Kolej parciana, dawniej żelazna

05.10.11, 20:59
OK, jest źle tylko co dalej? Sporo ludzi przewidywało taki rozwój wypadków, ostrzegało że kolej jest przedsiębiorstwem publicznym i nie można do niej stosować czysto rynkowych reguł.
Nigdzie w Europie w tej chwili nie ma takiej organizacji transportu kolejowego jak u nas. Parę lat temu podobnie zrobili Brytyjczycy ale po czasie wycofali się przejmując państwową kontrolę nad usługami publicznymi.
Niedawno pisano o kolejach czeskich jako wzór do naśladowania, niemieckie, państwowe DB jest największym graczem przewozowym w Europie, francuskie, państwowe SNCF mają najdłuższą w Europie sieć połączeń superszybkich.
Wszystko to są firmy państwowe, w części publicznej, infrastrukturalnej dotowane przez państwa. W Stanach państwo za pieniądze federalne planuje gigantyczne inwestycje w sieć transkontynentalnych połączeń kolejowych.
Na tym tle nasze zarządzanie koleją to właściwie narodowy sabotaż.
Czas byłoby przyznać się do porażki, wrócić do punktu wyjścia i skonsolidować te 50 spółek w organizm zdolny do życia.
    • ax222 Kolej parciana, dawniej żelazna 06.10.11, 06:58
      A ja zastanawiam się raczej: jakim cudem syn - bardziej kompetentny w sprawach kolei od ministra - nie potrafi przekonać ojca do kilku choćby drobnych rozwiązań, typu wzajemne honorowanie biletów (takiego rozp...lu taryfowego jak u nas nie ma nigdzie w świecie)?
      Co szkodzi, aby były one wdrażane już teraz? czy chodzi o doktrynalne, całkowite zarżnięcie tej gałęzi transportu, czy o co innego???

      Ale też paradoksalnie: tekst syna jest niezamierzoną krytyką ojca. To Tusk senior od 4 lat pociągał sznurki w tym kraju, i to na nim ciąży odpowiedzialność za cały ten kolejowy bałagan. Zrozumieć - to chyba to zrozumiał. Ale pomysłów na rozwiązanie nie widzę żadnych.
    • joseph.007 Kolej parciana, dawniej żelazna 06.10.11, 07:57
      Do tego najwyraźniej z koleją jest jak z futbolem - zna się na niej każdy.

      Niestety najwyraźniej pan Tusk jr. właśnie dołączył do tej grupy :/

      Sukcesem organizacyjnym jest ostateczne potwierdzenie umowy z Alstomem na dostawę 20 pociągów Pendolino. Kontrowersje wzbudza za to fakt zamówienia tych składów bez systemu wychylnego pudła, który umożliwia szybsze pokonywanie łuków i jest znakiem rozpoznawczym Pendolino (po włosku "wahadełko").

      Tańsze Pendolino bez wychylnego pudła nie są niczym kuriozalnym - są produkowane od dawna m.in. dla Hiszpanii i Chin, a obecnie na licencji w Rosji. Jakoś nikt nie zwraca tu uwagi, że pociągi z wychylnym pudłem, jakkolwiek szybsze o kilka procent od normalnych, są zarazem droższe nie tylko w zakupie, ale i w eksploatacji (o 10-15%), która wszak liczona jest na kilkadziesiąt lat.

      Problem w tym, że właśnie pod taki "wychylający" się pociąg od 2005 r. modernizowana jest linia z Gdańska do Warszawy.

      Tylko dlaczego autor zakłada automatycznie, że tylko PKP Intercity będą korzystać z tej linii? Przecież w naszym regionie świata dość jest przewoźników, którzy dysponują "wychylnym" taborem i mogą być zainteresowani tą trasą.

      Już dziś konieczność zakupu osobnych biletów np. na pociągi TLK i osobowe uderza w pasażerów i w samą kolej, która ich traci. Rozwiązanie jest jedno - rząd musi stworzyć uniwersalny system biletowy do którego akces może zgłosić każdy przewoźnik. W ramach systemu ustalono by taryfy, a także minimalne warunki techniczne poszczególnych kategorii pociągów.

      Taaa; no i powstanie kolejny Centralny Główny Urząd, który - rzecz prosta, dla naszego dobra - będzie dbał o to, żeby nikt nie ważył się obniżać "prawidłowych" cen... Kurde, jakoś konkurencja w cenach i standardzie nikomu nie przeszkadza np. w przewozach autobusowych, taksówkowych czy lotniczych; nikomu też dziwnym trafem nie przychodzi do głowy domagać się, żeby busiarze honorowali bilety MPK, a bilet Ryanaira uprawniał do przelotu samolotem Lufthansy. Tylko kolej ma być jakaś specjalna; jej pasażerowie to najwyraźniej w oczach takich publicystów niedorozwinięte głąby, które nie potrafią znaleźć dla siebie najbardziej odpowiadającego im pociągu/przewoźnika/biletu i litościwy rząd musi to zrobić za nich :-O

      Dziś szybki pociąg ekspresowy ma takie same prawa jak najwolniejsza „osobówka”. (...) Problem braku hierarchii pociągów pojawia się już podczas układania rozkładu. W godzinach szczytu flagowe ekspresy jadą dłużej niż poza nimi, by zbytnio nie przeszkadzać pociągom osobowym, bo PLK nie mają powodu, by w rozkładzie przewidzieć wyprzedzanie pociągu niższej kategorii przez skład kategorii wyższej.

      Akurat wprowadzenie tej zasady kilka lat temu było jednym z niewielu posunięć w korzystny sposób zbliżających w ostatnich dekadach naszą kolej do zachodnich. Zasada równego dostępu do torów jest oczywista szczególnie w strefach silniej zurbanizowanych, na których nie ma wydzielonych torowisk dla ruchu lokalnego i dalekobieżnego. Jeśli bowiem pociąg pospieszny Przemyśl-Świnoujście o sumarycznym czasie przejazdu 10 godzin spóźni się do Wrocławia o kwadrans, to jest to jeszcze jakoś tam dopuszczalne. Jeśli jednak pociąg podmiejski, którego planowy czas przejazdu wynosi w ogóle 20 minut, musi w tej sytuacji - jak w czasach PRL - oczekiwać 20 minut żeby owego pospiesznego przepuścić, to problem już jest, i to ogromny. Bo po prostu po kolejnym takim przypadku, nikt o zdrowych zmysłach do tego podmiejskiego już więcej nie wsiądzie.

      Wspomniana modernizacja linii z Gdańska do Warszawy trwa już od sześciu lat. Dziś jej zakończenie planowane jest na 2014 r., co da łącznie dziewięć lat prac. Można by wymienić setki wielokrotnie dłuższych i technicznie trudniejszych linii kolejowych na świecie, które wybudowano od zera w znacznie krótszym czasie.

      Akurat gruntowna modernizacja linii, w sytuacji gdy dodatkowo konieczne jest utrzymanie na niej nieprzerwanego ruchu, będzie zawsze droższa od wybudowania nowej linii, więc nie sposób pojąć, cóż to za fenomenalne "odkrycie" autora :-O To samo jest wszak z remontami dróg, czy budynków... Co nie znaczy, że najlepiej byłoby zaorać linię istniejącą i zbudować nową obok, bo wszak w tym momencie trzeba by wywłaszczyć kilkusetmetrowy pas gruntu, ugodzić się z właścicielami i okoliczną ludnością, zbudować od zera infrastrukturę...

      A efekty na kolana nie powalą. Biorąc pod uwagę najlepsze czasy jazdy z lat 90., skutkiem przebudowy będzie skrócenie podróży ze stolicy nad morze o blisko 40 minut.

      Czyli mniej więcej o 1/4 - to mało???

      Ale na trasie do Poznania kolej postawiła na zwykły remont - taki jaki powinna robić co 20 lat na każdej linii. Na linii "warszawskiej" zaś zdecydowano się na wymianę wszystkiego, również odcinków w dobrym stanie czy urządzeń sterowania ruchem, szczególnie drogich i równocześnie niezwykle zyskownych dla wykonawców.

      Gdyby nie wymieniono urządzeń srk, niemożliwe byłoby przecież nie tylko dostosowanie linii do 200 km/h, ale nawet i do 160 km/h na całej długości.

      To na razie tyle.
      • ax222 Re: Kolej parciana, dawniej żelazna 06.10.11, 14:58
        > Już dziś konieczność zakupu osobnych biletów np. na pociągi TLK i osobowe ud
        > erza w pasażerów i w samą kolej, która ich traci. Rozwiązanie jest jedno - rząd
        > musi stworzyć uniwersalny system biletowy do którego akces może zgłosić każdy
        > przewoźnik. W ramach systemu ustalono by taryfy, a także minimalne warunki tech
        > niczne poszczególnych kategorii pociągów.

        >
        > Taaa; no i powstanie kolejny Centralny Główny Urząd, który - rzecz prosta, dla
        > naszego dobra - będzie dbał o to, żeby nikt nie ważył się obniżać "prawidłowych
        > " cen... Kurde, jakoś konkurencja w cenach i standardzie nikomu nie przeszkadza
        > np. w przewozach autobusowych, taksówkowych czy lotniczych; nikomu też dziwnym
        > trafem nie przychodzi do głowy domagać się, żeby busiarze honorowali bilety MP
        > K, a bilet Ryanaira uprawniał do przelotu samolotem Lufthansy. Tylko kolej ma b
        > yć jakaś specjalna; jej pasażerowie to najwyraźniej w oczach takich publicystów
        > niedorozwinięte głąby, które nie potrafią znaleźć dla siebie najbardziej odpow
        > iadającego im pociągu/przewoźnika/biletu i litościwy rząd musi to zrobić za nic
        > h :-O

        Typowy doktryner bez cienia refleksji:

        Casus 1: Pasażer z biletem na SKM oczekuje w Pszczółkach na pociąg do Gdańska, odjeżdżający o 7.15. O 7.15 dowiaduje się, że jego pociąg jest opóźniony o 15 minut, natomiast o 7.16 widzi zatrzymujący się pociąg PR, do którego wsiąść mu nie wolno. Fajnie, co? A rozważmy jeszcze powrót. Załóżmy, że dany człowieczek ma bilet miesięczny na SKM, odjeżdżającą z Gdańska do Tczewa o 15.00. Niestety, nasz bohater musi załatwić coś na mieście, pociąg o 15.00 odjeżdża bez niego, a następny pociąg SKM ma o 16.10. Do pociągów o 15.25 i 15.45 wsiaść nie może, bo to pociągi PR, gdzie jego bilet nie obowiązuje.

        Casus 2: dawniej, podróżując z Gdańska w góry, kupowałem bilet aż do Zakopanego. Różnica w porównaniu z biletem do Krakowa wynosiła 2 złote, więc przesiadka w Krakowie z pociągu na pociąg była dużo tańsza niż jazda autobusem z Krakowa pod Giewont.
        Teraz za cholerę nie opłaca się jechać ostatniego kawałka PRami, bo Szawagropol jest tańszy.

        Podsumowując: tylko bałwan może zachwalać konkurencję w transporcie regionalnym, nie widząc jej faktycznych skutków (brak biletu miesięcznego na wszystko, full kursów o 7 i 15 i zero o 22 czy w niedziele).
        • joseph.007 Re: Kolej parciana, dawniej żelazna 06.10.11, 15:56
          Typowy doktryner bez cienia refleksji:

          Typowy przykład Człowieka, Który Wie Lepiej Co Jest Dla Mnie Dobre ;)

          Casus 1: Pasażer z biletem na SKM oczekuje w Pszczółkach na pociąg do Gdańska, odjeżdżający o 7.15. O 7.15 dowiaduje się, że jego pociąg jest opóźniony o 15 minut, natomiast o 7.16 widzi zatrzymujący się pociąg PR, do którego wsiąść mu nie wolno. Fajnie, co?

          Casus 1,5: Pasażer przepuszcza autobus o 6.40, bo jak zwykle jest zatłoczony, a bilet kosztuje 5 zł. Czeka na autobus o 6.55, który ma miękkie siedzenia i kosztuje tylko 4 zł – ten jednak nie przyjeżdża. Dzwoni na informację i słyszy magnetofon: „Centralny Zarząd Autobusów od dziś zabronił kursów o 6.55, bo ustalił bezspornie, że na tej trasie wystarczy autobus o 6.40. Poza tym wszystkie bilety na tej trasie od dzisiaj kosztują 7 zł, bo według naszych badań taka właśnie jest Sprawiedliwa Cena; zresztą w końcu przewoźnicy muszą mieć z czego płacić składkę na funkcjonowanie Centralnego Zarządu Autobusów”. Super, nie…?

          A rozważmy jeszcze powrót. Załóżmy, że dany człowieczek ma bilet miesięczny na SKM, odjeżdżającą z Gdańska do Tczewa o 15.00. Niestety, nasz bohater musi załatwić coś na mieście, pociąg o 15.00 odjeżdża bez niego, a następny pociąg SKM ma o 16.10. Do pociągów o 15.25 i 15.45 wsiaść nie może, bo to pociągi PR, gdzie jego bilet nie obowiązuje.

          Załóżmy, że mam bilet LOTu do Rio na wtorek, ale musiałem coś załatwić i nie zdążyłem. Muszę zatem przebukować bilet na piątek; a to mnie wkurza, bo w środę w tę samą stronę leci PanAm, a w czwartek Lufthansa. Żądam kategorycznie, by mnie wpuszczono na pokład każdego samolotu jaki mi się spodoba, a przewoźnicy niech już tam się sami martwią, kto komu jest winien i ile! Żądam też, zarazem, żeby schab bez kości, który w promocji w Tesco jest za 9,99, sprzedano mi po tej samej cenie w Realu, bo mam bliżej!

          Casus 2: dawniej, podróżując z Gdańska w góry, kupowałem bilet aż do Zakopanego. Różnica w porównaniu z biletem do Krakowa wynosiła 2 złote, więc przesiadka w Krakowie z pociągu na pociąg była dużo tańsza niż jazda autobusem z Krakowa pod Giewont. Teraz za cholerę nie opłaca się jechać ostatniego kawałka PRami, bo Szawagropol jest tańszy.

          No to w czym problem? Jeźdź Szwagropolem, a nie wydziwiaj, że ktoś cię nie chce przewieźć z Krakowa do Zakopca za 2 złote. Tobie by się opłacało…?

          Podsumowując: tylko bałwan może zachwalać konkurencję w transporcie regionalnym, nie widząc jej faktycznych skutków (brak biletu miesięcznego na wszystko, full kursów o 7 i 15 i zero o 22 czy w niedziele).

          Podsumowując: tylko kompletny tuman może na poważnie spodziewać się, że wprowadzenie jednolitych urzędowych cen na cokolwiek spowoduje ich obniżkę, poprawiając zarazem jakość usług. A w artykule – zauważ – mowa jest bynajmniej nie tylko o pomyśle wprowadzenia jednolitych taryf w transporcie regionalnym, ale u przewoźników kolejowych w ogóle.
          • ax222 Re: Kolej parciana, dawniej żelazna 07.10.11, 06:51
            Pozostaję przy swoim: ja w konkurencji widzę problemy, ty się podniecasz swoimi wypocinami.

            A jak brak Tobie doświadczeń życiowych, to przejedź się w dzień wolny od nauki szkolnej, albo jeszcze lepiej - w niedzielę po niektórych pomorskich powiatach. Póki PKSu nie zaczęła podgryzać konkurencja prywaciarzy, dało się sfinansować "gorsze" kursy lepszymi.

            Teraz się nie da - to i nie ma możliwości dojazdu.

            A co do Twoich "centralnych Zarządów" - takie jak najbardziej istnieją w Niemczech czy Czechach, tyle, że są to odpowiednie wydziały władz regionalnych. Ale jeśli uważasz, że polski system wolnej amerykanki, w którym od b.r. nie da się np. dojechać na Przełęcz Okraj, lepszy jest od czeskiego, w którym z tej samej przełęczy jeżdżą latem codziennie autobusy z przyczepami na rowery - to polecam drogę do Tworek. Albo - co lepsze - wyprawę z rocznym dzieckiem komunikacją publiczną z Gdańska do Ustrzyk. Po powrocie proszę o odszczekanie swoich dyrdymałów.
            • joseph.007 Re: Kolej parciana, dawniej żelazna 07.10.11, 08:53
              Ja również pozostaję przy swoim, bo najwyraźniej po prostu się nie rozumiemy. Ciebie wkurza, że mając bilet na jeden pociąg nie możesz pojechać innym; ja cenię sobie możliwość wyboru pociągu/przewoźnika, który bardziej odpowiada mi pod względem np. ceny czy komfortu jazdy, a wkurza mnie z kolei, że ktoś - oczywiście dla mojego dobra - chce mi możliwość tego wyboru zabrać. Jako bowiem częsty pasażer na trasie Warszawa-Kraków nie mogę nie cenić sobie prostego faktu, że od czasu nastania konkurencji, ceny w niektórych porach roku i doby spadły tam nawet trzykrotnie, podczas gdy przedtem jedynym argumentem monopolisty proszonego o przeszacowanie kosztów było tradycyjne "niedasiem". I nie ma raczej powodu przypuszczać, że w innych miejscach sytuacja będzie inna. A i wzajemne honorowanie biletów nie jest chyba jednak aż tak nie do przeskoczenia przy odrobinie dobrej woli, czego najlepszym przykładem mogą być np. wspólne w większości bilety dla Kolei Mazowieckich, warszawskiej SKM i ZTM. Tak że sugerowałbym raczej odpowiednio nacisnąć na swoje własne władze samorządowe, niż wszystkich w kraju uszczęśliwiać na siłę.
              • ax222 Re: Kolej parciana, dawniej żelazna 10.10.11, 06:38
                Pokaż mi jeszcze możliwość wyboru połączeń Bydgoszcz - Szczecin czy Kraków - Zamość według stanu na luty br. Postrzeganie przyczynowo-skutkowe nie jest Twoją mocną stroną?
                • joseph.007 Re: Kolej parciana, dawniej żelazna 11.10.11, 08:58
                  Nie wiem (dzięki bogom) jakie są twoje mocne strony, ani jakie są możliwości wyboru połączeń na tych trasach, bo nigdy z nich nie korzystałem. Wiem natomiast z całą pewnością, że ustalenie na nich jednolitych urzędowych cen na przejazdy nie poprawi tych możliwości ani na jotę, a na prostą logikę, może tylko je pogorszyć.
                  • ax222 Re: Kolej parciana, dawniej żelazna 12.10.11, 06:54
                    No to odpowiem: możliwości nie ma/nie było żadnych. Dlatego tej pięknej jesieni nie było mnie w Bieszczadach, bo samochodu nie posiadam, a nie miałem serca mordować mojego małego dziecka prawie całodobową podróżą autobusem.

                    Taka jest bowiem w istocie polityka państwa: rozp...ć komunikację zbiorową, wypchnąć ludzi na drogi, a potem ładować w nie miliardy bez większych rezultatów (korki jak były, tak są). To jest zaiste słuszne i liberalne.
    • joseph.007 Re: Kolej parciana, dawniej żelazna 06.10.11, 08:08
      alakyr napisał:

      > Nigdzie w Europie w tej chwili nie ma takiej organizacji transportu kolejowego
      > jak u nas.

      Akurat taki sam system jak w Polsce - tj. państwowa infrastruktura torowa i zwiększająca się liczba przewoźników należących do rożnych właścicieli - jest w Europie absolutnym standardem. Dosłownie na palcach jednej reki można policzyć kraje, w których jest inaczej.

      > Parę lat temu podobnie zrobili Brytyjczycy ale po czasie wycofali si
      > ę przejmując państwową kontrolę nad usługami publicznymi.

      W Wielkiej Brytanii obowiązuje niemal identyczny system jak w Polsce; z tą istotną różnicą, że przewoźników państwowych nie ma tam od kilkudziesięciu lat w ogóle i nikt ich oczywiście powoływać nie zamierza. Prawdopodobnie to co napisałeś jest zniekształconym echem eksperymentu sprzed kilkunastu lat, o którym musiałeś gdzieś coś złapać jednym uchem - próbowano wówczas w UK sprywatyzować także torowiska, co istotnie się nie udało, a linie zostały po kilku latach na powrót przejęte przez państwo. Tyle, że nigdzie - a już na pewno nie w Polsce - nikt czegoś podobnego nawet nie planuje.

      > Niedawno pisano o kolejach czeskich jako wzór do naśladowania, niemieckie, pańs
      > twowe DB jest największym graczem przewozowym w Europie, francuskie, państwowe
      > SNCF mają najdłuższą w Europie sieć połączeń superszybkich.
      > Wszystko to są firmy państwowe, w części publicznej, infrastrukturalnej dotowan
      > e przez państwa.

      We wszystkich wymienionych przez ciebie krajach, udział przewoźników samorządowych i prywatnych (zwłaszcza w przewozach towarowych) jest akurat większy lub dużo większy niż w Polsce. Btw. w przyszłym miesiącu rozpoczyna się prywatyzacja grupy DB, którą właśnie zakończono przekształcać w spółkę giełdową.

      > W Stanach państwo za pieniądze federalne planuje gigantyczne i
      > nwestycje w sieć transkontynentalnych połączeń kolejowych.

      To przecież tak jak u nas (z wyłączeniem słowa "transkontynentalne" ;-)

      > Na tym tle nasze zarządzanie koleją to właściwie narodowy sabotaż.
      > Czas byłoby przyznać się do porażki, wrócić do punktu wyjścia i skonsolidować
      > te 50 spółek w organizm zdolny do życia.

      Na szczęście zszywanie Frankensztajna z pogniłych kawałków trupa jest możliwe tylko w książkach ;P
      • alakyr Re: Kolej parciana, dawniej żelazna 06.10.11, 18:43
        Cóż, skoro twierdzisz że u nas jest tak samo jak na zachodzie czy południu to w czym problem? Dlaczego co roku zamykamy kolejne trasy, dlaczego średnia prędkość jest niższa niż przed wojną i nie zmienią tego nawet Pendolino? Dlaczego dworce wyglądają jak wyglądają?
        Dlaczego brak lokomotyw, wagonów? System mamy wszak taki sam jak inni, nie?
        • joseph.007 Re: Kolej parciana, dawniej żelazna 06.10.11, 19:52
          alakyr napisał:

          > Cóż, skoro twierdzisz że u nas jest tak samo jak na zachodzie czy południu to w
          > czym problem?

          Nie twierdzę tak. Twierdzę to, co napisałem powyżej i nic - w tym przypadku - więcej.
    • kotek.filemon Re: Kolej parciana, dawniej żelazna 06.10.11, 09:48
      Problemem kolei polskich jest istnienie 50 bękartów po PKP ze stężeniem absurdu jeden działacz związkowy na dwóch maszynistów.
      • rwakulszowa Re: Kolej parciana, dawniej żelazna 06.10.11, 20:34
        Syn pana premiera trochę sie dokształcił w sprawach kolejnictwa, ale nie do konca, co mu wytknęli rózni hobbysci. Przyłacze sie do krytyki, bo sądze że zanim wybudujemy TGV w kształcie Y do Poznania i Wrocławia za trzy razy droższy bilet, trzeba do cholery udrożnic ekspressowy dojazd z Gdanska i Warszawy do Wrocławia przez CMK, Koniecpol, Czestochowe i Opole. To juz działało i to znakomicie, ale jak sie zaczał remont 20 kilometrów koło Lublinca, to trwa nie 9 lat jak trasa z Gdanska do Warszawy, ale 20 ( słownie dwadziescia !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        A co sie tyczy Pendolino, to nawet małe dzieci wiedza że na trasie Kraków /Katowice - Gdansk nie ma serpentyn i wychylne pudło nie jest potrzebne.Co innego, gdyby przedłuzyć trase do Zakopanego ?
        • ax222 Re: Kolej parciana, dawniej żelazna 07.10.11, 06:54
          > A co sie tyczy Pendolino, to nawet małe dzieci wiedza że na trasie Kraków /Kato
          > wice - Gdansk nie ma serpentyn

          Serpentyn i owszem. Ale polecam spacer wzdłuż łuków torów pod Iławą.
    • kiskierka Kolej parciana, dawniej żelazna 25.10.11, 21:16
      ja tam wole latac . znalazłem ciekawa strone na loty z Gdanska www.trojloty.pl
Inne wątki na temat:
Pełna wersja