje pierwsze auto.

      A tutaj? Wiem, że w mniejszych miastach są problemy z pracą, ale gdybym miał nóż na gardle, to poszedłbym do Tesco na kasę albo na myjnię myć auta. Sorry, za coś trzeba żyć. Każdy chciał mieć studia, każdy chce "robić w biznesie" (bleee, co to ma znaczyć?!), a naprawić samochodu czy pralki nie ma komu, bo do zawodówki albo technikum "tępaki idą". Współczuję tym, którym naprawdę nie idzie, nie mają punktu zaczepienia, znajomości (nie oszukujmy się), a mają zainteresowania i kwalifikacje. Większość to jednak nadęte marudy.

      Tacy są młodzi Polacy. Pretensjonalni, leniwi, zachłyśnięci Zachodem i z zachodnimi zachciankami. Tylko na te zachcianki trzeba samemu zarobić, zakasać rękawy i wziąć się do roboty, a nie czekać, narzekać i winić polityków. I jeszcze jedna rada - dla tych, co od razu chcą 5 czy 10 na rękę - cieszcie się młodością i wrażliwością, bo nie samą forsą człowiek żyje. Weźcie książkę, idźcie do teatru albo na spacer. Wakacje w ***** jeszcze się Wam znudzą.

      Pozdrowienia i powodzenia!
      • rabart Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:18
        Ja
        > zaczynałem od 900 zł, w Warszawie. Później było 1500, 2000 zł... Halo, nie od
        > razu Kraków zbudowano! W międzyczasie byłem 3 miesiące w USA, pracowałem na bud
        > owie. I się tego nie wstydzę. Zarobiłem na swoje pierwsze auto.

        I w tej Warszawie kto ci fundował mieszkanie i jedzenie? I podróż do USA to była za darmo tak?
      • rabart Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:19
        ale gdybym miał nó
        > ż na gardle, to poszedłbym do Tesco na kasę

        W chwili obecnej na stanowisko w supermarkecie bywa że aplikuje 140-150 kandydatów.
        Nie masz kontaktu z rzeczywistością w Polsce.
        • marcin_sel Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:46
          Fundowali mi rodzice i kredyt studencki, który teraz spłacam. A Tobie kto funduje życie, jak siedzisz na bezrobociu?

          Na Ursynowie nie ma problemu, żeby siąść za kasą, ale pisałem, że mieszkańcom mniejszych miast współczuję.
          • rabart Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:50
            A Tobie kto fundu
            > je życie, jak siedzisz na bezrobociu?

            Nikt. Nie posiadam żadnych pieniędzy. Korzystam z komputera i sieci rodziców, jem to co mi dadzą. Zresztą są sami biedni i gdyby nie emerytury z PRL to byłoby ciężko.
            • kleopatriks Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 21:22
              Nie wstyd ci, że jesteś na garnuszku u rodziców?
              • rabart Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 22:46
                Dlaczego miałbym się wstydzić? Szukam codziennie pracy, a to że jej nie mam nie dziwi w kraju w którym istnieje drastyczny nepotyzm, post-feudalny stosunki społeczne a bezrobocie utrzymuje się w tych samych granicach od ponad 20 lat:
                www.stat.gov.pl/gus/5840_677_PLK_HTML.htm
                • kleopatriks Re: Czyszczę fugi szczoteczką 30.09.11, 09:09
                  Żałosna wymówka, i tyle w tym temacie.
                  • rabart Re: Czyszczę fugi szczoteczką 30.09.11, 11:39
                    Czyli nie masz żadnych argumentów.
        • promocjusz Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 00:08
          Wybacz, ale pierdzielisz głupoty. To niby w co drugiej Biedronce wiszą ogłoszenia: "Przyjmiemy do pracy" z podanym wynagrodzeniem na poziomie ~2k brutto. Siostra znajomej - świeży import z prowincji po prostu przeszła się po okolicznych sklepach i robotę dostała od ręki... Ja tam nie wiem jak gdzie indziej, ale w Wawie nawet w najczarniejszych latach ZAWSZE praca typu "entry-level" (ochrona, kasjer) była w zasięgu ręki.

          Z innej beczki. Skoro tych sojologów i psychologów jest na pęczki, to dlaczego mój kumpel żali się, że od jakiegoś czasu nie może znaleźć żadnego absolwenta na stanowsko asystenta Project Managera, który nie zażyczyłby sobie co najmniej 3,5k netto? Trochę tendencyjny ten artykuł i jakoś nie chce mi się wierzyć, że na rynku jest aż taka kicha... Wygląda mi na to, że ci modelowi, zdesperowani absolwenci to taki sam "fakt medialny" jak niegdyś słynne galerianki - ktoś tam kogoś takiego widział, coś tam słyszał, ale jak co do czego, to dość ciężko znaleźć w realu takie cudo. Choćby ja szukam kogoś do pracy, kto ma jakieś tam pojęcie o analizach( proste statystyki opisowe, umie się samodzielnie poruszać w środowisku baz danych(postawy SQL) . Żadne cudo - gość a artykułu po zarządzaniu z dodatkowym fakultetem z ekonomii nadawałby się idealnie. Niestety nie mam dużego budżetu na to stanowisko - ot 3k brutto i zostało to wprost napisane w ogłoszeniu. Efekt? Przez 3 tygodnie zgłosiła się... jedna osoba i właśnie przed chwilą napisała maila, że rezygnuje. Więc gdzie do cholery są ci zdesperowani absolwenci? Z chęcią przygarnę kilka sztuk. :)

          Ps: Oczywiście pisze o rynku warszawskim.
          Ps2: Może jednak się mylę? Niechaj przemówią absolwenci!
          • rabart Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 03:22
            Mity.
            A-obecnie do marketów zatrudniają po ostrej selekcji. Na jedno miejsce jest po 100 albo więcej kandydatów. Wybierane są osoby z doświadczeniem, albo ze znajomościami.
            B-Większość Polaków żyje poza Warszawą. Niesamowite prawda?
            Zresztą ja przez rok wysyłałem CV do Warszawy i ani razu nie dostałem odpowiedzi.
          • rabart Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 03:24
            rochę tendencyjny ten artykuł i jakoś nie chce mi się wierzyć, że
            > na rynku jest aż taka kicha... Wygląda mi na to, że ci modelowi, zdesperowani a
            > bsolwenci to taki sam "fakt medialny" jak niegdyś słynne galerianki - ktoś tam
            > kogoś takiego widział, coś tam słyszał, ale jak co do czego, to dość ciężko zna
            > leźć w realu takie cudo.

            Szukam bezskutecznie pracy od 2 i pół roku. Wysłałem kilkaset cv(może nawet powyżej tysiąca? Przestałem liczyć po 500). Skończyłem dwa kierunki na państwowej uczelni, znam dwa języki obce(angielski biegle i nie jest to stwierdzenie na wyrost). Moje oczekiwania finansowe wynoszą 1386 brutto. Niestety nie mogę ich przedstawić na rozmowie, bo nikt na rozmowy mnie nie zaprasza.
            Masz swój "fakt medialny" w postaci mojej osoby.
            • zigzaur Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 08:27
              Kadrowcy świetnie znają krążące po internecie szablony cv, gdzie tylko wystarczy wstawić daty i nazwę pracodawcy. Znają też używane tam oklepane zwroty np. "lubię dynamiczne wyzwania".

              Dobre cv należy napisać samodzielnie, bez posługiwania się szablonami.
      • jerry.uk Brawo! Jedyny sensowny komentarz pod artykułem! 29.09.11, 00:52
        Widzę, że miałem podobne doświadczenia jak marcin_sel. Kiedy ktoś do czegoś dojdzie sam wytrwałą pracą, to ma dużo więcej szacunku do siebie niż bohaterowie artykułu.
    • maura4 Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 19:05
      Przekonanie chyba słuszne, bo skoro tak wielu młodych wyjechało, a bezrobocie wśród młodych rośnie, to nie są potrzebni. Może pora poszukać sobie lepszego miejsca do życia na ziemi. Dwa lata po studiach, chyba czas. Nie liczyć na to, że tam czekają dyrektorskie stanowiska, czy nawet praca w zawodzie. Tam czeka harówa. Proszę mi jednak wierzyć, z czasem, przy sporym zacięciu i determinacji, można nawet zacząć pracować w zawodzie, albo na stanowisku wyższym, niż sprzątaczka. Znajomych, rodziny, kuzynów w Europie i poza nią mam na pęczki. Każdy zaczynał, no może oprócz wujka patologa, od pracy fizycznej. Nie wiem dlaczego jesteście gotowi sprzedać swoje umiejętności i wysiłek, jaki włożyliście w kształcenie, w Polsce za byle jaką pensję, która zapewne nie wystarczy na przeżycie, że o zaplanowaniu przyszłości nie wspomnę. No, bo nawet jak znajdziecie pracę w zawodzie, to za nędzne pieniądze. Dlaczego to nie wydaje się wam upokarzające ? Dlaczego upokarzająca wydaje się wam praca fizyczna, za którą nie dość, że przeżyjecie, to jeszcze będziecie mogli zerknąć w przyszłość. Mnie w domu zawsze powtarzali, że to nie praca upokarza, a wypłata za którą nie można przeżyć. Bieda upokarza i właśnie chyba tego doświadczacie. Ja pracowałam fizycznie od 14 roku życia sprzątając u ojca w firmie, kible też. Kiedy rok przed maturą dostałam zaproszenie do USA, warunek rodziców był taki, że muszę tam pracować, a zarobione pieniądze mogę przeznaczyć na zwiedzanie i swoje potrzeby. O, ja tam przeszłam dobrą szkołę życia. Kiedy czytałam te wasze opowieści, ściskalo mnie w dołku, bo jestem empatyczny wrażliwiec, ale kurczę, ludzie weźcie się w garść. Spróbujcie. Szukajcie swojej szansy, choćby na końcu swiata.
    • sedaluk Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 19:07
      Dobre stanowisko po jakichkolwiek studiach zapewnia tylko rodzina czy jakis towarzyski lub biznesowy uklad.Wtedy jest rzeczywiscie obojetne co sie studiowalo.
      Nepotyzm w Polsce jest chyby najbezwstydniejszy , tam juz sie nie trzeba w ogole krepowac-bo jest wszedzie i zawsze uzasadniony niezwyklymi zdolnosciami w rodzinie...
      A ten z Opola byl juz blisko rozwiazania problemu...Zacisnac zeby, zrobic w Izbie Rzemieslniczej
      kursy na instalacje gazowe i i tez mozna zarabiac kokosy..
      • boykotka Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 06:55
        sedaluk napisał:

        > Dobre stanowisko po jakichkolwiek studiach zapewnia tylko rodzina czy jakis tow
        > arzyski lub biznesowy uklad.Wtedy jest rzeczywiscie obojetne co sie studiowalo.
        >
        > Nepotyzm w Polsce jest chyby najbezwstydniejszy , tam juz sie nie trzeba w ogol
        > e krepowac-bo jest wszedzie i zawsze uzasadniony niezwyklymi zdolnosciami w rod
        > zinie...
        Jeżeli masz nawet rację co do polskich firm to i tak gro duzych firm w Polsce ma zagraniczny kapitał ( zazwyczaj niemiecki ) a w takich firmach rządzą zupełnie inne prawa. Moja firma właśnie otwiera nowy dział i niemiecki właściciel przyjeżdża na spotkania z kandydatami. Mało tego, mój szef nie może zatrudnić swojej żony w firmie, bo niemiecki właściciel nie wyraża na to zgody. A naprawdę oboje są bardzo pracowitymi ludźmi.
        --
        /
    • boykotka Kto był na zasiłku po studiach ręka w górę 28.09.11, 19:13
      Ja byłam rok, koleżanka z pracy 2 lata. Między nami jest 7 lat różnicy.
      Moją pierwszą pracą była praca kasjera, co prawda nie na kasie w Auchan ale pamiętam, że nie otrzymywałam nawet minimum socjalnego.
      --
      /
      • zigzaur Re: Kto był na zasiłku po studiach ręka w górę 29.09.11, 08:32
        Kiedyś jakaś sieć hipermarketów ankietowała mnie, jak postrzegam wizerunek jej firmy.
        Odpowiedziałem, że właśnie kasjerki powinny w tej firmie zarabiać najwięcej i być dobierane spośród najlepszych kandydatów, bo to one są twarzą firmy wobec klienta. Powinny być autentycznie wyluzowane a nie cedzić swego "dzień dobry" przez zęby.

        No i oczywiście muszą być zatrudnione na stosunku pracy. Bo widzieć w wielkim hipermarkecie kasjerki z plakietką agencji pracy tymczasowej to prawdziwy obciach. Powstaje wtedy wrażenie, że firma ma kłopoty finansowe.

        Czy zastosowano się do moich sugestii, tego nie wiem.
    • wrd6611 Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 19:33
      Praca nie czeka na abslowenta. Kariere zaczyna sie od dolu, przy slabych zarobkach i nabiera sie doswiadczenia.
    • vinogradoff Znaczenie pytania,, Ile pan/pani chce zarabiac? 28.09.11, 19:48
      Jesli pracodawca stawia takie pytanie to juz jest przestepca gdyz sugeruje w pytaniu, ze bedzie oszukiwal i jak mu sie uda to zaplaci jak najmniej za prace kandydata a wiec nie tyle ile praca jest warta a tyle ile uda sie zaplacic jak najmniej bo to czysty zysk dla pracodawcy aby miec poldarmowych niewolnikow do roboty za grosze. Przypominam, ze wtej tak znienawidzonej przez nas komunie takich siupow nie bylo gdyz pracodawca placil tyle i tylko tyle ile za taka prace nalezalo placic wedlug stawek taryfikatora i placy nikt nigdy nie negocjowal. Taka praktyka z czasow komuny byla ok. 2000 razy lepsza niz dzis gdzie pracodawca majac setki kandydatow dow yboru na jedno miejsce moze znalezc najlepszzego za stawke sprzataczki. Praca kandydata do prtacy na okreslone stanowisko jest warta tyle ile pokazuje taryfikator okreslajacy wartosc pracy z uwzglenieniem wielu czynnikow ocennych a nie tyle ile uda sie wynegocjowac. Zwroccie uwage, ze najwiksze koncerny swiatowe za miliony czasami zatrudniaja Oslow czego dowodem jest Mercedes, ktory wszedl w stosunki z Chryslerem, BMW, ktora kupila upadlego Rovera i wtopila 5,- miliardow USD w expoerymenty ekonomiczno-bynzesowe sprzedajac po latach expewrymentow Rovera zalodze za 20,- Euro. Ten Menedzer od BMW zarabial miliony i doprowadzil do czystej starty netto w kwocie 4 miliardy, 999 milionow 999 tysiecy 980,- USD a przeciez takich strat zaden absolwent studiow w Polsce chocby sie sparskal to nie zrobi a pomimo tego stawiaja przed nim wyzsze wymagania jak przed menedzerem BMW.
      • nikodem123 Re: Znaczenie pytania,, Ile pan/pani chce zarabia 28.09.11, 20:09
        vinogradoff napisał:

        > Jesli pracodawca stawia takie pytanie to juz jest przestepca gdyz sugeruje w py
        > taniu, ze bedzie oszukiwal

        To jest nieprawda i mówię to jako pracodawca.
        Dobry pracownik jest na wagę złota. Niestety dobry pracownik oprócz tego, że wykonuje dobrze swoją pracę musi też przynosić dochód. Dlatego wybór między dobrym - drogim, a gorszym - tańszym jest realnym zmartwieniem pracodawcy.


        > Przypominam, ze wtej tak znienawidzonej przez nas komunie takic
        > h siupow nie bylo gdyz pracodawca placil tyle i tylko tyle ile za taka prace na
        > lezalo placic wedlug stawek taryfikatora i placy nikt nigdy nie negocjowal.

        Ponieważ nie było konkurencji wśród pracowników, więc sytuacja wyglądała tak: "Czy się stoi, czy się leży, trzy tysiące się należy"

        Bo wszyscy dostawali pensję według taryfikatora.
        • vinogradoff Re: Znaczenie pytania,, Ile pan/pani chce zarabia 28.09.11, 20:21
          Sporo przesady. Pomiedzy kandydatami do pracy o ile kazdy z nich spelnia wymagane kryteria az tak drastycznych roznic nie ma aby tak ostro roznicowac place. Poza tym nie ma takich metod diagnostycznych, ktore pozwola wylowic najlepszego kandydata sposrod np. 300 jacy zlozyli aplikacje na jakis etat i zawsze jest tu wielkie ryzyko gdyz ten kto zablysnal w postepowaniu kwalifikacyjnym pozniej moze sie okazac bardzo miernym pracownikiem. I rzecz najwazniejsza w Polsce, ktora nie ma wlasnego przemyslu oprocz lekarzy, naukowcow i nauczycieli oraz pracownikow operacyjnych sluzb speckjalnych nie potrzeba az takich specjalistow aby prowadzic siec handlu papmpersami czy coca-cola i czynnosci te potrafi wykonywac co najmniej 50% osob, ktore spelniaja kryteria formalne. Juz pan Adolf podzielil ludzi na 3 kategorei a wiec tworcow kultury ( materialnej tez), odtworcow kultury ( exploatatorow i powtarzaczy pomyslow inych) i niszczycieli kultury. W Polsce w kategorii pierwszej pracuje znikomy odsetek firm i to glownie w teoplogii gdyz tam nadal nauki dynamicznie sie rozwijaja a ostatnio w dziedzinie Sathanow. Zapewniam, ze wiekszosc kandydatow do pracy o ile spelnia na wstepie wymogi formalne na jakis etat da sie wychowac i nauczyc porzadnej roboty ino, ze kapitalöista nie ma ani na to ochoty wydawac pieniedzy ani czasu ani nie ma komu uczyc i tacy pracownicy sie demoralizuja.
          • nikodem123 Re: Znaczenie pytania,, Ile pan/pani chce zarabia 28.09.11, 23:40
            Od razu widać, że nikogo nie zatrudniałeś i nikogo nie musiałeś zwalniać.

            Jeszcze raz powtórzę, dobry pracownik to dla pracodawcy skarb nieoceniony.
            Zły pracownik potrafi być katastrofą.
            Każda zmiana pracownika dla pracodawcy jest problemem.

            Oczywiście na rozmowie rekrutacyjnej czasami trudno rozpoznać kto jest dobry, a kto jest taki sobie. Dlatego absolwenci nie powinni się dziwić, że są oferowane niskie pensje na łatwo zrywanych warunkach.
            • zigzaur Re: Znaczenie pytania,, Ile pan/pani chce zarabia 29.09.11, 08:34
              Czynności księgowe i prawne związane z zatrudnieniem i zwolnieniem pracownika pochłaniają ogromną ilość czasu, przestrzeni, papieru i miejsca na dysku komputerowym.

              W jakiejś firmie widziałem taki plakat "Pracownik to nie koszt ale skarb!"
      • smoku1977 Re: Znaczenie pytania,, Ile pan/pani chce zarabia 28.09.11, 20:26
        Wolny rynek polega na tym, że rzeczy, usługi i praca są tyle warte ile ktoś jest gotów za nie zapłacić. Z grupy oferującej to samo możesz sobie wybrać tego, który daje Ci to po najniższej cenie. Ze wszystkich sklepów wybierasz ten, który ma najniższe ceny. Na tym właśnie polega WOLNOŚĆ. Konkurencja napędza postęp w każdej dziedzinie. Oczywiście możemy wyrównać , żeby wszyscy byli syci, ale za chwilę obudzimy się 50 lat za murzynami.

        Poza tym człowieku marnujesz się. Korea Północna na Ciebie czeka... W czasach wczesnej gomółkowszczyzny zrobiłbyś karierę ścigając obszarników, spekulantów i kułaków. Płace i ceny urzędowe. Wszyscy mają po równo. To znaczy kolego, że jesteś grubo, grubo pod kreską skoro do równości nawołujesz.

        Ja dla odmiany nawołuję do sprawiedliwości. Ale sprawiedliwie wcale nie znaczy równo.
        • rabart Re: Znaczenie pytania,, Ile pan/pani chce zarabia 28.09.11, 23:23
          Ze wszystkich sklepów wybierasz ten, który
          > ma najniższe ceny. Na tym właśnie polega WOLNOŚĆ.


          W Polsce ta "wolność" polega na wybieraniu osób według klucza rodzinno-układowego do pracy, a także na ogłaszaniu rekrutacji łamiąc prawo o dyskryminacji płciowej(wszystkie ogłoszenia szukające "Pani do pracy biurowej/asystenckiej/administracyjnej".
          Dlaczego jak wchodzę do przeciętnego małego biura zanieść CV to w 90% przypadków widzę same młode dziewczyny z ostrym makijażem i wyeksponowanym dekoltem?
      • ferdynand_007 Re: Znaczenie pytania,, Ile pan/pani chce zarabia 28.09.11, 20:28
        Ale brednie piszesz. A jak szukasz na przykład kafelkarza do zrobienia łazienki i masz dwóch potencjalnych wykonawców, obydwaj bardzo dobrzy, to kogo wybierzesz? Tańszego, czy droższego, który będzie ci wmawiał, że tak wysoka cena to rzeczywista wartość pracy?
      • piggy1 Re: Znaczenie pytania,, Ile pan/pani chce zarabia 28.09.11, 22:05
        Dodam jednak, bo pewnie nie wszyscy wiedzą, że za komuny liczba miejsc na studiach dziennych była ściśle okreslona. Studia mogło podjąć mniej więcej 40 proc. maturzystów, z kolei mature miało szansę zrobić najwyżej 40 proc. abolwentów podstawówek - tyle było miejsc w ogólniakach, pozostali trafiali do zasadniczych albo techników. Dlatego ówczesny maturzysta o niebo przerastał intelektem obecnych posiadaczy licencjatów z różnych kiepskich prywatnych szkółek. Bo nie każdy absolwent szkoły sredniej był w stanie tę maturę zdać. Oczywiście, duzo osób mogło potem, juz pracując zrobić maturę zaocznie, a potem zaocznie studia - pod warunkiem, że sobie radzili i dostali tzw. skierowanie z miejsca pracy. A pracodawca kierował na studia, jak widział, że jest u niego w firmie taka potrzeba i warto w człowieka zainwestować. To co napisałam, nie dotyczyło oczywiście ludzi z aparatu partyjnego, bo tam panowały zupełnie inne zasady. Oni mieli wstęp wolny do tzw. chyba Wyższej szkoły nauk spolecznych (marksizm, leninizm i coś tam jeszcze). Więc formalnie mieli dyplom - tyle samo wart co wiele obecnych dyplomów.
      • tege Najbardziej kretyńskie pytanie... 28.09.11, 23:48
        które zawsze świadczy o niskiej klasie pracodawcy. To on powinien wyjść z propozycją. W cywilizowanych krajach do ofert pracy zawsze dodana jest informacja o pensji. A w naszej republice bananowej wynagrodzenie to temat tabu do ostatniego etapu rozmowy. Pracodawca wie ile dane stanowisko jest warte. I choćby było warte 10 000 PLN potencjalnego dodatkowego przychodu to ma prawo zaproponować najniższą krajową. Od kandydata zależy jak coś takiego przyjmie. Jeden się zgodzi, a drugi wyśmieje. Ale zadawanie pytania o to ile kandydat chciałby zarabiać jest jawną oznaką chamstwa i sowieckiej mentalności.
    • arkalionxp A niby z czego ma być praca? 28.09.11, 19:57
      Wystarczy wejść do pierwszego lepszego sklepu.90% towaru z Chin.Nie ma produkcji.Wiekszość firm to jednoosobowe firemki usługowe ,reszta mało zatrudnia nowych osób.Jeszcze w dużych miastach jakoś się kręci.Miasta poniżej 50 tyś mieszkańców egzystują tylko dzięki emerytom,którzy wypracowali swoje emerytury za PRL-u.
      • piggy1 Re: A niby z czego ma być praca? 28.09.11, 22:15
        arkalionxp napisał:

        > Wystarczy wejść do pierwszego lepszego sklepu.90% towaru z Chin.Nie ma produkcj
        > i.Wiekszość firm to jednoosobowe firemki usługowe ,reszta mało zatrudnia nowych
        > osób.Jeszcze w dużych miastach jakoś się kręci.Miasta poniżej 50 tyś mieszkańc
        > ów egzystują tylko dzięki emerytom,którzy wypracowali swoje emerytury za PRL-u.

        Z tymi emeryturami wypracowanymi za PRL-u tylko mocno przesadziłes. Przecież obecne pokolenie 60-latków więcej lat przepracowało po 1989 roku niż wcześniej, albo tyle samo, jeżeli w PRL-u nie zrobili dziennych studiów.
        • zigzaur Re: A niby z czego ma być praca? 29.09.11, 08:37
          Te "wypracowane za PRL" emerytury nie istnieją. ZUSy z czasów komuny poszły na czołgi, na huty, na zagłuszarki, na lot Hermaszewskiego i na olimpiadę w 1980. To, co dzisiejsi emeryci dostają, pochodzi ze składek zdzieranych z obecnie pracujących. ZUS nie ma żadnych oszczędności.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja