Kobiety mocno przegrały

15.11.11, 08:09
Cały ten artykuł pokazuje, że środowiska "parytetowe" ani nie myślą, ani nie wyciągają wniosków, zamiast tego produkując kolejne, weryfikowane negatywnie, pomysły. I widząc, jak p. Kublik się męczy z wnioskowaniem, naprawdę można dojść do wniosku, że płeć nie jest jakimś szczególnie ważnym czynnikiem.
    • hassy Kobiety mocno przegrały 15.11.11, 12:32
      W tej kwestii, Sz. Gnomie, zupełnie się z Tobą zgadzam :) Cieszę się, że GW zamieściła materiał, który w niehisteryczny i nieideologiczny (niedogmatyczny) sposób ocenia miałkość i pozorność parytetów jako patentu na ważny problem równouprawnienia i roli kobiet, dzielnie radząc sobie z misyjnymi, sugerującymi pytaniami pani Agnieszki. I nagle się okazuje, że to nie sztuczna mgła, hel i wredna agentura kondominium czy inne cyniczne męskie podstępy podsuwane przez redaktorkę powodują efekt taki jaki obserwujemy.

      Szkoda, że pani Agnieszce nie ściąga to misyjnych cugli. Najbardziej wzruszył mnie następujący fragment:

      Kostaryka miała podobny problem, czyli ustawę kwotową, która nie zadziałała, bo nie zwiększyła odsetka kobiet w parlamencie. I zapisano, że kwota dotyczy miejsc mandatowych. I to zadziałało: odsetek kobiet wzrósł do 35.

      Ja to naiwnie myślałem, że ideą ustawy kwotowej jest wyrównanie SZANS na dostanie się do parlamentu a nie ustawowo gwarantowane zwiększenie w tymże proporcji kobiet. No i patrzcie państwo, co za wtopa: nie zadziałało. No to wymyślono kolejny dopalacz do ustawy, żeby zadziałało zgodnie z oczekiwaniami (barejowski dozorca Anioł się przypomina). Chętnie podsunę Autorce pomysły na inne pożyteczne dopalacze wielce sprzyjające równości szans:
      - każdy głos na kobietę ustawowo liczy się podwójnie (jeśli i to nie zapewni uzgodnionego na Kongresie Kobiet wymarzonego procentu, to potrójnie);
      - zakaz kandydowania mężczyzn przez najbliższe 4 kadencje (jeśli trzeba - jeszcze dłużej, aby sprawiedliwie wyrównać tysiące lat opresji);
      - typowanie przez partię osób już wybranych do Parlamentu przed wyborami, a nawet zamiast nich (co za oszczędność!), w podziale płci 50/50 niezależnie oczywiście od tego, jaki % członków danej partii stanowią kobiety.

      Poddaję pod rozwagę.
      • q-ku "jak zabraknie dobrych, dobrać z głupszych"? 16.11.11, 01:39
        do tego prowadzi sztywny parytet
      • pijatyka ...czyli skutki zderzenia... 19.11.11, 22:05

        ...ideologii z rzeczywistością :-)
    • hassy Kwota mandatowa 15.11.11, 12:55
      Czegoś nie rozumiem, proszę o oświecenie. Czy nie jest tak, że w danym okręgu liczba mandatów zdobyta przez daną partię znana jest dopiero PO wyborach, kiedy już wiadomo gdzie ile na daną partię (listę wyborczą) oddano głosów? Wtedy jednak także już wiadomo ile który kandydat zdobył głosów. Uzyskane przez partię mandaty otrzymują, jak by się wydawało, te osoby które zdobyły najwięcej głosów (nieważne z których miejsc listy).

      W jaki zatem sposób realizuje się w Kostaryce zapis, że "kwota dotyczy miejsc mandatowych"?? Majstruje przy wynikach wyborów i rozdziela uzyskane mandaty "po płci" a nie "po liczbie głosów"??
    • poncjusz.pilat Kobiety mocno przegrały 15.11.11, 14:26
      Moim zdaniem tekst ten dobitnie pokazuje, że w Polsce problemu dyskryminacji nie ma. Te parę przykładów, które przytoczył pan Flis dowodzi, że płeć kandydata nie ma dla wyborcy większego znaczenia. I dobrze. Za dziesięć lat kobiety nauczą się podobnie rozpychać łokciami (tak jak pani Kołodziej, świetny przykład) i wszelkie parytety okażą się zupełnie zbędne.
      • hassy Re: Kobiety mocno przegrały 15.11.11, 15:49
        Świetnych przykładów świetnych pań jest na szczęście tyle, że propagatorkom parytetów można je pokazać jako dowód, że "jednak można". Zamiast gmerać w sztucznej polityce nakazowo-rozdzielczej niechże te propagatorki skierują parę w stronę kursów rozpychania łokciami oraz przestrzegania zasad fair play w walce na łokcie. Zresztą są już takie inicjatywy, może niezbyt rozpolitykowane lecz bardziej pozarządowe (ot, choćby Dojrzewalnia Róż), czasopisma itp. Te parytety to trochę wyglądają na jojczenie miernot lub w imieniu miernot (przysłowiowej złej tanecznicy trzeba uprasować przysłowiowy przeszkadzający rąbek spódnicy).
        • q-ku zapewniam-kobiety nieźle się rozpychają łokciami 16.11.11, 01:41
          współpracuję z masą kobiet - są bezwzględniejsze od mężczyzn - tak że nie obawiam się o ich los
    • to.spacer Re: Kobiety mocno przegrały 15.11.11, 19:42

      Agnieszka Kublik nie tylko z wnioskowaniem i elementarnym obiektywizmem ma kłopoty, ale i z podstawami matematyki:
      wyborcza.pl/1,75968,10048062,Meska_laska_na_pstrym_koniu.html
      Krótko mówiąc kłopot ma z inteligencją, co oczywiście nie przeszkadza być "dziennikarką" w Wyborczej. Pewnie tę (fajną i lukratywną - coś podobnego do bycia posłem) pracę załatwił jej ktoś z rodziny. Mężczyzna.

    • cytrynowe Kobiety mocno przegrały 15.11.11, 22:52
      Twierdzenie, że zasada suwakowa nic by nie zmieniła, jednak mocno kompromituje pana Flisa. Pokazał za przykład jedną listę PiS-u ("modelową"!), a pominął wszystkie listy PO, gdzie odmianę suwaka zastosowano i to właśnie w PO weszło 35% kobiet.
    • vibhisana Kobiety mocno przegrały? 16.11.11, 09:31
      Tylko nie te w PO."W PO było trochę inaczej: 43 proc. - 32 proc. - 35 proc. mandatów."
      Tylko nie wyjasnia Pani dlaczego. Tak działa metoda podziału mandatów poselskich metodą D'Honta. Zwyciezca wyborów dostaje wiecej niż wynikałoby to z proporcji. Proste zestawienie 39% PO i 207/460 mandatów z 8% SLD oraz 27/460 daje proporcje 39%/8%=4,8 i 207/27=7,7. W przypadku proporcjonalnym PO powinno dostać ,39*460=179 mandatów, a SLD ,08*460=37 mandatów. Rzekoma aprecjacja kobiet w PO to typowe dziennikarskie manipulowanie obecne również w GW, bo obecność na listach we wszystkich czołowych partiach wynosiła podobnie ponad 40%.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja