Dlaczego Tusk milczy o euro

18.11.11, 14:46
Tak tak. Wprowadzenie euro by wzmocniło Polskę.
Tak jak wódka wzmacnia a cukier krzepi.



Euro co najwyżej wzmocniło by instytucje finansowe które w Polsce robią interesy, a które juz dawno nie sa Polskie np. banki.

Sami obywatele po wejściu do strefy euro jeszcze zubożeją, zwyczajnie ceny się wyrównają do końca ze strefą euro natomiast zarobki na 100% nie wzrosną (dzisiaj ceny mamy niewiele mniejsze niż Niemcy a zarobki 4 razy mniejsze).

    • ewa1-23 Dlaczego Tusk milczy o euro 18.11.11, 14:47
      I dobrze, że Tusk zachował szczątki instynktu samozachowawczego i nie mówi o euro. Bo cena pieniądza wyznaczana przez interesy wrogów Polski, czy to Francji, czy z pary Merkel-Putin nie będzie korzystna dla Polski. Konsolidacja UE, synchronizowanie budżetów jest utopią i może tylko szkodzić naszym interesom. W dodatku - elity polityczne UE sprawują się tak, jakby były prawie w całości przekupione przez Gazprom. Czas realizować POLSKIE, nie unijne interesy!
      • perunin2 Re: Dlaczego Tusk milczy o euro 18.11.11, 20:06
        My to wiem, ale dlaczego pan redaktor tego nie wie? Na szczęście (dla nas) mechanizmy na których oparta jest Europejska Unia Monetarna dążą do samozagłady tejże EMU - punkty takie jak wspominane przez innych forumowiczów - synchronizacja cykli koniunkturalnych, czy ta sama 'kultura' finansowa państw członkowskich.
    • dunajec1 Dlaczego Tusk milczy o euro 18.11.11, 14:47
      Euro jeszcze dlugo nie bo sie przestanie "oplacac" emigrowac i przywozic pieniadze do kraju, a to by bylo nieszczescie.
    • stefeggg Dlaczego Tusk milczy o euro 18.11.11, 14:59
      Ciągłe rozszerzanie EU nie tyle ją wzmacnia, co jest NIEZBĘDNE do podtrzymywania jej agonii.
      Potrzebuje ciągle nowych republik, z rzeszami ludzi głodnych dobrobytu: będą zap....lać za trzech.

      W jedną stronę pójdą strumyczki "dotacji", które się nagłośni, w drugą rzeki forsy z systemu bankowego (to przecież nowoczesne i oczywiste, że rząd w imieniu obywateli zaciągnie gigantyczne pożyczki w postaci obligacji) i podatkowego oraz otwartych rynków zbytu (przy jednoczesnej znikomej produkcji wewnętrznej, którą się tak skutecznie "zrestrukturyzuje", że padnie), które się schowa pod dywanem.

      I francuski związkowiec po pięciu godzinach harówki, będzie się mógł jeszcze parę lat "oburzać".

      Je..ć Euro i Europę!
      • stefeggg . 18.11.11, 15:05
        P.S. Oczywiście Euro i *Europę* w postaci takiej, jak ją widzi czerwone gie, które się osadziło w Brukseli.
    • cul-de-sac Dlaczego Tusk milczy o euro 18.11.11, 15:51
      Zeby przedstawic "jasny kalendarz" wprowadzenia w Polsce euro. trzeba by znac "jasny kalendarz" dalszej sytuacji ekonomicznej w UE i na swiecie. Ministerstwa Wrozenia z Fusow w tym rzadzie nie ma.
      • asperamanka Re: Dlaczego Tusk milczy o euro 18.11.11, 16:24
        Jasny kalendarz jest prosty. Euro, jakie by ono nie było, w Polsce można wprowadzić, kiedy wyrównają się poziomy rozwoju gospodarczego i wydajności pracy pomiędzy Polską, a wiodącymi krajami eurolandu.

        To jest właśnie lekcja z kryzysu krajów Club Med. Jeszcze zanim wprowadzono euro, było wiadomo, że kraje eurounii walutowej nie stanowią optymalnego obszaru walutowego, że prawdopodobnie polityka EBC będzie antycykliczna wobec jednych krajów, i jednocześnie procykliczna wobec innych, i można było z góry założyć, że antycykliczna, tak jak trzeba, będzie wobec krajów silniejszych, przysparzając problemów słabszym. Wiadomo było też, że istnieje ryzyko wystąpienia "przekleństwa wspólnego pastwiska", zwłaszcza po tym, jak Niemcy i Francja pierwsze bezkarnie złamały reguły z Maastricht w 2003 roku.

        To, czego nie zakładano, a co wyszło "w praniu" z całą mocą, to wystąpienie zwielokrotnionego efektu demonstracji. Euro miało w założeniu umożliwić łatwe porównywanie cen towarów i usług w krajach eurostrefy, ale umożliwiło też porównywanie płac. I zwielokrotniło wobec tego presję na płace w krajach uboższych, które w konsekwencji zadłużały się na cele "socjalne", i jednocześnie dramatycznie traciły konkurencyjność, nie mogąc dewaluować własnych walut żeby ją utrzymać, tak jak to robiły uprzednio. Koszty pracy w Niemczech od 2000 roku lekko spadły, a w krajach południa Europy wzrosły o ponad 30%, bez wzrostu wydajności. I to jest jedna z głównych przyczyn obecnego kryzysu.

        To, czy euro przetrwa, a jeśli tak, to jakim kształcie geograficznym i instytucjonalnym, to pytanie otwarte. Osobiście uważam, że jakaś forma wspólnej waluty będzie istnieć, choć nie dla wszystkich obecnych członków eurolandu, i wwarunkach unii fiskalnej i ścisłej kontroli budżetów państw członkowskich. Natomiast przystępowanie przez Polskę do jakiejkolwiek takiej strefy, bez wyrównania wydajności pracy z najlepszymi, i zbliżenia poziomów rozwoju gospodarczego, to głupota. Najpierw będą krótkotrwałe korzyści w postaci obniżki kosztów transakcyjnych w handlu zagranicznym i zwiększonej pewności obrotu, a potem ogromne długotrwałe koszty wynikające z utraty konkurencyjności gospodarczej.
    • moojcik Euro= wzrost cen =recesja jak u PIGS 18.11.11, 16:40
      bierzymy przykład z Brytoli, którzy dobrze wychodzą na unikaniu Euro - jak w brytyjkim hymnie, przez Euro "God save us all"

      Na Euro tylko skorzystali Niemcy, dopóki nie trzeba dopłacać do Greczynów
    • braksodont Dlaczego Tusk milczy o euro 18.11.11, 18:14
      Szanowny Panie Redaktorze, 600 stron raportu nt. wprowadzenia euro autorstwa zespołu NBP, opublikowany jeszcze za poprzedniego prezesa (cały czas dostępny na stronie NBP, był zresztą rozdawany na papierze). Jeden istotny kontrargument: wspólna waluta wymaga synchronizacji cyklu koniunkturalnego, innymi słowy cały obszar gospodarczy w jednej chwili musi być na etapie prosperity, spowolnienia lub depresji. Jeśli jest inaczej, polityka pieniężna nie działa.
    • perunin2 apropos tego "aby zasypać cywilizacyjny dystans" 18.11.11, 19:59
      Pan redaktor pisze "aby zasypać cywilizacyjny dystans Polska potrzebuje szczodrego wsparcia". A jak to wieloletnie szczodre wsparcie udzielane przed podatników krajów będących płatnikami netto podziałało na takie kraje jak Grecja, Portugalia, Hiszpania? Dzisiaj to świetnie widać oglądając wyceny ich obligacji. Włoskiej biedne południe od 100 lat jest 'szczodrze wspierane' przez bogatą włoską północ - i co? Dalej bieda, wydaność pracy na marnym poziomie (dobry wskaźnik to wydajość fabryk fiata w poszczególnych regionach Włoch).
      O samej współnej walucie i jej dezintegrującym Europę działaniu rozpisywać się nie będę. Z pewnością członkostwo w strefie euro byłoby dla Polsi szkodliwe, zarónwo ekonomicznie, jak i - przede wszystkim - politycznie. A więc cieszmy się, że premier nic o tym nie wspomniał.
    • ubiquitousghost88 Milczy bo musi... 18.11.11, 20:58
      "Prezydentowi" "Unii" nie wolno mieszać się do spraw bogatych "Unionistów".
      Ma przez pół roku grać europejskiego błazna, tak jak to inni robili przed nim.
      "Prezydencja" "Unii" to "zaszczyt" tylko dla nas, a dla niego to ciężka harówa...
    • blust Euro to zly system, wiec Polska ma tam wejsc! 19.11.11, 01:46
      Polska nie moze sie znalezc w sytuacji Wloch czy Grecji bo ma inny system monetarny, to nie ma nic wspolnego z kultura ani nawet z produktywnoscia.

      Pan Pawlicki namawia do przyjecia systemu ktory zabija kraje potezniejsze niz Polska.

      Wlochy i Grecja *najpierw* pozyczaja Euro na rynku (Euro ktore bylo wczesniej wykreowane "z niczego" przez ECB), potem moga je wydac.
      Polska *najpierw* kreuje z niczego zlotowki (nie moze ich pozyczyc ani zabrac podatkiem zanim jej nie wyemituje, bo jest jedynym zrodlem zlotowek we Wszechswiecie) a *potem* powstale w tej operacji rezerwy miedzybankowe zamienia na obligacje. Chetni sie znajda niezaleznie od oferowanych stop procentowych bo owe nadwyzkowe rezerwy sa marginalnie mniej warte niz jakiekolwiek obligacje. To tlumaczy dlaczego np. Japonia ma niskie stopy mimo dlugu 2x wiekszego niz Wlochy - stopy ustala tam bank centralny, nie rynek. Nawet jakby rynek wolal poniesc strate i nie chcial obigacji to nie szkodzi, bo jak widac z powyzszego obligacje NIE finansuja wydatkow panstwa (jak to jest w przypadku krajow Euro).

      Wyjasnienie mechanizmu:
      neweconomicperspectives.blogspot.com/2009/11/what-if-government-just-prints-money.html

      Pomysly PO na kryzys ("naprawa finansow panstwa" - czyt: wieksze podatki) beda nieskuteczne.

      tlumaczenie na polski planu Tuska: jak gospodarka oslabnie to ja dobijemy wysysajac z niej pieniadz i dodatkowo zmniejszajac popyt.

      Fakt:

      PKB = wydatki.

      Wieksze podatki = mniejsze wydatki = mniejszy PKB. Genialne.

      Za male wydatki (np. jak sektor prywatny oszczedza) powoduja bezrobocie. Wiec wtedy panstwo musi wydatki ZWIEKSZYC, zmniejszenie wydatkow automatycznie zwiekszy bezrobocie i... paradoksalnie deficyt tez. Grecja i Wlochy sie bolesnie o tym przekonuja. Polak Kalecki rozumial to 60 lat temu.
      bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=12473

      Tak wiec Polska nie zyje "ponad stan", zyje "ponizej stanu" - wydatki wieksze o 10% zapewnilyby zatrudnienie 10% bezrobotnych obecnie Polakow i podnioslyby PKB o 10%. Na tyle pozwala nasza produktywnosc.

      Fakt:

      deficyt rzadu = nadwyzka sektora prywatnego.

      Gadanie ze maly deficyt to "dobry wynik" to idiotyzm. Rzad emitujacy wlasna walute nie moze zbankrutowac, powinien wlewac do gospodarki tyle pieniadza (zauwazny ze z powyzszego rownania wynika ze jak jest deficyt to gospodarka ma wiecej pieniedzy) az popyt bedzie na tyle duzy ze zniknie bezrobocie. Ostatni raz jak sprawdzalem bezrobocie bylo pow. 10% wiec deficyt jest ZA MALY. Jak bedzie recesja to deficyt trzeba zwiekszyc a nie zmiejszac.

      To bezrobocie powinno byc priorytetem, nie budzet. Budzet powinien miec tak duzy deficyt az bezrobocie zniknie. Jak ktos sie boi ze za duzy deficyt wywola problemy nie rozumie systemu monetarnego. Tak, w Grecji wywola problemy, dlatego Grecja powinna wrocic do wlasnej waluty.

      W kraju z wlasna waluta deficyty nie powoduja wzrostu stop procentowych. I nie moga wyprzec oszczednosci, sa ich jedynym zrodlem. To rachunkowosc, nawet nie ekonomia. bzdura jest tez ze emisja obligacji chroni magicznie przed inflacja, jest tak naprawde (nieco) bardziej inflacyjna. Ale trzeba wiedziec jak dzialaja banki zeby to zobaczyc.

      ZADEN kraj z wlasna waluta nie zbankrutowal. Dokladnie zaden. Kazdy z krajow ktory zbankrutowal mial dlug w obcej walucie (jak Weimar 1920 i Polska 1989) albo zalozyl sobie na szyje petle w postaci sztywnego kursu wymiany na cos czego nie emitowal (np. zloto, Euro, dolar jak Argentyna w 2000r). Jedynie Japonia wypiela sie na USA w 1941r. ale to bylo gdy byla w nimi w stanie wojny.

      Zrozumienie czym sie rozni Euro od kraju z wlasna waluta, podstawy ekonomii monetarnej (podstawy nieznane ekonomistom glownego nurtu ktorzy pleca np. o bankructwie USA):

      www.gurufocus.com/news_print.php?id=147269
Inne wątki na temat:
Pełna wersja