Jak nie ulec testomanii, ale sprawdzić wiedzę

19.10.11, 08:49
Problem jest nie w rodzaju testow a w samych egzaminach.

Cokolwiek by nie robic, egzaminy zawsze beda albo za bardzo syntetyczne ("testomania") albo niesprawiedliwe (egzaminy na "rozumowanie" czyli test na inteligencje lub, co gorsze, na wiedze, ktora nie zostala przekazana).

Od przekazywania doglebnej wiedzy i sprawdzania tego wynikow sa lekcje. Tylko wtedy nauczyciel ma wystarczajaco duzo czasu by wyjasnic "co, jak, dlaczego", wykryc problemy i je skorygowac. I to dziala calkiem niezle dopoki nie zacznie sie nakladac sztucznych ograniczen w postaci np. egzaminow. Bo jesli o sukcesie ucznia decyduja nie oceny zebrane w ciagu roku, a wynik jednego koncowego egzaminu, to cala edukacja idzie w kat i zaczyna sie nauka zdawania egzaminow (testow, quizow, zadan itd.). Moim zdaniem zamiast egzaminow powinno sie po prostu brac srednia ocen i skupic sie na samym nauczaniu bo ostatecznie tylko to sie liczy.

Egzaminy koncowe nie tylko wypaczaja sens calej edukacji ale tez maja watpliwa wartosc jako miara dokonan ucznia. Jedyny z nich "pozytek" to wyrownywanie (niestety w dol) jakosci nauczania poszczegolnych szkol ale to przeciez powinno byc robione nie przez nakladanie wymagan na ucznia lecz na szkoly i nauczycieli.
    • sateda "życiowy" sposób uczenia? 19.10.11, 10:56
      Te zadania pomogą nauczycielom zmienić sposób uczenia na "życiowy" i bardziej skuteczny. Nie trzeba tłuc testów, żeby w czasie lekcji wyćwiczyć umiejętności, które są sprawdzane na egzaminie

      Przecież nauczyciele uczyli w sposób "życiowy" ale formą egzaminów (oraz skrupulatnym rozliczaniem nauczycieli z każdego ułamka procenta poniżej średniej czy zeszłorocznego wyniku) wymusiliście skręt w stronę testów, zarówno na poziomie gimnazjum jak i liceum. A teraz nagle okazuje się, że stare metody były dobre?
    • terleo Jak nie ulec testomanii, ale sprawdzić wiedzę 19.10.11, 14:38
      *Testomania * to choroba, która obejmuje już prawie wszystkie klasy i przedmioty. Jestem zawodowym /!/ nauczycielem i wiem wiele o szkole i pedagogach.
      1. Testy ułatwiają życie nauczycielom. Dają im pozorną wiedzę o sprawnościach uczniów, ale przecież TO nie jest dla nauczycieli najważniejsze. Testy szybko się sprawdza, oblicza punkty wg szablonów i wpisuje do dziennika.
      2. Test to nie jest rzetelna technika badania sprawności i wiedzy. Dam autentyczny przypadek. Znajomi pracowali 4 lata w Niemczech, gdzie ich córka skończyła gimnazjum. W Warszawie chciała uczyć się w językowym LO /angielski, niemiecki/. Po pisemnym teście dyrektor poinformował rodziców, że kandydatka nie zdała testu z niemieckiego /!/. Została przyjęta do innego LO, a po roku wygrała olimpiadę z niemieckiego na szczeblu województwa! Gdzie tajemnica? Otóż 75 % ludzkiej aktywności językowej TO NIE GRAMATYKA, TESTY, lecz słuchanie ze zrozumieniem, rozmowa, komunikowanie celowych, świadomych tekstów itp.
    • red_adidas Po co? 19.10.11, 20:22
      Każdy wielki człowiek na wysokim stołku ma swoje wizje i
      futurystyczne sposoby oceniania w %,%,%,%,%.
    • belferxxx Od 10 lat egz.zewnętrzne tworzą"swoi" dyletanci! 19.10.11, 21:28
      Z grona oświatowych protegowanych urzędasów p.p.Dzierzgowskiej i Radziwiłł.No i się "przyuczają" w robocie...;-)
      Jak wymrą może(!) będzie lepiej.Ale oni, niestety, mają dzieci;-)
    • alt.er.ego Jak nie ulec testomanii, ale sprawdzić wiedzę 20.10.11, 00:08
      Teza, że wiedza pamięciowa jest zbyteczna jest błędna. Nasze mózgi wtedy mogą wykorzystywać potencjał swojej kreatywności, umiejętności kojarzenia, wnioskowania jeżeli mają klocki którymi mogą się bawić - przestawiać je, łączyć ze sobą, porównywać. Im większa ilością klocków nasze mózgi dysponują tym większe szanse, że coś niebanalnego z nich zbudują. Wiedza "faktograficzna" to właśnie te klocki. Najinteligentniejszy i najbardziej kreatywny mózg nic nie wymyśli gdy jest w nim... pusto.

      Ostatnio zszokowało mnie, że bardzo dobry absolwent "elitarnego liceum w Pile", dziś studiujący medycynę, myli bitwę warszawską z powstaniem warszawskim. Ja rozumiem, że interesują go nauki ścisłe, ale te wydarzenia są tak ważne w historii najnowszej Polski, że każdy Polak powinien coś konkretnego o nich wiedzieć, tak jak się wie np. kiedy był chrzest Mieszka albo bitwa pod Grunwaldem. Równie dobrze mógłby nie wiedzieć jak się nazywa. To też w zasadzie "zbędna faktografia".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja