amelie2
07.11.11, 09:25
Do dziś czuję na czole zimny dotyk lufy pistoletu ukraińskiego własowca. Gdyby konny posłaniec nie wpadł z wiadomością, że Rosjanie są już bardzo blisko - ten bandyta pociągnąłby za spust, a tak wskoczył do bryczki i odjechał. Rosjanie pojawili sie za parę minut. To było niedaleko stacji Jeziorki - dzis w obrębie wielkiej Warszawy. Ale to mi nie przeszkadza miec przyjaciół na Ukrainie i uważam za szkodzące Polsce wszelkie manifestacje wrogości do sąsiedów.