herleif 01.11.11, 16:11 nie ma café latte ?! prawdziwy horror ! Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
pssz Pamiętam, że była jedna kosmiczna różnica: 01.11.11, 16:24 Ta różnica dotyczy kobiet. Mianowicie, kobiety nie bały się zachodzić w ciążę i mieć dzieci. Obecnie to jest problem, bo się boją. Odpowiedz Link Zgłoś
katarsienny Nieprawda 01.11.11, 19:59 Kobiety nie bały się zachodzic w ciąże, bo miały nie tylko przedszkola, ale dostęp do aborcji. Z której korzystały, jak była potrzeba bez żadnych awantur. W moim liceum było pare dziewczyn po aborcji i wiecie co? Nikogo to nie interesowało. A na religie chodziliśmy do salek. Niektóre aspekty PRL- u nie powiem, nie były złe Odpowiedz Link Zgłoś
pssz Re: Nieprawda 01.11.11, 20:31 Przecież potwierdziłeś mój post, więc dlaczego nieprawda? Odpowiedz Link Zgłoś
aaron_agorenstein Nie wiadomo. To tak jak z postem w piątek 03.11.11, 13:23 Zaleca się i już. Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynowe Re: Nieprawda 03.11.11, 19:04 > a co mianowicie dobrego jest w aborcji? > a co złego? Odpowiedz Link Zgłoś
aaron_agorenstein Ryzyko dla zdrowia 03.11.11, 19:42 Nawet w najlepszych warunkach jest nie do zlekceważenia. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Szanowny Panie Witoldzie Szabłowski ! 02.11.11, 14:20 Niech mi Pan powie, jak można było napisać tak dobrą książkę reportażową o Turcji (Morderca...), a potem zacząć ciagnąć tak durny eksperyment, który z samego załozenia jest niemożliwy ( - jest pan moim równolatkiem, jakim wiec cudem mógł pan wiedzieć co to jest sushi przed jakimś '98 rokiem/ obywał sie pan bez komórki doskonale, bo jej nie znał aż do czasow liceum itp). Nic Wam z tego nie wychodzi, bo kawałek życia jednak przęzyliscie w PRL, a wypisujecie jakieś niemożebne bzdury - kto z Was wtedy odzywiał sie non stop smalcem? Pamieta pan smalec na obiadach w przedszkolu, albo szkole ( stopłówkach szkolnych?) Bo ja ni chusteczki. Za to pamietam, jak nienawidziłam dentystki szkolnej i jak powinnam to teraz odszczekać ! Bo obecnie dzieciaki są tak biedne, ze w wieku 15 lat, nie mają połowy zebów! ( oczywiscie część, ta, której rodziców na nic nie stać, albo sami jużzębów nie mają) Ogarnijcie sie ludzie! Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: Szanowny Panie Witoldzie Szabłowski ! 02.11.11, 15:33 zamiast na lekcji, dzieciak siedział u dentystki. albo higienistki. albo lekarki. w ten sposób komuna już od najmłodszych lat uczyła ludzi lekceważenia obowiązków. skutki - widać na każdym kroku. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Szanowny Panie Witoldzie Szabłowski ! 02.11.11, 21:56 Za to współcześnie dzieciak w ogole nie chodzi do szkoły i nie ma zebów, a opieka społeczna nie moze sie zorientować przez 3 lata, że dzieciak nie realizuje obowiązku szkolnego tylko pomaga ojcu pchać wózek z butelkami do skupu. Odpowiedz Link Zgłoś
aaron_agorenstein Już bez przesady. Nie jest teraz idealnie ale 03.11.11, 13:27 porównania nie ma z PRL-em. A przeżyłem w nim więcej nim młodość, więc nie mam perspektywy zredukowanej do problemów nastolatka. Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: Szanowny Panie Witoldzie Szabłowski ! 10.11.11, 22:13 pomijając pojedynczy opisany przez ciebie przypadek, statystycznie jednak dzieciaki dziś bardziej mają zęby, niż w twojej umiłowanej prl. Odpowiedz Link Zgłoś
seidhee Re: Pamiętam, że była jedna kosmiczna różnica: 02.11.11, 15:20 Ta różnica nie dotyczy kobiet, tylko państwa. Jak ja się urodziłam, to moja mama poszła na płatny urlop wychowawczy, a teraz ciężko nawet o umowę o pracę i macierzyński... Odpowiedz Link Zgłoś
pssz Re: Pamiętam, że była jedna kosmiczna różnica: 02.11.11, 18:46 Pisząc mój post nie miałem na myśli jakiegoś bohaterstwa kobiet, ale to, że nie musiały się obawiać pójścia na urlop macierzyński, czy wychowawczy. Pamiętam, że to było coś naturalnego. Odpowiedz Link Zgłoś
c-mere.deer Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 16:34 To jest PL ktora ja pamietam bo wyjechalem z tamtad w latach 80tych. Ogolnie bylo lepiej niz teraz, ludzie wiecej pili i sie ze soba spotykali zeby pogadac, a teraz, siedza i gapia sie w ten glupi telewizor albo internet. Jedzenie bylo tluste a kazdy chudy, teraz je sie salate i warzywka a d.u.p.a dalej rosnie, ot postep. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 17:25 jak ogolnie bylo lepiej niz teraz to po co wtedy wyjechales i po co teraz wrociles? Odpowiedz Link Zgłoś
c-mere.deer Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 17:41 kto powiedzial ze wrocilem, tu gdzie jestem tez jest dostep to internetu Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 19:28 To w takim razie skad wiesz jak tu jest teraz ze robisz jakies durne porownania? W telewizji widziales? W telewizji w USA nie ma na ulicy ani jednego grubasa :-) :-) :-) A ja mam cos takie dziwne przeczucie ze jestes pryszczem, ktory PRL nigdy nie widzial na oczy i siedzisz cale swoje zycie tu w Polsce w jakims malym miasteczku... Odpowiedz Link Zgłoś
c-mere.deer Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 19:54 no coz, miale miasteczka tez byly w PRL :) PRL widzialem is sie w nim urodzilem w latach 80tych wyjechalem na zachod, PL odwiedzam od czasu do czasu, ostatnio bylem 8 lat temu, strach latac samoloty bez podwozia laduja, wiesz jak jest :) Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 19:59 Czyli krotko mowiac o dawnym PRL nie wiesz za duzo bo opusciles go jako dziecko a o RP tez niewiele wiesz bo odwiedzasz ja raz na jakies 8 lat. A mimo wszystko wyglaszasz sady typu "ze wtedy bylo ogolnie lepiej". A samoloty laduja bez podwozia bo maja dobrych pilotow.... przynajmniej cywilnych.... Odpowiedz Link Zgłoś
wolnemiastoursynow Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 17:42 A ty skąd wiesz że wrócił? Odpowiedz Link Zgłoś
z2006 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.02.12, 17:46 c-mere.deer napisał: > Jedzenie bylo tluste a kazdy chudy, teraz je sie salate i warzywka a d.u.p.a da > lej rosnie, ot postep. Średnia długość życia w Polsce jest jednak obecnie o dobre kilka lat dłuższa niż w PRL-u. Chociażby dlatego, że teraz, kto chce (nawet niebogaty), może zamiast smalcu czy masła używać oliwy... I to jest jedno z bardziej podstawowych osiągnięć obecnego ustroju. Odpowiedz Link Zgłoś
saint_just Nie mam zamiaru próbować cafe latte 01.11.11, 16:37 , bo to dla minoderyjnych , drobnomieszczańskich buców z GW, ani innych pretensjonalnych gadgetów... Poza tym różnica nie jest jakaś zasadnicza: kiedyś stał nad głową lokalny sektetarz i esbecy a dzisiaj jakiś sk...iel z korporacji z metodami bardziej zdziczałymi, niż nięszczęsna komuna.......... Poza tym biorąc pod uwagę , co się właśnie dzieje z kapitalizmem - protekcjonalny , wyższosciowy ton artykułu wobec "socjalizmu" i "komuny" brzmi trochę durnowato :-DD Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Nie mam zamiaru próbować cafe latte 01.11.11, 17:27 a to pij kawe inke i wpieprzaj chleb ze smalcem kogo to obchodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
saint_just Re: Nie mam zamiaru próbować cafe latte 01.11.11, 18:47 robert6_666666 napisał: > a to pij kawe inke i wpieprzaj chleb ze smalcem kogo to obchodzi? ________________________________ To nie do ciebie... ty mnie pocałuj w d.u.p.ę. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Nie mam zamiaru próbować cafe latte 01.11.11, 19:29 na przyjemnosc trzeba zasluzyc... Odpowiedz Link Zgłoś
ww-77 Re: Nie mam zamiaru próbować cafe latte 01.11.11, 23:50 obert6_666666 napisał: > a to pij kawe inke i wpieprzaj chleb ze smalcem kogo to obchodzi? Kawa Inka jest jednym z najzdrowszych napojów dostępnych na polskim rynku. Pod względem jakości nie ustępuje podobnym kawom zbożowym z Zachodu, które są tam bardzo popularne i cenione. Smalec jest generalnie niezdrowy, ale gdyby porównać smalec z PRL z oszukanym masłem sprzedawanym obecnie w sklepach, to nie wiem, co by się okazało bardziej szkodliwe. Co do chleba, to dziś trzeba się dobrze nachodzić, żeby znaleźć pieczywo podobnej jakości jak w PRL. Zwykle nowe piekarnie sprzedają na początku taki chleb, a gdy już złapią klientów, zaczynają oszukiwać i sprzedawać syf pod tą samą nazwą. Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Nie mam zamiaru próbować cafe latte 02.11.11, 06:45 ww-77 napisał: > Co do chleba, to dziś trzeba się dobrze nachodzić, żeby znaleźć pieczywo podobn > ej jakości jak w PRL. To fakt - w większości miast, jeśli tylko ktoś nie miał szczęścia mieszkać w pobliżu małej prywatnej piekarni, kupno świeżego pieczywa było zwyczajnie niemożliwe, bo w sklepach było od razu "fabrycznie" czerstwe (bogowie raczą wiedzieć jak to się działo; chyba po prostu dowóz z piekarni czy wcześniejsze składowanie trwało, z powodu ogólnego bardaku, co najmniej kilka godzin). Kto chce, ten pamięta, jaką burzę kpin wywołał jeden z ministrów we wczesnych latach 80., kiedy zapowiedział że w wyniku reformy gospodarczej pojawią się w sklepach "chrupiące bułeczki" - nikt absolutnie w taki cud nie uwierzył (i, jak się okazało, słusznie). W Warszawie był co prawda już wówczas na to sposób - wystarczyło spędzić kilka godzin piątkowego popołudnia lub sobotniego ranka w kilkusetosobowej kolejce przed sklepem firmowym piekarni na Lubelskiej (ogonek na ogół sięgał aż pod Mińską), żeby kupić 2-3 chleby prosto z pieca na weekend. A jaki człowiek był wtedy dumny jak się doczekał... ;P Odpowiedz Link Zgłoś
nazikomunista_back Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 16:42 Żaden pier'dolnięty rodzic nie zakłada już dziecku pampersa. Normalnych nie jara ani odparzona pupa malucha ani pranie zas'ranej tetry. Odpowiedz Link Zgłoś
r1111111 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 16:43 herleif napisał: > nie ma café latte ?! prawdziwy horror ! Co to jest to "café latte"? Nie żartuję. W życiu nie piłem, a z nazwy wnioskuję, że jakaś "inaczej parzona" kawa. Skoro jesteśmy w PRL-u, to w internecie nie będę przecież szukał :) Odpowiedz Link Zgłoś
aneta.kaczanowska Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 16:53 Super sprawa,takie przeniesienie się w czasie. Mam 34 lata i bardzo dużo z tego artykułu pamiętam. W sklepach może i był dużo mniejszy wybór artykułów, ale jedzenie to było bardziej przez społeczeństwo wykorzystywane (teraz na wysoką skalę jest żywność wyrzucana na śmietnik), było także bardziej doceniane (chodzi o te kolejki w sklepach). W ogóle żyło się lżej. Pozdrawiam bohaterów artykułu. Odpowiedz Link Zgłoś
garkuchta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 09.11.11, 22:13 @aneta.kaczanowska W ogóle żyło się lżej. Dziecko drogie, ale bluźnierstwa wygadujesz ! Prowadziłam dom, gotowałam obiady, wystawałam w kolejce za PRL-u. I do dziś i ja, i moja matka błogosławimy kapitalizm :) Odpowiedz Link Zgłoś
rockville Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 17:00 Czas wolowiny i cielenciny minal bezpowrotnie , nastaly CZASY KEBABU !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 17:30 a co biedaku nie wiesz gdzie mozna zjesc stek albo kotleciki cielece ? Odpowiedz Link Zgłoś
saint_just Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 18:51 robert6_666666 napisał: > a co biedaku nie wiesz gdzie mozna zjesc stek albo kotleciki cielece ? _________________________________________________ Masz darmowe resztki z knajp w noclegowni??? Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 19:30 kazdy sadzi ludzi po sobie nic na to niestety poradzic nie mozna... Odpowiedz Link Zgłoś
drmuras Się bawią, ale nie pełnie jakoś 01.11.11, 17:11 A do kościoła po dary nie poszli , filmu w salce katechetycznej z VHS nie widzieli o Papieżu ? Nie wleciał nikt na chatę i nie powywalał wszystkiego z szafek ? E.... to chyba jakiś warszawski ten PRL .... Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Bez sensu 01.11.11, 17:11 A przepraszam, warzywa i owoce zaczęto dopiero w Polsce uprawiać po 89 roku czy co, że Państwo jedzą sam chleb, slonine i ziemniaki? A dla pani całe dnie stojącej przy garach - wie Pani, ze w PRL istniały stołówki zakładowe (skąd mozna było wziąć jedzenie dla rodziny w pojemniki) i stołówki szkolne? Coś czego dziś absolutnie już nie ma czyli gotowanie dla instytucji. Mam książkę kucharską z lat 80. i po dziś dzień korzystam z wielu przepisów - wcale nie jest oparta na łoju, smalcu i pyrach, a potrawy nie wymagają całego dnia spędzanego przy kuchni. A z PRL pamiętam cudowne danie - smażona ryba (na oleju, nie na smalcu!), ziemniaki z wody i salatka z kiszonej kapusty z marchwią i jabłkiem. Nie twórzcie jakiejś wizji Polaki jako kraju, w którym przed '89 rokiem wszyscy byli grubi i odzywiali sie smalcem - to teraz tyjemy na potegę! Odpowiedz Link Zgłoś
pis_busters Re: Tajemnica szczupłości jest bardzo prosta: 01.11.11, 18:00 Tajemnica szczupłości jest bardzo prosta: 1. wszyscy byliśmy 30 lat młodsi 2. gdy po jedzeniu trzeba było zrobić zakupy na następny dzień to przeleceniu przez pół miasta i odstaniu paru godzin w kolejkach spalało się wszystko z nawiązką. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Tajemnica szczupłości jest bardzo prosta: 01.11.11, 19:33 3. Mieso oraz cukier byly na kartki :-) :-) Odpowiedz Link Zgłoś
herleif Re: Tajemnica szczupłości jest bardzo prosta: 01.11.11, 20:36 a twoja matka za butelkę denaturatu Odpowiedz Link Zgłoś
pzgr Re: Bez sensu 02.11.11, 14:45 a pamiętasz śledzie IVASI? i błękitka z pasożytami w środku? to z dań rybnych. Odpowiedz Link Zgłoś
palesobie Re: Bez sensu 05.11.11, 12:37 Ja mam swoje lata i PRL wspominam z sentymentem choć nie było lekko. Jako dziecko już chodziłem "do stołówki pracowniczej" z rodzicami na obiady. Jeśli Oni zmieniali pracę - zmieniali stołówkę a ja wraz z nimi. Do dziś nie lubię rosołu i pomidorowej - sztandarowych zup stołówkowych ale chcę opowiedzieć o czymś innym. W latach pięćdziesiątych trafiliśmy do małego miasteczka a rodzice zaczęli pracować w dużym Szpitalu. Była tam naturalnie Stołówka Pracownicza i ja, ośmioletni chłopak do tej stołówki na obiady chodziłem już sam. Kelnerki stołówkowe pilnowały bym wszystko zjadał.Problem w tym, że Stołówka oparta była o produkcję przyszpitalnego Gospodarstwa i ogrodnictwa a tam była rozwinięta hodowla SZPARAGÓW i DYŃ. Przez większość roku jako "sałatkę" do drugiego dania dostawaliśmy te cholerne szparagi + kompot z dyni. Jak więc widzicie drodzy czytelnicy, Luksus to sprawa względna. Uświadamiam to sobie ile razy zamawiam dzisiaj szparagi w restauracji. Odpowiedz Link Zgłoś
gnie-wko Re: Bez sensu 06.11.11, 12:58 zapomniałeś Przyjacielu o takim wspaniałym wynalazku,jakim były bary mleczne,w ktorych można bylo zjeść za parę groszy bardzo smaczne obiady.Do dziś pamietam smak pampuchów z zasmażaną kapustą kiszoną,albo leniwe z serem itp. A pamietacie jakie fajne kotlety można bylo zrobić ze zwykłej mortadeli.Pamietam też zapach wędlin w tzw garmażu.Dzisiejsze wędliny,nasączane chemikaliami nijak sie maja do kiełbasy zwyczajnej,której zapach rozchodził się w domu po przyniesieniu ze sklepu.Wędzone ryby byly najtańszym żarciem łącznie z żółtymi i białymi serami różnego rodzaju. Ludziom myli sie okres stanu wojennego,kiedy zaczęly się strajki z okresem całego PRL. Najbardziej wkurza mnie fakt wymadrzania się na temat czasów PRL przez młodych ludzi,którzy znaja go tylko z przeinaczonej historii w nowych podręcznikach.A wiadomo,że historie piszą zwycięzcy.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
palesobie Re: Bez sensu 08.11.11, 21:49 Ostatnimi laty obowiązuje "Świat według Dutka" autorstwa człowieka opisującego jak było choć nie widział i nie spyta.W dodatku gość robi na tym doktorat i jeszcze się habilituje. A że gościu ma tylko dostęp do teczek SB, to wychodzi mu, że wszyscy się dzielą na tych co donosili i na tych co siedzieli. Jeszcze byli ci, co się ukrywali i to właśnie Oni są naszymi bohaterami. Odpowiedz Link Zgłoś
menuet1 A smiejcie się ! 01.11.11, 17:26 Czasy byly trudne , nawet bardzo ! Sankcje gospodarcze Zachodu , izolacja , zelazna kurtyna , niechęć do władzy to wszystko tworzyło 'dżunglę amazońską ' z nieprzebraną ilościa zjawisk nieprzyjemnych dla ludzi ! Chce się zapytać dlaczego w takich negatywnych obrazach nie ma pokazanej tez i niechęci , czy też nawet pogardy dla tych ,którzy za pomarańcze i kabanosy zgodzili się wystepować przeciwko własnemu Narodowi w mediach zachodnich ! Niedawno w Trojce był reportaż z Chin ! Panie reporterki pewnie byłyby xdziwione ,że na przystawke podano 'czyste białko' w postaci podsmażanych karaluchów ! Na wszystko trzeba , Panie redachtorki , zapracować a jak się nie zapracowało to mimo wszystko trzeba starać się przeżyć !!! Może później będzie lepiej .... Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan_kloss Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 17:39 Nie rozumiem dlaczego w eksperymencie GW nie uwzględniono faktu, że w tamtych latach żłobki i przedszkola były powszechnie dostępne dla dzieci, z całodziennym wyżywieniem, ZA DARMO, a rodzice mogli się stołować w zakładzie pracy, z dzisiejszego punktu widzenia, za bezcen. Aha, funkcjonowały stałe dodatki na każde dziecko, przy dwójce, trójce dzieci było to wiecej niż pensja Pana Domu. Nie było przymusowej katechizacji od przedszkola. Funkcjonowała ustawa o planowaniu rodziny, a przyrost naturalny był druzgocącą wyższy niż obecnie. I kto mnie przekona, że wówczas rodzina jako podstawowa komórka społeczna żyła w terrorze ... Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 19:52 Jesli rodzice mogli sie stolowac w zakladach pracy prawie za darmo, a dzieci rowniez za darmo w przedszkolach to skad do licha braly sie te kilometrowe kolejki do sklepow spozywczych? Nawiasem mowiac ze zlobkami przesadziles - bylo ich bardzo niewiele i wylacznie w duzych miastach. Przedszkola faktycznie byly powszechniej dostepne. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:36 >li rodzice mogli sie stolowac w zakladach pracy prawie za darmo, a dzieci ro > wniez za darmo w przedszkolach to skad do licha braly sie te kilometrowe kolejk > i do sklepow spozywczych? A uważasz, że człowiek jest w stanie wyzyć na JEDNYM posiłku dziennie? Poza tym, nie wiem co z Wami do cholery jest - kartki i kilometrowe kolejki to pierwsza połowa lat 80. a nie cały PRL. Mam czasem wrazenie, jakby obecna narracja o PRL była udowadnianiem, że stan wojenny, koksowniki, kartki i ocet na półkach to był stan ciągły - od 1947 roku po 1989. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:47 Od 1945 do 1956 panowal stalinowski terror, potem za Gomulki tez raczej rozowo nie bylo ani gospodarczo ani politycznie. Stan wojenny przy na przyklad wydarzeniach na Wybrzezu w latach 70-tych to byla smieszna zabawa. Owszem za Gierka bylo troche lepiej (chociaz Radom tez byl za Gierka) szkoda tylko, ze na kredyt. Chociaz i wtedy byly talony na samochod a za granice to sie raczej nie jezdzilo (no moze do Bulgarii) albo na "handelek" do Czech czy Wegier. O nauce na zachodnich uczelniach to mozna bylo pomarzyc. A potem system "wzial i zbankrutowal". Kartki i ocet na polkach to tylko byly symptomy choroby. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:58 >za granice to sie raczej nie jezdzilo > (no moze do Bulgarii) albo na "handelek" do Czech czy Wegier. Za to teraz jeździ się ma emigrację zarobkową do UK albo Niemiec >o nauce na zacho > dnich uczelniach to mozna bylo pomarzyc. A obecnie studiuje chyba 80% młodzięzy, ktora nastepnie nie moze znależć pracy poza marketami. Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 21:43 hermina5 napisała: > Za to teraz jeździ się ma emigrację zarobkową do UK albo Niemiec Gdyby w dowolnym okresie PRL stworzyć takie możliwości jak dziś - tj. otwarcie granicy z europejskim Zachodem i możliwość legalnej pracy tamże - Polska wyludniłaby się w 90% osób zawodowo czynnych w ciągu tygodnia. > A obecnie studiuje chyba 80% młodzięzy, ktora nastepnie nie moze znależć pracy > poza marketami. No tak; to jest argument przeciwko wykształceniu :DDD Odpowiedz Link Zgłoś
myslacyszaryczlowiek1 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 22:25 Jugosłowianie mogli swobodnie wyjeżdżać, i jakoś Jugosławia się nie wyludniła. Ludzie by wyjechali, zobaczyli jak tam jest, trochę popracowali i szybko by wrócili. To był największy błąd komuny. A tak to znali zachód poprzez filmy, kolorowe reklamy, takie lizanie cukierka przez papierek. Stąd ten zachód wydawał się rajem. A przeciętny człowiek na zachodzie w krajach o podobnym stopniu rozwoju np. w takiej Portugalii wcale lepiej nie miał, to tylko się tak wydawało przeciętnemu człowieczkowi w ówczesnej Polsce. W ten sposób udało się ogłupić naród. Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 22:40 myslacyszaryczlowiek1 napisał: > Jugosłowianie mogli swobodnie wyjeżdżać, Nie mogli (tj. nie w stopniu zbliżonym do dzisiejszych możliwości Polaków). > i jakoś Jugosławia się nie wyludniła. Tak jak i dzisiejsza Polska - wbrew zwolennikom poglądu, że najwspanialszym dla człowieka miejscem do życia jest z pewnością ciężkie więzienie, skoro tak niewiele osób je opuszcza. > Ludzie by wyjechali, zobaczyli jak tam jest, trochę popracowali i szybko by w > rócili. Jasne; a berliński mur, setki kilometrów zasieków i pól minowych oraz dywizje pograniczników (z lufami skierowanymi w stronę własnego terytorium) to tak po prostu przez pomyłkę i w ogóle niepotrzebnie... > A przeciętny człowiek na zachodzie w krajach o podobnym stopniu ro > zwoju np. w takiej Portugalii wcale lepiej nie miał, to tylko się tak wydawało > przeciętnemu człowieczkowi w ówczesnej Polsce. Zasadnicza różnica polegała na tym, że np. z takiej Portugalii przeciętny człowiek w każdej chwili mógł wyjechać do innego kraju jeśli mu się własny nie podobał i zamieszkać choćby w ówczesnej Polsce (co prawda nawet w czasach dyktatury Salazara jakoś dziwnie nie było po temu chętnych), zaś w drugą stronę było to zasadniczo niemożliwe. > W ten sposób udało się ogłupić > naród. I tu na szczęście się mylisz (przynajmniej generalnie). Odpowiedz Link Zgłoś
ww-77 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 23:37 > Zasadnicza różnica polegała na tym, że np. z takiej Portugalii przeciętny człow > iek w każdej chwili mógł wyjechać do innego kraju Co do tego nie jestem pewien, bo w latach 70/80 między krajami Europy Zachodniej istniały granice i obowiązywały kontrole paszportowe. Zgadzam się natomiast z tym, że największym osiągnięciem III/IV RP z punktu widzenia szarego obywatela jest możliwość legalnej emigracji. Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 06:49 ww-77 napisał: > Co do tego nie jestem pewien, bo w latach 70/80 między krajami Europy Zachodnie > j istniały granice i obowiązywały kontrole paszportowe. Owszem - natomiast w krajach Europy Wschodniej obywatelowi po prostu w ogóle nie wolno było mieć paszportu. WADZA wydawała go na konkretny wyjazd w konkretnym celu (albo i nie wydawała, jak ktoś WADZY podpadł), a po powrocie zabierała z powrotem. Co było i tak sporym sukcesem, bo od 1944 aż do wczesnego Gierka, samodzielny wyjazd za granicę w wybranym miejscu czasie i celu był dla obywatela PRL równie łatwo dostępny co lot na Marsa. > Zgadzam się natomiast z tym, że największym osiągnięciem III/IV RP z punktu wid > zenia szarego obywatela jest możliwość legalnej emigracji. No popatrz; a ja się z tym nie zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
myslacyszaryczlowiek1 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 23:41 > > Jugosłowianie mogli swobodnie wyjeżdżać, > > Nie mogli (tj. nie w stopniu zbliżonym do dzisiejszych możliwości Polaków). Mogli, i bardzo dużo ich pracowało np. RFN. Jeśli były ograniczenia to tylko ze strony krajów do których chcieli się udać, jak np. jest teraz po dwudziestu latach lizania dupy USA mamy jeszcze do nich wizy i uwłaczającą godności procedurę na ich lotniskach. Jeśli chodzi o berliński mur, to nie porównuj Niemców, którzy byli pod sowiecką okupacją do Polski. Ich sytuacja była inna, a sądzę że gdyby głębiej poznali ten wspaniały zachód, gdyby był mniejszy u nich zamordyzm polityczny, to bardzo możliwe że znaczna część by wróciła do nrdowa. Przecież do tej pory znaczna część z tych co żyła w komunie tęskni do NRD. Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 06:57 myslacyszaryczlowiek1 napisał: > Jeśli były ograniczenia to ty > lko ze strony krajów do których chcieli się udać, Dokładnie to miałem na myśli. > jak np. jest teraz po dwudzie > stu latach lizania dupy USA mamy jeszcze do nich wizy i uwłaczającą godności pr > ocedurę na ich lotniskach. Uwłaczającą procedurę mają wszyscy, a z Polski można wyjechać i osiedlać się do wyboru w każdym kraju UE, co jest w porównaniu z PRL zmianą o kilka epok. > Jeśli chodzi o berliński mur, to nie porównuj Niemców, którzy byli pod sow > iecką okupacją do Polski. Ich sytuacja była inna, Jeśli we względnie zamożnej i posłusznej władzy NRD trzeba było wystawić mur i strzelać do własnych obywateli, żeby nie uciekali za granicę, to wyobraź sobie co by się działo, gdyby to siermiężna PRL, gdzie z władzy głównie się śmiano, graniczyła bezpośrednio z jakimś krajem zachodnim... > a sądzę że gdyby głębiej > poznali ten wspaniały zachód, gdyby był mniejszy u nich zamordyzm polityczny, t > o bardzo możliwe że znaczna część by wróciła do nrdowa. Jakoś wśród ogromnej rzeszy legalnych i nielegalnych emigrantów nie było chętnych do powrotu do komunistycznego raju, nawet gdy niczym to już nie groziło... A i władzom NRD ani innych demoludów nikt (a już zwłaszcza ich obywatele) nie kazał utrzymywać zamordyzmu - był to ich własny wybór i sens istnienia. > Przecież do tej pory z > naczna część z tych co żyła w komunie tęskni do NRD. No i co - wybrali sobie kiedyś w wyborach do władzy partię, która obiecywała powrót do tych czasów...? :D Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 09:35 może dlatego, że mieszkali w jugosławii, która pod koniec lat 70. bardziej przypominała zachód, niż prl? Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 08:45 1. A owszem i zarabia sie legalne pieniadze. W Polsce zreszta tez mozna. 2. Nie kazdy kto studiuje sie do tego nadaje. Ale niektorzy sie nadaja i maja znacznie wieksze szanse zyciowe jesli beda studiowac na dobrej zagranicznej uczelni chocby przez pare miesiecy. W PRL nauka byla niby darmowa a 1989 roku wyksztalcenie wyzsze mialo 7% spoleczenstwa. Roznica miedzy PRL a RP najprosciej mowiac jest taka, ze wtedy nie bylo wyboru a teraz jest i to cale mnostwo. Niektorzy wybrac potrafia a niektorzy nie i wtedy jecza ze w PRL bylo lepiej bo wprawdzie kazdy mial g... ale przynajmniej bylo po rowno. Odpowiedz Link Zgłoś
lukilukk Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 19:55 Policzmy >Nie rozumiem dlaczego w eksperymencie GW nie uwzględniono faktu, że w tamtych latach żłobki i przedszkola były powszechnie dostępne dla dzieci, z całodziennym wyżywieniem, ZA DARMO, a rodzice mogli się stołować w zakładzie pracy, z dzisiejszego punktu widzenia, za bezcen. Jakieś 450-600 na dziecko miesięcznie. Przy trójce z ulgami to około 1000 Aha, funkcjonowały stałe dodatki na każde dziecko, przy dwójce, trójce dzieci było to wiecej niż pensja Pana Domu. Ile to pensja Pana Domu? 2000, 3000 czy 4000? Niech będzie 3000 netto Nie było przymusowej katechizacji od przedszkola. Funkcjonowała ustawa o planowaniu rodziny, a przyrost naturalny był druzgocącą wyższy niż obecnie. I kto mnie przekona, że wówczas rodzina jako podstawowa komórka społeczna żyła w terrorze ... Jeśli dodać do tego darmowe wczasy 5000 (400/m-c) oraz mieszkanie z przydziału (jak to policzyć? Chyba kosztem raty kredytu czyli jakieś 1500 powiedzmy wychodzi dla rodziny 2+3 jakieś 6000 netto licząc na "nasze pieniądze". [u]Kto by teraz nie chciał tyle dostać od państwa? Pal licho, niech nam nic nie dają.Niech przestaną zabierać a sam sobie zarobię. Niech tylko z nas nie zdzierają na każdym kroku!!!!!!!!!!! [/u] Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Kobieta PRL. 30 lat później 04.11.11, 16:53 Nie wiem, gdzie pracowałeś w PRL (lub gdzie pracowali twoi rodzice), ale dla normalnych ludzi - spoza nomenklatury i służb - żłobki i przedszkola były PŁATNE, a dostanie się do nich wcale nie było proste i dostępne dla wszystkich dzieci. Również dla dzieci robotników, żeby nie było wątpliwości, że nie chodzi o żadną prześladowaną opozycję czy "ekstremę". Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 05.11.11, 20:13 Mówi ci coś taki termin: przedszkole przyzakładowe? Pomyslane własnie dla dzieci tych robotników? Oplaty za przedszkola w porównaniu z dzieisjszymi to były grosze. Odpowiedz Link Zgłoś
garkuchta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 09.11.11, 22:23 Nie każdy miał szczęście pracować w zakładzie, w którym było przyzakładowe przedszkole. W moim mieście rodzinnym (30 tys ludności) było takie jedno, przy zakładach mięsnych, też za małe, by pomieścić wszystkie dzieci pracowników. Żłobka nie było żadnego. Czyli miejsce w żłobku czy przedszkolu było luksusem. Pierwszeństwo miały dzieci nauczycielskie, później teoretycznie (hehe) zależnie od zarobków. W praktyce było zupełnie inaczej :) Mnie wychowała babcia i opiekunki :) Rodzice wyliczyli, że opiekunka i tak jest dużo tańsza niż przedszkole, czyli koszty wcale nie były takie groszowe. Odpowiedz Link Zgłoś
zyta2003 Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 17:40 Ale protekcjonalny ton artykulu, a na dodatek brak wyczucia jak wtedy naprawde bylo. Trzeba bylo skonsultowac artykul z mamusia. Ta mebloscianka, zreszta bardzo madre rozwiazanie, podobnie jak wersalka - to wspolczesne wyposazenie mieszkania, czy "ci 30 lat pozniej" musieli wypozyczyc w sklepie ze starociami, bo oni takich passe rzeczy w mieszkaniu nie trzymaja? Skad ludzie czerpali wiedze, ktora byla o wiele glebsza niz wspolczesna bez internetu i komorki? Sama nie mam pojecia ;-)) Nawet dziennikarze umieli pisac po polsku, znali geografie, historie, duzo lepiej matematyke i to nie majac wlaczonego poprawiacza bledow, czy tlumacza, czy mozliwosci wklikania kazdego pytania jakie im sie nasunie. Tez klikam, ogladam i w 95% to sieczka, albo szkodliwe wiadomosci. Faktycznie, nie jedlismy tyle zieleniny, ja robilam pyszny smalczyk zimowa pora, a niedziele na sniadanie na przemian z jajkami na miekko byly zapiekanki z kielbasy i zoltego sera. I kto wtedy byl gruby, kto sie wazyl, odchudzal i katowal jak wspolczesne nowoczesne kobitki z internetem, komorka i fitniss clubem? Obiady naogol dwudaniowe przygotowywano w duzym stopniu z dnia na dzien. Nigdy nie bylam rewelacyjna gospodynia, ale nawet dla mnie nie stanowilo to problemu. Dziennikarka jest po prostu jeszcze duzo gorsza gospodynia niz ja b ylam. Co mozna robic w kuchni "pol dnia"? Uciazliwe byly zakupy zywnosciowe, oczywiscie jesli musialo jesc sie na okraglo mieso, ale o nich autorka n ie wspomina. Czy teraz juz wszyscy maja automatyczne zmywarki? Zreszta do zmywarki tez trzeba wsadzic przegladniete naczynia, a potem wyjac i poukladac. Przed siodma wolalo sie mlodsze dzieci do domu na Dobranocke, kolacja, mycie i spanie, nawet wtedy sie dzieciom czytalo. Kolo 8-mej zaczynal sie moj czas , znajomi na brydza lub kanaste, kolezanki na nocne rozmowy, albo tv. Na szczescie byly tylko dwa programy, ktore nie mialy reklam i byly komunistyczne. Ale jaki teatr wtedy byl i ogladali go nie tylko, wyrafinowani intelektualisci. nie mowiac o repertuarze filmowym. Prosze mlodzi dziennikarze, nie piszcie o tym jak maly Kaziu wyobraza sobie Polske 30 lat temu. Moj wnuk ma 19 lat, nie mieszka w Polsce, ale ma prawdziwszy obraz tego jak wygladala Polska 30 lat temu - bez kawy latte. I wie, ze gadzety elektroniczne przyspieszaja i rozszerzaja strumien informacji, ale tez wie, ze niezmienna od ponad 200 lat Konstytucje amerykanska, stworzono w czasach, kiedy nie bylo nie tylko elektroniki, ale elektryki, wody biezacej, , transporu mechanicznego, a nawet osmieszanych pieluch tetrowych. A w Polsce okazuje sie, ze nawet 30 lat to juz tylko smiech jakie te zycie bylo prymitywne i ubogie. Mozna wspolczuc tym sprzed 30 lat braku paszportu w domu i zlego przelicznika dolara, zniewolenia partia komunistyczna - (zastapionego obecnie zniewoleniem przez KK), ale o tym nic nie wyczytalam. Odpowiedz Link Zgłoś
atarynka Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 18:10 Wzupelnosci sie zgadzam. Tylko nie rozumiem co to za zniewolenie przez KK. Czy ktos moglby mi to wyjasnic? Odpowiedz Link Zgłoś
tow_rydzyk Czerwono-czarne odcienie totalitaryzmu 02.11.11, 10:47 Sprobuje Ci to wyjasnic. Prominenci w czerwonych krawatach i w czarnych "Wolgach" zamienieni zostali panami w czarnych sutannach i ...w czerwonych mercedesach... Bezkarność tzw. “pasterzy”, wykorzystujących swoje “stado baranów” do celów politycznych, materialnych i "intymnych" jest tylko jedna strona medalu. Menadżerowie KK Pty Ltd (towarzystwo starszych panów z nieograniczonymi przywilejami ale z ograniczoną odpowiedzialnością) niczym mafia są dobrze powiązani ze strukturami władzy. Atakowani - uciekają się oni do tzw.“obrony uczuć religijnych” a zapędzeni w róg zasłaniają się portretami Maryji Zawsze Dziewicy bądz chowają się za spódnicami zdewociałych staruszek. Stworzyli mit o bohaterskiej walce z komunizmem tymczasem kler również za komuny żył jak u pana Boga za piecem. Po Watykanie jesteśmy chyba jedynym państwem teokratycznym w Europie. Te święte krowy w sutannach, które w KAŻDYM SYSTEMIE POLITYCZNYM zawsze spadają na cztery kopyta postawiły się w naszym kraju ponad PRAWEM. Skostniałe i archaiczne doktryny religijne nie dotrzymują kroku wymogom współczesnego, nowoczesnego społeczenstwa. Zacofanie religii wobec postępu naukowego i cywilizacyjnego symbolizują losy Sokratesa, Spinozy, Kopernika czy spalonego na stosie Giordano Bruno. Pytam Pania Redaktor i was spadkobiercy duchowych tradycji judeo-chrzescijanskich, co religie wniosly/wnosza do walki z niewolnictwem, dyskryminacją kobiet, wykorzystywaniem dzieci, rasizmem, homofobią? Pojęcie oświaty w waszym wydaniu sprowadza się do zniewalania umysłu i to od najmłodszych lat pogłębiając cywilizacyjną infantylizację i zaściankowość naszego społeczeństwa. Nie rózni się to od totalitarnej indoktrynacji talibów, ortodoksyjnych żydów czy krypto-stalinistów z Korei Płn. Czyżbyśmy w 1989 zamienili jedna formę autorytaryzmu na kolejną? Doktryny KK posiadaja wszelkie atrybuty totalitarnej utopii. Propagandziści KK stosują stare metody socjo-techniczne oparte na: identifikowaniu ludzkich kompleksow i obaw, “empatii”, iluzorycznych obietnicach, podporządkowaniu, manipulowaniu i wykorzystywaniu ludzi nie chcących albo nie zdolnych do racjonalnego i niezależnego myślenia. Nie chcę aby Nasz Kraj zamieniono na skomercjalizowany katolicki Dysnejland, gdzie bóg to nic innego jak Swięty Mikołaj w wydaniu dla dorosłych. Nie chcę aby Polska była dla świata eksporterem niewykwalifikowanej, taniej siły roboczej oraz pijaczkow, złodziei, religijnych świrów i księży pederastów. Nie chcę abyśmy na zawsze pozostali przedmiotem niewybrednych dowcipów, w kraju słynącym z “Polish jokes” i naszym nowym “Wielkim Bracie”- USA. O ile modły o deszcz podczas obrad sejmu RP wywołały w Zachodnich mediach lekkie drwiny o tyle ogłoszenie Jesusa Chrystusa Królem Polski pobiło wszelkie rekordy absurdu. www.youtube.com/watch?v=fCBt21orGnE www.intronizacja.pl/ www.youtube.com/watch?v=HDWsUHAjTkw Mozna jeszcze do tego dodac ostatni publiczny spor KK z niszowym artysta rockowym pokrytym gruba warstwa makijazu. A u nas o kościele i klerze pisze się dobrze albo się milczy. Jednakze z reakcji propagandy KK w Polsce i zwłaszcza tej w Watykanie zauważam, że nastroje społeczne i opinie laickich mediów, nie mówiąc o lawinie pozwów sądowych o molestowanie seksualne, powoli zaczynają odnosić skutek. Te pierwsze od prawie 2000 lat publiczne przeprosiny i prośby o przebaczenie ze strony Kościoła nie są wynikiem ewolucji moralnej KK ale pierwszymi symptomami strachu czy nawet paniki. Czyżby zaczęli sobie oni zdawać sprawę z tego, że nie są już w stanie konkurować z realiami Swiata 21-go wieku na poziomie intelektualno-moralnym? Czyżby na smyczy Watykanu pozostały jedynie Afryka, Ameryka Lacińska i południowo-wschodnia Polska? Jak długo jeszcze będziemy tolerować w Polsce tych nadętych “nabożnościa” bufonów i sybarytów, którzy nie ziszczalnymi, pustymi obietnicami jak pasożyty wykorzystują ludzką biedę, bezradność, łatwowierność, zacofanie i przede wszystkim brak wykształcenia? Kiedy skończy się to zastraszanie, ogłupianie i TO POZBAWIONE WSZELKICH SKRUPULOW WYZYSKIWANIE dobrych ale naiwnych ludzi, którzy cieżką pracą oszczedzają każdy grosz? Kiedy przestaniemy stawiać ponad prawem tą watykanską agenturę, której płacimy konkordatowy haracz? Czyżby KK w Polsce był niczym innym jeno państwem w państwie? Arogancja, pozerskie uduchowienie, to ślepe przekonanie o swojej moralnej i intelektualnej wyższości wynikajacej z domniemanej wszechwiedzy, nieomylności i mesjanizmiu, manifestowanie fałszywej skromności, pokory, ubóstwa połączone z demonstracyjną pogardą dla prawa i absolutnym poczuciem bezkarności budzą we mnie uczucia największego obrzydzenia. Większość z nas myśli o KK to samo ale w obawie o reakcje rodziny i sąsiadów bezwolnie, jak zaprogramowane automaty datkami i darowiznami powiekszamy konta bankowe tej firmy. Przywiązanie tych faryzeuszy do dóbr i przyjemności na tym ziemskim padole przy jednoczesnej umiejętności przekonywania milionów prostych ludzi, że to prawdziwe, wieczne życie zaczyna się dopiero po ich śmierci jest blefem godnym Nikodema Dyzmy. img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/f8/f5/4bf28d6d530f5_o.jpg www.youtube.com/watch?v=jp_sA2morfw&feature=player_embedded Panowie w sukienkach, nie wystawiajcie do całowania tych waszych pazernych łap, które nigdy nie parały się prawdziwą, uczciwą pracą? Kultywujcie i realizujce w średniowiecznych skansenach swoj pomysl na “zycie” i dogmaty oparte na kulcie śmierci, patologicznej fascynacji ciężarnymi dziewicami i skrzydlatymi i rogatymi facetami(?). Bawcie sie w egzorcyzmy i religijny nekro-fetyszyzm. Do woli obrzucajcie sie wirtualnymi klątwami. Jestem gotów przymknać oczy na wasz “zgodny z bożą natura/wolą celibat” pod warunkiem, że przestaniecie się grzebać w organach rozrodczych kobiet. Zatrzymajcie te wasze wafelki i przepustki do nieba dla siebie. Trzymajcie się z dala od naszych dzieci. Uznaję pewne wartości literackie Biblii (czy nawet Koranu) ale mitologia Grecka i Rzymska, bajki Ezopa, Andersena, Braci Grimm, Perrault’a, La Fontaine’a, Saint-Exupery czy Brzechwy pod względem estetycznym i moralno-wychowawczym mają więcej do zaoferowania niż ten wasz traumatyzujący młode umysły pretensjonalny, do znudzenia powtarzany schizifreniczny bełkot pogłebiający poczucie strachu, winy i niedowartościowania. Jak można poważnie traktować niby dorosłych ludzi, ktorzy sprzedają nonsensowny religijny folklor o duchach, diabłach, piekle i gadąjących wężach za fasada bezpodmiotowej pseudo-nauki pretensjonalnie nazwanej “teologią”? Skoro boicie sie o utratę swoich synekurek ośmieszajcie się na swój własny rachunek. Wiecie dobrze, ze jestescie na krawedzi moralnego bankructwa i samodestrukcji. Nie macie juz argumentow ani mozliwosci aby ignorowac badz deprecjonowac glosu milionow uczciwych, rozsądnych i krytycznie myślacych Polakow, ktorzy pragna cieszyć się życiem tu i teraz w światłym, NORMALNYM europejskim państwie w 21 w. "bóg juz zrobił co mógł, teraz trzeba zawołać fachowca" – słowa piosenki www.secular-europe-campaign.org Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 19:47 A stanie przez miesiac w kolejce po ta mebloscianke to pamietasz? jak sie trzeba bylo co rano "odhaczac" w kolejce? Talony na samochod? Polowanie na benzyne? Albo chocby papier toaletowy? Pewnie, ze w PRL dalo sie zyc bo ludzie najnormalniej w swiecie starali sobie jakos to prywatne zycie ulozyc. Zreszta czasy mlodosci i dziecinstwa zawsze sie lepiej wspomina niz na to zasluguja. Ale mowienie, ze wtedy to byla wyzsza kultura bo nie bylo internetu i telewizji to moglas sobie pojsc do teatru jest smieszne. Teraz tez mozesz sobie pojsc do teatru a nawet do Opery Wiedenskiej jesli masz ochote a wtedy tego zrobic nie moglas. Jesli ktos jest leniwy intelektualnie i woli internet czy telewizje to jest to tylko jego wina. Teraz po prostu masz nieograniczona mozliwosc wyboru, ktorej wtedy nie mialas. Dotyczy to tak kultury, jak i jedzenia, jak i sposobu spedzania wolnego czasu w dowolnym miejscu swiata. A to, ze niektorzy majac wybor wybieraja glupio to wcale nie znaczy, ze sama mozliwosc wyboru jest zla. Poza tym wtedy podstawowe sprawy zyciowe zajmowaly nieskonczenie wiecej czasu. Martwilas sie rzeczami o ktore teraz nawet nie pomyslisz, ze mozna sie martwic. Ot jak chocby staniem 2 godziny przed otwarciem sklepu w kolejce zeby kupic kawalek szynki na Swieta (a i to na kartki). Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 19:57 Za to teraz martwisz się za co masz żyć.No chyba,że jesteś byznesmenem okradającym swoich pracowników. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:01 i tylko te dwie opcje ci przychodza do glowy? no to sie nie dziwie, ze sie martwisz za co masz zyc... Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:04 Tak,bo w przeciwieństwie do tobie podobnych,zawsze starałem się żyć uczciwie. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:38 A skad ty wiesz jak ja zyje? I o jakich mnie podobnych mowisz? Myslisz, ze mam zamiar sie wstydzic albo tlumaczyc, ze potrafie na siebie zarobic? Odpowiedz Link Zgłoś
myslacyszaryczlowiek1 Nikt nie bierze pod uwagę że za komuny kraj szedł 01.11.11, 22:42 przodu, że przybywało infrastruktury, zakładów pracy, fabryk, szkół, przedszkoli, domów itd, A teraz tego wszystkiego ubywa, może oprócz dróg, rozwijają się tylko kilka miast w Polsce, a reszta jest do zaorania. Nikt nie bierze pod uwagę, że przez dwadzieścia lat za komuny o wiele więcej by wzrósł poziom zycia niż za kapitalizmu. Wystarczy porównać okres dowolny okres czasu dwudziestu lat komunistycznych, i jak wzrósł poziom życia ludności. A teraz przeciętny człowiek zarabiający 1200=1700 zł na rękę ma gorzej niż za komuny, a przecież od tych czasów minęło dwadzieścia lat. Poziom konsumpcji powinien rosnąć a nie maleć. Chociażby weźmy taki wiek emerytalny, za komuny spora część ludności mogła już dostawać ją w wieku 55 lat. Doczekaliśmy się wolnych sobót za Gierka. Czy doczekamy się wolnych piątków? Czy doczekamy się wieku emerytalnego w wieku 50 lat? Dłuższych urlopów? Gdzie tu postęp. Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Nikt nie bierze pod uwagę że za komuny kraj s 01.11.11, 22:53 myslacyszaryczlowiek1 napisał: > przodu, że przybywało infrastruktury, zakładów pracy, fabryk, szkół, przedszkol > i, domów itd, W tej sytuacji pozostaje tylko jeszcze wyjaśnić fenomen, że w krajach europejskich które nie zaznały dobrodziejstw "komuny", rozwój ten był dużo szybszy. > A teraz tego wszystkiego ubywa, może oprócz dróg, rozwijają się t > ylko kilka miast w Polsce, a reszta jest do zaorania. Jakiejż to "infrastruktury" jest dziś mniej niż za PRL????? Jakich szkół, "zakładów pracy", mieszkań...? > Nikt nie bierze pod uwagę, że przez dwadzieścia lat za komuny o wiele więcej > by wzrósł poziom zycia niż za kapitalizmu. Wystarczy porównać okres dowolny okr > es czasu dwudziestu lat komunistycznych, i jak wzrósł poziom życia ludności. Oj tak, to w zupełności wystarczy - zwłaszcza jeśli porówna się go ze wzrostem poziomu życia w dowolnym kraju zachodnim w tym samym czasie. > A > teraz przeciętny człowiek zarabiający 1200=1700 zł na rękę ma gorzej niż za kom > uny, Tj. w czym konkretnie ma gorzej niż człowiek, który w PRL zarabiał nominalnie tyle samo? (abstrahując już nawet od faktu, że zarówno średnia, jak i mediana płac są dziś znacznie wyższe niż określone tu przez ciebie) Odpowiedz Link Zgłoś
ww-77 Re: Nikt nie bierze pod uwagę że za komuny kraj s 01.11.11, 23:45 > Oj tak, to w zupełności wystarczy - zwłaszcza jeśli porówna się go ze wzrostem > poziomu życia w dowolnym kraju zachodnim w tym samym czasie. Masz rację. Gdy porównamy wzrost poziomu życia w Polsce 1990-2010 ze wzrostem w dowolnym kraju zachodnim w latach np. 1950-70 lub 1960-80, wyjdzie jeszcze gorzej niż porównanie z PRLem. Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Nikt nie bierze pod uwagę że za komuny kraj s 02.11.11, 08:57 ww-77 napisał: > > Oj tak, to w zupełności wystarczy - zwłaszcza jeśli porówna się go ze wzr > ostem > > poziomu życia w dowolnym kraju zachodnim w tym samym czasie. > Masz rację. Gdy porównamy wzrost poziomu życia w Polsce 1990-2010 ze wzrostem w > dowolnym kraju zachodnim w latach np. 1950-70 lub 1960-80, wyjdzie jeszcze gor > zej niż porównanie z PRLem. Jeśli masz kłopoty ze zrozumieniem pojęcia "w tym samym czasie", to spróbuje jeszcze raz, powoli: porównaj sobie wzrost poziomu życia w PRL w latach 1945-1989 i w dowolnym kraju zachodnim - i nijak nie uda ci się wykazać, że w PRL był wyższy. Porównaj sobie wzrost poziomu życia w Polsce w latach 1989-2011 i w dowolnym kraju zachodnim - i nijak nie uda ci się wykazać, że w Polsce był mniejszy. To naprawdę proste. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Nikt nie bierze pod uwagę że za komuny kraj s 02.11.11, 08:58 hmm a to ciekawe? Przed rokiem 1989 zarabialem okolo 20 dolarow miesiecznie i na tzw Zachodzie jak juz sie udalo na niego wyjechac to moglem ewentualnie spac w jakiejs polskiej noclegowni przy parafii i kupic jakas bulke u Aldiego czy w Safeway'u. O pojsciu "na Zachodzie" do restauracji na obiad to moglem ewentualnie pomarzyc. Teraz bedac na Zachodzie jestem normalnym obywatelem tamtejszej klasy sredniej. To co oni tak zbiednieli czy moze jednak troche podniosl nam sie poziom zycia? Odpowiedz Link Zgłoś
malinetta Re: Nikt nie bierze pod uwagę że za komuny kraj s 03.11.11, 00:38 > To co oni tak zbiednieli czy moze jednak troche podniosl nam sie poziom zycia? "Nam", czyli komu? Nie znam statystyk z PRL, ale obecnie 60% Polaków w ogóle nie jeździ na wakacje. Nawet krajowe. I naprawdę nie ma dla nich znaczenia, gdzie Ty mogłeś spać na Zachodzie w czasach PRL, a w jakich restauracjach jadasz dzisiaj. I jeszcze jedno - w latach 70/80 obiad w krakowskim Wierzynku, najlepszej restauracji w mieście, kosztował jednego dolara. Przybysze zza oceanu byli zachwyceni Polską ... Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Nikt nie bierze pod uwagę że za komuny kraj s 03.11.11, 20:13 Pewnie, ja tez w tym sensie jestem zachwycony Kambodza i Laosem... naprawde obiad w najlepszej restauracji kosztuje 3 Euro ... to tylko swiadczy o tym jak tam jest nedza i jaka byla wtedy w PRL... A co do wakacji to juz tu gdzies pisalem - bedac w Azji, Afryce, Ameryce Pd wszedzie, wszedzie slysze jezyk polski. W latach 90tych spotkanie rodaka w tych krajach graniczylo z cudem. Ludzie pracujacy w hotelach w tych krajach nawet nie kojarzyli takiego kraju jak Poland. Ile razy ja musialem mowic "Not Holland, Poland!". Nikt nie wierzyl, ze istnieje taki 40-milionowy kraj w Europie a oni nigdy nie slyszeli. Teraz wiedza. Ba nawet potrafia powiedziec "dziekuje" i "dzien dobry", tak Phnom Penh tez i nawet na SriLance. Zabawne jest to, ze twoje argumenty swiadcza przeciw Twojej tezie i nawet nie jestes w stanie tego pojac... Odpowiedz Link Zgłoś
myslacyszaryczlowiek1 Re: Nikt nie bierze pod uwagę że za komuny kraj s 01.11.11, 23:57 Jakiejż to "infrastruktury" jest dziś mniej niż za PRL????? Jakich szkół, "zakładów pracy", mieszkań...? Po tej wypowiedzi się skompromitowałeś, bo nawet czasów wielkiej smuty który nam zafundował Balcerowicz nawet nie pamiętasz. Nawet sobie nie wyobrażasz ile zakładów pracy zlikwidowano. Odpowiedz Link Zgłoś
piggy1 Re: Nikt nie bierze pod uwagę że za komuny kraj s 02.11.11, 01:43 myslacyszaryczlowiek1 napisał: > > Jakiejż to "infrastruktury" jest dziś mniej niż za PRL????? Jakich szkół, "zakł > adów pracy", mieszkań...? > . Nawet sobie nie wyobrażasz il > e zakładów pracy zlikwidowano. A jaką rację bytu dziś mogłyby mieć np. Z-dy Radiowe im. Kasprzaka w stolicy, produkujące radia, których juz nikt nie chciał kupować? Albo z-dy Łucznik w Radomiu, produkujące maszyny do pisania (kiedyś masowo zamawiane przez wszystkie firmy, dziś zabytki w dobie komputerów) i maszyny do szycia (dziś tez zbedne, bo mozesz kupić dowolny ciuch, także w lumpeksie, więc nie trzeba go przerabiac w domu) > Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Nikt nie bierze pod uwagę że za komuny kraj s 02.11.11, 09:07 myslacyszaryczlowiek1 napisał: > Po tej wypowiedzi się skompromitowałeś, bo nawet czasów wielkiej smuty który > nam zafundował Balcerowicz nawet nie pamiętasz. Nawet sobie nie wyobrażasz il > e zakładów pracy zlikwidowano. Ależ nie muszę sobie niczego wyobrażać. Po prostu widzę, że ty najwyraźniej nie wiesz, że zarówno podmiotów gospodarczych (firm) jest dziś dużo więcej niż w PRL, jak i poziom produkcji przemysłowej (tej wysoko przetworzonej) jest wyższy niż kiedykolwiek w PRL. No chyba, że za synonim upadku gospodarki uznajesz fakt upadku typowego "ludowego" modelu gospodarczego, w którym kopalnia zaopatrywała w węgiel elektrownię, która z kolei służyła do zaopatrywania w prąd tejże kopalni; i tym samym tysiące osób w obu zakładach w pocie czoła trudziły się przy czymś, co dla reszty świata nie miało istotnego znaczenia (to oczywiście świadome ironiczne uproszczenie). Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Nikt nie bierze pod uwagę że za komuny kraj s 02.11.11, 21:59 Ciekawe, co powiesz na temat upadku calego przemyslu odziezowo-dziewiarskiego w Łodzi...Niepotrzebny był, nie? Nie ma to jak male , chińskie raczki, które uszyją ci lepiej... Odpowiedz Link Zgłoś
iszkariota Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 19:59 robert6_666666 napisał: Martwilas sie > rzeczami o ktore teraz nawet nie pomyslisz, ze mozna sie martwic. Ot jak chocby > staniem 2 godziny przed otwarciem sklepu w kolejce zeby kupic kawalek szynki n > a Swieta (a i to na kartki). Teraz martwisz sie rzeczami, o ktorych kiedys nawet nie pomyslales, np braku pracy, pieniedzy i co zrobic zeby bylo co na swieta na stol postawic. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:04 tym sie martwia niektorzy... ci co nie umieli skorzystac z szansy wtedy martwili sie wszyscy ... no moze oprocz prominentow partyjnych i ich rodzin wystarczy pojechac w wakacje w dowolny faktycznie region swiata czy to w Azji czy w Afryce czy w Ameryce Pd (o Europie juz nie wspomne) gdzie "nie spluniesz" to masz Polakow albo w interesach albo na wakacjach, albo studiujacych albo pracujacych (tak chociazby i na zmywakach). Wtedy wyprawa maluchem do NRD to byla wielka rzecz Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:13 Skorzystać z szansy nachapania się kosztem słabszych.Gratulacje. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:32 czyli twoim zdaniem jak ktos sie dorabia to zawsze musi sie dorabiac kosztem kogos? Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:37 W tym kraju niestety tak. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:49 A w jaki sposob kosztem kogos dorabia sie na przyklad tlumacz, ktory ma wlasna jednosobowa firme? Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:59 Ilu jest takich tłumaczy?A dlaczego uważasz za normalne to,że uczciwie pracujący człowiek nie może związać końca z końcem tylko dlatego,że nie jest właśnie tłumaczem a na przykład sprzedawcą w sklepie?Gdyby wszyscy byli tłumaczami to zaroślibyśmy brudem,bo nie miałby kto sprzątać.Wtedy może żyło się skromnie ale bezpiecznie i w miarę godnie.Teraz bezpiecznie i godnie żyją tylko nieliczni. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 10:02 Nawet w najbogatszych krajach sprzedawca w supermarkecie nie zarabia "godnie". I ja ci nawet moge wytlumaczyc dlaczego. Po prostu kazdy moze byc sprzedawca w supemarkecie jesli potrafi w miare policzyc do 100. Nie kazdy natomiast moze byc np tlumaczem. A zgodnie z podstawowym prawem rynku przy wysokiej podazy masz niska cene (w tym wypadku cena jest pensja za twoj towar czyli twoja prace). W kraju rozwinietym jesli nie masz kapitalu to musisz miec wyksztalcenie najlepiej albo w takiej dziedzinie, w ktorej jest malo specjalistow albo wszechstronne wyksztalcenie humanistyczne, ktore pozwala ci latwo adaptowac sie do zmieniajacych sie warunkow rynku. Argument, ze gdyby "wszyscy byli tlumaczami to nie mialby kto sprzatac" nie jest prawidlowy. Jesli spoleczenstwo danego kraju staje sie "zbyt wysoko wykwalifikowane" to ludzi do prac fizycznych sprowadza sie z krajow biedniejszych. To dlatego Polacy sprzataja domy w Niemczech a w Polsce domy sprzataja Ukrainki albo Bialorusinki. Jezeli w kraju srednio rozwinietym (jak Polska na przyklad) nie masz dobrego wyksztalcenia (albo bardzo zamoznych rodzicow) to jestes na przegranej pozycji chyba, ze wlasnie wyjedziez do kraju jeszcze bardziej zamoznego gdzie mozesz pracowac w zawodach o niskich kwalifikacjach i niskich zarobkach (jak na tamtejsze warunki) ale wystarczajacych jesli przywieziesz potem te pieniadze tu do domu. Jesli natomiast pochodzisz z naprawde bogatego kraju to przy braku wyksztalcenia jestes na marginesie spoleczenstwa bo juz nie masz gdzie emigrowac zeby pracowac fizycznie. A czym bardziej rozwiniety kraj tym wyzsze trzeba miec wyksztalcenia bo konkurencja o dobra prace przenosi sie coraz wyzej. To dotyczy tez tlumaczy. Gdybym znal tylko angielski (co jest oczywiscie podstawa) to nie zarabialbym zbyt duzo bo takich jest wielu. Trzeba bylo zainwestowac czas i pieniadze w wiecej jezykow w tym egzotycznych. Oplacilo sie. Wiec jesli chcesz zyc godnie to zamiast biadolic na forum zainwestuj w siebie. Od razu mowie, ze inwestycja w doswiadczenie zyciowe jakim jest praca za granica chociazby czy inwestycja w znajomosci tez jest dobra inwestycja i moze pomoc. Sa ludzie, ktorzy nie majac formalnego wyksztalcenia specjalnie wysokiego sa jednak zyciowo zaradni ale wyrozniaja sie na ogol wysokim ilorazem inteligencji i pewna sklonnoscia do ryzyka. Bo tego na przyklad wymaga postawienie na wlasna dzialanosc gospodarcza. Ale cos trzeba ze soba robic a nie biadolic, ze nie placa ci godnej pensji w sklepie. Jak mowi stara chinska madrosc sa 3 drogi do sukcesu. Poprzez wlasne myslenie - najszlachetniejsza, poprzez nasladowanie - najlatwiejsza, i poprzez doswiadczenie zyciowe - najbardziej gorzka. Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 16:39 I tu się mylisz.zarabiać godnie nie oznacza dużo,a tyle aby można było się ze swoich zarobków normalnie utrzymać.I akurat w rozwiniętych krajach nawet z pensji sprzedawcy spokojnie można utrzymać rodzinę.W Polsce natomiast pokutuje pogląd,że gorzej wykształcony,mniej zaradny powinien przymierać głodem.I panuje,czego jesteś przykładem,pogarda dla każdego,kto zajmuje choć minimalnie niższą pozycje. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 17:16 Rozumiem, ze kraje rozwiniete znasz ze slyszenia? Drogi Macku, jesli wezmiesz zarobki malzenstwa dwoch pracownikow na kasie w supermarkecie w dowolnym kraju Europy Zachodniej, w USA czy tzw anglosaskich krajach poza-europejskich, albo w rozwinietych krajach Azji (Japonia, Tajwan, Korea Pd, Hongkong, Singapur) to gwarantuje Ci, ze oni bardzo bardzo z trudem wiaza koniec z koncem. Owszem z glodu nie umieraja ale ty przeciez tez nie umierasz. O dostepie do kultury, podrozowaniu, wakacjach czy jedzeniu w restauracjach nie maja co myslec (chyba ze w Mc Donaldzie i tym podobnych). Jesli maja szczescie zyc w UE, Kanadzie, Australii czy NZ to moga przynajmniej w miare dobrze wyksztalcic dzieci (ale najczesciej tego nie robia bo na ich poziomie wyksztalcenia "nie czuja takiej potrzeby"). A z ta pogarda to trafiasz zupelnie kula w plot. Ja nie czuje do Ciebie pogardy. Ja Ci daje dobra rade zebys przestal biadolic i zainwestowal w siebie. Posluchaj mnie i dobrze na tym wyjdziesz. Lez Ci wycierac nie zamierzam bo to do niczego nie prowadzi. Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 17:28 Nie,wy nigdy nie czujecie pogardy.Wy tylko wypowiadacie się w pobłażliwym tonie,bo przecież jesteście tacy wspaniali,a ci inni to tylko głupie lenie,którym się nie chciało.Wyobraź sobie,że znam dużo dobrze wykształconych osób,zarabiających grosze w marketach,bowiem innej pracy dla nich nie ma.Ale tacy dumni ze swojej wspaniałości nie przyjmują do wiadomości istnienia realnego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 18:57 Juz raz prosilem zeby nie mowic do mnie przez "wy". Ja jestem "Ja" ... i moje zycie jest dokladnie tak samo realne jak Twoje. Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Kobieta PRL. 30 lat później 04.11.11, 17:07 A dlaczego te dobrze wykształcone osoby nie wykorzystają swojego dobrego wykształcenia, żeby dostać dobrą pracę? Nie ma takiej dobrej pracy? To może i to wykształcenie nie jest takie dobre? Bo "dobre" wykształcenie to nie takie, które wystarcza samemu wykształconemu dla podbudowania jego ego, tylko takie, które pozwala zdobyć "dobrą" pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
malinetta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 00:11 jesli wezmiesz z > arobki malzenstwa dwoch pracownikow na kasie w supermarkecie w dowolnym kraju E > uropy Zachodniej, w USA czy tzw anglosaskich krajach poza-europejskich, albo w > rozwinietych krajach Azji (Japonia, Tajwan, Korea Pd, Hongkong, Singapur) to gw > arantuje Ci, ze oni bardzo bardzo z trudem wiaza koniec z koncem. Żyją duuużo lepiej niż w Polsce. Zapytaj pierwszego lepszego polskiego emigranta z UK. Odpowiedz Link Zgłoś
malinetta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 00:25 No dobra, ale skąd ten aspirujący tłumacz ma wziąć pieniądze na inwestycję w studia zagraniczne i naukę egzotycznego języka? Ze swojej pensji kasjera z marketu? Weź też pod uwagę, że gdyby wszyscy aspirujący tłumacze mieli kasę i możliwości, aby zrobić to, co Ty, to wartość rynkowa Twoich kwalifikacji znacznie by spadła. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 21:38 1. Moze tego nie wiesz ale nauka jezyka polega glownie z 90% na dyscyplinie i zakuwaniu...az tak duzo kasy na to nie potrzeba. 2. Bardzo bym sie cieszyl bo to by mi dalo kolejnego kopa zeby rozwijac swoje kwalifikacje bo na razie troche obrastam w tluszcz. Doceniam, ze sie o mnie martwisz ale o mnie sie martwic nie musisz. Ja sobie poradze. Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 23:36 O to pewne.Tacy jak ty zawsze sobie poradzą.Jak nie pracą,to donosikiem na kolegę.Albo wyrzuceniem bezradnych starych ludzi na bruk. Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Kobieta PRL. 30 lat później 04.11.11, 17:09 Donos na kolegę i wyrzucanie bezradnych starych ludzi na bruk w jednoosobowej firmie? Ciekawe. Chyba za dużo naczytałeś się kiepskiej literatury. Odpowiedz Link Zgłoś
malinetta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 04.11.11, 18:08 robert6_666666 napisał: > 1. Moze tego nie wiesz ale nauka jezyka polega glownie z 90% na dyscyplinie i z > akuwaniu...az tak duzo kasy na to nie potrzeba. Do nauki języka potrzebny jest przede wszystkim dobry nauczyciel (im mniej uczniów w grupie, tym lepiej) oraz dobre warunki w domu, czyli samodzielny pokój, gdzie można spokojnie się uczyć i trenować wymowę, plus oczywiście komputer/odtwarzacz. Na dalszych etapach, tj. jeśli ktoś chce opanować język bardzo dobrze, niezbędny jest native speaker do konwersacji i/lub wyjazd na kurs językowy do danego kraju. Krótko mówiąc, pieniądze oraz czas, czyli też pieniądze. Mnie osobiście udało się nauczyć dość dobrze włoskiego bez nauczyciela, czyli znacznie niższym kosztem, ale był to mój czwarty obcy język, więc wiedziałam już, czego i jak się uczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
garkuchta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 09.11.11, 22:45 Hmmm. Uczyłam się języka w głębokim PRL-u, bez nauczyciela, bez komputera, bez native spikera. Kułam słówka z samouczka, zakupionego w antykwariacie, uczyłam się na pamięć czytanek, kolega, znający język, nagrał mi na magnetofon szpulowy parę czytanek. Aby nauczyć się wymowy nastawiało się radio na jakąś obcą rozgłośnię i nie rozumiejąc ani słowa słuchało, słuchało, słuchało. Z filmów w TV nie można było korzystać - w TV był dubbing. Za to w kinie zamykało się oczy i próbowało zrozumieć. Jak opanowało się podstawy, próbowało się z pożyczonych czasopism sprzed paru lat tłumaczyć artykuły. I wyuczyłam się, rozumienie i wymowę wytrenowałam dopiero na studiach. Do tej pory wspominam migające zielone oko odbiornika lampowego Tatry i głos ' BBC ... '. Aaa, pokój dzieliłam z bratem. Oj dzieci dzieci. 90% sukcesu to determinacja + praca praca praca. I niepotrzebne do tego wielkie pieniądze, tylko determinacja. A akcent można szlifować nie na kursie językowym za granicą, ale choćby podczas paromiesięcznej pracy na zmywaku, traktując to jako inwestycję w siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
malinetta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 10.11.11, 22:58 Ja też się tak uczyłam angielskiego. Dzięki temu znałam ten język znacznie lepiej od rówieśników, którzy ograniczali się do tego, co w szkole. Potrafiłam się bez problemu dogadać, co na początku lat 90. zapewniło mi "od ręki" pracę w dobrej, zagranicznej firmie, która właśnie otworzyła oddział w Polsce. Jest tylko jeden problem - jeśli dziś kandydat do pracy w takiej firmie zna angielski na takim poziomie, jak ja wtedy, nie przejdzie nawet przez pierwszy etap rekrutacji. Odpowiedz Link Zgłoś
ww-77 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 23:23 > A w jaki sposob kosztem kogos dorabia sie na przyklad tlumacz, ktory ma wlasna > jednosobowa firme? Masz rację. Tłumacz, podobnie jak przedstawiciele innych wolnych zawodów o charakterze twórczym, nikogo nie wyzyskuje, tylko po pierwsze, tacy ludzie stanowią niewielki odsetek pracującej populacji, a po drugie, gdyby wszyscy przekwalifikowali się na tłumaczy, to zarobki w tym zawodzie by drastycznie spadły ze względu na prawo podaży i popytu. Jeśli chodzi o tzw. większe pieniądze (sorry, ale tłumacz raczej nie trafi do wyższej grupy podatkowej), to w tym kraju bardzo niewielu ludzi dorobiło się uczciwie. Dywagacje o tym, że w kapitalizmie "każdy ma szanse", są po prostu śmieszne i świadczą o kiepskiej kondycji umysłowej autora. Gdyby np. wszystkie kasjerki z marketów jakimś cudem pokończyły dobre studia, i tak musiałyby dalej siedzieć przy kasach za najniższą krajową, bo taka jest struktura naszej chorej gospodarki: w ostatnim 20-leciu powstawały tu praktycznie tylko hipermarkety, w których na kilkadziesiąt niskopłatnych, śmieciowych miejsc pracy przypada zaledwie kilka lepszych. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 10:16 Gdyby kasjerka z supermarketu skonczyla wyzsze studia to prawdopodobnie nie pracowalaby w supermarkecie na kasie.... Natomiast w kapitalizmie owszem kazdy ma szanse (poza moze tymi, ktorzy uwazaja, ze jest to smieszne i ze wszyscy ich wyzyskuja - wtedy faktycznie szansy nie maja). Natomiast nie kazdy potrafi ta szanse wykorzystac. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 22:01 W supermarketach na kasach pracują całe tabuny ludzi, którzy ukończyli studia wyższe - zwłaszcza ostatnimi czasy. Odpowiedz Link Zgłoś
malinetta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 00:09 Na podobnej zasadzie każdy ma szansę zostać mistrzem olimpijskim w biegu na sto metrów, niemniej jednak taki tytuł może zdobyć tylko jedna osoba na cztery lata. Masz problemy z logiką. Nie ośmieszaj się. Poziom życia w danym kraju, regionie itp. określa się nie na podstawie tego, jak żyje ścisła elita, nawet jeśli teoretycznie każdy może do tej elity dołączyć, tylko jak żyją tzw. szare masy. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 21:40 wiec zrob wysilek i przestan byc szara masa... moze i mam problemy z logika ale ty masz problemy z samoocena i checia do wziecia sie do roboty Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 23:38 Byłbyś doskonałym kierownikiem w jakiejś korporacji.Robić robić polska świnia. Odpowiedz Link Zgłoś
malinetta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 04.11.11, 17:22 robert6_666666 napisał: > wiec zrob wysilek i przestan byc szara masa... moze i mam problemy z logika ale > ty masz problemy z samoocena i checia do wziecia sie do roboty Dziękuję, nie mam problemów ani z samooceną, ani z pracą i karierą, ani z pieniędzmi. Zdążyłam się jeszcze "załapać" w lepszych czasach. Inaczej jest z Tobą - czytając Twoje wypowiedzi trudno oprzeć się wrażeniu, iż masz problemy i psychiczne, i umysłowe. Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Kobieta PRL. 30 lat później 04.11.11, 17:12 Tym niemniej możliwość zajęcia się ciekawą i nieźle płatną pracą nie jest dana jednej osobie (w kraju? na świecie?) raz na cztery lata. Nie każdy musi być szefem korporacji, ale nie każdy musi też czekać z założonymi rękami na gwizdkę z nieba tylko dlatego, że skończył jakieś studia. Odpowiedz Link Zgłoś
malinetta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 04.11.11, 17:27 Liczba dobrych miejsc pracy nie rośnie z powodu wzrostu liczby ludzi ambitnych, przedsiębiorczych, dobrze wykształconych itp. Zależy ona od zupełnie innych czynników. Wie to każdy, kto ma choć podstawowe pojęcie o ekonomii i gospodarce. A tak poza tym, szanowny robert6_666666, to jeśli już zmieniasz nicka, rób to inteligentnie, tzn. zmień również styl wypowiedzi. Jeśli jesteś genialnym tłumaczem, jak piszesz, nie powinieneś mieć z tym problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
palesobie Re: Kobieta PRL. 30 lat później 05.11.11, 21:41 Ja myślę, że w każdym ustroju można zostać np.: wybitnym pisarzem, wybitnym aktorem, wybitnym lotnikiem czy lekarzem, naukowcem le to kwestia talentu i predyspozycji oraz "bazy" czyli domu, w którym niezaganiani rodzice nie zmarnują dziecka a potem młodego człowieka i stworzą warunki do jego rozwoju. Nie wystarczy żyć w Anglii i pracować na zmywaku czy przy obsłudze windy hotelowej by korzystać z wysokiej stopy życia Kraju Rozwiniętego. Warstwy społeczne na ogół się reprodukują same tak jak Korporacje Adwokackie. Zejść niżej można bez większego trudu. Wejść stopień wyżej - trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Kobieta PRL. 30 lat później 04.11.11, 17:03 Prawdopodobnie kosztem lenia i nieroba, któremu nie chciało się nigdy nauczyć żadnego języka, i teraz, żeby zrozumieć najprostszy tekst w jakimkolwiek języku musi zapłacić komuś, kto zainwestował we własny rozwój - a przecież mógł, podobnie jak leń i nierób, leżeć brzuchem do góry i narzekać, że wszyscy go okradają. Odpowiedz Link Zgłoś
iszkariota Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:25 robert6_666666 napisał: > tym sie martwia niektorzy... ci co nie umieli skorzystac z szansy Czyli wiekszosc, w poprzednim, zlym, ustroju byl to menelski margines. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:35 po pierwsze nie wiekszosc, a po drugie wtedy brakiem towarow, kolejkami, kartkami, brakiem paszportow itp martwila sie wlasnie wiekszosc a nie menelski margines. Dla menelskiego marginesu PRL to byl wlasnie wymarzony system. Nic nie musieli robic a i tak nie mieli gorzej niz inni.. czy sie stoi czy sie lezy tak to bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
herleif Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:39 "czy sie stoi czy sie lezy" na ten temat to twoja matka coś wie... Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:47 A znasz chociaż swojego ojca?Wątpię.Może jedynie domyślasz się,który to z setki "wujków". Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:51 takich trolli raczej nalezy ignorowac... znudzi sie to pojdzie na inne forum Odpowiedz Link Zgłoś
herleif Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 21:12 robert6_666666 napisał: > takich trolli raczej nalezy ignorowac... znudzi sie to pojdzie na inne forum ignorować tak jak twoja mamusia ignorowała ciebie ? tylko ty nie chodziłeś na inne forum, a na centralny, zarobić na bułkę robiąc parówę Odpowiedz Link Zgłoś
herleif Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 21:09 w przeciwieństwie do ciebie znam. a tekst był przeznaczony dla cvela z szóstkami Odpowiedz Link Zgłoś
ww-77 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 23:35 > po pierwsze nie wiekszosc, a po drugie wtedy brakiem towarow, kolejkami, kartka > mi, brakiem paszportow itp martwila sie wlasnie wiekszosc Brakiem paszportów mało kto się przejmował. Niewielu ludzi wyjeżdżało na Zachód, więc nie było społecznej presji, żeby np. wakacje spędzać na zatłoczonych plażach Włoch czy Hiszpanii. Kowalski nie czuł takiej potrzeby, ponieważ żaden z jego znajomych nie jeździł na takie wakacje. Jeżeli chodzi o braki rynkowe, to tak naprawdę były one powodem zmartwień tylko na początku lat 80., gdy polska gospodarka padła w wyniku strajków i embarga USA. Bardziej dokuczliwy był długi czas oczekiwania na własne mieszkanie. Z tym, że młode małżeństwo, które wiedziało, że za 5 czy 7 lat dostanie mieszkanie praktycznie na własność, nie bało się mieć dzieci, nawet jeśli musiało się przez te lata przemęczyć u teściów. Dziś ludzie dzieci nie mają, bo jeśli w ogóle ich stać na kredyt, to żyją przez 30 lat z pętlą na szyi w strachu, że w każdej chwili mogą wylądować na ulicy. Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 09:24 ww-77 napisał: > Brakiem paszportów mało kto się przejmował. Niewielu ludzi wyjeżdżało na Zachód > , więc nie było społecznej presji, żeby np. wakacje spędzać na zatłoczonych pla > żach Włoch czy Hiszpanii. Kowalski nie czuł takiej potrzeby, ponieważ żaden z j > ego znajomych nie jeździł na takie wakacje. Zawsze kiedy myślę sobie, że nic głupszego niż dotąd o PRLu napisać się już nie da, szybko jestem (nie)przyjemnie zaskakiwany na tym forum :D Teza, że paszporty nie były potrzebne, bo mało kto wyjeżdżał na Zachód - jako odmiana znanej zasady, że więźniom nie jest najwyraźniej potrezebna wolność, skoro mało który z nich ucieka - chwilowo wskakuje na pierwsze miejsce w tym moim rankingu. Otwiera to zresztą drogę, do wyjaśnienia wielu z pozoru zastanawiających zagadek PRL. Dlaczego czasem nie można było całumi miesiącami nabyć np. musztardy? To jasne - skoro nie ma wędlin, to po co komu musztarda? Nie było dość dróg? A po co komu drogi, skoro nie ma samochodów. Nie było telefonów (w moim warszawskim bloku w połowie lat 80. na sześćdziesiąt mieszkań, telefony były w czterech - w tym dwa służbowe, u milicjanta i u pracownika telekomunikacji)? Przecież skoro nikt nie miał telefonów, to nie było "społecznej presji" żeby je posiadać, a zatem ludzie ich nie potrzebowali... Chapeau bas, za idiotyzm roku :DDD > Jeżeli chodzi o braki rynkowe, to tak naprawdę były one powodem zmartwień tylko > na początku lat 80., gdy polska gospodarka padła w wyniku strajków i embarga U > SA. Pitu pitu. Przez cały czas istnienia PRL była piszcząca bida, którą przeraziłby się dziś każdy miłośnik "starych dobrych czasów" gdyby naprawdę choć na kilka dni przenioósł się w czasie z powrotem - a jeśli początek dekady Gierka istotnie do dziś czasem wspominany jest jako lepszy, to wyłącznie na tle faktu, że zarówno wcześniej, jak i później było jeszcze gorzej. > Bardziej dokuczliwy był długi czas oczekiwania na własne mieszkanie. Z tym, > że młode małżeństwo, które wiedziało, że za 5 czy 7 lat dostanie mieszkanie pr > aktycznie na własność, Pardon, ale najwyraźniej żyliśmy w jakichś innych krajach - pod koniec Gierka w dużych miastach teoretyczny czas oczekiwania na mieszkanie już przekroczył 25 lat, a im później, tym było jeszcze gorzej. Lepiej z tym było na tzw. prowincji, gdzie jednak wyjazd oznaczał z kolei zwykle upadek w "czarną dziurę" braku najbardziej podstawowych artykułów konsumpcyjnych, które w wielkich miastach mimo wszystko prawie zawsze jakoś tam dawało się wystać, wybłagać albo wychodzić... Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 09:44 No i oczywiście - zapomniałem - nikt nikomu nie dawał mieszkania na własność, ani "praktycznie", ani teoretycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
malinetta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 10.11.11, 23:14 Mieszkanie spółdzielcze z prawem zamieszkania do śmierci i - o ile mi wiadomo - z możliwością przekazania go dzieciom/wnukom poprzez zameldowanie, było PRAKTYCZNIE mieszkaniem na własność, nawet jeśli lokator nie figurował jako właściciel w rejestrach nieruchomości. Dziś jest odwrotnie - młody człowiek kupuje mieszkanie na kredyt, czyli tylko TEORETYCZNIE na własność, ponieważ jest zarejestrowany w księgach hipotecznych jako właściciel, ale praktycznie może z tego mieszkania w każdej chwili wylecieć, jeśli przestanie spłacać raty, bo np. straci pracę, owdowieje, zachoruje itp. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 10:09 :-) :-) :-) prawie jak z kabaretu Tey. "Wladza wziela sie na serio do walki z alkoholizmem... w pierwszym etapie likwiduje dostep do zagrychy" A co do punktu drugiego to tez Tey wiecznie zywy: "Ten Reagan to jednak jest swinia. Zeby TAAAAKA gospodarke wykonczyc ! ... i to w 2 tygodnie" :-) :-) Odpowiedz Link Zgłoś
zdzisiek66 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 12:22 Przez cały czas istnienia PRL była piszcząca bida, którą przeraziłby się dziś każdy miłośnik "starych dobrych czasów Ale nie każdy cierpiał taką "piszczącą bidę". Całkiem spora grupa ludzi, itp. żyła na przyzwoitym poziomie. W kolejkach nie stali, bo mogli kupować w sklepach "za firanką" i peweksach. Mieszkali w dużych, wygodnych, porządnie umeblowanych mieszkaniach, nie własnych, ale za darmo. Mieli nowe telewizory, samochody, często nawet zachodnie, paliwa do nich do oporu. Na delegacjach mieszkali w porządnych hotelach, na wczasy jeździli co roku nad Morze Czarne i Adriatyk albo do krajowych, luksusowych ośrodków wczasowych. Chodzi oczywiście o partyjnych aparatczyków, zawodowych dyrektorów (oczywiście partyjnych) itp. zasłużonych dla utrwalania ustroju. Ci ludzie żyli na ekonomicznym poziomie robotnika w RFN, czyli, w porównaniu do reszty "ludu pracującego" PRL, w niebotycznych luksusach. Odpowiedz Link Zgłoś
malinetta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 00:47 Teza, że paszpor > ty nie były potrzebne, bo mało kto wyjeżdżał na Zachód - jako odmiana znanej za > sady, że więźniom nie jest najwyraźniej potrezebna wolność, skoro mało który z > nich ucieka - chwilowo wskakuje na pierwsze miejsce w tym moim rankingu Przez całe dzieciństwo wyjeżdżałam z rodzicami na wakacje nad polskie morze i nie czułam żadnego dyskomfortu z powodu tego, że nie mogę pojechać do Egiptu, z prostej przyczyny - bo nikt z moich bliższych czy dalszych znajomych do Egiptu nie wyjeżdżał. Gdyby moje dzieci nie wyjeżdżały na wakacje za granicę, szybko stałyby się "wykluczonymi" w swoich rówieśniczych kręgach. We współczesnym kapitalizmie ludność poddawana jest systematycznemu praniu mózgu, które spece od marketingu nazywają "kreowaniem potrzeb". Nie wiem, kiedy byliśmy bardziej zniewoleni i zmanipulowani - wtedy czy teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 21:44 krotko mowiaz cale zycie byla w g...e ale nie czulas dyskomfortu bo wszyscy wokol byli... oczywiscie rozumiem Twoja logike jak rowniez nienawisc do obecnego systemu, w ktorym niektorzy smieli z g..a wyjsc i powoduja Twoj dyskomfort psychiczny. Typowy homo sovieticus Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 23:40 Typowy homo neoliberatus.Pogarda dla każdego kto ma trochę mniej od ciebie,a tak naprawdę g... zamiast mózgu. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 04.11.11, 10:57 Juz ci pisalem, ze nie czuje do ciebie pogardy. Ty ja najwyrazniej sam do siebie czujesz skoro caly czas obsesyjnie do tego wracasz. Poza tym zwracam uwage, ze nie obrazalem cie bezposrednio. Ty to robisz wlasnie drugi raz. Raz z tym "donosikiem na kolege" - no coz kazdy sadzi ludzi wedlug swoich kryteriow nie wiem nawet skad to sobie wymysliles ale najwyrazniej takie pomysly skads masz. Drugi raz z tym "g ..m zamiast mozgu". Wiec ja tym swoim g..m mozgiem zrobilem znacznie wiecej niz ty swoim nieg..m. Poniewaz dalesz ciagniecie dyskusji, ktora sprowadzasz do poziomu szamba uwazam za bezcelowe wiec z mojej strony jest to ostatni komentarz. Zostawiam ci pole i czuj sie zwyciezca. Ja sie musze zajac praca. Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 04.11.11, 11:56 Pa.Zajmij się pracą w poczuciu własnej doskonałości.Zrobiłeś w życiu więcej niż wszyscy inni ludzie w tym kraju razem wzięci,o których nie masz zresztą zielonego pojęcia a tylko wyobrażenia.To też koniec z mojej strony,bowiem coraz bardziej mierzi mnie twoje oderwanie od rzeczywistości i przekonanie o swoim geniuszu.A pogarda do innych wprost wylewa się z każdego twojego słowa i tylko ty sam jej nie zauważasz. Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Kobieta PRL. 30 lat później 04.11.11, 17:22 Być może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale za granicę wyjeżdża się nie tylko po to, żeby poleżeć na plaży, ale np. żeby przeprowadzić kwerendę w archiwum czy bibliotece. Albo żeby kupić książkę. I to w dowolnym momencie, bez konieczności wyczekiwania na łaskę jakiegoś urzędasa, który może po prostu paszportu odmówić - bo tak mu się podoba. I bez konieczności rozmawiania ze "smutnymi panami". Ale rozumiem, że tego ci bliżsi ci dalsi znajomi nie mogli zazdrościć, no to po co jakieś tam badania? Odpowiedz Link Zgłoś
garkuchta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 09.11.11, 22:52 @mainetta Tu nie chodziło o Egipt, taki wyjazd to było coś jakbyś dziś zamarzyła o locie na Marsa :) Chodziło o świadomość tego, że nie masz wyboru, że ci nie wolno, że o twoim losie ktoś decyduje, a ty nie masz na to najmniejszego wpływu. O poczucie beznadziejności, tego że tak było i będzie i za twojego życia nic się nie zmieni ... Odpowiedz Link Zgłoś
malinetta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 10.11.11, 23:06 Dla ogromnej liczby, o ile nie większości Polaków, prawdziwa beznadzieja zaczęła się w latach 90. Gdyby nie masowa emigracja, najpierw nielegalna, potem legalna (i jeszcze bardziej masowa), miliony ludzi z małych miasteczek i wsi umierałyby z głodu. Na początku lat 2000. znajoma mieszkająca w powiatowym miasteczku na Pomorzu opowiadała mi, że ludzie z okolicznych post-pegeerowskich wiosek przychodzą tam piechotą i pukają od drzwi do drzwi, prosząc o coś do jedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
malinetta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 10.11.11, 23:36 Nie masz racji, Joseph007. Na podobnej zasadzie można by się skarżyć, że ustrój panujący w Polsce w latach 90. był gorszy niż obecnie, ponieważ na 60 rodzin tylko cztery miały telefony komórkowe i Internet. Co do samochodów, to moi rodzice go nie mieli i nie przypominam sobie, żeby był to dla nas problem. W razie potrzeby korzystało się z taksówek, które były tanie. Życie było po prostu zorganizowane inaczej. Dziś sama nie wyobrażam sobie życia bez własnego pojazdu, zwłaszcza mając dzieci. Większość naszych potrzeb, oprócz podstawowych typu jedzenie czy schronienie przed zimnem, jest podyktowana modą, reklamą lub faktem, że "inni mają". Nie chodzi tu nawet o kompleks "bycia gorszym, który nie ma". Po prostu, jeśli liczba posiadaczy np. samochodów czy telefonów komórkowych przekroczy "masę krytyczną", zmienia się ogólny styl życia, a człowiek nie posiadający takich dóbr wypada z obiegu. Na przykład gdy większość mieszkańców podmiejskiej miejscowości zaczęła dojeżdżać do pracy własnymi samochodami, zmniejszyła się liczba busów kursujących na tej trasie, więc ci, którzy nie mają samochodu, znaleźli się w gorszym położeniu niż 10 lat temu, gdy takich busów było więcej, i brak samochodu stał się dla nich bardziej odczuwalny Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 20:40 >chocby staniem 2 godziny przed otwarciem sklepu w kolejce zeby kupic kawalek szynki na >Swieta (a i to na kartki). Czy kartki w PRL obowiązywały od 1952 roku do 1989 roku? Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 21:40 hermina5 napisała: > Czy kartki w PRL obowiązywały od 1952 roku do 1989 roku? Ależ skąd - formalnie "tylko" w latach 1944-1949, 1952-1953 i 1976-1989. Co oczywiście - jak z pewnością pamiętasz - bynajmniej nie oznaczało, że poza tymi okresami można było kupić w sklepie to co się chciało lub tego potrzebowało; i to bynajmniej nie tylko z tego powodu, że ceny urzędowe (litościwie nie mówiąc o realnych) praktycznie wszystkich artykułów konsumpcyjnych, liczone w stosunku do przeciętnych zarobków, były od kilku do kilkunastu razy wyższe niż dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
jobar Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 17:40 Nie robta z naszego zycia kompletnej zgnilizny bo tak nie bylo. Kto lubil karaluchy, to je mial w domu, w sklepie itd. Kto jak sie odzywial? Tym ,co bylo i tym od znajomych,krewnych, przyjaciol ze wsi.Mimo restrykcji stanu wojennego. Bimber sie pedzilo,przechwalalo sie o tym przed znajomymi,potem razem degustowalo.Bo bimber prawie kazdy pedzil wlasnym sposobem i nie robil z tego tajemnicy.Szynki,boczki,kielbasy sie wedzilo na dzialkach wedlug wyprobowanych receptur. Nie szprycowane jak teraz. I jak bywalo wesolo! Duzo weselej niz teraz.I jeszcze jedno, jesli ktos wtedy lubil mieszkac w brudzie, to na pewno nadal mieszka.Mieszkanie w brudzie to kwestia psychiki. Odpowiedz Link Zgłoś
ccffgg Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 18:25 no tak doskonale pamiętam te tabuny zarośniętych mężczyzn. Co za bzdury ,skąd oni mają takie informacje ? Odpowiedz Link Zgłoś
lubat Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 19:06 Następny odcinek z bardzo długiego serialu opluwania Ojczyzny. W wyniku tej indoktrynacji młodzi ludzie, którzy czerpią informacje o PRL tylko z takich "demokratycznych" źródeł, muszą mieć wyobrażenie, że była bida z nędzą, ludzie szarzy i smutni przemykający ukradkiem pod ścianami itp. brednie. Otóż oświadczam, że ja i wszyscy moi rówieśnicy, którzy wchodzili w dorosłe życie pod koniec lat 60-tych cieszyli się taką wolnością, o jakiej dzisiaj ludzie w tym samym wieku nie mogą nawet marzyć. Żaden szef nie mógł nawet pomyśleć, by gnoić pracownika, nie tylko dlatego, że POP przywołała by go do porządku, ale, co ważniejsze, mogłem szefowi idiocie powiedzieć: wal się facet i przejść do innej firmy, która przyjmowała z pocałowaniem w rękę. A wolność w każdym aspekcie zaczyna się dopiero od dochodu ca 1,5-2 tys. na łebka. Przy zarobkach 1,2 tys. i poniżej nawet w najbardziej demokratycznym państwie nie jesteś wolny, bo po prostu korzystanie z wolności demokratycznych kosztuje. W PRL jadałem prawdziwą szynkę, fakt że rzadko, ale prawdziwa była także kiełbasa, sery, a nawet kurczaki były prawdziwe, w przeciwieństwie do obecnych szynkopodobnych czy seropodobnych wyrobów, którymi nie powinno się karmić nawet świń. I wreszcie duma mnie rozpierała, mieszkańca PRL, kiedy nasze drużyny piłkarskie dochodziły do finałów różnych pucharów, a drużyna narodowa była postrachem na boiskach Europy i świata, kiedy nasza sztuka, film, plastyka wyznaczały trendy światowe, a w każdym razie liczyła się na świecie. Jaki powód do dumy ma obecnie mieszkaniec, obywatel "wolnej" Polski? Jesteśmy raczej powodem niewybrednych żartów i kpin, na które, trzeba to przyznać, solidnie sobie zapracowaliśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 21:52 lubat napisał: > Następny odcinek z bardzo długiego serialu opluwania Ojczyzny. Ojczyzną Polaka jest Polska, a nie PRL. > W wyniku tej indoktrynacji młodzi ludzie, którzy czerpią informacje o PRL tylko > z takich "demokratycznych" źródeł, muszą mieć wyobrażenie, że była bida z nędz > ą, ludzie szarzy i smutni przemykający ukradkiem pod ścianami itp. brednie. No popatrz; ja już taki młody nie jestem, PRL znam z autopsji - i pamiętam dokładnie to samo... > Żaden szef nie mógł nawet pomyśleć, by > gnoić pracownika, nie tylko dlatego, że POP przywołała by go do porządku, ale, > co ważniejsze, mogłem szefowi idiocie powiedzieć: wal się facet i przejść do i > nnej firmy, która przyjmowała z pocałowaniem w rękę. Proponuję krótkie ćwiczenie myślowe: co by się stało, gdyby gnoiła cię właśnie POP lub któryś z jej członków, a ty powiedziałbyś jej funkcjonariuszowi, żeby się walił? W jakiej "innej firmie" byś się w związku z tym niezwłocznie znalazł i kto by tam kogo w co całował...? > W PRL jadałem prawdziwą szynkę, fakt że rzadko, A czemu rzadko? Zabraniał ktoś...? :D Zlituj się nad sobą i przestań wciskać kit ludziom, którzy dobrze znają PRL z perspektywy nieco innej niż sekretarski lub dyrektorski stołek. Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 21:59 To ty przestań robić ludziom g... z mózgu.Jakoś nikt z mojej rodziny nie był aparatczykiem,nikt nie należał do partii,a zapamiętałem PRL zupełnie inaczej niż ty.To teraz właśnie tacy jak ty wciskają innym głupoty,patrząc z wysokości prezesowskich stołków. Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 22:06 Tere fere - co najwyżej pamiętasz, że PRL był lepszy, bo nie dostawało się w nim zadyszki wchodząc szybko na trzecie piętro, wódka była mocniejsza a mimo to nie miało się po niej kaca, zaś piękne dziewczęta częściej oglądały się za takimi szczupłymi i przystojnymi młodzieńcami jak my ;) Nie wierzę, że ktokolwiek o zdrowych zmysłach (i nie należący do komuszej wierchuszki), kto zaznał na własnej skórze obu epok, porównując średni poziom życia i wolności, może naprawdę odczuwać pod tym względem sentyment do czasów sprzed 1989 roku. No chyba, że należy do podgatunku tzw. ludzi owsików, którzy za swój naturalny biotop przyzwyczaiły się uważać kiszkę stolcową, a ich jedynym marzeniem jest to, żeby tylko kału w niej było jak najwięcej :/ Nie obrażam cię tu personalnie, bo nie znam cię i nic o tobie nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 22:13 G... wiesz i g... widziałeś.Dla mnie najgorszymi ścierwojadami są ci,którzy gdyby nie ten tak znienawidzony przez nich PRL do dziś chodziliby sr... za stodołę a zgrywają wielkie kapitalistyczne państwo.Trudno uwierzyć,że ktoś widzi coś inaczej wygrzewając dupsko na prezesowskim stołku załatwionym przez kumpli od leżenia na styropianie.Nie obrażam cię personalnie,bo może ciepłą posadkę załatwili ci nie kumple a na przykład tatuś działacz partyjny. Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 22:21 Ot i rozjuszył się miłośnik 22 Lipca, co się do Wedla przyzwyczaić nazad nie może :D Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 22:45 A tak.Bo rozjusza mnie zakłamanie tobie podobnych.Bo co po wolności staruszkowi,który ma do wyboru wykupić leki albo jedzenie.Albo babci wyrzuconej na bruk przez "właściciela" kamienicy.Takich spraw nie widzi się z prezesowego stołka.Albo nie chce się widzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 01.11.11, 23:02 maciekz70 napisał: > Bo co po wolności staruszkowi > ,który ma do wyboru wykupić leki albo jedzenie. Fakt, za PRLu takiego wyboru nie miał - stanie za jedzeniem zajmowało tyle czasu, że na jednoczesne wielotygodniowe polowanie po wszystkich aptekach na deficytowe "bezpłatne" leki po prostu nie było czasu, jeśli ktoś nie miał licznej rodziny. A jaki był tego skutek, łatwo zauważyć porównując średnią długość życia w PRL z krajami kapitalistycznymi czy choćby z dzisiejszą Polską. > Albo babci wyrzuconej na bruk pr > zez "właściciela" kamienicy. Bo przecież to właściciel powinien być wyrzucony, jak mu lokatorzy nie płacą, no nie...? Nb. tak z ciekawości; ile znasz przypadków owych archetypicznych "babci wyrzucanych na bruk"? > Takich spraw nie widzi się z prezesowego stołka.Alb > o nie chce się widzieć. Tu już pozostaje mi uwierzyć na słowo. Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 02:12 Widzę,że jednak istnieje na świecie beton odporny na wiedzę,trudny do zarąbania.Więc siedź sobie dalej z głową zadartą z dumą do góry i nie wtrącaj się do życia zwykłych ludzi,o którym nie masz zielonego pojęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
menuet1 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 08:42 Maciek ! Pokaż klasę ! Nie denerwuj się na styropian i 'prezesow ' ! Oni zawsze 'mieli gadanę' a my ....zawsze rację ! Problem jest inny ....' i co z tego ,że mamy rację ???? Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 09:40 No cóż - najwyraźniej to typowy syndrom człowieka, który sam nigdy nie musiał po wielogodzinnym staniu użerać się ze sklepową o doważenie śmierdzącego ochłapu z kością, którego dziś nie dałby psu. Teraz więc dziś łatwo przychodzi mu nazywać kłamcami tych, co nie chcą zapomnieć i złośliwie nie uwzględniają tego, że za to buraka psatewnego, surówki i parowozów na głowę obywatela produkowano wówczas więcej, a łaskawa władza rzadko zabijała niezadowolonych, poprzestając zazwyczaj na ich pobiciu i wsadzeniu do więzienia. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 14:10 Człowieku, przestań PI.ERD.OLIĆ o tym, jak to w PRL stało się w niekończących się kolejkach za jedzeniem, wręcz za chlebem , bo to KLAMSTWO! Kolejki były i owszem, ale po mięso i wędliny ,ale głownei dlatego, ze trzeba było stanąć i doczekać sie na DOSTAWĘ, A NIGDY NIE BYŁO WIADOMO, KIEDY RZUCĄ. W tym twoim PRL - ja, dzieciak robotnika, mogłam jezdzic na kolonie i obozy z zakładu pracy - na coś, na co NIGDY nie byłoby mojego ojca stać prywatnie, tak jak nie stac dziś mojego brata, który zachrzania od switu do nocy a nie stac go, zeby dzieciaka wysłać na kolonie za 900 zł ( bo zarabia 1500 zł) Mam pisac dalej? Rzygac mi siechce od tego waszego utyskiwania - połowa mieszka w blokach wybudowanych za PRL - wczesniej latałaby do wygódki za oborę, a dopiero zobaczyla co to jets kanalizacja itp, ale co tam, przecież system był krwiożwerczy, zły i wszyscy tylko stali albo w kolejkach, albo siedzieli w pierdlu walczac o wolność. Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 16:43 A najbardziej mordy drą ci,którzy nigdy nie splamili się jakąkolwiek działalnością w opozycji.Odwaga bardzo ostatnio staniała. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 16:59 a kto mowi o jakies odwadze? wlasnie na tym polega normalnosc tego systemu, ze nikt nie wymaga od Ciebie odwagi... wymaga sie nauki i pracy Odpowiedz Link Zgłoś
tornson Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 11:04 robert6_666666 napisał: > a kto mowi o jakies odwadze? wlasnie na tym polega normalnosc tego systemu, ze > nikt nie wymaga od Ciebie odwagi... wymaga sie nauki i pracy Nie bądź śmieszny?? Nauki? A co z absolwentami wyższych uczelni, także technicznych, nie mogących znaleźć zatrudnienia. Pracy? A gdzie do qrwy nędzy jest ta praca! Bo na pewno nie w Grajdole, miliony ludzi już wyjechało z tego bagna w poszukiwaniu pracy w bardziej cywilizowanych rejonach Europy. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 21:48 chociazby to ze mogli spokojnie wyjechac w te "cywilizowane regiony Europy" i podjac tam prace swiadczy o wyzszosci RP nad PRL... Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 23:30 Chyba raczej,że musieli wyjechać aby godnie żyć,do czego doprowadziło solidarnościowe bydło. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 16:57 1. Kolejki byly po wszystko. Nie tylko po mieso ale tez po nabial, pieczywo, warzywa, owoce, slodycze (jak "rzucili" na Swieta). W dodatku mozna bylo na przyklad kupic po jednym arbuzie albo po jednej czekoladzie :-) :-) . Masz amnezje ? Z tym czekaniem na dostawe to jestes zabawna ... jak to jest, ze w kapitalizmie nie trzeba czekac na dostawe? 2. A ja w tym kapitalizmie moge jezdzic w takie miejsca o jakich w komunizmie mi sie nie snilo. Moje dzieci tez. Jak twoj brat zarabia 1500 zachrzaniajac od switu do nocy to czyja to wina? Systemu? Czy brata? Juz Ci (albo komus innemu) to tlumaczylem. W komunizmie kazdy mial jakis tam ochlap i wszyscy rowny. W kapitalizmie masz wszystko czego zapragniesz albo nie masz ALE TO ZALEZY TYLKO OD CIEBIE. I nie chodzi mi tu tylko o dobra materialne. One akurat najszybciej sie w tym calym "kapitalizmie" nudza. Chodzi o nieograniczony dostep do informacji, kultury, Swiata... 3. Wyobraz sobie ze w krajach kapitalistycznych tez wiedzieli co to kanalizacja. I doszli do tego szybciej niz my. A w blokach z plyty to mieszkaja tam mieszkancy mieszkan socjalnych i emigranci bo normalni ludzie maja domek z ogrodkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 17:08 Jesteś jednak beton odporny na wszelkie argumenty.I naprawdę chce się rzygać czytając bzdury wypisywane przez kogoś nie mającego bladego pojęcia o życiu normalnych ludzi.Więc siedź sobie w pełnym pychy samozadowoleniu,jaki to jesteś wspaniały,ale odczep się od pouczania innych,bo idiotyzmy jakie wypisujesz nie dają ci do tego prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 17:23 Ok to zyj sobie w tym swiecie normalnych ludzi... jakbys kiedys jednak chcial z niego wyjsc to przeczytaj kilka razy uwaznie co napisalem a potem pomysl. Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 17:32 Czytanie twoich wypocin mija się z celem.Nie masz pojęcia o realnym życiu i twoje rady nadają się tylko dla synków prezesów i córeczek elyty,która żyje z wyrzucania innych na bruk. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 19:00 Mylisz sie. Im moje rady nie sa do niczego potrzebne bo maja bogatych rodzicow... Tobie tez sie najwyrazniej nie przydadza. Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 19:32 Dobranoc.I miłych snów o swojej doskonałości. Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Kobieta PRL. 30 lat później 04.11.11, 17:29 "Normalne" to jest prawo do wyboru kraju, w którym chcesz żyć, czy zawodu, w którym chcesz pracować. A nie przymusowe pozostawanie w kraju, bo tak się podoba byle urzędasowi, albo odmowa przyjęcia na studia, bo mamusia miała nieodpowiednie pochodzenie społeczne. A nieudacznikowi zawsze najbardziej przeszkadza nawet nie to, że on ma źle - tylko że ktoś inny ma lepiej. Żeby tak sąsiadowi krowa zdechła, nie? Faktycznie, dla takiego PRL był wymarzonym krajem. Odpowiedz Link Zgłoś
malinetta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 00:22 W komunizmie kazdy mial jakis tam ochlap i wszyscy rowny. W kap talizmie masz wszystko czego zapragniesz albo nie masz ALE TO ZALEZY TYLKO OD CIEBIE. Nie wiem, ile masz lat, ale sądząc po Twoich wypowiedziach, chyba jesteś jeszcze bardzo młody. Jak trochę pożyjesz, to zobaczysz, że tak naprawdę niewiele od Ciebie zależy. Na przykład w latach 90. absolwent uczelni ekonomicznej bez żadnego doświadczenia, ze średnią jak na dzisiejsze wymagania znajomością angielskiego, dostawał "od ręki" pracę w centrali zachodniej korporacji, gdzie szybko robił karierę. Dziś znacznie lepsi od niego siedzą na kasach w markecie. To, że urodzili się 20 lat później, naprawdę NIE ZALEŻAŁO OD NICH. Odpowiedz Link Zgłoś
tornson Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 11:16 malinetta napisała: > W komunizmie kazdy mial jakis tam ochlap i wszyscy rowny. W kap talizmie masz w > szystko czego zapragniesz albo nie masz ALE TO ZALEZY TYLKO OD CIEBIE. > > Nie wiem, ile masz lat, ale sądząc po Twoich wypowiedziach, chyba jesteś jeszcz > e bardzo młody. Jak trochę pożyjesz, to zobaczysz, że tak naprawdę niewiele od > Ciebie zależy. On wygląda raczej na takiego co to mu tatuś ciepłą posadkę załatwił. Koleś chyba niereformowalny, chyba żeby nagle wpływy i znajomości się skończyły, chyba jedynie wtedy by zrozumiał czym jest prawdziwe życie w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 21:50 dziecinko, sadze ze moglabys byc moja corka... wnuczka pewnie nie bo najstarsza ma dopiero 12 lat (ale i tak jest znacznie madrzejsza od Ciebie) Odpowiedz Link Zgłoś
malinetta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 04.11.11, 17:56 W takim razie jesteś bardzo ciekawym przypadkiem, ponieważ treść i styl Twoich wypowiedzi jest typowy dla przedstawicieli młodzieżówki UPR. Odpowiedz Link Zgłoś
tornson Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 11:14 robert6_666666 napisał: > 3. Wyobraz sobie ze w krajach kapitalistycznych tez wiedzieli co to kanalizacja > . I doszli do tego szybciej niz my. Jakim kapitaliźmie? Chyba nie mówisz o Europie Zachodniej, gdzie w obawie przed powiewem rewolucji ze Wschodu wprowadzono system socjalnego dobrobytu? Chyba nie mówisz o Japonii i Korei i ich niebywale protekcjonistycznych i zdyscyplinowanych wobec interesu państwa gospodarkach? Poczytaj sobie chociaż czym były południowokoreańskie Chebole. Prawdziwy kapitalizm, taki jaki był w Polsce przed wojną i po 1989 roku, to miałeś w Ameryce Południowej (szczęściem oni z tego bagna ostatnimi laty wychodzą), w Afryce, w większości krajów Azji z Bangladeszem czy Filipinami na czele. Powiesz USA, owszem to jest kapitalizm. Tak jak w systemie niewolniczym poza rzeszą żyjących w nędzy, brudzie, smrodzie i wyzysku niewolników jest garstka beneficjentów którzy z ich niewolniczej pracy budują sobie dobrobyt, tak samo USA eksploatując inne kapitalistyczne państwa, wyzyskując tamtejszą ludność, eksploatując tamtejsze surowce tylko dla swoich korzyści, zbudowała sobie względny dobrobyt kosztem nędzy innych krajów. Tyle że nawet ten dobrobyt w USA to sprawa dyskusyjna, do pięt nie dorastają pod względem jakości życia Zachodniej Europie, a o opiece medycznej jaką ma chociażby Kuba mogą tylko pomarzyć. > A w blokach z plyty to mieszkaja tam mieszk > ancy mieszkan socjalnych i emigranci bo normalni ludzie maja domek z ogrodkiem. Normalni ludzie to tam coraz częściej na polach namiotowych zamieszkują... Odpowiedz Link Zgłoś
robert6_666666 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 22:04 Przejawiasz tak razace braki w edukacji i w logicznym mysleniu, ze w zasadzie nie ma zadnej wspolnej platformy na jakiej moglibysmy dyskutowac. Nie wiem czy one sa faktyczne - w takim wypadku zawsze bedziesz po prostu sfrustrowanym i toczacym piane biedakiem. Czy tez po prostu cynicznie pieprzysz glupoty na forum tak jak to robisz w realu wykorzystujac ludzi, ktorym zle sie dzieje. Wtedy bedziesz co prawda typowym bogatym socjalista (bo socjalizm czyni bogatymi wylacznie socjalistow) ale nikt rozsadny szanowal cie nie bedzie bo nikt nie szanuje tych socjalistycznych gnoi ktorzy zarabiaja kase na robieniu wody z mozgu biednym ludziom zamiast ich zachecac do nauki i pracy nad soba. Odpowiedz Link Zgłoś
garkuchta Re: Kobieta PRL. 30 lat później 09.11.11, 23:04 @Hermina Mam lat 50, pochodzę z 30 - tysięcznego miasta. Od wczesnego dzieciństwa (czyli lata 60-te) zmorą mego życia były kolejki. Jeśli była kiełbasa, nie było masła i stało się po masło. Jeśli było masło, brakło wędliny. Rano stało się po chleb i mleko. Chciałam 'Świat Młodych' - o 6 pod kiosk, bo o 6.30 już nie było. Ech, cytryny na święta, śledzie, karp ... A od końca lat 70-tych stało się właściwie po wszystko. Pamiętam rozpacz mojej matki - czy iść w kolejkę, bo mieli coś 'rzucić' do mięsnego, czy siedzieć ze mną i bratem, złożonymi gorączką 40*. Pechowo rodzicom zepsuła się lodówka w połowie lat 80-tych. Miesiąc czasu w kolejce, sprawdzanie listy co 2 godziny, nocne dyżury ... Studiowałam w W-wie, tu było trochę łatwiej i w wiele choćby ubrań czy osławioną watę mogłam zaopatrywać rodzinę. Na kolonie nie jeździłam - moi rodzice byli urzędnikami i ich biura czegoś takiego nie organizowały. Na wczasy jeden raz przez 29 lat życia w PRL - nie było nas na to stać. Więc nie wiem, w jakim peerelu żyłaś. Mój był szary, beznadziejny, kolejkowy. Co prawda do tramwaju biegło mi się dużo lepiej niż teraz :) Odpowiedz Link Zgłoś
tornson Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 11:01 joseph.007 napisał: > Fakt, za PRLu takiego wyboru nie miał - stanie za jedzeniem zajmowało tyle czas > u, że na jednoczesne wielotygodniowe polowanie po wszystkich aptekach na deficy > towe "bezpłatne" leki po prostu nie było czasu, Za kolejki to podziękuj swoim tępym solidaruszym kumplom. A dostępność leków była bez porównania lepsza niż dziś. > jeśli ktoś nie miał licznej rod > ziny. A jaki był tego skutek, łatwo zauważyć porównując średnią długość życia w > PRL z krajami kapitalistycznymi czy choćby z dzisiejszą Polską. W PRLu średnia długość życia była taka w krajach Zachodniej Europy, mimo że przed wojną i tuż po dużo niższa. > Bo przecież to właściciel powinien być wyrzucony, jak mu lokatorzy nie płacą, n > o nie...? Nb. tak z ciekawości; ile znasz przypadków owych archetypicznych "bab > ci wyrzucanych na bruk"? A co to wogóle za kretyński pogląd, że jakiś pieprzony kamienicznik ma być właścicielem czyjegoś mieszkania? Mieszkanie ma być prawem każdej rodziny a nie łaską ze strony jakiegoś sqrwiela kamienicznika. Mamy XXI wiek, nie XIX, neoliberalny betonie! Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Kobieta PRL. 30 lat później 04.11.11, 17:40 To może najpierw wybuduj ze 3 miliony mieszkań (już był taki, co obiecywał), rozdaj je potrzebującym (oczywiście za darmo), a potem dopiero w chamski sposób wymyślaj "kamienicznikom", że nie zamierzają utrzymywać we własnych domach darmowych lokatorów. Bo żeby mieszkanie mieć, to trzeba je sobie kupić, wybudować albo w sposób legalny odziedziczyć - a nie ukraść (albo odziedziczyć ukradzione). A żeby uprzedzić ataki ad personam - kamienicznikiem nie jestem, mieszkanie wynajmuję, ale nie przyszłoby mi do głowy żądać, żeby ktoś mi to mieszkanie dał. Zarobię, to kupię, a nie będę kradła cudze - tylko dlatego, że 60 lat temu przyszli tacy, co zabrali właścicielom i rozdali (nie swoje) chętnym na cudzy dobytek. W normalnym języku to się nazywa kradzież. Odpowiedz Link Zgłoś
tornson Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 10:56 joseph.007 napisał: > Ot i rozjuszył się miłośnik 22 Lipca, co się do Wedla przyzwyczaić nazad nie może :D A co się dziwić, głupota potrafi wqrwić, więc nie dziwota że niektórzy tak reagują na twój bełkot. Odpowiedz Link Zgłoś
tornson Re: Kobieta PRL. 30 lat później 03.11.11, 10:53 joseph.007 napisał: > lubat napisał: > > > Następny odcinek z bardzo długiego serialu opluwania Ojczyzny. > > Ojczyzną Polaka jest Polska, a nie PRL. No właśnie zależy jaka Polska, ta dzisiejsza jest ojczyzną dla tych, jak to ujął Lubat, co mają dochód 1,5-2tys na łebka. PRL był ojczyzną dla wszystkich, poza garstką takich co chcieli sobie wygodnie siedzieć na stołku i patrzeć jak inni na niego pracują. > > W PRL jadałem prawdziwą szynkę, fakt że rzadko, > > A czemu rzadko? Zabraniał ktoś...? :D Też nie wiem czemu. Może Lubat pisze już o czasach solidaruszych burd, kiedy przez tych nierobów i ich bezsensowne strajki tragicznie spadło zaopatrzenie. Wcześniej spożycie mięsa na łebka było większe niż dziś. > Zlituj się nad sobą i przestań wciskać kit ludziom, którzy dobrze znają PRL z p > erspektywy nieco innej niż sekretarski lub dyrektorski stołek. Dyrektorski stołek w PRL niewiele różnił się od "stołka" robociarza, dziś te nieroby zgarniają po dziesięciokroć jak nie setkroć razy więcej niż szeregowy pracownik. Odpowiedz Link Zgłoś
williamadama Solidarność. 01.11.11, 19:52 Niech gościu zapisze się do Solidarności i zorganizuje strajk w swoim zakładzie pracy (a w piwnicy niech oboje powielają ulotki). Jak już - to już... Odpowiedz Link Zgłoś
djenn Beznadziejne porównanie 01.11.11, 22:00 odnosi się nijak do sytuacji sprzed lat. Wtedy żyło sie spokojniej, pewniej bez obecnej troski być albo nie być. Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Beznadziejne porównanie 01.11.11, 22:10 djenn napisał: > Wtedy żyło sie spokojniej, pewniej bez > obecnej troski być albo nie być. Taaak; a potem przyszli z północy jacyś wredni żołnierze w granatowych mundurach i wygonili nas z plantacji, zabierając w dodatku kajdany, z którymi od dzieciństwa przyzwyczailiśmy się nie rozstawać... No i koniec raju ;/ Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Beznadziejne porównanie 02.11.11, 14:13 Za to załozyli inne - na imię im: KLER KATOLICKI. Odpowiedz Link Zgłoś
piggy1 Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 00:45 Najgorzej, jak ktoś nie żyjąc w PRL-u z racji obecnego wieku, próbuje sobie sobie wyobrazić, jak to życie wyglądało. Kilka uwag osoby, która z chwilą upadku komuny miała 35 lat. Po pierwsze, skoro nie było wtedy ani komórek ani netu, więc próby zycia teraz bez tych urządzeń przypominają próby poruszania sie konno zamiast samochodem. Nie można odczuwać braku czegos, czego sie w ogóle nie zna i co nikomu nie jest w danych latach dostepne. Po drugie - ciuchy. Były świetne kolekcje Hoff, była Moda Polska, były tanie krawcowe (wykroje z Burdy), były wreszcie tzw. ciuchy na Skaryszewskiej (pisze z pozycji warszawianki, ale tez autorzy tekstu równiez funkcjonują w stolicy), były komisy, były niezłe prywatne sklepy na Chmielnej (wtedy Rutkowskiego) i pawilony na Marszałkowskiej róg Królewskiej. Po trzecie - jedzenie. Wszędzie funkcjonowała baba z cielęciną, był bazar na Polnej i Różyckiego, z hal targowych w Gdyni i w Gdańsku mozna było przywieźć (tanie pociągi, jechały do Trójmiasta tylko 4 godziny) kawę, herbatę, czekoladę, kakao, ze sklepów rybnych w Gdyni rozmaite puszki w róznych gatunkach. Pracowałam wtedy w wydawnictwie w centrum stolicy - na obiady regularnie wychodziliśmy do Expresso Bar na Brackiej - zawsze kilka dobrych zestawów: frytki, kawałek miesa plus surówka, w cenie rozsądnej - było nas na to bez problemu stać. Plus Kameralna na Foksal, Kluby Architektów i Dziennikarzy na Foksal, Klub Filmowców na Trębackiej. Plus Krokodyl na Starówce, kilka fajnych knajpek w róznych dzielnicach. Mozna było zjeść i wypić po uszy, bez zadnych kartek. Były środki higieniczne dla pań, ale troche trzeba było na nie polować. Były też - o dziwo - kremy do depilacji. Nikt w moim otoczeniu - faceci - nie chodził zarosniety z braku żyletek. Generalnie - na co dzień, w porównaniu z "normalna" gospodarką było fatalnie, ale nie aż tak beznadziejnie, jak autorzy artykułu sobie wyobrażaja. Bardziej mi doskwierał brak paszportu w domu, brak określonych książek, filmów i wszechobecna cenzura oraz Wielki Brat Patrzy niż te codzienne drobiazgi. PS I nawet do fryzjera i kosmetyczki chodziłam co tydzień. Odpowiedz Link Zgłoś
joseph.007 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 09:47 Dzięki za ten rozsądny wpis. Oczywiście zgadzam się, że komentowany artykuł jest zasadniczo do luftu. I nie dlatego, żeby PRL - jak twierdzą forumowi komunofile - była rajską krainą wolności i dobrobytu, ale po prostu dlatego, że autorzy artykułu bawią się w PRL jak dzieci na podwórku bawią się w wojnę. I tyleż ta ich zabawa ma wspólnego z prawdziwym PRLem, co dziecięca zabawa z prawdziwą wojną... Odpowiedz Link Zgłoś
iffa4 Re: Kobieta PRL. 30 lat później 10.11.11, 21:11 Piggy, zasadniczo zgodzę się z Tobą. Ale gdy Ty chodziłaś na obiady do knajpki i robiłaś zakupy na Polnej czy na Skaryszewskiej, ja owszem, chodziłam na Polną - ale żeby powdychać zapachy i się poprzyglądać. Byłam dzieckiem dwojga kryształowo uczciwych urzędników z wyższym wykształceniem, mającym trójkę dzieci - i nie było mnie stać nawet na jedną pomarańczę z Polnej. Gdy PRL się kończył, pracowałam jako lekarz unikalnej specjalizacji. Łącznie z dyżurami (10 miesięcznie) zarabiałam równowartość 8 (słownie ośmiu) dolarów. Bida z nędzą. Zima stanu wojennego, przechodzona w adidasach i obcisłe gumowce, udające oficerki, w których szłam na egzamin specjalizacyjny. Ech ... Odpowiedz Link Zgłoś
nec1 Było lepiej, Kościół by trzyamny krótko za mordę 02.11.11, 07:38 W PRL-u kościół nie wpieprzał się we wszystko i nie grabił takich pieniędzy z budżetu państwa jak w Katolandzie Odpowiedz Link Zgłoś
zdybka Re: Było lepiej, Kościół by trzyamny krótko za mo 02.11.11, 09:40 nec1 napisała: > W PRL-u kościół nie wpieprzał się we wszystko i nie grabił takich pieniędzy z > budżetu państwa jak w Katolandzie Zgadzam sie ,PRL mial zle i jak dzisiaj mozemy ocenic ,dobre strony. Polacy sa znani z tego ,ze lubia narzekac ,co by nie zrobic ,zawsze bedzie zle. Odpowiedz Link Zgłoś
gronostaj8 tak głupie i zblazowane że nie da się czytać 02.11.11, 11:40 dzisiaj to tak światowo, a 30 lat temu to nic nie było... Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry Re: Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 13:00 "Jak się jadło w PRL-u? Na początek odcinamy sushi, kebaby i ukochane knajpy z żarciem z Indii. Ludzie stołowali się głównie w domu, Iza zaczyna więc gotować. - Nie jest to łatwe - narzeka. - Wcześniej, jak do Marianny przychodziła opiekunka, miałam dzień dla siebie. Dziś trzy czwarte tego czasu spędzam przy garach. Nie mogę się nadziwić, że nasze mamy pracowały na etat, a i tak wszystko zdążyły upichcić. Ja nawet nie wiem, co gotować!" ale naprawdę? bo to jest tak smutne i żałosne, że aż nie chce się komentować... droga pani Izabelo - jak się pani ogarnie i rozejrzy wokół siebie, to pani zobaczy ze dla wielu osób i dzisiaj "sushi, kebaby i ukochane knajpy z żarciem z Indii" to nie jest codzienność. jak również do wielu Marianek nie przychodzi opiekunka, a ich matki i dzisiaj pracują na pełen etat i gotują zupy jarzynowe, ziemniaczane i barszcze. potrafią. bez garnków na parę. z całego tego artykułu (i 1 i 2 części) bije jedna wielka żenada. Odpowiedz Link Zgłoś
iskram Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 14:11 Wcale tak nie było-zresztą kogo to interesuje ,wiedza Ci co przezyli i poradzili sobie jeszcze te Kobiety urodziły dzieci , wychowały i wykształciły ,a jak -zrób to TY to zobaczysz jak!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
iskram Kobieta PRL. 30 lat później 02.11.11, 14:23 Nie oglądaj sie wstecz -idz do przodu zycie trwa!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tornson Ten tekst byłby nawet do przełknięcia gdyby tylko 03.11.11, 13:56 zgodnie z prawdą pisali że porównują lata 80te z czasami współczesnymi a nie komunizm z kapitalizmem. Do niektórych głąbów naprawdę nie trafia że w latach 80ych internetu czy telefonów komórkowych nie było też w krajach kapitalistycznych. A PRL wcale tak wtedy od Zachodu nie odstawał, na ten przykład my już od połowy lat 80ych mieliśmy w domu komputer (tak, tak, drogie dzieci neostrady, komputer to nie tylko internet) mimo że wcale krezusami nie byliśmy, ojciec coprawda inżynier ale wtedy jeszcze pracował na szeregowym stanowisku, a mama jeszcze pracy nie miała. I jakoś dało się godnie żyć i nawet mieć dostęp do nowinek technologicznych tamtych czasów. Odpowiedz Link Zgłoś