Nikt nie kocha gwardii narodowej

08.10.11, 23:44
NSR jest nieudolną kopią rozwiązania amerykańskiego, która nie sprawdzi się w warunkach polskich. Polska armia jest armią obronną a nie inwazyjną jak armia amerykańska. W zawodowej 100 tys. armii jest jedynie ok. 30 tys. szeregowców i st. szeregowców, reszta to podoficerowie i oficerowie wielu z nich siedzących za biurkiem i nie jest zdolna do wyjścia „w pole”. Rezultat: w ostatnich latach armia nie była w stanie wspierać służby cywilne w sytuacji klęsk żywiołowych (przykład powodzi). NSR mają być taką zapchaj dziurą zwalniającą żołnierzy z obowiązku pracy na rzecz cywilów w sytuacjach kryzysowych. Ich wartość bojowa będzie równa zeru. NSR to pieniądze wyrzucone w błoto. Więcej czytaj: krzysztofmazur.blox.pl/2011/09/Zasady-reformowania-armii.html
    • heterofob2 albo walka z żywiołem, albo żołnierka 09.10.11, 02:18
      "brać udział w walce z żywiołem lub, w razie wojny, walczyć"

      Co ma piernik do wiatraka?! Chcecie szkolić człowieka jednocześnie do budowania wałów powodziowych i do strzelania w cel, to nie wyszkolicie nikogo do niczego.
    • y.tenzen Nikt nie kocha gwardii narodowej 23.01.12, 12:46
      W każdym państwie, które posiada armię zawodową funkcjonuje również tzw "gwardia narodowa". Nie ulega wątpliwości, że u nas też jest taka potrzebna, problem w tym, żeby to wszystko dobrze zorganizować. Mogliby np. rekrutować do NSR na wyższych uczelniach. Sądzę, że wielu studentów chciałoby sobie dorobić w wakacje, więc zamiast powoływać tylko na miesiąc mogliby na dwa lub trzy (oczywiście tylko dla chętnych). W związku z powyższym owe powołania powinny być w wakacje i w przerwie między semestralnej.
Pełna wersja