Co się stało z Papa Charlie?

02.11.11, 08:38
wspaniałe lądowanie.Gratulacje dla kapitana Wrony.Zachował do ostatniej chwili zimną krew i nie dał sie ponieść panice jaka zapanowała na pokładzie.Jeszcze raz gratulacje.takich pilotów w PLL nam potrzeba.
    • antekguma1 Co się stało z Papa Charlie? 02.11.11, 09:40
      Udane awaryjne lądowanie to zawsze powód do pochwał, ale z drugiej strony po kimś z takim stażem i doświadczeniem w pilotażu samolotów pasażerskich można było się tego spodziewać.
    • 123nowak Co się stało z Papa Charlie? 02.11.11, 13:23
      Oprócz gratulacji dla Kapitana za mistrzowskie lądowania mam jednak kilka pytań / wątpliwości:

      1. Usterkę wykryto po 30 min. lotu. I co leciano dalej?! A jak by nad atlantykiem okazało się, że nie działają nie tylko klapy i podwozie ale i lotki i inne urządzenia zasilane hydrauliką samolotu? Czy to jednak nie jest skrajna nieodpowiedzialność?

      2. Samolot krążył godzinę nad Warszawą aby spalić zbędne paliwo bo im lżejszy tym bezpieczniejsze i łatwiejsze lądowania. I OK! Ale czy to oznacza, że Boeing 767 nie ma instalacji do zrzutu paliwa w powietrzu? Gdyby to była prawda to to jest dopiero skandal ,gdyż oznacza, że samolot który wykrył usterkę zaraz po starcie nie może powrócić na lotnisko startowe tylko musi (powtarzam - musi) krążyć kilka godzin aż spali nadmiar paliwa.
      Samolot w pełni zatankowany do lotu przez atlantyk jest - zwyczajnie - za ciężki na londowanie i to zarówno z działającym jak i tym bardziej nie działającym podwoziem. Przeciążenia przy lądowaniu rozwala w takiej sytuacji - po prostu - całą konstrukcję samoltu, nie mówiąć o groźbie pożaru gdy ma się paliwo na maksa!
      • 061445h Re: Co się stało z Papa Charlie? 02.11.11, 13:39
        Masz racje. Te same watpliwosci napisalem wczoraj. Mysle jednak ze zadzialaly tutaj wzgledy ekonomiczne. Pilot napewno kontaktowal sie z centrala. Koszt takiego londowania jest niewyobrazalnie duzy i musial by za niego odpowiadac LOT.Ja nigdy nie zdecydowal bym sie leciec, po wykryciu takiej usterki, dalej.Mam tez zastrzezenia do akcji na lotnisku. Dla czgo wozy lejace srodki gasnicze nie staly wzdluz pasa ladowania i nie laly piany na ladujacy samolot, ktory przeciez mogl sie zapalic. Widzialem w czasie mojej dlugiej kariery pilota kilka takich londowan wiec chyba wiem o czym pisze. Niemiej gratuluje zalodze a szczegolnie kapitanowi zimnej krwi i opanowania.
        • asmok6 Re: Co się stało z Papa Charlie? 02.11.11, 21:31
          061445h napisał:

          > Widzialem w czasie mojej dlugiej kariery pilota kilka takich l
          > ondowan wiec chyba wiem o czym pisze.

          Chyba tak, a później zainstalowałeś wyścigówki i rozpocząłeś karierę kierowcy rajdowego. Jutro zainstalujesz simsy i rozpoczniesz karierę ojca.
          Podziwiam :)

      • wmc-33 Pytań rzeczywiście nie brakuje 02.11.11, 13:40
        Brakuje odpowiedzi fachowców, których milczenie wzmaga spekulacje. Wśród różnych informacji i opowieści wciąż nie widzę nic na temat możliwości zrzucania paliwa (nie chodzi mi o opinię czytelników, bo my wiemy wszystko, nawet jak nie wiemy nic), a także procedur awaryjnych i ich ewentualnego złamania poprzez kontynuację lotu nad oceanem. Przypuszczam, że pilot miał mocne powody, by kontynuować lot, ale wolałbym to usłyszeć od fachowców, niż zgadywać. Skąd to milczenie? To, że pilot pięknie posadził samolot, widzieliśmy w telewizji i słyszeliśmy od pasażerów i o to już nie musimy pytać starych pilotów.
        • asmok6 Re: Pytań rzeczywiście nie brakuje 02.11.11, 21:39
          wmc-33 napisał:

          > Brakuje odpowiedzi fachowców, których milczenie wzmaga spekulacje. Wśród różnyc
          > h informacji i opowieści wciąż nie widzę nic na temat możliwości zrzucania pali
          > wa (nie chodzi mi o opinię czytelników, bo my wiemy wszystko, nawet jak nie wie
          > my nic), a także procedur awaryjnych i ich ewentualnego złamania poprzez kontyn
          > uację lotu nad oceanem. Przypuszczam, że pilot miał mocne powody, by kontynuowa
          > ć lot, ale wolałbym to usłyszeć od fachowców, niż zgadywać.

          Myślę że stawiasz sprawę na odwrót. powiedziałbym raczej że nie miał mocnych powodów żeby zawracać.

          > Skąd to milczenie?

          A to akurat proste. Fachowcy mają to to do siebie że mają konkretną wiedzę i wyrażają opinię na podstawie konkretnych danych.
          A danych nie ma. My, zwykli czytelnicy możemy sobie spekulować i snuć różne teorie, ale fachowiec zachowałby się nieprofesjonalnie gdybając i wróżąc z fusów.
          Samolot jeszcze jest na płycie. Myślisz że fachowcy zdążyli się już zapoznać z zapisem lotu?
          Nie sądzę. W pierwszej kolejności trafi do komisji lotniczej, być może w trakcie jej działania wyciekną jakieś informacje i wtedy ktoś to fachowo skomentuje.
          Ale konkrety i tak będą dopiero po opublikowaniu raportu.
          Przecież tak naprawdę nikt jeszcze nawet nie wie co się popsuło, więc tym bardziej nie wiedzą dlaczego. Sygnalizacja pokazywała układ hydrauliczny a nie zadziałał także elektryczny. Rachunek prawdopodobieństwa schował się w kącie ze wstydu.

          > To, że pilot pięknie posadził samolot, widzieliśmy w telewizji i słyszeliśmy od
          > pasażerów i o to już nie musimy pytać starych pilotów.

          Ja dodatkowo zakładam że skoro facet potrafi tak lądować i myśli racjonalnie w stresie to prawdopodobnie wybrał nejlepszy możliwy wariant. W końcu on miał przed sobą przyrządy więc co ja będę kwestionował?

          Tak swoją drogą. Nasza mentalność jest taka, że gdyby wylądował w US, to forum byłoby pełne głosów oburzenia że kołował kilkanaście godzin zamiast przez ten czas poleciec do polski i lądować w dzień na pewnym lotnisku. Ludziom nigdy nie dogodzisz, zawsze będą krytykować.

      • jan_telecki Re: Co się stało z Papa Charlie? 02.11.11, 16:39
        zadajesz pan pytania a potem sam sobie na nie odpowiadasz, dlaczego polecial przez atlantyk bo chyba nie mogl wyladowac z bełnym bakiem, no nie?

        poza tym jeszcze krążąc nad warszawą podejmowli proby otwarcia podwozia - po to przeciez obok lecialy samoloty wojskowe.

        a rozstawianie pojazdow gasniczych wzdłuż pasa do lądowania wyśmiałby juz nawet przedszkolak
      • asmok6 Re: Co się stało z Papa Charlie? 02.11.11, 21:27
        123nowak napisał:

        > Oprócz gratulacji dla Kapitana za mistrzowskie lądowania mam jednak kilka pytań
        > / wątpliwości:
        >
        > 1. Usterkę wykryto po 30 min. lotu. I co leciano dalej?!

        A co? Miano spaść? :)

        > 2. Samolot krążył godzinę nad Warszawą aby spalić zbędne paliwo bo im lżejszy t
        > ym bezpieczniejsze i łatwiejsze lądowania. I OK! Ale czy to oznacza, że Boeing
        > 767 nie ma instalacji do zrzutu paliwa w powietrzu?

        Zgadza się. Nie ma.

        > Gdyby to była prawda to to
        > jest dopiero skandal ,gdyż oznacza, że samolot który wykrył usterkę zaraz po st
        > arcie nie może powrócić na lotnisko startowe tylko musi (powtarzam - musi) krąż
        > yć kilka godzin aż spali nadmiar paliwa.

        No i właśnie dlatego nie zawracał. Właściwie to ryzyko dalszych usterek jest większe w czasie kołowania niż spokojnego lotu zgodnego z przeznaczeniem tego samolotu.
        Tak czy inaczej - z paliwem nie pozwoliliby mu próbowac lądowania, prędzej by go zestrzelili.

        > Samolot w pełni zatankowany do lotu przez atlantyk jest - zwyczajnie - za ciężk
        > i na londowanie i to zarówno z działającym jak i tym bardziej nie działającym p
        > odwoziem. Przeciążenia przy lądowaniu rozwala w takiej sytuacji - po prostu - c
        > ałą konstrukcję samoltu, nie mówiąć o groźbie pożaru gdy ma się paliwo na maksa!

        Zgadza się. Dlatego nie było sensu w ogóle rozważać powrotu, tym bardziej że nic nie sygnalizowało żadnych awarii systemów potrzebnych do lotu a właśnie systemów potrzebnych do lądowania.
        Czyli podsumowując - masz samolot w pełni gotowy do lotu i sprawne wszystkie układy niezbędne do lotu.
        Równocześnie wiesz że niesprawne są elementy niezbędne do lądowania.
        Na dodatek masz świadomość że wylądujesz w nocy, na obcym lotnisku.
        I co? lądujesz? Samolot zdolny do lotu, prawdopodobnie niezdolny do lądowania, nie możesz tego sprawdzić wcześniej niż za 11 godzin. Trzeba by było być szalonym żeby zdecydować sie lądować w takiej sytuacji.
    • 1stanczyk "nie dał się ponieść panice jaka zapanowała na pok 02.11.11, 16:42
      "nie dał się ponieść panice jaka zapanowała na pokładzie"

      To sam wymyśliłeś czy gdzieś przeczytałeś ?
      Bo nigdzie o żadnej panice nie czytałem !!

      Re: Co się stało z Papa Charlie?
    • artipb Re: Co się stało z Papa Charlie? 02.11.11, 20:40
      Może całkowicie głupie pytanie - ale w bombowcach z II WŚ na wypadek awarii hydrauliki było zdaje się urządzenie pt. długa korba wkładana w odpowiedni otwór i kręcimy panowie. Dlaczego w nowoczesnych samolotach nie ma jakiegoś ręcznego systemu sterowania podwoziem? A co ze sterowaniem - jak siądzie hydraulika, to też nie ma możliwości sterowania ręcznego? Przecież parę linek metalowych i przekładni zębatych to nie jest jakiś straszny wydatek przy konstrukcji takiego sprzętu jak samolot pasażerski,
Inne wątki na temat:
Pełna wersja