Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie posm...

    • nowy-trend Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie posm... 24.10.11, 11:50
      Panie profesorze ma pan zupełną rację. Zgadzam się z tym że szykuje się jakiś eksperyment, próba wychowania młodzieży w izolacji od środowiska w którym żyją i w którym mieliby w przyszłości podjąć działalność zawodową. Co oni mogą wnieść do sprawy nie wiedząc zupełnie o co chodzi. Proponuję zrobić inny eksperyment- szkoły prywatne tak ale egzamin (np. maturalny) musi być państwowy. Obawiam się że w tym eksperymencie większość tych młodych ludzi nie sprostała by postawionym zadaniom.
      • vonbingen Re: Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie po 24.10.11, 22:16
        A Ty sądzisz, że jakie oni zdają matury? Prywatne? :O
        Zresztą oni zdają matury nie tylko państwowe, ale międzynarodowe, nie giertychowskie.
    • mmena Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie posm... 24.10.11, 12:24
      Nie wspolczuje, zazdroszcze.
      Nikt mi niczego nie dal, sama musialam na wszystko zapracowac, "dojsc do swojego Nobla". I co? I g... W d... mam pelnego smakowania swiata i tego ze nie odpadlam z naturalnej selekcji.
      Wolalabym zeby kapalo mi z konta tatusia - to po pierwsze. A po drugie, ci ludzie zasuwaja jak male samochodziki. Owszem, tata zaplaci za szkole, ale nie pojdzie do niej i nie bedzie sie w niej uczyl. To dzieciaki tam siedza cale dnie i to one wkuwaja te 15 roznych jezykow.
    • aaron_agorenstein Co to jest to "posmakowanie prawdziwej Polski"? 24.10.11, 12:31
      Profesor Czapiński ją "smakuje"? Np. dorabia do groszowej emeryturki jako cieć na parkingu?

      Jeśli nie, to jego jęki są zwyczajnym kabotyństwem.

      Prawdziwa Polska to na pewno nie jest ta, która ubolewa nad "wykluczeniem" dzieci bogatych rodziców. To jakaś Polska fanaberyjna
    • tatrawiasta Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie posm... 24.10.11, 12:44
      a ja chciałabym żyć tak jak oni....
      Szczerze zazdroszczę. Może kiedyś w innym wcieleniu.... ;)
    • sonia.2009 Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie posm... 24.10.11, 13:14
      wow
      pan profesor jest czlowiekiem orkiestra
      zna sie na biednych bogatych biedactwach co nie posmakuja prawdziwego zycia (ale o jakie zycie chodzi? - kanapka ze smalcem, bieda, piwo pod budka, strach czy strczy do pierwszego, komunikacja miejsca,obiad w bidce wietnamskiej, kiepska szkola, kiepska uczelnia o ile sie dostanie - kiepska praca, kiepskie zycie)

      ale zna sie tez na Palikocie
      polityce
      no taki czlowiek-orkiestra
      od wszystkiego i od niczego

      lepsza szkola zazwyczaj oznacza lepsze zycie
      chyba, ze sie komus kompletnie nie chce

      ale to ciezko skapowac ludziom mentalnie zyjacym w PRLu, ktorzy nadal wierza, ze "wszyscy mamy takie same zoladki" i wszystkim sie nalezy po rown

      gucio
      profesorku
      • angharad Re: Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie po 24.10.11, 13:36
        Nie kompromituj się. Czapiński jest profesorem psychologii społecznej, więc nie tylko jego prawem ale i obowiązkiem jest zabierać głos w swojej dziedzinie. Twoim natomiast prawem jest z jego zdaniem polemizować, ale obowiązkiem używać argumentów, a nie obraźliwych zwrotów ad personam.
        • kloss99 Re: Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie po 25.10.11, 10:06
          >ale obowiązkiem używać argumentów, a nie obraźliwych zwrotów ad personam.

          a wazeliniarstwo ad personam jest dopuszczalne?
        • wwwagent Re: Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie po 25.10.11, 13:58
          Halo - koleżankę Sonię po prostu trochę poniosło i, fakt, powinna przeprosić, ale słów swoich cofać nie musi, bo nie ma za bardzo czego.
          Co jak co, ale od profesora oczekuje się, poza trafną oceną (a jego była kiepska), chociażby lepszego formułowania swoich osądów i prognoz. A czym jest "smakowanie pełne"?
          Okej, dzieciaki są zamknięte w murach szkoły dłużej niż reszta (nie mają rówieśniczych znajomych poza szkoła - sami pisali), ale to potem zaprocentuje im, albo przynajmniej MOŻE zaprocentować!
          A zupełne inną kwestią jest czy są tam, bo "muszą" (czytaj: rodzic zapłacił, to teraz oczekuje), czy dostali na tyle inteligentne (czytaj: ambitne) wychowanie, by widzieć w życiu coś więcej niż tylko opychanie się przed telewizorem w kalesonach, a w niedzielę msza w gajerku.
          Profesorek wsadził WSZYSTKIEH dzieciaki do jednego wora i nalepił etykietę "NIEPEŁNY SMAK" - cóż za niski poziom, Panie Profesorze!
          Jacek Wąsowicz
    • tehuana Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie posm... 24.10.11, 13:58
      A ja im zazdroszcze: tych malych klas (moja liczyla 30 osob) i zaangazowania nauczycieli, ktorym zalezy zeby uczen zrozumial i nabyl wiedze, a nie tylko zaliczyl. Przy takim nauczycielu - uczen zyskuje nie tylko madrosc, ale i pewnosc siebie.
      W szkolach panstwowych nauczyciel goni za materialem, a uczen ma sie dostosowac. To nie motywuje przecietnych uczniow.
      • belferxxx Z tym zaangażowaniem nauczycieli to lipa!!!;-) 24.10.11, 14:48
        W ASW uczą nauczyciele z USA(taką mają zasadę!), zwykle na 3-letnich kontraktach. Dla nich Polska to zadoopie świata, więc elita tu się nie pcha. W pierwszym roku się przystosowują, a potem już przygotowują do wyjazdu...;-)
    • dorotek888 Nie zgadzam się! 24.10.11, 14:58
      Mam wrażenie, że profesor w ogóle nie czytał tego artykułu tylko przedstawia swoje własne wyobrażenia na temat "dzieci z bogatych domów".

      I śmieszy mnie używanie zwrotów "oni nie poznają prawdziwego życia, prawdziwej Polski itd.". A czym jest to prawdziwe życie? I tutaj komentatorzy zaczynają wyliczać jak to jeździli sobie autostopem albo nie dojadali na studiach itp. itd. Piszą więc o własnych doświadczeniach i nazywają to "prawdziwym życiem", a są to przecież tylko i jedynie ich własne doświadczenia i to nie oznacza że ludzie którzy żyją inaczej żyją "mniej prawdziwie". Przecież zaraz ktoś może napisać, że on za to pracuje w fabryce i to jest prawdziwe życie, a ktoś inny że żyje na ulicy i to jest prawdziwe życie, a ludzie żyjący w domach żyją w matrixie i chowają dzieci pod kloszem.
      • riki_i Odwalcie się od Czapińskiego 24.10.11, 15:23
        Banda idiotów na forum krytykuje prof. Czapińskiego, który akurat dał bardzo trafny i sensowny komentarz. "Prawdziwe życie" i "prawdziwa Polska" to nie jest posmakowanie autostopu, namiotu, czy charytatywna wizyta w noclegowni i oglądanie sobie ze zbolałą minką ludzi, którym w życiu nie wyszło.

        Aby poznać normalność trzeba -na przykład- :
        - poużerać się z kanarem w autobusie
        - popracować choćby miesiąc w standardowych polskich warunkach pracy (tępy i niekompetentny szef, przyjezdne buractwo idące po trupach, nepotyzm, lizusostwo i interesowne dawanie dupy jako główne narzędzia awansu)
        - zaliczyć parę nieszczerych związków z płcią przeciwną (gdzie fauluje nas druga strona)
        - zostać oszukanym w działalności gospodarczej przez wspólnika/kontrahenta; także użerać się ze skarbówką i zusem, jak i przeżyć ból głowy pod tytułem 'robienie kosztów'
        - załatwić cokolwiek z firmą TP SA
        - dać łapówkę policjantowi z drogówki
        - załatwić pozwolenie na budowę w warunkach braku miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego
        - zarobić istotne pieniądze nie korzystając w ogóle z dobrodziejstwa "trampoliny" rodziców (koneksje i kapitał)
        - itp. itd.

        To, o czym napisałem powyżej, to są przykładowe REALNE problemy prawdziwego życia w Polsce, z którymi to akurat młodzież z artykułu się raczej nie zetknie (wyjąwszy ewentualnie przypadek interesownego partnera, ale tutaj to już rodzice zawczasu dbają o to, aby się takowy nie napatoczył, np. nadzwyczaj niechętnie puszczając dzieci do modnych klubów, o czym było w artykule).

        • nolus Re: Odwalcie się od Czapińskiego 24.10.11, 16:26
          i zostać wyrolowanym przez najlepszego kumpla/"przyjaciółkę",który(a) pożyczyli sobie naszego partnera...
        • dorotek888 Re: Odwalcie się od Czapińskiego 24.10.11, 16:57
          Tobie przydałoby się za to poznanie zasad kultury - wtedy wiedziałbyś że rzucanie inwektywami nie należy do dobrego tonu.

          A co do tej wyliczanki to wcale nie jest prawdziwe życie, to jest po prostu zbiór Twoich negatywnych doświadczeń (niektóre rzeczywiście okropne, współczuję).
          Przepraszam, że napiszę to po prosto z mostu, ale nie chce mi się rozpisywać - wydaje mi się że zżera Cię po prostu zawiść, że inni mają lepiej i starasz to sobie racjonalizować - "mam źle, ale to jest przynajmniej prawdziwe życie, którego oni nigdy nie doświadczą".

          pozdrawiam!:-)
          • angharad Re: Odwalcie się od Czapińskiego 24.10.11, 19:01
            A mnie się zupełnie nie wydaje, że zżera go zawiść. On po prostu twardo stąpa po ziemi i punktuje sprawy, bez dogłębnej świadomości których, niemożliwa jest ich kontestacja i jakakolwiek zmiana.
            Za to mam wrażenie, że wielu dyskutujących rozpływa się w zachwytach nad tą "elitarną" młodzieżą w nadziei ogrzania się choć trochę w ich blasku, zasłużenia na przychylność z ich strony lub chociaż chwilowe, subiektywne poczucie się częścią ich lepszego świata.
          • clumsy_jack Re: Odwalcie się od Czapińskiego 24.10.11, 19:32
            Przepraszam - jako że nie jestem zwolennikiem flaming'u - ale czułem wewnętrzną potrzebę odpisania ;)

            Inwektywa została przez owego przedmówcę użyta tylko raz (a przynajmniej ja tylko jedną zauważyłem), i to - biorąc pod uwagę co się słyszy codziennie na polskich ulicach - w bardzo łagodnej odmianie (dla mnie np. słowo debil nie jest jakoś specjalnie obraźliwe, bo implikuje samo w sobie, że jesteśmy świadomi ograniczeń naszego ewentualnego rozmówcy).

            Uczysz o dobrych manierach, więc powinieneś dorotku888 wyjaśnić co słowo inwektywa znaczy w pierwszej kolejności, bo może część osób czytających nie wie (dla przykładu ja ;) ale na szczęście "wujek" google podpowiedział). Ponieważ nie jest chyba również w dobrym tonie używanie słów, których nasz rozmówca nie rozumie lub nie zna (już słowo obelga jest dużo bardziej transparentne). Ja mam fatalne maniery, więc nie będę tłumaczył co znaczy słowo "implikować"

            Ale o młodzieży miało być ;)
            Od razu powiem, że strasznie zazdroszczę (ociera się to wręcz o zawiść ;)) możliwości takiej nauki. Gdzie nauczyciele są dobrze opłacani i mają czas dla uczniów. I co ważne są nauczycielami często z powołania. I kieszonkowego 100 zł tygodniowo (ja dostawałem 50 na cały miesiąc w ogólniaku).

            Czy te dzieciaki są rozpuszczone? Jedne pewnie tak, inne nie. Normalne. Często bowiem bogaci rodzice faktycznie dość krótko "trzymają" swoje dzieci. Ale jak zobaczyłem "dostałam Lexusa mamy na osiemnastkę, ale czy możemy o tym nie pisać" no to mi się odpowiedź sama nasuwa. Sorry.
            Chyba jednak trochę pozują na nierozpuszczonych, ale jak na osiemnastkę nie ma fury, to nie są pocieszeni.

            Bogaci licealiści mają swoje problemy, a mniej bogaci i biedni swoje. Nie mnie to rozstrzygać które są - obiektywnie patrząc - poważniejsze. Myślę, że jak się ma naście lat, to problemy w zasadzie są podobne. Z wieloma problemami młodzież ta jednak nie będzie miała styku. Choćby czekanie dwa albo trzy miesiące na lekarza specjalistę, dylemat: nowy monitor czy wyjazd na wakacje.

            Pewnie przemawia przeze mnie ta zazdrość, ale ja dalej będę twierdził, że szybciej i łatwiej skosić 10 hektarowe pole zboża kombajnem niż kosą. Przyuczenie do obsługi obu narzędzi trwa mniej więcej tyle samo, różni się tylko cena tych narzędzi. A jak ktoś z kombajnu krzyczy, że on by równie dobrze mógł kosić kosą i też by było okej, no to niech się zamieni i zasuwa te 10 hektarów na nogach ;) Jak skosi to pogadamy.

            Przepraszam za to wiejskie porównanie, ale jest jak znalazł ;)
            Jestem też ciekaw jaki procent polskiej młodzieży chodzi do takich szkół. Jak znikomy, to może lepiej niech o nich nie piszą i nie denerwują ogółu opinii publicznej, która nie zarabia 200 tys. zł rocznie.

            Aha, prawdziwe życie to TEŻ negatywne doświadczenia Obok tych pozytywnych. Więc nie wiem o co Ci dorotku888 chodzi?

            Kłaniam się,
            cj
            • donpedroso Re: Odwalcie się od Czapińskiego 24.10.11, 21:57
              O dwóch czy trzech pierwszych akapitach - bez komentarza, bo do tematu nic nie wnoszą. Oprócz dziwnych personalnych wycieczek. Nie wiesz co to inwektywa, to może udaj się na forum Bravo (oczywiście o ile coś takiego istnieje). Od kiedy dobre maniery oznaczają tłumaczenie np. "debilom" słów, których nie rozumieją ?

              Ad rem.
              Rzeczywiście owa młodzież nie zazna wielu "normalnych" problemów (np. nie zazdroszczą innym lepszej ale droższej szkoły). Może zaznają za to problemów "nienormalnych", takich jak ciągła presja rodziny i środowiska na jak najlepszy wynik, spaczony (w ocenie tych normalnych, ale może nie tylko ?) system wartości przekazywany im przez ludzi, którzy dla jak najlepszego wyniku finansowego swoich firm nie mają czasu dla swoich dzieci, małżonków rodziny.
              Pytanie, czy korzystanie z pieniędzy jest równoznaczne z rozpuszczeniem ? Czy ta dziewczyna od lexusa byłaby mniej rozpuszczona, gdyby dostała toyotę ? A może poloneza... Mnie odpowiedź w tym przypadku się nie nasuwa, bo dla jednych lexus to LEXUS, a dla innych po prostu środek transportu.

              Czekanie na lekarza specjalistę to typowy problem ? Miałem swego czasu konieczność skorzystania ze specjalisty i możesz mi uwierzyć, że nie musiałem specjalnie długo czekać - mimo iż mój status majątkowy jest zasadniczo różny od "ich" statusu. Po prostu może potrzeba trochę więcej zaradności, którą zresztą w razie potrzeby większość potrzebujących nagle się wykazuje.
              Stawianie tez o istnieniu takich dylematów raczej prowadzi nas kilka kroków wstecz, a nie do przodu. A czy idziemy do przodu ? Porównaj Polskę dzisiejszą z tą sprzed 10, 20, 30 lat (mnie na dłuższe/dawniejsze porównania nie stać, w pełni świadomie pamiętam dopiero lata 80-te).

              Dziś może naszym dylematem jest to, aby polska młodzież mogła uzyskać wykształcenie takie jak na zachodzie. A nie kupić sobie dyplom w prywatnej szkole wyższej, do której wystarczy się zapisać i zapłacić czesne.

              Przykład z kombajnem bardzo obrazowy, tylko nie wiem do czego się odnosi. Czy któryś z bohaterów artykułu mówi w nim, że swoje plany, zamierzenia czy marzenia byłby w stanie osiągnąć uczęszczając do szkoły publicznej ??? Może nie doczytałem...

              Czy artykuł denerwuje "ogół opinii publicznej, która nie zarabia 200 tys. zł rocznie" ? Nie wiem, pewnie masz jakąś ankietę na temat odczuć po lekturze artykułu. Zakładam, że skoro mnie nie denerwuje, to jestem w mniejszości ?

              Prawdziwe życie to TEŻ negatywne doświadczenia... Ale to nie jest tematem tego artykułu. I nie oznacza to, że owa młodzież nie ma negatywnych doświadczeń, co jak się zdaje a priori założyłeś.






            • dorotek888 Re: Odwalcie się od Czapińskiego 24.10.11, 22:22
              > Uczysz o dobrych manierach, więc powinieneś dorotku888 wyjaśnić co słowo inwekt
              > ywa znaczy w pierwszej kolejności, bo może część osób czytających nie wie (dla
              > przykładu ja ;) ale na szczęście "wujek" google podpowiedział). Ponieważ nie je
              > st chyba również w dobrym tonie używanie słów, których nasz rozmówca nie rozumi
              > e lub nie zna (już słowo obelga jest dużo bardziej transparentne). Ja mam fatal
              > ne maniery, więc nie będę tłumaczył co znaczy słowo "implikować"

              Przepraszam, ale nawet nie pomyślałam że ktoś może nie znać znaczenia tego słowa, mam wrażenie że jest to łagodniejsza (i dlatego bardziej popularna) wersja obelgi. I tak samo trudno mi uwierzyć, że podejrzewasz kogoś o nieznajomość znaczenia słowa implikować. I absolutnie się nie zgadzam z tym, że do dobrych manier należy tłumaczenie z góry każdego trochę rzadziej spotykanego słowa - chyba, że ktoś się pyta o to znaczenie albo kiedy używamy rzeczywiście dużo trudnych terminów.

              >Z wieloma problemami młodzie
              > ż ta jednak nie będzie miała styku. Choćby czekanie dwa albo trzy miesiące na l
              > ekarza specjalistę, dylemat: nowy monitor czy wyjazd na wakacje.

              Przepraszam bardzo, ale co z tego wynika? Ani Ty ani ja nie będziemy mieć problemów takich jak mają np. bezdomni w Indiach czy głodujące dzieci w Somalii. I czy wobec tego nasze życia są nieprawdziwe i żyjemy pod kloszem?
              A poza tym podane przez Ciebie przykłady problemów omijają akurat nie tylko wąską grupę dzieci z najbogatszych szkół, ale prawie całą klasę średnią.

              > Czy te dzieciaki są rozpuszczone? Jedne pewnie tak, inne nie. Normalne. Często
              > bowiem bogaci rodzice faktycznie dość krótko "trzymają" swoje dzieci. Ale jak z
              > obaczyłem "dostałam Lexusa mamy na osiemnastkę, ale czy możemy o tym nie pisać"
              > no to mi się odpowiedź sama nasuwa. Sorry.

              Ja odebrałam to pozytywnie - dziewczyna wie, że szpanowanie drogim prezentem nie należy do dobrego tonu i nie jest jej zasługą, więc nie chce o tym mówić, żeby nie wyglądało na to że się przechwala.

              > Pewnie przemawia przeze mnie ta zazdrość, ale ja dalej będę twierdził, że szybc
              > iej i łatwiej skosić 10 hektarowe pole zboża kombajnem niż kosą. Przyuczenie do
              > obsługi obu narzędzi trwa mniej więcej tyle samo, różni się tylko cena tych na
              > rzędzi. A jak ktoś z kombajnu krzyczy, że on by równie dobrze mógł kosić kosą i
              > też by było okej, no to niech się zamieni i zasuwa te 10 hektarów na nogach ;)
              > Jak skosi to pogadamy.

              Dobra metafora. Ale mam wrażenie, że to raczej większość z komentujących jest bardzo nieszczęśliwa z powodu tego, że kosi lub była zmuszona kosić kosą w przeszłości i teraz krzyczy do tych z kombajnu, że w koszeniu kosą jest coś rzekomo lepszego. Otóż nie jest. Po prostu niektórych nie stać lub nie było stać na kombajn.

              > Aha, prawdziwe życie to TEŻ negatywne doświadczenia Obok tych pozytywnych. Więc
              > nie wiem o co Ci dorotku888 chodzi?

              Jestem pewna, że te dzieciaki mają też mnóstwo negatywnych doświadczeń (zresztą jeśli uważnie czytałeś artykuł to powinieneś to zauważyć), jakich duża część z nas (w tym i ja) nigdy nie dozna, bo są one właściwe dla ich klasy społecznej. I na pewno nie ominą ich negatywne doświadczenia jakich doświadcza każdy (typu nieszczęśliwa miłość, śmierć bliskich itp.). Więc pisanie o tym, że ich życie jest w jakiś sposób niepełne, bo są w nim same pozytywy jest nie fair.
              • riki_i Re: Odwalcie się od Czapińskiego 24.10.11, 23:25
                dorotek888 napisała:

                > Dobra metafora. Ale mam wrażenie, że to raczej większość z komentujących jest b
                > ardzo nieszczęśliwa z powodu tego, że kosi lub była zmuszona kosić kosą w przes
                > złości i teraz krzyczy do tych z kombajnu, że w koszeniu kosą jest coś rzekomo
                > lepszego. Otóż nie jest. Po prostu niektórych nie stać lub nie było stać na kom
                > bajn.

                Ci z kombajnu uważają, że wiedzą jak to jest kosić osobiście 10ha kosą. Bo widzieli to z szoferki...
                Taki jest sens tej metafory.

                > Jestem pewna, że te dzieciaki mają też mnóstwo negatywnych doświadczeń (zresztą
                > jeśli uważnie czytałeś artykuł to powinieneś to zauważyć), jakich duża część z
                > nas (w tym i ja) nigdy nie dozna, bo są one właściwe dla ich klasy społecznej.
                > I na pewno nie ominą ich negatywne doświadczenia jakich doświadcza każdy (typu
                > nieszczęśliwa miłość, śmierć bliskich itp.). Więc pisanie o tym, że ich życie
                > jest w jakiś sposób niepełne, bo są w nim same pozytywy jest nie fair.

                W ich życiu nie ma samych pozytywów. Nikt tak wcale nie sprawia sprawy. Natomiast jest różnica postrzegania świata przez właściciela wielkiej fabryki i robotnika zatrudnionego tamże. Nie wiem jak można jeszcze czytelniej zobrazować tę oczywistość .
                • dorotek888 Re: Odwalcie się od Czapińskiego 24.10.11, 23:46
                  > Ci z kombajnu uważają, że wiedzą jak to jest kosić osobiście 10ha kosą. Bo widz
                  > ieli to z szoferki...
                  > Taki jest sens tej metafory.

                  Ale gdzie w tym artykule przeczytałeś wypowiedź któregoś z bohaterów w stylu "Wiem jak to jest być biednym i chodzić do zwykłej szkoły, nie jest to trudne i też bym tak mógł". Mi się wydaje, że z ich wypowiedzi wynika zupełnie coś innego, ciągle podkreślają jakimi są szczęściarzami mając bogatych rodziców (są też im bardzo wdzięczni), chodząc do takiej szkoły a nie innej, pada nawet zdanie, że "bycie bogatym oznaczania możliwość zrobienia kroku mniej na drodze do sukcesu".

                  > W ich życiu nie ma samych pozytywów. Nikt tak wcale nie sprawia sprawy. Natomia
                  > st jest różnica postrzegania świata przez właściciela wielkiej fabryki i robotn
                  > ika zatrudnionego tamże. Nie wiem jak można jeszcze czytelniej zobrazować tę oc
                  > zywistość .
                  Oczywiście, że jest. Ale czy tylko życie robotników jest prawdziwe a właścicieli fabryk nie? One są po prostu inne. A inne nie znaczy gorsze - i o to mi tu właśnie w całej tej dyskusji chodzi.
                  • riki_i Re: Odwalcie się od Czapińskiego 24.10.11, 23:58
                    Ja tylko odniosłem się do sensu metafory innego forumowicza. Nie ja jej użyłem. Ale skoro już wywołujesz mnie do tablicy, to w artykule padają wielokrotne opinie tej młodzieży na temat normalnych szkół, mimo, że znają je tylko z opowieści. Więc metafora jest trafna.

                    > > W ich życiu nie ma samych pozytywów. Nikt tak wcale nie sprawia sprawy. N
                    > atomia
                    > > st jest różnica postrzegania świata przez właściciela wielkiej fabryki i
                    > robotn
                    > > ika zatrudnionego tamże. Nie wiem jak można jeszcze czytelniej zobrazować
                    > tę oc
                    > > zywistość .

                    > Oczywiście, że jest. Ale czy tylko życie robotników jest prawdziwe a właściciel
                    > i fabryk nie? One są po prostu inne. A inne nie znaczy gorsze - i o to mi tu wł
                    > aśnie w całej tej dyskusji chodzi.

                    Przecież my tutaj wcale nie wartościujemy życia tej młodzieży! Zresztą niemądre byłoby uważać jej życie za 'gorsze', skoro opływają w luksusy. Jeśli już mam skrótowo etykietkować, to określiłbym je jako "niepełne".
                    • dorotek888 Re: Odwalcie się od Czapińskiego 25.10.11, 15:38
                      Mówiąc o ich życiu niepełne czy też nieprawdziwe wartościujesz je właśnie i przeciwstawiasz życiu "prawdziwemu" czy też "pełnego", które - jak wynika z Twojego opisu doświadczeń jakie są niezbędne do tego by takie życie prowadzić - dotyczy tylko członka polskiej niższej klasy średniej mieszkającego w mieście i pracującego w korporacji lub rozkręcającego swój biznes, który w dodatku ma jeszcze sporo pecha.
                      • riki_i Re: Odwalcie się od Czapińskiego 25.10.11, 19:46
                        dorotek888 napisała:

                        > Mówiąc o ich życiu niepełne czy też nieprawdziwe wartościujesz je właśnie i prz
                        > eciwstawiasz życiu "prawdziwemu" czy też "pełnego", które - jak wynika z Twojeg
                        > o opisu doświadczeń jakie są niezbędne do tego by takie życie prowadzić - dotyc
                        > zy tylko członka polskiej niższej klasy średniej mieszkającego w mieście i prac
                        > ującego w korporacji lub rozkręcającego swój biznes, który w dodatku ma jeszcze
                        > sporo pecha.

                        Czy spędzone pod celą życie pensjonariusza zakładu karnego też uznasz za "inne", czy jednak zdobędziesz się na ocenę i wydusisz z siebie oczywistą prawdę, że jest ono "niepełne?

                        Czy ktoś, kto nigdy nie użerał się z wrednym bliźnim pozostającym w stosunku zależności służbowej, (bo albo zawsze stał na szczycie drabiny zatrudnienia, albo zawsze był specjalnie traktowany jako osoba z układu, albo w ogóle nie musiał pracować, bo żył z kapitału), czy taki ktoś może być uznany za osobę, która żyje pełnym życiem, reprezentatywnym dla całego narodu?

                        Naprawdę nie rozumiesz pojęcia "klosza", czy tylko z uporem udajesz?
                        • harmannk Re: Odwalcie się od Czapińskiego 01.11.11, 10:25
                          A czy "pelnym zyciem" zyl ktos kto nigdy nie pił szampana na pokladzie yachtu o zachodzie slonca na Karaibach? Ktos kto nigdy nie zaznal radosci otrzymania od taty kluczykow do nowego Lexusa na 18 urodziny, lotu wlasnym odrzutowcem, bez kontroli i stania w kolejce do odprawy, tworzenia nowej grafiki na najnowszym kompie Appla o ekranie wiekszym niz przecietny telewizor, udanego zwiazku, trwajacego cale zycie z ukochana osoba, dumy z osiagniec dziecka i sukcesow jakie ono odnosi, tego uczucia ktore towarzyszy czlowiekowi gdy w letni poranek pije kawe na tarasie swojego domu, szkleneczki pysznego single malta i aromatu Cohiby palonej wieczorem o zachodzie??? To jest "prawdziwe zycie"!

                          Zakladacie (niektorzy) razem z profesorem Czapinskim, ze "prawdziwe zycie" to borykanie sie z bieda i walka z urzednicza patologia oraz bycie skazanym na uslugi edukacyjne na najnizszym poziomie.

                          Znam wiele ludzi (w tym siebie) ktorzy uciekli z PRLu zeby uniknac "prawdziwego zycia" i zyc takim zyciem "pod kloszem". Troche podbarwilem opis na poczatku tego postu, ale moj klosz ktory zastapil mi "prawdziwe zycie" (w rozumieniu tej wyliczanki patologii, ktora ktos tu zamiescil) to dzialajace urzedy, ludzie wykonujacy swoja prace rzetelnie, dzialajaca sluzba zdrowia, życzliwi ludzie i nauczyciele z pasja i do tego wyksztalceni. Jestem bardzo zadowolony, ze najpierw przez ponad 20 lat zylem pod kloszem za granica a teraz mnie stac, zeby taki klosz sobie i dziecku kupic w PL.
              • clumsy_jack Re: Odwalcie się od Czapińskiego 25.10.11, 18:47
                dorotek888 napisała:

                > Przepraszam, ale nawet nie pomyślałam że ktoś może nie znać znaczenia tego słow
                > a, (...) I tak samo trudno mi uwierzyć, że podejrzewasz kogoś o nieznajomość znac
                > zenia słowa implikować.

                Jak słucham wysławiania się dużej części polskiej młodzieży, to mam jednak wrażenie, że spora część jednak nie wie co to może znaczyć ;)

                >I absolutnie się nie zgadzam z tym, że do dobrych manie
                > r należy tłumaczenie z góry każdego trochę rzadziej spotykanego słowa - chyba,
                > że ktoś się pyta o to znaczenie albo kiedy używamy rzeczywiście dużo trudnych t
                > erminów.

                Przekonałaś mnie :) Zwracam więc honor, jeśli o to tłumaczenie wszystkich słów chodzi. Co właściwie byłoby w obecnych czasach strasznie uciążliwe, jakbym musiał co dziesiąte słowo sam komuś tłumaczyć ;)

                > Przepraszam bardzo, ale co z tego wynika? Ani Ty ani ja nie będziemy mieć probl
                > emów takich jak mają np. bezdomni w Indiach czy głodujące dzieci w Somalii. I c
                > zy wobec tego nasze życia są nieprawdziwe i żyjemy pod kloszem?

                To było tylko stwierdzenie że nie będą mieć problemów, które mają ludzie z innych klas społecznych. Co jest oczywiste, i trudno ich o to winić. Oczywistym jest również, że raczej nie będziemy zmagać się z problemami bezdomnego hindusa. Wiadomo, chodzi o punkt widzenia, a może nawet ważniejsze - o punkt siedzenia ;)
                Nie pisałem o tym, czy ich życie jest nieprawdziwe i że żyją pod kloszem. Więc wypraszam sobie :P

                > A poza tym podane przez Ciebie przykłady problemów omijają akurat nie tylko wąs
                > ką grupę dzieci z najbogatszych szkół, ale prawie całą klasę średnią.

                Właśnie doszło do mnie, że pochodzę jednak z klasy niższej :/ A miałem nadzieję, że może załapię się na jakieś niższe szczeble tej klasy średniej ;)
                Bo ja jednak raczej oczekuje w tych długich kolejkach do lekarzy i muszę wybierać w co zainwestować oszczędzone pieniądze. Więc możemy powiedzieć, że tutaj ja się pomyliłem, sądząc że bogatych ludzi jest tak niewiele. I z tego co się orientuje, to takich osób jest więcej.

                > Ja odebrałam to pozytywnie - dziewczyna wie, że szpanowanie drogim prezentem ni
                > e należy do dobrego tonu i nie jest jej zasługą, więc nie chce o tym mówić, żeb
                > y nie wyglądało na to że się przechwala.

                A ja to odebrałem jako fałszywą skromność. I piszę tylko jak to odebrałem, a nie jaka ta dziewczyna jest w istocie. Byłbym skończonym ćwokiem (mam nadzieję, że można używać inwektyw wymierzonych w samego siebie ;)) gdybym po jednym jej tylko zdaniu miał czelność ją ocenić. Nie mówiąc już o tym, że niezbyt pochlebnie świadczyło by to o mojej inteligencji ;) Ale dla mnie jest to i tak fałszywa skromność :P


                > Dobra metafora. Ale mam wrażenie, że to raczej większość z komentujących jest b
                > ardzo nieszczęśliwa z powodu tego, że kosi lub była zmuszona kosić kosą w przes
                > złości i teraz krzyczy do tych z kombajnu, że w koszeniu kosą jest coś rzekomo
                > lepszego. Otóż nie jest. Po prostu niektórych nie stać lub nie było stać na kom
                > bajn.

                Zgoda. Chciałbym zaznaczyć, że mnie denerwują tylko ci kombajniści, którzy mają czelność wypowiadać się o koszeniu kosą, jak w życiu jej w rękach nie mieli i widzieli ją tylko - jak to riki_i napisał - ze swojej limuzyny. Tak samo denerwują mnie zjadliwi kosiarze, którzy w każdym kombajniście widzą nowobogackiego ... (tutaj jakaś obelga) ;) Trzeba wcześniej kogoś poznać, żeby można było coś o nim powiedzieć, albo wydać jakikolwiek sąd. Z tą różnicą, że zawistnych kosiarzy "łatwiej" chyba rozgrzeszyć. Jak to mówią: "zawiść, ludzka rzecz".

                > Jestem pewna, że te dzieciaki mają też mnóstwo negatywnych doświadczeń (zresztą
                > jeśli uważnie czytałeś artykuł to powinieneś to zauważyć), jakich duża część z
                > nas (w tym i ja) nigdy nie dozna, bo są one właściwe dla ich klasy społecznej.
                > I na pewno nie ominą ich negatywne doświadczenia jakich doświadcza każdy (typu
                > nieszczęśliwa miłość, śmierć bliskich itp.). Więc pisanie o tym, że ich życie
                > jest w jakiś sposób niepełne, bo są w nim same pozytywy jest nie fair.

                Zgadzam się, że w ich życiu nie ma samych pozytywów. Ale bardzo ciężko komuś z klasy niższej uznać któryś z ich problemów, za ogromny problem (o śmierci bliskich i nieszczęśliwej miłości nie piszę - to pewnie zdarza się również bezdomnym w Indiach, więc nie ma tutaj bynajmniej znaczenia status społeczny). Jak bym miał dawać etykietki, to bym powiedział, że ich życie jest raczej łatwiejsze, niż niepełne. Proszę mnie o to "łatwiejsze" nie atakować, bo to też można na milion sposobów roztrząsać i analizować ;) Łatwiejsze pod względem zwykłego, zwierzęcego przeżycia (z jednego miesiąca na drugi). Nie mówię tutaj o tym, czy ich życie jest łatwiejsze mentalnie.

                Ich życie na pewno jest INNE. Jakbym znał kogoś, kto za rok nauki w ogólniaku płaci 60 tys. to mógłbym coś o jego życiu więcej powiedzieć, a tak, to pozostaje mi się domyślać. I zazdrościć ;)

                ps. taka mi się uwaga nasuwa. Prawie każdy z forumowiczów po części ma rację w jakimś zakresie tej dyskusji. Ale jednak polski charakter dyskusji przeważa, tak że czasem atakuje się nawet swojego alianta ;)

                kłaniam się,
                jack
          • riki_i Re: Odwalcie się od Czapińskiego 24.10.11, 21:03
            dorotek888 napisała:

            > A co do tej wyliczanki to wcale nie jest prawdziwe życie, to jest po prostu zbi
            > ór Twoich negatywnych doświadczeń

            ??? Dlaczego moich? Nie każde odniesienie do reala zastosowane w dyskusji musi być autoprzykładem ćwiczonym na sobie. Odniosłem się do doświadczeń nie tylko ze swojej egzystencji, ale i do faktów z życia ludzi, których znam, a którzy żyją w epicentrum naszej rzeczywistości, a nie pod kloszem. I jeszcze jedno, na biedę nie narzekam (to a propos rzekomej zawiści).
        • karolab84 dalej się pytam, co to znaczy 'prawdziwe życie' 24.10.11, 21:49
          Bo to, co przedstawiłeś, to jest prawdziwe życie skwaszonego drobnego przedsiębiorcy w kraju Europy Środkowo-Wschodniej w roku 2011. Każdy ma w życiu jakieś questy do pokonania, te dzieciaki pewnie też. To się zmienia w zależności od epoki, miejsca, klasy społecznej, płci itp. i nie rozumiem dlaczego twoje osobiste doświadczenie ma być prawdziwsze, oprócz tego że jest twoje.
          Poza tym, wybacz, czy ja dobrze zrozumiałam: czy tobie w kapitalizmie przeszkadza, że kapitał dziedziczy się po rodzicach, a nie dochodzi do niego ciężką harówą własną? W takim razie nie bardzo rozumiem, czemu męczysz się z firmą, zamiast zakładać komórki rewolucyjne celem obalenia tego niesprawiedliwego ustroju.
          • riki_i Re: dalej się pytam, co to znaczy 'prawdziwe życi 24.10.11, 22:51
            karolab84 napisała:

            > Bo to, co przedstawiłeś, to jest prawdziwe życie skwaszonego drobnego przedsięb
            > iorcy w kraju Europy Środkowo-Wschodniej w roku 2011. Każdy ma w życiu jakieś q
            > uesty do pokonania, te dzieciaki pewnie też. To się zmienia w zależności od epo
            > ki, miejsca, klasy społecznej, płci itp. i nie rozumiem dlaczego twoje osobiste
            > doświadczenie ma być prawdziwsze, oprócz tego że jest twoje.

            Po pierwsze, nie (tylko) moje. Nie mogę chyba być jednocześnie drobnym przedsiębiorcą i pracownikiem w dużej firmie? (podałem przykłady charakterystyczne dla obu tych sfer).

            Po drugie, w tych wyrywkowych przykładach, które rzuciłem, jest zmaganie się z problemami, będącymi istotą życia wielkich grup społecznych i przesądzających o zbiorowej tożsamości społeczeństwa. Jeśli ktoś nigdy nie jechał miejskim autobusem, ma słabe podstawy do wypowiadania się na temat funkcjonowania zbiorkomu i zapewne nie zrozumie wielu opowieści czy niuansów sytuacyjnych odnoszących się do podróżowania tymże.

            > Poza tym, wybacz, czy ja dobrze zrozumiałam: czy tobie w kapitalizmie przeszkad
            > za, że kapitał dziedziczy się po rodzicach, a nie dochodzi do niego ciężką haró
            > wą własną?

            Nie przeszkadza mi. Nie tego dotyczy artykuł, ani komentarz Czapińskiego.

            > W takim razie nie bardzo rozumiem, czemu męczysz się z firmą, zamiast zakładać komórki > rewolucyjne celem obalenia tego niesprawiedliwego ustroju.

            Potrafisz myśleć abstrakcyjnie czy tylko ad personam? Co do istoty sprawy ma moje położenie życiowe? Ja sobie nie krzywduję, poza tym nie o mnie jest ta dyskusja.
            • dorotek888 Re: dalej się pytam, co to znaczy 'prawdziwe życi 24.10.11, 23:28
              > Po drugie, w tych wyrywkowych przykładach, które rzuciłem, jest zmaganie się z
              > problemami, będącymi istotą życia wielkich grup społecznych i przesądzających o
              > zbiorowej tożsamości społeczeństwa. Jeśli ktoś nigdy nie jechał miejskim autob
              > usem, ma słabe podstawy do wypowiadania się na temat funkcjonowania zbiorkomu i
              > zapewne nie zrozumie wielu opowieści czy niuansów sytuacyjnych odnoszących się
              > do podróżowania tymże.

              Ale te dzieciaki należą właśnie do innej grupy społecznej i mają trochę inną zbiorową tożsamość. Tak samo jak inną grupą są np. osoby żyjące na wsi - one też niezbyt często jeżdżą miejskim autobusem, ale też mają swoje problemy. To, że ktoś należy do innej grupy społecznej i ma inne doświadczenie (zarówno pozytywne jak i negatywne) nie znaczy przecież, że jego życie jest gorszej jakości czy też mniej "prawdziwe".

              >Jeśli ktoś nigdy nie jechał miejskim autob
              > usem, ma słabe podstawy do wypowiadania się na temat funkcjonowania zbiorkomu i
              > zapewne nie zrozumie wielu opowieści czy niuansów sytuacyjnych odnoszących się
              > do podróżowania tymże.

              A mogę prosić o jakiś przykład takiej hermetycznej opowieści?:-) Bo ciężko mi sobie coś takiego wyobrazić, a autobusami podróżuję codziennie.

              Jeżeli nawet zresztą tak jest, że jakieś dziecko z bogatej szkoły nie zrozumie o co chodzi w czyjejś opowieści o tym jak się biegnie do autobusu czy stoi w ścisku jak sardynki to nie sądzę by była to dla niego duża strata.
              • vonbingen Re: dalej się pytam, co to znaczy 'prawdziwe życi 24.10.11, 23:33
                dorotek888 napisała:

                > Jeżeli nawet zresztą tak jest, że jakieś dziecko z bogatej szkoły nie zrozumie
                > o co chodzi w czyjejś opowieści o tym jak się biegnie do autobusu czy stoi w śc
                > isku jak sardynki to nie sądzę by była to dla niego duża strata.

                Zgadzam się :)
                dla zaprojektowania dobrego systemu informatycznego sterującego ruchem czy wynegocjowania dobrych cen na tabor dla danej gminy nie są potrzebne traumatyczne doświadczenia związane z użytkowaniem komunikacji miejskiej/ gminnej.

                Z tym sposobem myślenia ładnie rozprawili się zresztą działacze Greanpeace'u głosząc, że nie trzeba być wielorybem, żeby bronić praw wielorybów.
                • riki_i Re: dalej się pytam, co to znaczy 'prawdziwe życi 24.10.11, 23:41
                  vonbingen napisała:

                  > dla zaprojektowania dobrego systemu informatycznego sterującego ruchem czy wyne
                  > gocjowania dobrych cen na tabor dla danej gminy nie są potrzebne traumatyczne d
                  > oświadczenia związane z użytkowaniem komunikacji miejskiej/ gminnej.

                  Ale już dla napisania kodeksu zachowania pasażera komunikacji miejskiej te doświadczenia by się przydały, co nie?

                  > Z tym sposobem myślenia ładnie rozprawili się zresztą działacze Greanpeace'u gł
                  > osząc, że nie trzeba być wielorybem, żeby bronić praw wielorybów.

                  Brawo, tylko, że tutaj jest mowa o zachowaniach jednych wielorybów względem innych wielorybów. Dzieci z opisanych szkół przynależą wszak do tego samego co my gatunku homo sapiens.
                  • vonbingen Re: dalej się pytam, co to znaczy 'prawdziwe życi 25.10.11, 00:09
                    riki_i napisał:


                    > Ale już dla napisania kodeksu zachowania pasażera komunikacji miejskiej te dośw
                    > iadczenia by się przydały, co nie?
                    Nie.
                    I nie chcę nawet myśleć, jakie implikacje miałoby przyjęcie Twoich założeń dla tworzenia zapisów kodeksu karnego.
                    ;)
                    Dobra, podwijam moją świętojebliwą katońską togę i spadam - naukę europejską trza ratować.
                    • riki_i Re: dalej się pytam, co to znaczy 'prawdziwe życi 25.10.11, 00:19
                      Jakoś dla oceny zakładów karnych opinie pensjonariuszy tychże są niezwykle ważne. Podobnie w funkcjonowaniu szkół wyższych bierze się pod uwagę opinie studentów na temat wykładowców. I tak dalej, i tak dalej....

                      A co do kodeksu karnego, to większość zdrowego moralnie społeczeństwa, które zakłady karne widziało w życiu tylko w telewizji, opowiada się za bezwzględnym stosowaniem kary śmierci. I mają rację, co nie? Wszak trzeba brać pod uwagę zdanie świętojebliwej większości, a nie zdegenerowanych skazańców. ;-)

                      Miłej nocy.
              • riki_i Re: dalej się pytam, co to znaczy 'prawdziwe życi 24.10.11, 23:38
                dorotek888 napisała:

                > Jeżeli nawet zresztą tak jest, że jakieś dziecko z bogatej szkoły nie zrozumie
                > o co chodzi w czyjejś opowieści o tym jak się biegnie do autobusu czy stoi w śc
                > isku jak sardynki to nie sądzę by była to dla niego duża strata.

                Jest to strata, bo alienuje się kulturowo od zdecydowanej większości populacji.
        • jokanda102 no to przykro mi - chyba nie spelniam twoich stand 25.10.11, 09:00
          standardow - nie zaliczylam tych wszystkich przezyc (przyznaje bez zalu!) - a wiec jestem wykluczona 'na wlasne zyczenie' z prawdziwego zycia, zyje pod kloszem itp itd.... Ale przynajmniej dobrze, ze narodzil nam sie jakis WZORZEC - przynajmniej wiemy jakie przezycia / aktywnosci sytuuja nas w szczesliwej grupie ludzi zyjacych poza kloszem!


          riki_i napisał:
          > Aby poznać normalność trzeba -na przykład- :
          > - poużerać się z kanarem w autobusie
          > - popracować choćby miesiąc w standardowych polskich warunkach pracy (tępy i ni
          > ekompetentny szef, przyjezdne buractwo idące po trupach, nepotyzm, lizusostwo i
          > interesowne dawanie dupy jako główne narzędzia awansu)
          > - zaliczyć parę nieszczerych związków z płcią przeciwną (gdzie fauluje nas drug
          > a strona)
          > - zostać oszukanym w działalności gospodarczej przez wspólnika/kontrahenta; tak
          > że użerać się ze skarbówką i zusem, jak i przeżyć ból głowy pod tytułem 'robien
          > ie kosztów'
          > - załatwić cokolwiek z firmą TP SA
          > - dać łapówkę policjantowi z drogówki
          > - załatwić pozwolenie na budowę w warunkach braku miejscowego planu zagospodaro
          > wania przestrzennego
          > - zarobić istotne pieniądze nie korzystając w ogóle z dobrodziejstwa "trampolin
          > y" rodziców (koneksje i kapitał)
          > - itp. itd.


          • riki_i Wszystko jeszcze przed Tobą! n/t 25.10.11, 11:42
    • hirszhahr Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie posm... 24.10.11, 15:36
      Jako komentarz do artykułu o tych platynowych zombie niech posłuży kinematografia.

      "AMERICAN PSYCHO" , 2000 r., 1 H 41 min.

      www.filmweb.pl/film/American+Psycho-2000-1075
    • plutokrata Swiata tez nie posmakuja. Prof. przesadza ! 24.10.11, 16:55
      Profesor przesadza.Polskim elytom

      da....aaleko do elit swiatowycej finansjery. Najlepiej widac to, gdy z duma prezentuja swoje chatki, z deboea podloga z Belgii i kominkiem z Wloch. Gdy tymczasem w Southampton na LI domek sluzby jest 4 X wiekszy i bardziej "wypasiony" :)

      I co? Taki spod klosza trafi na studia do Brown albo Oxford i bedzie jednym z setek, tam nikomu nie zaimponuje z mature zrobil miedzynarodowa i ze tato buduje hotele. Bo tam beda dzici rodzicow, ktorzy sami zyja z trust funds i jesli pracowali, to raczej dla hecy niz z koniecznosci. Kase, te prawdziwa , podobni jak kontakty, robi sie przez wiele pokolen a nie przez 20 lat, panowie i panie.
      • angharad Re: Swiata tez nie posmakuja. Prof. przesadza ! 24.10.11, 18:46
        Zakładam, że jeśli będzie bazował głównie na snobizmie, to do Oxfordu nie trafi. Jeśli jednak, tak , to faktycznie będzie bardzo nieszczęśliwy, bo towarzyskie miejsca na podium będą już z pewnością zajęte przez bardzo bogatych Rosjan, Amerykanów i Brytyjczyków.
        • plutokrata Re: Swiata tez nie posmakuja. Prof. przesadza ! 24.10.11, 18:57
          E, Rosjan to chyba nie......parweniuszy do niektorych grup towarzysko-spolecznych sie nie dopuszcza :) Czy Rosjanin, nawet gdyby sral diamentami wielkosci kurzego jaja, kupi dom w rejonie Hamptons okupowanym tradycyjnie przez WASP?
          • harmannk Re: Swiata tez nie posmakuja. Prof. przesadza ! 01.11.11, 10:34
            Tak, kupi :-), Podobnie jak penthouse z widokiem na Central Park i np klub piłkarski Chelsea w Londynie.
    • herbapol Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie posm... 24.10.11, 17:19
      Bardzo lubię i szanuję pan Prof.Czypińskiego,ale w tym wypadku to jego głos jawi mi się jako głos żywcem z PRL-u.Z wypowiedzi tych młodych ludzi widać wyraźnie,że mają w głowach poukładane jak należy.Nie widzę powodu do płaczu nad ich wykluczeniem "na własne życzenie",ani nad tym,że "prawdziwej Polski nie posmakują".Nie ma czego żałować,bo ani ona taka smaczna ani pachnąca.Cieszę się,że rośnie nam prawdziwa klasa średnia (a może i wyższa) czego nam w Polsce do tej pory bardzo brakowało.Mam nadzieję,że nadejdzie taki czas,że po parkietach europejskich zaczną chodzić młodzi Polacy nie tylko w dobrych garniturach,ale także z dobrą znajomością języków obcych i nie będziemy musieli się wstydzić za ich zachowanie.
    • red_adidas Bez przesady... 24.10.11, 17:59
      panie profesorze człowiek ma jedno życie,i każdy żyje jak umie.
      I na pewno pan to wie,
      A w życiu piękna jest możliwość podejmowania życiowych wyborów każdego dnia.
      Smak życia dla każdego człowieka jest inny w każdej chwili ,nie rozumię wiec dlaczego pan
      profesor postanawia przekonać młodych ludzi do swojego "smaku",tym samym
      pozbawiać możliwości skosztowania czegoś innego.
      Wolny wybór to wielka rzecz i według mnie nie należy narzucać innym
      swojej woli,moralności, możliwości przeżywania życia według swoich przekonań itd.
    • karolab84 Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie posm... 24.10.11, 20:06
      Co to właściwie za argument, że te dzieciaki nie zaznają 'prawdziwego życia', bo mają więcej niż reszta. My wszyscy w skali globalnej jesteśmy garstką uprzywilejowanych szczęściarzy- mamy dostęp do prądu, ogrzewania, kanalizacji, internetu, umiemy czytać i pisać, korzystamy z opieki medycznej, nie cierpimy z powodu wojen i chorób itd. W przeciwieństwie do większości ludzi na świecie- kochani, let's face it, 1/3 ludności na Ziemi cierpi głód. To jest dopiero doświadczenie graniczne, a nie jakieś tam podarte trampki czy plecak w Bieszczadach. Tylko ja podziękuję za taki autentyzm i ekstremalne doznania, nawet jeśli trenują one charakter i poszerzają spektrum doświadczeń. Pozostanę przy mojej mentalnej płyciźnie i pełnym żołądku (wprawdzie śmieciowego żarcia z Biedronki, ale przynajmniej ciepłe to i pożywne). I nie to, że te nierówności są w porządku, bo nie są. Są skandaliczne, jak o nich dłużej pomyśleć. Tylko akurat najmniejszym problemem w tym wszystkim jest to, czy absolwent Harvardu umie wykopać dół łopatą i spędził dzieciństwo kopiąc piłkę na podwórku- ja wolę żeby taki burżuj zamiast odstawiać równiachę i posyłać dziecko na kolonie z plebsem (fundując mu traumę na całe życie), zapłacił porządne podatki, które pójdą na socjal.
      • billy.the.kid Re: Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie po 24.10.11, 21:18
        przed wojną dzieci/te zamożne/ zbierały sreberka od cukierków NA MURZYNKA.
        wolaontariat tych młodych ludzi ma chyba takie same podstawy.

        prawdziwa polska w tym wieku to jest kopanie piłki z chłopakami na podwórku, mimo zkazów,wypalenie paru szlugów i wypicie czasem alpagi.
        a tu odwożenie licelistów przez mamę z bródna na saską kępę. nie słychać głosów-mama,nie musisz nas odwozić,sami dojedziemy na rowerku lub tramwajem.


        nie mogę sobie przypomnieć kolegi z klasy o nazwisku lech kaczyński.mimo iż w roczku 67 kończyłem dewulot. a nawet w wykazie książkowym w mojej klasie figuruje to nazwisko.
        paru kolesi z klasy też nie może sobe przypomnieć takiego pasażera w naszej klasie.
        • karolab84 Re: Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie po 24.10.11, 22:11
          To, że coś było normą w twoim, a nawet moim pokoleniu, nie oznacza, że zawsze tą normą będzie. Czasy się zmieniają, nie?
          Za komuny wszyscy żyli mniej więcej podobnie, bo zarabiali podobne (małe) pieniądze. Nie rozumiem dlaczego wszyscy nagle oczekują, że dzieci prezesa wielkiej korporacji będą prowadziły takie same życie, co dzieci pani z poczty i podawały sobie z łapki do łapki tę samą alpagę pod tym samym trzepakiem.
          Dobra, spadam, bo za bardzo się wczuwam w tą dyskusję, a robota czeka :).
    • karolab84 Czy oni mają poukładane w głowie, to ja nie wiem 24.10.11, 21:05
      Ostatnio oglądałam 'Salę samobójców' i gadane to ten emo miał (piękna wstawka do psychiatry, wypowiedzi na maturze próbnej itd.). Jakby się wypowiadał do prasy, pewnie mówiłby dokładnie coś w tym guście . A co zrobił ze swoim życiem, wiadomo :P. Nie jestem aż tak ustawiona i wykształcona jak bohaterowie reportażu, ale pamiętam, że kiedy miałam te kilkanaście lat, potrafiłam bardzo pięknie mówić to, czego oczekiwali ode mnie dorośli, a na swój użytek wiedziałam i robiłam swoje (nieraz bardzo patologiczne akcje). Umiejętność wstawiania ładnego kitu o wartościach, ciężkiej pracy, aspiracjach, inspiracjach i tym podobnych, państwo wybaczą, pierdołach- to jest coś, co przychodzi ludziom z szeroko rozumianej klasy średniej (wszystko jedno: niższej, średniej czy wyższej) równie naturalnie jak oddychanie. Ja bym poczekała z 20 lat, co z nich wyrośnie i dopiero wyrokowała o ich wartości.
    • radiomarian Dzieci z pijackich rodzin z warszawskiej Pragi... 24.10.11, 22:10
      te to dopiero zasmakuja prawdziwego zycia i swiata...:-) Co ten facet bredzi? Dawno nie czytalem takich bzdur. Wykluczeni z czego? Z zasuwania od rana do nocy w fabryce za pare zlotych, czy z czego? O co tu chodzi?
    • malgo-to-ja Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie posm... 25.10.11, 10:11
      A ja to im zazdroszczę. Moi rodzice nie są bogaci. Poszłam na studia blisko domu, bo nie stać mnie było na wyjazd do Warszawy, pracowałam na stażach i innych pracach biurowych za marne pieniądze, wyemigrowałam do stolicy i tam zaczęłam życie urzędnika. Mam męża, pracę i mieszkanie. Jestem szczęśliwa że doszłam do tego mając 25 lat, ale coś za coś. Wolałabym mieszkać bliżej rodziców, mieć większe mieszkanie i pozwolić sobie na wakacje w Tajlandii. Mam znajomych którzy mają bogatych rodziców i nie zgadzam się, że bogaci spędzają wakacje w Tunezji na plaży. Wielu ludziom pieniądze ułatwiają to na co musimy pracować latami, ale nie uważam tego za złe. A edukacja jest droga, studia podyplomowe 6 tysięcy w górę, kursy językowe. I chociaż studiowałam zaocznie, uważam studia dzienne lepiej kształcą .
    • josarna Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie posm... 25.10.11, 11:53
      Nie rozumiem o co chodzi panu Czapińskiemu! Czy zetknięcie z normalnym życiem to powszechny w gimnazjum seks i chamstwo? Czy to dziwne, że ludzie nie chcą tego dla swoich ukochanych dzieci? Ja widzę, że te szkoły są takie jakie powinny być WSZYSTKIE: o dobrym poziomie, z szacunkiem i zrozumieniem ucznia, świeckie. Co w tym złego, że uczniowie mają zajęcia z niepełnosprawnymi czy pracują społecznie? To przecież dobrze, że poznają również cierpienie innych i pracę fizyczną. Pracują zwykle więcej niż uczniowie szkół publicznych. Takie są szkoły np. w Skandynawii, ale niestety u nas za naukę w tolerancyjnej, świeckiej, szanującej ucznia szkole trzeba płacić majątek - i to jest właśnie chore!
      • belferxxx Myślisz,że w tych szkołach nie ma seksu;-))))))))) 25.10.11, 15:32
        >Czy zetknięcie z normalnym życiem to powszechny w gimnazjum seks i chamstwo?<
        A chamstwo,np. w stosunku do służby, też się znajdzie...
    • wwwagent Słowacja kontra Malediwy? 25.10.11, 14:33
      Gdzie jechać na wakacje, żeby nie okazać się "snobem", jak piszą niektórzy internauci? Na Słowację czy na Malediwy??
      1. Ano wystarczy być snobem i pojechać na Słowację, i być normalnym i polecieć na Malediwy. Proste?
      2. Albo odwrotnie: można być snobem i pojechać na Malediwy, być pogryzionym przez jakieś tropikalne, pełzające gówna, ale "zaliczyć daleką krainę", albo można pojechać na Słowację jako normalny człowiek, tam wypocząć jak normalny człowiek i wrócić, nadal jako "normalny"...
      Problem polski polega więc chyba nie na tym, że są bogaci i biedni, ale że "bogaty nie jestem ja". Efektem jest apoteoza biedy, podszyta pseudo-chrześcijańskim (czytaj: KK) kultem ascezy, no i postkomunistyczny spadek w postaci formuły "wszystkim po równo".
      A g***o!
      JW
    • wwwagent Prawdziwa ocena "Prawdziwej Polski" Pana Profesora 25.10.11, 15:02
      Śmieszą mnie, a zarazem zadziwiaja komentarze, że aby poznać "prawdziwą Polskę" (której nie poznają biedne dzieci z drogich szkół) trzeba, cytuję:
      - poużerać się z kanarem w autobusie
      - popracować w standardowych polskich warunkach pracy (tępy szef, przyjezdne buractwo, dawanie dupy jako główne narzędzia awansu)
      - poużerać się ze skarbówką i zusem".

      Chyba wszystko zależy od tego o co nam chodzi w życiu oraz jaki mamy światopogląd, a nie żeby za wszelką cenę zaznać pewnych "smaczków" życia w kraju.
      Śmiem zauważyć, że użerania się z kanarem można uniknąć.. mając bilet.
      Z ZUS, Skarbówką - owszem, trochę co innego, ale przynajmniej, gdy jesteś czysty!, nie masz się czego obawiać.
      No a dawanie d**y przez koleżanki, które tym sposobem wygryzają innych z pracy... Cóż, zazdrościć im nie ma czego, wierz mi, chyba że dochodzenie do korzyści materalnych drogą uczciwą sprawia komuś problem i jest "ciężarem". Cholera, gdyby nie to sumienie...
      Czyli wracamy do punktu wyjścia: świa-to-po-gląd.
      JW
      • riki_i Re: Prawdziwa ocena "Prawdziwej Polski" Pana Prof 25.10.11, 19:55
        wwwagent napisał:

        > Chyba wszystko zależy od tego o co nam chodzi w życiu oraz jaki mamy światopogl
        > ąd, a nie żeby za wszelką cenę zaznać pewnych "smaczków" życia w kraju.

        Już w "Dziadach" Mickiewicza było wiekopomne stwierdzenie, że kto nie dotknął ziemi ni razu, ten nie może być w niebie. Jeśli nie znasz "smaczków", które zna z autopsji 99% społeczeństwa to jesteś w nim Marsjaninem.

        > Śmiem zauważyć, że użerania się z kanarem można uniknąć.. mając bilet.

        Chodziło mi o użeranie się z agresywnym bliźnim. Kanar węszący za prowizją jest doskonałym przykładem społecznej hieny. BTW nie słyszałeś nigdy o podważaniu ważności prawidłowo skasowanych biletów przez kanarów?

        > Z ZUS, Skarbówką - owszem, trochę co innego, ale przynajmniej, gdy jesteś czyst
        > y!, nie masz się czego obawiać.

        O święta naiwności....

        > No a dawanie d**y przez koleżanki, które tym sposobem wygryzają innych z pracy.
        > .. Cóż, zazdrościć im nie ma czego,

        A kto tu zazdrości? Chodzi o przyswojenie wcale nieoczywistego faktu, że pewna część populacji w ten sposób "załatwia" sobie zawodową karierę. W tej szkole z czesnym 60t rocznie raczej tego nie uczą, więc konieczne jest przyswojenie wiedzy z "obserwacji uczestniczącej".

        > Cholera, gdyby nie to sumienie...
        > Czyli wracamy do punktu wyjścia: świa-to-po-gląd.
        > JW

        Nic nie zrozumiałeś z dyskusji.
    • mcyq Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie posm... 27.10.11, 10:01
      Prawda jak to często bywa leży pośrodku: obie wersje życia i oceny: profesorska i czytelnicza mieszczą się w systemie społecznym, uzupełniają się i wzajemnie przenikają.
    • przemek_1983 Prof. Czapiński: Oni prawdziwej Polski nie posm... 28.10.11, 20:43
      Nawet jeśli prof. Czapiński ma rację, to nic nie znaczy. Na pewno nic nie stracą nie zaznając szarej codzienności. Życie jest tylko jedno i kto myśli, że ciężkie doświadczenia je wzbogacają jest w błędzie. Spędzą życie we względnym luksusie, co na pewno nie wyjdzie im na złe.
      Ludzie są różni i na pewno nie można każdego szufladkować kierując się grubością jego portfela.
    • danuta49 Czy whiskey za 200$&seks w pokoju za 500$ są takie 30.10.11, 21:11
      różne od whiskey za 20$ i seksu w pokoju za 50$???;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja