Nowy trup w austriackiej szafie

26.11.11, 16:51
Siedząca w nas hiena faszyzmu jest starsza od samego faszyzmu.
I zawsze rzucała się stadem, na najsłabszych.
    • dust-on-the-wind Re: Nowy trup w austriackiej szafie 26.11.11, 17:19
      "siedząca w NAS"?! pisz za siebie. We mnie nie faszyzmu. A twój nick mówi sam za siebie.
      • ubiquitousghost88 dust-on-the-past lepiej ci pasuje... 26.11.11, 17:32
        ...Ale wystarczy pogrzebać i prymitywizm intelektualny, podstawa faszyzmu, wychodzi na wierzch...


        dust-on-the-wind napisała:

        > "siedząca w NAS"?! pisz za siebie. We mnie nie faszyzmu. A twój nick mówi sam
        > za siebie.
    • 2krzypek Nowy trup w austriackiej szafie 26.11.11, 18:20
      Najwiekrzym sukcesem Austriakow jest to, ze udalo im sie zrobic z Beethovena Austriaka,a z Hitlera Niemca!!!!!!! Pozdrawiam.
      • goracy-list Re: Nowy trup w austriackiej szafie 26.11.11, 18:25
        To Niemcy zrobili z Hitlera Niemca. A to ze pozniej nikt sie do niego nie przyznawal to juz inny temat. Podobno Hitler byl z kazirodczego zwiazku. Cala Austria halt...
    • goracy-list Moze jest cos nie tak w genie germanskim? 26.11.11, 18:22
      Bo az przeraza gdy sie slyszy co roz to nowe rewelacje z Austrii i Niemiec...
      • lmblmb Re: Moze jest cos nie tak w genie germanskim? 26.11.11, 19:18
        goracy-list napisała:

        > Bo az przeraza gdy sie slyszy co roz to nowe rewelacje z Austrii i Niemiec...

        Nie ma czegoś takiego jak "gen germański", nie ma nawet genu niemieckiego, tak jak nie ma polskiego. Niemcy to kilka różnych nacji, czym bardziej na południe, tym jest bardziej ludzko, stąd tym bardziej jestem w szoku, że w Austrii takie rzeczy się wyprawiają.
        • quant34 Re: Moze jest cos nie tak w genie germanskim? 27.11.11, 01:20
          lmblmb napisał:

          > Niemcy to kilka różnych nacji, czym bardziej na południe,
          > tym jest bardziej ludzko

          To twierdzenie jest prawdziwe, ale tylko dla samych Niemiec. Faktycznie mieszkańcy południowych landów są jakoś bardziej ludzcy, otwarci, sympatyczni. Są to także landy znacznie bogatsze, czystsze i lepiej zorganizowane. Jednak ta tendencja kończy się na Badenii-Wirtembergii i Bawarii, do Austrii już nie sięga. Tak się składa, że spora część najokrutniejszych zbrodniarzy nazistowskich była Austriakami, a Austrii trudniej przebiegała także denazyfikacja po wojnie, a sentymenty nazistowskie utrzymywały się tam dłużej niż w Niemczech. Mieszkałem zarówno w Niemczech (Badenia) i w Austrii (Tyrol) i po stokroć wolę Niemców. W porównaniu z nimi, Austriacy są bardziej ksenofobicznie nastawieni, mniej gościnni i otwarci na ludzi. Nawet żartują i uśmiechają się wyraźnie rzadziej niż Niemcy. Gdy się posiedzi w południowych Niemczech, a później pojedzie się do Austrii, to różnicę w stosunkach społecznych widać natychmiast i jest ona wyraźna.

          > stąd tym bardziej jestem w szoku, że w Austrii takie
          > rzeczy się wyprawiają.

          A ja zdziwiony nie jestem ani trochę. Austria jest krajem, w którym wciąż istnieje najwięcej nierozliczonych kart historii wśród wszystkich krajów Europy. W Austriakach jest coś takiego, że mają tendencję do zamiatania pod dywan, siedzenia cicho i nie widzenia tego, czego nie warto widzieć. Dlatego wszelkiej maści Fritzle mogą tam przez dziesięciolecia gwałcić córki w piwnicy i nikt o nic nie zapyta.
          • goracy-list Re: Moze jest cos nie tak w genie germanskim? 27.11.11, 02:25
            A mieszkal pan na polnocy Niemiec? Bo ja mieszkam i nie moge stwierdzic, ze ludzie sa jakos wyjatkowo malo sympatyczni itd. Nie wiem czy mozna tak dzielic ale moze pieniadze zmieniaja ludzi? Nie wiem... moze mozliwosci...moze sposob wychowania? Moze matki Polki sa po prostu bardziej kochajace? a moze to po prostu gen? wer weiss...
            • lmblmb Re: Moze jest cos nie tak w genie germanskim? 27.11.11, 18:38
              goracy-list napisała:

              > A mieszkal pan na polnocy Niemiec? Bo ja mieszkam i nie moge stwierdzic, ze lud
              > zie sa jakos wyjatkowo malo sympatyczni itd.

              A mieszkałeś na południu? Mój pierwszy kontakt z Niemcami to Berlin, potem Hannover, Bonn, Saarbrücken, wreszcie Monachium. Dobre klimaty zaczynają się od Bonn, i czym dalej na południe tym bardziej normalnie (za wyjątkiem Saarbrücken, które jest najbardziej zacofanym i ksenofobicznym miastem, które widziałem).

              Hannover był podobnie nieprzyjemny i smutny jak Berlin. Ludzie na północy są emocjonalnie niedorozwinięci, nie rozumieją dowcipów, sugestii "między wierszami" i ludzkich słabości.
              • goracy-list Re: Moze jest cos nie tak w genie germanskim? 27.11.11, 21:26
                Berlin to dziadostwo (sami Niemcy wschodni i bieda) - na szczescie tam nie mieszkam. Hannover nie znam ale to stosunkowe male miasto (nie wiele znaczace). W polnocnej czesci Niemiec jest duzo Niemcow wschodnich - moze to ma jakis wplyw? Ale ogolnie rzecz biorac - tam gdzie ludzie sa szczesliwi tam tez sa bardziej przychylni dla obcych.
                • quant34 Re: Moze jest cos nie tak w genie germanskim? 28.11.11, 16:20
                  goracy-list napisała:

                  > W polnocnej czesci Niemiec jest duzo Niemcow wschodnich - moze to ma jakis wplyw?

                  I to jeszcze jaki wpływ! DDR-owcy są najgorsi, najbardziej roszczeniowo nastawieni, ksenofobiczni, ze wszystkiego niezadowoleni, wrodzy dla obcokrajowców. Ponadto to właśnie głownie wśród nich kwitnie neonazizm. Dlaczego? Z powodu kompleksów. "Osti" nie tylko są powszechnie uważani za gorszych Niemców, ale w dodatku sami się za takich uważają. Widzą, że tereny byłego DDR są mniej rozwinięte infrastrukturalnie, widzą różnicę pomiędzy architekturą miast na zachodzie i brzydotą DDR-wskich blokowisk, wiedzą jaka jest średnia pensja w zachodniej części kraju i tak dalej. Poza tym co trzeci obywatel DDR był informatorem Stasi i zachodni Niemcy często im to wypominają. Na zachodzie mają wreszcie elity, których DDR-owcy im zazdroszczą. Wielka finansjera, arystokracja, słynni naukowcy i artyści - to wszystko praktycznie wyłącznie zachodni Niemcy. Wszystkie te czynniki powodują frustrację, kompleksy i pragnienie znalezienia kogoś kogo można potraktować jeszcze gorzej. Po Versamlungu wielu DDR-owców wyjechało na zachód, ale głównie w okolice Hamburga i Zagłębia Ruhry. Tak gdzieś od Frankfurtu nad Menem w dół mapy, jest ich coraz mniej, co wyraźnie poprawa ogólny stan stosunków międzyludzkich. Drugim czynnikiem , który powoduje, że południowe landy są bardziej przyjazne dla ludzi jest oczywiście bogactwo. I nie chodzi tylko o zarobki, które są tam wyższe, czy o lepszą ochronę socjalną. Jakoś łatwiej jest być miłym gdy się mieszka w ładnej i czystej okolicy, wśród pięknej architektury, parków i fontann, niż gdy się za oknem ma ponure blokowiska wschodniego Berlina, albo dymiące kominy zagłębia Ruhry czy tureckie slumsy w Hamburgu. Już nie wspomnę o ilości atrakcji dla młodzieży, basenach, kortach, ośrodkach sportów wyczynowych i co tylko dusza zapragnie. Na południu jest tego ze dwa razy więcej niż na północy, nie mówiąc już o byłym DDR. Warto też wspomnieć o pogodzie - na południu jest cieplej i przyjemniej, zimy łagodniejsze i w ogóle inny klimat. Ale co by nie mówić i gdzie by nie szukać przyczyn, wszyscy potwierdzają, że mieszkańcy południa Niemiec są całkiem w porządku w porównaniu z ich rodakami z północy, a szczególnie w porównaniu z byłym DDR.
          • lmblmb Rozwiń, chętnie posłucham (poczytam). 27.11.11, 18:35
            quant34 napisał:

            > lmblmb napisał:
            >
            > Nawet żartują i uśmiechają się wyraźnie rzadziej niż Niemcy
            > . Gdy się posiedzi w południowych Niemczech, a później pojedzie się do Austrii,
            > to różnicę w stosunkach społecznych widać natychmiast i jest ona wyraźna.

            Dziękuję za tą opinię - mieszkam w Monachium i założyłem, że Austriacy są podobnie życzliwi jak miejscowi. Dobrze wiedzieć, że lepiej w Austrii się nie wychylać z pochodzeniem.

            >
            > > stąd tym bardziej jestem w szoku, że w Austrii takie
            > > rzeczy się wyprawiają.
            >
            > A ja zdziwiony nie jestem ani trochę. Austria jest krajem, w którym wciąż istni
            > eje najwięcej nierozliczonych kart historii wśród wszystkich krajów Europy. W A
            > ustriakach jest coś takiego, że mają tendencję do zamiatania pod dywan, siedzen
            > ia cicho i nie widzenia tego, czego nie warto widzieć. Dlatego wszelkiej maści
            > Fritzle mogą tam przez dziesięciolecia gwałcić córki w piwnicy i nikt o nic nie
            > zapyta.

            Rozwiń, chętnie posłucham (poczytam).
        • gregoson Re: Moze jest cos nie tak w genie germanskim? 27.11.11, 11:34
          Mylisz się. To, że do tej pory genetycy nie znaleźli takich genów to nie znaczy, że ich nie ma. Łańcuch DNA naukowcy poznali dom tej pory w niewielkim stopniu.
    • lmblmb Brawo Austria! :[ 26.11.11, 19:16
      Austriacy tak lubią wywyższać się nad Niemcami, że to nie oni stworzyli nazizm, mimo że Adolf był Austriakiem. Teraz wyłazi to, co często słyszałem: że Austria nigdy nie musiała się odfaszyzować. Historia zmusiła do tego Niemców, a Austriacy udawali głupków.-
      • rydzyk_fizyk Re: Brawo Austria! :[ 27.11.11, 00:05
        Nic dziwnego, że stworzyli warunki dla Fritzla.
    • trajkotek nadludzie decydują o życiu przedludzi ... 27.11.11, 00:18
      skoro można spekulować, przesuwać granice ...
      PRZEDLUDZIE


      nadludzie decydują o życiu przedludzi ... NIC NOWEGO!
    • marek-lipski Austria?Niemcy 2010,Foto-2 letniego dziecka 27.11.11, 01:20
      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2200716,2,1,Folter-in-Berlin-oder-Verletzung-der-AufsichtspflichtTortury-czy.html
      Temat trudny gdyz adwokat w Berlinie,za godzine pobiera 500-1000 Euro od Diakonie,KK,organizacji patronujacych domy dziecka w Niemczech.
      Sytuacja w Austrii 2010-2011 rowniez czesto bez kontroli okreslonych organizacji.

      Dodam ze faszysci morduja(Zwickauer Trio)
      wiec zycze wszystkim odwagi w walce z genetyczna patologia grozniejsza anizeli AIDS.
    • rilwen1 Nowy trup w austriackiej szafie 27.11.11, 07:54
      Lamanie praw dziecka w sierocincach dzieje sie na tak ogromna i przerazajaca skale, ze kazdy rzad boi sie dotknac tematu. Nie tylko w Niemczech.

    • guzikiewicz A Łunaczarski? 27.11.11, 09:17
      Bicie piany.Faszyzm tu, faszyści tam.Nie uczyli w szkole,że do niemieckiego systemu politycznego 1933-1945 właściwe jest wyłącznie określenie narodowy SOCJALIZM ?
      Dla równowagi, jak komuniści radzili sobie z bezprizornymi?
      Są gdzieś wyznania pensjonariuszy "dieckich domow"?
      Przecież popi nie prowadzili niczego,w radzieckiej szafie są tylko komuniści.Dostał tam ktoś odszkodowanie za stracone dzieciństwo?
    • andrzejto1 Faszyzm, komunizm - jeden lewiocowy gnój 27.11.11, 09:38
      Jak w temaci. Oba "postępowe" systemy zakładały tworzenie nowego postępowego człowieka.
      I oba zakładały usunięcie z tego świata ras i ludzi stojących na drodze postępu. Oba utopijne, s\oba zbrodnicze.
      Ale niestety dalej maja na świecie wyznawców...
      • piglowacki Nie wiem od kogo Stalin, ... 27.11.11, 14:36

        andrzejto1 napisał:

        > Jak w temaci. Oba "postępowe" systemy zakładały tworzenie nowego postępowego cz
        > łowieka.
        > I oba zakładały usunięcie z tego świata ras i ludzi stojących na drodze postęp
        > u. Oba utopijne, s\oba zbrodnicze.
        > Ale niestety dalej maja na świecie wyznawców...

        ... ale na pewno Hitler idee "tworzenia nowego postępowego człowieka" ...drogą eutanazji / eliminacji nieprzystosowanych / segregacji / sterylizacji / …. zaczerpnął siedząc w więzieniu z podręczników postępowców od WIELKIEGO BRATA zza oceanu, gdzie z SUKCESAMI stosowano je już w XVIII w.

        pl.wikipedia.org/wiki/Eugenika

        PS. Widząc wpisy takie jak > andrzejto1 < to się zastanawiam ... :-(((


    • bullet-proof Nowy trup w austriackiej szafie 27.11.11, 09:51
      Bite dzieci kiedy dorastają w ogromnej większości same biją swoje dzieci bo w końcu jako dorośli mogą odreagować swoją traumę z dzieciństwa, w większości krajów nazywa się to wychowaniem. Faszyzm, komunizm itp. to nic innego jak pokłosie maltretowania twórców tych reżimów przez ich własnych rodzicieli i opiekunów wystarczy poczytać biografie Hitlera, Stalina, Pol Pota,Husseina itp żeby odkryć korzenie zła. Niestety w imię IV przykazania lepiej jest wymyślić i poświęcić jakichś kozłów ofiarnych niż przestać idealizować swoich rodziców/opiekunów. Dziecko nie potrzebuje przykazań żeby kochać swoich rodziców to przykazanie jest potrzebne dorosłym, żeby móc usprawiedliwiać swoje czyny. A tak przy okazji czy przypadkiem stres nie jest największym mordercą ludzkości? A to dla tych, którzy biciem stresują swoje dzieci.
      • guzikiewicz małe pytanko 27.11.11, 10:09
        a ile to rodziców jest katowanych przez swoje dzieci?.Sądy publikują tylko zabójstwa rodziców.
        Dziecko nie potrzebuje żadnych przykazań?
        I jeszcze raz: hitleryzm to wyłącznie narodowy socjalizm.Nazizm a faszyzm-dwie zupełnie różne rzeczy.
    • sebolargo Nowy trup w austriackiej szafie 27.11.11, 10:04
      Może politruki napiszecie coś o sowieckich domach dziecka epoki waszego ukochanego stalinizmu.Gdzie dzieci waszych wrogów klasowych były specjalnie pozostawiane na pożarcie żywcem przez szczury i robactwo
      • zomozadwa Re: Nowy trup w austriackiej szafie 28.11.11, 18:39
        sebolargo napisał:

        > Może politruki napiszecie coś o sowieckich domach dziecka epoki waszego ukochan
        > ego stalinizmu.Gdzie dzieci waszych wrogów klasowych były specjalnie pozostawia
        > ne na pożarcie żywcem przez szczury i robactwo


        won szczurze, bo alikiem poszczuję! :-D
    • acqh Nowy trup w austriackiej szafie 27.11.11, 10:21
      Takie domy dziecka są jeszcze jednym argumentem, aby prawo do aborcji pozostawić kobietom.
      • fajny30lat Wine jest podloze kulturowe- religia katolicka 27.11.11, 10:43
        W tym austriackim chlodzie, o ktorym kilka osob pisalo na forum musi byc rozwiazanie tej zagadki patologii seksualnych. Jaka tego jest geneza? Moim zdaniem jedna z glownych przczyn jest religia katolicka, ktora jest bardzo restrykcyjna w sprawach seskualnosci (brak sexu przed slubem, celibat, sex- tylko do plodzenia dzieci, kobieta kusi jak diabel, itd) Katolicyzm jest takze restrykcyjny pod wzgeldem przezywania szczecia. Biblia mowize ci co beda sie smiac w dniu sadu ostatecznego beda plakac. Chrzescijanstwo ze swoim etosem umartwiania sie, szukania leprzego szczecia w Niebie niz tu na Ziemi, czyscem za drobne przewinienia, pieklem za wiekrze, etosem meczesntwa(swieci, Jezus na krzyzu) miala negatywny wplyw na umysly katolikow. Ten restrykcyjny katolicki swiatopoglad nalozyl ciasny gorset na seksualnosc ludzi - czego wynikiem byl Fritz, pogarda dla innaczej wygladajacych(chory lub odrzucony przez rodzicow=kara boza)
        Gdyby taki Fritz przeszedlby sie kilkansie?kilkadziesiat razy na dziwki - ne trzymalby swojej corki w przerobionej piwnicy. Gdyby pielegniarka z domu dziecka miala udane zycie plciowe i rodzinne nigdy nie nie wyzywalaby sie na swoich podopiecznych.
        Jesli przypatrzymy sie kulturze slowianskiej - znajdziemy tam wiele swiat majacych na celu rozladowanie napiecia psychoseksulanego- noc kupaly, czy oblewanie woda mlodych kobiet w smingus dyngus(mokre koszulki kobiet). W kulturze slowain dziewica miala mniejsze powazanie niz kobieta z doswiadczeniem seskulanym. W chrzescijanstwie, islamie i judaizmie jest zupelnie inaczej. I dlatego mamy patologie jakie mamy.
        Pisze to jako socjolog, a takze z zamilowania historyk. Moj post nie jest antyklerykalny, lecz jest proba odpowiedzi na patologie w kulturze katolickiej.
        • andybla Re: Wine jest podloze kulturowe- religia katolick 27.11.11, 11:33
          fajny30lat napisał:

          > W tym austriackim chlodzie, o ktorym kilka osob pisalo na forum musi byc rozwiazanie tej zagadki patologii seksualnych. Jaka tego jest geneza? Moim zdaniem jedna z glownych przczyn jest religia katolicka, ktora jest bardzo restrykcyjna w sprawach seskualnosci (brak sexu przed slubem, celibat, sex- tylko do plodzenia dzieci, kobieta kusi jak diabel, itd) Katolicyzm jest takze restrykcyjny pod wzgeldem przezywania szczecia. Biblia mowi ze ci co beda sie smiac w dniu sadu ostatecznego beda plakac. Chrzescijanstwo ze swoim etosem umartwiania sie, szukania leprzego szczecia w Niebie niz tu na Ziemi, czyscem za drobne przewinienia, pieklem za wiekrze, etosem meczesntwa (swieci, Jezus na krzyzu) miala negatywny wplyw na umysly katolikow. Ten restrykcyjny katolicki swiatopoglad nalozyl ciasny gorset na seksualnosc ludzi - czego wynikiem byl Fritz, pogarda dla innaczej wygladajacych(chory lub odrzucony przez rodzicow=kara boza) Gdyby taki Fritz przeszedlby sie kilkansie?kilkadziesiat razy na dziwki - nie trzymalby swojej corki w przerobionej piwnicy. Gdyby pielegniarka z domu dziecka miala udane zycie plciowe i rodzinne nigdy nie nie wyzywalaby sie na swoich podopiecznych. Jesli przypatrzymy sie kulturze slowianskiej - znajdziemy tam wiele swiat majacych na celu rozladowanie napiecia psychoseksulanego- noc kupaly, czy oblewanie woda mlodych kobiet w smingus dyngus (mokre koszulki kobiet). W kulturze slowain dziewica miala mniejsze powazanie niz kobieta z doswiadczeniem seskulanym. W chrzescijanstwie, islamie i judaizmie jest zupelnie inaczej. I dlatego mamy patologie jakie mamy. Pisze to jako socjolog, a takze z zamilowania historyk. Moj post nie jest antyklerykalny, lecz jest proba odpowiedzi na patologie w kulturze katolickiej.

          A juści odpowiem po swojemu. Niedoświadczenie czy też początek seksualizmu dysponuje dwiema drogami. "Doświadczoną" czyli prowadzącą do jednego rozwiązania oraz niedoświadczoną czyli omnipotentną w rozwiązania. Więc dokąd ja pójdę ?
          Czy tam gdzie nie mam wyboru ? Czy może tam gdzie mogę go dokonywać ?
    • tyberium11 szukam adwokata przeciwko Polsce 27.11.11, 12:02
      we wczesnych latach 70-tych ja i moi koledzy byliśmy publicznie wykorzystywani seksualnie przez nauczyciela pedofila. Nauczycie jako karę za niegrzeczne zachowanie publicznie (na korytarzu szkoły, otoczony przez grupę dzieci-świadków) rozpinał chłopcom rozporki przyglądając się reakcjom swoich ofiar. Dotykał także genitaliów chłopców (są na to świadkowie). NIkt z nauczycieli szkoły nie reagował na takie zachowanie. Chciałbym wystąpić przeciwko państwu polskiemu od odszkodowanie. Sprawa jest poważna.

      mój e-mail: jarmu@interia.pl

      • ju-li1 Re: szukam adwokata przeciwko Polsce 27.11.11, 13:07
        tyberium11 napisał:

        > we wczesnych latach 70-tych ja i moi koledzy byliśmy publicznie wykorzystywani
        > seksualnie przez nauczyciela pedofila.

        Wykorzystywanie seksualne dzieci i maltretowanie fizyczne i psychiczne, to nie jest specyfika Austrii. Zdarza się wszędzie, także w Polsce.
        Czas najwyższy zacząć o tym głośno mówić.
        Drogi Tyberium 11, zdobądź się na odwagę i wyjdź z tym problemem poza forum czytelników. Za tym ruszy lawina, zgłoszą się inni poszkodowani i wasze cierpienia uda się częściowo wynagrodzić (przez odszkodowania i ukaranie żyjących sprawców) oraz być może zapobiec nowym.
        Może dobrą drogą okazałoby się zainteresowanie tym tematem dziennikarzy ("Polityka"?). Media mogą wiele!
        Życzę powodzenia!
        • tyberium11 Re: szukam adwokata przeciwko Polsce 27.11.11, 13:58
          dzięki za wsparcie ju-li1, nie wiem czy dam radę się tym zająć, bo mam od paru lat depresję a tu trzeba by wkroczyć w to bagno i walczyć ryzykując kolejne zranienia. Boję się, że to bagno zniszczyłoby moje życie do końca, zwłaszcza, że utknąłem w tym miejscu z powodu ww. depresji i nie mogę stąd wyjechać.
        • tyberium11 Re: szukam adwokata przeciwko Polsce 27.11.11, 14:05
          napisałem do redakcji Polityki w tej sprawie, zobaczymy co odpowiedzą.
          • ju-li1 Re: szukam adwokata przeciwko Polsce 27.11.11, 15:27
            W Austrii są punkty pomocy skrzywdzonym w ten sposób; istnieją specjalne, niezależne komisje, badające każde zgłoszenie, poszkodowani otrzymują pomoc prawną i opiekę psychologiczną. Państwo i Kosciół starają się w ten sposób zadośćuczynić za wyrządzone krzywdy. Zgłaszają się ludzie po upływie kilkudziesięciu lat od tych wydarzeń. Wcześniej nie byli w stanie o tym mówić, to jest głęboka trauma.
            Mam nadzieję, że tak będzie i w Polsce.
            Może akurat Ty będziesz tym kamykiem, który wywoła lawinę. Trzymam kciuki!
      • guzikiewicz Można było.... 27.11.11, 16:56
        Można było z pomocą rodziców założyć sprawę pedofilowi.Zostałby z pewnością odsunięty od szkolnictwa.Odszkodowania byś nie dostał,za to bezpieka zyskałaby cennego,gotowego na wszystko TW.Ci mieli metody!
        • tyberium11 Re: Można było.... 27.11.11, 17:18
          guzikiewicz napisał:

          > Można było z pomocą rodziców założyć sprawę pedofilowi.

          No właśnie chyba nie można było :-(
          Nie było w ogóle takiej świadomości. Przemoc była wszędzie, jak powietrze i nie była nazywana przemocą, w ogóle nie była nazywana.
          Słowo "pedofil" ani wiedza, co to słowo oznacza nie istniały w słowniku lat 70-tych. Pojęcie "nietykalność osobista" także nie istniało. Nauczyciel mógł zrobić z uczniem, co mu się podobało. Bicie, maltretowanie fizyczne i psychiczne, upokarzanie i wyśmiewanie były na porządku dziennym. To była zwykła codzienność, nikt nie dostrzegał jej niezwykłości, jak nie dostrzega się powietrza, którym się oddycha.
          Trzeba było dopiero skandali pedofilskich w latach 90-tych i później żeby ludzie uświadomili sobie, że w ogóle istnieje taki problem, żeby powstał odpowiedni słownik na nazywanie tych rzeczy.
          • ju-li1 Re: Można było.... 27.11.11, 22:33
            Tu chyba jednak trochę przesadziłeś. To, co opisujesz, nie było z pewnością "na porządku dziennym". W latach 70 byłam nauczycielką w dwóch liceach warszawskich i nie spotkałam się z przemocą wobec uczniów.
            • jarekszymura Re: Można było.... 27.11.11, 22:38
              No cóż w którym miejscu przesadziłem ? Co do przemocy wobec uczniów to może nie w "warszawskich liceach " ale we wsiowych szkołach to i owszem
            • tyberium11 Re: Można było.... 27.11.11, 22:41
              ja natomiast jako uczeń w latach 70-tych mógłbym sypać przykładami przemocy jak z rękawa. Widocznie nie chodziłem do podstawówek (3 szkoły podstawowe) i do średniej tam, gdzie trzeba.
              Pamiętam bicie z całej siły książką po głowie, szarpanie za włosy tak że zostawały nauczycielowi w garści, bicie po twarzy z całej siły, bicie gumą, bicie drewnianym cyrklem do geometrii, bicie drewnianym prętem, bicie plecionym plastikowym sznurem. To tak naprędce. Nie wspomnę o ośmieszaniu, onieśmielaniu, znęcaniu psychicznym, zastraszaniu, poniżaniu. Ponieważ to nie tylko moje doświadczenia, więc ośmielam się twierdzić, że lata 70-te w szkole dla ucznia były strasznym czasem.
            • lmblmb Również nie spotkałem się z przemocą 28.11.11, 08:00
              ju-li1 napisała:

              > Tu chyba jednak trochę przesadziłeś. To, co opisujesz, nie było z pewnością "na
              > porządku dziennym". W latach 70 byłam nauczycielką w dwóch liceach warszawskic
              > h i nie spotkałam się z przemocą wobec uczniów.

              W latach 80-tych (więc 5 lat po Twoich doświadczeniach) chodziłem do pięciu szkół podstawowych i nigdzie nie spotkałem się z takimi zachowaniami.
              • tyberium11 Re: Również nie spotkałem się z przemocą 28.11.11, 10:13

                >
                > W latach 80-tych (więc 5 lat po Twoich doświadczeniach) chodziłem do pięciu szk
                > ół podstawowych i nigdzie nie spotkałem się z takimi zachowaniami.


                Tu wcześniej kolega odróżnił duże miasto od wsi. Myślę, że tu jest pies pogrzebany. Moje 2 podstawówki były na wsi a trzecia w małym zapyziałym miasteczku była szkołą zbiorczą, tam było najgorzej. Do bicia doszła jeszcze dyskryminacja ze względu na pochodzenie. Dzieci lekarzy, prawników i nauczycieli umieszczono w osobnej klasie. Dzieci robotników, chłopów i pospólstwa chodziły do innych równoległych klas o wiele niższym poziomie nauczania. Pewnie także bito w tych klasach więcej, bo rodzice z nizin społecznych nie interesowali się swoimi dziećmi i nie bronili ich. Tak więc całe dorosłe życie dziecka, jego przyszłą pozycję społeczną określano już w podstawówce umieszczając dziecko w odpowiedniej klasie. Dzieci lekarzy były od podstawówki "prowadzone" na lekarzy. Dzieci robotników prowadzono na robotników. Ja pomimo tego, że bardzo dużo czytałem, że używałem b. bogatego słownictwa (miałem w domu swoją biblioteczkę) dostawałem z polskiego tylko dwójki i trójki. NIe było dla mnie innych ocen. Wśród dzieci lekarzy i prawników wszyscy poszli do liceum a potem na studia. Dzieci robotników nawet nie śmiały marzyć o takich celach, te cele ustawiono poza ich horyzontem pragnień. Makabra, typowa dyskryminacja ze względu na pochodzenie. Do dziś muszę walczyć z jej skutkami w sobie.
                • ju-li1 Re: Również nie spotkałem się z przemocą 28.11.11, 13:38
                  No proszę i to wszystko w systemie politycznym, który teoretycznie wynosił robotników i chłopów na piedestał!
                  Niestety ciągle spotyka się takich, którzy wzdychają tęsknie do tego systemu, suchej nitki nie zostawiając na dzisiejszej demokracji.
                  Ja dziękuję Bogu co dzień, że dożyłam czasu wolności, że koszmar komunizmu, zwany "demokracją ludową", minął.
                  • tyberium11 Re: Również nie spotkałem się z przemocą 28.11.11, 15:38
                    ju-li1 napisała:

                    > No proszę i to wszystko w systemie politycznym, który teoretycznie wynosił robo
                    > tników i chłopów na piedestał!

                    Niestety dyskryminacja ze względu na pochodzenie jest ponad ustrojem politycznym. W Niemczech i Austrii dzieci robotników są nawet jeszcze bardziej dyskryminowane, bo dyskryminacja jest zapisana w formach zinstyucjonalizowanych. Bardzo wcześnie dokonuje się selekcji na dzieci zdolne i na dzieci niezdolne. O dziwo prawie w 100% dzieci zdolne to dzieci lekarzy i prawników. Te już po czterech latach podstawówki przechodzą na inny tryb nauczania, idą do innych szkół, dzieci robotników prawie w 100% zakwalifikowane jako niezdolne idą do innych. Austria jakoś teraz ma znieść tak wczesne rozdzielanie dzieci. W Niemczech ciągle ta dyskryminacja jest uprawiana.
                    • ju-li1 Re: Również nie spotkałem się z przemocą 28.11.11, 18:03
                      Masz tylko częściowo rację. Zdolne dzieci idą w Austrii do gimnazjum niezależnie od pochodzenia. Problem dotyczy tych mniej zdolnych: dzieci rodziców zamożnych są przepychane przez dobre szkoły za pomocą korepetycji, na które uboższych rodziców po prostu nie stać.
                      • lmblmb Re: Również nie spotkałem się z przemocą 29.11.11, 08:04
                        ju-li1 napisała:

                        > Masz tylko częściowo rację. Zdolne dzieci idą w Austrii do gimnazjum niezależni
                        > e od pochodzenia. Problem dotyczy tych mniej zdolnych: dzieci rodziców zamożnyc
                        > h są przepychane przez dobre szkoły za pomocą korepetycji, na które uboższych r
                        > odziców po prostu nie stać.

                        Dyć w Polsce jest identycznie: ok. 1/4 uczniów liceów w ogóle nie powinna ich kończyć.
                    • lmblmb Z niemieckim systemem można walczyć 29.11.11, 08:03
                      tyberium11 napisał:

                      > ju-li1 napisała:
                      >
                      > > No proszę i to wszystko w systemie politycznym, który teoretycznie wynosi
                      > ł robo
                      > > tników i chłopów na piedestał!
                      >
                      > Niestety dyskryminacja ze względu na pochodzenie jest ponad ustrojem polityczny
                      > m. W Niemczech i Austrii dzieci robotników są nawet jeszcze bardziej dyskrymino
                      > wane, bo dyskryminacja jest zapisana w formach zinstyucjonalizowanych. Bardzo w
                      > cześnie dokonuje się selekcji na dzieci zdolne i na dzieci niezdolne. O dziwo p
                      > rawie w 100% dzieci zdolne to dzieci lekarzy i prawników. Te już po czterech la
                      > tach podstawówki przechodzą na inny tryb nauczania, idą do innych szkół, dzieci
                      > robotników prawie w 100% zakwalifikowane jako niezdolne idą do innych. Austria
                      > jakoś teraz ma znieść tak wczesne rozdzielanie dzieci. W Niemczech ciągle ta
                      > dyskryminacja jest uprawiana.

                      Z tym systemem można walczyć, ale zdaje się, że nie wszystkim "chłoporobotnikom" chce się męczyć. W wielu landach jest teraz tak, że nauczyciel tylko sugeruje do jakiej szkoły ma iść uczeń, a o wyborze decydują rodzice. Niestety w najbardziej "postępowych" landach, BW i Bawarii, nadal decydują nauczyciele - ale dla imigrantów (może dla miejscowych też?) jest furtka: testowy rok w gimnazjum.

                      Reasumując, bardziej chorego systemu nie widziałem, ale jak ktoś ma "czelność" go zignorować, to można osiągnąć to, co się chce.
                      • tyberium11 Re: Z niemieckim systemem można walczyć 29.11.11, 08:47
                        nauczyciel tylko sugeruje do jakiej szkoły ma iść uczeń

                        zaskakująca jest zgodność sugestii nauczyciela z pochodzeniem społecznym ucznia. W przypadku dzieci prawników i lekarzy nauczyciel sugeruje szkołę średnią i uniwersytet w przypadku robotników i dzieci migrantów sugeruje zawodówkę.
                        • lmblmb Re: Z niemieckim systemem można walczyć 29.11.11, 21:09
                          tyberium11 napisał:

                          > nauczyciel tylko sugeruje do jakiej szkoły ma iść uczeń
                          >
                          > zaskakująca jest zgodność sugestii nauczyciela z pochodzeniem społecznym ucznia
                          > . W przypadku dzieci prawników i lekarzy nauczyciel sugeruje szkołę średnią i u
                          > niwersytet w przypadku robotników i dzieci migrantów sugeruje zawodówkę.

                          Być może - nauczycielka co innego mówiła mi prywatnie, a co innego znalazło się w świadectwie. Jednak jak pisałem, "miałem czelność" zignorować chamskie zachowanie wicedyrektorki gimnazjum i postawić na swoim.
                • lmblmb Bosz, gdzie to było? 29.11.11, 07:59
                  tyberium11 napisał:

                  >
                  > >
                  > > W latach 80-tych (więc 5 lat po Twoich doświadczeniach) chodziłem do pięc
                  > iu szk
                  > > ół podstawowych i nigdzie nie spotkałem się z takimi zachowaniami.
                  >
                  >
                  > Tu wcześniej kolega odróżnił duże miasto od wsi. Myślę, że tu jest pies pogrzeb
                  > any. Moje 2 podstawówki były na wsi a trzecia w małym zapyziałym miasteczku był
                  > a szkołą zbiorczą, tam było najgorzej.

                  Po kolei:
                  1980 - szkoła zbiorcza w małym gminnym miatseczku (naprawdę małym)
                  1983 - podobna szkoła w podobnym miasteczku
                  1985 i później - szkoły w dużym mieście

                  Pierwsze małe miasteczko miało sanatorium i proporcja wykształconych ludzi była duża. Jednak drugie było "zapyziałe", ale kultura nauczycieli była podobna. Szkoły były na Dolnym Śląsku, gdzie cywilizacja nie jest aż taka zaawansowana (Jelenia Góra i okolice)

                  > Do bicia doszła jeszcze dyskryminacja ze względu na pochodzenie. Dzieci lekarzy, prawników i nauczycieli umieszczono w osobnej klasie.

                  Bosz, gdzie to było?


                  Dzieci robotników, chłopów i pospólstwa chodziły do innych równ
                  > oległych klas o wiele niższym poziomie nauczania.

                  W "małym miasteczku" w sumie było podobnie, ale być może był to przypadek, bo klasa "A" złożona była z dzieci rolników dlatego, że wszystkie dojeżdżające dzieci były w jednej klasie - podobno z powodu rozkładu autobusów.
    • kochanic.a.francuza Nowy trup w austriackiej szafie 27.11.11, 15:06
      Co prawda nie czytaam, zale zdaje sie, ze niedawno wydana ksiazka pt. "Bidul", traktuje o horrorze polskich domow dziecka.

      Swoja drogo, ludzie to jednak wciaz gorsze potwory niz zwierzeta. Zwierze morduje zeby jesc. Wychowawca w domu dziecka zneca sie nad bezbronnym dzieckiem dla czego?
    • karul.nowy Gdy czytacie takie 27.11.11, 19:54
      rewelacje wy, ktorzy tak pluliscie na Polske Ludowa i tak kochaliscie Zachod za wspaniala moralnosc i praworzadnosc w porownaniu z paskudnym socjalizmem, jak sie czujecie? Nieco glupio, czyz nie?

      Wy, ktorzy oddaliscie kraj w pacht KRK, ktorego funkcjonariusze handlowali niemowlakami skradzionymi od rodzacych w szpitalach katolickich Hiszpanii, gwalcili indianskie dzieci w szkolach katolickich w Kanadzie, torturowali dzieci w koscielnych sierocincach w Austrii i wyrzucali noworodki z helikopterow w Argentynie - co mi powiecie na temat Zachodu?
    • hetmanwiechu Imperium Hapsburgow 27.11.11, 19:55
      Efecktem rozpadu potegi Hapsburgow, bylo wysranie przez ten zdychajacy kraj wypierdka o nazwisku Hitler. Nic Austria innego nie dokonala. Dziwie sie ze ten kraj wogole urusl w taka sile skoro podmiotem spoleczenstwa sa takie duze lub mniejsze gowna a la Hitler.
    • jarekszymura Nowy trup w austriackiej szafie 27.11.11, 22:16
      No tak .Jakże chętnie opisuje się na łamach prasy cudze grzeszki ? A nasze własne ? Pomyślcie lepiej o nierozliczonej historii PRL .
      Poza tym niech Austraiacy sie nie użalają. Jak Adolf wykończył ich Kanclerza to szybko heilowali na jego cześć a teraz robia z siebie ofiary. Jak popatrzeć na skład narodowościowy załogi Oświęcimia to okazuje się że w większości to Austriacy właśnie ......... . Aprobowali system a co za tym idzie metody wychowawcze .
      No ale 1,6 mln Euro to kwota nie do pogardzenia . Zawsze się znajdzie okazja aby jakies państwo lub instytucje wydoić z kasy.....
    • dust-on-the-wind Nowy trup w austriackiej szafie 28.11.11, 19:28
      w tamtych latach z perspektywy czasu zadziwiająca była beztroska ludzi w tym aspekcie. Nie mogę zapomnieć, jak wuj (brat mamy) mnie - kilkuletnią sadzał sobie na kolanach, usiłował całować w usta wpychając ozór i macał mnie - W OBECNOŚCI MAMY!!! Gdy gwałtownie zaprotestowałam - odpychając jego spocone łapy - mama nakrzyczała na mnie!Takie parszywe to były czasy! A wy tu piszecie o procesie za pedofilię?
    • badylanka.1 Nowy trup w austriackiej szafie 13.12.11, 23:07
      W naszych polskich szafach też mamy wiele trupów.Wykorzystywanie seksualne dzieci jest na porządku dziennym.Sprawcy pozostają najczęściej bezkarni.A niektórzy z nich otrzymują odznaczenia państwowe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja